Dodaj do ulubionych

Zagraniczny Styl Życia

12.04.05, 10:42
Mam prośbę... Chciałabym, żeby eMamy mieszkające w Am.Płn.(ale nie tylko)
napisały jak im się żyje i wychowuje dzieci na obczyźnie? Jakie widzą
różnice, a jakie podobieństwa?
Wątek ten zakładam z dwóch powodów:odczułam ogromną tęsknotę za dawnymi
wizytami w Stanach, no i nudzi mi się okropnie(zanosi się na leżankę do
rozwiązania). Piszcie, dziewczyny, piszcie! Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 10:44
      może zapytaj na forum Świat? tam jest najwięcej mamuś z zagranicy.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
      • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 10:46
        Tego nie przewidziałam... Mogą mi przenieść temat... Ale ja lubię TO forum i
        tutejsze eMamy... "Nie przenoście mi wątku do innego fora..." wink
        • jagienkaa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 11:10
          to nawet nie chodzi o przeniesienie, ale o to ile zagranicznych mam zagląda
          na 'Świat' a ile 'emamę'.
          • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 11:20
            Zgadzam się Jagienkosmile Ale zanim za bardzo rozwinę myśl pt"Dlaczego najbardziej
            na świecie lubię to forum" poczekajmy proszę na ewentualne wpisy...
            Zaglądam na inne fora na GW i powiem Ci, że(jak dla mnie)są zbyt skoncentrowane
            na jednym temacie.A tu pełna demokracja-nie musisz być ani matką, ani za bardzo
            zorientowaną w dyskusji osobą, żeby wziąć w niej udział. I to jest
            piękne......smile))) bo co to za rozmowa gdy wszyscy się ze soba zgadzają albo w
            ogóle mają tak samo?
    • bozenka12 Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 17:03
      Witam. Mieszkam w stanach i mam dwojke dzieci. Jak sie tu wychowuje dzieci....
      Chyba nie jest tak latwo. Pewnie latwiej jest rodowitym amerykanom. Mi bardzo
      brakuje tu obecnosci mojej rodziny. Poza tym nawet materialnie nie jest tak
      rozowo. Zanim mialam dzieci bylo super. teraz z dwojka maluchow duzo ciezej.
      Przedszkola dla dzieci ponizej 5-ciu lat sa platne. Jak ma sie wiecej niz jedno
      dziecko w tym wieku, i przecietna pensje, to czlowiek praktycznie pracuje tylko
      na przedszkole. Z tego tez wzgledu niedlugo rzucam swoja prace i bede siedziala
      w domu. Tylko kurcze znow ten brak rodziny mi da sie we znaki. Nawet z mama nie
      moge sobie pogadac.
      Poza tym co mi sie tez nie podoba to duza przestepczosc. Porywanie dzieci z ich
      wlasnych lozeczek, pedofile, psychopaci z prawem do posiadania broni. Brrrrrrr
      Czesto ze strachem mysle o wszystkich niebezpieczenstwach czychajacych na moich
      maluchow. Czasami wyobrazam sobie jakie by bylo nasze zycie w Polsce...No ale
      Stany to jednak kraj moich dzieci, jedyny jaki znaja. Mam nadzieje,ze im jako
      amerykanom bedzie latwiej. mam nadzieje ze uda im sie pokonczyc dobre szkoly i
      miec latwiejsze zycie. To mnie tu trzyma.
      Sorry troche pomarudzilam. Chyba za mama mi jakos dzisiaj szczegolnie teskno.
      pozdrowianka zza oceanu
      bozena
      • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 18:47
        Witaj Bożenko smile
        Cieszę się że napisałaś bo poruszyłaś chyba wszystko to o czym myślałam.Ja
        obawiałam się tej tęsknoty dlatego zdecydowaliśmy się przestać miotać i zostać
        w Polsce. Chyba bardziej ze względu na naszych rodziców-niemłodzi i trochę już
        schorowani.Zeżarłyby mnie wyrzuty sumienia że nie ma mnie zawsze kiedy by tego
        potrzebowali.Czasami zastanawiam się jak by to było mieszkać TAM ale to już
        tylko gdybanie.Zastanwiałam się też czy moje przyzwyczajenia(pewien nasz
        swojski styl wychowania dziecka) nie kłóciłby się z amerykańskim. Pewnie
        przemawia przeze mnie zaściankowość ale jakoś tamte realia nie wydają mi się
        moje.A ze względu na trudną ciążę to nawet teraz muszę sobie darować marzenia
        że się przelecę "z wizytą" do rodziny. Pozdrawiam smile
        • juskapl Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 19:18
          ja tez mieszkam za oceanem i dopiero zaczynam wychowywac moja mala
          tutaj ,narazie duzo powiedziec nie moge bo julka ma prawie5 mies.ale jedno jest
          pewne u mnie mogloby byc troche chlodniej bo mieszkam w arizonie i tutaj jest
          baardzo goraco wiec czesto na spacery nie moge z nia wychodzic ,wszedzie trzeba
          jezdzic bo wszystko dalekosmile))ale pozaty jest ok,tez nie ma nikogo do pomocy
          bo moi rodzice w polsce sa a meza caly czas pracuje ,wiec musimy sobie radzic
          sami,z biegiem czasu zobaczymy jak to bedzie napewno inaczej niz w polsce .ale
          wiem to ze czesto bedziemy odwiedzac polske aby julka polatala sobie na bosaka
          bo prawdziwej zielonej trawcesmile))
          • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 19:59
            "Arizona Dream" smile))
            Opowiedz coś więcej,np.jest tam więcej Polaków?Czy będziesz uczyć Julkę
            polskiego? Jak wygląda Wigilia na takiej "pustyni"? Pozdrawiam smile
            • mijaczek Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 20:50
              Hej,
              Ja tez z Hameryki [jak na razie New Jersey, a od lipca Colorado], dzieci
              jeszcze nie wychowuje, bo malenstwo jeszcze siedzi w brzuchu [i posiedzi do
              pazdziernika :o)], ale swoje przemyslenia mam.
              Do Stanow przyjechalam 3 lata temu jako au pair i po rocznym obserwowaniu
              amerykanskich rodzin obiecalam sobie, ze nigdy swoich dzieci nie wychowam w
              USA... niestety, zycie lubi nam udowadniac, ze sie mylimy i zeslalo mi mojego
              meza, ktory mimo, iz Polske lubi nie zgodzi sie tam przeprowadzic w ciagu
              najblizszych 10 lat :o(
              No coz... Malenstwo urodzi sie w Stanach, a ja bede walczyla o jego normalnosc.
              Nie chce trafic za X lat do programu Nanny911 [amer. mamy - znacie ten
              program?], nie chce, zeby moje dziecko miotalo sie po domu krzyczac do mnie "I
              hate you!" bo nie pozwolilam mu pojechac do sklepu ze znajomymi... nie chce,
              zeby moje dziecko wstydzilo sie mowic po polsku, bo to nie jest cool... nie
              chce, zeby moje dziecko mialo takie priorytety jakie maja niektore amerykanskie
              dzieci, z ktorymi mialam do czynienia...
              Nie jestem zachwycona Ameryka, bardzo chcialabym mieszkac w Polsce...no ale
              coz... dziekuje Bogu, ze mam najcudowniejszego meza na swiecie... ponoc nie
              mozna miec wszystkiego...
              • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 20:56
                Witaj MijaczkusmileThx za głos, zawsze miło poczytać kolejny post Twojego
                autorstwa smile Mnie najbradziej nurtuje sprawa chęci przenoszenia polskich
                zwyczajów w wychowaniu(nie żeby od razu mówić do matki "Proszę mamy..." albo
                cmokać ojca w rękę, ale wiecie o co chodzi-żeby nie było tak,że rodzice
                ogłaszają strajk bo nastolatki nie sprzątają w pokoju)i kultywowaniu naszych
                tradycji. Czy to trudniejsze czy łatwiejsze z dala od Polski?bo jak patrzę na
                tamtą moją(zamerykanizowaną) rodzinę to widzę że bardzo się chcą wtopić w
                tłum.A mnie to chyba nie odpowiada...
                • mijaczek Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 21:11
                  Oj... mnie to bardzo nie odpowiada... za kazdym razem gdy uwazam, ze moj maz
                  odezwie sie nieodpowiednio do mnie, swojej mamy lub kogos starszego zwracam mu
                  uwage. Nauczylam go juz, ze do jedzenia zdejmuje sie czapeczke z glowy, nie
                  czyta sie gazety, z tv mam jeszcze problemy, ale czesto sam wylacza, tez mam
                  problemy ze wspolnymi posilkami [pojecie nieistniejace w rodzinie mojego meza
                  oprocz Swieta Dzienkczynienia, Bozego Narodzenia, etc.].
                  Nie wyobrazam sobie, zeby moje dzieci podnosily na mnie glos lub traktowaly
                  mnie w sposob inny niz ja traktowalam moich rodzicow gdy bylam mala...
                  Moze to wyda sie komus dziwne, ale ja inaczej do wlasnego ojca nie potrafie
                  powiedziec jak tylko "tato" [chodzi mi o to, ze nie powiem np. "czesc, jak ci
                  minal dzien?" tylko "jak tacie minal dzien?"] zostalam tak wychowana i juz.
                  Moze to dziwne, moze nie... nie wiem. Az takiej formalnosci nie bede wymagac od
                  swoich dzieci, ale nie pozwole sobie na brak ogolnego szacunku i oglady... po
                  prostu nie uwazam, ze rodzice powinni byc kumplami dzieci [nie zrozumcie mnie
                  zle... mi chodzi o to, ze atmosfera powinna byc przyjacielska, ale bez chorego
                  spoufalania sie i udawania, ze matka i corka to siostry, a nie inaczej...]
                  Nie jestem rowniez zwolennikiem wszystkich metod wychowawczych uzywanych w
                  Stanach... nie wyobrazam sobie, ze [abstrahujac od tego, co powiedzialam
                  wczesniej] dziecko mowi do mnie "nienawidze cie" a ja mu na to "och, kochanie,
                  zraniles moje uczucia, strasznie mi przykro" i koniec gadki...albo dziecko w
                  wieku 14 lat przychodzi nawalone jak messerschmidt, a ja mu na to "zawiodlam
                  sie na tobie" i to wszystko...
                  mam nadzieje, ze wiecie o co mi chodzi...
                  • juskapl Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 21:45
                    wiec zyje w Arizonie prawie dwa lata,polakow jest tu moim zdaniem nie
                    duzo ,owszem mamy polski kosciol itp.ale zadko mi sie zdarza poznac nowego
                    polaka ,czas swiat jest tu dla mnie troche dziwny bo gdyby nie piosenki
                    swiateczne i dekoracje nie odczulabym roznicy bo tak jak w kazdy inny dzien
                    slonce swieci gdy zasiadamy do kolacjismile)Powiem szczerze ze brakuje mi
                    szczegolnie w czasie swiat sniegu ,tej szczegolnej atmosfery,a julke bedziemy
                    uczyc polskiego ,caly czas mowimy do niej po polsku jak bedzie starsza bedziemy
                    jej puszczac polskie bajki itp.zobaczymy co z tego wyjdzie ,dla mnie jest to
                    bardzo wazne aby ona chociaz troche mowila po polsku z tego wzgledu ze moi
                    rodzice nie mowia po angielsku.A wracajac jeszcze do mojej pustyni to jest tu
                    naprawde przepieknie ,Ariozna sie wciaz rozwija wiec bedzie jeszcze lepiejsmile)
                    pozdrowienia
              • juskapl Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 21:50
                znam ten program nieraz jak ogladam to wlos nam glowie staje deba w jaki sposob
                niektore dzieci sa wychowane ,kedys ogladalam i byl chlopiec ktory sie bal wc i
                chodzil sikac na ogrod albo w miejsce ktore uznal za odpowiednie na zalatwienie
                sie?!!brak slow..
                • mijaczek Re: Zagraniczny Styl Życia 12.04.05, 21:56
                  juskapl - widzialam ten odcinek! mlody sikal na ulicy... myslalam, ze spadne z
                  krzesla... i matka NIE WIEDZIALA o so chosi tej niani...
                  • luccio1 Re: Zagraniczny Styl Życia 30.06.05, 23:47
                    mijaczek napisała:

                    > juskapl - widzialam ten odcinek! mlody sikal na ulicy... myslalam, ze spadne
                    > z krzesla...
                    No cóż, ja widywałem w Krakowie, tak ze 20 lat temu, matki z dziećmi w wózkach,
                    sikające na ulicy. Co miała zrobić kobieta, gdy potrzeba ją dopadła akurat
                    kiedy stała w kolejce, skąd mogła wyjść tylko na chwilę?
    • bozenka12 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 01:47
      Hej juskapl, ja tez mieszkam w arizonie. W phoenix i az mi sie wlos na glowie
      jezy, jak pomysle, ze lato tuz, tuz....Napisz skad jestes.
      • aszar.kari Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 03:43
        No to ja tu jestem weteranka smile Mieszkam w Kanadzie dobrze ponad 20 lat, moja
        corka skonczy w tym roku lat 18. Tu sie urodzila i wychowala. Mowi biegle po
        polsku, armensku, francusku, angielsku i wlosku, uczy sie arabskiego i
        kurdyjskiego. "Za to" nie gra na zadnym instrumencie i miewa problemy z
        matematyka wink Poza tym jest "normalna" smile
        Pracuje po szkole, dziala jako wolontariuszka, uczy sie przyzwoicie, mamy
        nadzieje, ze we wrzesniu rozpocznie studia na wybranym uniwersytecie. Mysle, ze
        jest bardziej kontaktowa, zyczliwa swiatu, radosniejsza ale i bardziej
        odpowiedzialna i pracowita niz Jej kuzyni - rowiesnicy z Polski. Jest
        tolerancyjna i zainteresowana swiatem. No i jest bardzo samodzielna -
        kilkanascie razy zmienialismy miejsce zamieszkania, prowincje, jezyk dominujacy
        poza domem (francuski/angielski) - dzieki temu nie ma klopotow w nawiazywaniu
        kontaktow. Mysle tez, ze zyjac w bardzo duzym kraju (Kanada ma powierzchnie
        druga co do wielkosci po Rosji) ma poczucie pewnej mocy, swiadomosc
        przestrzeni, ktora jest Jej domem. Rowniez to, ze przenosilismy sie z miejsca
        na miejsce, ze mieszkalismy i w bardzo duzych miastach, i na malych lokalnych
        campusach uniwersyteckich uczynilo Ja bardziej gotowa do radzenia sobie w
        kazdych okolicznosciach. Jest wielka patriotka Kanady smile Porownuje Ja z goscmi
        z Polski - Oni sa bardzo nastawieni na pieniadze, przywiazuja ogromna wage do
        znaczkow firmowych na ubraniach, do marki samochodu, do mieszkania w "dobrej"
        dzielnicy - czesto bywaja okropnie snobistyczni a jednoczesnie demonstruja brak
        szacunku dla prostych prac (sprzatanie, babysitting, kelnerowanie), ktorymi
        moja corka i Jej kolezanki i koledzy zajmuja sie zeby sobie dorobic. Moja corka
        pracuje jako wolontariuszka w domu dla weteranow, zmienia posciel, podklady,
        pieluchy - to naprawde ciezka praca. Jej kuzynki z Polski nie chcialy nawet z
        Nia pojsc porozmawiac z weteranami, bo "to takie obrzydliwe" sad No i kwestia
        tolerancji. Zyjac w Kanadzie i na dodatek majac takich starych jak ja i moj
        maz wink moja corka nie ma problemow z akceptacja wszelkich innosci i
        mniejszosci, co uwazam za jedna z wiekszych wartosci wychowywania dziecka na
        tym kontynencie. No i nie ma oporow w probowaniu roznych potraw ;D
        Mysle, ze tu chowa sie dzieci latwiej niz w Polsce. Ludzie sa sobie bardziej
        zyczliwi, miasta sa bezpieczniejsze niz wiekszosc miast w Polsce, ogolnie jest
        wieksze poczucie stabilnosci i pokoju. No i przyroda jest nie do ogarniecia a
        to tak uwrazliwia dzieci na swiat smile
        Moja corka ma tez sporo wad wink ale o tym moze innym razem smile
        Aszar
      • juskapl Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 18:44
        ja jestem z Mesa ,no nie jestes sama ja tez wzdycham na mysl o leciesad(
        pozdrowienia
      • eve77 Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 20:47
        no nie! ja tez mieszkam w Phoenix! i probuje od listopada nawiazac kontaktz
        jakimis mamamismile
    • blum5 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 03:23
      to i ja sie dopisze. mieszkam w stanie NY na Long Island, droga okolica i takie
      przedmiescie manhattanu, wielu ludzi stad dojezdza do pracy w NYC. juz nie
      chcialabym narzekac, bo poziom zycia rozni sie tu od tego w polsce, tym
      bardziej zze nie mam na co narzekac, bo jesli chodzi o wygode zycia i liczenie
      sie z groszem to tego problemu nie mamy.
      jest owszem problem tesknoty za krajem, ktory zamienia sie u mnie w nostalgie,
      za tym zeby wyjsc i polazic po miescie, (tu trzeba wszedzie pojechac, nawet
      zeby pochodzic), zeby wypasc do knajpy z koleznaka. nie mam tu rodziny , a
      znajmoi sa oczywiscie zajeci praca, a cala reszta nie ma ochoty sie udzielac
      towarzysko, np nasi sasiedzi, lub ludzie z meza pracy.
      posiadanie dziecka to duzy wydatek, bo za day care trzeba placic i to wcale nie
      tak malo, chociaz nanka drozsza, a to jak sie tu dzieci wychowuje troche mi sie
      nie podoba. wolno im bardzo duzo, jedza beznadziejnie zle, zle odnosza sie do
      rodzicow, i sa strasznie 'komercyjne', juz kilkuletnie dziewczynki maluja sie i
      nosza bluzeczki przykrotkie. tez nie chcialabym zeby moje dzieci tu dorastaly,
      ale jak bedzie to nie wiem. narazie musze tu siedziec, chociaz wiem ze jak
      wroce do polscki to juz nigdzie mi nie bedzie dobrze bo zawsze sie za czyms
      teskn np za wyprzedazami (hahahaha)ktorych w polsce nie ma.
      a po za tym zyje sie tak jak wszedzie indziej, bo na co dzien nie mysle o tym
      ze jestem w usa, tylko po prostu zyje i juz.
    • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 06:44
      joa.joa napisała:

      > Mam prośbę... Chciałabym, żeby eMamy mieszkające w Am.Płn.(ale nie tylko)
      > napisały jak im się żyje i wychowuje dzieci na obczyźnie? Jakie widzą
      > różnice, a jakie podobieństwa?

      To na kogo wyrosnie moja corka zalezy od tego jak nia pokieruje. Program Super Nanny ogladalam
      dwa razy, razem z amerykanskimi znajomymi doszlysmy do wniosku ze to bzdura nie majaca
      odzwierciedlenia w przecietnej rzeczywistosci i sobie odpuscilam ale jak widac widownie to to ma wiec
      z anteny nie zejdzie wink. W dodatku program i niania przywedrowali z UK wiec USA nie ma patentu na
      nieznosne dzieciaki ktorymi sie tak podniecacie smile

      Wracajac do tematu. Mieszkam w NJ w miejscowosci podobnej to tej w ktorej mieszkalam w Polsce a
      jakze innej, ludzie tez sa zupelnie inni (uprzejmi, zyczliwi, otwarci, tolerancyjni i pomocni). Nie wiem
      od czego zaczac wyliczanie smile Place zabaw co pare ulic, ogrodzone, zadbane, z niemal natychmiast
      naprawianymi uszkodzeniami, z miekka nawierzchnia i wyborem atrakcji (czesto z oznaczeniem wieku
      dla ktorego sa przeznaczone), z natryskami otwartymi w upalne dni i toaletami z papierem toaletowym
      wink. W miescie jest bardzo duzy wybor wszelakich zajec dla dzieci, z ktorych wiele jest bezplatnych:
      basen, zajecia w czytelni, zajecia muzyczne, gimnastyczne, kilka szkol tanca, karate itp. Dla starszych
      dzieci zajecia komputerowe, tenis itp. (naparwde duuzo wyliczania). Dla rezydentow miasta w parkach
      sa korty tenisowe, za symboliczna oplata (ok. 2 dol) latem mozna korzystac z basenu otwartego
      (oferuja bezplatny kurs plywania dla dzieci), a caly rok bezplatnie chodzic na basen kryty lub
      lodowisko. W jendym z parkow jest spora sekcja dla deskorolkowcow, a przy kazdym boiska do pilki
      noznej, baseball'u i football'u, wiele miejsc przeznaczonych do gry w koszkowke uliczna, sa bieznie do
      biegania. Jest bezplatny klub malego podroznika ktory organizuje bezplatne wycieczki (np. do fabryki
      kredek Crayola) dla miejsocwych dzieci. W szkolach dzieci maja wiele zajec poza lekcyjnych, kazde mi
      znane dziecko uprawia jakis tam sport lub chodzi na inne zajecia. Ponadto jest organizowanych wiele
      imprez i atrakcji z roznych
      okazji, np. na Wielkanoc byl uliczny festyn dla dzieci: zdjecia z zajacem, balony, malowanie twarzy,
      slodycze, a w sobote wybieramy sie na wielki bieg dzieciecy z okazji Dnia Ziemi. Spedzamy czasami
      dni w muzeum dzieciecym (cos w rodzaju edukacyjnego placu zabaw pod dachem). Ach moglabym tak
      wymieniac i wymieniac wink W resatuaracjach rodzinnych (np. TGI Fridays) dzieci dostaja balony, kredki i
      kolorowanki zeby sie nei nudzily, wszedzie sa kids menu, krzeselka w restauracjach i przewijaki w
      toaletach. No i te wielkie parki
      rozrywki (z mala na razie odwiedzilismy tylko Sesame Place) w ktorych nie mozna sie nudzic.
      Poza tym ja mam to szczescie ze mieszkam w okolicy swietnie utrzymanych parkow krajobrazowych,
      oceanu, teatrow, kin i innych atrakcji uprzyjemniajacych zycie. Co jeszcze, bardzo latwy dostep do
      infomacji zdrowotno-wychowawczych, lekarz na kazdy telefon, wybor przedszkoli, stacje inspekcji
      montazu fotelikow samochodowych (i w ogole podejscie do tematu fotelikow). Dzieci maja wiecej
      luzu ale dzieki temu sa bardziej przedsiebiorcze, aktywne, ambitniejsze. Widze roznice miedzy moja
      corka a rowiesnikami ktorych obydwoje rodzice sa Polakami - tamte sa ciche, "zahukane," i udaja ze ich
      nie ma (a rodzice chwala ze sa grzeczne). Moja ma 2,5 roku a na placu zabaw rzadzi czterolatkami surprised
      Wiem ze nie kazdy mial ciekawe doswiadczenia ze sluzba zdorwia tutaj, ja moge sie rozpisywac w
      samych superlatywach. Pomijajac porod, moglam sobie porownac opis operacji usuniecia przepuchliny
      z doswiadczen edzieckowych mam i tego ktorego doswiadczylo moje dziecko - nie no, tego sie nawet
      nie da porownac, ten sprzet, dwie pielegniarki na wylacznosc itp itd.
      Dzieci od malego wdraza sie w zycie doroslych dzieki czemu wiedza jak sie zachowac w restauracji czy
      na przyjeciu. Wbrew temu co zostalo napisane wczesniej dzieci moich znajomych nie sa rozwydrzone,
      maja nieskazitelne maniery, sa gustownie ubrane, dobrze sie ucza, nie urzadzaja scen, i nie sa otyle wink
      za to wszystkie maja zaplanowane do jakich szkol po kolei beda uczeszczac wink
      Wspomne tez o bezpieczenstwie, oczywiscie pilnuje dziecka jak oka w glowie ale nie mam wieskzego
      stracha ze cos sie jej stanie. W moim 60tys. miasteczku zostawia sie okna na noc otwarte, nieraz
      mozna zobaczyc na ulicy samochod na chodzie z otwartym bagaznikiem wyladowanym po brzegi
      zakupami i nic nie ginie. Parki czesto sa patrolowane przez policje, ktora pojawia sie najdalej piec
      minut po wezwaniu (tak samo straz czy ambulans). Na parkingach czesto sa oznaczenia "Family
      parking" a na placach zabaw hustawki dla dzieci korzystajacych z wozkow inwalidzkich. Nie ma
      znieczulicy spolecznej, wiem ze jesli cos staloby sie mojemu dziecku zawsze moge liczyc na czyjac
      pomoc. Finansowo jest tutaj inaczej, mozna za bezcen kupic tony ladnych dobrej jakosci ubran dla
      dzieci czy zabawek ale inne koszty (np. opieka) sprawiaja ze dizecko to ogromny wydatek. Dlatefo
      najpopularniejszym modelem rodziny jest 2+2, piatke dzieci maja albo bardzo zamozni albo bardzo
      biedni. A skoro o biednych mowa to ubogie dzieci maja zapewnione posilki, podreczniki, opieke
      medyczna itp.

      Podstawowa drastyczna roznica jest male zainteresowanie ksiazkami sad ale jak wiadomo czym skorupka
      za mlodu... wiec u mnie sie ksiazki kupuje i czyta a dziecko czerpie przyklad. Takze kobiety w ciazy nie
      maja specjalnych przywilejow w kolejkach itp.

      Z podobienstw to moze religijnosc, moj maz w przeciwienstwie do mnie co niedziele uczestniczy we
      mszy, moja tesciowa spiewa w chorze koscielnym i cala ichnia rodzina nalezy do rzonych parafii itp itd.
      - tylko ja jedna czarna owca ktorej sie tesciowa nie moze nadziwic bo Polacy przeciez tacy pobozni sa
      wink


      Jak sobie pomysle co moge zaoferowac sowjemu dizecku tutaj a co moglabym zostajac w Polsce to
      stanowczo wole wychowywac ja tutaj. W mojej miejscowosci byly raptem trzy "place zabaw" z
      rozwalonymi i obsikanymi piaskownicami, oraz z hustawkami ktore byly oberwanymi pretami
      grozacymi skreceniem karku. Co gorsza nic sie w tej mierze nie zmienilo do tej pory sad
      • blum5 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 15:15
        a gdzie ty mieszkasz edytkus?tzn jakie miasto?
        • kokolores Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 15:56
          Czytajac jej wypowiedz to edytkus mieszka chyba hmmmmmmmm..................w raju.
          :o)
          Pozdrawiam.
          • jagienkaa Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 16:04
            Napisała że w NJ (to chyba w takim razie w stanie?)
            • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 17:48
              bayonnenj.org/
              • jagienkaa Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 17:51
                no blisko byłam! a co to za most jest?
                • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 18:20
                  oczywiscie Bayonne Bridge, most o ktorym ucza sie inzynierowie, a oryginalne Bayonne miesci sie we
                  Francji

                  a 10 min. jazdy ode mnie jest centrum naukowe dla starszych dzieci, za rok zabierzemy tam Alexandre:
                  lsc.org/
                  • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 18:36
                    a czy wspomnialam ze na moim uniwersytecie jest przedszkole dla dzieci studentow? kosztuje $1.50 za
                    godzine i jest bardzo fajne (obejrzalam i wypytalam ze szczegolami) ale jest duzo chetnych wiec ciezko
                    sie dostac sad
                • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 28.05.05, 06:55
                  jagienkaa napisała:

                  > no blisko byłam! a co to za most jest?

                  Tak calkiem dla ciekawostki dodam ze ten most ulega zniszczeniu w nowym filmie Spielberga pt.
                  "Wojna Swiatow." Miasto nie wyglada tak zle jak w filmie, to zasluga scenografow i specow od CGI wink
                  www.apple.com/trailers/paramount/waroftheworlds/
      • kingusi Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 18:00
        edytkus, przeczytalam i szczena mi opadla...ale ci zazdroszczesmile)))
      • basia313 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 22:00
        NO zbocze z tematu, ale nie wierze w raj, ktory opisuje edytkus, nie we
        wszystko. U mojej mamy w tym podlym polskim miescie jest stary plac zabaw,
        piaskownica duza, ale tez stara i wszystkie dzieci lubia sie tam bawic i jest
        bezpiecznie. Moje corki, kiedy jedziemy do Polski nie chca wracac nawet
        wieczorem do domu, bo maja duzo kolezanek, czego nie mozna powiedziec o
        miejscu, w ktorym mieszkamy. NB: nawet u nas nie wolno dzieciom dawac lizakow,
        bo jest to niebezpieczne(cos w tym jest, ale bez przesady).
        Mojej siostry corka majaca 5 latek, chodzi na taniec dal dzieci, karate, a na
        Wielkanoc nie maluje twarzy tylko np idzie ze swieconka do kosciola i pamieta,
        ze PAn Jezus zamrtwychwstal.
        • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 22:24
          basia313 napisała:

          > NO zbocze z tematu, ale nie wierze w raj, ktory opisuje edytkus, nie we
          > wszystko.

          Nie musisz, opisalam jedynie jak wygladaja sprawy w mojej miejscowosci, gdzies indziej moze byc
          inaczej.


          > Mojej siostry corka majaca 5 latek, chodzi na taniec dal dzieci, karate,

          W Polsce czy tutaj? Jak juz pisalam pochodze z miasteczka wielkosciowo podobnego do tego w ktorym
          teraz mieszkam, i w tymze miasteczku zajec dla malych dzieci nie bylo zadnych. Dla szkolnych byly
          zajecia plastyczne raz w tygodniu (ograniczona ilosc miejsc), oraz taneczne i... to wszystko co
          oferowano dzieciom sad Jest szkola muzyczna ale odplatna. To mi przypomina ze na moim
          uniwersytecie jest cale mnostwo zajec dla dzieci w wieku szkolnym (plywanie, komputery, plastyka,
          czytanie, gra na instrumentach) ale nie wiem czy sie za to placi, jesli juz to na pewno niewiele.

          a na
          > Wielkanoc nie maluje twarzy tylko np idzie ze swieconka do kosciola i pamieta,
          > ze PAn Jezus zamrtwychwstal.

          My tez mamy swieconke co roku, oplatek na Wigilie itp. (zdaje sie ze pisalam ze rodzina meza jest
          bardzo pobozna). Pisanki sie maluje i tutaj ale o twarzach nigdy nie slyszalam surprised

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22057&w=17545019&v=2&s=0
          • basia313 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 22:32
            Piszac o mojej siostrze tak pisalam o Polsce.
        • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 15.04.05, 05:44
          basia313 napisała:

          >nie wierze w raj, ktory opisuje edytkus, nie we
          > wszystko.

          a dokladnie ktora czesc mego postu wydaje Ci sie niewiarygodna?
      • ewapiotr6 Re: Zagraniczny Styl Życia 28.05.05, 11:09
        To że twoja córka rządzi czterolatkami to nie zasługa kraju tylko taki ma
        charakter. A czy to dobrze to druga sprawa. Nie wszystkie dzieci w Polsce są
        zahukane. Sama wybieram się do Irlandi a mieszkałam już w Niemczech.
    • joa.joa Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 18:37
      Hola, hola moje drogie Zagraniczne eMamy... Co tu się dzieje-miałyście mnie
      pocieszyć i upewnić że dobrze wybrałam, a Wy co? Przez Wasze posty nie doczekam
      porodu i umrę z zazdrości wink))))

      A poważnie-cieszę się że tak Wam się dobrze powodzi tam gdzie jesteście.Że
      jesteście szczęśliwe i umiałyście odnaleźć się poza granicami kraju.W dodatku
      pięknie reprezentujecie tam polskie kobiety, pełniąc rolę uroczych
      ambasadoreksmile

      W życiu nie przypuszczałam, że mamy swoich w Arizonie... wink

      Ślę pozdrowienia do wszystkich Mam-Polek, gdziekolwiek sąsmile I piszcie, kochane,
      piszcie nadal-potrzeba nam dobrych wieści ze świata smile
      • juskapl Re: Zagraniczny Styl Życia 15.04.05, 06:57
        wcale nie jestem zdziwiona ze edytkus jest zadowolona z tego co moga stany
        zaoferowac aby pomoc przy wychowaniu dzieci.Z tego co ja tez zauwazylam wiele
        miejsc jest przystosowanych do dzieci tak mozna swobodnie wjechac wszedzie
        wozkiem nie musimy pokonywac kraweznikow ,i juz bardziej dorosle dzieci maja
        mase zajec pozalekcyjnych ,wiele dzieci moich znajomych ma dokladnie dzien
        zaplanowany ,aby sie rozwijac a nie siedziec w domu.Zazdrosze jej tylko jednego
        zieleni bo u mnie z tym to troszeczke inaczejsmile))
        pozdrowienia
    • basia313 Re: Zagraniczny Styl Życia 13.04.05, 22:19
      Czesc ja pisze z Anglii. Tu dzieci wychowuje sie inaczej niz w Polsce. Dzieci
      maja wiecej swobody i moga decydowac bardzo czesto w wielu sprawach. W szkole
      potem jest wiele problemow i panuje straszna dyzcyplina, bo dzieci wchodza
      nauczycielom na glowe.
      My z mezem bylismy na poczatku bardzo ulegli i dalismy naszym dzieciom duzo
      swobody. Niestety zauwazylismy, ze czasem nie moglismy zrobic tego, co
      planowalismy, bo dzieci nie umialy sie zachowac. Teraz zmienilismy strategie.
      Dzieci maja wybor pomiedzy dwoma rzeczami, ktore mi im zaoferujemy, czyli wybor
      ograniczony. Zawsze to wybor, a dzieci ucza sie dyscypliny o raz tego, ze jako
      dzieci nie potrafia przewidziec pewnych konsekwencji. CO do jedzenia to musimy
      tez byc bardzo konsekwentni. Niestety odzywianie to tragedia w Anglii, wiec
      dzieci musza nauczyc sie porzadnego jedzenia w domu. We wakacje natomiast
      staramy sie o duzo fajnych rozrywek tak, by dzieciom sie podobalo.
      Osobiscie brakuje mi dobrych stosunkow miedzysasiedzkich i moje corki nie maja
      kolezanek z sasiedztwa. Moje corki dlatego uwielbiaja jezdzic do Polski, bo tam
      to dopiero swoboda i kupa kolezanek. O swobodzie pisze, bo oczywiscie
      bezpieczenstwo u mojej mamy pozwala na bycie corek na dworze bez doroslych.
      Zawsze znajda sie starsze kolezanki, ktore je przypilnuja.
      Z drugiej strony dzieci maja duzo mozliwosci do wszelakich niestety platnych
      kolek zainteresowan(taniec, plywanie itd), moga wziac udzial w roznych
      imprezach, ktorych moze jeszcze sie nie organizuje w Polsce, moga poznac inne
      kultury, bo oczywiscie Polska bardzo polska jest, a nie miedzynarodowa.
      Ogolnie mysle, za granica jest inaczej, tez moze byc dobrze. Trzeba tylko
      zaakceptowac inne problemy i ucieszyc sie nowymi mozliwosciami.
    • aniutek Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 03:36
      ano sie zgalszam smile
      mieszkam na manhattanie w apartamentowcu na 18 pietrze z 13 letnim synem i 11 miesieczna corka.

      jak sie zyje?
      w porzadku, bez zadnych ochow i achow ale OK. dzielnica jest w miare spokojna, w poblizu
      chinatown, ktore uwielbiam ( masa sklepow ze wszystkim, stragany ze swiezymi owocami morza,
      warzywami, najdziwniejszymi owocami, masa knajp) obok zydowska czesc miasta ze swoimi urokami -
      kobiety w perukach z kilkorgiem dzieci wokolo, panowie w chalatach i mycajach, sklepy z bajgelami,
      materialami, kiszonymi ogorami smile bardzo, bardzo lubie te czesc miasta i choc czasem meczy bo halas i
      ludzi masa, po kilku probach przeprowadzki zawsze z radoscia wracalismy na stare smiecie.
      mieszkamy przy samej East River, z okien widze pelnomorskie statki krazace po rzece, most
      brooklynski i Empire State Building z drugiej strony.
      Nad East River rozciaga sie piekny park gdzie co dizen chodze z psem a pozniej z Zuzia ( odzielnie bo
      psa musze na smyczy prowadzic niestety) niedawno park ten przeszedl remont generalny i z
      zaniedbanego acz urokliwego miejsca stal sie naprawde pieknym, wielkie boisko bejsbolowe ( z
      oswietleniem do nocnej gry) korty tenisowe, fontanny dla dzeciakow, place zabaw ,masa trawy i lawek i
      to wszystko za darmo smile i doslownie na wyciagniecie reki.
      dzieciaki wychowuje sie tutaj pomimo tych wszystkich udogonien trudniej niz kiedys w PL (IMO!!!) moj
      13 letni syn jest jnuz bardzo samodzielny, sam jezdzi na zajecia dodatkowe, wraca ze szkoly, chodzi
      do internet cafe, robi zakupy ale jeszcze kilka lat temu ja wszedzie musialam mu towarzyszyc. wozic,
      przywozic, zawozic, odbierac. nie wolno ( i slusznie bo nie jest bezpiecznie) dzieciom bawic sie samym
      na podworku czy w parku ( do 12 rz) moj syn ma tylko jednego kolege z ktorym od lat sie przyjazni (
      choc w sumie nie wiem czy to odpowiednie slowo). Szkola.... w mojej okolicy szczesliwie podstwowka
      byla bardzo, bardzo wysoko notowana ale juz middle i high schools sa straszne i Lukasz musi
      dojezdzac spory kawalek do dobrej panstwowej szkoly do , ktorej sie dostal po wielu staraniach i b.
      dobrych stopniach. Przedszkola- n ie istnieja w takiej formie jak to pamietam z PL i bardzo mi tego
      brak, jeszcze nie rozgladalam sie za day care dla coreczki, sa chyba 4 w okolicy jakos nie dlugo bede je
      chciala odwiedzic, nie jest to tanie ale nie mam kompletnie zaufania do babysitter. Poki co dzielimy sie
      opieka nad dziecmi z mezem, szczesliwie nasza praca na to pozwala.
      Brdzo brakuje mi obecnosci rodziny, wizyt ( czestszych ) przyjaciol. Tutaj bardzo zadko ktos wpadnie
      nie zapowiedziany ot tak na herbate czy piwo a ja to lubie. Brakuje Mamy, kogos komu mozna dziecko
      na troche zostawic bez wyrzutow sumienia i ze spokojem. Mamy przyjezdzaja ale to nie to samo....
      Ja w sumie wychowuje dzieci po polsku heheheh Lukasz dobrze zna jezyk ojczysty i pisany i mowiony,
      jest czlowiekiem potrafiacym jesc nozem i widelcem wie, ze czapke trzeba zdjac przy stole, starszym
      miejsca ustapic, kobiecie drzwi przytrzymac, ale tez uwielbia TV i gry komputerowe, nie liczy sie z forsa
      kompletnie, siebie widzi w sportowym kabriolecie i na wysokim stanowisku w niewiedziec czym sie
      zajmujacej firmie. jest typiszczym amerykanczykiem, lubi wygode, zadaje sto pytan zanim pomyslec
      czy moze sam zna odpowiedz ( walcze z tym nieustannie), jest prostolinijny, nie sciaga na testach i w
      rozmowie o tym wyraznie sie brzydzi takim procederem heheheh, jest pewien siebie, niewiele go dziwi,
      jest otwarty na innosc i uwaza ameryke za wspanialy kraj.
      a ja?? heheheh widze rozne strony ameryki, zyje tutaj bo tak sie potoczylo zycie, wiele sie tutaj
      nauczylam, bardzo wiele doswiadczylam czego nigdy nie nauczylabym sie zyjac tylko w PL. podroze
      ksztalca smile mysle, ze zyjac tutaj mamy wybor, ogromny wybor, mozemy isc na latwizne sluchac CNN i
      Fox 5, czytac daily news, jesc w macdonaldsie, siedziec na lawce przed domem i narzekac jaka to
      ameryka niesprawiedliwa jest albo mozemy inaczej ja wybieram swiadomie, caly czas sie ucze ( o
      wlasnie mam zamiar do med school startowac hehehe) kieruje edukacja syna, juz niedlugo zaczne
      corki, dbam o jego dobrze spedzony czas, mysle o sportach.... mase pracy to jest ale moze to juz tak
      jest? teraz takie czasy nastaly, ze dzieci wychowujac sie tylko z rodzicami ( nie w wielopokoleniowych
      rodzinach) musza byc przez nich kierowane, upilnowane w innym wypadku zajma sobie czas same.......

      oj strasznie sie rozpisalam, mam nadzieje, ze nie przynudzilam za bardzo
      • blum5 Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 04:05
        zazdroszcze ci tego zycia na manhatanie, bo tam na pewno nie mozna sie nudzic a
        przede wszystkim nie trzeba wszedzie dojezdzac samochodem.
        pozdrawiam
        • nicol.lublin Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 10:10
          bardzo bym chciała być tam gdzie wy... jestem położną i pracuję na dwóch
          etatach żeby jakoś ciągnąć od pierwszego do pierwszego. może jak skończę studia
          to zacznę się uczyć angielskiego i kto wie... za parę lat... może się spotkamy?
          • nicol.lublin Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 10:27
            dziewczyny, napiszcie proszę co robicie, że was na to wszystko stać. no nie
            uwierzę, że jesteście kelnerkami w barach, albo, że sprzątacie biura.
            po prostu chodzi mi o to, że może w Polsce też mieszkałybyście na jakichś
            superowych osiedlach, bo dobrze zarabiacie?
            • ma.pi Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 19:34
              nicol.lublin napisała:

              > dziewczyny, napiszcie proszę co robicie, że was na to wszystko stać. no nie
              > uwierzę, że jesteście kelnerkami w barach, albo, że sprzątacie biura.
              > po prostu chodzi mi o to, że może w Polsce też mieszkałybyście na jakichś
              > superowych osiedlach, bo dobrze zarabiacie?

              Po prostu, my tutaj jestesmy legalnie. Mamy prace i place taka sama jak ludzie
              tutaj urodzeni. Zgodna z naszym wyksztalceniem.

              Nie wiem czemu ciagle w Polsce panuje przekonanie, ze Polacy za granica to
              tylko nielegalnie siedza i na czarno mezczyzni na budowie zasuwaja, a kobiety
              chalupy sprzataja za grosze. ;o)

              Pozdr.
              • aszar.kari Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 20:30
                Wiesz, ja sie obawiam, ze w Polsce moje zycie byloby o wiele trudniejsze, bo o
                ile sie orientuje pracownicy naukowi wciaz ledwo wiaza koniec z koncem a
                szczegolnie w dziedzinach humanistycznych - nikomu do niczego nie potrzebnychsad
                Ja tez nie zarabiam jakos specjalnie swietnie ale robie to, co lubie i na w
                miare wygodne zycie wystarcza. To jest zreszta tez ta pozytywna roznica -
                naleze sobie do middle class, czuje sie w tym bezpiecznie i wygodnie. Nie musze
                sie obawiac, ze mi zabraknie na chleb ale tez nie musze sie bac, ze ktos bedzie
                mi chcial cos ukrasc smile Co do dzieci i ich wychowania, wydaje mi sie, ze mlode
                pokolenie w Polsce wciaz reprezentuje (czesto acz, oczywiscie - nie wszyscy)
                bardzo roszczeniowe postawy zarowno wobec rodzicow, jak i wobec reszty
                spoleczenstwa. Slucham czasem lub nawet czytam tutaj na Forum historie o
                mlodych ludziach, ktorym "sie nie oplaca" pracowac za niska pensje albo
                oczekuja, ze rodzice beda im placic za mieszkanie, samochod, utrzymanie ich
                dzieci - doprawdy jest mi to trudno zrozumiec i zaakceptowac ale pozwalam sobie
                o tym napisac tylko w tym watku, bo nie chce zaczynac zadnej burzy a tu z
                zalozenia - porownujemy smile
                Ja jestem sobie "profesor" na moim wielkim uniwersytecie ale do pracy jezdze na
                rowerze (od kwietnia do listopada), gdy mi proponuja dodatkowe wyklady za
                troche wiecej pieniedzy, biore "z pocalowaniem reki", moja corka ma odlozone
                pieniadze na studia ale na wakacje, na ciuchy czy kosmetyki musi sobie zarobic
                sama - my chyba mamy inne priorytety niz wielu ludzi w Polsce - moze to wlasnie
                jest ten odmienny "zagraniczny styl zycia"?
                Obysmy tylko zdrowi byli,
                Aszar
          • ma.pi Re: Zagraniczny Styl Życia 19.04.05, 20:47
            nicol.lublin napisała:

            > bardzo bym chciała być tam gdzie wy... jestem położną i pracuję na dwóch
            > etatach żeby jakoś ciągnąć od pierwszego do pierwszego. może jak skończę
            studia
            >
            > to zacznę się uczyć angielskiego i kto wie... za parę lat... może się
            spotkamy?


            To przyjezdzaj, poloznych brakuje i zarabiaja nie najgorzej. Spokojnie na
            mieszkanie i chleb starczy.

            Pozdr.
            • marta2777 Re: Zagraniczny Styl Życia 29.06.05, 01:04
              Hmmm, a ja mieszkam na Alasce w Fairbanks, i brakuje mi wszystkiego. Jestem w
              11 tyg ciazy, i nie wyobrazam sobie jak ja to biedne dziecko tutaj wychowam z
              dala od POlski, do ktorej trzeba leciec 24 godziny.
              To jest dopiero wyczyn!!
              • kotorybka Re: Zagraniczny Styl Życia 29.06.05, 02:30
                Alaska? Ciekawi mnie jak się tam znalazłaś?
                Gratuluję ciąży - na pewno się przed urodzeniem dzieciaczka tam odnajdziesz, przecież Fairbanks to
                średniej wielkości miasteczko? Życzę powodzenia!
                Marta
                *******
                A oto mój Matti
                • fogo Re: Zagraniczny Styl Życia 30.06.05, 03:21
                  Czesc,
                  Nie wiem, czy joa.joa juz urodzila - jesli tak, to gratuluje i moze sie
                  odezwie...
                  Ja bywam w Stanach dwa razy w roku i poczynilam obserwacje, ktore na pewno nie
                  wzbudza zazdrosci u tych co "musza" wychowywac dzieci w Polsce.
                  Moge sie wypowiedziec na temat Waszyngtonu i Virginii, gdzie spedzam wakacje i
                  moze gdzies indziej jest lepiej ale akurat te okolice nie naleza do wymarzonych
                  miejsc do wychowywania dzieci - jesli wogole mozna Ameryke do takiego miejsca
                  zaliczyc wink
                  Jesli chodzi o tytulowy "zagraniczny styl zycia" to po miesiacu bycia tutaj z
                  dzieckiem mam juz dosyc tego stylu... A wiec konkretnie - mam dosyc tlustych
                  mamusiek w rozchelstanych podkoszulkach, za ciasnych krotkich spodenkach i
                  brudnych wlosow...W Virginii jest pelno tzw. red neck'ow, ktorzy swoim wygladem
                  moga czlowieka z Europy po prostu "zabic". Na poczatku bylam w szoku, ale teraz
                  sie z tego smieje, bo jak mozna inaczej - moi rodzice mieszkaja na wsi, gdzie
                  bywam raz w miesiacu i powiem Wam dziewczyny, ze takich zaniedbanych ludzi jak
                  tutaj w Virginii, to ja nigdzie jeszcze na swiecie nie widzialam w takich
                  ilosciach. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze takie osobniki maja dzieci,
                  ktore przejmuja od nich styl zycia - tj. nadwage i ogolne zaniedbanie w
                  wygladzie i zachowaniu - slownictwo, nieumyte wlosy itp... Zal mi ich po
                  prostu, bo jesli chodzi o nadwage, to sa one juz chore i pewnie bez lekarza nic
                  nie da sie zrobic, a nie sadze, zeby rodzice zmienili styl zycia i jedzenia.
                  Jesli chodzi o klase srednia, to niestety wcale nie jest lepiej - prawie kazda
                  z kobieta z malym dzieciem ma nadwage + do tego brak gustu, co daje niezly
                  efekt. Ja jestem bardzo szczupla, moje dziecko ma 17 miesiecy, wiec jak wchodze
                  na plac zabaw, to tylko zbieram serie zawistnych spojrzen ... no ale przeciez
                  jest tu tyle klubow fitness jak pisza nektore dziewczyny.
                  Bylam ostatnio na imprezie z okazji slubu corki sasiadow i co sie okazalo, ze
                  wiekszosc czyli "rodowici" Amerykanie wygladali, jakby szli do sklepu po bulki
                  o 8 rano. Jesli znalazla sie jakas kobieta z tzw. klasa to byla na pewno osoba
                  z Europy.
                  Jeszcze bardzo irytuje mnie styl bycia nastolatkow tutaj - odnosze wrazenie, ze
                  ubieraja sie i zachowuja bardzo wulgarnie. No po prostu nie chcialabym, zeby
                  moj syna za kilka lat wygladal tak jak oni.
                  A propos amerykanskich dzieci i ich oslawionej przebojowosci - moj synek ma 17
                  miesiecy, wyglada na 2 lata. Jest silny i duzy, ale nie tlusty (!) Chodze z nim
                  na basen do country club i zauwazylam, ze w basenie dla dzieci tylko wlasciwie
                  on sie bawi swobodnie pod moim czujnym okiem. Jesli jest jakas mama z dzieckiem
                  w jego wieku, to zwykle, albo to dziecko siedzi caly czas w wozku (!?), a
                  starsze rodzenstwo jest w baseniku, albo tez maluch wkladany jest do takiego
                  plywajacego kola, z ktorego wyjsc nie mozna. Widzialam ostatnio scenke, jak
                  amerykanska wyluzowana mama wyciagnela z basenu mala dziewczynke, (18
                  miesiecy), ktora chciala przejsc kawalek i sie przewrocila. Mama z wrzaskiem,
                  ze nie wolno jej biegac wyciagnela ja z basenu i wrzucila doslownie do wozka -
                  dziecko oczywiscie dlugo po tym plakalo. A ja i moj synek z szeroko otwartymi
                  oczami patrzylismy na cala akcje. No, bo kiedy moj sie przewroci, to ja po
                  prostu sprawdzam czy wszystko jest ok i on bawi sie dalej. Odkad tu jestem nie
                  spotkalam zadnego dziecka w jego wieku tzn. do dwoch lat, ktore byloby
                  sprawniejsze fizycznie - a zwykle jest tak, ze moj Maly zbiera wiele pochwal na
                  placach zabaw za sprawnosc fizyczna od tych wlasnie mamus. Wiec jak to jest z
                  tym zahukaniem u polskich dzieci - nie rozumiem...
                  A propos czystosci na placach zabaw i na basenie - to jednym slowem jest
                  zadziwijaco brudno. Basen nie jest publiczny, wiec generalnie powinnien byc
                  czysciejszy, ale nie jest. Jesli chodzi o bezpieczenstwo, to moj Maluch biega
                  jak szalony i w efekcie do krwi pozdzieral sobie skore na stopach, bo wokol
                  baseniku jest beton, ktory miejscami odlazi(!) Zanim sie to stalo inne mamy
                  mnie ostrzegaly, ze ich dzieckom sie to przydarzylo. Place zabaw pelne sa
                  walajacych sie smieci i przepelnionych koszy - chodzi mi tu o Lexington -
                  historyczne miasteczko, gdzie byla glowna baza konfederatow. Akademia wojskowa,
                  Uniwersytet itp... a warunki do zabaw gorsze niz u polskich dziadkow na wsi,
                  gdzie jest tylko podstawowka. No coz, moj ruchliwy Malec po 1,5 miesiaca u
                  amerykanskich dziadkow wyglada jakby wrocil z Iraku - tyle ma blizn na
                  kolanach - to a propos miekkiego podloza na placach zabaw.
                  Odnosnie wozkow, to moim zdaniem w wiekszosci sa bardzo kiepskie. Nie widzilam
                  nigdzie na ulicach takiego "odlotu" jaki widac np. w Warszawie, gdzie po prostu
                  dzieciarnia jezdzi "mercedesami". Ja korzystanm tutaj z pozyczonego wozka i juz
                  na poczatku uzytkowania zdarzylo nam sie przezyc koszmar, kiedy to dziecko
                  probujac wyjsc zaklinowalo sie pomiedzy przednim platikowym palakiem a
                  siedzeniem. Nie moglam go wyciagnac ani gora ani dolem. Dziecko wrzeszczalo,
                  ludzie sie gapili (centrum handlowe, nikt nie podszedl i nie pomogl...) a ja
                  przysiegalam sobie, ze nastepnym razem przywioze naszego bebecara z Polski. Nic
                  sie na szczescie nie stalo, ale zauwazylam potem, ze wiekszosc kobiet ma takie
                  wozki z plastikowa tacka z przodu. No i gdzie tu mowa o bezpieczenstwie.
                  Podobnie jest np. z fotelikiem, ktory musialam kupic od razu po przylocie do
                  Waszyngtonu - wybor zdecydowanie mniejszy niz w Warszawie, a ten ktory kupilam
                  (zblizony do Maxi Cosi, jaki mam w Polsce) jest jakosciowo gorszy i telepie mi
                  sie po siedzeniu... Moze i sa stacje kontroli fotelikow (!?), ale rowniez na
                  butelkach szampana jest informacja jak otwierac... Oni sie po prostu boja, ze
                  ktos ich o cos oskarzy, a z jakoscia nie ma to wiele wspolnego niestety.
                  Rowniez pod wzgledem dostepnosci do lekarzy nigdy nie zdecydowalalbym sie tu
                  mieszkac, ale nie chce mi sie tego juz komentowac.
                  Rowniez nie wszyscy sprzataja po psach np w stolicy wink mojej tesciowej
                  zdarzylo sie pare razy nie sprzatnac... i pewnie takich jak ona jest wiecej.
                  A juz chyba najbardziej balabym sie poslac syna do amerykanskiej szkoly i mam
                  nadzieje, ze nigdy nie bede do tego zmuszona.
                  Pewnie wiele osob ma odmienne zdanie i uwaza Stany za "raj" ale "nie wszystko
                  zloto co sie swieci" i dlatego wole mieszkac w Polsce.
                  pozdrawiam
                  • edytaon Re: Zagraniczny Styl Życia 30.06.05, 04:09
                    no nie wiem jak jest w Wirgini ale bywalam w Waszyngtonie a mieszkam za miedza
                    w Kanadzie i no nie wiem ... jest troche ludzi bardzo grobych ale opowiesci o
                    rozlazlych otylych Amerykanach sa przesadzone.Nie wiem jak wygladaja cale
                    Stany ale Kanada jest piekna i bardzo czysta a i USA wszedzie gdzie bylam jest
                    czysto oprocz duzych miast jak NY ale Londyn czy Warszawa sa brudne
                    tez.Faktycznie jest wiekszy luz w sprawach ubierania ale to super nie trzeba
                    sie stresowac jak w Polsce ze mozna zostac "obgadanym". Mysle ze wszystko
                    zalezy od ludzi Ameryka to multikulturowy kociol gdzie ludzie maja rozny
                    stosunek do swojego wygladu i to jest OK.
                    pozdrowienia
                    ps. nie przypominam sobie zadnych zawistnych spjrzen na placu zabaw od otylych
                    mam tez jestem szczupla i mam 17 miesieczna coreczke.
                  • maksimum Re: Zagraniczny Styl Życia JESTEM Z MIASTA 30.06.05, 04:14
                    edytkus napisała:

                    > joa.joa napisała:
                    >
                    > > Mam prośbę... Chciałabym, żeby eMamy mieszkające w Am.Płn.(ale nie tylko)
                    > > napisały jak im się żyje i wychowuje dzieci na obczyźnie? Jakie widzą
                    > > różnice, a jakie podobieństwa?
                    >
                    > To na kogo wyrosnie moja corka zalezy od tego jak nia pokieruje. Program
                    Super
                    > Nanny ogladalam
                    > dwa razy, razem z amerykanskimi znajomymi doszlysmy do wniosku ze to bzdura
                    nie majaca
                    > odzwierciedlenia w przecietnej rzeczywistosci i sobie odpuscilam ale jak
                    widac
                    > widownie to to ma wiec
                    > z anteny nie zejdzie wink. W dodatku program i niania przywedrowali z UK wiec
                    US A nie ma patentu na
                    > nieznosne dzieciaki ktorymi sie tak podniecacie smile
                    >
                    > Wracajac do tematu. Mieszkam w NJ w miejscowosci podobnej to tej w ktorej
                    mieszkalam w Polsce a
                    > jakze innej, ludzie tez sa zupelnie inni (uprzejmi, zyczliwi, otwarci,
                    tolerancyjni i pomocni). Nie wiem
                    > od czego zaczac wyliczanie smile Place zabaw co pare ulic, ogrodzone, zadbane,
                    z niemal natychmiast
                    > naprawianymi uszkodzeniami, z miekka nawierzchnia i wyborem atrakcji (czesto
                    z oznaczeniem wieku
                    > dla ktorego sa przeznaczone), z natryskami otwartymi w upalne dni i toaletami
                    z papierem toaletowym
                    > wink. W miescie jest bardzo duzy wybor wszelakich zajec dla dzieci, z ktorych
                    wiele jest bezplatnych:
                    > basen, zajecia w czytelni, zajecia muzyczne, gimnastyczne, kilka szkol tanca,
                    karate itp. Dla starszych
                    > dzieci zajecia komputerowe, tenis itp. (naparwde duuzo wyliczania). Dla
                    rezydentow miasta w parkach
                    > sa korty tenisowe, za symboliczna oplata (ok. 2 dol) latem mozna korzystac z
                    basenu otwartego
                    > (oferuja bezplatny kurs plywania dla dzieci), a caly rok bezplatnie chodzic
                    na basen kryty lub
                    > lodowisko. W jendym z parkow jest spora sekcja dla deskorolkowcow, a przy
                    kazdym boiska do pilki
                    > noznej, baseball'u i football'u, wiele miejsc przeznaczonych do gry w
                    koszkowke uliczna, sa bieznie do
                    > biegania. Jest bezplatny klub malego podroznika ktory organizuje bezplatne
                    wycieczki (np. do fabryki
                    > kredek Crayola) dla miejsocwych dzieci. W szkolach dzieci maja wiele zajec
                    poza lekcyjnych, kazde mi
                    > znane dziecko uprawia jakis tam sport lub chodzi na inne zajecia. Ponadto
                    jest organizowanych wiele imprez i atrakcji z roznych
                    > okazji, np. na Wielkanoc byl uliczny festyn dla dzieci: zdjecia z zajacem,
                    balony, malowanie twarzy,
                    > slodycze, a w sobote wybieramy sie na wielki bieg dzieciecy z okazji Dnia
                    Ziemi. Spedzamy czasami
                    > dni w muzeum dzieciecym (cos w rodzaju edukacyjnego placu zabaw pod dachem).
                    Ach moglabym tak
                    > wymieniac i wymieniac wink W resatuaracjach rodzinnych (np. TGI Fridays)
                    dzieci dostaja balony, kredki i
                    > kolorowanki zeby sie nei nudzily, wszedzie sa kids menu, krzeselka w
                    restauracjach i przewijaki w toaletach. No i te wielkie parki
                    > rozrywki (z mala na razie odwiedzilismy tylko Sesame Place) w ktorych nie
                    mozna sie nudzic.
                    > Poza tym ja mam to szczescie ze mieszkam w okolicy swietnie utrzymanych
                    parkow krajobrazowych,
                    > oceanu, teatrow, kin i innych atrakcji uprzyjemniajacych zycie. Co jeszcze,
                    bardzo latwy dostep do
                    > infomacji zdrowotno-wychowawczych, lekarz na kazdy telefon, wybor
                    przedszkoli, stacje inspekcji
                    > montazu fotelikow samochodowych (i w ogole podejscie do tematu fotelikow).
                    Dzieci maja wiecej
                    > luzu ale dzieki temu sa bardziej przedsiebiorcze, aktywne, ambitniejsze.
                    Widze roznice miedzy moja
                    > corka a rowiesnikami ktorych obydwoje rodzice sa Polakami - tamte sa
                    ciche, "zahukane," i udaja ze ich
                    > nie ma (a rodzice chwala ze sa grzeczne). Moja ma 2,5 roku a na placu zabaw
                    rzadzi czterolatkami surprised
                    > Wiem ze nie kazdy mial ciekawe doswiadczenia ze sluzba zdorwia tutaj, ja moge
                    sie rozpisywac w
                    > samych superlatywach. Pomijajac porod, moglam sobie porownac opis operacji
                    usuniecia przepuchliny
                    > z doswiadczen edzieckowych mam i tego ktorego doswiadczylo moje dziecko -
                    nie no, tego sie nawet
                    > nie da porownac, ten sprzet, dwie pielegniarki na wylacznosc itp itd.
                    > Dzieci od malego wdraza sie w zycie doroslych dzieki czemu wiedza jak sie
                    zachowac w restauracji czy
                    > na przyjeciu. Wbrew temu co zostalo napisane wczesniej dzieci moich
                    znajomych nie sa rozwydrzone,
                    > maja nieskazitelne maniery, sa gustownie ubrane, dobrze sie ucza, nie
                    urzadzaj a scen, i nie sa otyle wink
                    > za to wszystkie maja zaplanowane do jakich szkol po kolei beda uczeszczac wink
                    > Wspomne tez o bezpieczenstwie, oczywiscie pilnuje dziecka jak oka w glowie
                    ale nie mam wieskzego
                    > stracha ze cos sie jej stanie. W moim 60tys. miasteczku zostawia sie okna na
                    noc otwarte, nieraz
                    > mozna zobaczyc na ulicy samochod na chodzie z otwartym bagaznikiem
                    wyladowanym po brzegi
                    > zakupami i nic nie ginie. Parki czesto sa patrolowane przez policje, ktora
                    pojawia sie najdalej piec
                    > minut po wezwaniu (tak samo straz czy ambulans). Na parkingach czesto sa
                    oznaczenia "Family
                    > parking" a na placach zabaw hustawki dla dzieci korzystajacych z wozkow
                    inwalidzkich. Nie ma
                    > znieczulicy spolecznej, wiem ze jesli cos staloby sie mojemu dziecku zawsze
                    moge liczyc na czyjac
                    > pomoc. Finansowo jest tutaj inaczej, mozna za bezcen kupic tony ladnych
                    dobrej jakosci ubran dla
                    > dzieci czy zabawek ale inne koszty (np. opieka) sprawiaja ze dizecko to
                    ogromny wydatek. Dlatefo
                    > najpopularniejszym modelem rodziny jest 2+2, piatke dzieci maja albo bardzo
                    zamozni albo bardzo
                    > biedni. A skoro o biednych mowa to ubogie dzieci maja zapewnione posilki,
                    podreczniki, opieke medyczna itp.
                    > Podstawowa drastyczna roznica jest male zainteresowanie ksiazkami sad ale jak
                    wiadomo czym skorupka
                    > za mlodu... wiec u mnie sie ksiazki kupuje i czyta a dziecko czerpie
                    przyklad.
                    > Takze kobiety w ciazy nie maja specjalnych przywilejow w kolejkach itp.
                    > Z podobienstw to moze religijnosc, moj maz w przeciwienstwie do mnie co
                    niedziele uczestniczy we
                    > mszy, moja tesciowa spiewa w chorze koscielnym i cala ichnia rodzina nalezy
                    do rzonych parafii itp itd.
                    > - tylko ja jedna czarna owca ktorej sie tesciowa nie moze nadziwic bo Polacy
                    przeciez tacy pobozni sa wink
                    > Jak sobie pomysle co moge zaoferowac sowjemu dizecku tutaj a co moglabym
                    zostajac w Polsce to
                    > stanowczo wole wychowywac ja tutaj. W mojej miejscowosci byly raptem
                    trzy "place zabaw" z
                    > rozwalonymi i obsikanymi piaskownicami, oraz z hustawkami ktore byly
                    oberwanymi pretami
                    > grozacymi skreceniem karku. Co gorsza nic sie w tej mierze nie zmienilo do
                    tej pory sad

                    Moj opis USA jest niemal identyczny jak edytkus,choc mieszkam w NYC.
                    Zdziwilem sie bardzo,ze dziewczyny w Phoenix Arizona nie maja pojecia o tym
                    jakie zatrzesienie Polakow jest tam.Moze nie widzialy ksiazki telefonicznej.
                    Poza tym NYC jest bardzo bezpieczne,duzo bezpieczniejsze niz Warszawa i
                    dziewczyny same lub grupkami chodza nawet w nocy po miescie.


                    • maksimum Re: Zagraniczny Styl Życia JESTEM Z MIASTA 30.06.05, 04:18
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2448626
                      Na weekendy i wakacje jezdzimy do Milford Pa.
                      • maksimum JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 30.06.05, 04:26
                        www.mapquest.com/maps/map.adp?searchtype=address&country=US&addtohistory=&location=R3saVKJyl8IpoqhehkdTTHAhIu%
                        2fL8pWUesvaiB0j5r8r%2foJGZldg2eoFH6xTFtYXvky6iwfno3ZARF6zq0b03YBKbVJcfebh

                        Wystukujesz www.mapquest.com a nastepnie w pole miasto wpisujesz Bayonne.
                        Wyskakuja dwa Bayonne,to wybierasz to w NJ i klikasz i masz mape swojego miasta
                        z kazda ulica naniesiona.
                        • maksimum Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 30.06.05, 04:30
                          maksimum napisał:

                          > www.mapquest.com/maps/map.adp?searchtype=address&country=US&addtohistory=&location=R3saVKJyl8IpoqhehkdTTHAhIu%
                          > 2fL8pWUesvaiB0j5r8r%2foJGZldg2eoFH6xTFtYXvky6iwfno3ZARF6zq0b03YBKbVJcfebh
                          >
                          > Wystukujesz www.mapquest.com a nastepnie w pole miasto wpisujesz Bayonne.
                          > Wyskakuja dwa Bayonne,to wybierasz to w NJ i klikasz i masz mape swojego
                          >miasta z kazda ulica naniesiona.

                          Mozesz:
                          1-Wpisac Bayonne w pole City
                          2-Kliknac map po prawej stronie pod nazwa Bayonne NJ US


                          • maksimum Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 30.06.05, 04:41
                            aniutek mieszka na Manhattanie na 18 pietrze blisko East River,wiec mysle ze
                            miedzy Delancey i Grand St. bo tam sa duze budynki.

                            www.mapquest.com/maps/map.adp?latlongtype=internal&addtohistory=&latitude=zgUQ2kmSv00%
                            3d&longitude=sc7SHgg2Zc0%3d&name=Lico%20Air%20Cond%20%26%
                            20Refrigeration&country=US&address=19%20Kenmare%20St&city=New%
                            20York&state=NY&zipcode=10012&phone=212%2d431%
                            2d1888&spurl=0&searchtype=search&q=&cat=Air%20Conditioning&qc=Air%20Conditioning

                            Zreszta mozna tu znalezc rowniez Phoenix Arizona uzywajac Zoom out i Zoom in i
                            klikajac na miejsca ktore sie chce powiekszyc.
                            • fogo Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 30.06.05, 05:59
                              Edytaon,
                              A propos ubioru -pojedz na poludnie od Waszyngtonu - to juz nie luz to
                              niechlujstwo. A propos obgadywania, to Amerykanie tez to robia uncertain jak kazdy ,
                              tylko osoba obgadywana nie slyszy - no bo na tym obgadywanie polega.
                              Zgadza sie, wiekszosc duzych miast na swiecie ma swoje bardzo brudne regiony,
                              tylko po co niektorzy pisza, ze w Ameryce, to wszedzie jest czysto np. na
                              placach zabaw... nigdzie nie jest tak, zeby wszedzie bylo super i dlatego ja
                              wlasnie wole zyc na wlasnych smieciach niz na cudzych smile
                              pozdrawiam pokojowo
                              • maksimum Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 30.06.05, 18:07
                                W Polsce jest presja srodowiska a w Stanach jest wiekszy luz i ludzie nie
                                interesuja sie tym jak inni wygladaja i co robia.
                                A Kanada ma malo wspolnego z USA,bo tam panuja europejskie zwyczaje.
                                • maksimum A TU JEST OZAROW MAZ I OBOK SAMA WARSZAWA 01.07.05, 04:03
                                  www.mapquest.com/maps/map.adp?formtype=address&searchtype=address&country=PL&addtohistory=&city=warsaw

                                  Mapa Polski nie jest tak dokladna,ale ulica Poznanska w Ozarowie Maz jest jak
                                  na dloni.No i tuz obok Pruszkowa jest Komorow,ktory jest pokazany jako czesc
                                  Pruszkowa.
                              • edytaon Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 01.07.05, 04:51
                                czesc fogo,
                                mysle ze w USA bardziej niz w Polsce wyglad zalezy od wyksztalcenia ( nie chce
                                nikogo urazc) nie znam tez zadnych badani na ten temat tylko wlasne obsrewacje
                                Niewyksztalceni Amerykanie zarowno jak i Kanadyjczycy ubieraja sie znacznie
                                gorzej w sensie stylistycznym np. nadmiar zlotych ozdob, fryzury z lat 80 pelno
                                tatuzy, sa tez bardziej otyli .Dosyc latwo jest powiedziec sporo o Amerykanie
                                na podstawie jego wygladu niz o Polaku .
                                pozdrowionka z bardzo goracego Ontario
                                Edyta
                                • edytkus Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 01.07.05, 06:01
                                  Maksimum, osobiscie wole Expedia.com

                                  Edytaon, Fogo nic sie w USA nie podoba bo rodzina meza jej nie akceptuje wink
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22057&w=25799391&v=2&s=0
                                  • maksimum Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 01.07.05, 17:16
                                    edytkus napisała:

                                    > Maksimum, osobiscie wole Expedia.com
                                    >
                                    > Edytaon, Fogo nic sie w USA nie podoba bo rodzina meza jej nie akceptuje wink
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22057&w=25799391&v=2&s=0

                                    To znajdz mi Pocono Mountain Woodland Lakes,Pennsylvania i klikaj do oporu az
                                    zobaczysz Marigold Ln. na Expedia.com

                                    www.expedia.com/pub/agent.dll
                                    Bo na mapquest.com to wpisujesz nazwe+state bez zip code i mapa wyskakuje.
                                    www.mapquest.com/maps/map.adp?formtype=address&searchtype=address&country=US&addtohistory=&1ahXX=&address=&cit
                                    y=pocono+mountain+woodland+lakes&state=pa&zipcode=
                                    • edytkus Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 01.07.05, 18:20
                                      No tak, ale Mapquest ma czesto pokrecone directions wink
                                      • edytkus Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 01.07.05, 18:23
                                        A tak w ogole to zapraszam tutaj:
                                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11918
                                      • maksimum Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 02.07.05, 01:23
                                        edytkus napisała:

                                        > No tak, ale Mapquest ma czesto pokrecone directions wink


                                        [*_*] O,ye?
                                        • aniarad1 Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 02.07.05, 17:10
                                          maksimum napisał:
                                          [*_*] O,ye?

                                          Hmmmm... Oh, yeah...
                                          • nanuk24 Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 02.07.05, 17:49
                                            wink)))))
                                  • fogo Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 09.07.05, 21:25
                                    Edytkus, dziekuje za darmowa reklame mojego watku smile))
                                    Zeby Cie troche uspokoic napisze co mi sie w USA podoba:
                                    - moj maz i synek - obaj Amerykanie podobaja mi sie najbardziejsmile))
                                    - a takze Nowy York i jego architektura oraz muzea i galerie sztuki w
                                    Waszyngtonie i Nowym Yorku - jestem historykiem sztuki wiec po prostu powyzsze
                                    uwielbiam smile
                                    - a propos sztuki jeszcze musicale amerykanskie
                                    - z rzeczy bardziej przyziemnych zakupy w Ann Taylor, gdzie zawsze kupuje kilka
                                    sukienek (nie ma niestety jej sklepow w Warszawie)oraz niektore ciuchy Calvina
                                    Kleina i innych amerykanskich projektantow za naprawde niska cene smile Generalnie
                                    wszystkie ciuchowe zakupy robie w Stanach, bo jest tu po prostu taniej niz w
                                    Europie
                                    - no i jedzenie w Taco Bell - po prostu nie moge sie opanowac smileoraz oczywiscie
                                    wszystkie inne lepsze meksykanskie knajpy, ktorych w Polsce jak na lekarstwo
                                    - lubie tez wino kalifornijskie...hmmmm i pare innych rzeczy, ktore da sie zjesc
                                    - a wieczorem lubie patrzec z okna na Apallachy i swietliki, ktorych jest tu
                                    pelno

                                    Mam nadzieje, ze to wystarczy smile))
                                    • edytkus Re: JESTEM Z MIASTA www.mapquest.com 14.07.05, 18:05
                                      fogo napisała:


                                      > - moj maz i synek - obaj Amerykanie podobaja mi sie najbardziejsmile))

                                      Amerykanie?! nie mialas na mysli "pseudo Polaka" i "pseudo Amerykanina"?
                  • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 01.07.05, 06:15
                    fogo napisała:

                    Ja jestem bardzo szczupla, moje dziecko ma 17 miesiecy, wiec jak wchodze
                    >
                    > na plac zabaw, to tylko zbieram serie zawistnych spojrzen ...

                    a nie masz przypadkiem manii przesladowczej? wink


                    > Odnosnie wozkow, to moim zdaniem w wiekszosci sa bardzo kiepskie. Nie widzilam
                    > nigdzie na ulicach takiego "odlotu" jaki widac np. w Warszawie, gdzie po prostu
                    >
                    > dzieciarnia jezdzi "mercedesami".

                    Ale prownanie, Waszyngton a Warszawa ;O Wybierz sie na spacer do Central Park w NYC albo na
                    boardwalk na Coney Island.



                    > przysiegalam sobie, ze nastepnym razem przywioze naszego bebecara z Polski.

                    Po co ciagnac jak mozna tutaj kupic?

                    Nic
                    >
                    > sie na szczescie nie stalo, ale zauwazylam potem, ze wiekszosc kobiet ma takie
                    > wozki z plastikowa tacka z przodu. No i gdzie tu mowa o bezpieczenstwie.

                    Co ma tacka do bezpeiczenstwa? Przeciez mozna ja zdjac a dziecko powinno byc przypiete pasami.

                    > Podobnie jest np. z fotelikiem, ktory musialam kupic od razu po przylocie do
                    > Waszyngtonu - wybor zdecydowanie mniejszy niz w Warszawie, a ten ktory kupilam
                    > (zblizony do Maxi Cosi, jaki mam w Polsce) jest jakosciowo gorszy i telepie mi
                    > sie po siedzeniu...

                    Jak sie telepie tzn. ze jest zle zamontowany. A jakosc, no coz na pewno adekwatna do ceny.

                    Moze i sa stacje kontroli fotelikow (!?), ale rowniez na
                    > butelkach szampana jest informacja jak otwierac... Oni sie po prostu boja, ze
                    > ktos ich o cos oskarzy, a z jakoscia nie ma to wiele wspolnego niestety.

                    No i widzisz jak nie masz pojecia o czym piszesz surprised


                    > Rowniez nie wszyscy sprzataja po psach np w stolicy wink mojej tesciowej
                    > zdarzylo sie pare razy nie sprzatnac...

                    O matko, dziewczyno w jaka Ty sie rodzine wkopalas? Tluste niechluje ze slamsow, a fuj wink


                    "nie wszystko
                    > zloto co sie swieci" i dlatego wole mieszkac w Polsce.

                    na Twoim miejscu tez bym tak wolala
                    • fogo Re: Zagraniczny Styl Życia 09.07.05, 21:48
                      Na Edytkus zawsze mozna liczyc smile
                      So...
                      - nie mam manii przesladowczej - wystarczy dobry wzroksmile
                      - wozki - porownalam Waszyngton i Warszawe, bo oba miasta to stolice. Bylam w
                      Nowym Yorku i nadal twierdze, ze fajniejsze wozki jezdza po Warszawie smile))
                      - tacke owszem mozna zdjac, ale palaka na ktorej jest zamocowana niestety nie i
                      to byl problem. Moj 17 miesieczny synek potrafi juz sam odpiac pasy - no w
                      kazdyn razie tutaj mu sie udalo surprised

                      - a propos mojej rodziny, to bardzo Cie prosze nie obrazaj, bo to nie
                      przystoi "Amerykance" za ktora sie zapewne uwazasz.
                      Nawet gdyby byli tlusci i mieszkali w slamsach nie upowaznialoby Cie to do
                      takiego komentarza. Faktem jest, ze nie zawsze i nie wszyscy sprzataja tutaj po
                      psach i tyle.
                      A w Polsce wole mieszkac dlatego, ze nie lubie takich pseudo Amerykanow jak Ty
                      Edytkus.
                      • edytkus Re: Zagraniczny Styl Życia 14.07.05, 16:53
                        fogo napisała:

                        > porownalam Waszyngton i Warszawe, bo oba miasta to stolice.

                        O matko, Waszyngton to male, ekonomicznie nic nie znaczace miasto.

                        to nie
                        > przystoi "Amerykance" za ktora sie zapewne uwazasz.

                        ?!



                        > A w Polsce wole mieszkac dlatego, ze nie lubie takich pseudo Amerykanow jak Ty


                        Po pierwsze wyjasnij kim jest "pseudo Amerykanin"?
                        Po drugie nie wciskaj kitow, jestes arogancka zadufana w sobie i zapyziala damulka (I'm all that!) ktora
                        nie potrafi sie odnalezc w amerykanskiej rzeczywistosci, nie masz tu znajomych, rodzina meza i jego
                        znajomi cie nie lubia (po tym co wypisujesz wcale sie nie dziwie) wiec normalne jest ze nie chcesz
                        przebywac w USA. Zreszta przypuszczam ze bez wzgledu na kraj pochodzenia twego meza byloby tak
                        samo surprised
                        Po trzecie przestan mnie obrazac!
                  • nanuk24 Re: Zagraniczny Styl Życia326 01.07.05, 20:34
                    "3Rowniez nie wszyscy sprzataja po psach np w stolicy wink mojej tesciowej
                    zdarzylo sie pare razy nie sprzatnac... i pewnie takich jak ona jest wiecej.
                    A juz chyba najbardziej balabym sie poslac syna do amerykanskiej szkoly i mam
                    nadzieje, ze nigdy nie bede do tego zmuszona."
                    • nanuk24 Re: Zagraniczny Styl Życia326 01.07.05, 20:42
                      nanuk24 napisała:

                      > "3Rowniez nie wszyscy sprzataja po psach np w stolicy wink mojej tesciowej
                      > zdarzylo sie pare razy nie sprzatnac... i pewnie takich jak ona jest wiecej.
                      > A juz chyba najbardziej balabym sie poslac syna do amerykanskiej szkoly i mam
                      > nadzieje, ze nigdy nie bede do tego zmuszona."

                      dziecko wcisnelo mi enter.
                      Moja Droga. To, ze Twoja tesciowa nie sprzata po swoim pupilu, to raczej
                      swiadczy o niej samej... Widocznie jeszcze straz miejska nie miala okazji jej
                      przylapac, bo gdyby tak sie stalo, zareczam, ze wysokosc mandatu wywolal by
                      tylko u niej silny bol glowy... Co jej zreszta za zanieczyszczanie ulic szczerze
                      zyczesmile
                    • maksimum Re: Zagraniczny Styl Życia326 02.07.05, 01:26
                      nanuk24 napisała:

                      > "3Rowniez nie wszyscy sprzataja po psach np w stolicy wink mojej tesciowej
                      > zdarzylo sie pare razy nie sprzatnac... i pewnie takich jak ona jest wiecej.
                      > A juz chyba najbardziej balabym sie poslac syna do amerykanskiej szkoly i mam
                      > nadzieje, ze nigdy nie bede do tego zmuszona."

                      To jest taki zabobon krazacy po Polsce,bo USA sa duzo bezpieczniejsze niz Polska
                      a NYC w porownaniu z Warszawa ,to istna sielanka.
    • marta2777 hi hihii 03.07.05, 06:11
      widze ze dzieki mnie dyskusja znow na nowo rozgorzala po 2 miesiacach, hi hi hi
      • edytaon Re: hi hihii 04.07.05, 04:55
        Marta2777 jak to sie stalo ze znalazlas sie na Alasce w liceum zawsze mazylam
        ze kiedys sie tam wyprowadze a wyladowalam w Kanadzie tez bywa zimno no ale to
        nie to samo....
        pozdrowienia
        Edyta
        • marta2777 Re: hi hihii 06.07.05, 06:45
          Czesc Edytka!! zimno zimno tu i dluga zima, ale lato gorace. Otoz zawsze
          marzylam o Alasce (nie wiedzialam jeszcze za czym marze), i jak skonczylam
          studia to szybciutko postaralam sie o asystenture na uczelni na Alasce i tak
          oto wyladowalam w FairbANKS. Ogolnie nie polecam tego miejsca, bo czuje sie tu
          bardzo wyizolowana. Nic tylko lasy i lasy naokolo, dzicz i zadnych rozrywek ,
          do ktorych przywyklam w POlsce. Brakuje mi takich miejsc jak starowki, kafejki,
          kina, teatry, itd. Chyba na stale tu nie zostaniemy. Zeby tu zyc trzeba byc
          typem samotnika, ktory lubuje sie w prymitywnym stylu zycia. Pozdrawiam!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka