Dodaj do ulubionych

Ale się wkurzyłam!!!

23.07.05, 15:40
W sierpniu mieliśmy jechać na wesele nad morze do kuzyna od meża.Mamy 19m-c
dziecko i ma jechać z nami.Kuzyn wynajął busa bo jedzie jeszcze parę
osób.Mieszkamy na Śląsku więc dość daleko nam do morza.I wszystko niby
ok.Tylko dzisiaj się okazało że Oni nie wiedzieli że my pojedziemy m naszym
małym!!!! i nie ma miejsca dla niego!!!No kurna chyba nie zostawie dziecka na
4 dni samego!!!Jeszcze powiedziaj:że wam się go chce tak zabierać,przeważnie
dzieci się nie zabiera!!! A co to jakaś kula u nogi czy co?!Czy dzieci są po
to żeby trzmać ich w domu!!!Tak się cieszyłam na ten wyjazd.już nie z tego że
wesele,tylko że zmienimy klimat chociaż na trochę,że się wyrwiemy z domu.Bo
na wczasy nigdzie je jedziemy!!!Cholerka jasna!!!Ale jestem zła.
Obserwuj wątek
    • beti1970 Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 16:06
      szczerze mówiąc nigdy nie zabierałam dzieciaków na wesela, załatwiałm im opiekę
      babci lub niani. dziecko na weselu to nieporozumienie - byłam świadkiem jak
      takiego malucha tak gość niechcąco kopnął że prawie go zabił - ludzie na weselu
      są pijani, szaleją na parkiecie, musisz mieć dziecko cały czas albo na rękach,
      albo na krzesle, musisz wyjść wieczorem około 7-8 już z nim spać, więc żadnej
      zabawy dla ciebie nie będzie. dziecko się nudzi - zwłaszcza takie małe, umęczy
      się okropnie. moich synów zabrałam raz na wesele 2 lata temu - mieli wtedy po
      13 i 10 lat. o 17:30 był obiad, o 18 młodszy kategorycznie kazał się zawieźć do
      domu a starszy wytrzymał do 20. byli tak znudzeni.
      dzieci gonią po sali, trzeba uważać na nie żeby ich nie potrącić , nie uderzyć,
      kelnerki noszą gorące jedzenie, ludzie palą papierosy, krzyczą i śpiewają itd.
      ja teraz jestem 4.5 roku z facetem nowym, spodziewam się dzidzia, a ślub
      (cywilny) i wesele może sobie zrobimy za jakiś rok, dwa - i wogóle nie mam
      zamiaru zapraszać dzieci, po prostu na zaproszeniach będę pisać tylko Państwo
      xx i tyle. i może się ktoś na mnie obrazić. jeżeli na imprezie jest podawany
      alkohol to to nie jest miejsce na dzieci wg mnie.


      moja siostra miała na weselu około 35 dzieci (duże dwudniowe wiejskie wesele
      na 160 osób) i dla mnie to była porażka:
      zdewastowana sala - obskubana z balonów, wystroju , dzieci wszystko ściągały ,
      balony co chwilę walały się po ziemi i strzelały itp.
      pętające się wszędzie dzieciaki - pod nogami, w przejściach itd.
      mniejsze dzieci jak orkiestra zaczynała grać - strasznie płakały ze strachu
      (hałas)
      około 19-20 nastąpił masowy odpływ mam z dzieciakami do domu i miały mamy po
      weselu.
      te które wróciły po odwiezieniu dzieci do domu zastały pijanych kompletnie
      mężów (pozostawienie bez kontroli - panowie nie tańczyli - bo żon nie było i
      się nawalili)
      część mam zostawiła dzieci na sali - dzieci pozasypiały na krzesłach,
      poprzenosili je potem do sali - magazynku i tam spały boraki na ziemi na jakiś
      materacach, co chwilę któreś się budziło i wyłaziło stamtąd jak zombi.

      nie wiem jak ciebie - ale mnie to nie kręci, jak mam iść na wesele i nie wypić,
      nie potańczyć, nie wyspać się i odpocząć - to po co jechać.

      a kuzyn jest OK moim zdaniem, ja na pewno nie będę moim gościom załatwiać busa -
      jeśli już to zwyczajowo autobus spod urzędu i kierowca na sali odwożący gości
      mieszkających niedaleko.
    • kruszynka301 Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 16:11
      nie możesz dziecka zostawić u rodziców? Faktycznie, na wesela raczej się dzieci nie zabiera (my zawsze zostawiamy córeczkę w domu, takie wyjazdy zdarzają się przecież co kilka lat).
    • gagunia Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 16:15
      Moim zas zdaniem kuzyn zachowal sie po chamsku. Mogl zapytac czy planujecie
      zabrac dziecko, a nie podejmowac decyzje za Was. Nie chodze zbyt czesto na
      wesela, ale tam gdzie bylam zawsze byly jakies dzieci i nie sprawialy zadnych
      problemow gosciom- najwyzej rodzice musieli sie nabiegac. Na moja impreze
      weselna moja przyjaciolka przyszla z 15-miesieczna corka. Dziecko nikomu nie
      przeszkadzalo, a kiedy bylo zmeczone przyjacolka odwiozla je do rodzicow i
      wrocila po pol godzinie na impreze.
      Nie spotkalam tez na zadnym weselu takiego pijacko-prostackiego zachowania o
      jakim wspomina przedmowczyni. Owszem, byli ludzie mnie i bardziej pijani, mniej
      i bardziej szalejacy po sali, ale nie bylo ekscesow, popychanek dzieci itp.
      Dzieciaki zawsze mialy swoj kacik do zabawy i zawsze jakis rodzic zabawial
      dzeciaki tancami.
      Nie pojechalabym na to wesele, tylko wyslala kuzynowi kartke z zyczeniami.
      • karina1974 Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 16:24
        gagunia napisała:

        > Moim zas zdaniem kuzyn zachowal sie po chamsku. Mogl zapytac czy planujecie
        > zabrac dziecko, a nie podejmowac decyzje za Was. Nie chodze zbyt czesto na
        > wesela, ale tam gdzie bylam zawsze byly jakies dzieci i nie sprawialy zadnych
        > problemow gosciom- najwyzej rodzice musieli sie nabiegac. Na moja impreze
        > weselna moja przyjaciolka przyszla z 15-miesieczna corka. Dziecko nikomu nie
        > przeszkadzalo, a kiedy bylo zmeczone przyjacolka odwiozla je do rodzicow i
        > wrocila po pol godzinie na impreze.
        > Nie spotkalam tez na zadnym weselu takiego pijacko-prostackiego zachowania o
        > jakim wspomina przedmowczyni. Owszem, byli ludzie mnie i bardziej pijani,
        mniej
        > i bardziej szalejacy po sali, ale nie bylo ekscesow, popychanek dzieci itp.
        > Dzieciaki zawsze mialy swoj kacik do zabawy i zawsze jakis rodzic zabawial
        > dzeciaki tancami.
        > Nie pojechalabym na to wesele, tylko wyslala kuzynowi kartke z zyczeniami.

        Zgadzam sie z Gagunią - my w tym roku bylismy na 2 weselach i na oba wzielismy
        córcie (3latka). Jakoś nie sprawiała wiekszych problemów ani ona ani reszta
        dzieciaków. Zawsz ktoś na nią patrzył a jak "padła" do zanieślismy ją do
        specjalnego pokoju gdzie spała reszta dzieciaków a tam pilnowała ich opiekunka.
        I jakoś też nie pamiętam, żeby sie ktoś aż tak "nawalił" jak opisuje tu jedna
        dziewczyna.
        Kuzyn powinien był sie spytać czy zabierzecie dziecko, a po takim czymś olała
        bym ich a kasę która miała bym do koperty wydałabym na jakiś wypad z dziećmi n
        ałikend smile
        • asia9931 Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 16:31
          Ja bym nie zabrała takiego małego dziecka na wesele. Czy pomyślałaś o tym co z
          nim zrobisz jak zechce spać?
          • sowa_hu_hu Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 17:27
            ja bym nigdy takiego małego dziecka na wesele nie zabrała... kiedy rok temu mój
            kuzyn sie żenił nie pojechałam na ten slub własnie ze względu na to ze marcel
            miał 1,5 roczku - to jest męczące zarówno dla dziecka jak i dla rodziców - nie
            pobawicie sie , bedziecie sie musieli dzieckiem zajmowac cały czas... nie lepiej
            zostawić go u babci? ja za miesiąc wybieram sie na wesele , mły ma teraz ponad
            dwa latka ale tez go nie zabieram...

            mimo to twój kuzyn zachował sie nie fair - ja bym ich olała i pojechała
            pociągiem , sa jakieś zniżki rodzinne a za dziecko nie zapłacisz... no i bedzie
            wam 100 razy wygodniej w pociągu niz w busie z tak małym dzieckiem...
            • mm_s Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 19:26
              Odnośnie "pijackich zabaw i plątających się dzieci pod nogami" - byłam już na
              wielu weselach, na moim własnym też było kilkoro dzieci i nic takiego nie miało
              miejsca.
              Sami byliśmy gośćmi na weselu kuzynki męża, nasza Julka miała wtedy niecałe 2
              latka. Ponieważ ślub i wesele były ponad 200 km od naszego domu ( zresztą nie
              tylko my byliśmy osobami dojezdnymi ), Państwo Młodzi dla takich jak my
              przewidzieli nocleg. I nie można na podstawie jednego przypadku stwierdzić, że
              każdy maluch jest marudny i męczący, albo będzie nawiedzał rodziców niczym
              Zombi, jak to któraś z Was wspomniała wcześniej. Każde dziecko jest inne i
              inaczej na takie sytuacje reaguje, być może autorka tego postu była już na
              jakimś weselu ze swoim dzieciaczkiem, lub najzwyczajniej w swiecie zna swoje
              dziecko najlepiej i wie, że akurat taka impreza będzie mu się podobać?
              Nie wszystkie wesela są "pijacką libacją", bynajmniej ja na takie jeszcze nie
              trafiłam - owszem jest alkohol, zdarzyć się może, że ktoś niezbyt trafnie oceni
              jego ilość na swoje możliwości, ale jest to rzadkość, poza tym jeśli chodzi o
              dostęp dzieci do alkoholu są też i rodzice.
              W naszym przypadku na weselu obecni byli również dziadkowie, więc mała latała
              na zmianę do nas i do nich, świetnie bawiła się z dziadkiem, i może co
              poniektórym ciezko będzie uwierzyć - wytrzymała do 23.00. Wtedy po prostu wraz
              z ciocią, która wówczas była w ciązy i też postanowiła odpocząć poszła do
              pokoju hotelowego ( sala balowa była na dole ) i po kąpieli słodko spała aż do
              rana. Zresztą, nie była ona jedynym tak małym dzieckiem ( pomijam dzieci w
              wieku od 6-15 lat ), na weselu też była córka siostry Pana Młodego.
              W każdym przypadku nalezy wziąć wszystkie za i przeciw, w końcu każde dziecko
              jest inne, a wesele jest i dla tak małych dzieci wielką frajdą.
              I uwierzcie, można się wybawić nawet gdy jest się na weselu razem z dzieckiem -
              no chyba że niektórzy za "zabawę" uważają libację alkoholową do upadłego i
              białego rana... smile

              A co się tyczy kuzyna mógł chociaż zapytać o ilość osób, a nie z góry zakładać,
              że maluch zostaje...A może nie ma z kim zostać? Według mnie to naprawdę niemiłe
              z jego strony i nie omieszkałabym się mu o tym powiedzieć.
    • michiko nie dziwię sie kuzynowi...wesele to nie miejsce 23.07.05, 19:32
      dla dziecka.
      Bo często bywa tak że dziecko jest w centrum zaineresowania rodziny, która
      dawno w większym gronie nie widziała się.
      A kuzynostwo nie maja obowiązku dbania jeszce o wasze dziecko. Bo ono jest
      wasze prawda??
    • michiko i jeszcze ta rozczeniowa postawa....bez przesady 23.07.05, 19:33

      • aszar.kari Re: i jeszcze ta rozczeniowa postawa....bez przes 23.07.05, 19:49
        A nie mozesz Ty z dzieckiem pojechac busem a Twoj maz dojechac samodzielnie
        pociagiem? Skoro nie ma miejsca w samochodzie na 3 osoby, to niech chociaz jada
        dwie. Pociagi nad morze chyba wciaz kursuja smile
        Osobiscie tez bym wolala "podrzucic" Mlodego babci czy cioci, ale jesli
        koniecznie chcesz z Nim jechac, to poszukaj innego wyjscia. Obrazic i wsciec
        sie zawsze zdazysz wink
        Aszar
      • nicol.lublin Re: i jeszcze ta rozczeniowa postawa....bez przes 23.07.05, 19:49
        może niedokładnie przeczytałam pierwszy post... ale ja zrozumiałam tę sytuację
        inaczej...
        to jest oprócz wyjazdu na wesele wyjazd nad morze i pewnie o to (a nie o
        zabieranie dziecka na wesele) chodziło dziewczynie. a może to ja czegoś nie
        rozumiem?
    • michiko tak to pewnie o tej wyjazd nad morze chodzi - jest 23.07.05, 19:51
      taka piosenka.."na krzywy ryj"
    • purpurowazmija Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 22:02
      Fakt faktem, że dziecko na weselu to nie specjalnie dobry pomysł, ale gdyby to
      dotyczyło mojego dziecka i gdyby ktoś powiedział "że jego nie liczył" kopnęła
      bym go w pupcię. Tak samo nie poszła bym na wesele, gdyby ktoś na zaproszeniu
      napisał xx (jak sugerowała poprzedniczka). To czy ktoś zabiera dziecko na
      wesele czy nie to jego indywidualna sprawa, zapraszający jest osobą bardzo nie
      w porządku, jesli "jawnie nie chce dzieci". W końcu też bedzie kiedyś miał
      swoje i na pewno byłoby mu przykro.
      • beata132 Re: Ale się wkurzyłam!!! 23.07.05, 22:44
        Sądzę, że autorce wątku bardziej chodziło nie o samo wesele ale o to, że będą
        mogli z dzieckiem pobyć kilka dni nad morzem (wnioskuję to po jej słowach).
        Pewnie założyła sobie, że odpoczną sobie przy okazji wesela. Jeśli chodzi o
        mnie to w swoim życiu byłam na kilkunastu weselach i na niektórych były
        dzieciaczki a na innych nie. Wg mnie to indywidualna sprawa rodziców, czy chcą
        zabierać swoje dziecko czy nie. Jeśli chodzi o zajmowanie się własnym potomkiem
        to z tym na weselach bywa różniesmile Nie miałabym pretensji jeśli zostałabym
        zaproszona bez synka. Bo wesele jest po to aby się bawić a nie stresować czy
        nasze dziecko się dobrze czuje na takiej imprezie. Tak jak już dziewczyny
        pisały można zostawić dziecko z kimś z rodziny. Ale to wyłącznie moje zdanie.
        Wydaje mi się jednak, że obecnie troszeczkę poprzewracało nam się w głowach.
        Nie cieszymy się z samego zaproszenia na ślub i wesele ale oczekujemy aby nas
        przywieziono, odwieziono, zapewniono nocleg. Zrobiliśmy się bardzo wygodni.
        Moja mama opowiadała mi jak w jej młodości nikt takimi rzeczami się nie
        przejmował. Goście cieszyli się, że będą mogli uczestniczyć w najważniejszym
        dniu państwa młodych. Jeśli trzeba było to spali na sianie w stodole, albo
        wracali pieszo kilka km do domu. Nie piszę tego aby kogoś urazić, bo sama
        zapewniałam noclegi swoim gościom weselnym. Tylko już nie wiem czy to czasy się
        zmieniły czy może my. Sprawdza się stare,polskie porzekadło: "jeszcze się taki
        nie urodził, który by każdemu dogodził".
      • kamcia_79 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 10:25
        Nie sądze ze to czy ktos zabiera dziecko to jego indywidualna sprawa. Panstwo
        mlodzi maja prawo sobie nie zyczyc obecnosci dzieci. A ty jesli nie wyobrazasz
        sobie zostawic dziecka pod czyjąs opieka na jeden wieczór to po prostu
        rezygnujesz z wesela. 19miesieczne dziecko na weselu to nieporozumienie.
        • beata132 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 10:52
          Pisałam, że zabieranie na wesele dziecka jest indywidualnę sprawą rodziców,
          mając na myśli sytuacje, kiedy dzieci także są zapraszane. Zgadzam się że
          młodzi nie mają obowiązku zapraszać nas z dziećmi. Czasami młodzi po prostu nie
          są w stanie zaprosić wszystkich a chcieliby aby chociaż reprezentanci rodziny
          byli obecni.
          • kamcia_79 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 19:32
            Moja wypowiedz dot.postu purpurowejzmiji
    • rysiowa Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 13:27
      Kilka razy miałam okazję pomagać na weselu kelnerom i jedno mnie dobijało - gdy
      szło się z wielgachną tacą z gorącymi napojami a pod nogami biegały dzieci. A
      jesli nie biegały i siedziały na kolanach to wierciły się, wymachiwały łapkami,
      sięgały do tacy. Porażka. Może o to chodzi?
      • olciac1 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 13:45
        W końcu dogadaliśmy się z kuzynem i jest ok.Miejsce jest i nie ma żadnego
        problemu.Z większaścią się nie zgadzam co odpisali,ale każdy ma przecież swoje
        zdanie na ten temat.Ja znam swoje dziecko na tyle dobrze że mogę sobie pozwolić
        zabrać go tak dalego i na taką imprezę jak jest wesele.A w dodatku jadą jeszcze
        dziadkowie więc nie ma problemu.Gdyby nie zalatwili busa to by nikt nie
        pojechał na to wesele a onym zależy żeby było więcej ludzi.I wcale nie jedziemy
        na "krzywy ryj"!!!I wydaje mi się że dzieci nie są wcale takie złe.Czy jak
        wyjeżdzamy na wakcje to zostawiamy dzieci w domu??Bo jedziemy przecież
        odpocząć,a nie biegać za dzieciakami!!Należy do naszej rodziny i ma prawo
        uczestniczyć we wszystkich ważnych wydażeniach rodzinnych.
        DZięki wszystkim za rady.Zostawmy to już bo może się zrobić niezły młyn,a
        ja się chciałam tylko wygadać!!
        Pozdrawiam wszystkim!!!!
        • michiko poraziłaś mnie!! uczestniczenie w wieku 19 mies. 24.07.05, 15:51
          w ważnych wydażeniach.............. wymiekłam.
          ja wyjeżdzam na wakacje bez dziecka bo mam prawo do odpoczynku. I żeby byc
          dobrą matka a nie umęczona matka polka wielbładzica.
          • olciac1 Re: poraziłaś mnie!! uczestniczenie w wieku 19 mi 24.07.05, 19:29
            michiko napisała:

            > w ważnych wydażeniach.............. wymiekłam.
            > ja wyjeżdzam na wakacje bez dziecka bo mam prawo do odpoczynku. I żeby byc
            > dobrą matka a nie umęczona matka polka wielbładzica.
            >
            Wymiękaj dalej!!!!!!!!!!!!!!!! i odpoczywaj bez dziecka Twoja sprawa.Ja
            tak nie potrafie!!!
            • purpurowazmija Re: poraziłaś mnie!! uczestniczenie w wieku 19 mi 24.07.05, 20:49
              Ja też nie. Dziecko to skarb. A czas tak szybko leci, że każda chwilka jest
              ważna zarówno dla dziecka jak i dla rodziców.
          • kawusia76 Re: poraziłaś mnie!! uczestniczenie w wieku 19 mi 25.07.05, 11:26
            jak to mozliwe ze mamy ten sam pogląd na tą sprawę? i ja jadę na wakacje bez
            dzieckasmile
            • michiko nie wierzę??? 25.07.05, 11:52

              • kawusia76 Re:tez jestem w głebokim szoku;)n/t 25.07.05, 12:14
        • haganna Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 21:50
          jak
          > wyjeżdzamy na wakcje to zostawiamy dzieci w domu??
          A to trzeba było od razu napisać, że o wyjazd na wakacje tobie chodzi, a nie o
          jakieś tam wesele. Na miejscu kuzyna też bym się trochę zirytowała. Nie licz na
          serdeczne kontakty z nim w przyszłości.
          Na naszym weselu goście mieli opłacony hotel i opiekunkę do dziecka, ale też
          zdarzyła się nam "rodzinka", co do której podejrzewamy, że to wykorzystała do
          celów nieco innych niż świętowanie z nami... Ludzie czasem to są bezczelni.
        • marcelino1 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 22:51
          Twój kuzyn to osoba o wysokiej kulturze osobistej "dogadaliście się i jest ok".
          Myślę, że on "dogadał się", bo nie chce niepotrzebnych kłótni ale swoje zdanie
          na Twój temat ma. Przede wszystkim nie musiał organizować dojazdu i zamawiać
          busa. Wy, jeśli chcecie przy okazji pojechać na krótkie wakacje, to dojedźcie
          we własnym zakresie.
          Wesele nie będzie trwało 4 dni. Zatem nie rozstałabyś się z dzieckiem na długo.
          Wieczorem taki maluch słodko śpi i nie musi "bawić się" na weselu. Swoją drogą
          dla niego to pewnie też średnia przyjemność.
          A to "ważne wydarzenie rodzinne" ma pewnie w swoim małym nosku.
          TY chcesz za darmo dojechać na wakacje, a tłumaczysz to wyjazdem na wesele.
          Twój kuzyn to naprawdę facet z klasą.

          Swoją drogą gdyby kuzyn nie załatwił busa to nikt by nie pojechał.. DZIWNE. To
          nie ma już pociągów ani innych możliwoci dojazdu??
          Nie załatwisz busa to my mamy wesele gdzieś - no faktycznie "ważne wydarzenie
          rodzinne".
    • sabina74 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 22:26
      Uważam, że niesprawiedliwie oceniacie autorkę niniejszego postu. Ja mam 22
      miesiecznego synka i gdybym była w podobnej sytuacji, albo bym pojechała z
      dzieckiem, albo wcale. Tak jak autorka postu pisze, wyjaz jest czterodniowy,
      więc jest również okazja, by z malcem wybrać się nad morze, coś ciekawego mu
      pokazać, tym bardziej, że jest ona ze Śląska. Nie widzę w tym nic złego, że chce
      połączyć wesele z miłym odpoczynkiem z rodziną. Gdy my z meżem organizowaliśmy
      wesele, wcześniej wiedzieliśmy, czy goście przyjadą z dziećmi czy też nie, jest
      to w pełni logiczne by zapytać wszystkich przed i pod tym kątem się również
      przygotować. Przecież chodzi o to, żeby gościom się podobało i mieli dobre
      wspomnienia z uroczystości i wszystkiego, co jest z tym związane. Wesela
      przecież nie są tylko dla dorosłych. Choć jeśli kuzyn nie chciał by tacy mali
      goście uczestniczyli w jego weselu (miał do tego prawo), to mógł to zaznaczyć
      wcześniej przy zapraszaniu gości, była by wóczas jasna sprawa, a nie jakieś
      niedomówienia. Ja w podobnej sytuacji również byłabym zła.
      • babsee Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 22:54
        A na mnie,męża rodzina obraziła się śmiertelnie ( do dziś-to już 2 lata), gdy
        powiedzieliśmy,że dzieci nie zapraszamy na wesele ( bo w całej rodzinie były 2
        sztuki).Teraz sama mam dziecko i na mysl by mi nie przyszlo zabierać Jagę na
        tego typu impreze.Bo po co?
        • marcelino1 Re: Ale się wkurzyłam!!! 24.07.05, 22:55
          babsee napisała:

          Teraz sama mam dziecko i na mysl by mi nie przyszlo zabierać Jagę na
          > tego typu impreze.Bo po co?

          No właśnie, też się zastanawiam?? Po co brac dziecko na wesele?
          Ale autorka postu bierze dziecko na wakacje, a mówi, że na wesele żeby za
          dojazd nie płacić.
    • weronikarb Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 10:24
      olciac a czy dobrze spojarzalas w zaproszenie? Bo jesli byl zdziwiony to być
      moze na zaproszeniu było zapraszamy np. Jole i Marka Iksów - ja tak pisalam
      zaproszenia.
      Wesela bylo w restauracji, wesele na maksymalnie 60 osob,
      a pozatym za dziecko place jak za osobe - to wole kogos z doroslych.
      Dzieci u mnie nie bylo jedynie ci co na miejscu to przyszli na poprawiny.
      Synka jesli bylaby to impreza sali a nie w restauracji to jedynie na obiad
      moze z godzinke lub 2 by polatal i do domu - ale tez za zgoda panstwa mlodych.
      Rodzne mam w Czaplinku czyli tez turystyczne miasteczko, ale na wesele bym nie
      wziela - zero zabawy, chyba ze mialabym opieke dla synka to tak, bo bym z kims
      z rodziny sie umowila na nocleg i zzrobilabym sobie mini wczasy smile
      • umywalka_pentagonalna Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 10:53
        No właśnie - zaproszenie. Czytam Wasze odpowiedzi i czytam, i też od razu o tym
        pomyślałam - naistotniejsze jest tu co napisał kuzyn Olci w zaproszeniu. Jeśli
        ujął tylko rodziców to należy to uszanować i albo wybrać się we dwójkę, albo w
        ogóle. U mnie w rodzinie było takie wesele, gdzie zapraszano małżeństwa bez
        dzieci i nikt nie widział w tym nic niestosownego, a goście dopisali w blisko 100%.

        pozdrawiam
    • anetina wesele 25.07.05, 10:57
      to może i ja się wypowiem na ten temat

      kuzynki synek był na weselu swojej mamy, jak miał niespełna 3 latka
      wspominam to niemiło, w tym sensie, że w kościele cały czas krzyczał, na sali
      nawet nie schodził mamie (pannie młodej) z rąk

      mój Mały był pierwszy raz na poprawinach, jak miał 7,5 miesiąca
      było w porządku, ja nie narzekam, bawił się i tańczył na rękach, no i
      troszeczkę (bo już zaczynał) dreptał

      na kolejnym już całym weselu był, jak skończył 18 miesięcy
      również nie narzekam, dzieci było sporo, bawiły się na sali same, kelnerki na
      nie nie narzekały, a jeszcze do nich się uśmiechały
      Mały wytrzymał do 1 w nocy
      ale w domu już padł

      za 2 miesięcy mam wesele siostry
      ze względu na Małego odmówiłam tylko bycia świadkową
      żeby nie było, że chce cały czas ze mną być
      Mały oczywiście idzie na wesele, to jest Jego chrzestna, a poza tym nie
      miałabym Go z kim zostawić
      pokoik obok będzie przygotowany dla dzieci, a poza tym jest wózek
      a i tak Mały nie uśnie, bo się będzie bawił

      • kawusia76 Re: wesele 25.07.05, 11:23
        ja króciutko-nie wzięłabym dziecka na wesele,chociaz byłam juz na takim na
        którym była niania do dzieci.uwazam ze wesele nie jest miejscem dla dziecka a
        jeżeli mam sie bawic i czuc swobodnie nie mogę sie non-stop rozgładac za
        maluchem.
      • e_r_i_n Re: wesele 25.07.05, 11:56
        Od kiedy mamy dziecko, mielismy zaproszenie na 3 wesela. Za kazdym razem
        zdecydowanie szlismy bez synka - bo to nie miejsce dla malego dziecka, poza tym
        nasza bytnosc tam sprowadzilaby sie do opieki nad dzieckiem. Dzieci na
        wszystkich tych imprezach byly co najmniej w wieku szkolnym. Jedno z wesel było
        po slubie chrzestnego mojego synka. I na to wesele tez Wiktor nie poszedl.
    • isma2 Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 12:21
      Śmieszne są niektóre wypowiedzi. A najbardziej te o urlopie bez dzieci.Czy ktoś
      pomyślał jak czują się te dzieci zostawiane przez rodziców bo ci "musza
      odpocząć" . Od kogo lub czego ? Jeżeli potrzebujesz odpoczynku to wyjedź na
      weekend a nie na dwa tygodnie. Sama mam dwójkę i za nic nie zrezygnowałabym z
      możliwości pokazania dzieciom wszystkiego co jest do pokazania i przezywania
      tego razem z nimi.Tak jak tu ktoś napisał to skarby o które nalezy dbać.Może
      poczytajcie sobie forum o stracie dzieci i zmieni się wasze podejście....
      • michiko tak.... bo jak sie ma dzieci to od życia rodzicom 25.07.05, 12:26
        juz się nic nie nalezy.
        Trzeba siedzieć w domu na dupie i umartwiac się. Ewentualnie targać się na
        koniec świata z małym dzieckiem.
        I robic z siebie matke polke wielbłądzice
        Sorry ja wysiadam
        • kawusia76 Re: tak.... bo jak sie ma dzieci to od życia rodz 25.07.05, 12:43
          ja sie na męczennicę nie nadaję.kiedyś odpocząc musze- od dziecka też.dziecko
          wyczuwa kiedy matka jest spięta,zmęczona,zestresowana.bardzo kocham moja córcię
          ale szanuje i dbam o własny organizm.wiem,kiedy muszę wypocząc.
      • lola211 Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 12:36
        Ismo, od dzieci czasem chce sie odpoczac, naprawde.I nie ma w tym nic
        złego.Oprócz bycia rodzicem jest sie jeszcze kobieta/mezczyzna.Na wesela nie
        chadzam, ale wszelkie inne imprezy zaliczam bez dziecka, bo bym sie po prostu
        nie pobawila, tylko ciagle opiekowala córka.
        Dodam, ze zaliczam sie do tych po stracie i takie mam wlasnie podejscie.
        • michiko szkoda ze niektóre matki tego nie potrafią 25.07.05, 12:41
          zrozumieć.
          Siedza w domu , umartwiają się, narzekają na cały świat.......... a może chwila
          oddechu dobrze by zrobiłam takim matkom - polkom
        • isma2 Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 13:07
          Mam po prostu inne poglądy poparte jakimś doświadczeniem i zwyczajnie je tu
          przedstawiłam.A wszyscy od razu huzia na mnie....
          A co do bycia matką-polką i siedzenia w domu i umartwiania się to daleko mi do
          tego,naprawdę.
      • e_r_i_n Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 12:55
        Dla mnie super frajda jest wyjazd z dzieckiem. Ale tez nie mialabym nic
        przeciwko tygodniowym wakacjom tylko z mezem. Jesli wyjazd ma byc jeden w roku,
        to bez watpienia z dzieckiem. Jesli wiecej - to jak najbardziej w roznych
        skladzie.
        • michiko chyba rodzice mają prawo do odpoczynku?? 25.07.05, 12:59
          2 tyg w roku bez dziecka to nie zbrodnia.
          • e_r_i_n Re: chyba rodzice mają prawo do odpoczynku?? 25.07.05, 13:02
            Oczywiscie. Mniej wiecej to samo napisalam smile
            • michiko i zaznaczam ze nie porzucam dziecka - ono 25.07.05, 13:06
              ma wakacje w innym terminie wtedy już wspólnie z nami
              • isma2 Re: i zaznaczam ze nie porzucam dziecka - ono 25.07.05, 13:11
                No własnie. Ja miałam na myśli rodziców którzy wyjeżdżają urlopować się a
                dziecko zostawiają u babć itd.
                • kawusia76 Re: i zaznaczam ze nie porzucam dziecka - ono 25.07.05, 13:17
                  ja zostawiam z babcią.moja córka ma 5 miesięcysmilei na pierwszy daleki wyjazd
                  wybieramy sie z nią dopiero we wrześniu.
                  • isma2 Re: i zaznaczam ze nie porzucam dziecka - ono 25.07.05, 13:27
                    Ja patrzę z perspektywy moich dzieci, które mają 3 i 7 lat. I tez zostawiam je
                    z babcią ale nie w czasie urlopu, kiedy jest jedyna okazja by "miały mnie" czy
                    nas (mnie i męża) na cały dzień.
                • e_r_i_n Re: i zaznaczam ze nie porzucam dziecka - ono 25.07.05, 13:25
                  Michiko pewnie tez ma na mysli sytuacje, gdy dziecko jedzie z rodzicami na
                  wakacje, a potem zostaje np. u babci, zeby rodzice mogli wyjechac sami.
                  Dla mnie osobiscie - idealne rozwiazanie.

      • purpurowazmija Re: dzieci to największe skarby 25.07.05, 14:38
        to ja powiedziałam, niektóre mamy mogły by sobie poczytać "chore dziecko,
        strata dziecka" albo przejść sie po oddziale onkologii dziecięcej lub po
        cmentarzu. Ja często to robię i dlatego wiem, jak ważne jest spędzanie czasu z
        dzieckiem. Nigdy (naprawdę nigdy) nie bawiłabym sie dobrze na urlopie,
        wczasach, a nawet na weselu bez dziecka. Dlaczego? bo bardzo go z mężem
        kochamy. Jest owocem naszej miłości, miłości, która wciaż trwa i nie trzeba jej
        odświeżać wyjazdem bez niego. Byłaby to dla mnie największa kara, gdybym
        musiała wyjechać bez niego.
        • michiko ale nie każdy musi mysleć podobnie 25.07.05, 14:43
          Ja potrzebuje wytchnienia od pracy, obowiązków, dziecka, męża itd.
          I daltego na urlop jezdze sama lub z mężem. Musze naładowac akumulatory żeby
          mieć siłę pracować i byc odporna psychicznie na to z czym na codzień spotykam
          się w mojej pracy.
          Na oddziały onkologii nie chodzę, forum strata dziecka nie czytam w trosce o
          moją kondycję psychiczną.
          I nie usiłuj wmówić innym ze ktos kto jedzie sam na urlop nie kocha swojego
          dziecka.
          • kawusia76 Re: michiko... 25.07.05, 14:44
            podpisuję pod Twoim postem obiema rękami.dziwne,naprawdę dziwne.
            • michiko a w dodatku dzisiaj jestem zła......... wszystko 25.07.05, 14:47
              mnie boli i jak czasem czytam post jakiejś nawiedzonej matki usiłującej mi
              wmówic ze nie kocham dziecka bo jade sama na urlop to mi się chce rzygać.
              Cięzko pracuję czasem po 16 i więcej godzin i uważam że mam prawo żyć równeiż
              dla siebie a nie tylko dla dziecka.
              czy dotarło do wszystkich nawiedzonych??
              • czajkax2 Re: a w dodatku dzisiaj jestem zła......... wszy 25.07.05, 14:51
                No cóz ja nie jestem nawiedzona. To ze sama nie zostawiam dziecka i jadę na
                urlop nie znaczy ze potępiam tych,którzy tak robią. mam zdanie,ze modeli
                wychowania jest wiele,każdemu pasuje coś innego. Ja swego nie narzucam innym i
                nie lubię zeby ktoś mówił mi jak mam wychowywac swoje.
                • michiko ja ci mówiłam jak masz wychowywać?? Bez żartów 25.07.05, 14:52

                  • czajkax2 Re: ja ci mówiłam jak masz wychowywać?? Bez żart 25.07.05, 14:53
                    Nie mowisz jak mam wychowywac. ale stwierdzenie ze jestem nawiedzona bo
                    zabieram dziecko ze sobą na urlop?? troche nie na miejscu.
              • purpurowazmija Re: michiko 25.07.05, 14:54
                Jeśli masz ochotę na normalną konwersację - to wyłącz swoją agresję i przestań
                mnie obrażać.
                Jeśli nie - dziekuję za rozmowę.
                • michiko a czymże to cię uraziłam?? 25.07.05, 14:55

                • haganna Re: michiko 25.07.05, 22:21
                  Zmijko, wyluzuj, bo jak na razie to raczej ty obrażasz inne mamy. Te przykłady
                  z cmentarzem i oddziałem onkologii są po prostu nie na miejscu i służą li i
                  jedynie temu, żeby inne mamy sprowokować i obrazić właśnie.
                  Zmień ton!
          • purpurowazmija Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 14:52
            Dla mnie dziecko jest wszystkim i odpoczynnke od niego oznaczałby dla mnie, że
            mnie męczy, a tak nie jest. Świadomie zdecydowaliśmy się na dziecko i swiadomie
            zabieramy go wszędzie. Tak samo moi rodzice zabierali mnie na wczasy.
            Po prostu dla nas dziecko nie jest zbędnym bagażem i tyle.
            • kawusia76 Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 14:55
              ale powiedz z ręka na sercu- wypoczniesz z dzieckiem? opoopalsz sie spokojnie?
              wykąpiesz w morzu?wyśpisz?pozwiedzasz?czy zrobisz cokolwiek innego co robi sie
              na urlopie bez mysłenia o karmieniu dziecka,zmianie pieluszki,tym czy mu nie za
              goraco lub nie za zimno?
              my tez swiadomie zdecydowalismy sie na dziecko.ale pozostała mi swiadomosc
              własnych potrzeb z których nie muszę rezygnowac mając dziecko.
              • purpurowazmija Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 15:00
                Mój synek ma 4 latka. Z dzieckiem wypocznę. Poopalam się w czasie, kiedy on
                będzie bawił się np. w piasku. Pływać mój synek już prawie umie. A więc to
                kolejna frajda patrzeć jak robimy to razem. Wyspać? mój synek chodzi spać o 19
                od urodzenia i śpi 12 godzin. Zwiedzać? Cudowna przyjemność pokazywać dziecku
                świat. Nigdy nie rezygnuję z własnych potrzeb, a mimo to nie zostawiłabym
                małego, sama wypoczywając.
                Jeździlismy na wczasy jak miał roczek, dwa, trzy, cztery. Nigdy nie był
                ciężarem, ale członkiem rodziny.
                • michiko uhumm wieku 4 lat dużo zapamięta 25.07.05, 15:01
                  rewelacja..........
                  • czajkax2 Re: uhumm wieku 4 lat dużo zapamięta 25.07.05, 15:03
                    Dziecko moze nie,ale ja na pewnosmile
                  • kawusia76 Re: uhumm wieku 4 lat dużo zapamięta 25.07.05, 15:05
                    zwłaszcza to ze śpi od 19 do 7 rano wiec wieczorem nigdzie sie nie wyjdzie a
                    rano trzeba wstać.zwiedzanie?to znaczy kto go nosi na rękach?
                    • michiko hahah dobre............... 25.07.05, 15:06

                  • purpurowazmija Re: uhumm wieku 4 lat dużo zapamięta 25.07.05, 15:07
                    Wiesz dzięki temu, że jestem (śwaidomie jestem) z nim moje dziecko jest
                    inteligentne, mądre, nauczyło się jeździć na rowerku w ciągu 4 dni, pływać też
                    w przeciągu paru, umie pięknie malować farbami, jeździ konno, umie liczyć,
                    potrafi przez 1,5 godziny słuchać czytania, interesuje się dinozaurami,
                    historią, Krakowem, bazyliszkami, potrafi lepic z plasteliny, modeliny,
                    ciastoliny, rozpoznaje niektóre państwa, rozumie co znaczy "wesele", "kościół",
                    Jest bardzo elokwentny, umie bawić się sam i z dziećmi. nigdy nie dostał klapsa.
                    Podejrzewam, że taki 4 latek by cię mógł zagiąć. Wnioskując po braku twej
                    asertywności.

                    Dziękuje za rozmowę.
                    Pozdrawiam
                    • michiko i teraz wyszło że moje dzieco jest głupie bo nie 25.07.05, 15:09
                      jeżdzi ze mną na urlop................
                      • czajkax2 Re: i teraz wyszło że moje dzieco jest głupie bo 25.07.05, 15:12
                        Chyba nie o to Purpurowej chodziło.
                • haganna Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 22:32
                  Zastanawia mnie parę kwestii.
                  Co skłania cię do częstego odwiedzania cmentarzy i oddziałów onkologicznych?
                  Co twój mąż sądzi o poświęcaniu całego swojego czasu li i jedynie dziecku?
                  Czy ty nie masz własnych zainteresowań, znajomych, własnego "małego świata",
                  nie potrzebujesz czasu dla siebie?
                  Nota bene umiejętności, o których piszesz, są typowe dla czterolatka,
                  obojętnie, czy spędza czas tylko z mamą, czy nie.
              • czajkax2 Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 15:00
                Ja moge z ręku na sercu powiedziec ze urlop był super. I wypoczęłam i dziecko
                miało atrakcje.
            • e_r_i_n Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 15:58
              A ja mam pytanie - do kiedy bedziesz je ze soba brala na urlop?
              • czajkax2 Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 16:57
                e_r_i_n napisała:

                > A ja mam pytanie - do kiedy bedziesz je ze soba brala na urlop?

                Mnie się pytasz?
                Nie wiem,to zalezy od wielu czynników. Ale ponieważ z reguły mamy możliwość
                tylko raz w roku odpocząć i wyjechac np na wieś,to nie rozumiem dlaczego mam
                pozbawiac dziecko świezego powietrza. Na urlopy,w sensie wyjazdów na wycieczki
                czy cos nas po prostu nie stac. Jak mąż wygospodaruje wolny czas(a rzadko się
                to zdaża,w tym roku wyjechaliśmy po 4 latach bez urlopu) to uciekamy na wieś.
                • e_r_i_n Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 17:00
                  Nie, pytałam purpurowązmije smile

                  Zreszta - niewazne. Kazdy postepuje zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie ma
                  nad czym deliberowac smile
                  • czajkax2 Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 17:05
                    e_r_i_n napisała:
                    Kazdy postepuje zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie ma
                    > nad czym deliberowac smile

                    DOKŁADNIE. Ja tylko postuluję o szanowanie innych poglądów niż nasze. Przeciez
                    to ze inne, nie znaczy ze gorsze. Po prostu inne. Irytuje mnie gdy ktoś pisze,
                    ze jestem nawiedzona bo zabieram ze soba dziecko. Tak samo ja moge napisac co
                    sądze o kims kto zostawia. Ale uwazam,ze to nie moja sprawa jak zyją inni.
                    Kazdy przyjmuje taki model jaki mu odpowiada. sadze ze jak moja mała podrośnie
                    to wtedy będe miała inne spojrzenie na zostawianie jej z kimś. Ale w tej chwili
                    dziwna mi jest myśl,ze mam ją zostawic i sobie pojechac na odpoczynek.
                    Wyjechaliśmy razem i razem wypoczywaliśmy. Jako rodzina.
                    • e_r_i_n Re: nie usiłuję nikomu nic wmówić 25.07.05, 17:10
                      Zgadzam sie w 100%. Na szczescie ja o nawiedzeniu nie pisalam smile
        • czajkax2 Re: dzieci to największe skarby 25.07.05, 14:46
          Ja własnie mysle podobnie jak Purpurowa Zmija. Nie potrafię wypoczywac bez
          córci. Moze jak podrośnie,to będzie inaczej,ale teraz (ma 22 mies) nie
          wyobrażam sobie wypoczynku bez niej. Chętnie "pozbywam się" jej na 2
          godzinki,gdy np idzie na spacer z babcią,ale na dłuższy okres nie potrafię jej
          jeszcze zostawic. Też jestem na etapie zastanawiania się co zrobic,bo jestesmy
          zaproszeni na wesele na 1 października. I nie wiem co wymysle.
          • michiko zostaniesz w domu i bedziesz zazdrościła że inni 25.07.05, 14:48
            się bawią a ty nie...........
            • czajkax2 Re: zostaniesz w domu i bedziesz zazdrościła że i 25.07.05, 14:52
              Nawet jezeli zostanę w domu to nie będe zazdrościla innym ze się bawią:0 Jezeli
              pojedziemy to tylko z poczucia obowiązku,a nie dla przyjemności. Nie lubię
              wesel, po prostu. jedyne jakie mi się podobało to swojesmile
              • michiko współczuję........... 25.07.05, 14:53

                • czajkax2 Re: współczuję........... 25.07.05, 14:56
                  Naprawdę nie masz czegosmile) Ale chyba ja zaczynam ci wspóóczuc. ciasnych
                  horyzontówi klapek na oczach. Roumiem ze tylko twój punkt widzenia jest
                  słuszny,tak? To nie dziw sie ze dziewczyny,które myslą inaczej niz ty, potępiaa
                  twoje podejscie. Ty tez nie potrafisz zrozumiec ze ktoś moze myslec inaczej i
                  nie płakac bo nie byl na weselu hehe.
                  • michiko Przepraszam ale dlaczego ja jestem potępiana?? 25.07.05, 14:59
                    ze sama jadę na urlop??
                    Moje podejście jest takie a nie inne. I koniec. Nie mam obowiązku jechać z
                    dzieckiem na urlop, prawda??
                    • czajkax2 Re: Przepraszam ale dlaczego ja jestem potępiana? 25.07.05, 15:02
                      Nie masz obowiązku. To co robisz to twoja broszka. Mnie to naprawde mało
                      obchodzi. Masz swoej podejście i ok. Ale czemu uwazasz ze jak ktoś ma inne to
                      jest nawiedzony? Ja moge powiedziec ze dla mnie to ty jestes nawiedzona,bo
                      jedziesz sama. Chodzi mi tylko o szacunek dla odmiennych poglądów.
    • lila1974 Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 12:52
      Jestem wlasnie po weselu, na którym bylam z moimi dziewczynkami. Zabralam je,
      bo nie bylo zastrzezen ze strony Pary Mlodej, by dzieci zostaly w domu. Gdyby
      taka informacja do mnie dotarla, nie obrazilabym sie, bo kazdy ma swoja wizje
      slubu i goscie powinni to uszanowac. I nie doszukiwalabym sie w takiej sytuacji
      zlosliwosci ze strony Nowozenców.

      Dziewczynki nie byly tam same, dzieci bylo wiecej. Tanczyly i biegaly po sali
      ale nie zauwazylam, aby ktokolwiek byl tym faktem zirytowany. Na czas, gdy
      podawano gorace posilki, kazda mama dbala o bezpieczenstwo swojego dziecka i
      obslugi.

      Wybawic sie równiez wybawilam, bo wiadomo, ze dzieci wzbudzaja ogólne
      zainteresowanie i co rusz ktos z gosci zabieral je do tanca. Opieka nad nimi
      byla wiec podzielona na wiecej osób - chetnych i szczesliwych, ze moga sie z
      nimi pobawic (dziadkowie, starsze kuzynostwo).

      Kazda mama zna swoje dziecko i wie, czy taka impreza bedzie dla niej i dziecka
      nie potrzebna meczarnia, czy jednak milym przezyciem. Dla obu moich córek byla
      to przyjemnosc, obie lubia muzyke i tance (chociaz mlodsza ma tylko 11
      miesiecy). W chwili, gdy widzialam, ze mlodsza ma dosc, uspilam ja i juz.

      Wszelkie kategoryczne stwierdzenia na nie lub tak uwazam za niepotrzebne.

      A juz teksty, ze nie zabieranie dziecka na urlop jest smieszne, to przesada.
      Kazdy ma swój model wychowania, co wcale nie oznacza, ze jedyny sluszny. Ja
      równiez raczej nie pojechalabym na 2 tyg na wakacje bez dzieci. Mam to
      szczescie, ze one tak samo jak ja lubia "bywac". Ale nie daje mi to prawa do
      oceniania rodziców, którzy zdecyduja sie na takie rozwiazanie. Zakladam, ze
      rozmawiamy tu o rodzicach, którzy kochaja swoje dzieci i na codzien troskliwie
      sie nimi zajmuja, a nie szukaja tylko okazji, by pozbyc sie swojego dziecka jak
      kukulczego jaja.

      Troszke wyluzujcie.
      • tennessee Re: lila 25.07.05, 22:32
        Mam nadzieje, ze nikt nie skasuje Twego postu "weselnego" - przed chwilą moja
        Oliwia, czytała go razem ze mna, i kurka himenes, nawet nie wiem co
        przycisnela, tylko zdazylam przeczytac potwierdzenie, ze zgloszono post do
        kasacji. I to Twoj jeszcze!! Aaaa!!!
        Wybacz mi, prosze. Trzymam kciuki, zeby nie skasowali wink
    • mieszkowamama Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 13:51
      Może zbyt dumna jestem, ale ja bym już nie pojechała! Potraktował Was jak
      podrzędną rodzinkę, którą zaprasza się, bo tak wypada! A dziecko... to jak
      napisałaś, kula u nogi czy co! Eh, do piachu z takimi... hi!hi!
      • michiko no faktycznie z takim poziomem to tylko do piachu 25.07.05, 14:00

    • iwles Re: Ale się wkurzyłam!!! 25.07.05, 16:02
      Jeżeli wesele jest w domu weselnym, gdzie są pokoiki dla gości - to nic nie
      szkodzi zabrać ze sobą takie małe dziecko. Tylko musicie się liczyć z tym, że
      któreś z was będzie musiało być cały czas przy dziecku.

      Byłam niedawno na weselu, gdzie koleżanka przyjechała z 5-miesięcznym brzdącem
      (tylko na pierści smile ) i swoją mamą, która opiekowała się Nim. Dostali pokoik
      do swojej dyspozycji i nikomu to nie przeszkadzało. Nikt im nie wymawiał - że
      głupio zrobili, biorąc ze sobą takie maleństwo w podróż (ponad 500 km.)

      Jeżeli tylko będziecie mieli gdzie się ulokować z dzieckiem - to jak
      najbardziej. Jeśli zaś byłoby to zwalanie się komuś na głowę - to przyznam -
      nie bardzo to widzę. Po prostu szkoda dziecka ...
      • olciac1 Buhahahaha 25.07.05, 19:22
        Ale się zrobił dym!!!!!!!!!!!
        • marcelino1 Re: Buhahahaha 25.07.05, 19:43
          olciac1 napisała:

          > Ale się zrobił dym!!!!!!!!!!!

          Głupie pytanie to i odpowiedzi odpowiednie.
          Nie ma dymu bez ognia.
          • olciac1 Nikt nie musi 25.07.05, 21:25
            Nikt nie musi przecież odpowiadać na głupie pytania!!!!!!
            • marcelino1 Re: Buhahahaha 25.07.05, 21:45
              Ludzie Tobie w dobrej wierze odpowiadają, a Ty wyśmiewasz.
              Szkoda czasu na dyskusje.
              • olciac1 Re: Buhahahaha 25.07.05, 22:02
                Przepraszam bardzo,nie wyśmmiewam odpowiedzi tylko tego jak się kłócicie między
                sobą.A o to przecież nie chodzi!!!!
                • czajkax2 Re: Buhahahaha 25.07.05, 22:03
                  Olcia tu się nikt nie kłóci. My tylko wymieniamy poglądy.
                  • olciac1 Re: Buhahahaha 25.07.05, 22:05
                    Aaaaaaaa no to sorki!!!!Heh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka