Dodaj do ulubionych

jestem kretynka

12.02.05, 23:42
od 7 lat jestem z facetem ktory nigdy nie mogl sie zdecydowac czy kocha mnie
na tyle zeby sie ze mna ozenic czy miec ze mna dziecko. jego brak
zdecydowania doprowadzil w kocu do tego ze postanowilam odejsc i za ktoryms
razem mi sie to rzeczywiscie udalo. po dwoch tygodniach jednak okazalo sie ze
jestem w ciazy - co wedlug ginekologa bylo cudem. moj chlopak (lat 39)
ucieszyl sie z wiadomosci ze bedzie ojcem. pojawila sie moja najslodsza
coreczka.rzeczywiscie ojcem jest dobrym. a pozatym zachowuje sie jak
skonczony palant. na obiadki jezdzi codziennie do mamusi - ja wprawdize
dobrze gotuje ale rodzice potrzebuja codziennego z nim kontaktu(jego slowa)
po obiedzie spi sobie 2 godziny - u mamusi ma spokoj nikt nie przerywa mu
odpoczynku. obiad wjezdza, puste talarze zjezdzaja - zero stresu i wysilku.
w domu prosba zeby wrzucal brudne rzeczy do pralki a nie na podloge w
lazience lub umyl kubek po sniadaniu powoduje furie. nie musze mowic ze ja
piore prasuje sprzatam zajmuje sie dzieckiem. on kapie i odkurza raz na dwa
tygodnie i wynosi smieci.- jego zdaniem to bardzo duzo bo inni faceci nie
robia nic. to ja jestem nieprzyzwyczajona do obowiazkow i chcialabym zeby
zycie skladalo sie tylko z przyjemnosci. a zycie to ciezka praca. tylko
dlaczego tylko dla mnie? ostatnio po roku ciazy szlam do kupic sobie wreszcie
cos do ubrania. dal mi 100 pln zebym kupila sobie cos ladnego. a w zwiazku z
tym ze pojawilo sie dziecko powinnam zmienic samochod na wiekszy wiec zaczal
szukac 12-13 letniego auta za ok 6 tys. zaznaczam ze sam jezdzi samochodem za
ok 80 tys - nowym. zastanawiam sie dlaczego ja niezalezna dziewczyna z dobra
praca kupionym samodzielnie mieszkaniem dalam sie wpedzic w takie
g....dlaczego wczesniej przez tyle lat nie zauwazylam tego ze jest
nieuleczalnym maminsynkiem i sknera do kwadratu?
jest sobota wieczorem siedze w domu i rycze. wiem ze musze od niego odejsc
inaczej zwariuje. wiem ze ze wszystkim sobie poradze - mam zreszta maksymalne
wsparcie calej rodziny ktora od poczatku widziala to wszystko czego ja nie
chcialam widziec. tylko jedno mnie jeszcze przy nim trzyma - malutka juz
teraz sie tak pieknie do niego usmiecha. zawsze sobie obiecywalam ze stworze
moim dzieciom prawdziwy dom ze nigdy nie dopuszcze do tego zeby moje dziecko
wychowywalo sie bez ojca (nawet jesli bedzie widziala sie z nim co tydzien a
bede bardzo dbala o to zeby tak bylo to nie to samo).
Obserwuj wątek
    • aniael Re: jestem kretynka 12.02.05, 23:56
      Pozostawanie w związku tylko ze względu na dziecko nie skończy się niczym
      dobrym ani dla dziecka, ani dla ciebie. Twoja córeczka jest na razie malutka,
      ale kiedyś podrośnie i będzie widzieć sfrustrowaną i nieszczęśliwą mamę.
      Myślisz, że będzie wtedy szczęśliwa? Dziecko nie da się oszukać i wmówić sobie,
      że ma prawdziwą rodzinę, gdy prawda jest inna. Przed dzieckiem tego nie
      ukryjesz. Myślę, że odejście to najlepsze wyjście i dla ciebie i dla dziecka.
      Nie powinnaś się dłużej nad tym zastanawiać.
      Pozdrawiam. Życzę dużo siły i powodzenia.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: jestem kretynka 13.02.05, 00:07
      effga napisała:

      > od 7 lat jestem z facetem ktory nigdy nie mogl sie zdecydowac czy kocha mnie
      > na tyle zeby sie ze mna ozenic czy miec ze mna dziecko.

      Masz świętą cierpliwość, ja kopnęłabym w tyłek po pół roku

      jego brak
      > zdecydowania doprowadzil w kocu do tego ze postanowilam odejsc i za ktoryms
      > razem mi sie to rzeczywiscie udalo. po dwoch tygodniach jednak okazalo sie ze
      > jestem w ciazy - co wedlug ginekologa bylo cudem. moj chlopak (lat 39)

      w tym wieku to chyba mężczyzna??

      > ucieszyl sie z wiadomosci ze bedzie ojcem. pojawila sie moja najslodsza
      > coreczka.rzeczywiscie ojcem jest dobrym. a pozatym zachowuje sie jak
      > skonczony palant. na obiadki jezdzi codziennie do mamusi - ja wprawdize
      > dobrze gotuje ale rodzice potrzebuja codziennego z nim kontaktu(jego slowa)
      > po obiedzie spi sobie 2 godziny - u mamusi ma spokoj nikt nie przerywa mu
      > odpoczynku. obiad wjezdza, puste talarze zjezdzaja - zero stresu i wysilku.
      > w domu prosba zeby wrzucal brudne rzeczy do pralki a nie na podloge w
      > lazience lub umyl kubek po sniadaniu powoduje furie.


      Tak reaguje mój znajomy, który jest poważnie chory (schizofrenia), a poważnie
      mówiąc podziękuj jego mamusi - mój mąż jest samodzielny od wieku 17 lat, jest
      też odpowiedzialny

      nie musze mowic ze ja
      > piore prasuje sprzatam zajmuje sie dzieckiem. on kapie i odkurza raz na dwa
      > tygodnie i wynosi smieci.- jego zdaniem to bardzo duzo bo inni faceci nie
      > robia nic.

      totalna bzdura - mój mąż robił przy dziecku wszystko to co ja (nawet karmił bo
      Ola jadła z butli) chodząc równocześnie do pracy, był mi oparciem, kiedy Olcia
      leżała w szpitalu (wcześniak z 31 tc)


      to ja jestem nieprzyzwyczajona do obowiazkow i chcialabym zeby
      > zycie skladalo sie tylko z przyjemnosci. a zycie to ciezka praca. tylko
      > dlaczego tylko dla mnie? ostatnio po roku ciazy szlam do kupic sobie wreszcie
      > cos do ubrania. dal mi 100 pln zebym kupila sobie cos ladnego. a w zwiazku z
      > tym ze pojawilo sie dziecko powinnam zmienic samochod na wiekszy wiec zaczal
      > szukac 12-13 letniego auta za ok 6 tys. zaznaczam ze sam jezdzi samochodem za
      > ok 80 tys - nowym. zastanawiam sie dlaczego ja niezalezna dziewczyna z dobra
      > praca kupionym samodzielnie mieszkaniem dalam sie wpedzic w takie
      > g....dlaczego wczesniej przez tyle lat nie zauwazylam tego ze jest
      > nieuleczalnym maminsynkiem i sknera do kwadratu?


      > jest sobota wieczorem siedze w domu i rycze. wiem ze musze od niego odejsc
      > inaczej zwariuje. wiem ze ze wszystkim sobie poradze - mam zreszta maksymalne
      > wsparcie calej rodziny ktora od poczatku widziala to wszystko czego ja nie
      > chcialam widziec. tylko jedno mnie jeszcze przy nim trzyma - malutka juz
      > teraz sie tak pieknie do niego usmiecha. zawsze sobie obiecywalam ze stworze
      > moim dzieciom prawdziwy dom ze nigdy nie dopuszcze do tego zeby moje dziecko
      > wychowywalo sie bez ojca (nawet jesli bedzie widziala sie z nim co tydzien a
      > bede bardzo dbala o to zeby tak bylo to nie to samo).

      szkoda dziecka, ale taki tatuśsad((. Tragedia.
      pozdrawiam
      • lola211 Re: aniu. silenter.. 13.02.05, 08:41
        To fajnie, ze masz takiego meza, pracowitego i odpowiedzialnego, tylko po co tu
        to piszesz? Nie musisz uswiadamiac autorki watku, bo ona dobrze wie, ze powinno
        byc inaczej.
        • ania.silenter_exunruzanka Re: aniu. silenter.. 13.02.05, 14:16
          Może inaczej - nie wiem co powinna zrobić autorka wątku - wiem, co ja bym
          zrobiła:
          1. rozmowa zasadnicza - albo rodzina (tzn. ja i dziecko) albo mamusia i święty
          spokój,
          2. jeśliby to nie poskutkowało - odeszłabym.
          pozdrawiam
      • adsa_21 Re: jestem kretynka 14.02.05, 12:34
        przykro mi sie zrobilo jak to przeczytalamsad
        Nie musisz uswiadamiac wszystkim jakiego masz wspanialego i kochanego meza a
        jesli juz to w innym watku.
        Mysle ze autorka posta nie takich "rad" potrzebuje..
        • ania.silenter_exunruzanka Re: jestem kretynka 14.02.05, 12:46
          adsa_21 napisała:

          > przykro mi sie zrobilo jak to przeczytalamsad
          > Nie musisz uswiadamiac wszystkim jakiego masz wspanialego i kochanego meza a
          > jesli juz to w innym watku.
          > Mysle ze autorka posta nie takich "rad" potrzebuje..

          Przykro Ci, że mam dobrego męża??
          No to przepraszam Cię.
          A do autorki wątku: naprawdę mam nadzieję, że wszystko Ci się ułoży jak
          najlepiej i albo Twój partner się zmieni albo znajdziesz kogoś kto pokocha
          Ciebie i Twoje dziecko. Życzę ci tego z całego serca.
          pozdrawiam
        • umasumak Do Loli i Adsy 14.02.05, 14:16
          Post Ani nie był napisany w tonie przechwałki. Jeżeli pisała pochlebne rzeczy o
          swoim mężu, to były to kontrargumenty skierowane niejako do męża Efgi. Jak
          widać, bardzo wiele zależy od nastawienia czytającego. Pzdr
          • g0sik Re: Do Loli i Adsy 14.02.05, 15:23
            No właśnie, na to czy mamy dobrych czy złych mężów mamy wpływ także my same.
            Jeśli facet myśli poważnie o związku to nie podejmuje sam decyzji o kupnie
            działki i budowie domu. I nie ma się co oszukiwać, że będzie lepiej....
          • ania.silenter_exunruzanka Dzięki Umo:) 14.02.05, 16:12
            Może je nie wyraziłam się zbyt jasnosad. Ale chciałam dodać, że strasznie
            wkurzają mnie tacy faceci jak "bohater" wątku, wieczne dzieciaki. A co do
            mojego męża to bez obawy - nie jest idealnysad(a kto jest?). Właśnie przed
            chwilą zrobił mi przykrośćsad. Ale kiedy zachodzi potrzeba zachowuje się jak
            mężczyzna (np. w trudnych chwilach porodu Oli).
            pozdrawiam
    • umasumak Re: jestem kretynka 13.02.05, 00:36
      Powinnaś zdobyć się na odwagę i podjąc decyzję o rozstaniu. Albo go to otrzeźwi
      i zmieni postępowanie, albo nie i wtedy musisz liczyć na siebie. Piszesz, że
      jest dobrym ojcem. Łatwo nim być, kiedy dziecko jeszcze nie sprawia problemów i
      słodko się uśmiecha. Ale co dalej? Będzie równie dobrym tatusiem, gdy mała
      zacznie przechodzić bunt dwulatka, gdy będzie trzeba pomagać jej w lekcjach i
      odwozić na basen?
      Moim zdaniem, wykazałaś już sporą dozę cierpliwości do tego faceta. Pozbądź się
      wątpliwości i ratuj siebie, bo zasługujesz na lepsze życie, choćby to miało
      oznaczać samotne wychowywanie córeczki. Pzdr
      • ivi11111 Re: jestem kretynka 13.02.05, 05:52
        tak
    • hansii nie jestes kretynka 13.02.05, 08:23
      tylko bylas slepa na jedno oko.
      ale z tego co widze facet nie jest "bon vivantem", tylko zwyklym mamisynkiem.
      To jeszcze nie tragedia.
      mama kiedys umrze...
      a jezeli jest dobry i dla Ciebie i dla dziecka, to moze jednak warto sie
      pomeczyc i zwyczajnie gonic go do roboty (domowej)?
      • a_weasley Umrze. I co komu z tego? 15.02.05, 16:00
        hansii napisał:

        > tylko bylas slepa na jedno oko.
        > ale z tego co widze facet nie jest "bon vivantem", tylko zwyklym mamisynkiem.
        > To jeszcze nie tragedia.
        > mama kiedys umrze...

        Aha. Umrze. I wtedy chłopiec będzie oczekiwał, że Effga będzie przy nim
        zapieprzać za dwie.


        > a jezeli jest dobry i dla Ciebie i dla dziecka, to moze jednak warto sie
        > pomeczyc i zwyczajnie gonic go do roboty (domowej)?

        W tym wieku faceta się nie wychowa. Effga, kopnij go w rzyć, ale tak, żeby się
        zatrzymał najmarniej w Kijowie, znikł z Twojego horyzontu, znajdziesz innego,
        to dobrze, nie, to trudno, wszystko lepsze od tego, co masz. I zażądaj
        alimentów adekwatnych do jego dochodów.
    • kawka74 Re: jestem kretynka 13.02.05, 08:27
      co to znaczy prwadziwy dom: czy to, że dziecko ma mieć ojca za wszelką cenę, czy to, że dziecko ma być szczęśliwe? Co to znaczy że jest dobrym ojcem - czy to, że się uśmiecha do córeczki, a ona do niego, czy to, że w równym stopniu co Ty wykonuje swoje (ojcowskie) obowiązki?
      Z tego, co napisałaś, rozumiem, że facet po wielekroć się nie sprawdził i nie sprawdza nadal jako członek rodziny.
      Mam jeszcze pytanie: czy rozmawiasz z nim o tym? Jeśli tak, to czy grozisz mu odejściem? Jak on na to reaguje? Jakie wysuwa argumenty?
    • gagunia Re: jestem kretynka 13.02.05, 08:42
      rzeczywiscie nieprawdopodobne, ze tak dlugo mozna miec klapki na oczach. 7 lat i
      nie wie czy kocha na tyle, zeby sie ozenic?
      odnosze wrazenie, ze ten facet jest nie do konca sprawny umysowo. moj 17letni
      brat ma dojzalsze podejscie do zycia.
      rzucilabym go w cholere bez chwili zastanowienia. nie wciskaj sobie, ze jest
      dobrym tatusiem. wstaje w nocy do dziecka? myje brudna pupe? kapie mala?
      przebiera? wychodzi na spacery? czy tylko sie usmiecha i macha grzechotka przed
      oczmi? skoro umycie kubka sprawia mu bol, to nie uwierze, ze zajmuje sie
      dzieckiem. to zaden material na partnera zyciowego. rzuc go czym predzej, bo
      jestes samodzielna, niezalezna i masz zdecydowanie latwiej niz dziesiatki kobiet.
      • effga Re: jestem kretynka 13.02.05, 10:17
        mala kapal ale zmienilam wanienke na tummy tub i teraz juz nie lubi jej tam
        trzymac. bola go plecy i jest niewygodnie.
        powiedzialam mu zeby chowal pranie do pralki a niez rzucal obok. w odpowiedzi
        zaczal chowac brudne rzeczy w szafkach i prac sobie raz na tydzien.-
        wytlumaczyl mi ze jest bardzo ambitny.
        o waznych decyzjach dowiaduje sie z jego rozmow ze znajomymi.jede na zjazd 15
        lecia studiow na 3 dni robimy sobie taki wypad w gory. oj kochanie nie mowilem
        ci wczesniej?
        a bo ten notariusz taki drogi - jaki notariusz a kupilem dzialke bede budowal
        dom nie mowilem ci? to jest projekt. w zwiazku z domem musimy oszcedzac. tylko
        ze to jest jego dom na jego dzialce.
        wydawalo mi sie ze jak bede sie starac wszystko jakos sie ulozy. ale wszystko
        co robie jest zle. herbata za goraca, jajka na miekko za twarde a w ogole
        przeciez ja nic nie robie bo pierze pralka ile jest tego prasowania. a w ogole
        to czsami sie zdarza za ma niewyprasowane koszulki!!!
        • kawka74 Re: jestem kretynka 13.02.05, 10:39
          niezależnie od tego, jak będziesz się starać, niczego nie zmienisz. Ten facet to, jak to kiedyś Wańkowicz określił, niekoniugalny typ. Dasz sobie doskonale radę bez niego, sama o tym wiesz, pisałaś o tym. Jeśli ktoś podejmuje ważne decyzje bez Twojego udziału, to co będzie potem? Jak dalej się ułoży Twoje życie z człowiekiem, który nie za bardzo się z Tobą liczy?
          Wiesz, teraz jestem mądrutka, ale życie mnie nieźle wyćwiczyło.
          • odojoachim Re: jestem kretynka 13.02.05, 12:40
            nie ukrywajmy sie. z niego tatus nie jest zaden lepiej powiedziec kumpel do
            grzechotki. nie wiem co cie jeszcze trzyma przy nim, ale uwierz mi lepiej
            byscie byli osobno niz skazac dziecko na wieczna klotnie w domu. najwazniejsze
            dla dziecka jest spokojne zycie. nie wierze ze sie zmieni jak przez tyle lat
            nie zmienil sie. pamietaj ze niestety latka leca i uciekaj poki jeszcze masz
            czas. znajdziesz kogos normalnego a nie takiego furiata jak on. powodzenia.
        • twinmama76 Re: jestem kretynka 13.02.05, 10:52
          Trudno mi się z rana mysli, dlatego nie doczytałam - ty masz z tym chłoptasiem
          ślub, czy nie?
          Jesli masz, to działka jest wasza. Dom tez będzie wasz, tylko, że ja chyba nie
          miałabym cierpliwości, żeby na niego czekać.
          Jeśli nie macie slubu, to zmykaj czym prędzej. Facet który z partnerką nie
          uzgadnia takich rzeczy jak kupno działki i budowa domu, jest moim zdaniem jak
          najbardziej zdolny do tego, aby zostawic ja później na lodzie bez dachu nad
          głową.
          Jeszcze jedno - piszesz, że byłaś niezależna finansowo. Dlaczego już nie
          jesteś? Dlaczego musisz sie go prosić o pieniądze na samochód?

          Jednak najbardziej mnie przeraża fakt, że 39!!! letni facet chodzi codziennie
          na obiadki do mamusi. Wiesz co, mój małżonek tez miał kiedys takie zapędy, ale
          miał wtedy ok. 23 lat. Wrzaskami i ciężką praca u podstaw wink udało mi sie go
          przez 7 (!) lat w miarę wyprostować (zajmuje się dziećmi, zmywa, sprząta
          łazienkę itp.) Mam jednak obawy, że czterdziestoletni maminsynek jest juz
          niereformowalny sad.
          • effga Re: jestem kretynka 13.02.05, 10:56
            urodzilam dziecko i siedze w domu. moje dochody teraz absolutnie nie pozwalaja
            na kupno czegokolwiek. nie mamy slubu na szczescie. chociaz jeden jasny punkt.
            • twinmama76 Re: jestem kretynka 13.02.05, 11:24
              w takim razie po prostu mówisz gościowi, że od teraz będzie tak i tak. Jak się
              nie zgodzi, to niech poogląda drzwi z drugiej strony.
              Dziecko jest szczęśliwe wtedy, gdy ma szczęśliwych rodziców. Nawet nie
              mieszkając z matka swego dziecka, facet może być dobrym ojcem. Większość "ojców
              przy rodzinie" i tak widuje swoje dzieci praktycznie w łykendy.
              A kretynka nie jesteś. Chciałaś po prostu mieć dom, dzieci, męża (lub niemęża).
              Jak każda z nas.
              Kretynem i to skończonym jest twój hmm konkubent.
    • agacz2905 Re: jestem kretynka 13.02.05, 11:09
      Uważam, że należy odejść od ojca Twojej córki - mimo wszystko... Skoro sam, bez
      uzgodnienia z Tobą, kupuje działkę, uzgadnia projekt domu, etc. - wnioskuję, że
      ślubu nie macie (ewent. macie rozdzielność majątkową). Niewątpliwie trudno
      jest być w Polsce samotną mamą, jednak piszesz, że sobie poradzisz, że masz
      wsparcie swojej rodziny. Ja bym w tej sytuacji odeszła - mieszkanie jak
      zrozumiałam jest Twoje, więc niech facet pakuje manele i wio do mamusi
      ewentualnie na kupioną przez siebie działkęsmile) Zdaję sobie sprawę, że łatwo mi
      pisać, ale szczerze uważam, że niszczysz sobie zycie tkwiąc w takim układzie -
      i dziecku chyba w ostatecznym rozrachunku też. Widzę więcej minusów niż plusów
      takiego stanu rzeczy. Poza tym (tak już nieco na marginesie całej sprawy i
      wybiegając w przyszłość) nigdzie nie jest napisane, że nie poznasz już jakiegoś
      odpowiedniejszego życiowego partnera. Życzę odwagi, spokoju i jasnego umysłu
      przy wszelkiego typu podejmowanych w tej sprawie decyzjach.
      Agnieszka
    • poxipol1 Re: jestem kretynka 13.02.05, 12:14
      moze byl/jest dobry w lozku smile))

      naprawde az zal pomyslec ze niektore kobiety tak sie do tego przywiazuja ze
      orgazm przeslania im zdrowy rozsadek smile) tongue_out
      • beata792 Re: jestem kretynka 13.02.05, 13:14
        tak jak ktos madry kiedys napisal: najlepsze co ojciec moze zrobic dla dziecka
        to kochac jego matke. no i oczywiscie dziecko musi widziec szczesliwych
        rodzicow.
        wtedy i ono jest szczesliwe.
        uwazam ze jezeli coreczka jest jeszcze mala to powinnas zostawic tego palanta.
        znam takich facetow, 30 paroletnich maminsynkow i uwierz mi, on sie nie
        zmieni!! jemu jest tak wygodnie. a dziecko bedzie szczesliwsze widzac Ciebie
        zadowolona. przeciez to nie oznacza zrywania kontaktu. mala jak sie przyzwyczai
        od poczatku do takiej sytuacji to bedzie dla niej naturalne. a Ty bedziesz
        mogla sobie ulozyc zycie na nowo.
        nawet lepiej bedziej jak nie bedzie widziala jak codziennie drzecie koty.
        ten facet nie jest Ciebie wart. a sprawy z dzialka nawet nie chce sie
        komentowac...
        zostawanie z nim tylko dla dziecka nie jest wcale dobrym rozwiazaniem,
        szczegolnie dla malej, bo Twoj nastroj bedzie jej sie udzielal.
        zastanow sie jeszcze raz nad tym, ale mysle ze sprawa jest raczej jasna.
        trzymaj sie i nie daj sie
        pozdrawiam
        Beata
    • umasumak Powiem tak... 13.02.05, 15:08
      ... jestem najlepszym przykładem takiej "kretynki", co to tolerowała podobnego
      drania nawet nie 7 lat, ale około 10. Z taką jedynie różnicą, że mój
      eksmałzonek do mamusi na obiady nie chadzał, bo w życiu by jej nie przyszło do
      głowy gotować dla kogokolwiek, za to namiętnie udzielał się towarzysko
      (oczywiście beze mnie), no i zdażało mu się nader czesto urządzać w domu
      karczemne awantury, z rękoczynami włącznie.
      Przypłaciłyśmy to z córką ciężką nerwicą, która jest już na tyle opanowana, że
      wystarcza nam jedna wizyta u psychoterapeuty w miesiącu. Przez dwa lata
      chodziłyśmy co tydzień, a ja oprócz tego brałam antydepresanty i byłam pod
      stałą opieką psychiatry.
      Jeżeli kochasz swoje dziecko, to nie funduj jej takiego życia, pozornie dla jej
      dobra.
      Ja jestem najlepszym przykładem tego, że zawsze można zacząć życie od nowa i
      wyjść nawet z najwiękrzego dołka. Pzdr
    • anusia29 Re: jestem kretynka 14.02.05, 15:37
      Effga, ja jestem z małżeństwa, gdzie sytuacja była mniej więcej podobna. Moja
      matka nie odeszła od ojca - wlaśnie ze wzgędu na moje dobro i żebym
      miała "pełną normalną rodzinę". Efekt? Od kilku lat leczę nerwicę nabyta m.in.
      przez to, bo dziecka nie oszukasz...
      • effga kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 11:05
        wink i w końcu czuję, że podjęłam właściwą decyzję. taki wewnetrzny spokój
        świetne uczucie. codziennie bedzie przyjeżdżał do małej - chce zeby był z nia
        jak najczęściej. ale juz osobno. trzymajcie kciuki. i dziekiwink
        • morgen_stern Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 13:28
          Trzymamy! Dasz radę, zobaczysz.
        • anet22 Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 14:22
          To słuszna decyzja smile
          Życzę powodzenia i dużo siły
          Pozdrawiam
          Anet
          • effga Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 20:26
            i wiecie co, jak mu powiedziałam, żeby się wyprowadził, zaczął sie tylko
            martwić, że nie ma gdziewink ani słowa, że może to przemyślę, że można coś
            ratować, spróbować jeszcze raz .tylko prośba o jeszcz jedną noc bo ON NIE MA
            SIĘ GDZIE PODZIAĆ
            • agacz2905 Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 21:19
              no ale co: po tej jednej nocy się wyprowadzi?? Nie zadręczaj się przypadkiem
              (piszę tak na wszelki wypadek, bo my konbiety często gęsto zadręczamy się
              pierdołami), dobrze zrobiłaś zarządzajac jego wyprowadzkę! Życzę Ci jeszcze
              wiele szczęścia w życiu i wiem, że to się spełni... Pozdrowienia! Agnieszka
            • mama_zuzi1 Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 21:59
              To najlepszy dowód na to, że dobrze zrobiłaś karząc mu się wynosić!!!
              Gratuluję Ci odwagi bo najgorsze jest zrobic pierwszy krok!

              Jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki za Ciebie i za Dzidzię!!


              Pozdrawiamy Was serdecznie

              Dominika i Zuzia
        • zaholec Re: kazałam mu się wyprowadzić 15.03.05, 21:45
          jednak nie jest źle smile trzymam kciuki

          pozdrawiam
    • mifka Re: jestem kretynka 15.03.05, 22:00
      nie jestes kretynka, po prostu pokochalas niefajnego faceta-to sie zdarza nawet
      najmadrzejszym
    • dagal Re: nie jestes kretynka 16.03.05, 15:02
      wiesz co
      zastanow sie jeszcze raz, teraz mala sie do niego ladnie umiecha tak? jak wezmie
      ja na rece kiedy to ON! ma na to ochote i czas
      a jak wyobrazasz sobie taka sytuacje kiedy kilkulatka przychodzi do taty i mowi
      poczytaj mi tato, albo zrob mi tato, albo chodz ze mna tato i uslyszy ze jestem
      zmeczony, nie mam czasu ide do babci itd
      dzieci nie wychowuje sie w wolnym czasie, poswieca im sie 100% wszystkiego a
      moze nawet wiecej
      czy sadzisz ze Twoj pan jest w stanie poswiecic cokolwiek (np. czas) dla Waszej
      coreczki
      jesli odpowiedz brzmi "nie" to nie zastanawiaj sie dluzej
      trzeba sie rozstac im predzej tym lepiej
      mala bedzie znacznie szczesliwsza, majac zadowolona z zycia mame!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka