Nienawidze...
Nie ma dla mnie nic nudniejszego niz ciagniecie sie za wozkiem 300raz ta sama
alejka. Wogole to lazenie w kolko po parku, osiedlu bez konkretnego celu jest
dobijajace. Myslalam, ze spacerki z dzidzia beda dla mnie atrakcja ale coz..
dziecko ma miesiac a ja je wietrze przy otwartym oknie a sama w ramach
spalania kalorii mecze sie na rowerku treningowym

Paranoja....
Ktos tez tak ma?
A moze macie jakies sposoby na uatrakcyjnienie wyjsc z wozkiem?