polka3
01.07.05, 10:23
Miałam wczoraj cięzki dzien..Właściwie dzień jak co dzień,tylko jakieś
uczucie mnie przykre dopadło.
Poszłam spać o 20 wkurzona na cały bozy świat...
Mąż obiecał ,że przyjdzie wcześniej-przyszedł póżno...
Starszy syn miał w nosie to co mówię,musiałam 100 razy powtarzać...
Młodszy był wczoraj tak upierdliwy,że myślałam ze eksploduję-chodził za mną i
jęczał w nieskończoność-zapomniał co oznacza słowo-NIE
Właściwie to normalne zachowanie calej trójki,tylko jakoś od wczoraj sobie z
nimi nie radzę..
Teraz mi smutno....nie wiem co zrobić ze złością co mnie trzyma za gardło...
stukłabym jakiś talerz,ale jak pomyślę o sprzątaniu...
Siedzę na dynamicie...ryczeć się chce....
Dziewczyny co robicie ze swoją złością...jeśli was dopada,bo może to tylko
moja przypadłość....