xxx75
23.02.05, 12:24
Chcialabym Wam opowiedziec pewna historie,historie o kobiecie,ktora
czula sie bardzo samotna,zyla w zwiazku,ktory nie dawal je
satysfakcji, byla raniona i ponizana,skrycie kochala bardzo pewnego
mezczyzne,ale
wiedziala,ze on jest nieosiagalny bo mial juz swoja
rodzine...pewnego razu kobieta postanowila isc do wrozki,chciala
uslyszec,ze jednak ten meczyzna bedzie z nia,ze ja
kocha...uslyszala,ze nic dobrego ja nie czeka,ze maz ja zdradza,ze
bedzie miala problemy finansowe,ale pojawi sie ktos kto ja
pokocha,bedzie walczyl o nia,zabiegal,bedzie chial miec z nia
dziecko i to bedzie taka true love,niekonczace sie
szczescie...kobieta wrocila do domu popatrzyla na swojego meza i
zaczela w kazdym gescie,oddechu,kroku..doszukiwac sie zdrady,teraz
wiedziala ze on ja zdradza,tamten meczyzna poszedl w kat serca bo
to PRZECIEZ nie on,ten wysniony,wymarzony,kobieta stworzyla sobie
pieklo,sobie i swoim dzieciom,po pewnym czasie,ten mezczyzna
oswiadczyl,ze nic wiecej jej dac nie moze,ze nigdy z nia nie
bedzie,i kobieta znowu poszla do wrozki,ktora tym razem
stwierdzila,ze on jest zly,ze niesie ze soba przeklenstwo,ze zona
kiedys od niego odejdzie,zeby omijac go na 10000km,ze nic dobrego
z tego nie bedzie,ale zeby sie nie martwila bo NAPRAWDE bedzie
ktos kto okaze jej prawdziwe uczucie,ze zrozumie co znaczy
kochac...teraz kobieta byla na 100%przekonana,ze rzeczywiscie to
nie on,zaczela na sile udawadnic,ze jest zly,mroczny,demoniczny i
nigdy nic dobrego od niego nie dostanie i paradoksalnie on zaczal
byc zlyi mroczny zaczal ja ranic,ona cierpiala,ale nocami do
poduszki,kiedy plakala tlumaczyla sobie,ze nic takiego sie nie
dzieje,ze pewnego dnia pojawi sie TEN ktos i ja "uratuje",ze ten
zwiazek od samego poczatku byl przegrany i nie mial szans,jej
zycie przypominalo koszmar,zaczela lykac srodki uspakajace,czula
sie jak w matni,z jednej strony chciala sie uwolnic od tego zlego
meczyzny a z drugiej bardzo za nim tesknila,caly czas dudnilo jej
w uszach:"ON CIE BARDZO ZAWIEDZIE,PAMIETAJ ON JEST ZLY"i
zawiodl,zawiodl bardzo,zranil,ponizyl,zlamal obietnice,kobieta
uslyszala bardzo duzo przykrych slow,ktore powbijaly sie jak
ciernie w jej serce i znow poszla do wrozki i znow uslyszala,ze
spokojnie, ten wymarzony jest tuz tuz,za 4/5 tyg go pozna,ze na
poczatku bedzie rozczarowana jego zachowaniem,ale on taki
jest ,ale potem sielanka,uslyszala tez zeby nic nie mowic zlemu
meczyznie,kiedy spotka milosc swojego zycia,uslyszala ze maz
bedzie mial dziecko z kochanka,ale kobieta pomyslala sobie"w nosie
mam dziecko z kochanka,naresczie bede zyc"i BARDZO szeroko
otworzyla oczy,zeby tylko go zauwazyc,minely 4 tyg i nic minely 2
miesiace i nic,miely 3 pustka,kobieta zaczela zastanawiac sie co
sie stalo,ze moze cos robi nie tak,po 4 miesiacach poszla znowu i
o to co uslyszala:ten zly mezczyzna bardzo cie kocha(tylko,ze juz
nie jest zly)niewyobraza sobie zycia bez Ciebie,chcialby byc z
toba,jego zycie bez Ciebie to pustka,ale on nie odejdzie od zony
bo ona go nie pusci bo boi sie,ze nie da sobie rady finansowo"ale
kobiecie nie chodzilo juz o zlego mezczyzne chodzilo jej o ksiecia
z bajki i uslyszala,ze owszem kiedys tam go spotka,ale on jeszcze
nie jest "wykrystalizowany"ze bedzie miala 3 dziecko,ze moze za
2lata,ale ...ten zly mezczyna zdominowal cale karty,kobieta
wiedziala,ze jesli powiedzialaby:kocham go,chce byz z nim,wrozka
powiedzialaby walcz o niego to on,ale kobieta
milczala,uslyszala,ze ten mezczyzna walczy bo kobieta jest
nieosiagalna,ale jesli by ja zdobyl to potraktowal tak samo jak
swoja zone,ale kobieta nie chciala juz sluchac,ubrala sie i
wyszla,nie spala cala noc,na drugi dzien dostala goraczki,zostala
obdrata z nadziei i zludzen,zrozumiala,ze zmarnowala rok,caly rok
w ciagu ktorego byla manipulowana,ze nie sluchala swojego serca i
rozumu,straciala czesc swoich nerwow caly czas czyhajac na
kochanke meza,stracila swoja godnosc w utarczkach ze zlym
mezczyzna,teraz wie,ze wszystko moglo byc inaczej,teraz szeroko
otworzyla oczy i zobaczyla swiat na nowo,czuje sie tak jakby ktos
zdjal jej ciezki wor z plecow...kobieta nie wie co bedzie
dalej,bardzo sie boi...