Dodaj do ulubionych

Mam problem(długie)

30.08.05, 16:48

Obserwuj wątek
    • polka3 Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 17:05
      Długie od teraz.
      Ach mam taki problem..zupełnie nie wiem jak to ugryźć.
      Uczestniczę w szkoleniu. Jest czteroletnie. Aktualnie jestem na trzecim roku.
      Ale przyszośc mojej edukacji stoi pod wielkim znakiem zapytania.
      na kazdym roku mamy pewien limit nieobecności dotyczący częsci praktycznej.Ja
      ten limit przekroczyłam i jestem na debecie.Dzis dopiero natknełam się na list
      od prowadzącego szkolenie..zgadza sie na moje dalsze uczestnictwo,ale pod
      warunkiem,że do jutra wpłacę zaległą kwotę a te niobecności nałoża mi się na
      przyszły rok-rozliczenie będzie dwuletnie, a nie jak dotąd roczne.
      Wszystko dobrze ale Po pierwsze...kwota mi taka urosła,że mój małżonek z domu
      mnie na taczkach wyniesie...może mi przedłużą jeszcze miesiąc,,coś wymyślę...
      Po drugie mam obawy czy dam radę byc na następnym całym zjeśdzie(Cała sobota)...
      Po prostu rewelacja...Narobie sobie niobecności i w przyszłym roku będę musiała
      mieć 100 procent.O ile w ogóle to bęzie przez Instytut do przyjecia...

      I teraz mam pytanie do was kobiety...Czy ja nie przesadzam,że nie chcę zostawic
      Julci w domu z mężem na całą sobotę?A dlaczego nie chcę : bo mój mąż nie ma
      wprawy w zajmowaniu się nią, bo jej nie przebiera, nie karmi Bo tylko ja ją
      karmię ,bo ona póki co na piersi-mam 2 tygodnie żeby ją nauczyć przecierki
      jeść, bo mam jeszcze dwoje dzieci i jakiś nie wyobrażam sobie mąża w tym
      Sajgonie,bo jedna i druga babcia nad morzem w tym czasie,więc nikt mi nie
      pomoże....Poza tym ja czarno widze swoje uczestnicwo na zjeżdzie-po prostu nie
      usiedzę..gdyby mój mąż sam był z Julką pół biedy,ale z całą trójką,aż sie boję
      pomyśleć...
      No i ze szkolenia wylecę..CHOLERA JASNA..po prostu płakac mi się chce
      • iwona-mama-majki Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 18:19
        hej a może nie doceniasz męża? W końcu masz dwa tygodnie na wdrożenie go w
        opieke nad małą, poza tym nie chce mi się wierzyć, że nie pomagał Ci przy
        starszych dzieciach. Wydaje mi się, że szkoda tego szkolenia, dzieciaki na
        pewno będą zachwycone zmianą opiekuna, no a to przecież tylko jedna sobota.
        pozdrawiam
        • polka3 Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 19:23
          Mąż nie będzie zachwycony..ale chyba nia mam wuboru..pójdę...
      • amelia791 Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 19:29
        Ja uważam że jak najbardziej powinnaś jechać. Za dużo pracy i pieniędzy w to
        włożyłaś żeby to teraz niweczyć. Moim zdaniem za bardzo przeżywasz całą
        sytuację, mąż na pewno da sobie rade z małą, przecież macie dwójkę starszych
        dzieci więc ma już jakieś pojęcie na temat zajmowania się dziećmi. Naprawdę
        pozwólmy się wykazać naszym mężom, nie dajmy sobie wmówić że same zrobimy
        wszystko najlepiej, bo działa to na dłuższą metę tylko na naszą niekorzyść.
        Głowa do góry, porozmawiaj z mężem, ciekawe jakie jest jego zdanie na ten
        temat, czy czuje że sobie poradzi, czy też powie że absolutnie nie, ja myślę
        jednak że stanie na wysokości zadania, trzymam kciuki.
    • margarettka Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 21:13
      Ja tez uwazam, ze powinnas kontynuowac nauke. Szkoda to zmarnowac. Tymbardziej
      jesli sie nie pracuje, dobrze robic cos dla siebie. Jesli zrezygnujesz, mozesz
      tego zalowac. W przyszlosci na pewno Ci sie to przyda, przeciez dzieci
      podrosna...a wtedy bedziesz mogla pracowac czy robic co tam bedziesz chciala.

      Kolejna sprawa...dla Ciebie bedzie to odmiana, odpoczniesz od domowych
      obowiazkow...a maz na pewno sobie poradzi. Czesto jest tak, ze nam sie wydaje
      ze my lepiej sobie damy rade i jestesmy niezastapione, a faceci spokojnie sobie
      radza w sytuacjach gdy zostaja sami z dziecmi.
      Ja caly ostatni rok studiowalam podyplomowo, maz jeden-dwa weekendy w m-cu byl
      z malym calymi dniami sam i radzil sobie swietnie. Teraz latam wieczorami na
      aerobic i tez sobie radzi z kolacja, kapiela, usypianiem itd. Nic sie nie martw
      i pomysl troche o sobie. ja oczywiscie nie mam trojki dzieci i Wam na pewno
      jest trudniej, ale dacie rade, ja w to wierze. I Tobie i mezowi przyda sie
      takie doswiadczenie smile
      Trzymam za Was kciuki!
      • malgosia191 Re: Mam problem(długie) 30.08.05, 23:15
        Polka3 nie będę się powtarzać,bo wszystko już napisały dziewczyny.Ja kiedyś
        miałam podobny dylemat.Zmarła moja Babcia,córka była malutka też na piersi,syn
        był w pierwszej klasie więc trzeba go było zaprowadzić i przyprowadzić ze
        szkoły i też nie byłam pewna czy mąż sobie ze wszystkim poradzi,ale nie
        wyobrażałam sobie aby nie pojechać na pogrzeb.Pojechałam.Jak wróciłam w domu
        było tak jakbym się nigdzie nie ruszała.Jedynie Kasia nie mogła się długo
        odessać od mojej piersi.
        Zobaczysz u Ciebie też będzie dobrze.Trzymam kciuki.
        Pozdrawiam
    • rosie.rosie Re: Mam problem(długie) 31.08.05, 00:11
      Tez mi sie wydaje, Polko, ze warto sprobowac zostawic dzieci z mezem. Szkoda
      tego wszystkiego co juz wlozylas w to przedsiewziecie.

      Ja mojego tez nie docenialam dopoki dopoty nie musial czegos zrobic przy
      dziecku.
      Przy odzwyczajaniu Kamilki od zasypiania przy piersi to on ja zaczal usypiac i
      teraz jest w tym o niebo lepszy ode mnie. Poza tym wprowadza innowacje w tym
      temacie. Ostatnio udalo mu sie kilka razy zostawic Kamilke sama w pokoju zeby
      samodzielnie usnela, a dzis uspil ja bez smoczka. Mnie nigdy nie usnela po
      wyjsciu z pokoju a bez smoczka nawet nie porobowalam, bo to nasz rytulal.
      Oczywiscie Ty znasz najlepiej swojego meza, ale moze po prostu go nie
      doceniasz wink?
      A moj tez nie byl zachwycony tym, ze bedzie musial sie bardziej angazowac.
      Teraz juz do tego przywykl i jest to dla niego normalka.
      Wiadomo, ze z reguly faceci sie do tego nie pala.

      Powodzenia.
      • polka3 Re: Mam problem(długie) 31.08.05, 00:59
        dzięki dziewczyny..oczywiście macie świętą rację...od jutra zabieram się za
        przygotowania..
        • justimic Re: Mam problem(długie) 31.08.05, 10:09
          mam nadzięję, że te przygotowania idą Ci dobrze, bo po prostu nie możesz nie
          pojechać na ten zjazd w sobotę i zawalić trzy lata nauki, poświęceń i wydatków;
          poza tym na pewno byś później żałowała, że właściwie bez powodu odpuściłaś...
          a mąż na pewno sobie poradzi z małą, bo z chłopcami to już chyba nie ma tyle
          roboty, w końcu karmić nie trzeba, umyją się sami, zabawią pewnie też a nawet
          może troszeczkę tacie pomogą... dają sobie radę... na pewno...
          • polka3 Re: Mam problem(długie) 31.08.05, 10:56
            Jest jescze taka miożliwość-przerwanie nauki na ten rok i rozpoczęcie ponownie
            trzeciego roku w styczniu..tracę rok..choc tak naprawdę nie tracę ,bo i tak
            musze o rok szkolenie przedłużyć,żeby inne braki uzupełnić..To jednak niesie za
            sobą inne konsekwencje:zmianę grupy i prowadzącego a nie chcę tego.Jednak
            ponieważ nie mam odpowiedzi od prowadzacego w sprawie przedłużenia terminu
            płatności, to może będę zmuszona, bo takiej kasy nie wytrzasne. Czekam na
            odpowiedź mam nadzieję ,że będzie pozytywna.Będzie dobrze.....
            • justimic Re: Mam problem(długie) 31.08.05, 11:01
              trzymam kciuki, żeby była pozytywna
              a do tego skoku na bank chętnie się dołączę, bo potrzebna nam kasa na naprawę
              auta (szczegóły w poście ROZBIŁAM AUTO)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka