dwasmoki
11.10.25, 21:07
Jak w tytule. 14 lat. Na początku tygodnia powiedziała mi, że "jest trans" i żebym mówiła do niej Janek.
Zaczęła mówić o sobie w rodzaju męskim, mówi niższym i grubszym głosem, chce żeby jej kupić bokserki (męskie, nie damskie).
Jakieś sygnały były już wcześniej, opowiadała mi z fascynacją o koleżance z klasy, która twierdzi, że jest Mateuszem, o dziewczynach z obozu (każących się nazywać Wiktor i ktoś tam). Ubierała się ostatnio np. do teatru i na rodzinne imprezy w garnitur, chodzi ciągle w spodniach, ale ja też, więc dla mnie to normalne.
Dopiero teraz się przerazilam.
Nie mam z tym problemu światopoglądowego, ateistką jestem od lat, nie mam problemu z inną orientacją. Ale zmiana tożsamości płciowej to jednak dla mnie coś zupełnie innego.
Przysyła mi jakieś artykuły z netu, że rodzice powinni to z uśmiechem na ustach zaakceptować i używać imion i form takich, jakich dziecko sobie życzy. Dla mnie to jest chore. Tzn jeśli faktycznie ma inną tożsamość niż biologiczna, to jej nie odrzucę przecież, ale wydaje mi się to po prostu głupią modą panującą wśród nastolatków.
Co mam robić? Zapisałam siebie i ją na wizytę do psychologa, ale nie wydaje mi się, żeby to pomogło.