Ja jestem typową choleryczką. Mój temperament najbardziej objawia sie tym, ze
bardzo dużo krzycze , lubie postawić na swoim i zawsze mam racje!!!
Krzyczę na wszystkich do okoła, na meża, koleżankę, dziecko...Oni mnie już
znają i wiedzą, ze pokrzyczę sobie i przestanę. Nawet gdy komuś cos tłumacze
to robie to z uniesionym głosem. Mój maż już sie do tego przyzwyczaił. Czasem
gdy mi coś "odpysknie" i uparcie sie ze mną spiera , to ja obrażam sie na
niego i milczę. On jest wtedy bardzo szczesliwy , bo odetchnie od mojego
krzyku i gderania. Ale ja czuje sie okropnie. Jest to dla mnie wielka kara
gdy musze życ w milczeniu.Gdy już sie pogodzimy to jestem strasznie
szczęśliwa, i wtedy wszystko nadrabiam - znowu gadam , znowu uparcie stoje
przy swoim.
Najbardziej żal mi dziecka, które jeszcze nie bardzo rozumie, ze mama taka
jest i musi troche pokrzyczeć by sobie ulżyc.chociaż już powoli zauważam, że
moje dziecko dziedziczy mój temperament a nie spokojnego tatusia

Czasami chcę panować nad soba, nad emocjami, ale nie potrafię, nie potrafie
nic dusić w sobie, wszystko co mi leży na sercu od razu wyrzucam. Nie
potrafiłabym mieć żadnej tajemnicy przed meżem, musiałabym mu powiedzieć. Nie
lubie nic w sobie skrywać.
Czy wszystkie choleryczki takie są?
Wiem, ze są i pozytywne strony tego typu temperamentu chociażby to, że nie
nabawie sie nigdy wrzodów żoładka dusząc w sobie jakies żale, wszystko z
siebie wyrzucam, moje wnętrze jest wolne...
Choleryczki - odezwijcie sie!!!Napiszcie jak radzicie sobie w życiu, jak
radzą sobie wasi bliscy z waszym trudnym charakterem?