Dodaj do ulubionych

dostało mi się za ślimaka

07.07.05, 20:22
Byliśmy na spacerku w parku: ja, mąż, teściowa i nasz synek 4 letni. Mały
bardzo lubi ostatnio obserwować ślimaki. W parku mały chciał dotknąć ślimaka,
a mój mąż stanowczo mu zabronił. Dodam, że mały dotyka tylko skorupki, a i to
bardzo rzadko się zdarza. Teściowa stanęła po stronie męża i mówi, że lepiej
niech nie dotyka, bo sama się boi ślimaków. Ja natomiast grzecznie
powiedziałam mężowi, że na spacerku pozwalam mu dotknąć samą muszelkę
ślimaka. Na co ona wykrzyknął na mnie: "BO JESTEŚ GŁUPIA JAK BUT". Zrobiło mi
się głupio (tymbardziej, że teściowa obok) i powiedziałam spokojnie, że
owszem jestem głupia i uśmiechnęłam się. Po czym spokojnie mówię do niego, że
pozwalam mu dotknąć tylko skorupki, a on an mnie znowu, że: "JESTEŚ GŁUPIA".
Więc się na niego obraziłam, jak powiedział to trzeci raz i milczałam przez
resztę spacerku. Potem stwierdził, ze robie głupie fuchy i najeżdżam na jego
matkę. Dodam nadopiekuńczą.
Prosze odpowiedźcie mi szczerze? czy te ślimaki przenoszą jakieś choroby?
Czy miałam prawo obrazić się na męża/
Obserwuj wątek
    • asik_w Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:27
      Nie wiem czxy slimaki cos przenosza, jak ja bylam mala to tez dotykalam slimaki
      itp po powrocie ze spacerku myalam rece i nic mi nie bylo, ale moze wypowie sie
      jakas mama biolog czy lekarz,
      Zachowanie Twojego meza jest karygodne!! wydaje mi sie ze chcial sie popisac
      przed mamuska jaki to on macho, moim zdaniem powinnas spokojnie i stanowczno
      powiedziec mu ze nie zyczysz sobie takiego zachowania, podnoszenia glosu na
      Ciebie, tym bardziej w obecnosci dziecka, nie mowiac juz o tesciowej!i zadaj
      przeprosin, ja bym sie wkurzyla!
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:29
        Moje dziecko zawsze myje rączki po spacerze (jestem na to wyczulona).
        Mój mąż powiedział mi w parku, że mnie nie przeprosi.
        • umasumak Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:34
          paulinka32 napisała:

          > Moje dziecko zawsze myje rączki po spacerze (jestem na to wyczulona).
          > Mój mąż powiedział mi w parku, że mnie nie przeprosi.

          A co szanowna mamusia na takie zachowanie syna?
          • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:42
            Mamusia (teściowa) śmiała się, ona lubi sytuacje napięte. Mó mąż twierdzi, ze
            ja robie głupie fochy, jak mi się coś nie podoba. A ja wolę się po prostu nie
            odzywać niż powiedzieć coś o co się obrazi teściowa. Mąz jest wkurzony, bo nie
            zgodziłam się, by jego mama przyjeżdżała po niego 2 autobusami i zabierała na
            spacer 3 godzinny. Raz się zgodziłam i nigdy wiecej. Mały przyszedł wykończony,
            z podkrążonymi oczami. Więc uważam, że to dla niego zbyt męczące. Mąż się ze
            mną zgodził, ale mamie nie powiedział wprost tylko wymyślił, że gdzieś jadę z
            małym i nas nie będzie. Bo uważa, że lepiej z nia postępować dyplomatycznie.
          • nicol.lublin Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:43
            pewnie była zachwycona jak z niego "głowa rodziny"
            • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:43
              dokładnie
    • czajkax2 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 20:47
      Jak byłam mała to doy=tykałam ślimaków i to nie tylko skorukismile I jakoś zyje.
      Ale poniewaz czasy się zmieniły i to możliwe ze slimaki stały się bardziej
      toksyczne. Nie jestem eksepertem,więc w tej kwestii nie pomogesmile
      Natomiast gdyby mój mąż powiedział ze jestem głupia i to w obecności tesciowej
      to by byla mała pogadanka na temat niesteosowności takiego zachowania. na 100%
      odopwiedzialabym mu tez przy jego mamuśce ze np, upodabniam sie do niego
      niestety pod względem intekigencjismile)
      Pozdrawiam
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:07
        No to była pogadanka, skończyło się na tym, ze mąż poszedł zapalić papierosa na
        balkonie (choć nie pali!), żeby mi zrobić na złość. Przykre, ale prawdziwe.
        A ja naprawdę przymrużam oczy, jak jego mama pozwala naszemu dziecku na
        wszystko: na przelewanie soku z kubka do kubka (bo jeszcze mały jest), na bicie
        dziadka (bo on się tak bawi), na wyrzucanie dziadka i mnie z pokoju (bo on chce
        się bawić tylko z babcią) , Na sikanie do nocniczka, pomimo, że już dawno sika
        na muszle (więc jak słysze pytania w stylu : na nocnik czy na muszlę)to
        naprawdę mam wszystkiego dośc i się nie odzywam. A już rozbraja mnie, jak
        przyjdziemy po obiedzie (mały zjada 2 dania) , a ona się pyta czy by coś zjadł:
        moze zupkę, bo ona taki szczupły. A jak szczupły to pewnie chory. Lepiej żeby
        mial nadwagę i był otyły jak drugi wnuczek.
        Sorry, ale musialam sie wygadać.
      • mama_myszka Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:37
        Jak byłam mala to znosiłam ślimaki z całego ogródka. Dotykalam nie tylko
        skorupki. Moje dziecko robi to samo - powiem szczerze, jest fanem ślimaków. Nie
        zabraniam mu bo jest dzieckiem - niech cieszy sie swoim dzieciństwem. Jeśli
        tylko nie zjada i nie smakuje ogródkowych ślimaczków to wszystko jest ok wink) A
        zachowanie twojego męża to skandal!!!! Nie odzywała bym sie przez tydzien do
        tego typa. Musiał by sie naprawde napocić zeby mnie udobruchać!!! Troche
        szacunku żonie sie należy!! pozdrawiam
    • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:13
      Czy wasi mężowie też was nie przytulają, nie całują, nie mówią o was dobrze w
      towarzystwie teściowej? czy tylko mój taki mamowy jest?
    • lidkakn Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:15
      Miałaś prawo nie tylko się obrazić, ale i zrobić poważną awanturę. Mojemu by
      się za tak beznadziejne zachowanie w domu nieźle obrwało, oj oberwało.

      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:16
        Toteż powiedziałam mu, że w sobotę na obiadek pojedzie sam z synem, a ja sobie
        będę w domku. Z synem. żeby nie mówił, że go izoluję.
        • lidkakn Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:19
          To może i teściowa poczuje, że nie powinna wsadzać nosa, tam gdzie nie trzeba.
          Pozdrawiam
    • marcelino1 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:19
      A może chodziło mu o to, żeby na przykładzie ślimaka, mały uczył się, że nie
      wolno męczyć zwierząt?
      Nieważny powód - mąż zachował się skandalicznie. Popisywał się przed mamuśką
      jak to on wszystko w ręku trzyma. Ja bym zaraz coś na poczekaniu odpowiedziała,
      tak żeby mu się raz na zawsze odechciało takich popisów przed innymi.
      Teściową to sie wcale nie przejmuj. Trzeba tylko coś z mężem zrobić żeby się
      oduczył takich zachowań.
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:28
        nie chodziło o męczenie zwierząt, tylko o to, że potem może wziżć "paluszki" do
        buśki i być chorym. Tylko jak pytałam o racjonalne argumenty "na co chory" to
        nie umiał odpowiedzieć. Potem po wyjściu od teściowej się popłakałam,a on
        powiedział że "powinien już rok temu mnie ustawić, bo moje fuchy są strasznie
        widoczne przy jego mamusi i woli, żebym zachowywała się jak jego bratowa (tzn.
        druga synowa), która cały czas sie śmieje. Tylko ja nie umiem tak udawać.
        Po prostu ograniczam od dziś wizyty u nich. I tyle.
        • iffona Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:39
          no sorry ... kurde a co ma do rzeczy slimak z kultura Twojego meza ???
          jestem w szoku, nawet jesli faktycznie sa jakies medyczne przeciwskazania do
          dotykania slimaka (w co watpie) to i tak nie powod zeby kogos wyzwac od
          glupich..
          zrozumialabym raz,no czasem sie cos glupiego wymsknie, nieprzemyslanego, choc
          ja i po pierwszym razie bym sie obrazila, ale powatzaranie ??
          i jeszcze palenie papierosa na zlosc ??
          kiedy ten chlop dojrzeje ?
          normalnie bym z nim porozmawiala ze nie zycze sobie obrazania mnie i to
          niewazne czy jest tesciowa czy jej brak, nalezy mi sie szacunek a odmienne
          zdanie mozna wyrazic w sposob kulturalny i dodatkowo wytlumaczyc dlaczego

          on tak czesto ??

          ps. odpowiadajac na pytanie moj malzon przy swojej mamie mnie obejmuje,
          przytula, caluje, mowi ze mnie kocha itd, wyraza sie o mnie dobrze i za to go
          kocham , ze mnie szanuje w kazdej sytuacji
          • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:43
            Wiesz co ja mojego męża uważałam przez 7 lat za ideał. Ale ostatnie miesiące,
            dni dały mi do myslenia, że nie jest mi dobrze, a nawet jest źle. Ja straciłam
            gdzieś swoją wesołość, radosć, stałam się "niedobra". Czasem nienawidzę samej
            siebie.
      • asientos Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:30
        ślimaki stawiałam sobie na ręce, żeby po mnie łaziły i żyję. Mąż zachował się
        paskudnie, ale mówić o tym dziewczynie nie trzeba-sama wie. Prosto jest nam
        radzić, ale czasami chce sie po prostu podkulic nogi na kanapie i schowac głowę
        w ramionach, mimo iż wiemy, jak należałoby się odszczeknąć.
        • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:33
          Ale ja mu powiedziałam, że bardzo mnie zranił. to nic nie dało. Dochodzę do
          wniosku, że jesteśmy ze sobą tylko dla dziecka. A to mnie bardzo boli. Bardzo.
          • asientos Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:59
            kiedyś w podobnej sytuacji odpowiedziałam szwagrowi, że póki zachowuje sie jak
            prostak gadać z nim nie będę i pomogło. Ale jesli mówisz, że jest naprawdę źle
            to bardzo mi przykro. Trzymaj sie cieplutko i poszukaj oparcia, które byłoby
            przeciwwaga dla kochanego męża i boskiej teściowej.
            • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 22:01
              Powiedziałam mu, że nigdy się nie rozwiodę z nim, bo żal mi naszego synka. Bo
              on jest w nim zakochany. I to jedyny powód.
              • asientos Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 22:03
                moja teściowa też tak powiedziała, efekt: dwóch synków (27 i 32 lata) spytało
                ją, czemu sie nie rozwiodła...nie traktuj tego jako rady, sama nie wiem, jakbym
                sie zachowała w danej sytuacji.
    • donatta Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:26
      Abstrahując od zachowania męża, któemu należy się fanga w nos, to powiem tylko,
      że moje dzieci (sztuk trzy) zbierają wszlekie napotkane na swojej drodze
      ślimaki. I duże i małe. I żyją.
      • ledzeppelin3 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:27
        Straszne chamisko z tego Twojego męża. Mamuśka nieźle go wychowała
        • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:32
          A ja uważałam, że jak będę pokorna, cicha i milcząca (czytaj: robiąca fuchy),
          to będzie ok, niestety teściowa narzeka, że robię fuchy od kilku lat. Ale mnie
          niektóre rzeczy strasznie bolą. Mnie nawet wkurza, jak jego mama wyciera małemu
          pupę i mówi :"nie będzie bolało". Czy jak ja mu wycieram pupę to sprawiam mu
          ból??? Po prostu płakać mi się chce. Płakać, że takie drobiazgi mnie drażnią.
          Ale ja nie umiem być obojętna, co niestety widać potem na mojej twarzy (mimika).
          • czajkax2 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:39
            Paulinko czas stać się Paulina. czas zacząć "ustawiac" męża po swojej stronie
            barykady, szkoda ze tak późno. Normalne ze drażnią cie takie "fajne" komentarze
            teściowej. Niby to drobiazgi,ale z drobiazgów składa się przeciez cale zycie.
            Przestan byc cicha i pokorna, ale stanowczo mów co ci sie nie podoba i ze mają
            przestafc. Stanowczo nie oznacza wcale agresywnie czy z awanturą. dasz rade.
            Musisz cos z tym zrobic bo sie wykonczysz. A przeciez to twoje zycie. Wiem ze
            łatwo tak radzic,ale szkoda mi się ciebie zrobilo i mam nadzieje ze się
            wyprostuje. Pozdrawiam
          • zumaminka Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:30
            To chyba wszystko zależy od tego na co kobieta od początku sobie pozwala.Ja nie
            wyobrażam sobie żeby mąż w taki sposób do mnie sie odezwał.A jakby spróbował tym
            bardziej przy swojej mamie to napewno dostałby po pysku.Jak można pozwolić sobie
            na takie traktowanie???Głupia jak but?cóż za niwybredna kompozycja.Nie żyjemy w
            krajach muzułmańskich gdzie kobieta nie ma prawa się bronić.Ty przyzwalając n
            atakie zachowanie dajesz mu sygnał,ze moze posunąć sie dalej.A do tego twój
            synek to słyszał straszna beznadzieja.
            Moje dziecko może brać na ręce slimaki pająki szczypawki i co jej się tylko
            zamarzy. Większą szkodę twojemu synkowi przyniesie wysłuchiwanie swojego ojca
            niż kontakt z naturą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • lidkakn Re: Moja córcia uwielba znosić do ogrodu ślimaki 07.07.05, 21:31
        i też się nie pochorowała. Mąż sie nie popisał, maminsynek jeden. Ciekawe, jak
        mu będzie na obiadku u mamusi solo?
    • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:36
      Mój mąż twierdzi, że to są subiektywne opinie. Że mam napisać, że ograniczam
      kontakty z dziadkami. Czy uważacie że bycie u dziadków 2 razy w tygodniu po pół
      dnia, czasem jeszcze w tygodniu oprócz weekendu to mało???? Czy to jest
      ograniczanie????
      • marcelino1 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:41
        paulinka32 napisała:

        > Mój mąż twierdzi, że to są subiektywne opinie. Że mam napisać, że ograniczam
        > kontakty z dziadkami. Czy uważacie że bycie u dziadków 2 razy w tygodniu po
        pół
        >
        > dnia, czasem jeszcze w tygodniu oprócz weekendu to mało???? Czy to jest
        > ograniczanie????


        No bez przesady. A ile razy zdaniem Twojego męża byłoby ok? Szuka chłop dziury
        w całym, a zwykły z niego prostak jak tak na żonę powiedział i to kilka razy.
      • yenna_m Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:50
        hehehe, strasznie duzo smile

        dziwne jest dla mnie, ze dziadkowie nie rozumieją (jak i mąż nie rozumie), że z
        chwilą założenia rodziny wypada mieć jakś małżeńsko-rodzicielską prywatność.
        Nie wiem, może się mylę, ale może mąż nie potrafi zacząć żyć samodzielnie, a i
        teściowie nie potrafią zrezygnować z nieustannego wpływania na życie dorosłego
        syna?

        Coż, w taki wypadku należy liczyć, że mąż kiedyś dorośnie, a teściowie albo
        wpadną na bardzo stare lata z kolejnym dzieckiem i się od was odczepią, albo
        też w końcu zrozumieją, że nie można żyć zyciem dziecka i pozwolić mu na
        samodzielność.
        • kkatie Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:55
          paulinka, fajnego masz meza, nie ma co sad(
          i tesciowa-to samo.
          trudno Ci cokolwiek doradzic, trudna sytuacja, typu: tak zle, tak nie dobrze
          lub jeszcze gorzej..
          wspolczuje, bo sama nie lubie napiec, zwlaszcza w rodzinie.
          najwyrazniej maz, podpisuje sie tu pod stwierdzeniem wiekszosci, to maminsynek,
          ktory chcial zaimponowac mamusi jaka z niego "glowa rodziny" i jaka zona jest
          posluszna.
          zalosne..
          trzymaj sie i nie daj sie
          pozdr
    • yenna_m Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:45
      ślimaki to MOJE dzieci (4,5 roku i 2,9 miesiecywink stawiają sobie na rękach wink
      żeby podziwiać, jak pełzną, jak chowają się do muszki, jak za pomocą rogów
      badają teren... A potem po prostu myją dokłądnie ręce ciepłą wodą z mydłem i po
      problemie.

      Taki konktat ze ślimakiem jest przecież doskonałą lekcja przyrody i też potrafi
      uwrażliwić dziecko na potrzeby zwierzęcia.

      Dodam, że z wczasow przywiezlismy 3 ślimaki, a ze spacerku dodatkowo dziś
      jeszcze jednego. Wszystkie mają się dobrze (od ponad 3 tygodni), mieszkają w
      akwarium z kratkowaną pokrywą, są nieżle karmione, kilka razy dziennie przez
      dzieci wyprowadzane ostrożnie na spacer po podłodze pokoju czy balkonu.

      Swoją drogą dlaczego pozwalasz, żeby mąż przy teściowej w taki sposób Ciebie
      traktował?

      Myślę, że powinnaś z nim o tym porozmawiać. I to nie teraz, gdy sytuacja jest
      napięta, ale właśnie wtedy, gdy jest dobrze. Zupełnie nie wyobrażam sobie, żeby
      mój mąż do mnie wyjechał z tekstem, że "już dawno powinien zrobić ze mną
      porządek". Myślę, że powinnaś mu uświadomić, że takim zachowaniem bardzo Ciebie
      rani, sprawia Ci przykrość. Może dotrze. Jeśli nie dotrze - nie zazdroszczę
      układów z małżonkiem.
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:52
        Co do lekcji przyrody - to miałam taki zamiar, by mały nauczył się coś o tych
        mięczakach. Lubię jak się czegoś ode mnie uczy. Porozmawiałam, cały czas
        rozmawiam, czytam mu nawet co pisałyście: że wasze dzieci dotykają ślimaków.
        Że mnie rani, ze sprawia przykrość mówię mu, twierdzi, że "gderam". Czsem czuje
        się jak kobieta 80 letnia, która nie ma młodości.
        Powiedziałam mu, że gdyby nie nasz synek to dawno bylibyśmy po rozwodzie.
        Marzę o tym, by póść do pracy, by nie traktował mnie jak szmatę. Bo w domu nic
        nie robię. Na tym forum wiele razy idealizowałam męża. Ale czas spojrzeć
        prawdzie w oczy.
    • marcelino1 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:49
      Odpowiadając na Twoje pytanie - jak coś jest nie tak, tzn. ja coś przeskrobię,
      (albo mąż też) to po minie widzę, że się w nim gotuje. Po zamknięciu drzwi
      NASZEGO mieszkania zaczyna się "wymiana zdań" smile Nigdy nie kłócimy się przy
      innych osobach.
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 21:54
        My mamy non stop takie miny.
        Do tego stopnia mnie to boli, że czasem przy większym napięciu (chore dziecko)
        bardzo boli mnie w mostku. Mówiłam o tym mężowi, ale nawet nie zareagował.
    • tynia3 ??? 07.07.05, 21:54
      Gdyby ślimaki przenosiły choroby, Francuzi by wymarli już wieki temu, a same
      Ślimaki byłyby niewątpliwie przeciwnikiem większego kalibru, niż wściekłe krowy.
      Pytasz, czy miałaś prawo obrazić się na męża. Hmmm... a on miał prawo tak się
      do Ciebie odezwać? Nie wiem, jaki macie układ i ile jesteś w stanie wytrzymać
      (lub pozwolić, by słuchało tego dziecko), ale dla mnie taki tekst byłby
      niedopuszczalny i resztę dnia, jak nie życia wink, szanowny małżonek spędziłby z
      mamusią. Nie daj się chamstwu.
      pzdr
      • paulinka32 Re: ??? 07.07.05, 21:59
        To też mu powiedziałam, że jak jestem głupia to moze wynieść się do mamusi.
        Rodzice męża pomagają nam finansowo i myślę, że to powoduje, że mąż jest taki
        posłuszny. Tak bardzo mnie to boli, ze wstydziłam się o tym napisać, ale juznie
        mogę. Nie mam nikogo: przyjaciół, znajomych mało, bo od wszystkich mnie
        odgrodził jak byliśmy narzeczeństwem. tylko to forum i kochanego synka.
        • yenna_m Re: ??? 07.07.05, 22:05
          paulinka, a nie myslalas, zeby sie realnie z kims zaprzyjaznic?

          wbrew pozorom to robi bardzo dobrze kobiecie

          moze sprobuj, jesli nie masz odwagi rozmawiac z mami w okolicznej piaskownicy
          (a mysle, ze one bylyby swietnymi kolezankami, jesli są w miarę kontaktowne)
          poszukac kolezanek nawet przez regionalne edzieckowe forum gazety?

          moze akurat wypali?

          wiesz, to, że nie masz znajomych i jestes uzalezniona towarzysko od malzonka i
          jego rodziny dobrze na bank Ci nie robi. Ani na psychikę, ani na samoocenę.
          • paulinka32 Re: ??? 07.07.05, 22:08
            zaprzyjaźnić? próbowałam . Mój mąz wszystkich krytykuje, czego efektem jest, że
            i ja sie taka staję. niestety.
            • yenna_m Re: ??? 07.07.05, 22:11
              To sprobuj nie patrzec na swiat oczami męża

              nie mozesz się totalnie uzalezniac psychicznie od faceta
              to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi
            • asientos Re: ??? 07.07.05, 22:11
              Jeśli miałaś prawdziwych przyjaciół, to na pewno czekają na jakiś znak od
              ciebie.
            • czajkax2 Re: ??? 07.07.05, 22:15
              paulinka32 napisała:

              > zaprzyjaźnić? próbowałam . Mój mąz wszystkich krytykuje, czego efektem jest,
              że
              >
              > i ja sie taka staję. niestety.


              To postaraj się przestac patrzec jak mąz na ludzi. Odkryj na nowo zapomnianą
              siebie.
          • czajkax2 Re: ??? 07.07.05, 22:13
            yenna_m napisała:

            > paulinka, a nie myslalas, zeby sie realnie z kims zaprzyjaznic?
            >
            > wbrew pozorom to robi bardzo dobrze kobiecie
            >
            > moze sprobuj, jesli nie masz odwagi rozmawiac z mami w okolicznej piaskownicy
            > (a mysle, ze one bylyby swietnymi kolezankami, jesli są w miarę kontaktowne)
            > poszukac kolezanek nawet przez regionalne edzieckowe forum gazety?


            Zgadzam się z Yenna_mi. Ja znalazłam taką fajowa mamuskę własnie w piaskowicy.
            I naprawdę jest z kim pogadac gdy maluchy się bawią. Polecam ten sposób.
    • umasumak Drogi panie mężu Pauliny 07.07.05, 21:56
      Twierdzisz pan, że opinie na pański temat są subiektywne. Otóż mylisz się pan i
      to bardzo. NIC, powtarzam NIC nie upoważnia pana do takiego traktowania żony.
      Szczerze mówiąc, będąc na jej miejscu, poważnie bym rozważyła czy Wasze dalsze
      wspólne życie ma sens, skoro pan nie potrafisz zachować się jak należy. Nie
      byłabym z takim burakiem z całą pewnością.
      • paulinka32 Re: Drogi panie mężu Pauliny 07.07.05, 22:00
        Jak pójdę spać to na pewno to przeczyta, ja się z tym niestety zgadzam.
      • pesteczka5 Drogi panie mężu Pauliny - UMA, mistrzostwo świata 09.07.05, 23:47
        O Boże, Uma, padłam ze śmiechusmile))

        Mąż Pauliny jest podobno zakochany w synku - panie Paulinowy, proszę wspomnieć,
        że najlepsze, co ojciec może zrobić dla dziecka, to KOCHAĆ JEGO MATKĘ. I
        przykład dawać. Na kogo pan go chce wychować? Na maminsynka? Bądźżesz pan facet!
        A pana Mama będąc przy Was jest gościem - od nadawania tonu jest żona i pan.
        Co do ślimaków, zaręczam, nie są bardziej trujące od całej reszty spaceru. Może
        pan zrobić próbę biologiczną na sobie, bohatersko i rycersko. Do zobaczenia w
        dobrym zdrowiu.

        pesteczka
    • e_r_i_n Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 22:01
      Jak byłam mała, to 'hodowałam' slimaki w wiaderku wypełnionym trawa - wiec sila
      rzeczy ich dotykalam smile
      Moje dziecko za 'zyjatkami' nie przepada, ale slimaki lubi. Po deszczu spacer
      trwa 10 razy dluzej - bo szukamy i ogladamy slimaki. No i sie zdarza dotykanie smile

      A maz sie zachowal okropnie. Wspolczuje, szczegolnie, ze niczego dziwnego i
      zlego w tym nie widzi.
    • marcelino1 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 22:08
      Myślę, że powinnaś zacząć myśleć więcej o sobie i swoim szczęściu. Po prostu
      stać się egoistką. Jeśli nie lubisz odwiedzać teściów i się do tego przymuszasz
      żeby sprawić radość swojemu mężowi to nie jedź. W zamian wyjdź sobie gdzieś do
      kina, do koleżanki, poznaj ludzi, może poszukaj pracy. Trudno doradzać jak nie
      zna się całej sytuacji, ale cos tam pewnie da się zmienić na lepsze.
      Najważniejsze, że przełamałaś się i zaczęłaś mówić o tym co Ciebie boli.
      A mąż jeśli naprawdę kocha to zrozumie i się opamięta. A jeśli nie, no cóż -
      będziesz szczęśliwa tylko nie z nim. Życzę Ci dużo wytrwałości w walce o swoje
      szczęście. Dziecko da Ci siły i radość.
      • tynia3 Przepraszam 07.07.05, 22:10
        ale dlaczego za niego wyszłaś?
        • paulinka32 Re: Przepraszam 07.07.05, 22:13
          Z miłości. uważałam że jest kochający, czuły, delikatny, mądry.
          A ja prawdopodobnie bardzo cierpiałam po śmierci ojca i chyba wpadłam po prostu
          w czyjeś ramiona.
          • tynia3 Re: Przepraszam 07.07.05, 22:15
            Jakoś nie moge uwierzyć, że się nie zdradzil ze swoim fatalnym sposobem bycia
            przed slubem.
            A on też z miłości się żenił? Bo mnie to intryguje wink.
            • umasumak Tyniu 07.07.05, 22:17
              Uwierz, są panowie (panie zapewne też), którzy diametralnie zmieniają po ślubie
            • paulinka32 Re: Przepraszam 07.07.05, 22:18
              A wiesz, że były objawy, ale przez większość czasu było dobrze, zależnie od
              jego wybuchów np. zazdrości. Teraz wszystko zaczyna sie psuć, ja na niego coraz
              więcej narzekam. I też to widzę.
              On też z miłości - choć jego mama przez 3 lata nie chciała mnie znać, bo mnie
              nienawidziła, dopiero mnie "pokochała" jak urodziłam syna. Czasem myślę, że ona
              chce przelać swoją chorą miłość z syna na wnuka.
          • umasumak Re: Przepraszam 07.07.05, 22:15
            paulinka32 napisała:

            > Z miłości. uważałam że jest kochający, czuły, delikatny, mądry.
            > A ja prawdopodobnie bardzo cierpiałam po śmierci ojca i chyba wpadłam po
            prostu
            >
            > w czyjeś ramiona.

            To tak jabym czytała o sobie i moim byłym mężu Paulino. Cierpiałam po śmierci
            Taty, a on znalazł się obok w tym czasie.
            • paulinka32 Re: Przepraszam 07.07.05, 22:21
              Jestema załamana i zauważyłam, że to zdarza się coraz częściej. Po prostu
              istniejemy na papierku. Gdyby nie nasz synek... to pyk i po nas. Nie
              zastanawiałabym się długo. Choc często słysze od sąsiadek: "Pani ma dobrego
              męża". Bzdura.
              • yenna_m Re: Przepraszam 07.07.05, 22:31
                Paulinko, a moze to jakis kryzys 7 lat? I moze warto sprobowac z nim cos zrobic
                (zrobic a nie przemilczac)? Najlepiej: WSPOLNIE.
                • paulinka32 Re: Przepraszam 08.07.05, 08:37
                  Myślę, że rozmowa już nic nie da. Ja rozmawiam, ale sama ze sobą. Bo mąż w tym
                  czasie ogląd tv albo po prostu wprost mówi: " nie ględź, nie gderaj".
                  Mój mąż jak się poznaliśmy był totalnym maminsynkiem. Po ślubie się zmienił,
                  rozpoczął studia. i teraz ma prawo mówić, że jestem głupia (mimo, że ja
                  skończyłam kilka szkół i też mam wykształćenie to potrafi np. powiedzieć, że
                  jestem ci.. a nie pielęgniarka) i wiecie co ja nie chcaiałabym juzwrócić do
                  tego zawodu. teraz wiem dlaczego?. Bo mąż po prostu nie szanuje ani mnie, ani
                  tego co robię. Zastanawiam się czy nie zrobić czegoś w swoim życiu poza jego
                  wiadomością (np. prawo jazdy), po prostu czuję się taka głupia. A to bardzo
                  boli. Ktoś powiedział, że dałby w pysk, a co by to dało? Agresja rodzi agresję.
            • tynia3 No to masz dwa wyjścia, Paulinko, 07.07.05, 22:25
              bo skoro nie otwierałaś szeroko oczu przed slubem, zeby się przyjrzeć Lubemu,
              to:
              1)albo je przymykaj teraz;
              2)albo jemu otwórz... drzwi (szeroko, żeby się z wszystkimi gratami zmiescił,
              wychodząc)


              Panie Mężu... moze jest pan facetem, ale na pewno nie mężczyzną. I nie jest Pan
              niezastąpiony (to tak na przyszłość wink), jak zobaczy Pan (bo być może i tak)
              swoją ex już wtedy żonę uśmiechniętą u boku dżentelmena.
    • matusia3 Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 22:24

      Współczuję takiego chamskiego męża...poprostu prostactwo wypłynęło...
      Po przeczytaniu Twojego postu wnioskuję,że Twój szanowny mąż nie szanuje Cie
      niestetycryingGdyby mój ukochany powiedział tak przy matce to znaczyłoby jedno-nie
      kocha mnie i nie szanuje.Smutne to,ale prawdziwe.Jak można powiedzieć
      trzykrotnie do żony"Jesteś głupia". Na dodatek w obecności osób trzecich.
      Moja rada.Odseparuj się od teściów.Bądź dzielna,nie daj sie,postaw na swoim,mów
      prawdę,to Ty decydujesz o Twojej rodzinie,to Twój synek,a nie teściowej!

      Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości.

      matusia3
    • plosia Re: dostało mi się za ślimaka 07.07.05, 23:05
      Paulinko ja mam wrażenie że napisałaś ten list za mnie.Mam to samo.
      11 lat po ślubie 2 dzieci(3 lata i 1,5 roku)siedzimy sobie wczoraj na wybiegu
      w knajpce mój mąż siedzi z kumplem i jego żoną przy stoliku.Ja jedno dziecko
      z prawej drugie z lewej -trzymam za rączki.Nagle młodzsza córka potknęła sie
      i pociągnęła mnie za sobą.Nie mogłam przestawić nogi bo krzesło było tak
      ciężkie że nie dało rady go przesunąć nogą.straciłam równowagę i upadłam
      dziecko obok niegrożnie ale płacze.ja zdarte kolano i łydka.Mój mąż dalej
      siedzi i po chwili komentuje-jakbyś dostojniej chodziła to byś się nie
      przewróciła.Póżniej do kolegi-"no wyjebała się "hi hi hi
      Dodam że mój mąż nic nie robi przy dzieciach ponieważ "jest od zarabiania
      kasy"Ciągle słyszę jako to jestem głupia(jestem mgr pedagogiki on średnie)
      prosta i ostatnio- "robię krzywde dzieciom"
      Czy ja ma mylne wyobrażenie o ojcu i mężu bo wg mnie powinien wstać i
      sprawdzić czy coś nam się stało i itp ale może zadużo fantazji się naczytałam.
      Bardzo proszę o opinie na ten temat.
      • ekan13 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 00:05
        Co do ślimaków, to moja najstarsza córka uwielbia robić przed znajomymi
        dreszczowce ubierając sie w ślimaki takie w skorupce i bez, zakłada je sobie na
        twarz, brzuch, nogi. Wygląda to obrzydliwie brrrrrrrrrsmile))
        jeżeli chodzi o prblem męża to myślę, że poprostu nie możesz pozwolić sobie na
        takie traktowanie. Chodzi o szacunek do samej siebie i o wzór dla syna, chyba
        nie chcesz, żeby kiedyś on z powodu tego, że jest świadkiem takich sytuacji, w
        ten sposób traktował swoją żonę. Może jest to jakiś chwilowy kryzys, jeśli nie
        musisz coś z tym zrobić bo wtedy może być tylko coraz gorzej. Mój mąż miał
        kiedyś zwyczaj krytykowania mnie przy innych- rozwiązałam to w dość
        humorystyczny sposób, zapowiedziałam mu, że jeszcze raz przy kimś mnie
        skrytykuje to będę odpowiadać- "widzisz kochanie, to wszystko dla tego, że
        muszę udawać orgazmy"smile)) Efekt był piorunujący.
      • redmiss Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:30
        plosia napisała:

        > Paulinko ja mam wrażenie że napisałaś ten list za mnie.Mam to samo.
        > 11 lat po ślubie 2 dzieci(3 lata i 1,5 roku)siedzimy sobie wczoraj na wybiegu
        > w knajpce mój mąż siedzi z kumplem i jego żoną przy stoliku.Ja jedno dziecko
        > z prawej drugie z lewej -trzymam za rączki.Nagle młodzsza córka potknęła sie
        > i pociągnęła mnie za sobą.Nie mogłam przestawić nogi bo krzesło było tak
        > ciężkie że nie dało rady go przesunąć nogą.straciłam równowagę i upadłam
        > dziecko obok niegrożnie ale płacze.ja zdarte kolano i łydka.Mój mąż dalej
        > siedzi i po chwili komentuje-jakbyś dostojniej chodziła to byś się nie
        > przewróciła.Póżniej do kolegi-"no wyjebała się "hi hi hi
        > Dodam że mój mąż nic nie robi przy dzieciach ponieważ "jest od zarabiania
        > kasy"Ciągle słyszę jako to jestem głupia(jestem mgr pedagogiki on średnie)
        > prosta i ostatnio- "robię krzywde dzieciom"
        > Czy ja ma mylne wyobrażenie o ojcu i mężu bo wg mnie powinien wstać i
        > sprawdzić czy coś nam się stało i itp ale może zadużo fantazji się naczytałam.
        > Bardzo proszę o opinie na ten temat.


        jejku~! ja nie mogę tego czytać! co za szumowiny jeszcze oddychają tym samym
        powietrzem! dziewczyny! nie dajcie się hańbić! patrzcie prosto w oczy takiemu
        gadowi, nie podkulajcie ogonów, qrde, ja bym w morde przysadziła takiemu
        typkowi!
        tylko, czyja to wina? pozwalamy sobie to mamy...
        boszsz, w głowie mi się nie mieści!
    • hella100 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 00:02
      Paulinko a skad jestes? Bo jestem przekonana, ze znalazlabys przyjaciolke albo
      chociaz kolezanke z forum? Sama chetnie bym sie z Toba spotkala i poplotkowalasmile
      Moje malzenstwo tez sie chyli ku upadkowi ale moj maz nigdy mnie nie ponizyl w
      obecnosci osob trzecich.
      Jest mi strasznie przykro czytac takie rzeczysad Mam nadzieje, ze jakos zdolasz
      rozwiazac swoje problemy.
      Sciskam Cie mocno.
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:32
        Jestem z Woj. śląskiego (Katowice)
        • redmiss Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:36
          paulinka32 napisała:

          > Jestem z Woj. śląskiego (Katowice)


          kiedy mam przyjechać??? wink

          a tak jeszcze: powiedz swojemu małżonkowi, ze widocznie gust ma zjechany, skoro
          głupią sobie za żonę "wziął".

          my ślubu nie mamy, ale z wiadomych względów wink i z miłości mieszkamy, zyjemy
          razem. NIGDY nie usłyszałam od T. takich słów, nawet gdy sami jesteśmy. Owszem,
          są żarty, mówimy sobie różne rzeczy żartobliwie, ale nigdy w złości (bo takie
          też są) nie powiedzielismy sobie takich przykrych słów. To poniżej naszej
          godności. Wyzywanie się. Nawet nie wiem jak bym się zachowała (ale pewnie bym
          nie wytrzymała i walnęła z liscia taką mordę niewyparzoną) wink
          sorki za drastyczne słowa, ale jestem trochę w szoku. wink
        • karina1974 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 11:08
          paulinka32 napisała:

          > Jestem z Woj. śląskiego (Katowice)

          Ja też (Łaziska)

          A tak wogóle to nic nie upoważnia Twojego męża do wyzywania cie od głupich
          wogóle a tym bardziej przy osobach trzecich a tym bardziej przy teściowej!
          Przecierz to tylko znak dla niej, ze cie nie szaanuje!
          Jesli ja bym coś takiego usłyszała przy kimś obcym to nie byłabym dłuzna mężowi.
          Bywa, że jeden drugiemu powiemy w jakies. sytuacji, że jest głupi ale tylko w
          swojej obecnośći - zresztą zaraz sie przepraszamy.
          Nie mozesz sobie pozwolić na takie traktowanie!
          Co do ślimaków, to jako dziecko uwielbiałam sie niemi "bawić" a widzę, że i
          Paule fascynują.
          ---
          Karina
    • wegatka Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 00:11
      paulinka32 napisała:


      > Potem po wyjściu od teściowej się popłakałam,a on
      > powiedział że "powinien już rok temu mnie ustawić, bo moje fuchy są strasznie
      > widoczne przy jego mamusi



      Łooo matko, a w jaki sposób on ma zamiar Ciebie ustawiać i za kogo się uważa,
      żeby miał prawo do wykonywania takiej czynności? Myślę, że powinnaś mu
      przypomnieć, że jest Twoim mężem, a nie panem i władcą.

      Ja nie widzę w Twoim zachowaniu żadnych fochów, przecież dziecku rączka nie
      uschnie od dotknięcia ślimaka. Moja Weronika, mając jakieś 1,5 roku przyniosła z
      pobliskiego bazarku na rączce winniczka. Ślimak przez całą drogę łaził jej po
      łapce, a po powrocie łapka została umyta. Córka do dnia dzisiejszego ma się
      świetnie i nie zauważyłam, żeby fakt dotykania ślimaka w jakiś sposób jej
      zaszkodził smile

      Ubliżanie Tobie w obecności teściowej, i w dodatku z tak błahego powodu jest
      szczytem chamstwa. A może pan mąż w dzieciństwie za dużo buraków wcinał?
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:39
        muszę na jakiś czas przystopować z wizytami u teściów i to będzie dobre
        rozwiązanie. A dziecku powiedziałam dziś, że może ślimaki dotykać.
        • bonga77 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:55
          Paulinko,

          Według mnie problemem nie są ślimaki. Bo może mąż nie lubi ślimaków, boi się
          ich, brzydzi itp. i dlatego nie chce, żeby syn ich dotykał.

          Według mnie problemem jest stosunek męża do Ciebie. I to poważnym problemem.
          Mąż nie ma do Ciebie za grosz szacunku, o czym świadczą najdobitniej jego
          prostackie odzywki. Takiego zachowania nic nie usprawiedliwia. Co więcej ten
          związek, w obecenj postaci niszczy Ciebie, Twoje szczęście, a także szczęście
          Waszego dziecka.

          Pozdrawiam
          Bonga
          • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 09:02
            wiem. I to mnie boli.
            • nicol.lublin Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 09:37
              Paulinka, jak najszybciej wracaj do pracy, wreszcie nawiążesz jakieś
              przyjaźnie, a może poznasz jakiegoś przemiłego, samotnego pana doktora? ja
              jestem położną i uwielbiam swoją pracę, a mój mąż ją bardzo szanuje. nasza
              praca daje dużo satysfakcji, na prawdę warto. i przestań patrzeć na świat przez
              pryzmat twojego męża, bo to głąb. masz przecież swoje zdanie.
              p.s. mi też z mężem układa się różnie, ale nigdy nie obraził mnie przy nikim i
              przed teściową też zawsze trzyma moją stronę
    • sol_bianca Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:49
      Ślimaki nie przenoszą chorób. Jak byłam mała to dotykałam, nie tylko skorupki,
      ale w ogóle często bawiłam się ślimakami, brałam do ręki itp. (biedne stworzenia...)
      Najlepsza akcja była jak w "wyjściowej" sukience poupychałam sobie ślimaków do
      kieszeni, i rozlazły się w autobusie...
      To jakaś chora fobia, dzieci się bawią róznymi rzeczami i to normalne. Wiadomo
      że trzeba pilnować żeby potem nie brały rączek do buzi itp., ale zabranianie
      dotknięcia skorupki ślimaka? Twój mąż ma fobię tylko na ślimaki, czy w ogóle
      dziecku wolno bawić się na dworze czymkolwiek?
      • paulinka32 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 08:53
        właśnie nic nie może do rączki wziąć, bo potem może do buśki dać rączki.
        i niedajboże za szybko biegać, bo będzie kaszlał. Po prostu nadopiekuńcza matka
        wychowała nadopiekuńczego ojca. Dlatego też moje dzeocko lubi bardzo babcie, bo
        ona nawet pozwoli mu nóż do ręki wziąć. Bo on chce. Jak chce pieniadze to też
        mu da. I nie ma pojęcia ile zarazków jest na pieniadzach. Ale szkoda słów.
        W każdym razie jak mąż mnei nie przeprosi to wojna na całego.
    • bojana Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 09:25
      Tak ślimaki przenoszą bardzo ciężką chorobę, głupotę ludzką choć same się nią
      nie zarażają. Jak widać, Twoja teściowa jest podwójnie głupia bo:
      Sama w kiedyś dotknęła ślimaka
      Zaś potem dopuściła do potworności i jej syn też dotknął ślimaka.

      A tak na poważnie - moj syn namiętnie dotyka ślimaków i widzę w tym same
      zalety. Oczywiście w granicach przyzwoitości, mam tu na myśli komfort życia
      ślimaka.
      Pozdrawiam
      ....................................
      I co na to NATO?
      NATO na to nic
    • olga50 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 09:31
      Powinnaś sie obrazić za samo "głupia". Nie powinien tak do ciebie mówic.
    • amb25 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 09:35
      chyba chciał się podlizać mamusi..
      Ja mojemu Dziecku (2,5 letniemu) pozwalam zabrać (za skorpukę) ślimaka z ulicy
      i postawić go na trawniku.
    • lajlah Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:02
      Paulinko, jesteś naprawdę świetną dziewczynąsmileA ślimaki niczego nie roznoszą,
      ja w dziecństwie miałam hodowlę, a moj synek też lubi ślimaczki i żółwie.
    • pade Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:06
      Nie będę powtarzać za innymi, że Twój mąż zachował sie po chamsku, bo to już
      wiesz, i na pewno jest Ci przykro to słyszeć.
      Ja z innej beczki. Być może Twój mąż Cię nie szanuje i lekceważy bo na to
      pozwalasz? Jego zachwanie jest naganne, nie ma co do tego watpliwości.
      Natomiast Ty swoja biernością i uległością możesz go do tego prowokować. A może
      to on prowokuje Ciebie być się mu wreszcie postawiła? Może chciałby byś
      pokazała wreszcie charakter? Musisz popracować nad asertywnością i pewnością
      siebie. Koniecznie. To Ci się przyda nie tylko w małżeństwie i stosunkach z
      teściami ale i w pracy, i w kontaktach z innymi ludźmi. No i szanuj siebie to i
      inni będą Cię szanować. Nastepnym razem zareaguj, nie możesz pozwalać by
      ktokolwiek tak Cię traktował. Po prostu nie możesz.
      • pade Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 11:13
        I jeszcze jedno. Mąż nie uczyni Cię szczęśliwą, sama siebie możesz takową
        uczynić. Musisz mieć własne zycie, własne zainteresowania, jesli możesz to
        pracę. Ale nie wymagaj od nikogo, żeby Cię uszczęśliwiał. Każdy ma inna
        definicje sczęścia, więc juz choćby z tego powodu uszczęśliwianie nie wyjdzie.
        Aha, i wychodź na podwórko z usmiechem na twarzy. Nikt nie wie jaki jest Twój
        mąż, a widok nieszczęścia na Twojej buzi na pewno nikogo do Ciebie nie zbliży.
        Zobaczysz, wkrótce poznasz jakieś koleżanki i będzie lepiej, pokażesz mężowi,
        że jesteś szczęśliwa. A jesli zacznie krytykować Twoich znajomych mozesz
        powiedzieć: ja krytykuję swoich, Ty swoich, od moich znajomych sie odczep, nie
        znasz ich, i tyle. Więcej odwagi i uśmiechu zyczę.
    • yenna_m Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:20
      wiesz co? mój mąż w pewnym momencie też zaczął po urodzeniu się dzieci mieć
      problem z szacunkiem (tylko to była głębsza kwestia, bo nam na kryzysy postałe
      na tle urodzcenia się dzieci nałożył się jeszczez kryzys stabilizacji - bośmy
      byli ze sobą juz ponad 8 lat).

      Co pomogło?

      Ano pomogły mi: zmiana wizerunku (fryzjer co miesiąc, kosmetyczka minimum co
      miesiąc choćby na głupią hennę i regulację brwi, tipsy co dwa tygodnie, kilka
      kolezanek w piaskownicy, kilka nowych ciuchów miesięcznie - sąsiedzi zaczęlui
      mnie zaczepiać i mówić, że wygładam świetnie!). I co się okazało? Że nie dość,
      że mąż zaczął we mnie zauważać kobietę, to nagle się w jego mniemaniu jakaś
      mądrzejsza zrobiłam wink i bardziej warta miłości wink Może dlatego, że bardziej
      niezależna, że odzyskałam wiarę w siebie, ten błysk w oku, no i pozbyłam się
      paru dość mocno frustracji. Poza tym łatwiej teraz jest mi przejsc do porządku
      dziennego w razie jakiegoś drobnego nieporozumienia.

      Ale niestety - uniezależnienie się od małżonka to podstawa. Nie możesz życ
      tylko i wyłącznie życiem męża. Musisz się jakoś realizować, musisz wyjść do
      ludzi - inaczej zwariujesz i z roku na rok będziesz coraz bardziej
      nieszczęśliwa.

      Nie znam Was, ale może to "jesteś głupia" to wierzchołek góry lodowej. I
      należałoby poszukać przyczyn tego braku szacunku gdzieś głębiej. A potem
      popracować nad małżeńskimi relacjami, ewentualnie, gdy praca nie da rezultatu -
      wziąć pod uwagę inne rozwiązania.

      Masz prawo być szczęśliwa. Masz prawo czuć się potrzebna i wartosciowa, bo
      absolutnie każdy człowiek chce wiedzieć, czuć, że to, co robi w życiu ma
      jakikolwiek sens i jest potrzebne. I nad tym też musisz popracować. Niestety,
      to samo się nie zrobi...
      • yenna_m Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:22
        pomogly mi zmiana wizerunku i zaprzyjaznienie się z kilkoma dziewczynami z
        piaskownicy wlasnie wink
        młody mi za wczesnie enter wcisnal wink)))))))))))))))
        • ewa2233 Re: dostało mi się za ślimaka 08.07.05, 10:45
          Męża i teściową pominę milczeniem - brak słów po prostu.

          A odnośnie ślimaków, to mój syn w wieku około 4 lat uwielbiała się nimi bawić!
          Nawet mamy zdjęcie z tamtego okresu, jak na wakacjach robił dla nich zagrodę, i
          znosił je z całego ogrodu, by się im przyglądać. Było ich tam pewnie z 60 sztuk!
          Sądzę, że to bardzo pouczające dla malucha obserwować jakieś zwierzątka. Nawet
          śliamki. Pouczające także pod tym względem, że nie wolno im robić krzywdy.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka