dziś od samego rana moja córka rozwala mi serce, wrzeszczy i płacze o
wszystko: nie chciała się przebrać, jeść śniadania, zrobić siusiu no słowem
nic, nie dała się ubrać, więc nie poszłyśmy nawet po zakupy, specjalnie
zsikała się w majtki (ma 2 lata 10 mcy), a przed 20 minutami był ryk, że ona
nie pójdzie spać na drzemkę w takiej koszulce. Nie wytrzymałam

i
nawrzeszczałam na nią najokropniej w świecie, chyba nigdy mnie tak jeszcze
nie zdenerwowała. Mam dziś wolny dzień i od rana się cieszyłam, że spędzimy
go razem. Rano jak wychodzę do pracy to Ala jeszcze śpi, jak wracam to jemy
razem kolację i idzie spać, prawie jej nie widzę, tęsknię i wiem, że ona też.
Teraz śpi, a ja ryczę głupia stara krowa ze mnie.