Dodaj do ulubionych

Dostałam policzek :(

26.06.05, 22:57
Dzisiaj usłyszałam od męża, że jest już pewien na 100%, że mam gdzieś (czyli
w tyle) naszą córeczkę.
Fajnie - nie? A teraz się dziwi, że mu nie dałam całusa na dobranoc.
Wrrrrrr!!!!
Poświęciłam się na maksa - zrezygnowałam z pracy, zawiesiłam studia, siedzę w
domu, wychowuję dziecko. Nie robię nic dla siebie - i dziś takie
stwierdzenie. A dlaczego?
Bo wczoraj będąc na działce chciałam sobie trochę w spokoju na słonku
poleżeć, bo w nocy nie miałam siły, by małą ululać (pierwszy raz się to
zdarzyło, a nie miałam siły bo huknęłam wczoraj głową w otwarte okno myjąc
podłogę przez co mnie głowa bolała i miałam zawroty), bo dziś się wkurzyłam
(po całym dniu noszenia małej - bo ma etap MAMA) przed wyjściem na spacer -
bo mała piszczała/marudziła i ściągała czapkę z głowy - i mój małżonek mnie w
kilku słowach podsumował.
Mam do niego ogromny żal, zwłaszcza, że to on częściej i więcej wzdycha ze
zmęczenia - kiedy mała marudzi, piszczy i chce się nosić. Ja jestem do tego
wszystkiego przyzwyczajona - czasem mi puszczają nerwy - ale najczęściej
kończy się to tym, że sobie przyklnę i już jest odreagowane, a nasz tatuś
wzdycha i narzeka - wymagając od ośmiomiesięcznego dziecka pełnego zrozmienia.
Brak mi sił i smutno mi okropnie. Tyle poświęcenia, wysiłku wkładanego w
opiekę nad dzieckiem każdego dnia - i taka wdzięczność z jego strony. Teraz
już rozumiem dlaczego olał w tym roku mój pierwszy Dzień Matki. Bardzo mi
przykro sad
Obserwuj wątek
    • lusia79 sprostowanie 26.06.05, 23:04
      lusia79 napisała:
      > siedzę w domu, wychowuję dziecko

      a także dbam o dom, sprzątam, gotuję, piorę, robię zakupy, pilnuję spraw
      urzędowych i domowego budżetu.
      • lidkakn Re: sprostowanie 26.06.05, 23:12
        Lusiu nie przejmuj się. Być może mąż miał gorszy dzień i tak beznadziejnie sie
        wyraził. Moja rada jest taka - nie poświęcaj się tak bez reszty mężowi,
        dziecku, znajdź czas i dla siebie. Niech mężulek poopiekuje się maluszkiem, to
        doceni Twoje poświęcenie. Inaczej tego nie zrozumie. Mam podobnie, choć już
        wyciągnęłam wnioski dla siebie i np. teraz mężulek usypia dziecko a ja piję
        piwko i czytam forum. Pozdrawiam
        • aleksandrynka Re: sprostowanie 27.06.05, 00:31
          popieram. Mąż się nieładnie wyżył, ja bym tego nie puścila płazem, ale inwencja
          należy do Ciebie smile
          Robisz milion rzeczy, starasz się, na prawdę, nie musisz się nawet
          usprawiedliwiać, że się walnęłaś w głowę, czy coś tam smile Odpoczynek należy Ci
          się jak psu buda, a jak się komuś nie podoba... Cóż... Terapii wstrząsowej w
          postaci tygodniowego wyjazdu nie polecam, bo tylko dzidzi będzie smutniej, ale
          jakiś mały wypad na pogaduchy i zostawienie taty z małą może oświeci
          malkontenta okrutnego smile
          Ja tam mam męża złotego, ale wiem, że często z "tej drugiej strony" zywot matki
          poczciwej wygląda sielankowo i cukierkowo. Nie ma to jak własne doświadczenie smile
          • edytkus Re: sprostowanie 27.06.05, 02:39
            aleksandrynka napisała:

            >
            > jakiś mały wypad na pogaduchy i zostawienie taty z małą może oświeci
            > malkontenta okrutnego smile

            raczej bedzie na odwrot i dziewczynie sie jeszcze bardziej dostanie wink
          • lusia79 Re: sprostowanie 27.06.05, 08:34
            Teraz to ja już sama nie wiem czy mogę małą z tatą zostawić - a moze znowu za
            kilka m-cy mi wypomni, to że się nią nie zajmuję tylko jemu na głowę zwalam.
            Dotąd nie było większych scysji w związku z opieką nad małą - zawsze wieczorem
            ją usypiał, jak trzeba było to z nią zostawał (i świetnie sobie radził) - a tu
            wczoraj taki prysznic dla mnie. Muszę z nim porozmawiać, bo niedomówienia mogą
            się bardzo brzydko skumulować i doprowadzić w przyszłości nawet do najgorszego -
            a dobrze by było gdyby mała miała pełną rodzinę.
            Echhhhh sad
    • fifkaa Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 08:31
      Lusiu, rozumię Cię całkowicie. Mój mąż prawie codziennie mówi mi
      takie tekstysad Że mam gdzieś nasze dziecko, że wolę to czy tamto
      zamiast małej. To bardzo przykre i boli jak nic innego.
      A najlepsze, że tak jak Ty piszesz, to ja mam więcej obowiązków
      na głowie od nigo (oczywiście on uważa inaczej). Co prawda nie poświęciłam
      dla dziecka swoich studiów, ale uczące mamy napewno wiedzą, iż pogodzenie
      nauki z wychowywaniem dziecka nie jest łatwe... Gdyby nie babcia, chyba nie
      dalibyśmy rady. Bo toona właśnie zajmuje sie małą, gdy jestem na uczelnii, to
      ona ją zabawia, gdy ja się uczę, bo mój mąż oczywiście ma komputer po pracy lub
      sport w telewizji...
      A najlepszy tekst (też nie pierwszy raz) usłyszałam wczoraj. Rano się uczyłam,
      po południu byliśmy u mamy na obiedzie, po powrocie znowu chwila z ksiązkami,
      potem z małą i postanowiłam, że sobie troszkę posurfuję po necie (50min) i co
      usłyszałam??? UWAGA: "Wiesz co?, Ty to cham jesteś!"- tak powiedział do mnie
      mąż, bo kazałam mu się zająć dzieckiem, a jeszcze trwał jego magazyn sportowysad
      Żyć nie umierać. W moim małżeństwie
      teksty "cham", "chamidło", "nierób", "nieuk" są na porządku dziennym.
      Wszystkiego mi się odechciewasad Nerwicy już się nabawiłam, boję się że za
      niedługo jakaś depresja mnie dopadnie jak tak dalej pójdzie...
      Pozdrawiam, trzymaj się ciepło
    • gosia_78 Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 09:17
      Nie przejmuj się tak, po co? Sama wiesz najlepiej ile poświęcasz dla dziecka i
      męża (obowiązki domowe). Ja na dodatek oprócz tego wszystkiego kończę studia,
      tylko, że mój mąż zostaje z mała gdy ja muszę by na uczelni.
      Moja rada jest taka: Powiedz mu, że skoro uważa, że masz gdzieś dziecko, to
      wzięłaś sobie jego słowa do serca i zostawiasz go z małą (bo przecież nic Cię to
      wszystko nie obchodzi). Wyjedź sama na weekend i jeśli możesz to dla swojego
      spokoju wyślij mamę, koleżankę lub kogoś innego aby sprawdził jak sobie radza.
      Zrób to gdy kosz na brudne ubrania będzie zapełniony po brzegi, lodówka świeciła
      pustką, a zlew pełen brudnych naczyń. Zostaw w widocznym miejscu ubranka dla
      małej na zmianę, zupki dla niej na obiadki i to co normalnie w ciągu dnia
      dostaje do jedzenia (zaznacz, że to tylko i wyłącznie dla dziecka).

      Oczywiście, nie musisz korzystać z tego co napisałam. Ja tak zrobiłam, mąż dał
      sobie radę i nigdy już nie usłyszałam, że nic nie robię, że siedzę bezczynnie w
      domu. Mój mąż ma wiele innych wad, ale docenia moją pracę w domu i to że kończę
      studia.
      Pozdrawiam
      Gosia
      • lolinka2 Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 09:34
        To moze mentorsko zabrzmi ale proszę nie przejmować się tonem a treścią raczej...
        Ja bym na Twoim miejscu przede wszystkim wróciła na studia. Przedmówczyni wyliczyła epitety jakie mogą paść w następnej fazie takiej rozgrywki więc warto zrobić coś zeby nie padły.
        Po wtóre, szczera rozmowa.
        Po trzecie, analiza o co nam do jasnej ciasnej w tym stadle chodzi. Czyje to dziecko, jakie są proporcje zajmowania się nim itp a także, czy przypadkiem to nie jest sygnał innego, poważniejszego problemu.

        I powiem Wam szczerze, ze nie darowałabym mężowi takiego tekstu gdybym dla dziecka zrezygnowała z całej siebie jak autorka wątku. U nas się owszem zdarza licytacja kto teraz wytrze pupę albo poda obiadek ale bez wyzwisk i takich komentarzy a poza tym to mąż był z młodą przez 3 lata a teraz oboje pracujemy smile)
        • papatkaa Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 10:12
          Za bardzo obarczyłas obowiązkami siebie, a zapomniałaś że masz męża i chłop sie
          przyzwyczaił że taka Twoja rola. Musisz pomyśleć o sobie, a tatuś niech zajmie
          sie dzieckiem. Pozdr.
    • 18lipcowa Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 13:24

      > Poświęciłam się na maksa - zrezygnowałam z pracy, zawiesiłam studia, siedzę w
      > domu, wychowuję dziecko. Nie robię nic dla siebie - i dziś takie
      > stwierdzenie.


      I popełniłaś błąd w tym miejscu kochana....



      A twój mąz to przychlast i tyle.
    • linkaha25 Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 14:07
      a mój mąż to jest mistrzem w aprzedawaniu takich policzków, jakies uszczypliwe
      teksty, albo nicnierobienie to jego specjalność.Oczywiście przytrafiają sie mu
      czasami chwile dobroci dla zony, ale sporadycznie.kiedys nasza córka nagle pod
      wieczór dostała dośc wysoiej gorączki, nie zorientowałam sie na początku, ze to
      po szczepieniu, no i zaczełam sie troche niepokić. Małą kiedyś poważnie
      chorowała i wróciły wszystkie wspomnienia i strach.mąż przez dwie godziny
      lekceważył gorączke dziecka, bo twierdził, jej sie po prostu chce spać,a jej
      przeszkadzam.przy czym mała była, bardzo niespokojna i rozpalona. wszedł w końcu
      do pokoju, była 22 godzina, ja w nerwach przy łózeczku, gorączka ciągle wysoka,
      a on jedyne co powiedział, ze to przeze mnie jest chora bo przez cały dzień w
      domu były otwarte okna i robiłam przeciąg. na dworze była piękna słoneczna
      pogoda. zabiło mnie to , coś wtedy pękło we mnie. potrzebowałam wsparcia ,
      pocieszeni, ze to zwykła gorączka, zaraz ustąpi, a on taki bzdurny tekst. no i
      ten jego brak zainteresowania dzieckiem. ??oczywiście gorączka ustąpiła, rano
      było wszystko w pozadku i córeczka znowu sie uśmiechała.niestety mojego meza
      zobaczyłąm wtedy w całkiem innym swietle.
      pozdrawiam
    • mamafilipcia Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 14:40
      No właśnie denerwują Mnie takie teksty - to tak jakbyś miała sobie dziecko
      uwiązać do nogi i chodzić z Nim wszędzie i że nie wolno Ci w ogóle pomyśleć o
      niczym innym. Wiem decydując się na dziecko trzeba być świadomym tego ile to
      zajmuje czasu ale... w końcu dla siebie też musisz mieć czas... czasami warto
      odreagować, poprosić kogoś żeby zajął się małą... jeśli masz kogo poprosić.
      Faceci chyba nigdy nie zrozumieją....
      • kasik751 Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 18:06
        Faceci sa tak wychowywani przez kobiety, bo to kobiety u nas wychowuja dzieci,
        nie oboje rodzice. Ten model przechodzi z pokolenia na pokolenie. Kobiety sa
        tez odpowiednio wychowywane, gdyby bylo inaczej autorce watku nie przyszloby do
        glowy rzucac wszystkiego i poswiecac cala siebie.
        Nie pamietam w tej chwili czy byla o tym mowa, ale jesli w tej rodzinie jest
        maly chlopczyk i wychowuje go matka a tata jest od swieta i od komentarzy
        prostujacych matke, ten chlopczyk juz jest zaprogramowany na powielenie tego
        schematu w rodzinie, ktora zalozy. Tak wiec sami to sobie robimy.
        Pozdrawiam.
        • joanna35 Re: Dostałam policzek :( 27.06.05, 19:50
          Nic dodać nic ująć, a jeżeli ktoś nie wierzy jak bardzo "cenią się" nasze
          bohaterki - Matki Polki to niech poczyta sobie posty w wątku "Ile kosztuje
          siedzenie w domu"?
    • karina1974 Re: Dostałam policzek :( 28.06.05, 15:28
      coś jak u mojej koleżanki, tyle że ona na dodatek pracuje + zajmowanie sie
      dzieckiem, pranie, sprzątanie itd...
      Oststnio oddelegowano ją na szkolenie 3 dniowe z pracy (piatek, sobota,
      niedziela). Oczywiście mąż powiedział albo ON albo szkolenie i jeszcze
      usłyszała, że "ona by tak najchętniej to uciekła od dziecka i rodziny!!" -co w
      pewnym stopniu też jest prawdą, bo dziewczyna sie poświeca całkowicie i nie ma
      ani chwili dla siebie.
      W końcu łaskawie sie zgodził na sam piątek i jeszcze ją tam zawiózł. Ona sie
      poszła szkolić a on poszedł sobie w góry (bo to było w Wiśle) Wieczorem po nią
      przyszedł i zabrał do domu.
      I powiedcie mi kto tu uciekł od dzieck i rodziny??
      Faceci pod tym względem są okropni: oni to majądo wszytkiego prawo: do spokoju,
      do zmęczenia i kolegów...a ty kobito zaharuj sie i nawet nie mozesz przez
      chwilę polezeć na słońcu!
      • marcysia51 Re: Dostałam policzek :( 29.06.05, 00:11
        Eh ci faceci.
        Mój misiaczek stwierdził że nie bawię się z naszym synkiem tak jak on(bo siedzi
        z nim cały dzień na podłodze i sie bawi albo ida na 3 godziny na spacer)ja nie
        siedze i nie bawie się bo w tym czasie
        sprzątam,zmywam,gotuję,prasuje,piorę,wieszam pranie itp.
        A gdy w domu jest totalny pieprznik bo zajmuje sie dzieckiem,mężuś potrafi
        zadzwonić do mnie do pracy,że on nie ma żadnej uprasowanej koszulki i co to ma
        znaczyć.
        Normalnie rozszarpać.
        I tak źle i tak niedobrze.
        Za chłopami nie nadąrzysz i nawet tego nie próbuj.
        Nie przejmuj się mężem on musi gderać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka