magdalenkaaa78
29.08.05, 09:38
Mam problem z ktorym nie umiem już walczyć, po prostu nie wiem, jak. Mój mąz
przeklina. Przeklina sporo, jak pijany facet pod budką z piwem. Nie wiem,
dlaczego. Jego rodzice nie klną, ma średnie wykształcenie... A mimo to.
Wchodzimy do fimrmy: Cześć pajace. Wchodzimy do znajomego :Cześć ćwierćwałek.
Jak robi coś na kompie ( jest informatykiem ) i coś mu nie idzie to k... i
inne słyszę co chwilę. Najgorsze jest to, że tak samo odnosi się do naszego
2,5 letniego synka: A to debil, zrobił siusiu na podłogę. Patrz, idiota bo...
Imbecyl, nie chce jechać jak normalne dzieci w wózku.
Ani prośby ani groźby nie skutkują. Tłumaczę jak małemu dziecku, że brzydko
się zachowuje, że Kubie będzie przykro, że jaką dziecko bedzie miało
samoocenę skoro własny ojciec tak się zachowuje. Na chwilę nawet pomaga, ale
potem...ech, brak mi słów. A kontakt z synkiem ma dobry i w ogole to kocha
naszego małego szkraba...