w różnych "dziedzinach"? ja tak mam np. jak się kochamy (teraz z mężu, ale
kiedyś z innymi też) i usłyszę jakiś hałas np. jakiś oszołom wali po nocy
klapą od śmietnika i już dla mnie po ptokach, nie ma bata już nie dojdę. Albo
z innej beczki, pracowałam kiedyś jako barmanka, no i sobie taki jeden
chłopiec uroczy przychodził tam do mnie i było miło dopóki zza baru nie
wyszłam i nie zobaczyłam, że on jest w klapkach. No jakoś tak mi te klapki
nie pasowały, że to były nasze ostatnie pogaduszki przy piwku. Nie mówcie mi
tylko, że mam coś z dyńką, bo to wiem sama

jestem po prostu ciekawa czy Wy
też tak macie. Napiszcie.