daria13
27.05.06, 16:52
Wczoraj dostałam wspaniały prezent, a mianowicie najnowszą płytę Toola 10.000
days! Radość moja nie miała granic. Płyta niczym nie zaskakuje, bo jest jak
zwykle genialna. Nie ma w niej co prawda nic nowego, odkrywczego, ale po co
ulepszać coś, co jest już samo w sobie doskonałe? Utwór tytułowy jest
niezwykłą ucztą dla ucha:)))A skoro mowa o ucztach, to dla oczu też coś jest;
płyta jest świetnie wydana, bo okładka zawiera książeczkę ze wspaniałymi
grafikami i wbudowanymi szkłami do oglądania tychże grafik w technice 3D.
Rewelacja!!!!!
Zastanawiałam się wczoraj nad tym, dlaczego akurat ten zespół tak działa na
moje zmysły, skoro od rocka właściwie prawie całkowicie odeszłam jakiś czas
temu (został jeszcze jedynie zachwyt nad System of a Down) i stwierdziłam, że
decyduje o tym niepowtarzalny klimat muzyki Toola. Słychać to na ich
wszystkich bez wyjątku płytach, tego nie da się z niczym porównać i z niczym
pomylić. Muzycy tworzą odrębną jakość, działają specyficznym, bardzo ponurym
nastrojem. Ta muzyka jest ciemna, ale nie ciężka. Nie umiem tego odpowiednio
wyratykułować, ja tę muzykę po prostu kocham!
Czy znajdzie się tutaj ktoś, kto podzieli mój zachwyt?
Pozdrawiam:)