pade 28.06.05, 23:04 www.kasakobiet.ngo.pl Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pade Re: A propo "kobiet domowych" 28.06.05, 23:08 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=25588888 i jeszcze to, ile ludzi, tyle poglądów ale mnie wciągnął ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A propo "kobiet domowych" 28.06.05, 23:20 Czysty patriarchat. Jakoś w tym kraju mnie nie dziwi. Gdyby ona dostawała kasę od państwa to: - łapę na kasie położyłby mąż - 6x dziennie wysłuchiwałaby, że za op...ie się pieniądze dostaje - zostałaby uziemiona kompletnie - do dyspozycji faktycznie 24/7 - nie poszłaby do pracy nawet gdyby bardzo chciała, mąż by nie pozwolił - z męża zostałyby zdjęte wszystkie domowe obowiązki Samobój. Chcecie byc szanowane to zacznijcie od wymagania od własnego domowego Adasia czy Henia. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 00:19 Dokładnie, w pierwszej kolejności reforma własnych mężów, przecież to dla/za nich tak ciężko pracują wszystkie niedoceniane żony. Wielki krzyk o szacunek od wszystkich, żeby własny na końcu zrozumiał, że ma w domu kobietę pracującą. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 00:33 eeeee, to nie tak. no, może czasem. Triss_ uważa, że ma w domu partnera, a reszta szowinistyczne świnie. Otóż myli się. Mój mi pomaga kiedy może, a że rzadko może,to juz inna sprawa. Pomaga w domu, przy dzieciach, zakupy w supermarkecie zrobi, jak ma czas... A że zapracowany okrutnie to większośc robię sama. I tyle. Mój wie, co to praca w domu i szanuje jako "siedzącą" i szanował jako "pracującą" więc na tym tle kompleksów nie mam żadnych. To raczej społeczeństwo należałoby "zreformować". Ale jak to zrobić, skoro niektóre matki same sie przyznaja, że nic w domu nie robią, siedzenie z dzieckiem (jednym -pewnie tak)to sama przyjemność, czas na ploty, fryzjera itd. chyba wszsystkich by należało zreformować i matki i mężów. Aaa i przypomniało mi się jak już wielokrotnie w przychodni pytano mnie o zawód, wymieniłam, a gdzie Pani pracuje? nie pracuję. Dziwne spojrzenie na mnie ( w domysle : Ty nierobie) i na cały regulator: NA UTRZYMANIU MĘŻA. To nie jest miłe. Nic sobie z tego nie robię, ale wkurza mnie jak ktoś, kto siedzi w domu z jednym dzieckiem i całymi dniami siedzi przy kompie, smie twierdzić, że to co robię w domu to żadna praca i poświęcenie, tylko lenistwo, wygoda i nie wiem co jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 07:48 > Aaa i przypomniało mi się jak już wielokrotnie w przychodni pytano mnie o > zawód, wymieniłam, a gdzie Pani pracuje? nie pracuję. Dziwne spojrzenie na mnie > > ( w domysle : Ty nierobie) i na cały regulator: NA UTRZYMANIU MĘŻA. Pade, ty maz jakies straszne doswiadczenia. Wokol mnie kupa kobiet wychowuje dzieci i jakos nikt z tego powodu wielkiego halo nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 09:06 no własnie...tez nigdy sie nie spotkalam z jakimis spojrzeniami czy jakimikolwiek innymi dowodami antypatii. Wrecz przeciwnie - wiele, wiele razy slyszalam, jak to DOBRZE, że siedz w domu z dzieckiem a nie "uciekam" do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p a co do "na utrzymaniu" 29.06.05, 09:07 zawsze mozesz twierdzic, ze masz swoje 2 mieszkania, które wynajmujesz, wiec nie musisz pracowac i to Ty utrzymujesz meża Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: a co do "na utrzymaniu" 29.06.05, 09:18 To nie jest tak, że ja cierpię z tego powodu. To jest po prostu nieprzyjemne. Niestety, wśród większości moich znajomych (jedno dziecko lub wcale) panuje przeświadczenie, że lepiej iść do pracy za 600zł niż siedzieć w domu. Ludzie mają zakodowane, że kobieta POWINNA miec dzieci, pracować zawodowo, w domu i gdzie się jeszcze da, i być usmiechnięta, zadowolona i się nie skarżyć. Zresztą taki pogląd panuje również wśród kobiet, niematki rozumiem, ale matki? nie. Nie czuję się "na utrzymaniu męża", bo na utrzymanie zarabiam pracą w domu, a na swoje przyjemności zarabiam dodatkowo. Ale głupie jest to, że trzeba każdemu z osobna się tłumaczyć, a jeszcze głupsze sa spojrzenia matek, które 3 mies. dziecko oddały do żłobka a same wróciły do pracy. One "poświęciły" swoje dziecko i swoja wygodę w imię obowiązku, a ja nierób siedzę w domku i bąki zbijam. I nie myślcie, że mam w otoczeniu tylko takich ludzi, i że mam kompleksy z tego powodu, nie, tyle, że tak mysli wiekszość, a większość stanowi prawo. Idiotyczne to wszystko jest i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 09:30 a wszystko zalezy od nastawienia i światopogladu szeroko pojetego... Ja np. uwazam, że dla matki własnie obowiazkiem i najbardziej odpowiedzialnym zajeciem jest zajmowanie sie dzieckiem. I ja bym sie głupio czula, gdybym miala komus powiedziec, że poszłam za 600 zl do pracy...bo dla mnie znaczyloby to, że mam w nosie dziecko. No chyba, że aytuacja materialna zmusza, ale to zupelnie inne kwestia. Jśli finansowo jest tak, że mozna siedziec w domu z dzieckiem, to pójście do pracy dla mnie osobiscie byłoby wuciczka i zwaleniem obowiazku wychowania dziecka na inne osoby. Znam kolezanke, ktora oddala mluszka pod opieke babci a sama do pracy i mowi, że fajnie jest, bo ma sie z kim w pracy pośmiać a w domu z malym by oszalała, a tak sie za nim stęskni przez pól dnia i ma ochoe na zabawe...jak dla mnie dziwne, po prostu. Jeśli sama zmienisz nastawieni i zaczniesz byc dumna z tego, że wychowujesz dziecko a nie zrzucasz to na kogos innego, przestaniesz moz tak zwracac uwage na to, co mówia inni. I inni tez zaczną inaczej na Ciebie patrzeć? Gorzej, jeśli po prostu trzeba iśc do pracy, mimo, że chce sie być z dzieckiem... Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Kalina 29.06.05, 09:40 Idź sobie jakieś kwiatki albo listki pooglądaj i wyluzuj. Wg Ciebie pracującą kobietą może być tylko taka której nie wystarcza do pierwszego. Widzisz ja pracuję bo uwielbiam robić to co robię, mam ambicje i je realizuję. Taki miałam, mam i bedę miała styl. Dlaczego miałabym zrezygnować ze swoich marzeń, bo co, bo mam dziecko i musze się poświęcić. Bynajmniej nie pracuję dla pieniędzy. Wg Ciebie takie zachcianki matki to objaw zwyrodnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: Kalina 29.06.05, 09:46 ales sie uniosla, hehehe... nie zwyrodnienia. Pade pisze o kobietach, które ida, bo tak wypada, bo trzeba, a nie dlatego, że chca bardzo. I o tym, że koniety, ktore wola siedzic z dieckiem sa traktowane jako gorsze i utrzymanki męża. Sa kobiety, ktore chca isc do pracy, bo inaczej by zwariowały. I nic przeciwko temu nie mam, prosze bardzo. Ale uważam, że z dzieckiem po prostu powinna byc mama. Ze tp jest w zasadzi najwazniejszy obiwiązek kobity po urodzeniu dziecka. Jeśli jednak kobieta ma na siłe siedziec w domu i sie męczyć z tym, to jest to komplenie bez sensu - i jej i dziecku przez to tez będzie źle. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: Kalina 29.06.05, 12:40 Widzę ze nie zajarzyłaś. Ja się nie meczę siedząc w domu z synkiem, ja nie uciekam do pracy od dziecka, nie zawarowałabym bez pracy, wcale nie uważam ze mi wypada pracować. Po prostu mam w życiu do zrobienia coś jeszcze, niż wychowanie dziecka. Dziecko dla mnie to nie koniec świata. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p rozumiem, ula 29.06.05, 16:08 i tez uważam, że ja cos jeszce mam. Ale dla dziecka, z powodu jego urodzenia, robie przerwe na 3 lata. Dla mnie normalne i naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Kalina 29.06.05, 11:50 no ula tu sie zgodze z Toba, wlasnie okazalo sie ze mam w nosie dziecko, coprawda za 600 nie pracuje, ale tez nie za 2000, pracuje bo chce, bo wiecej kasy bedzie w budzecie, bo jak zostane z dzieckiem to juz tak szybko pracy nie znajde. Ale to nie oznacza ze mam wnosie swoje dziecko!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Kalina 29.06.05, 12:12 Ta dyskusja zaczyna być chora - za chwilę się okaże, że te które pracują za 600 zł. to wyrodne matki, a te które za 3000super. Jezuuu, dziewczyny zlitujcie się. Przecież to nie o to chodzi. Przynajmniej mnie nigdy o to nie chodziło, zeby udowodnić wyższość matek niepracujacych zawodowo nad pracujacymi. Mnie chodzi tylko o szacunek dla tych pierwszych, bo chyba słowa " kura domowa", "siedzenie w domu", "cofanie sie w rozwoju" go nie okazują? A te słowa są w powszechnym użyciu - głównie przez inne kobiety.Proponuję zakończyć tę dyskusję zanim się wzajemnie poobrażamy - niechcący, oczywiście. Pade cos Ty zrobiła!!!! Ja przez Ciebie znowu nic nie robię)) Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Kalina 29.06.05, 12:24 ale ten post to chyba nie do mnie, ja nie napisalam ze pojscie do pracy za 600zl i zostawienie dziecka to niezrozumiale dla mnie, wiec nie do mnie ten post. Moj maz nie sadze zeby jakakolwiek kobiete pozostajaca w domu z dzeickiem smialby nieszanowac, pomimo, ze pracuje to on wlasnie zajmuje sie dzieckiem w domu, malo tego, gotuje czasem, wiesza pranie, odkurza itp. Dyskusja jest prowadzona w kilu kierunkach, dlatego nie mozemy sie dogadac. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Kalina 29.06.05, 12:43 Cocollino ja nie zamierzałam Cię atakować, bo się z Tobą zgadzam. "Dyskusja jest prowadzona w kilu kierunkach, dlatego nie mozemy sie dogadac" - nic dodać nic ując. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Kalina 29.06.05, 13:16 Joasiu kochana, ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Po prostu nie mogę przeboleć tego, że inne mamy udają? że nie rozumieją o co nam chodzi, a nie wiem czy to można jeszcze bardziej łopatologicznie wytłumaczyć niż to już zrobiłysmy. Idź gotować obiadek, nic Ci nie ucieknie. Z pewnością dopisze się tylko więcej mam, które teraz sa w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p cocolino 29.06.05, 12:24 tu jest kwestia trzeba czy nie trzeba. Jeśli trzeba - trudno. natomiast chore jest podejście: kobieta powinna pracować a nie siedziec z dzieckiem. Bo naturalne jest siedzenie z dzieckiem własnie, natomiast realia zycia zmuszaja do zostawienia dziecka i pójscia do pracy. Trudno, smutne, ale trzeba. Ale ja zrobilabym wszystko, żeby jednak być z dzieckie, bo ten okres, na poczatku, uważam za najwazniejszy. I jeśli ktos mi mówi, że jestem kura domowa, że sie obijam, czy inne taki, to mi sie śmiac chce. Widać, że taka osoba nigdy dłużej z dzieckiem nie byla i nie wi, co to jest Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: cocolino 29.06.05, 12:43 nie no oczywiscie, zgadzam sie ze wkurzajace jest podejscie do kobiet, ktore zajmuja sie dzieckiem na caly etat, ze tak powiem. Ja wiem ze chcialabym chodzic do pracy tak czy siak, ale chcialabym na pol etatu do pracy, a na caly etat z dzieckiem) a nie odwrotnie. Wiesz kalino, tak jak ktos juz pisal, nie zawsze dziecko bedzie milao tak super, jesli zostanie z nim mama teskniaca za innym zyciem, niespelniona. Ja podziwiam Cie, ze zdecydowalas sie na taki model zycia, nie ze wzglwedu na prace jaka wykonujsze przy dziecku, wiem ze jest ciezka,. ale ze wytrzymujesz bez innych wrazen, ze tak sie wyraze) Ja wiem ze mnie by nudzilo ciągłe siedzenie z dzieckiem i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: cocolino 29.06.05, 12:47 wiesz, no niby by nudzilo..ale to tez dziwne. W koncu to tylko 3 latka, potem przedszkole. A wtedy dziecko najbardziej mamy potrzebuje... Tak, jak juz pisałam - faktyczni, mama zdolowana i w dpresji przez siedzenie w domu to tez źle... I tez, jak juz pisałam - ssaki jednak "siedzą" z małymi, póki nie chodza w miare, nie jedza same - porównywalne do wieku 2-3 lat u dzicka - i jest to jak najbardzij naturalne. Mysle, że mozżna sobie na ten czas zobic przerw i pobyc z dzieckiem. Potem przedszkole i mozna dalej pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max wiesz Kalino... 29.06.05, 12:45 moze Ty jesteś facet? Bez obrazy. To był żart. Widzisz jak takie teksty wali kobieta to ja się już nie dziwię facetom że gonią kobitki do pieluch i garów, odbierajac im prawo podkreślam prawo do robienia w życiu czegoś innego. I to nie ma nic wspólnego z uczuciami macierzyńskimi. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p ula 29.06.05, 12:48 a moj docenia i szanuje, że chce być w domu z dzieckiem. A jak sobie Ty czy ktokolwiek inny ułozy stosunki z mężem, o juz jego problem, a nie moj Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: ula 29.06.05, 12:53 a mój docenia i szanuje swoją babkę na trzech etatach. Tu nie o mężów chodzi... ale o nas same kobiety, powiem setny raz: my matki jesteśmy ludźmi i nie przestałyśmy nimi być, dlatego ze zostałyśmy matkami. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p oczywiscie, ula! 29.06.05, 12:58 jak najbardziej...Tyle, że przy okazji bycia ludźmi jestesmy tez matkami. I mamy dzieci, ktore w pierwszych latach zycia nas potrzebuja. A państwo/mężowie/pracodawcy powinni umożliwic kobiecie bycie w dmu z dzieckiem do czasu pójścia do przdszkola. A co kobieta z tym zrobi - to juz jej osobista sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 13:12 wiesz ja nie jestem upierdliwa, ale napiszę jeszcze raz, że nie wszystkie kobiety marzą tylko o siedzeniu w domu z dzieckiem (pracowaniu w domu). A Ty ciągle upierasz się przy jednym. CO ma do tego państwo, mąż, pracodawca. "Przyjaźń to kwestia wspólnego wroga." Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 13:20 No to może dla tych, które chcą? (pracować w domu) Skoro nie chcesz to Cię to ula nie dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 13:38 Drażni mnie jak ktoś odbiera prawo kobiety do decydowania i wybierania. Kalina wybrała siedzenie w domu, tak wybrała jej decyzja i chwała za to. Ja wybrałam pracę poza domem (co nie oznacza ze w domu mam krasnoludki które robią za mnie cała reszte) taka była moja decyzja i chwała mi za to. Nie jest kwestią gdzie pracować - dom czy etat. Kwestią jest prawo do wyboru i szanujmy sie za to. A nie róbmy polowania na czarownice, bo jakaś matka miała czelność chcieć pracować poza domem. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 15:52 ula, o tym pisalam - żeby ulatwic kobietom siedzenie w domu, a co z tym zrobia, to ich interes. Co nie zmienia faktu, że dziecko jest jakims tam obowiazkeim i poswiecenie 2-3 lat ze swojej kariery nikogo nie zabije... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 16:07 Kalino, nie chodzi tylko o karierę. Także o kontakt z ludźmi, o robienie czegoś czego się nauczyłaś przez kilka lat, zarabianie własnych pieniędzy i satysfakcję z tego. Ja tam wolę żeby państwo ułatwiało mi powrót do pracy a nie siedzenie w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 16:10 trisss, pwrót jak najbardziej, oczywiscie. Al siedzenie tez. Poza tym ja nie mowie o calym zyciu, tylko kilku latach "po swieconych" dla dziecka. ale widze, ze to tu poglad bardzo niemodny Widac starej daty jestem, że nie biore udzialu w wyscigu szczurow i modna nie jestem - a mnie dobrze z Żaba w domu i jej z nikim innym lepiej by nie bylo... Cale zycie potem przede mna, chyba od tych 3 lat z nia nie umre? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: oczywiscie, ula! 29.06.05, 16:14 Twój wybór. Ja tam wielkiej kariery nie robię i nie zamierzam. W wyścigu szczurów też nie startowałam. Pracować właściwie nie muszę bo finanse w miarę. Ale pracuję czasowo. Bo lubię. Bo siedzenie w domu przez cały tydzień z niemowlakiem jest nudne. Bo czasem chcę pogadać z dorosłymi ludźmi i wykazać się wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p tez bym chciala;) 29.06.05, 16:24 jakas prace, która lubie np. na dzien-dwa w tygodniu, bardzo chetnie. niestety nie mam. Albo na 2-3 godziny dziennie... Mnie po prostu szkoda dzieciakow, które widuja mame po 2 godzinki dziennie przed snem, mame zmeczona po pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: tez bym chciala;) 29.06.05, 16:29 To dobry układ i zdaję sobie sprawę, że poniekąd mam wyjątkową sytuację. Można jednak pracować na pełnym etacie i wychowywać dzieci pod warunkiem, że mąż aktywnie w tym uczestniczy a nie pracuje do 22. Wiesz, mnie bardziej żal dzieci bezrobotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: tez bym chciala;) 29.06.05, 16:35 dokladnie triss, no ja mam tez o tyle dobrze ze my opiekujemy sie dzieckiem z mezem na zmiane, z tym ze on jednak dluzej niz ja, bo on w ciagu dnia 8 godzin, ja wieczory i noce. a wlasnie tez bardziej mi zal dzieci bezrobotnych... Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 09:45 Odpowiadasz na : kalina_p napisała: > a wszystko zalezy od nastawienia i światopogladu szeroko pojetego... > > Ja np. uwazam, że dla matki własnie obowiazkiem i najbardziej odpowiedzialnym > zajeciem jest zajmowanie sie dzieckiem. I ja bym sie głupio czula, gdybym miala > komus powiedziec, że poszłam za 600 zl do pracy...bo dla mnie znaczyloby to, że > mam w nosie dziecko. ______________________ to bardzo krzywdzace kalino, co mowisz i wez tez pod uwage, ze pracuje sie 40 godzin w tygodniu - sa poranki popoludnia weekendy urlopy, ktore spedza sie z dzieckiem a obecnosc innych osb w wychowaniu tylko je wzbogaca oczywiscie, kazdy ma swoj optymalny czas, ktory chce spedzic tylko z dzieckiem > No chyba, że aytuacja materialna zmusza, ale to zupelnie inne kwestia. Jśli > finansowo jest tak, że mozna siedziec w domu z dzieckiem, to pójście do pracy > dla mnie osobiscie byłoby wuciczka i zwaleniem obowiazku wychowania dziecka na inne osoby. _____________________________ ja pracuje, a mimo to czuje, ze to ja i maz wlasnie mamy najwiekszy wplyw na uksztaltowanie dziecka > > Znam kolezanke, ktora oddala mluszka pod opieke babci a sama do pracy i mowi, > że fajnie jest, bo ma sie z kim w pracy pośmiać a w domu z malym by oszalała, a tak sie za nim stęskni przez pól dnia i ma ochoe na zabawe...jak dla mnie > dziwne, po prostu. _____________________________________ a ja ja rozumiem jesli dodatkowo wiedziala ze dziecko zostaje z kochajaca babcia a nie z wilkiem szarym, mogla zajac sie tym co lubi są tacy, droga kalino, dla ktorych swiat caly i zycie caly nie zeszly sie na dziecku klinem, a mimo to sa kochajacymi matkami, co ty nie wiem czemu, probujesz zakwestionowac Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 09:50 nie kwestionuje milości, absolutnie! Natomiast żadko w tej chwili zdarza sie praca od-do...tamej osobie razem z dojazdami wychodzi tak, ze widzi dzicko 2 godziny w ciagu dnia...A ja widzę, że nie bardzo zna synka. I to jest smutne. Ale może mam spaczone pojęcie przez to własnie? ie zajmą się dzickiem tak, jak zrobilaby to mama. Jeśli, oczywiscie, mama chce a nie sie zmusza. Wiadomo - do swojego dziecka ma sie wiecej serca i cierpliwosci, niz do obcego. takie moje zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 09:47 Kalina_ ja mam odpowiednie nastawienie. Uważam, że jestem potrzebna dzieciom i będę z nimi w domku jeszcze jakiś czas. Sytuacja nie zmusza mnie do pójścia do pracy, chociaż na pewno mężowi byłoby lżej. Jest mi dobrze, dzieci zadbane i tyle. Wspomniałam o moim otoczeniu bo tak jest naprawdę, jedni komentują z zazdrości inni z lekceważeniem, ale bez komentarza nikt tego nie zostawia i nikt nie uważa siedzenia z dzieckiem w domu za naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 09:52 to dziwne własnie. Dla mnie to jest najbardziej nauralna rzecz, jaka jest możliwa po urodzeniu dzicka. No ale jak widac to ja jestem chyba nienormalna)) Odpowiedz Link Zgłoś
pade Kalina Ty tak uważasz (że to naturalne) i możemy 29.06.05, 10:00 sobie ręce podać, a poza tym często mówi się o tych magicznych trzech latach. Ja się z tym zgadzam w całej rozciągłości, jestem potrzebna dziecku, nie babcia, niania tylko ja MATKA. Tyle że zdaje sobie sprawe z tego, że nie zrobie juz raczej żadnej kariery, bo mając 32 lata, przepracowałam raptem 3, a reszta to studia i "siedzenie w domu". Tym bardziej, że jeszcze przynajmniej rok będę w domu. Gdybym chciała wrócić do pracy musiałabym chyba najpierw wrócić do szkoły, a potem ...rywalizować z młodszymi i bardziej doświadczonymi. Tak więc kariera raczej wykluczona, praca zawodowa - chyba nie. Najbardziej szczęśliwa byłabym pracując na pół etatu: -dzieci mogłyby sie w tym czasie socjalizować -odpoczęłabym od kieratu i cośkolwiek zarobiła -po powrocie z pracy miałbym czas lekcje z małym odrobić, na podwórko pójść, ciasto upiec, książeczki poczytać, itd... - a po powrocie męża z pracy byłby czas na relaks, a nie na nadrabianie zaległości z całego dnia Sielanka, nie? Orientowałam się juz u mnie w mieście w takim rynku pracy, no i mogłabym np. sprzedawać rajstopy na pół etatu, albo zasuwać w Lidlu. Dlaczego nie ma 1/2 etatów dla ludzi po studiach? Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p O! własnie. 29.06.05, 10:19 tez tak mysle, 3 lata do przedszkola to podstawa. Wszystkie ssaki sie oseskami zajmuja)) Może glupie porównanie, ale nie raz obserwowlam suki i kotki, ktore siedza caly czas z maluchami, tyle, co galopem do miski czy kuwety czy na spacer...odchodza od malych, kiedy tamte juz same jedza i codza...czyli porównywalne z wiekiem koło 2,5-3 lat u dzieci. A potem tez bym na pół etatu gdzies chciala...Mam nadzieje, że cos znajde. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:25 Gdzie ta większość? Jak czytam te Wasze posty to się zastanawiam na jakim Wy świecie żyjecie. Może w Warszawie jest cud, miód, malina, ale na południowy- zachód od stolicy wyglada to trochę inaczej. Na litośc boską siedzicie na tym forum godzinami - przyglądacie się literkom czy czytacie co piszą kobiety na temat tego jak są traktowane w domu. to, ze jedna z druga ma super to ok, tylko się cieszyć, sama nie narzekam, o czym pisałam w innym wątku, ale nie daje to nam prawa do zamykania oczu na sam fakt, że problem istnieje. Zanim zostanę wyzwana od feministek - TAK jestem FEMINISTKĄ na użytek prywatny. I nie tyle walczę z mężczyżnami co z głupotą i brakiem lojalności wśród kobiet, bo tylko i wyłacznie od nas zależy jacy oni będą. A jacy mają być skoro np. wypowiadają się lekceważaco o kobietach w obecności kobiet a te się głupio uśmiechają? Chociaż... dobrze jest jeżeli same nie dorzucają kamyczka do ogródka po tytułem "jakie to te baby głupie". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:33 Przepraszam, wzięłam udział w dyskusji z rozpędu, ale jestem już wykończona - naprawdę - tym tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:39 Wiesz Joanno, zaczęłam ten watek, ale tez juz mam dość. Na 10 emam jedna się z Toba zgodzi, a reszta....Szkoda gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:39 ja nie bardzo rozumiem Twoj post...nie rozumiem, do kogo i o co prtensje? Kobieta może miec takie albo inne poglądy, sama plec nie determinuje swiatopogladu. Swoje sympatie i antypatie ma zarowno wśród kobiet jak i mężczyzn i nie patrze na ludzi przez pryzmat płci. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:50 Kalinko, to nie chodzi o antypatie czy światopogląd. Tylko jak kobieta o kobiecie pisze, że jest leniem i nierobem, że ona posżła do pracy to jest ta "lepsza" itd, to się nóż w kieszeni otwiera. nie chce mi się przytaczac wypowiedzi niektórych osób, ale wystarczy wejść w wątek o siedzeniu w domu, albo w inne na ten temat. Nie ma czegoś takiego jak solidarność jajników i o to (chyba) joannie chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:57 pade, nie zmienia to faktu ze bycie matka nie zabezpiecza od bycia leniem i nierobem. Jak mam pisac o paru paniach co siedza w domu z dzieckiem a ich glownym zajeeciem jest lojenie browara przy piaskownicy? o 9 rano wychodze- siedza, o 12- siedza, 014 siedza a o 18 siedza z nawalonym mezem. Tez nierobem Pracujace inaczej mam je nazywac? ja sluchaj nie zauwazylam w tym konkretnym watku specjalnego najezdzania na kobiety domowe. Ani na pracujace zreszta Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 11:18 Gosiu - może najlepiej nic nie mówić? To w końcu nie Twoja sprawa co robią cały dzień. Słyszałaś kiedyś, żeby jeden facet tak się wyrażał o drugim? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 11:03 Akurat na tym forum jakoś nie zauważyłam atakowania siedzących w domu. Na innych forach + w dyskusji pod artykułem w innym portalu owszem. Jak pisałam: efekt patriarchatu. Wynagrodzenie od państwa za wychowywanie dziecka ani wyliczenia tego nie zmienią. Zmieni praca u podstaw nad własnym partnerem, nietolerowanie chamskich uwag od innych oraz inny model ról pokazany dzieciom w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 11:16 Dokładnie o to pade, tylko tyle i...aż tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:52 Też nie rozumiem. Powinnam popierać postulat którzy uważam za szkodliwy tylko dlatego, że jest rzekomo w interesie kobiet? I pomysłodawcą jest kobieta? W kwestii braku szacunku i nicnierobienia... nabardziej interesują się moim zatrudnieniem osoby, które mają cienko. Wyjaśnianie, że pracuję na zlecenia w domu, mam okresowo kursy i zajmuje mi to weekendy a jest bdb płatne jakoś nie trafiają. Jeśli nie siedzę za biurkiem/ladą bite 8 godzin to nie pracuję. Dopracy za 600 zł miesięcznie bym nie poszła. Nie chciałoby mi się ruszyć... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:49 co z głupotą i brakiem lojalności wśród kobiet, bo tylko i > joanno czy lojalnosc ma polegac na tym ze jak jeden maz padniemy z zachwytu ze jakis koles RACZYL napisac o pozostawaniu w domu z dziecmi? Jeslitak, to ja faktycznie lojalna nie bywam. Uwazam, ze szacunek do pracy kobiecej wzroslby niepomiernie jesli tylko: wszyscy chlocy w wielu maloletnim sprzataliby mieszkania, wynosili smieci i meli dyzury w kuchni. ich zonom w pozniejszym woeku chociaz raz na jakis czas czegosby sie nie chcialo ich dziecko nie bylo wyjmowane z ich rak pod haslem ja to zrobie lepiej. moj maz wychowany przez troskliwa mamusie, przekonany ze ubrania czyste po prostu sa w szafie a zajmowanie sie dzieckiem to czysty relaks obecnie lansuje poglad "odpocznij sobie kochanie". Posuwam sie nawet do tego ze zostawiam go z dziecmi na 2 tygodnie a on po tygodniu sprzedaje je mamusi po czym bierze w pracy nadgodziny zeby sobie poodpoczywac. Niepotrzebne sa do tego odgorne ustalenia i pensja za prace tylko lojalnosc kobieca w sensie ze przestajemy panow traktowac jak krysztal na polce. Moj maz pracuje i ja tez. Oboje pracujemy na nasza emeryture. byc moze moje myslenie ma cos wspolnego z tym, ze mieszkam w warszawie, ale jesli tak to w sumie sie ciesze ze tu mieszkam. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:54 całkowicie się z Tobą zgadzam Gosiu, starszych od małoletnich, w tym kobiety, już się nie "wychowa", trzeba to robić od kołyski. I może za dwadzieścia lat nie będzie problemu kobiet "siedzących w domu", ale teraz jest i kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 10:56 Ja też jak widze w innym świecie. Warszawski syndrom inteligenckich rodzin? Mam koleżanki pracujące matki i niepracujące. Na szacunek nie wpływa. Największym chamem wobec żony jest mąż znajomej, która po 4-miesięczym macierzyńskim wróciła do intensywnej pracy za duże pieniądze. Większe niż mąż zarabia. Ona głównie utrzymuje dom, żyją w jej mieszkaniu, ona po pracy zajmuje się dzieckiem a pan jak był chamem tak jest. Jakoś wdzięczności i podziwu nie odczuwa. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 11:26 triss_ nie dorabiaj ideologii. Trudno nie zauważyć, że najbardziej ze swego losu na tym forum zadowolone są Warszawianki - przynajmniej na wątkach o "siedzeniu w domu". Triss_ dajmy sobie spokój. Ja widzę problem Ty nie i jest super. Ok? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 11:22 Poddaje się - nie rozumiemy się i chyba nie zrozumiemy. Mnie jest dobrze, mnie się udało, a reszta na drzewo - Matko Boska!! Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: to ja znam inna wiekszośc;) 29.06.05, 13:40 kalina_p napisała: > Znam kolezanke, ktora oddala mluszka pod opieke babci a sama do pracy i mowi, > że fajnie jest, bo ma sie z kim w pracy pośmiać a w domu z malym by oszalała, > a tak sie za nim stęskni przez pól dnia i ma ochoe na zabawe...jak dla mnie > dziwne, po prostu. A ja sie nie dziwie - ma tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 10:14 Trudno się z Tobą triss nie zgodzić. Całkowicie podzielam Twój pogląd. Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 10:07 Dziewczyny, taka dyskusja była już na tym forum kilka rzay, jeśli nie więcej. Ja podsumuję to tak. Sama jestem w domu z dzieckiem, do pracy się nie wybieram bo odpowiada mi taki tryb życia jaki prowadzę, poza tym nie muszę, bo fajnie mi jest na utrzymaniu męża, ale np. zazdroszczę Uli max fajnej pracy i tego, że się w niej spełnia i dobrze ,że potrafi pogodzić życie rodzinne i zawodowe i udaje Jej się to świetnie. Podziwam Kalinę za Jej świetne i szczere podejście do niepracowania i to,że potrafi powiedzieć o tym wprost. Ale po co się kłocić, co jest lepsze, każdy wybiera to co mu w życiu odpowiada, każdy ma inne priorytety, inną sytuację życiową. Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 11:13 A mi sie noz w kieszeni otwiera na posty Kaliny. Jakim prawem ocenia to jaka ktos jest matka tylko i wylacznie przez pryzmat pojscia do pracy? Nieladnie. A wymagac trzeba zaczac wlasnie od domowego Adasia Pieknie to napisalas Triss. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 11:20 Tyle, że kobiety narzekające na brak szacunku tego nie zrobią. Cudów nie ma. Nie potrafią odmówić żądaniu uprasowania koszuli wczesnym świtem, pokornie oporządzają całą rodzinę nie słysząc nawet "dziękuję", nie potrafią zostawic malucha z ojcem i wyjść wyluzować się itd. A potem są zdziwione. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 11:30 Linkaa3 właśnie dlatego,że mnie się też nóż otwierał znowu zabrałam głos. I podobnie jak Ty akurat w tej kwestii z triss sie zgadzam, z tym co Ci odpowiedziała zresztą też.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 12:31 Linkaa...a ja Ciebie nie rozumiem. napisalam, że miłośc to inna sprawa, i ż jeśli kobiecie byłoby źle w domu (sa takie), tpo pewnie, że lepiej iśc do pracy. Albo, jeśli trzeba z wzgledów finansowych. A na "nie" podalam przyklad znajomej, która poszla, bo tam jej milo i wesolo...a dziecko babci na wychowanie. Dla mnie paranoja i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: A propo "kobiet domowych" 29.06.05, 19:39 Mi tez w pracy milo i wesolo. Wracam do pracy bo potrzebuje wyjsc miedzy ludzi. Jak rowniez po to by dac mojemu mezowi szanse byc ojcem pelna para a nie tylko dostarczycielem kasy, ktory by zarobic na nas musi pracowac do 22. Dzieki mojemu powrotowi do pracy, oboje bedziemy w domu juz po 17. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p tak, ula-"kucianie w garach" pamietam;))) 29.06.05, 16:21 to Twoje okreslenie tego, co robia kobiety niepracujace jest najlepszym dowodem twojego do nich szacunku)) Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: tak, ula-"kucianie w garach" pamietam;))) 29.06.05, 16:36 hahah kucianie tez pamietam...., ja kuciam przy komputerze a pozniej w domu w garach Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max ale nie pamiętacie ze to był żart... 30.06.05, 07:14 wybiórcza pamięć, jak błona cytoplazmatyczna... Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: ale nie pamiętacie ze to był żart... 30.06.05, 09:30 pamietamy, pametamy, az takie bufoniaste nie jestesmy, zeby teraz wspominac to jako bardzo powazny tekst)) Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Jest gorzej niż myślałam 29.06.05, 18:19 Uspokoiłam się trochę po lekturze postów w wątku triss i naszła mnie pewna refleksja. A mianowicie ta dyskusja pokazała dobitnie co myślą kobiety pracujące zawodowo o kobietach nie zarabiający kasy i zajmujących się wychowywaniem dzieci. I niestety, potwierdziło się moje zdanie - szacunku zero, no bo jak go można miec dla "zgnuśniałych kur domowych", że zacytuje cocollino. Ani szacunku dla dokonywanych przez owe kury wyborów. Co ciekawe to my - te kurze móżdżki mamy panie pracujące po piętach całować, bo przecież one zajmują się domem kosztem dzieci i własnego snu. Wzruszające doprawdy, a jest to tylko kwestia priorytetów. Dlaczego mój wybór ma być gorszy od wyboru coccolino, gosik i innych mam pracujacych zawodowo? Tylko nie wyjeżdżajcie mi z płaceniem podatków na nas nierobów, bo jak dotąd - co wydawało się, że uzgodniłyśmy sytuacja matek niepracujacych nie jest w żaden sposób prawnie uregulowana. I gwarantuje Wam, że nie będzie. Na dzień dzisiejszy utrzymuje mnie mój mąż i jak długo on nie ma nic przeciwko temu to guzik wam przodowniczki pracy zawodowej do tego. Podobnie jak do moich ambicji czy też ich braku, bo jak widzę w pojęciu niektórych jedyne słuszne i pożądane są ambicje zawodowe. To samo dotyczy mojego rozwoju, wygladu i czego tam sobie chcecie. Jest to tylko i wyłącznie moja sprawa. Znajdx sobie jedna z druga inny sposób na dowartościowanie. Cholera znowu mnie poniosło i pewnie połowa nie zrozumie o co chodzi , cała nadzieja w tej drugiej, głupszej, połowie, że wie o czym mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Jest gorzej niż myślałam 29.06.05, 18:23 Ja rozumiem o co Ci chodzi i nie mam nic przeciwko mamom, ktore siedza w domu ze swoimi pociechami, pod warunkiem, ze nie oczekuja, ze za to, ze taka decyzje podjely, cos im sie od panstwa nalezy. A jako matka zajmujaca sie nie tylko dzieckiem, ale i swoim rozwojem (na razie nie praca, tylko studiami), prosze o powstrzymanie sie od stwierdzen, ze dzieci mam siedzacych w domu sa szczesliwsze. Bo nie jest to regułą Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Przepraszam, byłam złośliwa 29.06.05, 18:41 już mi pzreszło. JA NAPRAWDĘ NIE UWAŻAM, ŻE COŚ MI SIĘ OD PAŃSTWA NALEŻY. Natomiast mam do Was żal, ze doprowadziłyscie mnie do takiego stanu, że straciłam konntrolę, bo osobiście mam dla kobiet - zarówno tych pracujących, jak i nie pracujacych zawodowo szacunek. Dla Was i Waszych wyborów. Nie ma sytuacji idealnych - zarówno podjęcie pracy zawodowej przy obowiązkach rodzinnych, jak i zrezygnowanie z niej na rzecz rodziny ma swoje plusy i minusy - jak ktoś nie wie o co chodzi mogę wypunktować. Co do tego na ile naciągnęłam Państwo czyli Was - dostaję od dwóch lat niewiele ponad 140 zł. miesięcznie. Jeżeli któraś ma mało chętnie oddam; żeby taki zasiłek dostać należy przedstawić orzeczenie o niepełnosprawności. Stawiłam się na komisje i....jeszcze nigdy nie byłam tak upokorzona. Po serii rutynowych - tak myślę- pytań pan doktor powiedział, żebym położyła dziecko na podłodze, po której przed chwilą przeszłam ja, a przede mną ok. 10 innych osób, a było to w styczniu, żeby on mógł zobaczyć jak dziecko chodzi ,ewntualnie raczkuje( mimo, że mówiłam, że siedzi i obraca się z brzuszka na plecy i odwrotnie). Mój syn zaczął raczkować miesiąc temu - ma pięć lat.Po chwili - musiałam mieć coś dziwnego w wyrazie twarzy, w spojrzeniu bo dał sobie spokój. Tak się składa, że moje dziecko nie wygląda na tak poważnie chorego jak jest, szczerze mówiąc dopóki siedzi w wózku w ogóle nie wyglada na chorego, ale czy to jest wystarczający powód, żebym musiała udowadniac , że nie jestem wielbłądem? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Przepraszam, byłam złośliwa 29.06.05, 18:55 Ja szanuje ludzi niezaleznie od tego, czy pracuja czy wychowuja dziecko i prowadza dom. Pod jednym warunkiem - gdy skutkami swoich wyborow (np. deficytem budzetu domowego) nie obciazaja innych. Jesli sa w domu, bo tak z mezem postanowili i ich na to stac - to prosze bardzo. Natomiast jesli takie pozostanie w domu jest kwestia wygody (niech sie maz martwi tym, ze nie ma co do gara wlozyc/niech panstwo mi da - ja wychowuje dziecko dla jego przyszlosci) - to mnie juz to mierzi. I nie twierdze, ze kazda matka siedzaca w domu taka postawe prezentuje - bron Boze. Tak samo jak nigdy nie powiem, ze wychowanie dziecka i prowadzenie domu to zadna praca. Co nie zmienia faktu, ze i zawodowo pracujace kobiety w wiekszosci te same czynnosci wykonuja Co do Twojej sytuacji - to wspolczuje. I sytuacja, gdy dziecko czy inny czlonek rodziny jest chory w ogole nie ma co dyskutowac. Akurat na (sensowna) pomoc ludziom niepelnosprawnym ani grosza zalowac sie nie powinno. Zycze zdrowia synkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Przepraszam, byłam złośliwa 29.06.05, 19:06 Naprawdę trudno by się było z Tobą nie zgodzić. A jeżeli chodzi o mojego syna to zagalopowałam się - nie chodzi o współczucie, chodziło mi raczej o to, że takich matek jak ja jest wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Przepraszam, byłam złośliwa 29.06.05, 19:08 Ale ja nie wspolczuje, ja szczerze zycze, zeby bylo dobrze. I zeby takim ludziom, jak Ty, pomagalo panstwo, jesli juz musi (bo ja raczej liberał jestem i uwazam, ze panstwo nie od tego jest, by dawac kase). Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Przepraszam, byłam złośliwa 29.06.05, 19:08 No rzeczywiscie - napisalam wspolczuje Wspolczuje tego badania - bo to paskudne musialo byc. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: e_r_i_n 29.06.05, 18:45 dzięki za taką odpowiedź, moje zacietrzewienie dzięki temu nieco opadło), A jako matka zajmujaca sie nie tylko dzieckiem, ale i swoim rozwojem (na razie > nie praca, tylko studiami), prosze o powstrzymanie sie od stwierdzen, ze dzieci > > mam siedzacych w domu sa szczesliwsze. Bo nie jest to regułą - ależ oczywiście, że nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Jest gorzej niż myślałam 30.06.05, 09:36 Kiobieto naucz sie czytac moze miedzy wierszami, jak ktos sie uwaza za kure domowa to w kazdym zdaniu bedzie sie doszukiwal potwierdzenia tego, ze inni tez tak mysla. Nie zrozumialas mojego postu, trudno, ale zastanow sie zanim zaczniesz wypisywac o kims bzdury!!!!!!!!!! Napisalam, czy oczekujesz od nas zebysmy ci powiedzialy, ze NIE JESTES KURA DOMOWA, tylko tyle, napisalam ze ja tak nie mysle i wszystko. Masz kompleks chyba jakis. Nie znasz choc troche kogos to nie wypisuj bzdur. Poprostu nie zrozumialas postu, ale za to w dwoch watkach zacytowalas moje wyrazenie wycięte z kontekstu. Jesli takim stylem masz zamiar przekonywac ludzi, ze kobiety pracujace w domu nie sa kurami domowymi (JESZCZE RAZ, JA UWAZAM ZE NIE SA)to wybralas nienajlepszy sposob. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Jest gorzej niż myślałam 30.06.05, 09:38 I za naturalne uwazam, ze matkom, ktore maja chore dzieci panstwo MUSI pomagac i juz, nie ma dyskucji. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Jest gorzej niż myślałam 30.06.05, 10:30 Dlaczego ja mam czytać miedzy wierszami skoro Ty masz problemy z przeczytaniem tego co jest napisane wprost? Nic na to nie poradzę, że szlag mnie trafia jak słyszę to określenie w ustach kobiety. Napiszę jeszcze raz - nie uważam, żeby musiała być na specjalnych prawach, bo mam chore dziecko, chciałam tylko zasygnalizować, że nie zawsze "siedzenie" w domu jest spowodowane awersją do aktywności zawodowej. Poczytajcie sobie forum "Chore dziecko, strata dziecka" czy "dziecko niepełnosprawne". Poza tym, jak ostatnio zasugerowała mi koleżanka - niepełnosprawna może być i matka.Inna sprawa, że nie uważam, żeby taką awersję miały chociażby te mamy, które wypowiadają się na tym forum, a na szczęście nie mają chorych dzieci. Większość wcześniej czy później i tak wróci do pracy. Jak znajdziesz czas przeczytaj sobie jeszcze raz moje posty - może zrozumiesz moją irytację. I bynajmniej nie wynika ona z kompleksów, bo na słowa" kura domowa", "siedzenie w domu", "cofanie się w rozwoju" i " jak ty masz dobrze" nie tylko mnie się nóż otwiera. A wiesz co jest najlepsze, że ja nigdy nie słysząałam , żeby takie określenia padały z ust mężczyzn. To może jednak nie ja mam kompleksy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Jest gorzej niż myślałam 30.06.05, 10:37 Joanno ale wszystkie mamy zgodnym chórem twierdzą, że to tylko my używamy takich okresleń, i co za tym idzie pewnie mamy jakies kompleksy, jesteśmy nieszczęsliwe w domu, albo co.. A w ogóle zauwazyłam, że niektóre mamy wpisują swoje uwagi w ogóle nie czytając wcześniejszych wpisów i z tego niezły galimatias wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Pade 30.06.05, 10:45 Jest mi naprawdę przykro, że dałam się tak sprowokować, ale jeszcze nigdy nie czułam się tak wypompowana, nie wiem jak to ująć przekonując kogoś do zdawaoby się spraw oczywistych. Jestem w szoku, że ten artykuł wywołał takie reakcje. Spodziewałam się czegoś innego, ale nie zamierzam już rozwijać tematu, bo mam dosyć, a pewnie wiesz o co mi chodzi i kilka innych dziewczyn też. Dla mnie to przypomina rzucanie grochem o ścianę. Czytając odpowiedzi niektórych Pań miałam wrażenie, że one czytały nasze posty, ale podczas czytania układały swoją odpowiedź głównie na nie. Ja piszę o braku szacunku i dyskryminacji, a ona mi odpowiada, że nie bedzie płacić na takiego darmozjada jak ja. To o czym tu mówić? Ale nie zmienia to faktu, że jak moje emocje opadły to poczułam się źle ze swoją popędliwością. Niestety, nic wiecej nie mogę zrobić poza przeproszeniem za mój wybuch i liczeniem na wyrozumiałość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pade Joanno 30.06.05, 10:51 Ja też sie z tym źle poczułam, dlatego napisałam to co powyżej i postaram sie już więcej w wątek nie wtrącać. Do tej pory głównie czytałam to forum i pierwszy raz zdarzyło mi się wziąć udział w dyskusji z taką zapalczywością. I faktycznie, było to rzucanie grochem o scianę przez dwa dni. Szkoda czasu, lepiej poświęcić go dzieciom. pozdrawiam Cię serdecznie życzę dużo siły i zdrowia Twoim dzieciom pade Odpowiedz Link Zgłoś
pade Do wszystkich 30.06.05, 10:46 Drogie emamy, i tak kompromisu nie osiągniemy, zresztą jesli tylko ja i mama, która ma niepełnosprawne dziecko występujemy w imieniu kobiet domowych przeciwko Wam, to z góry wiadomo, że nie wygramy, chociażby z braku liczebnej przewagi. Jeszcze raz informuję, że mnie ten temat po prostu zaintrygował, nigdy wczesniej z nikim o tym nie rozmawiałam i może dlatego tak się udzielałam na forum. Jestem szczęśliwą matką dwójki dzieci, mąż mnie docenia i szanuje, ja siebie też i wszystko jest cacy. Do pracy po macierzyńskim nie wróciłam bo moja firma padła, ale jeszcze zdążyła nie przedłuzyć mi umowy, wskutek czego nie jestem nawet na wychowaczym. Do pracy chętnie bym poszła, ale tylko i wyłącznie na pół etatu, bo jestem potrzebna dzieciom i to jest dla mnie priorytet. Szukam takiej pracy, jak dotąd bezskutecznie. Pracowałam przed urodzeniem drugiego dziecka i doskonale wiem jak wygląda godzenie pracy z obowiązkami domowymi. Da się żyć. Nie chcę już nikogo oceniać,ja wiem swoje, Wy wiecie swoje, jeśli kogoś obraziłam przepraszam. pozdrawiam pade Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Do wszystkich 30.06.05, 16:09 A przez pierwszy rok życia mojego drugiego dziecka nie szukałam pracy, (nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby jej szukać zresztą) z tego powodu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=25842068&a=25846836 Odpowiedz Link Zgłoś
olimama Re: Do wszystkich 30.06.05, 16:30 Po pierwsze chciałam Pade podziękować za zamieszczenie linku do strony "kasa kobiet". Bardzo mnie ten temat interesuje i dlatego rozpoczęlam wątek "ile warte siedzenie w domu". Po drugie Pade i Joanno35 nie jesteście same - podzielam Wasze poglądy i serdecznie Was pozdrawiam. A po trzecie, to fajnie że nareszcie zdarzyła się na tym forum jakaś konkretna dyskusja Aśka Odpowiedz Link Zgłoś