hankem
28.04.05, 00:05
Kochani
Jestem załamana. Mój mąż wyjechał na 2 miesiące w słuzbową delegeację do
stanów i zostałam sama z dzieckiem i z pracą, do której chodzę. Matka moja
zobowiązła się, ze bedzie sie zajmowac w tym czasie z przerwami moim
trzyletnim synem ( na zmiane z kuzynką mojego męza) - dodam ze matka mieszka
5 km od mojego miejsca zamieszkania i zobowiazała sie przyjechac 2 razy na 2
tygodnie. Obecnie konczy się drugi tydzień pierwszego pobytu a matka ma
ciężką depresję. Dzisiaj mnie zaszokowała. Ja przyszłam z pracy a ona na mnie
wsziadła ze dziecko jest okropne, nie je nic, nie pije nic (trzeba zaznaczyc
że ogólnie to niejadek i niepitek, ale wszyscy o tym wiedza , ma lepsze i
gorsze dni, a to rodzona babcia marcela. Zapowiedziała mi że drugi raz juz
nie przyjedzie i mam sobie inaczej zorganizowac pomoc. Dodam ze na razie
jedynym wyjściem w tak krótkim czsie jest ta kuyznka męża, która też
przyjeżdża do dziecka z daleka i znami mieszka pod jednym dachem. Dzieckiem
to ona zajmuje sie w miarę dobrze ale ogólnie to wytrzymac z nią nie bardzo
mozna. Rodzina męża nie pozwoli mi jej wysłać na weekend do domu, bo
uważają , że nią wtedy pomiatam. Oczywiście kuzynce płacimy za opieke i za
koszty przejazdu, do tego ma całe utzrymanie (jedzenie, no i wszelkie
dogodności medialne(woda, itp). Kuzynka pochodzi z biednej rodziny
wielodzietnej więc jak jednej twarzy mniej do jedzenia w domu to wszyscu się
cieszą, za to u nas to ona je za pięciu, kąpie sie godzinami. Chyba taniej to
by nas wyszła opiekunka.
Marcel idzie od czerwca do przedszkola. Moja matka zapowiediała, ze juz tak
szybko tu do wnuka nie przyjedzie, bo to nie jest normalne dziecko
(oczywiscie dziecko jest normalne, tylko niejadek i troche krnąbrne. Matka
miała mnie i moja siostrę i twierdzi że byłysmy aniołakmi, "mój dzieciak
musiał sie wdac w okropną rodzine męża!!!" -same niejadki i nadpobudliwi
chłopcy. ( ja tez trace czasmi cierpliwośc, ale nie wpycham dziecku na siłe
edzenia i nie skreslam go od razu że jest okropny). Lekarze twierdza, ze jest
cały czs w normie (choc jest bardzo drobny).
Dodam, ze wyjeżdżam teraz na 3 dni do schorowanej ciotki do Niemiec, matka z
ochotą zaoferowała przed miesiącem pomoc nad wnukiem w tym czasie a dzisiaj
cały czas płacze. Słyszłam jej rozmowe z moja siostra , ze juz dłużej tu nie
wytzryma, ze to okropna wiocha, ze dzieciak opkropny, ze my takie z moją
siostrą nie byłyśmy. (mieszkamy na peryferiach warszawy- 15min. do centrum
autem), matka pochodzi z małego miasteczka. Gdy to usłyszałam, postanowiłam
odwołac wyjazd do niemiec, oddać bilety i odesłać matke do rodzimego miasta.
Ale matka zaczeła krzyczeć, ze ona zostaje, zrobiło mi sie tez troche żal
mojej starej ciotki z Niemiec, której obiecałam wymyc okna i , z którą dziś
gadałam i ona sie bardzo ucieszyła na mój przyjazd.A tym bardzirj, ze juz
kupiłam bilety. Ciotki nie widziałam od lat. Ona ma 85 lat prawie jak Papież
i boje sie że niedługo umrze, dlatego musze ja odwiedzic. Zdecydowałam więc,
ze zostawie moja matke (która jest apropo emerytka)na te 3 dni ale potem to
juz koniec. Po tym, co mi dzis zrobiła i jaka była sucha dla wnuka tylko
dlatego ze nie chciał jreść? Ogólnie to cały czas narzeka ze to nie ród
naszej rodziny tylko męza mojego ( ale ogólnie to mojego męża ubóstwia, który
był w dzieciństwie okropnym niejadkiem, czasami nieposłuszny).
Postanowiłąm po moim wyjeździe podziekować matce za opiekę nad wnukiem,
przeboleje jeszcze i wezme na dłużej kuzynke męża a zmoimi rodzicami mam
zamiar sporo poluzować kontakty.
Bardzo prosze o opinie. Bede wdzieczna za kazde słowo bo czasami czuje sie
taka samotana, tym bardziej ze mieszkam tu bardzo krótko i nikogo jeszcze
nie znamy. Pozdrawiam ciepło! HANIA