Chciałabym się trochę wyżalić, bo męczy i wkurza mnie następujący fakt.
Chrzestna mojego synka (siostra męża) nie interesuje się nim (ogólnie go
chyba nie lubi) ponieważ...jest CHŁOPCEM a ona lubi dziewczynki. Nigdy bym
nie przypuszczała, że będzie miała do niego taki stosunek dlatego poprosiłam
ją aby została matką chrzestną, a teraz nie mogę sobie tego wybaczyć!! Na
urodziny nie przyjeżdza, imieniny, święta, dzień dziecka to już w ogóle
odpada. Nawet nie napisze głupiego sms'a z życzeniami. Ostatni raz dostał od
niej paczkę pieluch na roczek - a ma już 3 latka i do tej pory się nie
pojawiła. Nie zrozumcie mnie źle. Nie to, żebym była jakąś materialistką i
oczekiwała od niej jakichś super prezentów. No, ale mogła by się chyba nim
trochę zainteresować, chociaż raz w roku zadzwonić lub napisać co u niego
słychać, czym się interesuje i w ogóle. Zresztą chociażby kartka raz w roku
na urodziny to chyba nie majątek ! Dodam, ze mieszka 10 km od nas a nie jest
w stanie się do nas pofatygować. Straszny mam do niej żal, bo nikt jej
przecież nie zmuszał do bycia chrzestną, mogła odmówić. Ile to ja się
nasłuchałam od niej, ze szkoda że Niko jest chłopcem i w ogóle. Niedawno
druga siostra męża urodziła córeczkę, no i teraz Kasia (bo tak ma na imię ta
chrzestna) jest wniebowzięta, bo jest wreszcie dziewczynka. Dla mnie to
paranoja! Zresztą kiedyś w rozmowie z tą szwagierką która urodziła tą
córeczkę, usłyszałam że nie chce mieć więcej dzieci i jednym z głównych
argumentów było: a jak się urodzi chłopiec to co wtedy?? Bez komentarza.
Synek to naprawdę przesympatyczny mały człowieczek, obdarzony niesamowitą
charyzmą, jest uprzejmy itp.[to nie tylko moja opinia, ale tak mi mówią obcy
ludzie -żeby nie wyszło że się przechwalam

) ], gdyby był jakiś gburowaty,
niemiły nie wiem - próbuje to jakoś wytłumaczyć, ale nie kumam. A może ja za
dużo wymagam i przesadzam? Czy spotkałyście się z czymś takim? Odczułyście na
własnej skórze? Boli mnie to, że na każdej uroczystości jest tylko chrzestny
a chrzestna..no cóz żal jej kurka 1gr na sms'a wydać. Wrrr..Sorrka, za to
przynudzanie i żale, ale musiałam się "wygadać".
Aha! Jeszcze jedna sprawa, m.in dotycząca jej osoby. Czy wysyłałybyście takim
ludziom życzenia (imieninki, urodzinki) które o Was nie pamiętają w ogóle
(czy też pamiętają, a nie wysyłają) i życzeń Wam nie składają?? Bo ja do tej
pory wysyłałam, ale tak się zastanawiam czy dobrze robię będąc taka "naiwna".