Dodaj do ulubionych

Wiocha w polskim wydaniu.................

17.07.05, 12:25
Picie "pępkowe" i "kawalerskie" to wiocha.
Zainspirował mnie wątek z innego forum...i chciałabym z Wami to
przedyskutować.
Najprawdziwsza wiocha w polskim wydaniu.
Pępkowe, chlanie z kolesiami - którzy chcą się napić na krzywy ryj bo młody
tata przecież musi postawić flachę.
Kiedy matka obolała i zmęczona leży po porodzie. Zabiłabym gościa który by
mi taki prezent zrobił z okazji urodzenia dziecka...Toż to alkoholizm.
Kawalerstkie i panienskie- dziwny obyczaj zeganania się z "wolnością" którą o
dziwo mieli będąc w związku, zyjąc jak małzenstwo a teraz nagle znika.
A już szczytem jest dziwa zamówiona dla pana mlodego w celu "ostatniego
pobzykania".
Krew mnie zalewa jak słyszę o tych naszych polskich obyczajach, durnych i
mega żenujących, zalatujących wiochą, burakami i jeszcze zdziwienie jak ktoś
się chce wyłamać...

Oto polska własnie, wypić trzeba zawsze...Błłeeee....

Apropos drażniących słów - słowo 'pępkowe' mnie strasznie drzaźni...

A wy jak sądzicie?
Jak w innych krajach ludzi obchodzą takie święta? Wiecie? Bo ja jestem prawie
pewna że to tylko u nas taki obornik jest.
Obserwuj wątek
    • villemo77 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:32
      ja słyszałam " pępkówka" - okropny, prymitywny zwyczaj. Mój mąż nie osmieliłby
      sie zrobic czegoś takiego.
      Po moim powrocie do domu z dzieckiem wypiliśmy wszyscy po lampce szampana na
      cześć nowego członka rodziny a o popijawie z kolesiami (taa- na krzywy ryj )
      nie było nawet mowy.
      Mam wrażenie , ze to bardziej praktykowany zwyczaj na wioskach . Ba - nie
      tyle zwyczaj, co obowiązek.
      • 18lipcowa Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:35
        villemo77 napisała:

        > ja słyszałam " pępkówka" - okropny, prymitywny zwyczaj. Mój mąż nie
        osmieliłby
        >
        > sie zrobic czegoś takiego.
        > Po moim powrocie do domu z dzieckiem wypiliśmy wszyscy po lampce szampana na
        > cześć nowego członka rodziny a o popijawie z kolesiami (taa- na krzywy ryj )
        > nie było nawet mowy.
        > Mam wrażenie , ze to bardziej praktykowany zwyczaj na wioskach . Ba - nie
        > tyle zwyczaj, co obowiązek.


        Oj nie na wioskach.
        Jak słyszę o jakiejś grubszej popijawie to najczęsciej wychodzi że to było
        pępkowe.
        A szczyt wiochy : znajomy wynajął ośrodek daleko daleko poza miastem w którym
        bierze ślub, był to weekendowy wyjazd, zabrał kolegów - w celu chlania
        kawalerskiego. MAXI ŻENADA. A wykształcony. I z miasta.

        Denerwuje mnie to oburzenie jak ktoś nie chce wyprawiać ...
        • wieczna-gosia Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:42
          no ale moment.
          Kawalersi i panienski to zwyczaj dosc globalny. Lacznie z wynajmowaniem
          panenek. Tak bawili sie wszyscy moi obcokrajowi znajomi przed slubami
          (ponownymi rowniez)

          a co do pepkowego to ja marze o przeniesieniu na grunt polski
          anglosaskich "baby showers" czyli imprezek z prezentami przed urodzeniem
          dziecka. Uwazam to za uroczy zwyczaj, moze zalatwic sporo wydatkow zwiazanych z
          wyprawka.

          No ale kloci sie z przesadem, ze przed porodem dziecku nie nalezy nic kupowac
          (ktory z kolei dla mnie jest wiocha).

          Co mysle o pepkowym- nie mam nic przeciw zeby moj maz w towarzystwie znajomych
          wychylil toast. O ile przygotuje dom na moj przyjazd, bedzie mial czas aby do
          mnie wpasc do szpitala itd. Nie lubie zabawy w psa ogrodnika- ja leze obolala
          to ty masz sie nie bawic. A dlaczego niby- w koncu dziecko sie urodzilo cieszyc
          sie trzeba.

          Jak to jest mega chlanie, to uwazam ze to wiocha, ale ja kazd mega chlanie
          uwazam za wioche, i z okazji urodzenia dziecka i wieczoru panienskiego i obrony
          pracy chociazby.
        • villemo77 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:44
          A propo's kawalerskiego , tudzież panieńskiego ; my zrobiliśmy wspólna imprezę.
          Najpierw popijawa ze znajomymi w klubie , a potem towarzystwo przeniosło sie
          do kolegi, który miał wolna chatę .
          Nigdy wcześniej i nigdy pózniej tak dobrze sie nie bawiłam... I tyle nie
          wypiłam ...
          Mąz nawet nie chciał słyszeć o typowym kawalerskim ,czyli balu samców. Wszak
          wiadomo, ze nudno i smutno bywa na imprezach bez towarzystwa drugiej płci.
          Ja byłam skłonna zgodzic sie na ten kawalerski spęd
          (nawet na striptizerke) , coby facet myślał , ze wyluzowana i wspaniałomyślna
          jestem .
          Ale na szczęscie nie chciał !!!
        • zumaminka a dlaczego akurat wiocha???? 17.07.05, 17:21
          Mnie sie wydaje,ze to raczej głupota czy brak kultury osobistej a nie kwestia
          pochodzenia czy wykształcenia.Lipcowa normalnie szok ten twój znajomy- jak on
          mógł?? nie dość że wykształcony to jeszcze z miasta jak on śmiał?? Toż to
          zarezerwowanne dla buraków ze wsi.Czy ty masz jakieś pojęcie o wsi kobieto? Czy
          tylko jakąś dziwną wizję samych pokrak i tumanów???
          Ja urodziłam sie w mieście i mieszkałam tam przez 18 lat od 8 mieszkam na wsi
          dlatego mogę ocenić to obiektywnie.Dla mnie większym nietaktem jest dzielenie
          ludzi na mądrych z miasta i idiotów ze wsi niż pępkowe czy wieczór kawalerski.
          I wierz mi, że na wiosce jest większy luz niż ci się zdaje a nierzadko w
          wiejskim domku mieszka mądrzejszy i zacniejszy człowik niz ty sama.
          Zanim zaczniesz szukać kolejnych rzeczy które wydają ci się buraczane zastanów
          sie czy to tobie słoma z butów nie wystaje.
          Co do samego "świętowania"to u nas go nie było mąż wolał spędzić czas ze mną i
          dzieckiem niż pić z kolegami.W naszym towarzystwie czekamy aż mama dziecka
          będzie mogła świętować razem z nami.I nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem.
          Co do wieczoru panieńskiego to owszem miałam nawet kilka i wcale nie traktowałam
          tego jak ostatniego szaleństwa bo małżeństwo niczego mi nie odebrało.Były to
          miłe imprezy w towarzystwie koleżanek.A jak ktoś ma ochotę robić inaczej to jego
          sprawa mnie nic do tegosmile
          A szczytem"wiochy"jest określanie tym mianem czegoś o pejoratywnym znaczeniu.
          • 18lipcowa nie podniecaj się tak. 17.07.05, 17:52
            zumaminka napisała:

            > Mnie sie wydaje,ze to raczej głupota czy brak kultury osobistej a nie kwestia
            > pochodzenia czy wykształcenia.Lipcowa normalnie szok ten twój znajomy- jak on
            > mógł?? nie dość że wykształcony to jeszcze z miasta jak on śmiał?? Toż to
            > zarezerwowanne dla buraków ze wsi.Czy ty masz jakieś pojęcie o wsi kobieto?
            Czy
            > tylko jakąś dziwną wizję samych pokrak i tumanów???
            > Ja urodziłam sie w mieście i mieszkałam tam przez 18 lat od 8 mieszkam na wsi
            > dlatego mogę ocenić to obiektywnie.Dla mnie większym nietaktem jest dzielenie
            > ludzi na mądrych z miasta i idiotów ze wsi niż pępkowe czy wieczór kawalerski.
            > I wierz mi, że na wiosce jest większy luz niż ci się zdaje a nierzadko w
            > wiejskim domku mieszka mądrzejszy i zacniejszy człowik niz ty sama.
            > Zanim zaczniesz szukać kolejnych rzeczy które wydają ci się buraczane zastanów
            > sie czy to tobie słoma z butów nie wystaje.
            > Co do samego "świętowania"to u nas go nie było mąż wolał spędzić czas ze mną i
            > dzieckiem niż pić z kolegami.W naszym towarzystwie czekamy aż mama dziecka
            > będzie mogła świętować razem z nami.I nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem.
            > Co do wieczoru panieńskiego to owszem miałam nawet kilka i wcale nie
            traktowała
            > m
            > tego jak ostatniego szaleństwa bo małżeństwo niczego mi nie odebrało.Były to
            > miłe imprezy w towarzystwie koleżanek.A jak ktoś ma ochotę robić inaczej to
            jeg
            > o
            > sprawa mnie nic do tegosmile
            > A szczytem"wiochy"jest określanie tym mianem czegoś o pejoratywnym znaczeniu.
            • semijo Re: nie podniecaj się tak. 17.07.05, 18:02
              Oj lipcowa a ty jak zawsze tylko schematami myślisz i jak zwykle nie potrafisz
              nawet sensownie odpowiedzieć. Burzysz własną teorie "ludzi z miasta"
              • zumaminka Co do podniecania 17.07.05, 18:36
                Moze tobie Lipcowa do podniecenia wystarczy poczytać forum ale ja do tego
                potrzebuję czegoś bardziej erotycznego niż twoich wypocin. Nie zamartwiaj się
                więc o stan moich emocji tylko dobrze słomę w butach upchaj zanim na MIASTO
                wyjdziesz.
                • 18lipcowa Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 17.07.05, 20:00
                  i rozpowszechniła słowo wiocha.
                  • zumaminka Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 17.07.05, 20:40
                    To nie chodzi o pretensje.Jest mi tylko przykro kiedy ludzi ze wsi traktuje sie
                    jak obywateli drugiej kategorii.Sama kiedyś używałam słów wiocha,buraki
                    wieśniackie itp.Kiedy zmieniłam środowisko zaczęłam się z tym czuś nieswojo bo
                    zauważyłam,że robię komuś przykrość.Uważam,ze język polski jest na tyle
                    bogaty,ze można użyć innych słów.I swoim postem chciałam właśnie na to zwrócić
                    uwagę.
                    • 18lipcowa Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 17.07.05, 22:28
                      zumaminka napisała:

                      > To nie chodzi o pretensje.Jest mi tylko przykro kiedy ludzi ze wsi traktuje
                      sie
                      > jak obywateli drugiej kategorii.Sama kiedyś używałam słów wiocha,buraki
                      > wieśniackie itp.Kiedy zmieniłam środowisko zaczęłam się z tym czuś nieswojo
                      bo
                      > zauważyłam,że robię komuś przykrość.Uważam,ze język polski jest na tyle
                      > bogaty,ze można użyć innych słów.I swoim postem chciałam właśnie na to zwrócić
                      > uwagę.


                      A ja Ci powtarzam że słowo to nie ma żadnego związku z ludźmi ze wsi. Tak sie
                      mówi i już. I ja tak napisałam bo miałam ochotę.A jak masz jakiś kompleks z tym
                      związany to juz nie moja wina. To tak mi podchodzi jakby "uderz w stół...."
                      • zumaminka Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 18.07.05, 10:53
                        Lipcowa czy ty umiesz czytać??Pisałam,że jestem z miasta, spędziłam tam
                        wiekszość swojego życia nie mam więc kompleksów pochodzeniowych i na tym
                        zakończmy tą bezowocną dyskusję.
                        • 18lipcowa Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 18.07.05, 10:58
                          zumaminka napisała:

                          > Lipcowa czy ty umiesz czytać??Pisałam,że jestem z miasta, spędziłam tam
                          > wiekszość swojego życia nie mam więc kompleksów pochodzeniowych i na tym
                          > zakończmy tą bezowocną dyskusję.

                          No to po co się tak podniecasz????????????????
                          • e_r_i_n Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 18.07.05, 11:00
                            Sadzac po ekspresyjnosci postow, to raczej Ty jestes bardzo podniecona smile

                            (tak, tak, kompleksy mam)
                            • 18lipcowa Re: Masz do mnie pretensje jakbym ja wymyśliła 18.07.05, 11:11
                              e_r_i_n napisała:

                              > Sadzac po ekspresyjnosci postow, to raczej Ty jestes bardzo podniecona smile
                              >
                              > (tak, tak, kompleksy mam)

                              nie nie jestem
          • kornelcia75 Re: a dlaczego akurat wiocha???? 17.07.05, 19:38
            Jest picie i picie hahahaha
            Mój mąz zawiózł mnie do szpitala o 12.00 i rodził zemną.O 22.00 urodziłam a on
            o 24.00 pojechał do rodziców wypili szmapana.Na drugi dzień był u mnie i mówił
            ze wieczorem wpadną jego przyjaciele.Wypili sobie kulturalnie a ja nie lezałam
            obolała ,zapłakana w szpitalu.
            Kawalerski wieczór to tez było spotkanie u kumpla w chacie,a ja porwałam moje
            kolezanki na babskie tany.
            Za 2 tyg jestem zaproszona na wieczór panienski i juz się cieszę...ma być jakis
            facio....hehehehe
            Osobiscie nie uwazam tego za wiochę.
            No może jakbym sama rodziła i nie mogła dodzwonić sie do męza zeby mu
            powiedzieć ze Już-mamy dziecko!a on lezałby zchlany i nie slyszał telefonu.To
            wiocha!smile
            • paq "wiocha" 17.07.05, 19:47
              no nie wiem dlaczego sie tak panie denerwuja...w takim potocznym jesyku nawet na
              brzydka sukienke mowi sie ale wiocha.....wystarczy posłuchac młodziez na ulicach
              itd.. no i sie ludzia udziela...mi prawde mowiac tezsmile mowiac wiocha zazwyczaj
              ma sie na mysli "obciach" itd..
            • wieczna-gosia Re: a dlaczego akurat wiocha???? 17.07.05, 20:06
              no dzieki kornelcia, bo juz zaczynalam sie zastanawiac, czy moj liberalizm, co
              do tego jak moj facet spedza poporodowe wieczory, jest zbyt daleko posuniety.

              Nigdy ie bylam specjalnie obolala, to fakt, wiec moze dlatego wink
              • kornelcia75 Re: a dlaczego akurat wiocha???? 17.07.05, 20:25
                hehehe,ja mam Gosia taką scenę przed oczami mej wyobrazni-
                po porodzie-
                mąz-kochanie moze wpadną do mnie dzis koledzy albo ja wyjde na jakies
                piwko,wiesz chce pogadac,podzielic sie swoim szczęsciem z innymi...
                żona-zwariowałeś toć to wiocha!ja tu pocieta,wszedzie krew,juz jestem zmeczona
                opieką nad dzidziusiem!nigdzie nie pójdziesz,rażniej mi bedzie jak bedę
                wiedziała że grzecznie siedzisz w domku i myjesz np.okna smile)))

                pozdrawiam serdecznie
          • rysiowa Re: a dlaczego akurat wiocha???? 17.07.05, 22:13
            Zgadzam się w 100%. Wydaje mi się , że to własnie takie "młode wilczki" z
            miasta uwielbiają organizować takie imprezy (wzorowane na amerykańskich filmach
            klasy B)- wieczory kawalerskie w ośrodkach, gołe baby wyskakujące z tortu itp.
            itd. Razem ze mną pracują dziewczyny mieszkające na wsi (bogatej wsi - jeżeli
            to ma dla kogoś jakieś znaczenie) i one w życiu nie pozwoliły by na takie
            imprezy jak mega chlanie w wieczór kawalerski czy "pępkowe". Obawiam się ,że to
            ja (i wykształcona i z miasta) więcej wypije na jednej konkretnej imprezie niż
            one razem z mężami przez cały rok. No i fajnie wink
    • agatris Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:37
      no zgadzam się w 100 %, polskie obyczaje wywołują u mnie ciarki na plecach i
      odruchy wymiotne
      przez tzw.pępkowe mało nie dostałam nerwicy, leżałam z synem w szpitalu, a do
      naszego domu zeszli sie dawno nie widziani znajomi, którzy gdzieś usłyszeli o
      tym ze urodziłam i mąż musiał ich uraczyć imprezką -bo taki zwyczaj przecież,
      poza tym nie rozumiem czemu faceci opijają to wydarzenie,czemu jest
      to "ich"zwyczaj,
      co do kawalerskich i panieńskich, to my z mężem nie obchodziliśmy, nie było
      takiej potrzeby, wolności nikt z nas nie stracił
      pozdr
      • zuzia_i_werka Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:41
        Heh...kawalerskiego i panieńskiego nie było bo nie mamy slubusmile(i tak by nie
        było bo nie cierpimy oboje) Pępkowe odwalił z pierwszą żoną-przy mnie widać
        dorósł hehe.A ja dorzucę coś co u mnie powoduje dreszcz obrzydzenia-oczepiny!
        NIenawidzę i pewnie dlatego nie lubię tradycyjnych,polskich wesel brr... Aż mi
        się pisac nie chcesad Pozdr!
        • ledzeppelin3 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:44
          My z małżem olaliśmy pępkowe, kawalerskie i panieńskie. W ogóle pogwałciliśmy
          wszystkie możliwe zwyczajesmile A pretensje czyjekolwiek mi wiszą, nie mamy
          ciśnienia mieć "mnóstwa znajomych", których urazić nie można. Prawdziwi
          przyjaciele rozumieją, reszta nas nie obchodzi.
          • paq Agadzam sie Led z Toba:)) 17.07.05, 13:17
            tez nie odczuwamy jakiegos przymusu posiadania mnostwa znajomych wiec...kiedy
            mupilismy mieszkanie sami raczylismy sie ze szczescia z e nasze, przy Julku to
            samo..przy rocznicach itd...tez..a przed slubem..pewnie tez bedziemy sobie
            siedziec z piwkiem na plazy i wspominac.."kurcze a pamietasz???..a teraz
            bedziemy małżenstwem"..smile i to mi sie o wiele bardziej podobasmile
            • 18lipcowa ja też 17.07.05, 13:18
              paq napisała:

              > tez nie odczuwamy jakiegos przymusu posiadania mnostwa znajomych wiec...kiedy
              > mupilismy mieszkanie sami raczylismy sie ze szczescia z e nasze, przy Julku to
              > samo..przy rocznicach itd...tez..a przed slubem..pewnie tez bedziemy sobie
              > siedziec z piwkiem na plazy i wspominac.."kurcze a pamietasz???..a teraz
              > bedziemy małżenstwem"..smile i to mi sie o wiele bardziej podobasmile
            • ledzeppelin3 Re: Agadzam sie Led z Toba:)) 17.07.05, 13:19
              Jak się dwoje ludzi nie czuje ze sobą najlepiej na świecie, to i mnóstwo
              znajomych nie pomożesmile
              • paq dokładnie:) n/t 17.07.05, 13:23

                • wieczna-gosia Re: dokładnie:) n/t 17.07.05, 20:04
                  Ale posiadanie mnostwa znajomych chyba nie jest wiocha?

                  Do zrobienia pepkowego czy wieczoru panienskiego nie jest potrzebne mnostwo
                  znajomych. U mnie byly 4 przyjaciolki.
                  Zgadzam sie z toba jednakze led zeppelin w zupelnosci, niemniej jednak nie
                  rozumiem co to ma wspolnego z "wiocha" przy pepkowych czy innych kawalerskich.
                  Jak ktos chce zrobic wioche to zrobia ja we dwoje, no nie?
                  • nanuk24 Re: dokładnie:) n/t 17.07.05, 21:52
                    No to ja tez do tych wiesniar sie zaliczam, bo przeciez moj maz zrobil pepkowe.
                    Zaprosil swoich serdecznych przyjaciol, do wyboru wino, piwo, wodka. No i w
                    przerwach na picie panowie...no wlasnie...sprzatali moje mieszkanie, bo malzonek
                    stwierdzil, ze sam sobie nie poradzismile Podal w rece srodki czystosci, robote
                    podzielil na rowno, zeby nikt przypadkowo za lekko nie mialsmile
                    I maz szczesliwy ze pepkowy sobie zorganizowal i ja szczesliwa, bo wreszcie okna
                    pomyte i za meblami poodkurzanesmile
                  • ledzeppelin3 Re: dokładnie:) n/t 18.07.05, 11:55
                    Nigdzie nie pisałam o wiosze. Tylko o gwałceniu utartych zwyczajów (czy
                    zwyczaje mogą być utarte? )
    • sowa_hu_hu Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:43
      jak słysze że chłop będzie pił jak kobieta rodzi czy tez wkrótce po urodzeniu...
      niby to na cześc nowego członka rodziny to mnie trzęsie! mój facet był ze mną od
      początku porodu do samego końca - prawie go odebierał smile potem przyjeżdżał
      codziennie do szpitala i opiekował sie nami... do głowy by mu nie przyszlo zeby
      nie byc ze mną tylko chlać wóde z kolegami... dla mnie takie zachowanie to
      prostactwo i tyle... co innego jak żona wyjdzie ze szpitala i bedzie sie dobrze
      czuła - wtedy mozna sie na jakieś piwko umówić... ale nie chalnie wódy w dzień
      porodu , na umór...

      co do wieczorów panińsko - kawalerskich... nie mam nic przeciwko... mozna sie
      pobawić , coś wypić... mozna zaprosić striptizera czy striptizerke... ale żeby
      zamawiac dziwke zeby pan młody mógł sobie pobzykac to jakas paranoja... szczerze
      mówiąc nie spotkałam sie z tego typu imprezą - zeby panna młoda czy pan młody
      bzykali sie z jakimś zamówionym towarem... ale pewnie sie takie przypadki
      zdarzają... tylko po cholere wtedy za mąz wychodzić? żenić sie? bez sensu...
      • villemo77 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 12:48
        Zdarzają się , oj zdarzają...Czasem to wręcz ( chociaż śmiesznie
        brzmi )- presja kolegów .Mam wielu kumpli więc słyszałam co nieco ...
        • eccia0102 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 13:09
          W Polsce tez praktykuje sie zabieranie ze sobą w gosci flaszeczki,nie wina czy
          piwka ale czystą,zeby rozmowa sie jako tako kleiła.To jest wiocha.
          • paq Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 13:14
            Zgadzam sie jak nic..wiocha na maxa..jedzie mi taka obleśnością..blee...takie
            pijane towarzycho i "hurra Staszek ma syna/córke, wypij nastepnego" bleeeeeee.....

            jak moj facecik wybrałby sie na taka "impreze" to po tej swojej pieknej buzi by
            chyba dostałtongue_outP

            a co do przedslubnych wojazy..no z tymi panienkami na ostatnia noc...ktos musi
            miec naprawde niezle narabane w głowce..oj niezle..i nie uwazam to za normalne
            ze cobie pocyka sie z jakas lala z agenncji..a potem przed oltarz czy cos tam i
            przysiega wiernosc, zaufanie itd...bzdura i to bzdura dla idiotow
      • bablara Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 11:05
        A dla mnie nie jest wiocha same pepkowe zorganiozwane przez maza. W moim
        przypadku wnerwilo mnie cos innego. Przez dwa tygodnie lezalam w szpitalu przed
        i po porodzie. Maz byl u mnie kazdego dnia i spedzal ze mna naprawde duzo czasu.
        Ale ja tesknilam za znajomymi, z ktorymi spotykalimsy sie przed szpitalem
        codziennie.
        Brakowalo mi kontaktow z ludzmi , poniewaz bylam chora i lezalam sama na sali, z
        tego tez powdu inne mamy nie chetnie przebywaly w moim towarzystwie. Mialam
        nadzieje ze znajomi mnie odwiedza w ciagu tego pobytu w szpitalu, ale okazalo
        sie ze nie maja czasu,za to na imprezke w moim domu czas znalezli. To jest
        dopiero wiocha.
    • gagunia Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 13:25
      Nie wiem jak jest za granica, ale wsrod moich znajomych te zwyczaje nie sa
      raczej popularne. My z mezem tez nie mielismy imprezy paniensko-kawalerskiej, bo
      nie odczuwalismy potrzeby. Tydzien przed slubem bylismy razem na imprezie.
      Pepkowego z kolegami tez nie bylo, chociaz pojedyncze sztuki sie dopominaly. Jak
      urodzilam to maz zadzwonil do mnie wprawdzie wieczorem w stanie wskazujacym, ale
      dzwonil od tesciow, bo jak urodzilam poszedl do nich zaopatrujac sie po drodze w
      butelke smile

      O ile jeszcze imprezy kawalerskie i panienskie sa dla mnie akceptowalne =
      chociaz nieco bezsensowne, o tyle pepkowe nie. I pewnie byloby mi przykro gdybym
      sie dowiedziala, ze maz sobie baluje z kolesiami, kiedy ja ledwo zywa leze w
      szpitalu.
    • lidkakn Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 14:04
      Zgadzam się z Twoją opinią. Gdyby mąż urządzał sobie takie balangi, podczas
      mojego pobytu w szpitalu lub po wyjściu, to bym mu chyba podmalowała coś
      niecoś. Mam szczęście,że mój Misiek nie z tych. Ale pamiętam, zę jak ostatnio
      przebywałam na poródówce, to moja dopiero co pocięta sąsiadka z sali w rozmowie
      telefonicznej błagała męża, by bardzo nie pił i zostawił coś z porodowego.
      Myślałam, że mnie krew zaleje. A ta dziwa na pożegnanie kawalesrkiego stanu to
      chyba zwyczaj niezbyt polski, raczej zachodni. Zbliżamy się było nie było do
      zachodu i przejmujemy zwyczaje, szkoda, że te najgłupsze.
      • semijo Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 14:45
        Rany a nie przesadzacie czasem. To że facet spotka się z klikoma znajomymi, by
        uczcić narodziny dziecka nie jest niczym złym. Tak jak napisała wieczna-gosia,
        być psem ogrodnika to nie w moim zwyczaju. Oczywiście musi byc jakiś umiar, ale
        to już zależy od kultury osobistej wybranka. Śmieszą mnie hasła w stylu "gdyby
        mój misiek to zrobił to.."itp Dla mnie to jest właśnie wiocha
        • e_r_i_n Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 14:48
          Wkurzyloby mnie spotkanie dwa dni po porodzie i schlanie sie tak, ze mialabym
          dwojke dzieci do opieki smile
          Natomiast piwko czy toast - jak najbardziej. Mowimy o 'typowych' w Polsce
          pepkowych smile
          • semijo Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 15:01
            e_r_i_n napisała:

            > Wkurzyloby mnie spotkanie dwa dni po porodzie i schlanie sie tak, ze mialabym
            > dwojke dzieci do opieki smile
            > Natomiast piwko czy toast - jak najbardziej. Mowimy o 'typowych' w Polsce
            > pepkowych smile

            Czy ja wiem czy to takie typowe...chyba u naszych babć albo mam
            • e_r_i_n Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 15:06
              Moze i tak smile
              Ja osobistych doswiadczen nie mam, znam jakies relacje ze slyszenia.
              Dla mnie wazne, ze moj maz szumnie nie opijal narodzin naszego syna, byl tylko
              na piwku z przyjacielem.
    • e_r_i_n Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 14:45
      Kawalerskie i panienskie wieczory sa popularne, z tego co mi wiadomo, takze na
      zachodzie. I tez jest popijawa, i panienki.
      Pepkowego nie rozumiem, nie pochwalam i na szczescie moj maz ma podobne zdanie.
    • itsola Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 15:26
      Czesc !
      Ja mieszkam w Niemczech i musze powiedziec,Niemcy tylko szukaja okazji do
      swietowania "zaznaczam do zabywy i picia " nie do chlania.Panienskie i
      kawalerskie jest planowane przez kolegow i kolezanki juz duzo wczesniej .Sa to
      rozne smieszne zabawy (przebieranie,chodzenie po knajpkach i sprzedawanie
      pocalunkow itp ,itd).Jednym slowem wspaniala zabawa.Urodzenie sie dziecka jest
      tez okazja do bibki.Oczywiscie planowanej z zaproszonymi goscmi i piciem z
      umiarem.Ale jak ktos nie chce to nie musi tego robic.Jest jeszcze bardzo duzo
      okazji wymyslonych przez Niemcow tylko po to by sie znowu spotkac i oczywiscie
      popic ,ktore pozostaly juz tradycja.Niemcy baaaarrrdzo lubia sie czesto spotykac
      i swietowac.
      Takze to wcale nie taka wiocha co robia nasi rodacy.W takich okolicznosciach
      mozna wybaczyc.Ale co mnie denerwuje:jak jestem w Polsce -bardzo duzo rozmawia
      sie o piciu ,rozrobach itp.kto z kim sie pobil ?kto sie nachlal az lezal i nic
      nie wiedzial o swiecie itp.jakby nie mieli innych tematow .Pozdrawiam Ola
      • paq Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 15:41
        to jest roznica wlasnie..miedzy spotkaniem sie z przyjacielem, swietowaniu
        kulturalnym...a chlaniem..chlaniem z ludzmi ktorzy potem i tak cie olewaja i
        nawet dziecka nie zobacza tylko okazji do chlania szukajauncertain
        • itsola Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 16:13
          Czesc !
          masz racje !Tak to jest w Polsce.Ostatnio bylam w lutym i mojej bratanicy
          urodzil sie syn.Tatus ze swoimi braciszkami i dziadkiem chlali caly tydzien.Nic
          nie przygotowali w domu.Zeby nie moja bratowa (babcia dziecka) to chyba nawet
          nie byloby napalone w domu na powrot.A oni byli tacy dumni ,ze jeden o malo sie
          nie zabil bo spadl ze schodow.To jest potworne.A w szpitalu to chyba oprocz mnie
          i mojej bratowej to chyba nikt nie byl odwiedzic,bo wszycy nie byli w stanie.
          Tutaj to czasami jest za duzo odwiedzin,az meczace.Przynosza piekne prezenty
          itp.No a potem swietuja ,ale mysle ,ze sobie zasluzyli. Pa Ola
    • cruella Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 16:47
      U nas nie było ani kawalerskiego ani panieńskiego, tym bardziej nie było pępkowegosmile

      Czy to oznacza, że jestem pani z miasta? smile)))))))))
      • aleksandrynka Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 19:37
        wiesz, a mój niemąż hucznie świętował pępkowe, ja to dopiero wieśniara
        jestem! wink
    • mynia_pynia Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 21:16
      To zależy kto sobie jaką wiochę wychowa wink
      Ja pewnych zachowań nie uważam za wiochę, pod warunkiem że panuje jakiś poziom
      imprezy.
      Dla przykładu mój tato jak ja się urodziłam, a było to dawno temu wink tak
      świętował moje narodziny że go wujek przywiózł (brat) do szpitala a on sztywka.
      Moja mama jak to zobaczyła to wpadła w rozpacz, nie odzywała się do niego przez
      kilka dni.
      A jak urodziła się moja siostra (4 lata później) to też to oblewał ostro z tym
      że do szpitala zgłosił się wyperfumowany, w garniturze, i z goździkami wink.
      Ach Ci faceci wszystkiego trzeba ich nauczyć....
    • ularita Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 21:27
      Lipcowa w cAłym swoim wykonaniu i w swoich wypocinach to jedna wielka rasowa
      wieśniara!!! Szuka takich tematów aby jej post był na górze!! Rasowa wieśniaro
      Tobie z butów słoma wystaje zasr...pani mgr (czytaj magazynier) BUHAHHHHAAAA
      • villemo77 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 21:31
        ularita napisała:

        > Lipcowa w cAłym swoim wykonaniu i w swoich wypocinach to jedna wielka rasowa
        > wieśniara!!! Szuka takich tematów aby jej post był na górze!! Rasowa
        wieśniaro
        > Tobie z butów słoma wystaje zasr...pani mgr (czytaj magazynier) BUHAHHHHAAAA


        No.... Twój post świadczy o tym , że to tobie raczej słoma ... itd
      • 18lipcowa Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 22:30
        ularita napisała:

        > Lipcowa w cAłym swoim wykonaniu i w swoich wypocinach to jedna wielka rasowa
        > wieśniara!!! Szuka takich tematów aby jej post był na górze!! Rasowa
        wieśniaro
        > Tobie z butów słoma wystaje zasr...pani mgr (czytaj magazynier) BUHAHHHHAAAA


        Wow super!!!!
    • pasibrzuszek Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 21:33
      A dla mnie wiocha jest brak odpowiedniego wyrażania się w wydaniu autorki 18
      lipiec :"bachor, szcz..". Tak się wyraża osoba z wykształceniem wyższym?
      • 18lipcowa Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 22:31
        pasibrzuszek napisała:

        > A dla mnie wiocha jest brak odpowiedniego wyrażania się w wydaniu autorki 18
        > lipiec :"bachor, szcz..". Tak się wyraża osoba z wykształceniem wyższym?

        no a jak . Mówię również kur...a, pier....ę i je...ć.
    • ularita Villemo 77 17.07.05, 21:40
      A ty robisz za adwokata 18 lipcowej? Jeśli nie to się nie wtracaj, czytaj, pisz
      ale nie wtrącaj sie. Podejrzewam ze taka sama wieśniara jak i ona!! Buhhaahhaha
      • villemo77 Re: Villemo 77 17.07.05, 21:51
        No wiesz- używasz wulgaryzmów a to oczymś świadczy . I to Twoje obłakańcze ;
        buhhahhahha ....
        Nie znam lipcowej i nie zamierzam bawic sie w adwokata a Ty kobieto - opanuj
        się !!!
        • friedmar wiocha nie - raczej frajda 17.07.05, 22:45
          od końca studiów w komplecie spotykamy się tylko na kawalerskich, weselach i na
          pepkowym!
          to przynajmniej w moim otoczeniu wygodny pretekst by w piątek wypaść o
          normalnej godzinie z pracy, przemknać kilkaset kilometrów i pogadać z
          najdawniejszymi i cholernie odległymi przyjacółmi. na krzywy ryj? moze slowo
          ryj tu nie pasuje - każdy wpada z czym uwaza - najważniejsza jest obecność i
          bratanie, opowieści o starych karabinach i takie tam. Jak historia dowodzi nie
          zdarzył się nam na żadnym takim spotkaniu jakiś szczególny wypadek głębokiego
          upojenia alkoholowego - pamietam, ze ostatnio raniutko - czyli tak o 9.00
          wszyscy ubrani byli i pomagali przygotowac dom na przybycie nowego mieszkaca.
          Mamy od 30 do 35 lat i dobrze nam w szkole razem było. Co ważne, nasze zony i
          przyjaciółki też są co najmniej dobrymi koleżankami i zadnej nie przeszkadzają
          nasze meskie harce, bo po prostu zawsze są miłym spotkaniem starych przyjaciół,
          a nie pretekstem do picia wody i tyle. Na jednym kawalerskim mieliśmy panienkę -
          ze trzy godziny trwało zamnim wynegocjowaliśmy jej przyjazd i to jako
          najlepszą zabawę oceniam, w całym tym zgiełku... W rytmie vivy i reklam(nie
          było magnetfonu) zrobiła stripte.. no rozbrała się, zatańczyła gugu i wyszła do
          drugiego pokoju się ubrać i pojechała dalej taxą. Czy to złe? nasze kobiety o
          tym wiedziały wcześniej, niektóre się wściekały, a niektóre wiedziały że akurat
          ten pan mlody to lubi - ale skoro nie przeszkadza to jego zonie, skoro nie było
          zbiorowego i indywidualnego sexu z ladacznicą i zwirzetami też nie, to czemu
          wiocha ma to się nazywaćsmile? Ot wyskok, swawola, ale nic bardziej gorszego niż
          oddanie glosu a pawlaka z peeselu, no nie?
      • 18lipcowa Re: Villemo 77 17.07.05, 22:31
        ularita napisała:

        > A ty robisz za adwokata 18 lipcowej? Jeśli nie to się nie wtracaj, czytaj,
        pisz
        >
        > ale nie wtrącaj sie. Podejrzewam ze taka sama wieśniara jak i ona!!
        Buhhaahhaha



        Buahahahahhhaaaa!!!
    • bea.bea Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 17.07.05, 23:01
      sama nie miałam ani panieńskiego, ani pępkowego....weselw też chyba należy
      bardziej nzwać przyjęciem .
      ale osobiście uważam , że mozna mieć te wszystkie imprezy i nie zaliczac sie do
      wieśniaków ( nie obrażając ludzi ze wsi),
      ale często po sposobie wypowiedzi , nawet, a w zasadzie w szczególności tu na
      forum wieśniactwo wychodzi z coniektówrych osób....

      powtarzam po raz kolejny....rozmawiamy na temat który zapodała kolezanka ...a
      nie o niej czy o innych....

      -------------------------------------

      stoi dwóch łysych w mc'donaldzie
      - dwa wieśmaki
      - widze , ale co podac
    • iwles Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 12:23
      Dla mnie największą "wiochą" jest brak tolerancji i wyśmiewanie się z innych.
    • palka_zapalka Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 12:46
      wrrrr oś mi sie robi jak slysze teksty typu coś jest wiocha i obornik!
      Owszem oblewanie na umór bo urodziło sie dziecko jest ochydne, ale jeśli facet
      zaprasza znajomych na kulturalną małą imprezkę z okazji narodzin dziecka to jest ok.
      Nie wszędzie się to zowie "pępkowe"
    • lolinka2 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 22:11
      zgadzam się. ktoś w innym wątku pisał o postawie psa ogrodnika ale to kwestia
      opdowiedzialności. mądry facet w życiu nie opuści matki swego dziecka w chwilę
      po jego narodzinach żeby się schlać, poczeka aż sprawa "przycichnie",
      przestanie boleć i...kto mu wtedy broni postawić flaszkę kolegom (ale nie UPIĆ
      SIĘ)???
      A kawalerskie... najlepszy dowód na to że nie tędy droga i lepiej powiedzieć
      "nie" następnego dnia.

      Jak o tym czytam jedna refleksja przychodzi do głowy: fajnego mam męża big_grin
      • ledzeppelin3 Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 22:14
        Mojego faceta wołami by nie odciągnął od nas po moim porodzie.
        • semijo Re: Wiocha w polskim wydaniu................. 18.07.05, 22:19
          ledzeppelin3 napisała:

          > Mojego faceta wołami by nie odciągnął od nas po moim porodzie.

          Pewnie mocno sznurek trzymasz...
    • acorns Pępkowe musi być 19.07.05, 01:54
      Musi być pępkowe żeby dzieciak się zdrowo chował. Nie rozumiem tego oburzenia
      niektórych. Na miejscu kobiety bardziej bym się martwił jak mąż by nie pił z
      kumplami z okazji urodzenia dziecka. Że mu nie zależy albo nie cieszy się. A
      jak pije to jest kurde w porządku chyba. Tu jest Polska i takie są zwyczaje.
      Wieczór kawalerski też być musi. Przecież kumple nie popuszczą. Tym bardziej,
      że już takich imprezek po zmianie stanu cywilnego może nie być, bo żona,
      dzieci, rodzina itd.
      Chłop jak świętuje to musi pochlać. Przecież nie będzie sączył drinka z
      parasolką jak jakiś pedzio. Zrozumcie to wreszcie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka