Dodaj do ulubionych

dziecko samo w domu?

22.08.05, 08:23
Chcialam zapytac, od kiedy zostawialyscie dziecko samo w domu np zeby pojsc do
sklepu? Ja wiem, ze wszystko zalezy od charakteru dziecka i ze jedni powiedza,
ze w wieku 3 lat, inni ze 6 to jeszcze za malo. Ale ja jestem jednak ciekawa
Waszych opinii.
Obserwuj wątek
    • swku Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 08:29
      kochamcie napisała:

      > Chcialam zapytac, od kiedy zostawialyscie dziecko samo w domu np zeby pojsc do
      > sklepu? Ja wiem, ze wszystko zalezy od charakteru dziecka i ze jedni powiedza,
      > ze w wieku 3 lat, inni ze 6 to jeszcze za malo. Ale ja jestem jednak ciekawa
      > Waszych opinii.

      jak śpi?
    • 18lipcowa1 Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 10:32
      kochamcie napisała:

      > Chcialam zapytac, od kiedy zostawialyscie dziecko samo w domu np zeby pojsc do
      > sklepu? Ja wiem, ze wszystko zalezy od charakteru dziecka i ze jedni powiedza,
      > ze w wieku 3 lat, inni ze 6 to jeszcze za malo. Ale ja jestem jednak ciekawa
      > Waszych opinii.

      3 to chyba za mało.
      6 już ok.
    • tennessee Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 11:11
      A ja zgadzam się z opinią specjalistów, że dziecko do SIÓDMEGO roku życia nie
      może NIGDY zostawać samo w domu, ani w ogóle bez opieki (czytałam o tym w
      ramach corocznego raportu i zaginięciach dzieci, przerażające statystyki,
      brrr..)

      I dodatkowo też nie odważę się swojej małej wysłać samej do sklepu - w rodzinie
      jest dziewczynka, co ją już wcześniej, jako 6 latkę, posyłano samą (3 piętro,
      dwie ulice, hmm..)
      • attena76 Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 11:15
        a dzień po 7 urodzinach już sie nie będziesz bała?? Ja myślę, że to już zależy
        od dziecka. Są 8-latki nieodpowiedzialne i 5-latki odpowiedzialniejsze od
        niektórych dorosłych.
        • tennessee Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 11:22
          To racja, tylko że trzeba mieć jakąś linię graniczną. Czymś się kierować. Na
          przykład opinią specjalistów - w takim rozumnym sensie, tylko chodzi mi o to,
          że jeśłi ktoś już zbadał i opisał psychologię rozwojową, to ja nie będe się
          wymądrzac i na własnym dziecku sprawdzać, czy to prawda.
          • babka71 specjalistów to ja mam gdzieś... 22.08.05, 13:16
            Specjaliści od dzieci piszą na podstawie badań , statystyk, na zlecenie firm,
            gazet itp. i innych pierdół..
            Wiem jak się robi badania socjologiczne, na tej podstawie wyciąga się wnioski i
            pisze książki, artykuły do gazet..
            Też tak robiłam kiedyś .....pracując w zawodzie
            A linia graniczna jest - nazywa się "Zdrowy rozsądek" i rozum i poznanie
            swojego dziecka
            • tennessee Re: specjalistów to ja mam gdzieś... 22.08.05, 17:01
              Wiem, wiem, spoko wink
              Tyle że mnie czasem oszałamia nieroztropność lub zbytnie zaufanie, jakie się
              daje dziecku. Bo to duża dziewczynka. Bo taki sprytny chłopiec.
              Ja jestem z tych ostrożnych. I mimo, że moja Oli jest naprawdę bystra, to mi
              nie przyjdzie do głowy, by ją uczyć władać nożem, by sama sobie pokroiła tort
              na drugie urodziny.
              Wiem o co chodzi, tylko tak mi się chciało dopisać.
              • babka71 wiem 22.08.05, 17:12
                Ale zapewniam Cię, że nie unikniesz pewnych rzeczy skaleczenia, przewrotki i
                kolana zbitego etc...
                Mam w domu mamisynka, który jak się leciutko stuknie to leci do mamy i jeszcze
                mordę drze , że mu nikt nie pomaga.... koszmar !!!!!!!!!
                Na "Lato w mieście" chodzi, choć jedyny , który ryczy ale potem jak wraca jest
                zadowolony, najgrzeczniejsze dziecko w grupie ale rano męka...
                Znam dzieci sąsiadów, powiedziane zrobione zero płaczu, a ten mój niby taki
                samodzielny, a jednak maruda , jedynak na maksa...
                Staram się być twarda, stanowcza, zostaje sam, ale nadal jest "pierdoła", jak
                są obce dzieci....
                Taki typ widocznie
                • tennessee Re: wiem 22.08.05, 17:15
                  smile
                  Moja ostatnio chciała hulajnoge sobie wziąc od chłopca, co był od niej o głowę
                  (!!) wyższy.. nie wiem, może miał 5 lat? No i on oczywiście nie chciał takiej
                  smarkuli oddac zabawki. Co moje dziecko zrobiło? Dwa razy machnęła go po buzi,
                  po czym on spojrzał groooźnie i się szybciutko wycofała. Widziałam z daleka,
                  ale ubaw wink
                  • zona_wojtka Re: wiem 24.08.05, 16:57
                    tennessee napisała:

                    > Dwa razy machnęła go po buzi,
                    > po czym on spojrzał groooźnie i się szybciutko wycofała. Widziałam z daleka,
                    > ale ubaw wink

                    Rzeczywiście ubaw...
                    Wielce zastanawia mnie postawa takich matek jak ty...
      • 18lipcowa1 Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 12:47
        tennessee napisała:

        > A ja zgadzam się z opinią specjalistów, że dziecko do SIÓDMEGO roku życia nie
        > może NIGDY zostawać samo w domu, ani w ogóle bez opieki (czytałam o tym w
        > ramach corocznego raportu i zaginięciach dzieci, przerażające statystyki,
        > brrr..)

        No to ładnie mnie rodzice traktowali, bo ja nie dość że zostawałam sama to i
        sama do przedszkola szłam z młodszym bratem za rękę...smile)))
        >
        > I dodatkowo też nie odważę się swojej małej wysłać samej do sklepu - w
        rodzinie
        >
        > jest dziewczynka, co ją już wcześniej, jako 6 latkę, posyłano samą (3 piętro,
        > dwie ulice, hmm..)
    • ewawka Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 12:36
      Mogę napisać jak to wyglądało u nas. Artur pierwszy raz został sam w domu jak
      miał ponad 4 lata (dokładnie 4 lata i 3 m-ce). Nie trwało nawet 3 minut.
      Sukcesywnie przez kilka miesiecy ten czas się wydłużał i jak miał 5 lat
      zostawał nawet na godzinkę. Co prawda były to pojedyńcze sytuacje, ale miały
      miejsce. Jednak bardzo ważne jest aby dziecko miało kontakt z rodzicami. My np.
      nauczyliśmy najpierw korzystać małego z telefonu, w którym jest taki specjalny
      klawisz "buźka" (naciskając go dzwonił do mnie lub do męża na komórkę). I
      często dzwonił pytając gdzie jestem, kiedy wrócę itp.
    • babka71 Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 12:48
      Od zawsze nie mam nikogo do pomocy więc muszę sobie jakoś radzić.
      Jak był malutki to: w czasie snu,
      Starszy: podczas oglądania bajeczki itp. pędziłam wtedy jak torpeda.
      Oczywiście to w dużym skrócie napisałam.
      Za każdym razem było inaczej w zależności od sytuacji.
      A, teraz syn ma 6 lat i wie, że Mama wychodzi, i ma być cicho i nikomu nie
      otwierać, telefonów nie odbierać itp.. (ale nie zostawiam go samego na więcej
      niż 15 do 20 min).
      To tyle
      Aha ! Jak muszę wyjść na dłużej to idzie ze mną niestety
    • kai_30 Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 16:05
      Mojego siedmiolatka zostawiam od niedawna, na chwile (krotki wypad do sklepu
      itd). Jesli chce wyjsc rano teraz, w wakacje, synus jeszcze spi. ZAWSZE
      zostawiam mu wypisana drukowanymi literami kartke tresci np "JESTEM W SKLEPIE.
      SNIADANKO W KUCHNI NA STOLE. MAMA." Nie ma mowy o wyjsciu, jesli jest ciemno. Od
      niedawna tez ucze go samodzielnego robienia zakupow - do sklepiku osiedlowego
      nie trzeba przechodzic przez ulice. Na poczatku to wygladalo tak, ze szlam 5
      metrow za nim, w sklepie tez bylam obok, ale sie nie wtracalam smile Teraz po chleb
      czy mleko moze maszerowac sam, przy okazji moze sobie policzyc, ile mu zostalo z
      reszty, i co moze sobie dokupic. Dlatego chetnie chodzi smile

      Moj mlodszy synus ma niecale 5 lat, i nigdy nie zostawilabym go samego, nie
      zostawilabym tez obu razem, bo to szatany sa nie z tej ziemi wink - sytuacje jak
      wyzej zdarzaja sie wylacznie jesli mlodszy jest u dziadkow (w tym samym bloku).
      Jesli sa obaj w domu, to tak jak wczesniej - albo zabieram ich ze soba, albo
      ewentualnie prosze mame, zeby ich przypilnowala.
    • smagliszka Re: dziecko samo w domu? 22.08.05, 17:36
      Moja ma dwa latka, zdarza mi się ją zostawic samą przy bajce kiedy idę do
      sklepu lub wyrzucić śmieci. Nie trwa to jednak dłużej niż 3-5 minut. Kiedy śpi
      zdarza mi się zostaiwic ja nawet na 30-40 minut, ale tylko kiedy wychodzę np.
      do rodziców (mieszkanie obok) i jeśli się budzi to zwykle idzie szukać mnie
      właśnie tam smile
      Nie mam pojęcia gdzie jest ta właściwa granica, to na pewno zależy od dziecka.
      Ale nie można też popadać w skrajności. Mam w rodzinie przypadek gdzie matka
      była zawsze trochę przewrażliwiona. Dziewczynka ma teraz 5 lat i np idąc do
      sklepu nie wypuści mamy ręki ani na sekundę, raz widziałam jak mama puściła ją
      żeby poprawić sobie torebkę na ramieniu, a tamta się popłakała.
      Innym razem ta sama mama z tą samą córeczką siedziały na ławce, na swoim
      własnym podwórku, koło domu (teren zamknięty i ogrodzony), koło 15 metrów od
      ławki, pod płotem rośnie agrest. Córeczka chciała urwać trochę, ale stwierdziła
      że się boi i że koniecznie musi "Iść z nią ktoś dorosły". To dziecko naprawdę
      nic, absolutnie nic nie zrobi bez mamy, ostatecznie może być tata. To efekt
      przewrażliwienia i straszenia dziecka od najmłodszych lat słowami "siedź tutaj
      bo przyjdzie pan i cie zabierze". Tymczasem już wkrótce szkoła i nie wyobrażam
      sobie jak to dziecko sobie poradzi uncertain
      Ale z drugiej strony ta mama jest dumna z tego, że tak wychowuje córeczkę, że
      Kasia jest taka mała a już taka ostrożna i odpowiedzialna...
      moim zdaniem to jednak przegięcie.
      pozdrawiam
      smagliszka
          • smagliszka Re: dziecko samo w domu? 23.08.05, 11:47
            Wiem, że nic złego sobie nie zrobi jak wyjdę z workiem śmieci na podwórko, lub
            po chleb do sklepu, który jest o 15 metrów od wyjścia z naszego domu. Wszystko
            co niebezpieczne w mieszkaniu jest zabezpieczone-nie ma dostępu do żadnych
            ostrych narzędzi ani nic z tych rzeczy. Nie mówię o wychodzeniu na wielkie
            zakupy, zwykle nie ma mnie max 3 minuty. Poza tym jak ogląda bajkę to gdyby
            nawet meteor spadł z hukiem na podwórko to nie zauważyłaby tego. smile
            Nie jestem paranoiczką.
            Gdybym nie była przekonana że moje dziecko jest bezpieczne-nie robiłabym tego.

            A jakiego określenia użyłabyś jeśli wolno spytać?
            • tora99 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 02:57
              mieszkam w kanadzie, tutaj juz dawno odebraliby ci dziecko i pozbawili praw
              rodzicielskich. tutaj do 11 roku zycia nie wolno zostawic dziecka samego nawet
              na chwilke. gdyby przypadkiem ktos doniusl, albo wydalo sie w inny sposob,
              mozna miec baaardzo powazne problemy, lacznie wlasnie z odebraniem dziecka,
              zwlaszcza w przypadku dwulatka.
              nigdy nie mozna przewidziec wszystkiego, nigdy dziecko nie jest do konca
              bezpieczne nawet gdy mama jest obok.
              nie wybaczylabym sobie, gdyby podczas mojej nieobecnosci wybuch pozar, wybuchl
              gaz, czy wydazylo sie cokolwiek innego. tak poprostu.
              a jesli twoj dwulatek nieszczesliwie upadnie? i pomoc przyjdzie za pozno, bo
              mamy akurat przy nim nie bylo?

              kasia z martusia
          • zona_wojtka Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 17:07
            umasumak napisała:

            > Ja bym użyła nieco innego określenia...

            Ja też. A już w ogóle rozłożyło mnie to, że ów dwulatek po przebudzeniu idzie
            sobie do mieszkania obok. Mniemam, że to w bloku. Czyli otwiera drzwi, wychodzi
            na klatkę schodową itd...
      • agrest9 Re: dziecko samo-a jeśli nawali zamek w drzwiach 22.08.05, 22:02
        Jeżeli wrócisz i nie bedziesz mogła otworzyć drzwi to co -wywarzanie?!. W
        szkole rodzenia była taka jedna przyszła mama która wstawiła ziemniaki i wyszła
        tylko na 5 minut. Nie mogła otworzyć drzwi -coś sie zacięło. Całe szczęscie że
        był sąsiad bo by musiała chyba wołać ślusarza.Jeżeli będzie jakis pożar albo
        nieszczęście (omijajac kwestie niebezpieczenstwa życia dziecka) sąd mógłby Ci
        zarzucić zaniedbanie dziecka. A jeśli Cie ktoś okradnie ,jezeli bedziesz miałą
        sama wypadek to kto sie dostanie do dziecka!
        NIE ZOSTAWIŁABYM DZIECKA SAMEGO NIGDY W ŻYCIU.
    • palka_zapalka Re: dziecko samo w domu? 23.08.05, 08:53
      Czytając niektore wypowiedzi zastanawiałam się czy to ja jestem przewrażliwiona
      czy inne mamy są nieodpowiedzialne, luzackie itp,ja mam prawie 3 letnią córkę
      której nigdy nie zostawiłam samej i nie zostawię długo - to nieodpowiedzialne!
      Ja zostawałam sama ,ale też nie na bardzo długo mając 8 lat, ale byłam bardzo
      samodzielna - wszystko zależy od dziecka i tego co mu przekazaliśmy, nauczyliśmy.
      2-5 lat to wielkie ryzyko dzieci w tym wieku mają rewelacyjne pomysły o
      wystarczy 2-3 min aby mogła się stać tragedia
      • lola211 Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 15:33
        Mozesz mi wierzyc, ze bardzo duzo zalezy od dziecka, nawet jesli ma tylko 3
        lata.A takze od tego, jak bezpiecznie dla dziecka mamy urzadzone mieszkanie.i
        oczywiscie nie zostawia sie dziecka chocby na 5 min. , gdy na gazie zupa albo
        otwarte okno.To wtedy wlasnie zdarzaja sie tragedie.
        • palka_zapalka Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 19:46
          Może nam się tylko zdawać,ze jest przystosowane mieszkanko, dzieci długo mają
          głupawe pomysły i nawet zamkięty balkon jest do rozgryzienia.
          Dziecko może np spaść z łózka bo zachce mu się skakać tego można wymieniać w
          nieskończoność i to czy zostawimy 2,3 czy 7 latka to tylko na własne ryzyko i
          odpowiedzialność i popatrzmy też co np nas może po drodze spotkać w moim boku
          często psuje się winda.
          Wiadomo nie możemy uciekać się w skrajność, ale dzieci do chyba 7 roku zycia wg
          prawa mają być pod opieką dorosłych gdziekolwiek to jestwink
          • lola211 Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 21:07
            Pisze o spiacej 3 -latce zostawionej w razie koniecznosci na 5 min. oraz o
            dziecku starszym, ktore juz rozumie co sie do niego mówi.Gdy zostawialam
            powiedzmy 5 latke na 10 min. właczalam jej bajke i zakazywalam ruszac sie z
            miejsca, czasem dla sprawdzenia dzwonilam domofonem, czy odbierze, ale nie-
            siedziala i czekala az wróce.Nie bede wszystkich przekonywac, ze mam akurat
            takie dziecko, ktore nigdy jeszcze samo balkonu nie otworzylo- wie, ze nie
            wolno i juz.
            Windy nie ma w mojej kamienicy, zamek mi sie nie zacina, jesli gdzies schodze
            to z reguly do apteki na dole lub sklepu za rogiem- ryzyko wypadku jest
            minimalne.
            Jak patrze, co wyprawiaja niektore dzieci to zdaje sobie sprawe , ze nie kazde
            nadaje sie do pozostawienia go samego chocby na chwile, ale sa i takie jak moja
            córka, z ktorymi mozna sobie na to pozwolic.


        • tora99 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 03:04
          napisalam juz do innej mamy wczesniej..
          a co bedzie jak dziecko nieszczesliwie upadnie i pomoc przyjdzie za pozno...?
          a jezeli wybuchnie nagly pozar? ot, np. spiecie, pozary wybuchaja nie zawsze
          dlatego ze cos zostawilo sie na gazie.
          a co jesli tobie sie cos stanie i nie bedziesz mogla wrocic na czas?
          pytania moglabym tak sobie mnozyc i mnozyc.. ale po co?
          moze to ja mam zbyt bujna wyobraznie? a moze tobie jej po prostu brak..
          • lola211 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 07:15
            Masz zbyt bujna.
            Moze nigdy nie bylas w takiej sytuacji, gdy musisz zostawic dziecko na chwile-z
            róznych powodów, dlatego nie miesci Ci sie to w glowie i ta sytuacja tak Cie
            przeraza.Ja niekiedy musialam isc do apteki po leki, czy do sklepu po jedzenie,
            zwlaszcza, gdy córka byla chora 2 tygodnie, a bylysmy same.Chyba ze Ty targasz
            zima dziecko z 40 st. goraczka do sklepu za róg, bo nawet na 2 min,. nie mozesz
            spuscic go z oka.Ja swoja moglam i moge.
            Corka ma 7 lat, zadne jakies groźniejsze przypadki nam sie nie przytrafily, a
            jesli juz cos sie dzialo, to zawsze wowczas, gdy byla pod opieka doroslego.

            Moze warto zainstalowac sobie porzadny zamek, instalacje elektryczna jak nalezy-
            wowczas mozna spac spokojnie.Te wszystkie wypadki, jakim ulegaja dzieci
            wynikaja z braku zabezpieczenia- zupa na gazie, zapalki w zasiegu reki, otwarte
            okna i balkony, groźny pies.Gdy zadba sie o bezpieczenstwo w mieszkaniu ryzyko
            jest minimalne.Tak samo mozna stracic przytomnosc bedac z dzieckiem w domu, i
            co wowczas?
            Kilkulatek , gdy spi na materacu wysokosci 30 cm. i szerokosci 1,60 raczej nie
            spadnie, a nawet jesli, to nic mu sie nie stanie.
            Zreszta- kazdy robi jak uwaza.Moj patent sie sprawdził, zyjemy sobie cale i
            zdrowe, wbrew czarnowidztwu niektorych.

            • tora99 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 07:36
              nie nazwalabym tego patentem, tylko raczej szczesciem. ale zdarza sie ze go
              zabraknie

              <<Re: dziecko samo w domu?
              nanuk24 24.08.2005 20:11 + odpowiedz


              Dla mnie to jest nie do pomyslenia, zeby dziecko zostawic samo w domu. Nie
              wazne z jakich powodow.
              W mojej okolicy trzymiesieczne dziecko splonelo zywcem. Matka w pralni
              nastawila pranie, na pralce postawila fotelik z coreczka i wyszla doslownie na
              chwile na swoje podworko zawolac starszego syna na obiad. Kiedy sie obejrzala
              dym wydostawal sie z okna, z pralni. Spiecie elektryczne. Coreczki nie dalo sie
              uratowac.
              Natomiast moj szesciomiesieczny syn o maly wlos by sie udusil swoim kocykiem,
              ktory sobie w czasie snu owinal wokol szyi. Musialam z nim jechac do lekarza.
              Wtedy mialam isc umyc sobie wlosy, dzieki Bogu nie chcialo mi sie, wolalam isc
              do kuchni zrobic sobie kawe. Pod prysznicem jego stlumionego placzu nigdy bym
              nie uslyszala.
              Kiedys zatrzasnely mi sie drzwi, na meza czekalam 4 godziny az przyjedzie i
              otworzy mi je. I umarlabym ze strachu, gdyby syn zostal w domu.
              Na szczescie pod tym wzgledem jestem przewrazliwona mamuskasmile, co mnie bardzo
              cieszy:- >>

              przeczytalas o tym jak dziecko splonelo? pozwolilam sobie skopiowac, zebys
              przypadkiem nie ominela, nie zgadzam si e tym ze wystrczy zamontowac dobry
              zamek i naprawic instalacje.
              wszystko sie psuje, nawet nowe rzeczy, czesto w najmniej oczekiwanym momecie.

              mieszkam w kanadzie, tutaj juz dawno odebraliby ci dziecko. takie tutaj prawo,
              dziecka do 11 roku zycia nie mozesz samego zostawic i koniec. na tym polega
              odpowiedzialnosc za dziecko. jezeli nie jestes w stanie temu podolac, nie
              sprawiaj go sobie, widocznie jestes niewydolna wychowawczo z takiego zalozenia
              tutaj sie wychodzi.
              tez bywalam w roznych sytuacjach. i jakos radzilam sobie nie narazajac dziecka
              na niebezpieczenistwo i stres. i uwazam ze zakupy niekoniecznie trzeba robic w
              czasie snu dziecka. jak marta byla chora, prosilam sasiadke, ale zawsze mozna
              meza wysallc po zakupy, zaprzyjaznona osobe, w ostatecznosci mozna kogos
              zatrudnic do opieki nad dzieckiem.
    • weronikarb Re: dziecko samo w domu? 23.08.05, 09:11
      W bloku mieszkajac bym sie nie odwazyla. Mieszkam w domku jednorodzinnym. Obok
      szwagier z zona nadole tescie.
      Malego zostawialam jak spal w lozeczku wieczorem - malutki niemial mozliwosci
      wyjscia.
      Drzwi pootwierane abym slyszala jego placz i wieszalam na dole pranie.
      Nieraz zbiegalam po cos tam na dol maly zostawal na gorze, ale to bylo pare
      minut (3-4). Teraz tego nie robie bo umie otworzyc drzwi a sa schody na dol.
      Niewiem co teraz mu moze przyjsc do glowy w czasie nawet krotkiej mojej
      nieobecnosci.
      Najwyzej zlece na dol po cos jak spi, ale tylko te pierwsze minuty jego snu gdy
      jest najmocniejszy bo pozniej moze wyczuc ze niema nikogo kolo niego
    • miss_ouri PRZERAŻAJĄCE ??? 24.08.05, 19:33
      Znam takie małżeństwo, które regularnie od 3 miesiąca życia dziecka zostawia
      dziecko, położone już spać na noc, samo w domu i wychodzi na piwo..... Wcale nie
      patologiczna rodzina, może on trochę przesadza z alkoholem.... Ale ona -
      normalna zdawałoby się
    • nanuk24 Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 20:11
      Dla mnie to jest nie do pomyslenia, zeby dziecko zostawic samo w domu. Nie
      wazne z jakich powodow.
      W mojej okolicy trzymiesieczne dziecko splonelo zywcem. Matka w pralni
      nastawila pranie, na pralce postawila fotelik z coreczka i wyszla doslownie na
      chwile na swoje podworko zawolac starszego syna na obiad. Kiedy sie obejrzala
      dym wydostawal sie z okna, z pralni. Spiecie elektryczne. Coreczki nie dalo sie
      uratowac.
      Natomiast moj szesciomiesieczny syn o maly wlos by sie udusil swoim kocykiem,
      ktory sobie w czasie snu owinal wokol szyi. Musialam z nim jechac do lekarza.
      Wtedy mialam isc umyc sobie wlosy, dzieki Bogu nie chcialo mi sie, wolalam isc
      do kuchni zrobic sobie kawe. Pod prysznicem jego stlumionego placzu nigdy bym
      nie uslyszala.
      Kiedys zatrzasnely mi sie drzwi, na meza czekalam 4 godziny az przyjedzie i
      otworzy mi je. I umarlabym ze strachu, gdyby syn zostal w domu.
      Na szczescie pod tym wzgledem jestem przewrazliwona mamuskasmile, co mnie bardzo
      cieszy:-

      Wiecej rozwagi Drogie Mamy!
      • ciezarowka Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 22:46
        Zgadzam się! Ja też NIE zostawiam moich chłopaków samych w domu. Moi rodzice
        zostawiali mnie często z młodszą siostrą i maleńkim bratem. Kiedyś wzięłam
        brata na ręce ale był dla mnie za ciężki (ja 6 lat, on pół roku) i upuściłam
        go. Bardzo płakał, bo uderzył sie w głowę. Do momentu pojawienia sie moich
        dzieci (czyli 20 lat) byłam przekonana, że to była moja wina, że byłam niedobrą
        siostrą, że jestem nieodpowiedzialna i nie można mi zaufać itp. Dopiero jak
        pojawiły się dzieci zrozumiałam, że ja byłam za mała żeby zajmowac sie pół
        rocznym bratem! Chcecie aby wasze dzieci miały takie wyrzuty sumienia i
        obniżone poczucie własnej wartości?
      • lola211 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 07:17
        Potwierdza sie moja teoria- wypadki zdarzaja sie wowczas, gdy nie zachowa sie
        podstawowych zasad bezpieczenstwa.Wychodze- wszystko wyłączam- proste.No i
        pisze o zostawianiu 3 latka, a nie niemowlaka.
    • marghe_72 Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 23:37
      do nieszczescie nei trzeba wrzątku ani noza
      do nieszczęscia wystarczy zadławienie
      upadek
      itp

      a strach?
      spowodowany tym,ze mamy nie ma?
      To sie nie liczy?

      No dobra, nie o odwagę mi chodziło a o bezmyslnosc..
    • kokolores Re: dziecko samo w domu? 24.08.05, 23:52
      Moja corka ma 8 i pol roku .Zostawiam ja sama ( za sciana zaprzyjaznieni
      sasiedzi) od okolo roku jak jade na zakupy lub na sport.Zawsze mam komorke ze
      soba i cora ma prikaz nikomu nie otwierac drzwi.Juz ja kilka razy sprawdzilam,
      udaje ,ze nikogo nie ma w domu.Jest dosc rozsadna dziewczynka i uwazam ,ze moge
      jej zaufac.
      To chyba zalezy od dziecka.
      :o)
      P.S.Syn(9 lat!) mojej kolezanki juz kiedys bawil sie po kryjomu(w swoim pokoju)
      zapalniczka i wypalil dziure w dywanie!
    • katarzyna11 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 00:35
      Mam 2 latka i chyba długo jeszcze nie zostawię go samego w domu. Nie, żeby się
      bał, ale ze względu na jego pomysły. Któraś z mam napisała, że w drzwiach ma
      porządne zamki. Ja niestety też. Mieszkam w bloku i zawsze jak wychodziłam do
      zsypu ze śmieciami, zostawiałam mojego Misia samego. Do czasu, kiedy zamknął
      drzwi od środka na porządny zamek Gerdy. Zima, ja w koszulce i krótkich
      spodenkach, a dziecko samo w domu. Stał pod drzwiami i normalnie się ze mnie
      śmiał. Musiałam dzwonić po teściową do pracy, żeby przyszła z kluczami. Dopiero
      miała używanie. Od tamtej pory ze śmieciami chodzę z dzieckiem i wcale nie
      uważam tego za przesadę.
      • lola211 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 07:24
        Mam taki zamek, ktory zamyka sie tylko na klucz z obydwu stron - córka
        musialaby miec drugi komplet kluczy(nie ma ) i siłe dziesieciolatka, by ten
        klucz przekrecic.
        Cos jeszcze wyjasnic?
        • fugitive Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 07:43
          nie trzeba Lolu, gołym okiem widać że jestes przygotowana na wszystkie sytuacje
          które mogą sie przydarzyc małemu dziecku zostawionemu w domu bez opieki,
          natomiast weź pod uwagę że ten wątek jest skierowany nie tylko do Ciebie ale
          inne dziewczyny mogą być zainteresowane opiniami , ja mam 3,5 l córeczke i jak
          na razie nie mam w planach pozostawiania jej choć na chwilę samej w domu, te
          przedstawione powyżej przykłady tylko mnie w tym utwierdziły, mimo żę nie
          wszystkie pasują bezpośrednio do mojej sytuacji, taj jak np ten z zamkiem
    • ligia76 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 11:35
      Starszy (obecnie 11 lat)pierwszy raz został sam w domu jak miał ok. 7 lat.
      Młodszy 3,5 roku nie zostanie sam, a nawet ze starszym jeszcze długo.

      Dzieci są dla mnie ważniejsze niż kupowanie bułek/wieszanie prania/wynoszenie
      śmieci, itp.
      Komentować zostawiania małych dzieci, bez opieki nie będę, to chyba bez sensu -
      przecież ich mamy i tak są przekonane, że jest wiele innych, ważniejszych rzeczy
      niż bezpieczeństwo własnych dzieci.
      To tyle.

      Pozdrowienia
      Ligia
        • umasumak Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 13:45
          marghe_72 napisała:

          > do tych, które zostawiają w domu naprawdę małe dzieci:
          > zastanawiałyscie co by było gdyby to WAM sie coś przytrafiło?

          Podejrzewam, że Lola i na to znajdzie odpowiedź wink. Nie chodzi o to, żeby
          sobie nawzajem dokuczać w tym wątku i nie to jest moim celem. Ale zwolenniczki
          zostawiania dzeci samych w domu, może niech odpowiedzą uczciwie, czy są zdolne
          przewidzieć każdą sytuacje. Jeśli tak, to chylę czoła i więcej nic już nie
          powiem. Chyba... wink
          • babka71 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 14:17
            Niczego nie można przewiedzieć to raz,
            a dwa nawet najbardziej ostrożna matka nawet będąc w domu z dzieckiem nie
            uniknie jakiegoś wypadku bo tak jest było i będzie.
            A Trzy : nie sądzę , że wyjście po zakupy lub do śmietnika na góra 3 do 5 minut
            = się tragedia
            Może tak się zdarzyć oczywiście ale to nie znaczy, że jak mój syn śpi i jest 7
            rano to muszę go ubudzić ubrać tylko po to zeby wyrzucił ze mną śmieci!!!!
            Paranoja jakaś
            • umasumak Babko 25.08.05, 14:38
              babka71 napisała:

              > Niczego nie można przewiedzieć to raz,
              > a dwa nawet najbardziej ostrożna matka nawet będąc w domu z dzieckiem nie
              > uniknie jakiegoś wypadku bo tak jest było i będzie.

              Ale przyznasz, że wielu wypadków można by uniknąć, gdyby nie zostawiać dzieci
              samych? Chodzi mi o to, że skoro i tak jest jakieś prawdopodobieństwo
              nieszczęścia mimo, że nie zostawia się dziecka bez opieki, to po co jeszcze je
              powiększać?

              > A Trzy : nie sądzę , że wyjście po zakupy lub do śmietnika na góra 3 do 5
              minut
              >
              > = się tragedia
              > Może tak się zdarzyć oczywiście ale to nie znaczy, że jak mój syn śpi i jest
              7
              > rano to muszę go ubudzić ubrać tylko po to zeby wyrzucił ze mną śmieci!!!!
              > Paranoja jakaś

              Nie chodzi mi o takie przypadki, raczej odnoszę sie do postu Smagliszki, która
              zostawia dwulatkę samą w domu.
              • babka71 Uma!! 25.08.05, 14:59
                Jedna Mama zostawia dzieci same na kilka godzin, zamyka na klucz i już.
                Jestem przeciwko ale to samotna matka i nie ma wyjścia.. i to jej sprawa..
                Nie wnikam ale nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji..no cóż na razie
                nic się nie stało, dzieci zdrowe, a ich mama znalazła pracę i jest super.
                Ale do rzeczy..
                Nie można wszystkich mierzyć własną miarą.. jak byłam karmiąca i nie miałam
                nikogo do pomocy, bo mąż wyjechał na tydzień, to zapewniam Cię musiałam coś
                jeść i dlatego musiałam zostawić 3 miesięczne dziecko, które spało w wózku i
                lecieć jak rakieta do sklepu po zakupy.
                Nie było to piękne przeżycie ale nie miałam innego wyjścia, serce mi waliło jak
                młot pneumatyczny ale tak było...
                Nauczyłam się jednego jak go zostawiam samego w domu, a ma już 6 lat to nie
                myślę , że coś się tam może stać tylko skupiam się na zadaniu i pędem do domu
                nawet kosztem kłótni w sklepie, na poczcie itd..
                Po prostu mówię, że mam dziecko w domu i czeka samo i walcie się... muszę byc
                pierwsza i już
                I jeszcze jedno znajdziesz patent na przekonanie mojego syna do wyjścia na
                pocztę????.... Mamusiu to taka nuda idź sama ja poczekam nic go nie przekona
                  • lola211 Re: Babko! 25.08.05, 15:45
                    Sorki, za szybko poszlo.Moje wyjscia wygladaly dokladnie tak samo- nie szlam na
                    ploty z kolezanka ani niefrasobliwie do sklepu po kiecke.Wychodzilam, kiedy
                    musialam- wieksza krzywde wyrzadzilabym dziecku nie kupujac mu w aptece srodka
                    przeciwgoraczkowego czy glodzac je, bo w domu puchy, a ona chora.Kazde wyjscie
                    dokladnie przemyslane- dziecko w bezpiecznym miejscu, ja za róg i szybko z
                    powrotem.Ale i tak oczywiscie mam etykietke nieodpowiedzialnej na maxa, bo
                    panie idealne NIGDY by tak nie postapiły.
                    Ryzyko, ze bede miala po drodze wypadek jest równe spadnieciu na moja kamienice
                    samolotu.Zdaje sobie sprawe , ze jest, bo cale nasze zycie jest ryzykowne.
                    Ale jak widze niektorym sprawia trudnosc rozróznienie sytuacji, gdy bezmyslnie
                    zostawia sie dziecko przy otwartym oknie lub na pralce czy z zapalkami w
                    zasiegu reki a sytuacja, gdy zanim sie wyjdzie podejmie sie srodki ostroznosci.
                    • umasumak Re: Babko! 25.08.05, 16:23
                      lola211 napisała:

                      > Ale jak widze niektorym sprawia trudnosc rozróznienie sytuacji, gdy
                      bezmyslnie
                      > zostawia sie dziecko przy otwartym oknie lub na pralce czy z zapalkami w
                      > zasiegu reki a sytuacja, gdy zanim sie wyjdzie podejmie sie srodki
                      ostroznosci

                      Zadając pytanie czy jesteście zdolne wszystko przewidzieć, wzięłam pod uwagę,
                      że takie osoby jak Ty, czyli w moim mniemaniu myślące, przestrzegaja
                      podstawowych zasad bezpieczeństwa. Pytałam czy jesteście wstanie przewidzieć
                      WSZYSTKO. Nie sądzę. Widzisz Lolu, wydaje mi się, że to jast tak, jak w
                      przypadku zbrodni doskonałej - podobno takiej nie ma, bo nikt nie potrafi
                      przewidzieć wszystkich możliwości. W moim przekonaniu, zostawienie dziecka
                      samego w domu nie jest bezpieczne, mimo przedsięwzięcia wszelkich środków
                      ostrożności. Pozdrawiam
                      > .
                      • lola211 Re: Babko! 25.08.05, 16:55
                        Umo, nie ma czegos takiego jak 100 % pewnosci- czy to chodzi o zostawienie
                        dziecka w domu, czy wyjscia z nim na plac zabaw.Ryzyko towarzyszy nam wszedzie
                        i w kazdej sytuacji moze zdarzyc sie cos nieprzewidzianego.Jednak niestety,
                        zycie zmusza nas do podejmowania decyzji malo komfortowych, ale koniecznych i
                        wowczas dopuszczam mozliwosc podjecia pewnego ryzyka.Protestuje przeciw
                        wrzucaniu do jednego worka takich jak ja z osobami malo rozgarnietymi, ktore
                        zostawiaja dzieci w warunkach zagrazajacych ich zyciu.
                        • tora99 Re: Babko! 25.08.05, 21:08
                          a ja lolu, jestem jedynie czlowiekiem. moje sprzety czasami zawodza, tak jak u
                          innych zwyklych ludzi (te nowe rowniez) ja bywam zmeczona i rozkojarzona (jak
                          inni). i dlatego zdaje sobie sprawe, ze nie zawsze potrafie przewidziec
                          wszystkich zachowan malucha pozostawionego samemu sobie.
                          zgadza sie, wszedzie jest niebezpiecznie i dlatego jezeli moge to jakkolwiek
                          zminimalizowac, to to robie, nie probuje wywolywac przyslowiowego wilka z lasu.
                          jestem w kanadzie wlasciwie bez rodziny, maz wraca bardzo pozno z pracy. marta
                          w zwiazku z tym towarzyszy mi wszedzie. zakupy mozna robic raz w tyg, jesli sie
                          je odpowiednio wczesniej zaplanuje. na poczte mozna zabrac ze soba zabawke dla
                          dziecka, czytac ksiazeczke w kolejce (czesto czytam marcie w metrze, ogladamy
                          obrazki) a w czasie choroby mozna poprosic kogos o pomoc, nie masz przyjaciol?
                          sasiadow? nie mowie o czestym wykorzystywaniu, jedynie o sytuacjach wyjatkowych.
                          w ostatecznosci mozna zatrudnic pania na godziny. nie wierze zeby w twojej
                          okolicy nie bylo osoby, ktora nie chcialaby dorobic kilku zlotych od czasu do
                          czasu. w koncu chodzi o zdrowie i bezpieczenstwo dziecka. dla mnie nie ma nic
                          wazniejszego.
                          i to nie przede mna bedziesz sie usprawiedliwiac jak zabraknie ci szczescia, bo
                          to nie moje dzieci i nie moja sprawa. to ty bedziesz zyla z wyzutami.
                          pozdrawiam
                          • lola211 Re: Babko! 25.08.05, 21:55
                            Pania na godziny? Bo musze zejsc na dól do apteki(w tej samej bramie)? Ma
                            przyleciec na 5 min.?Raczysz zartowac.
                            Oczywiscie, ze korzystam z pomocy innych- rodziny, sasiadów, ale zdarzaja sie
                            sytuacje(rzadko, ale jednak) kiedy nie mam mozliwosci z tej pomocy korzystac.U
                            nas zdalo to egzamin, nie mam sobie nic do zarzucenia i to tyle na ten
                            temat.Moja corka ma juz 7 lat, wiec ten czas, gdy trzeba non stop pilnowac
                            dziecko mam juz za soba.
                          • lola211 Re: Babko! 25.08.05, 21:59
                            >zakupy mozna robic raz w tyg,
                            Pieczywo tez kupujesz raz w tygodniu? Ja wole codzienne swieze.


                            marta
                            >
                            > w zwiazku z tym towarzyszy mi wszedzie

                            Chora tez ze soba targasz rozumiem?

                            Mamy inne podejscie do tematu i niech kazdy pozostanie przy swoim.
                            • tora99 Re: Babko! 25.08.05, 22:14
                              swiezy chleb kupuje wracajac ze spaceru z dzieckiem. jak jest chora, to po
                              prostu nie jem swiezego. wole zjesc tosty, niz targac (jak to nazwalas) chore
                              dziecko ze soba.
                              lekarstwa kupuje po drodze wracajac od lekarza, albo prosze kogos zeby z nia
                              zostal na chwilke, albo w dyzurnej aptece gdy maz wroci juz z pracy, albo maz
                              kupuje wracajac z pracy, mozna tez zamowic taksowke z zakupami... moja
                              wyobraznia podpowiada mi jeszcze wieeeeeele mozliwosci.. ;o)))
                              pania na godziny, zatrudnilabym planujac wieksze, tygodniowe zakupy, wiadomo,
                              nie robi sie ich w godzine.
                              mysle ze to kwastia priorytetow.
                              • lola211 Re: Babko! 26.08.05, 06:41
                                Wyobraź sobie zatem sytuacje, gdy meza przez 2 tygodnie nie ma, jestes sama,
                                dziecko ma zapalenie pluc,temp. prawie 40 st., zasneło osłabione, zabraklo
                                srodka przeciwgoraczkowego(byl, ale sie skonczyl- w koncu nie kupuje sie za
                                kazdym razem kolejnej butelki), masz apteke w tej samej bramie , tylko na
                                parterze, zaufanych sąsiadów nie ma.Co robisz? Ja zostawiam śpiace dziecko samo
                                na chwile, zbiegam na dol , wracam po paru minutach i podaje lek.Sprawa
                                zalatwiona.
                                Co do swiezego pieczywa- dziecku tez dajesz przez tydzien tosty? Bo moja
                                zdecydowanie woli swieza bułeczke ze spozywczego i sama mnie po nie wysyla.Ja
                                moge pieczywa nie jesc.

                                > mysle ze to kwestia priorytetow.

                                Źle myslisz.Dla mnie równiez priorytetem jest zdrowie i bezpieczenstwo
                                dziecka.Gdybym miala podejrzenia, ze w czasie kilku minut, gdy mnie nie ma ,
                                ona nagle zacznie biegac, skakac, przewracac sie, otwierac okna zamiast
                                siedziec i ogladac bajke lub spac(tylko w takich sytuacjach byla zostawiana) to
                                rzeczywiscie, bralabym ja ze soba.Ale ona zachowuje sie przewidywalnie od
                                dawna,dlatego wiem, ze moge na kilka minut zostawic ja w domu samą i jej zaufac-
                                sprawdzilam w praktyce, to nie sa teoretyczne rozwazania.
                                Mysle, ze po prostu nie bylas jeszcze w sytuacji, ktora by Cie zmusila do
                                radzenia sobie samej- bez meza, sasiadów, rodziny, niani, itd.Zamowienie
                                taksówki, by dostarczono syrop z apteki z parteru jest jak dla mnie pomysłem
                                poronionym.
                                Twoje pomysly sa ok, pomysl tylko o tych matkach, ktorych nie stac na wynajecie
                                pani na godziny czy taksówki- to akurat nie dotyczy mnie, bo moglabym sobie
                                pozwolic(ale nie widze potrzeby), sa jednak takie mamy, ktore licza sie z
                                kazdym groszem.

                                • kubusala Lola 26.08.05, 09:34
                                  tak czytam Twoje wypowiedzi i widzę jak zawzięłaś się aby przekonać
                                  wszystkich,że zostawianie dziecka samego w domu może byc dla niego bezpieczne.
                                  Dziewczyny podają Ci przykłady sytuacji których nigdy nie byłabys w stanie
                                  przewidziec, a Ty dalej swoje, juz nawet zaczynasz wymyslac,że mieszkasz na
                                  bezludnej wyspie, gdzie ani męża, ani sasiadów no nikogo, dobrze, że sklep z
                                  chlebem jest....
                                  Wasze przykłady na to,że trzeba wyjsc są dla mnie śmieszne, a juz tekst babki:
                                  że głupotą byłoby budzenie dziecka o 7 żeby wywalić z nim śmieci.....
                                  no ludzie dla mnie głupotą jest o 7 rano wywalanie śmieci, nie mozna o 11.00???
                                  Zawsze jest jakies wyjście, moje dziecko tez chorowało, tez byłam sama i tez,
                                  tez też , ale nigdy nie zostało samo, bo JA JESTEM ZA NIE ODPOWIEDZIALNA i
                                  niestety nie tak mądra jak ty, bo nie jestem w stanie przewidziec co może
                                  grozic mojemu dziecku w czasie moje nieobecności. wiem tylko,że będąc przy nim
                                  co najmniej 100 razy dziennie ratuję mu życie.
                                  Sorry za ironizowanie, ale o ile wobec sfery wychowania dzieci, ubierania i
                                  żywienia, każda z nas może miec inne zdanie, tak wobec bezpieczeństwa dziecka
                                  powinnysmy być jednogłośne: bezpieczeństwo dziecka jest dla mnie najwazniejsze,
                                  dziecko zawsze zostawiam pod opieką dorosłych. I nie ma innych opcji i koniec,
                                  jesli dopuszczasz inne opcje to znaczy,że narażasz dziecko na
                                  niebezpieczeństwo. Jesli według Ciebie, nie jest to niebezpieczne to rób sobie
                                  jak uwazasz, ale przynajmiej nie próbuj innych przekonac do tego,że to jest
                                  normalne, bo a nóż kogos przekonasz i w Jego przypadku skończy sie to źle???


                                  Gdybym miala podejrzenia, ze w czasie kilku minut, gdy mnie nie ma ,
                                  > ona nagle zacznie biegac, skakac, przewracac sie, otwierac okna zamiast
                                  > siedziec i ogladac bajke lub spac(tylko w takich sytuacjach byla zostawiana)
                                  to
                                  >
                                  > rzeczywiscie, bralabym ja ze soba.Ale ona zachowuje sie przewidywalnie od
                                  > dawna,dlatego wiem, ze moge na kilka minut zostawic ja w domu samą i jej
                                  zaufac

                                  No i właśnie z takiego myślenia bierze sie najwięcej wypadków. Wypadają przez
                                  okno dzieci, które nigdy do okna sie nie zbliżały, bo gdyby miały skłonnosc sie
                                  zblizać, to matka na pewno nie zostawiłaby je samego w domu.
                                  • lola211 Re: Lola 26.08.05, 11:30
                                    >że zostawianie dziecka samego w domu może byc dla niego bezpieczne.\\

                                    Powiedzialabym raczej, ze mozna ryzyko baardzo zminimalizowac poprzez
                                    zastosowanie pewnych zasad.Nigdzie nie twierdze, ze da sie je wyeliminowac.
                                    gdyby tak było zostawialabym dziecko czesciej i na dluzej, a nie kilka razy w
                                    roku, gdy juz naprawde nie mam innego wyjscia.

                                    juz nawet zaczynasz wymyslac,że mieszkasz na
                                    > bezludnej wyspie, gdzie ani męża, ani sasiadów no nikogo, dobrze, że sklep z
                                    > chlebem jest....
                                    Przeinaczasz fakty.
                                    Rozumiem, ze Twoi sasiedzi sa do dyspozycji 24/h, maz to samo.U mnie nie ma tak
                                    dobrze- meza czasem nie ma na tydzien, dwa, sasiedzi spedzaja czas poza domem
                                    (trudno uwierzyc, co ?) i po prostu ich nie ma wowczas, gdy sa potrzebni
                                    > no ludzie dla mnie głupotą jest o 7 rano wywalanie śmieci, nie mozna o
                                    11.00???

                                    Widocznie nie mozna.


                                    >ale nigdy nie zostało samo

                                    Widac nie mialas naglej sytuacji zmuszajacej Cie do tego, bo mialas kogos do
                                    dyspozycji.

                                    wiem tylko,że będąc przy nim
                                    > co najmniej 100 razy dziennie ratuję mu życie.

                                    I tu widze róznice- bo ja mam zupelnie inne dziecko.

                                    >bezpieczeństwo dziecka jest dla mnie najwazniejsze

                                    tu jestesmy jednomyslne.

                                    > dziecko zawsze zostawiam pod opieką dorosłych. I nie ma innych opcji i
                                    koniec,
                                    > jesli dopuszczasz inne opcje to znaczy,że narażasz dziecko na
                                    > niebezpieczeństwo

                                    Tak samo je narazam pozwalajac jeździc na rowerze, przeprowadzajac przez ulice
                                    i w innych sytuacjach- tyle róznych niebezpieczenstwa na nas czyha.

                                    > No i właśnie z takiego myślenia bierze sie najwięcej wypadków. Wypadają przez
                                    > okno dzieci, które nigdy do okna sie nie zbliżały, bo gdyby miały skłonnosc
                                    sie
                                    >
                                    > zblizać, to matka na pewno nie zostawiłaby je samego w domu.

                                    Wypadki biora sie z zostawienia dziecka w niezabezpieczonym domu z reguły na
                                    dluzej niz kilka minut.Czy to tak trudno zrozumiec? Wystarczy przeanalizowac
                                    przyczyny tych wypadkow.Nic sie nie bierze bez przyczyny.
                                    Dzieci wypadaja z okien takze podczas obecnosci dorosłych.Bład tkwi w fakcie
                                    braku zabezpieczenia okna.


    • kubusala Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 16:12
      Na pewno kazda z Was przezywała historie Bryana, chłopca, który został sam w
      domu z nietrzeźwym tatusiem i uratował cała kamienice od pożaru.... Niestety
      sam zginął. Czy zabrakło szczęścia? byc może. Na pewno jednak w tamtej sytuacji
      zabrakło trzeźwo myślącego rodzica. Możecie się na mnie obrazic ile razy
      chcecie, ale zdanie swoje wyrażę. Zostawianie samego dziecka w domu chociaz na
      pare minut to dla mnie totalna głupota i brak wyobraxni matki. Od lat za każdym
      razem gdy czytam informacje typu: niemowle spało grzecznie w łożeczku, mama
      wyszła na pare minut i zagryzł je pies.... babcia wyszła na chwile tylko po
      jedzenie dla dziecka i dziecko wypadło z balkonu..... dziecko wypadło z
      okna.....śpiące niemowle zadusiło się własnymi wymiocinami, bo grzecznie śpiace
      w łózeczku i pozostawione przez mamusie nakle zaczeło kaszleć itd itd
      wiadomosci tego typu codziennie mamy wiele. Zawsze sie zastanawiam gdzie do
      cholery wtedy była matka.. no i teraz wiem.
      • aureliana Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 16:37
        zostawalam nieraz ze starszym bratem sama.
        pamietam ze raz prawie zasnal w wannie, na szczescie rodzice wrocili na czas.
        poza tym bylo ok, wymyslalismy sobie fantastyczne zabawy, na ktore by nie
        pozwolili rodzice.
        i rodzice tez nas przestrzegali przed zabawami z ogniem, opowiadali mrozace
        krew w zylach historie o plonacych ukochanych zabawkach np(nieraz plakalam
        podczas takich historii), ale to nie przeszkadzalo nam bawic sie ogniem,
        zapalkami, zapalniczkami itp...
    • lila1974 Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 16:34
      Uwazam siebie za mame przezorna, staram sie przewidziec, co moze sie zdarzyc i
      przeciwdzialam skutkom. Niestety i mi zdarza sie wyskoczyc do sklepiku pod
      blokiem, bo innego wyjscia w danym momencie nie mam. Jednak zdarzylo sie cos,
      co utwierdzilo mnie w przekonaniu, jak wysoce niebezpieczne i ryzykowne sa
      takie wyjscia.

      Siedzialam w domu, kiedy mój nos zaczal draznic dziwny zapach. Poniewaz mialam
      otwarte okna pomyslalam, ze to z dworu. Jednak smród byl coraz bardziej
      intensywny. Dobiegal z duzego pokoju, z którego akurat prrzez dobra godzine nie
      korzystalam. NOs mam dobryi wyniuchalam, ze to zza kanapy. Kiedy ja odsunelam
      okazalo sie, ze tli sie sofa. Zajela sie od gniazdka elektrycznego. Pojecia nie
      mam jakim cudem a jednak. A przeciez mogla sie spalic w try miga.

      Nie zdecydowanie wole, by ciagnac moje dzieci za tylkiem lub je przeglodzic niz
      narazic na niebezpieczenstwo. W ostatecznosci zaniose je do sasiadów, i to
      nawet tych zupelnie mi obcych, niz zostawie w domu SAME.
    • milenamuha Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 17:04
      Jestem przeciwniczką zostawiania dzieci samych w domu(szczególnie dwójki naraz-
      dwa razy więcej różnych pomysłów)
      Nawet jeżeli dziecko jest roztropne i spokojne,to przecież nam może się coś
      stać-np.potrąci nas samochód,scenariuszy może być milion...Chyba że mamy
      pewność,że uprzedzona o naszej nieobecności zaufana sąsiadka jest w domu i
      dziecko może liczyć na jej pomoc.
      A co do zostawiania śpiącego dziecka,to mieliśmy bardzo pouczającą historię
      kilka tygodni temu.Nasza półtoraroczna córeczka zawsze w południe zasypia w
      wózeczku na podwórku,a ja w tym czasie gotuję obiad czy sprzątam,widząc ją
      przez okno.Pewnego razu zachciało mi się jednak kąpieli...Po kilkunastu
      minutach słyszę,że mąż mnie woła,wybiegłam na podwórko,a tam córa
      cała "zarzygana".Mąż wracał akurat wcześniej z pracy,zajrzał do wózka i
      zauważył,że mała zaczyna wymiotować.Nie wiem,jak skończyłaby się ta
      drzemka,gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności,mogłaby się przecież udusić...
      Z drugiej strony taka historia mogłaby się zdarzyć np.w nocy,nie chodzi o
      to,żeby czuwać na zmiany przy dziecku 24h/dobę,ale o to,by ograniczać do
      minimum takie sytuacje,żeby nie musieć kiedyś powiedzieć:gdybym tam była ta
      tragedia by się nie wydarzyła...
      Wystarczy trochę wyobrażni,a dziecko może mieć dużo swobody i nie musi być
      maminsynkiem,ale wszystko pod dyskretną kontrolą,żeby w razie konieczności móc
      interweniować...
      Takie jest moje skromne zdanie...
    • virtual_moth Re: dziecko samo w domu? 25.08.05, 22:48
      Ku przestrodzewink

      Moja mama zostawiła mnie samą w domu, gdy miałam 4,5 roku dosłownie na 5 minut
      (i chyba nie pierwszy raz). Byłam dzieckiem niesamowicie spokojnym, nie
      rozrabiałam i nie czepiały mnie się głupie pomysły. Podobno, bo wtedy coś mi
      strzeliło do głowy i postanowiłam podpalić papierek leżący na poduszce (zeby
      zobaczyć jak fajnie się jara i skorzystać z okazji, ze mamy nie ma w domu).
      Oczywiście NIGDY wcześniej nie przejawiałam zainteresowania zapalkami, więc
      leżały gdzieś w szufladzie, do której miałam dostęp.
      Podpaliłam papierek wywołując mały pożar - zapaliła się poduszka. Pożar
      ugasiłam (pamiętam, że nosiłam wodę z kuchni w szklankachsurprised).

      O pożarze mama moja dowiedziała się rok później - gdy podczas przesuwania szafy
      (remont) znalazła zjaraną poduszkę...

      Córki nie odważę się zostawić samą w domu chyba do 10 roku życiawink

      Pzdr
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka