Dodaj do ulubionych

snucie sie po parku.....

25.08.05, 16:48
Nienawidze...
Nie ma dla mnie nic nudniejszego niz ciagniecie sie za wozkiem 300raz ta sama
alejka. Wogole to lazenie w kolko po parku, osiedlu bez konkretnego celu jest
dobijajace. Myslalam, ze spacerki z dzidzia beda dla mnie atrakcja ale coz..
dziecko ma miesiac a ja je wietrze przy otwartym oknie a sama w ramach
spalania kalorii mecze sie na rowerku treningowym wink Paranoja....
Ktos tez tak ma?
A moze macie jakies sposoby na uatrakcyjnienie wyjsc z wozkiem?
Obserwuj wątek
    • polnadroga Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 16:50
      Ławeczka i książka.
      • szaramysz2 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 16:53
        ehh
        to takie... statyczne
        nie dla mnie crying
      • verdana Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 16:54
        Na balkon go! Jesli balkon nie wychodzi na ruchliwą ulicę, to dla malutkiego
        dziecka absolutnie nie ma różnicy, czy jest na spacerze czy na balkonie. Dopiero
        starsze dziecko chce sobie na spacerze coś obejrzeć.
        • szaramysz2 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 16:57
          Znaczys ie jestem rozgrzeszona i moge nie miec wyrzutow sumienia..?
          Ruchliwej ulicy nie ma wiec cos mi sie widzi, ze moje dziecko przekibluje tak
          do wiosny.
          A`propos - chce ktoras wczesna wiosna prawie nowy (balkonowo uzywany)
          wozeczek? wink))))
          • verdana Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:12
            Nie miej wyrzutów sumienia.
            Ja pierwsze dwoje dzieci wychowywałam podręcznikowo - codziennie spacerek, czy
            snieg, czy deszcz, czy deszcz ze śniegiem. Podręczniki twierdziły, ze dziecko
            sie nie przeziębia na deszczu - i miały rację. Dzieci się nie przeziębiały,
            tylko ja. A one zarażały sie ode mnie.
            Przy trzecim postawiłam na zdrowy rozsadek i własną wygodę. Wystawiałam na
            balkon, jak mi się chciało to wychodziłam, a jak było paskudnie, albo miałam
            atak lenistwa - to nie wychodziłam. Dwoje starszych nie wychodziło z
            przeziębień. Najmłodsze chorowało pieć razy rzadziej.
            • czajkax2 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:17
              Ja swoją córkę całą jesień i zimę balkonowałamsmile Na powietrzu tak słodko
              spałą,a ja mogłam zająć się domem czy odpcząć. Fajnie bylo.
    • triss_merigold6 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:32
      Racja, to nudne jak flaki. W zimie był grany balkon, dziecko przykryte i spało.
      Teraz albo wychodzę na wewnętrzne podwórko i rozkładam kocyk starając się
      poczytać cokolwiek a mały łazi w kółko (raczkuje) albo idąc na spacer robię
      zakupy. W weekendy staramy się jeździć do jakiegoś sensownego parku, do Powsina
      itd. I bez spacerków dziecięcych ruchu mam do diabła i trochę bo wychodzę
      jeszcze z psem.
      • szaramysz2 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:46
        No prosze....
        A juz myslalam, ze z lekka nienormalna jestem.
        KOlezanki albo wlasnie pomykaja alejkami podpiete do najmodniejszych 3kolowcow
        albo z rozrzewnieniem wspominaja czasy spacerkowania. Moja mam nie jest w
        stanie zrozumiec, ze w taka ladna pogode nie spedzam calych dni na powietrzu..
        Alez ja bardzo chetnie bym je spedzala... na rowerze, na basenie, biegajac,
        jezdzac na rolkach... cokolwiek byleby nie to parkowe "czlapu-czlapu" crying
        • nadja11 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:58
          Ja tez nie lubie spacerów po parku zwłaszcza tym pobliskim gdzie znam wszystkie
          trasy, ilosc drzew i wydeptane sciezki.Jesli spacer to ruszamy w
          miasto ,jezdzimy komunikacją miejską i o zgrozo zachaczamy o galerie handlowe
          unikamy tylko długich spacerow wzdłuz ruchliwych ulic aby zaoszczedzic dziecku
          wdychania spalin, nudno nie jest nigdy za to zawsze jest mi cięzko i
          nieporęcznie z wozkiem. Nie moge sie doczekac kiedy bede miała roztropne i
          samodzielne dziecko ktore spokojnie bede mogła zabierac na spacery bez wozka.
          • szaramysz2 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 18:07
            nadja11 napisała:

            Nie moge sie doczekac kiedy bede miała roztropne i
            > samodzielne dziecko ktore spokojnie bede mogła zabierac na spacery bez wozka.

            moja ma dopiero miesiac crying
            czekam az bede ja mogla uwiazac w foteliku rowerowym i sruuuu w trase wink
            • rapitus do szaramysz2 25.08.05, 21:05
              mój oprych jeszcze może nie miał miesiąca a juz z tatą rowerem zasuwał,
              przecież to nie problem wymysleć tak aby dzidzia miała na rowerku
              wygodniefotelik z przodu, przykręcony do ramy dzidzia zapieta, przykryta,
              resorowana - fotelik , no leżabczek w tym wypadku koniecznie na dwu
              amortyzujacych drutach, dzidzia na oku , i tak jej wszystko jedno, jeszcze sie
              chuśta, rodzic zasuwa w swoje ulubione trasy

              można sobie jaks torbr z papu zabrać i z tutu


              moje dwa zapierdzielaja teraz z tata we dwójke na jednym rowerze, jedno siedzi
              z tyłu a drugie z przodu, a wapniak pedałuje, no ale teraz to mniejsze ma już
              14 m-cy wiec siedzi w takim koszyczku z przodu, starszemu dzidzi babcia
              fundnęła taki fotelik rowerowy do tyłu, i teraz mamy z rowera taki mały autobus


              pozdrowienia

              wojtas
        • wana Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 10:50
          Kochana, a nie myślałaś o "joggingowym" wózku? w godzinach porannych widywaam w
          Łazienkach mamę, która na rolkach pchała wózek - prawde mówiąc bardzo mi się to
          podobało. Wózek miał specjalny hamulec.
          Ja osobiście spacery traktowałąm jako sposób na odchudzenie się po ciąży,
          dlatego codziennie, bez względu na pogodę, 2-3 godziny po "trudnych" trasach
          (tj. w górę i dół) - nawet działało wink))
          Pozdrawiam
          wana
    • vibe-b Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 17:53
      szaramysz2 napisała:

      > Nienawidze...
      > Nie ma dla mnie nic nudniejszego niz ciagniecie sie za wozkiem 300raz ta sama
      > alejka. Wogole to lazenie w kolko po parku, osiedlu bez konkretnego celu jest
      > dobijajace. Myslalam, ze spacerki z dzidzia beda dla mnie atrakcja ale coz..
      > dziecko ma miesiac a ja je wietrze przy otwartym oknie a sama w ramach
      > spalania kalorii mecze sie na rowerku treningowym wink Paranoja....
      > Ktos tez tak ma?
      > A moze macie jakies sposoby na uatrakcyjnienie wyjsc z wozkiem?


      Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Ja staram sie zawsze zalatwic przy okazji to
      co trzeba zalatwic- zakupy w pierwszej kolejnosci, a ostatnio wychodze po
      prostu na obiady (nie gotuje)wiec siedze i zajadam a maly dostaje wafelka i
      soczek i oglada ludzi. Z glowy.
      (PS. uprzedzajac grzmiace glosy, iz dziecko potrzebuje przyrody i swiezego
      powietrza informuje, iz siedzimy na powietrzu w poblizu parku.)

      pozdr
    • lila1974 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 18:12
      Swieze powietrze, piaskownica, basen - tylko dzieki temu jeszcze nie
      zwariowalam. A tu gruchnela wiadomosc, ze Arkonke beda rozbudowywac. Jak znam
      wladze tego miasta to moje dziewczyny osiagna 18 lat a tu nadal bedzie trwal
      remont.
    • anias29 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 20:32
      To ja się wyłamięsmile Uwielbiam spacery z wózkiem, zwłaszcza takie bez celu. Choć
      przyznam, że urozmaicenie trasy jest pożądane, dlatego raz idę alejką wzdłuż
      plaży w jedną stronę, a na drugi dzień w przeciwnąsmile Dawno już nie miałam tak
      udanego lata: codziennie po kilka godzin spędzam na powietrzu.
      • balba_77 Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 20:49
        no tak ale Ty masz morze wink
        • polnadroga Re: snucie sie po parku..... 25.08.05, 21:19
          To wy chyba jakieś niewyżyte jesteście. Jak moja mała miała miesiąc to najprzyjemniejsze chwile dla mnie to było usiąść w parku na ławeczce, z jakąś fajną książką czy gazetką, nogi do góry, dziecko spało, ehhhhh cudownie. Nie miałam siły na jakieś rowerki i inne taki.
          A teraz to już sobie nie poczytam na spacerku tylko muszę latać za maluchem. Ale też fajnie.
    • ania.silenter urozmaicenie 25.08.05, 21:28
      A ja najpierw właśnie zaliczałam z Olką (19 miesięcy) żywiecki park (jest
      przepiękny)sama pamiętam go z dzieciństwa. A potem szczerze mówiąc - znudziło
      to mnie i ją. Olunia piszczała z radości, kiedy szłyśmy do galerii handlowej
      (dużo ludzi, gwarno i kolorowo), ulicą (j.w. + samochody i AUTOBUSY, które
      uwielbia). Codziennie staram się mieć jakiś cel podczas spaceru. Super było
      trzy tygodnie temu w trakcie Tygodnia Kultury Beskidzkiejsmile - Ola tańczyła w
      takt muzyki góralskiejsmile.
      Za to Adunia - moja młodsza córcia - do 3 miesiąca życia w ogóle nie tolerowała
      spacerów, a to wiał wiatr, a to świeciło słońcesad. Teraz jest lepiej, ale i tak
      najbardziej lubi werandowanie na balkonie (balkon wychodzi na ogródki
      działkowe, a nie na ruchliwą ulicę).
      pozdrawiam
      • justinka_27 Re: urozmaicenie 25.08.05, 21:56
        też nie znoszę sad no ale mam pięć sztuk w wieku 11,9,8,5 i 20 mies. więc z
        niewielkimi przerwami od 11 lat tak zapycham z tymi wózkami smile)) Ale nawet z
        pierwszym spacerując w gronie koleżanek z maluchami stwierdziłyśmy, że to nudne
        okropnie. Na około bloku, do parku, ławka i tak w kółko dzień za dniem.
    • mama.tadka Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 08:04
      Też nie znoszę spacerowania, bleee. Ani siedzenia z dzieckiem w piaskownicy,
      brrr...
      Jak Tadek byl mlodszy, to obowiązkiem spacerowania zostala obarczona opiekunka,
      która to uwielbiala i siedziala/lazila z nim po 4-5 godzin dziennie. To
      wystarczalo, ja już nie musialam.
      Teraz maly wychodzi na dwór w przedszkolu, potem ucina sobie jeszcze spracer do
      opiekunki i do domu i też moim zdaniem wystarcza smile
    • monidob Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 10:03
      Jeszcze taki pomysł - jako alternatywę dla wózka polecam nosidła wszelkiego
      rodzaju - dla młodszych typu chusta poźniej już "normalne", można wtedy niemal
      wszędzie pójśc i pojechać - na górkę, z górki, na wystawę, itd itp, dzieciak
      śpi kołysany ruchem rodzica a i kalorie się spala dzwigając coraz cięższy
      słodki ciężar...
      • triss_merigold6 Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 10:15
        Aktualnie mój słodki ciężar waży ponad 9 kg + nosidło ze stelażem ze 2 kg +
        okołodziecięce gadżety (picie, pielucha, zabawki..). Trochę za ciężko, żeby
        rekreacyjnie spacerować. Zostaje wózek i nadzieja, że niedługo sam zacznie
        chodzić.
        • wana Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 10:52
          Nie przesadzaj, ja z moją w nosidle + sprzęt chodziłam po Tatrach (córka wtedy
          11kg), a i teraz Julenia pakuje do nosidła, bo nie chce mi się targać wózka z 3
          piętra i spowrotem. Dobrze robi na plech wink))
          Pozdrawiam
          wana
          • dorka.3 Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 11:43
            a ja zazdrościłam tym mamom, których dzieciaczki spały po dwie lub trzy godziny
            na spacerze w wózku, mój budził się po pół godzinie i darł i było po spacerze,
            bo on na rękach a ja pchałam wózek i tak dopóki nie siedział, później przez
            kilka miesięcy było fajnie, długie spacerki, ale jak tylko zaczął chodzić,
            skończyły się spacery w wózku.
          • triss_merigold6 Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 11:53
            Upieram się jednakowoż, że dla mnie jest to za ciężkie. Kwadrans tak ale nie
            godzina noszenia. Co kto lubi zresztą. Mnie spacery bez konkretnego celu i
            towarzystwa zwyczajnie nudzą.
    • anetina Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 11:48
      a ja kocham spacery

      teraz już nie mam tego, bo nie używam wózka
      a Mały zamiast wózkiem woli jeżdzić samochodem lub autobusem

      ale staram się (pracuję) codziennie być z Nim chociaż w piaskownicy, a to już
      jest prawie 5-10 minut drogi od domu (pod blokiem nie polecam dla nikogo placu
      zabaw)

      uwielbiałam okres spacerowania
      w dodatku można duuuuużo schudnąć
    • vvega Re: snucie sie po parku..... 26.08.05, 11:50
      a ja właśnie lubiłam spacery z małą, jak leżała w wózku,a i teraz też lubie i
      te niby bez celu i te piaskownicowe, bo mamy swietną paczkę mamowo-tatowo-
      dzieckową i wszyscy sie dobrze bawia na podworku, a wszytkie (poczatkowo tylko
      mamy z dzidkami w wozkach) poznałyśmy sie własnie na spacerach w pobliskim
      parczku, i dzieci zaczely sie spotykac w wieku 2 miesiacy i bawia sie do dziś
      (dwulatki i coś koło tego)
      • vvega Re:no i jeszcze... 26.08.05, 11:52
        mam psa, więc te spacery "bez celu" nigdy nie saą takie bez celu... POZDROWIENIA
        • triss_merigold6 Re:no i jeszcze... 26.08.05, 11:54
          Z psem to co innego. Tyle, że u mnie opcja wózek + pies i ja sama jest
          wykluczona.
          • vvega Re:no i jeszcze... 26.08.05, 12:05
            a dlaczego?
    • pavlaczka Trochę wyobraźni kobieto :) 26.08.05, 12:49
      • szaramysz2 Re: Trochę wyobraźni kobieto :) 26.08.05, 13:50
        wlasnie jej uzylam wink
        Dziecko z przeszczesliwa babcia jada sobie z wozkiem bujac sie po parku.
        A ja na rower... SAMA wink))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka