paulinka32
07.07.05, 20:22
Byliśmy na spacerku w parku: ja, mąż, teściowa i nasz synek 4 letni. Mały
bardzo lubi ostatnio obserwować ślimaki. W parku mały chciał dotknąć ślimaka,
a mój mąż stanowczo mu zabronił. Dodam, że mały dotyka tylko skorupki, a i to
bardzo rzadko się zdarza. Teściowa stanęła po stronie męża i mówi, że lepiej
niech nie dotyka, bo sama się boi ślimaków. Ja natomiast grzecznie
powiedziałam mężowi, że na spacerku pozwalam mu dotknąć samą muszelkę
ślimaka. Na co ona wykrzyknął na mnie: "BO JESTEŚ GŁUPIA JAK BUT". Zrobiło mi
się głupio (tymbardziej, że teściowa obok) i powiedziałam spokojnie, że
owszem jestem głupia i uśmiechnęłam się. Po czym spokojnie mówię do niego, że
pozwalam mu dotknąć tylko skorupki, a on an mnie znowu, że: "JESTEŚ GŁUPIA".
Więc się na niego obraziłam, jak powiedział to trzeci raz i milczałam przez
resztę spacerku. Potem stwierdził, ze robie głupie fuchy i najeżdżam na jego
matkę. Dodam nadopiekuńczą.
Prosze odpowiedźcie mi szczerze? czy te ślimaki przenoszą jakieś choroby?
Czy miałam prawo obrazić się na męża/