mama_lukaszka
23.02.05, 09:28
Mój mąż zabrał naszego 2-latka na 10 dni w góry. Chwała mu za to. Ja jestem w
7 miesiącu ciąży i mam problemy z kręgosłupem więc sobie odpoczęłam.
Niestety, w górach mały złapał jakąś infkcję (od dzieci gospodarzy
prawdopodobnie). Mały nie lubi pić, z jedzeniem też są kłopoty i skutek był
taki, że się dziecko odwodniło. (Nie mam absolutnie pretensji do męża, wiem,
że Łukaszka trudno zmusić do picia, szczególnie jak go gardło boli)
I tu zaczęły się schody. Dostali skierowanie do szpitala na nawodnienie
kroplówką. Tam lekarze niewiele myśląc położyli go z dziećmi chorymi na
rotawirusa. No i dziś młody ma już też rotawirusa. Szlag by to. Znowu są w
szpitalu. A wykłócał się mój mąż, że syn nie ma rotawirusa jak się zorientował
ale bezskutecznie - już tam leżeli 2 godziny.
pozdrawiam
mama łukaszka i brzuszka