e_madziq
22.07.05, 08:06
Wczoraj mój mąż był świadkiem takiej sytuacji: na boisku grupka chłopaków w
wieku ok. 12 lat grają w piłkę, nagle na boisko wbiega dziecko, ok.
półtoraroczne. Jeden z chłopaków goniąc za piłką nie zauważył małej i wbiegł
na nią przewracając ją. W tym momencie wkroczyła mamuśka małej dziewczynki i
pdobno tak sie wydarła (dosłownie, bo dopiero w tym momencie maż zauważył całą
sytuację)na chłopaka, ze ten się rozpłakał, a ta zabrała dziecko i poszła do
domu. Mąż mówił, ze wydzierała się straszliwie, wykrzykując że takie bachory
powinny siedzieć w domu itp. Jak mi to maż opowiadał to najzwyczajniej żal mi
sie zrobiło tego chłopaka. Kilka razy dziennie przechodzę obok tego boiska, bo
jest usytuowane na środku placu zabaw i zawsze zwracam uwage synkowi, by nie
przechodził przez środek boiska, bo chłopaki grają i mogą mu niechcący zrobić
krzywdę. W opisanej sytuacji, nie dotyczyło to wydarzenie ani mnie, ani mojego
dziecka, ale miałabym szczerą ochotę cos tej mamie powiedzieć i zapewne gdybym
była świadkiem tej sytuacji-cos bym powiedziała.
Jak Wy postąpiłybyście w takiej sytuacji? Wiem, ze może lepiej byłoby się nie
wtrącać, ale tu chyba poniosłyby mnie emocje.