margosia.kr
21.07.05, 07:48
Śmiertelny błąd babci
To czwarty przypadek w ostatnich dniach
Czteroipółletni Arek wypadł z ósmego piętra, kiedy pilnująca go babcia wyszła
tylko na chwilę, żeby kupić mu zapiekankę.
Małe ciałko leży przykryte czarną folią na chodniku. Arek to czwarte w tym
tygodniu dziecko, które pozostawione bez opieki straciło życie, wypadając z
okna. Błagamy - rodzice, myślcie, przewidujcie, bądźcie ostrożni!
Zapomniała o drzwiach
- Jezus Maria! Nigdy sobie tego nie wybaczę. Pewnie chciał zobaczyć, czy już
mu niosę jedzonko - po stężałej z bólu twarzy Danuty Ł. (56 l.), babci
pilnującej Areczka w mieszkaniu córki na 8. piętrze wieżowca przy ul.
Czarnowiejskiej w Krakowie, płyną ciurkiem łzy. Pilnowała malucha, którego
pozostawiła jej pod opieką córka, Małgorzata P. (33 l.).
Kiedy babcia zamknęła za sobą drzwi, przykazując maluchowi, by grzecznie się
bawił, zrobiła śmiertelny w skutkach błąd. Zapomniała o drzwiach balkonowych.
Otwartych, bo w mieszkaniu panowała duchota. Chłopczyk wyszedł przez te
drzwi. Wdrapał się po starej balkonowej zabudowie. Wypadł.
- ToĘprawdziwa katastrofa dla tej rodziny - mówi wstrząśnięty 53-letni
Stanisław Ślusarczyk, jeden z mieszkańców bloku. - To miła i spokojna
rodzina. Chłopiec był ich jedynym dzieckiem. Nie wiem, jak oni sobie z tym
poradzą.
Chciał złapać misia
Na miejscu dramatu pojawiła się natychmiast ekipa policyjna i tłum gapiów.
Ludzie byli zszokowani. Zadawali sobie pytanie: dlaczego?
Jeden ze świadków opowiadał, że najpierw z balkonu wyleciała pluszowa
maskotka. Zaraz potem wypadło dziecko. - Maluch prawdopodobnie wypadł,
próbując złapać w locie pluszaka - komentował jeden z policjantów.
Zrozpaczonymi matką i babcią zajął się policyjny psycholog.