Dodaj do ulubionych

Nieślubne dziecko

01.03.05, 08:29
Mój mąż dwa lata temu odszedł ode mnie na 3 miesiące, miał romans z
mężatką,który zaowocował dzieckiem, nastepnie wrocił do nas(mamy dwójkę
dzieci).
Pani ta nadal mieszka z swoim mężem, o jej nieślubnym dziecku wie tylko mąż
i jej mama dla innych jest to jej małżenskie dziecko.Nikt ma nigdy nie
dowiedzieć się o tej historii, ale mój mąż ponieważ poczuwa się do obowiązku
co miesiąc od roku przelewa jej pieniądze na utrzymanie dziecka, dziecko
widział tylko raz. Oczywiste jest ,że ma nie pokazywać sie w poblizu, a i sam
nie odczuwa takiej potrzeby.
Wszystko było dobrze dopóki były pieniądze, teraz ponieważ moja praca jest
typowo sezonowa, od listopada nie mam dochodu i utzymujemy się z jednej
pensji ,te "alimenty" są odczuwalne w budżecie.
Pytam się sama siebie jak długo jeszcze będziemy płacić, dla mnie to jest w
ogóle bez sensu.Dla dobra dziecka , poniewaz ta pani ma jeszcze jedno dziecko
i nadal mieszka z mężem , więc tworzą rodzinę ,nigdy oficjalnie nie będzie to
dziecko mojego męża, brat moich dzieci.Nigdy go nie odwiedzi i nie będzie dla
niego nawet wujkiem.
Mój mąż płaci, chyba dla świętego spokoju, żeby odkupić winnę, żeby sumienie
go nie gryzło,że kiedys zrobił krzywdę mnie, dziewczynką innemu dziecku.
Wygadałam się...a rozwiązanie , nie wiem jakie jest najlepsze.Aga
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 09:20
      Twój mąż płaci, ponieważ jest to jego dziecko. Płaci, ponieważ obowiazkiem
      porządnego człowieka jest dokładać się do utrzymania własnego dziecka. Jeśli
      zaakceptowałas sytuację, ze mąż ma dziecko "na boku" - trudno - musisz liczyć
      się, że do pełnoletnosci będziecie mieli wyrwę w bużecie -mąż bowiem ma troje,
      a nie dwoje dzieci. Nawet jeśli oficjalnie nie jest to brat twoich dzieci,
      faktycznie nim jest. I nic tego nie zmieni. Mąż ma taki sam obowiązek zadbać o
      wszystkie dzieci, nie tylko ślubne.
      • kubusala Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 09:29
        Dla mnie to nie do końca jest normalne, przeciez jesli rodzice adoptują dziecko
        to biologiczni rodzice nie maja obowiązku płacic na jego utrzymanie.
        Co innego by było gdyby Twój mąż miał kontakt z dzieckiem, był oficjalnie Jego
        ojcem- to rozumiem, ale oficjalnie to dziecko nie jest Jego,to dziecko ma ojca,
        który z nim mieszka, który go utrzymuje. Myslę,że troche wykorzystują Was.
        Skoro postanowili wymazac Twojego męża z zycia dziecka to powinni równiez
        zaprzestac pobierania alimentów- choć oficjalnie nie wiem czy to alimenty, bo
        rozumiem,że dziecko nosi nazwisko męża owej Pani tak?
        Ja w kazdym bądź razie nie płaciłabym, chcieli zatuszowania sprawy? to proszę
        bardzo.
        • sowa_hu_hu Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 13:40
          popieram kubusale - co innego gdyby wszystko było jawne , mąz widywał by sie z
          dzieckiem...
          ale ta sytuacja odbywa sie na zasadzie adopcji tego dziecka... tamten facet je
          zaakceptował i to on jest jedynym ojcem!
          albo sie człowiek do swojego dziecka przyznaje , widuje sie z nim , płaci na nie...
          albo zrzeka sie go co łączy sie z tym ze go nie utrzymuje...
          twoj mąz chce zagłuszyć wyrzuty pieniędzmi? nie sądze by to sie udało...
          gdybym była na twoim miejscu i pozwoliła męzowi wrocić to od razu bym
          powiedziała ze nie zgadzam sie na płacenie na to dziecko , chyba ze sie do niego
          przyzna i będzie sie zachowywac jak prawdziwy ojciec...
          ale skoro poslziście na układ że to dziecko jest tylko tamtych ludzi to dlaczego
          na nie płacicie...?
      • melka_x Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 09:30
        Zgadzam sie z Verdana. Za swoje dzieci ponosi sie odpowiedzialnosc, niewazne
        czy sa slubne, czy nie. Maz tamtej kobiety i tak robi duzo, zapewnia dziecku
        normalny dom.
        • zabcia_m Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 13:16

          A ja się zgadzam z Kubusalą w 100%.
          Wydaje mi się, że ojczymowie jeśli adoptują dzieci swoich żon oficjalnie to
          biologiczni ojcowie też nie muszą na nie łożyć. Poprawcie mnie jeśli się mylę,
          bo nie dam za to głowy.
          Ojczym też zaakceptował jak mniemam fakt wystepowania jako "prawdziwy" ojciec.
          Tylko, że gdyby tamtej rodzinie bardzo zależało na tych pieniądzach to wtedy
          sprawę trzebaby załatwić sądownie. Ale gdybym ja była w sytuacji tamtej mamy to
          dałabym spokój, bo przecież oboje naważyli tego piwa...
          Szkoda tylko, że "utarło sie", że mąz autorki wątku płaci, teraz trudno bedzie
          to odkręcic bez podania poważnego powodu.

          A sprawa uczuć do własnego dziecka to już zupełnie inna kwestia, możliwości
          roztrzygnięcia której mąz autorki wątku i tak został pozbawiony.

          To tylko moje zdanie.
          Pozdrawiam
          Żabcia
          • kubusala Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 13:56
            zabcia_m napisała:

            >
            > A ja się zgadzam z Kubusalą w 100%.
            > Wydaje mi się, że ojczymowie jeśli adoptują dzieci swoich żon oficjalnie to
            > biologiczni ojcowie też nie muszą na nie łożyć. Poprawcie mnie jeśli się
            mylę,
            > bo nie dam za to głowy.
            > Ojczym też zaakceptował jak mniemam fakt wystepowania jako "prawdziwy" ojciec.
            > Tylko, że gdyby tamtej rodzinie bardzo zależało na tych pieniądzach to wtedy
            > sprawę trzebaby załatwić sądownie. Ale gdybym ja była w sytuacji tamtej mamy
            to
            >
            > dałabym spokój, bo przecież oboje naważyli tego piwa...
            > Szkoda tylko, że "utarło sie", że mąz autorki wątku płaci, teraz trudno
            bedzie
            > to odkręcic bez podania poważnego powodu.
            >
            > A sprawa uczuć do własnego dziecka to już zupełnie inna kwestia, możliwości
            > roztrzygnięcia której mąz autorki wątku i tak został pozbawiony.
            >
            > To tylko moje zdanie.
            > Pozdrawiam
            > Żabcia

            Dokładnie tez to tak rozumiem, wyrzuty sumienia a obowiązek to dwie zupełnie
            inne sprawy:
            - Wyrzutów sumienia pieniędzmi sie nie spłaci
            - Obowiązek płacenia na dziecko jest wtedy, gdy sąd przyzna alimenty.
            Inne działanie jest moim zdaniem nieuczciwe ze strony tamtych rodziców, bo
            skoro postanowili byc tak wspaniałomyslni,zeby sprawę zatuszowac i żeby dziecko
            się nie dowiedziało kto jest jego prawdziwym ojcem to pieniędzy tez brac nie
            powinni to nieetyczne. Cos mi to przypomina scenariusz na zasadzie: płać
            frajerze, płać.
            Jeśli sytuacja tamtych ludzi nie jest dramatyczna to przestałabym płacić
            powołując sie na swoją złą sytuacje materialną, jak tego nie zaakceptuja, to
            niech oddadzą sprawe do sądu- czego na pewno nie zrobią.
            A wracając do wyrzutów sumienia, to powinny byc po obu stronach, bo obie strony
            wyrządziły krzywde swoim rodzinom, nie tylko Twój mąż.
            Przepraszam jesli kogoś uraziłam, ale ja tak to widzę, próbuje sobie wyobrazić
            siebie w takiej sytuacji i jakos przez myśl mi nie przechodzi,żeby brac
            pieniądze od mężczyzny, którego wykresliłam z zycia swojego i dziecka.
    • miska77 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 14:26
      a czy to pewne, ze dziecko jest Twojego meza ?
      Nawet jesli kobieta jest mezatka i ma faceta na boku to moze mu mowic rozne
      rzeczy np. "juz od dawna nie sypiam z mezem" a prwda jest zupelnie inna. Czesto
      maz nie wie co robi jego zona...
      Moze dziecko jest tamtej pary a znalezli sobie tylko frajera (przepraszam), zeby
      co miesiac dokladal im kasy do budzetu.

      W Polsce jest prawo domniemania niewinnosci, dlatego uwazam, ze jezeli dziecko
      jest Twojego meza to tamto malzenstwo powinno na wlasny koszt zrobic badania
      DNA, stwierdzic ojcowsto i dopiero wystapic do sadu o alimenty.

      Pamietaj !
      jezeli kobieta wspolzyje z dwoma mezczyznami to nigdy nie wie, z ktorym zaszla w
      ciaze...

      Ewa
    • saraanna Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 14:27
      Sorry ze spytam,ale czy twoj maz jest pewny ze to jest jego dziecko.Romans
      romansem ale moze ta pani rowniez zyla w tym czasie ze swoim mezem i moze
      to jest wlasnie jego dziecko a oni znalezli sobie dobre zrodlo w postaci
      dodatkowego dochodu - ludzie sa rozni.
    • szyszunia75 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 14:42
      Myślę, że najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że w sumie ty także płacisz
      za wyrzuty sumienia Twojego męża. Bo on zabiera pieniądze, które powinny służyć
      waszej rodzinie - Tobie, dzieciom. Słusznie zauważono: wyrzutów sumienia
      pieniędzmi się nie spłaci. A pieniadze przekazywane przez niego tamtej kobiecie
      wcale nie muszą iść na dziecko - równie dobrze może ona sobie za nie fundować
      co miesiąc nowe kosmetyki. Gdyby był kontakt między nimi, gdyby dziecko nie
      miało ojca (bo mąż tamtej kobiety jest w tej chwili jego ojcem, wychowuje je,
      utrzymuje) to twierdziłabym, że mąż powinien co jakiś czas kupować coś
      konkretnego dziecku, uczestniczyć w wydatkach na nie albo spłacać zasądzone
      sądownie alimenty. Ale jest inaczej. Są dwie rodziny, dwie pełne rodziny, które
      nie mają ze sobą właściwie nic wspólnego. Co innego, gdyby tamta kobieta była
      sama, bez pracy i nie miała jak utrzymac dziecka - wtedy pomoc twojego męża
      byłaby na miejscu. Ale tak - wydaje mi się, że nie jest potrzebna, a chyba
      nawet nie jest wskazana.
      • verdana Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:18
        Jak to nie mają nic wspólnego? Dziecko mają wspólne!
        Zdaje się, ze panuje tu powszechne przeswiadczenie, że jesli ojciec biologiczny
        nie jest prawnie zmuszony płacić na własne dziecko, to powinien wypiąć się,
        sprawę totalnie olać i tyle. Co z tego, że moje? Ktoś je utrzymuje i dobrze, to
        ja juz nie musze dać grosza.
        A może on CHCE dać na własne dziecko, bo jest porządnym facetem, czuje jednak z
        dzieckiem jakąś więź (bo to jego dziecko) i chce tą więź, przynajmniej za
        pomocą pieniedzy, podtrzymywać? Moim zdaniem, to bardzo dobrze świadczy o
        człowieku.
        Tymczasem okazuje się, że liczą się tu głównie pieniądze. I hierarchia dzieci -
        ma dawać na jedne (bo ślubne), a nie dawać na drugie. Mąż ma troje dzieci, a
        nie dwoje, trudno. Jak oceniłybyscie kobietę, która nie poczuwałaby się do
        dania grosza na własne dziecko, bo po co, skoro utrzymuje je inna kobieta - to
        dziecko już się nie liczy, nie będe się dokładała bo kasy szkoda. Wolę wydać na
        co innego.
        Eh, wstyd! Jeden porządny facet, a wszyscy na niego.
        • kubusala Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:23
          verdana napisała:

          > Jak to nie mają nic wspólnego? Dziecko mają wspólne!
          > Zdaje się, ze panuje tu powszechne przeswiadczenie, że jesli ojciec
          biologiczny
          >
          > nie jest prawnie zmuszony płacić na własne dziecko, to powinien wypiąć się,
          > sprawę totalnie olać i tyle. Co z tego, że moje? Ktoś je utrzymuje i dobrze,
          to
          >
          > ja juz nie musze dać grosza.
          > A może on CHCE dać na własne dziecko, bo jest porządnym facetem, czuje jednak
          z
          >
          > dzieckiem jakąś więź (bo to jego dziecko) i chce tą więź, przynajmniej za
          > pomocą pieniedzy, podtrzymywać? Moim zdaniem, to bardzo dobrze świadczy o
          > człowieku.
          > Tymczasem okazuje się, że liczą się tu głównie pieniądze. I hierarchia
          dzieci -
          >
          > ma dawać na jedne (bo ślubne), a nie dawać na drugie. Mąż ma troje dzieci, a
          > nie dwoje, trudno. Jak oceniłybyscie kobietę, która nie poczuwałaby się do
          > dania grosza na własne dziecko, bo po co, skoro utrzymuje je inna kobieta -
          to
          > dziecko już się nie liczy, nie będe się dokładała bo kasy szkoda. Wolę wydać
          na
          >
          > co innego.
          > Eh, wstyd! Jeden porządny facet, a wszyscy na niego.

          VErdano z Twoimi intencjami sie zgodzę, ale skąd ta pewność na co te pieniądze
          sa przeznaczone? i czy na pewno na dziecko? Jego rodzice są nie w porządku
          wobec dziecka skrywając przed nim prawde o Jego ojcu, więc nie mam pewności czy
          są w porządku biorąc pieniądze od człowieka, który jest domniemanym ojcem.
          • sowa_hu_hu Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:32
            otuż to!!!

            i nie chodzi tutaj o slubne czy nieslubne... dziecko to dziecko!
            dla mnie nienormalne jest to że facet płaci nie mając nawet pewności czy to jego
            dziecko...
            poza tym niby taki porządny a zagłusza wyrzuty kasą? w moich oczach porzadne to
            nie jest...
            porzadne to by było jakby sie jawnie do dziecka przyznał i wtedy na nie płacił...
            a skoro sie nie przyznaje i tamten gosc ma uchodzić za ojca dziecka to z jakiej
            paki facet ma płacić...albo w jedną albo w drugą...
            a jesli juz chce materialnie wspierac dziecko niech mu kupuje rzcy których mu
            potrzeba a niedaje kase ktora nie wiadomo na co idzie...
            • verdana Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:45
              No, nie może się przyznać, bo ustalenia są inne.
              A argument "na co idą pieniądze" jest nietrafiony. Mozna w ten sposób
              zlikwidować alimenty, bo a nuż matka nie wyda je na dziecko, tylko na kosmetyki
              dla siebie!
              • sowa_hu_hu Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:59
                ale to nie sa alimenty...
                tylko płacenie na dziecko które nie wiadomo czy jest jego...

                oczywiście mozemy sie nie zgadzac w tej kwestii smile
                ja uwazam ze albo ktos bierze pełną odpowiedzialnośc za swoje dziecko -
                przyznaje sie do niego przed wszystkimi, spotyka sie z nim, płaci na nie...
                albo urywa calkowity kontakt! co wiąże sie dla mnie osobiście z niepłaceniem...
                • nchyb Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 17:12
                  A ja się sowo z tobą nie zgadzam. To, że tatuś olewa kwestie spotkań, nie
                  oznacza, że może nie utrzymywać dziecka. I roztrząsanie, czy jego czy nie jest
                  nie na miejscu. Jeżeli sam dobrowolnie zdecydował się płacić, pewnie jest
                  pewien swojego ojcostwa.

                  Na temat mentalności tamtych państwa - wyraziłam swoje zdanie poniżej. Ale
                  uznawanie - jak się chce spotykać niech płaci a jak nie - na drzewo - jest
                  trochę śmieszne. trzeba na to spojrzeć z innej perspektywy: jak zrobił niech
                  płaci, niezależnie od uczuć i chęci spotkań.

                  I tylko tego dziecka żal...
                  • sowa_hu_hu Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 17:33
                    może masz racje... ale nie uwazam żeby moja opinia była smieszna...

                    po przemyśleniu doszłam do wniosku ze faktycznie - jesli facet chce płacic niech
                    placi... szkoda tylko ze żona i dziecko maja przez to mniej...

                    ja jednak gdybym była w takiej sytuacji nie potrafiłabym w ten sposób - mąz
                    musiałaby udowodnić mi że to jego dziecko jesli miałaby placic na nie z domowych
                    funduszy...
                    poza tym dla mnie nadal normalne nie jest jak można nie chcieć utrzymywac
                    kontaktow ze swoim dzieckiem...

                    pozdrawiam
                    • nchyb Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 17:43
                      A u mnie - mąż musiałby udowonić, że chce być z nami i więcej z innymi figlować
                      nie będzie!
                      Może źle napisałam - nie opinia śmieszna. Tylko dla mnie - ojciec musi płacić,
                      za to że jest ojcem, za chwilę przyjemności bez zabezpeiczenia. Smutne ale
                      prtawfdziwe. Dlaczego dziekco ma tracić?
    • nchyb Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 16:47
      Dla mnie jest tu kilka niejasności:
      - czy mąż tej pani wie o swoim nieojcostwie?
      aggau napisała:
      > Pani ta nadal mieszka z swoim mężem, o jej nieślubnym dziecku wie tylko mąż
      > i jej mama dla innych jest to jej małżenskie dziecko.
      Który mąż wie - jej czy twój?

      Jeżeli jej nie wie, to dawanie pieniędzy jest nie na miejscu, bo prędzej czy
      później tamten mąż zapyta o te dziwne pieniądze.

      Jeżeli natomiast wie to z ich strony branie pieniędzy i nie mówienie nic
      dziecku oprawdziwym ojcu jest świństwem (takie rzeczy prędzej czy później na
      jaw wychodzą, i najbardziej na tym cierpi dziecko), natomiast ze strony
      twojego męża jest dla mnie rzeczą oczywistą, że płaci w końcu to jego dziecko.

      Wiele z dziewcvzyn podnosiło tu problem zakwestionowania ojcostwa, a czy twój
      mąż kiedykolwiek je kwestionował? Skoro płaci, to pewnie jest pewien (ale
      fajny, pewnie pewien).

      > dziecko widział tylko raz. Oczywiste jest ,że ma nie pokazywać sie w poblizu,
      a i sam
      > nie odczuwa takiej potrzeby.
      To, że potrzeby nie odczuwa - no cóż, zdarzają się wyrodni tatusiowie,
      kochajacy wybrane dzieci (ale tu bym się zastanowiła nad takim tatuśkiem, bop
      co innego uczucia względem żony i kochanki, a co innego względem własnych
      dzieci), ale to, że nie wolno mu tego dziecka widywać - to oczywiste nie jest.

      Ale - w świetle prawa płacić nie musi. Rozumiem, że małżeństwo tamtych trwa.
      Dziecko urodzone w trkcie małżeństwa ( a także ileś tam dni po jego
      zakończeniu) z urzędu przypisuje się mężowi matki. Czyli, gdyby tamten mąż -
      nie tatuś dziecka - chciał mógłby zaprzeczyć ojcostwu. Mogłaby to zrobić
      również matka. Rozumiem, że żadne z nich tego nie zrobi. Natomiast twój mąż,
      nawet jako biologiczny ojciec, zrobić tego nie może bez zgody matki. Czyli
      podumowując moją chaotyczną wypowiedź - jeżeli twojemu mężowi jest z tym
      lepiej - niech płaci jak płacił, czy Ci się to podoba czy nie, niestety to są
      konsekwencje jego skoku w bok, na które przyjmując go z powrotem musisz się
      zgodzić.

      Ale w świetle obowiązującego kodeksu rodzinnego - płacić nie musi.

      A najbardziej rozbawiają mnie teksty - że pieniądze z alimentów i datków na
      dzieci są wydawane na inne potrzeby. Ku.. mać (sorry za przekleństwa, ale
      inaczej nie można). Nawet jeżeli te konkretne pieniądze matka przepieprzy na
      swoje przyjemności lub zapłaci za czynsz itd. to inne, które przeznaczała dotąd
      na np. kosmetyki, książki itd. w końcu wyda na dziecko. Bo wkońcu coś temu
      dziecku kupuje itd. I nawet jeżeli te konkretne pieniądze, otrzymane od tatuśka
      wyda np. na swoje studia, to nic nikomu do tego, bo może dzięki studiom poprawi
      się jej los i zarobi więcej. A stąd proste rozumowanie, zarobi więcej, więcej
      wyda na tpo dziecko. I dlatego ku.., teksty, nie wydaje na dziecko - są bez
      sensu. Jeżeli tej matce będzie lepiej - to i dziecku będzie dobrze (pomijając
      skrajne przypadki psychopatii, o której tunikt nie wspominał.

      > Wygadałam się...a rozwiązanie , nie wiem jakie jest najlepsze.Aga
      No właśnie Ago, wygadałaś się, my Ci współczujemy, rad udzielamy, a to Ty
      musisz żyć z tym wszystkim. I dlatego powtórzę, jeżeli przyjełaś męża po
      zdradzie do domu i życia - to niestety, z całym dobrodziejstwem inwentarza,
      czyli ma dziecko - to i na nie płaci. A kwestia zachowania tamtych państwa - to
      ich sumienie. Pieniędzy przyjmować nie powinni, ale twój mąż powinien płacić. I
      znajdź tu złoty środek.
      Pozdrawiam serdecznie
      • melka_x Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 17:29
        Aga rozumiem, ze Ci ciezko. Jednak decydujac sie trwac w malzenstwie z
        czlowiekiem, ktory ma dziecko z inna kobieta musisz zakaceptowac fakt, ze
        czesc dochodow Twojego meza idzie na to dziecko. Po prostu przyzwoicie ludzie
        wspolutrzymuja swoje dzieci i niepotrzebny im do tego wyrok sadowy. A
        forumowiczek nie rozumiem, czy zawsze potrzebny Wam bat (czy to w postaci
        wyroku, czy jakiejkolwiek innej) zeby zachowywac sie w zyciu dobrze? Gdyby Wam
        ktos dajmy na to oswiadczyl, ze nie zwroci dlugu, ktory u Was zaciagnal, bo nie
        macie na to kwitu, to uwazalybyscie, ze to jest ok?

        Przy okazji; znam podobna historie. Moj znajomy zostal usynowiony przez meza
        matki, ojciec z roznych powodow doszedl do wniosku, ze tak bedzie dla dziecka
        lepiej. Ale placil na niego, az ten skonczyl studia uznajac, ze choc nie ma
        prawnego obowiazku, to jest jeszcze cos takiego jak obowiazek moralny.
        • melka_x p.s. 01.03.05, 17:38
          Jeszcze - nie uznaje co prawda argumentu, ze za bezsewnoscia placenia na
          dziecko przemawia niepewnosc na co ida te pieniadze, bo w ten sposob mozna
          generealnie zakwestionowac alimenty, ale jesli Twoj maz ma uzasadnione
          podejrzenie, ze pieniadze nie sa wydawane na dziecko, niech zalozy dziecku
          fundusz, ktory zostanie zlikwidowany z chwila osiagniecia pelnoletnosci lub
          ukonczenia studiow.
    • kawka74 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 18:02
      Płacić. Ty masz dwoje dzieci, ale Twój mąż - troje. Żaden papier ani żadne nieoficjalne ustalenia nie zmienią tego faktu.
      • aggau Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 20:43
        Przeczytałam wszystkie odpowiedzi, wyjaśnie dokładniej niejasności.
        Mąż pani wie , ze to nie jest jego dziecko.
        Mój mąż nie widuje dziecka, bo w momencie kiedy widział je pierwszy i ostatni
        raz , była to decyzja tej kobiety-chce żeby było to oficjalnie dziecko jej
        męża .Nie myślałam nigdy o tym ,że pieniadze mogą być wydane na coś innego, bo
        sama mam dzieci i wiem ile kosztuje utrzymanie.
        Napisałam post , bo nie znacie mnie prywatnie i Wasze opinie są bardziej
        obiektywne.Wiem, co zrobiłabym sama w takiej sytuacji.Jeżeli miałabym nieślubne
        dziecko i mój mąż zaakceptowałby ten fakt, stworzyłabym sama dom . To nie jest
        jakas tam głupia duma czy honor, bo akurat mnie dotyczy ten problem tylko taka
        jestem. Mój mąż nie zrobił nigdy badań genetycznych i wierzę ,że tamta kobieta
        w tym czasie sypiała tylko z moim mężem, bo ma prawo wierzyć.Cieszę się,że ta
        druga rodzina jest w całości,że dziecko ma oboje rodziców przy sobie.
        Mój mąż będzie nadal płacił, bo jak ktos napisął wczesnie pozwoliłam mu wrócić
        z całym bagażem tego dobrego i złego.Aga.
    • lola211 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 21:08
      W tej sytuacji facet ma wyłacznie obowiazki, ale nie przysluguja mu zadne prawa.
      To nie jest fair.Praw rodzicielskich z oczywistych powodow go nie pozbawiono,
      faktycznie zas sprowadzony zostal do roli platnika, ktory ma dac kase, ale sie
      nie wtracac.Super uklad.
      • kammik Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 21:19
        Jakos nie wyczytalam, zeby jak lew walczyl o uznanie dziecka i przyznanie mu
        wladzy rodzicielskiej.
        • lola211 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 21:26
          >Mój mąż nie widuje dziecka, bo w momencie kiedy widział je pierwszy i ostatni
          >raz , była to decyzja tej kobiety-chce żeby było to oficjalnie dziecko jej
          >męża .
          Widac facet jest ugodowy.Zdecydowala matka, nie byla to ich obopolna decyzja,
          jak z tego wynika.Domyslam sie, ze koronnym argumentem bylo dobro dziecka, mogl
          oczywiscie próbowac skomplikowac sytuacje, tylko ciekawe co by wywalczyl?
          Alimenty tak czy siak by mu przyznali, ale wyegzekwowac kontakt z dzieckiem to
          juz nie taka prosta sprawa.Jakby sie matka uparla, to dziecka na oczy nie
          zobaczy.
      • kubusala Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 21:50
        lola211 napisała:

        > W tej sytuacji facet ma wyłacznie obowiazki, ale nie przysluguja mu zadne
        prawa
        > .
        > To nie jest fair.Praw rodzicielskich z oczywistych powodow go nie pozbawiono,
        > faktycznie zas sprowadzony zostal do roli platnika, ktory ma dac kase, ale
        sie
        > nie wtracac.Super uklad.

        Zgadzam się to układ w stylu: płać i spadaj.
        Ago no skoro akceptujesz taki układ, to ja oczywiście nic Ci radzić nie będę.
        Twój wybór, Twoja sprawa. Powiem tylko, jeśli zależy Ci na obiektywnej opini
        jak ja to widzę:
        Nie płaciłabym. Twoje dzieci mają jednego ojca a tamto dziecko ma w takim
        układzie ojców dwóch, więc jest w lepszej sytuacji niż Twoje dzieci, oczywiście
        w lepszej sytuacji materialnej. Więc jesli mówimy o jakiejkolwiek krzywdzie
        wyżądzonej tamtemu dziecku to jedyne co mi przychodzi do głowy to to,że nie wie
        kto jest jego prawdziwym ojcem i to jest w tym wszystkim najwiekszy dla mnie
        dramat a nie to kto płaci na dziecko. Często sie mówi,że nie ten jest ojcem kto
        spłodził, a ten kto wychowuje. Po opiniach niektórych widac,że jednak ten kto
        spłodził musi płacić, pomimo iż inny wychowuje. Musi płacic i to jest w
        porządku, a nie musi o tym wiedzieć( kto płaci i dlaczego) i to tez jest w
        porzadku? wszystkim jest tak wygodnie.Podziwiam się,że sie zdecydowałaś na taki
        układ i zycze dużo siły, mnie na to nie byłoby stać.
    • saraanna Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 22:15
      Aggau napisalas ze : Mój mąż nie zrobił nigdy badań genetycznych i wierzę ,że
      tamta kobieta w tym czasie sypiała tylko z moim mężem, bo ma prawo wierzyć.

      Sorry ale ja bym nie wierzyla kobiecie ktora poszlaby z moim mezem do lozka.
      Przede wszystkim zazadala bym od meza badan genetycznych po to aby wiedziec
      czy pieniadze ktore odbieram moim wlasnym dzieciom ida napewno na dziecko
      mojego meza.Pisze tak bo mam kolege ktory placil alimenty jak sie pozniej
      okazalo na nie swoje dziecko.
      Oczywiscie zrobisz jak uwazasz ,ale pamietaj ze placac byc moze nie na dziecko
      twojego meza (tylko hipoteza) robisz tym samym krzywde swoim dzieciom.
      • g0sik Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 23:16
        Zgadzam się, że mąz powinien płacić jeśli to jego dziecko ale tylko i wyłącznie
        oficjalnie. Jeśli teraz ponosi koszty utrzymania swojego dziecka, ma prawo w
        przyszłości oczekiwać, że w razie trudnej sytuacji życiowej może zażądać pomocy
        od dziecka.

        saraanna napisała:

        "....Sorry ale ja bym nie wierzyla kobiecie ktora poszlaby z moim mezem do
        lozka. Przede wszystkim zazadala bym od meza badan genetycznych po to aby
        wiedziec czy pieniadze ktore odbieram moim wlasnym dzieciom ida napewno na
        dziecko mojego meza..."

        Dokładnie tak. Gdybym była na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko żeby się
        upewnić, że dziecko jest mojego męża, bo komu jak komu ale byłej kochance na
        pewno bym nie zaufała. Już tak jest, że w sytuacji trójkąta szanse na ojcostwo
        są równe dla obu panów. Dla swoich dzieci powinnaś mieć pewność, że Twój mąż
        nie jest tzw "jeleniem".

        Wybacz ale w opisanej przez Ciebie sytuacji matka jest pewna, a ojcem jest ten
        który się przyznał.
    • anek.anek Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 23:21
      jeśli to jego dziecko, to moim zdaniem powinien płacić, bez względu na
      oficjalne rodzicielstwo.
      Tym bardziej, że tak sie umówili, na to się zgodził. Rozumiem, że ma wolną wolę
      i nie był do takiego (dziwnego w sumie) rozwiązania przez nikogo
      przymuszany.Powinien więc brać tę odpowiedzialność do końca, bo to on zapłodnił
      matkę dziecka.Nie moze unikać odpowiedzialności. A jesli chce dochodzić swoich
      praw, to zawsze może to zrobić. chociaż teraz będzie to trudniejsze, moze to
      zrobić z powództwa cywilnego, będzie pewnie musiał zapłącić za badania
      genetyczne itd. bez względu na to, zgodził się na taką sytuacje, i powinien
      płacić.
    • renata28 Re: Nieślubne dziecko 01.03.05, 23:58
      Moim zdaniem nie powinien płacić, chyba ze sytuacja finansowa tamtej rodziny
      jest cieniutka. Po pierwsze, jak zrozumiałam mąż tamtej pani żyje w
      świadomości, że to jego dziecko (swoją drogą dziwne, że nie pyta skąd te
      pieniądze, chyba że są ręki do ręki). Uważa się za jego ojca.
      Po drugie, nie ma żadnej pewności, czy to na pewno jego dziecko.
      Uważam, że jeśli dziecko żyje niewiedząc, kto jest tym prawdziwym ojcem w
      normalnej, przeciętnej rodzinie, robi się z tego jakąś wielką tajemnicę (tylko
      w imię czyjego dobra, chyba w celu utrzymania małżeństwa tamtej pani), to
      znaczy, że wszystko ma być "zapomniane". Jeśli tamta rodzina żyje na normalnym,
      przeciętynym poziomie, to nie powinno być żadnego płacenia po cichu. Natomiast
      owszem kupowanie prezentów (tak bez okazji) czy wykupienie dziecku polisy, z
      której skorzysta, jak będzie miało ileś tam lat byłoby jak najbardziej na
      miejscu.
      A przede wszystkim moim zdaniem twój mąż powinien jednak zażądać badań
      genetycznych - nie w imię wykpienia się od obowiązku, ale sytaucja jest
      naprawdę dziwna.
      Pozdrawiam

      • mrufkaa Re: Nieślubne dziecko 02.03.05, 00:21
        A mnie zastanawia jedno: z trojki dzieci tego pana jedno ma lepiej niz dwoje
        pozostalych. Jest utrzymyane przez dwoch tatusiow. Czy nikt nie widzi tego
        paradoksu? I do tego te dwie pozostale dziewczynki na tym cierpia, bo aga
        pisze, ze zyja z jednej, tatusiowej pensji...
        Kazde dziecko ma prawo miec ojca. jak rozumiem wszyscy zainteresowani
        zdecydowali, ze to nie maz agi bedzie odgrywal te role. kazde dziecko ma prawo
        do pelnej rodziny. Tu znow maz agi nie stanowi zadnej jej czesci. dziecko ma
        zapewnione podstawowe potrzeby. dlaczego coreczki agi maja byc pokrzywdzone?
    • merlott Re: Nieślubne dziecko 02.03.05, 11:05
      kilka spraw mnie tu poruszylo:

      1. dlaczego krytykujecie tego mezczynze? ze nie chce widziec tego dziecka? dla
      mnie jest to strasznie dojrzala i bolesna decyzja podjeta w celu dobra dziecka.
      Dziecko ma tatusia, tego, ktory go wychowuje i to sie liczy dla dziecka.
      Uwazam, ze takie wyrzeczenie ze strony biologicznego ojca zasluguje tylko na
      oklaski.

      2. biologiczny ojciec - niezaleznie od tego czy widuje dziecko czy nie - ma
      prawo, ale nie obowiazek dawac pieniadze na to dziecko. Jesli tak chce, jesli
      uwaza ze to sluszne i potrzebne - jemu, dziecku - to ma prawo tak robic. Gdyby
      matka tego dziecka nie miala funduszy na jego wychowanie, rzecz by sie
      skomplikowala, mozna byloby mowic niejako o obowiazku. W tej sytuacji widze to
      tylko jako prawo.

      3. ten czlowiek ma obowiazek dbac finansowo o dzieci z pierwszego zwiazku i
      zone. Ma obowiazek zapewnic im byt. Jesli w pewnym momencie ta rodzina zaczyna
      cierpiec finansowo, zaczyna nie wiazac konca z koncem, to mysle, ze jak
      najbardziej powinien on zweryfikowac swoja postawe w stosunku do dawania/
      niedawania pieniedzy. I to wcale nie oznacza, ze do tej pory dbal o to dziecko,
      a od pewnego momentu przestaje. Nie. To po prostu obiektywna ocena sytuacji i
      rozsadne decyzje. Obie rodziny, chcac nie chcac, zwiazaly swoj los. Obie
      rodziny wykazaly sie dojrzaloscia, umiejetnoscia przebaczania, rozumienia i
      kochania. Uwazam, ze teraz tez moga sie tym wykazac.
      • anek.anek Re: Nieślubne dziecko 02.03.05, 13:46
        Tak, ale ma rónież obowiązek respektować umowę zawartą z matką tego "trzeciego"
        dziecka. a z postu zrozumiałam, że umowa była właśnie tak: dziecko oficjalnie
        nie jest moje, ale jako współwinny będę płacił na jego utrzymanie.
        Jeśli w tej umowie (słownej oczywiście, ale równie obowiązującej!) dodane było,
        że będzie płacił, ale wtedy kiedy będzie go na to stać, to już inna sytuacja.
        Wybaczcie, ale mąz autorki wątku zachował sie już trzykrotnie bardzo
        nieodpowiedzialnie:
        1/ zrobił dziecko pozamałżeńskie
        2/ zawarł jakąś dziwną umowę, która w sumie jest dla niego bardzo bezpieczna,
        bo formalnie nikt nie moze się przyczepić, bo w końcu zrzekł sie praw do dziecka
        3/ nie rozstrzygając już słuszności decyzji o zawarciu takiej umowy (płacę ,a
        le nie mam żadnych praw), to łamie teraz zwyką umowę cywilno-prawną. Jak
        przyznajesz komuś stypendium, czy zobowiązujesz się do stałej darowizny - bez
        zastrzeżeń co do warunków rozwiazania takiej umowy, to osoba odarowywana ma
        prawo mieć pretensje - liczyła na kasę, robiła jakieś plany a ty nagle
        przestajesz płacić.
        Jeślimężczyzna zobowiązał siedo płacenia dla odczepnego tylko, nie
        zastanawiajac się nad przysłością i konsekwencjami, to jest głupotą.
        Sprawa powinna być raz na zawze wyjaśniona. Jeśli stanie na tym, że będzie
        dalej płacił, ale bez oficjalnego ojcostwa, to zawarłabym umowę cywilno -prawną
        u notariusza - może własnie jakieś stałedarowizny na rzeczDZIECKA (a nie
        rodziny dziecka - bo to bardzo wazne!!)z zastrzeeniem, że jeśli dochody spadną
        ponizej okreslonego poziomu, to darowizny zostają zawieszone.
        Jesli nie chce płacić, to może naprawdę zastanowic się nad tym czy nie zrobić
        badań genetycznych i nie ustalić ojcostwa ponownie?
        Dziecko jest chyba na razie na tyle małe, że mętlika w głowie mu się wielkiego
        nie zrobi - będzie to identyczna sytuacja jak w przypadku małżeństw
        rozwiedzionych i żyjących już w nowych związkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka