effga
12.02.05, 23:42
od 7 lat jestem z facetem ktory nigdy nie mogl sie zdecydowac czy kocha mnie
na tyle zeby sie ze mna ozenic czy miec ze mna dziecko. jego brak
zdecydowania doprowadzil w kocu do tego ze postanowilam odejsc i za ktoryms
razem mi sie to rzeczywiscie udalo. po dwoch tygodniach jednak okazalo sie ze
jestem w ciazy - co wedlug ginekologa bylo cudem. moj chlopak (lat 39)
ucieszyl sie z wiadomosci ze bedzie ojcem. pojawila sie moja najslodsza
coreczka.rzeczywiscie ojcem jest dobrym. a pozatym zachowuje sie jak
skonczony palant. na obiadki jezdzi codziennie do mamusi - ja wprawdize
dobrze gotuje ale rodzice potrzebuja codziennego z nim kontaktu(jego slowa)
po obiedzie spi sobie 2 godziny - u mamusi ma spokoj nikt nie przerywa mu
odpoczynku. obiad wjezdza, puste talarze zjezdzaja - zero stresu i wysilku.
w domu prosba zeby wrzucal brudne rzeczy do pralki a nie na podloge w
lazience lub umyl kubek po sniadaniu powoduje furie. nie musze mowic ze ja
piore prasuje sprzatam zajmuje sie dzieckiem. on kapie i odkurza raz na dwa
tygodnie i wynosi smieci.- jego zdaniem to bardzo duzo bo inni faceci nie
robia nic. to ja jestem nieprzyzwyczajona do obowiazkow i chcialabym zeby
zycie skladalo sie tylko z przyjemnosci. a zycie to ciezka praca. tylko
dlaczego tylko dla mnie? ostatnio po roku ciazy szlam do kupic sobie wreszcie
cos do ubrania. dal mi 100 pln zebym kupila sobie cos ladnego. a w zwiazku z
tym ze pojawilo sie dziecko powinnam zmienic samochod na wiekszy wiec zaczal
szukac 12-13 letniego auta za ok 6 tys. zaznaczam ze sam jezdzi samochodem za
ok 80 tys - nowym. zastanawiam sie dlaczego ja niezalezna dziewczyna z dobra
praca kupionym samodzielnie mieszkaniem dalam sie wpedzic w takie
g....dlaczego wczesniej przez tyle lat nie zauwazylam tego ze jest
nieuleczalnym maminsynkiem i sknera do kwadratu?
jest sobota wieczorem siedze w domu i rycze. wiem ze musze od niego odejsc
inaczej zwariuje. wiem ze ze wszystkim sobie poradze - mam zreszta maksymalne
wsparcie calej rodziny ktora od poczatku widziala to wszystko czego ja nie
chcialam widziec. tylko jedno mnie jeszcze przy nim trzyma - malutka juz
teraz sie tak pieknie do niego usmiecha. zawsze sobie obiecywalam ze stworze
moim dzieciom prawdziwy dom ze nigdy nie dopuszcze do tego zeby moje dziecko
wychowywalo sie bez ojca (nawet jesli bedzie widziala sie z nim co tydzien a
bede bardzo dbala o to zeby tak bylo to nie to samo).