Dodaj do ulubionych

Czy są tutaj eMamy choleryczki???

31.08.05, 11:56
Ja jestem typową choleryczką. Mój temperament najbardziej objawia sie tym, ze
bardzo dużo krzycze , lubie postawić na swoim i zawsze mam racje!!!
Krzyczę na wszystkich do okoła, na meża, koleżankę, dziecko...Oni mnie już
znają i wiedzą, ze pokrzyczę sobie i przestanę. Nawet gdy komuś cos tłumacze
to robie to z uniesionym głosem. Mój maż już sie do tego przyzwyczaił. Czasem
gdy mi coś "odpysknie" i uparcie sie ze mną spiera , to ja obrażam sie na
niego i milczę. On jest wtedy bardzo szczesliwy , bo odetchnie od mojego
krzyku i gderania. Ale ja czuje sie okropnie. Jest to dla mnie wielka kara
gdy musze życ w milczeniu.Gdy już sie pogodzimy to jestem strasznie
szczęśliwa, i wtedy wszystko nadrabiam - znowu gadam , znowu uparcie stoje
przy swoim.
Najbardziej żal mi dziecka, które jeszcze nie bardzo rozumie, ze mama taka
jest i musi troche pokrzyczeć by sobie ulżyc.chociaż już powoli zauważam, że
moje dziecko dziedziczy mój temperament a nie spokojnego tatusia smile
Czasami chcę panować nad soba, nad emocjami, ale nie potrafię, nie potrafie
nic dusić w sobie, wszystko co mi leży na sercu od razu wyrzucam. Nie
potrafiłabym mieć żadnej tajemnicy przed meżem, musiałabym mu powiedzieć. Nie
lubie nic w sobie skrywać.
Czy wszystkie choleryczki takie są?
Wiem, ze są i pozytywne strony tego typu temperamentu chociażby to, że nie
nabawie sie nigdy wrzodów żoładka dusząc w sobie jakies żale, wszystko z
siebie wyrzucam, moje wnętrze jest wolne...
Choleryczki - odezwijcie sie!!!Napiszcie jak radzicie sobie w życiu, jak
radzą sobie wasi bliscy z waszym trudnym charakterem?
Obserwuj wątek
    • honi_29 Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:13
      Jestem typową choleryczką z objawami identycznymi jak Twoje.Jak sobie radzę?Nie
      chcę niczego zmieniać,bo jest mi z tym dobrze,a otoczenie?Cóż,albo mnie
      akceptuje,albo nie.Gdybym się zmieniła,nie byłabym sobąwink
      • umasumak Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:21
        honi_29 napisała:

        > Jestem typową choleryczką z objawami identycznymi jak Twoje.Jak sobie radzę?
        Nie
        >
        > chcę niczego zmieniać,bo jest mi z tym dobrze,a otoczenie?Cóż,albo mnie
        > akceptuje,albo nie.Gdybym się zmieniła,nie byłabym sobąwink

        Ciekawe, czy podobnie byś mówiła, mając męża choleryka....nie ważne, że
        wrzeszczałby na Ciebie i dziecko przy każdej okazji i bez okazji, ważne, żeby
        pozostał sobą...
        • honi_29 umasumak 31.08.05, 12:30
          umasumak napisała:

          Ciekawe, czy podobnie byś mówiła, mając męża choleryka....nie ważne, że
          > wrzeszczałby na Ciebie i dziecko przy każdej okazji i bez okazji, ważne, żeby
          > pozostał sobą...
          Moja droga mój mąż wiedział z kim się żeni,więc nie rozumiem dlaczego tak się
          irytujesz.A druga sprawa-mąż też jest cholerykiem,ale na dziecko nie krzyczymy
          ani ja ani mąż,jasne?
          • kalina_p to ma dobre strony! 31.08.05, 12:37
            ja tez jestem choleryczką, wsciekam sie, krzyczę, ale bardzo szybko mi zlłośc
            przechodzi. Tez się nie odzywam do męża, jak sie obrażę, ale baaaardzo wtedy
            cierpie, bo nie mam z kim gadacwink

            Mąż nie narzeka.
            A plusy? Nie tłumie złości, nie mamy cichych dni, jak jest kwestia sporna, to
            wyjasniamy szybko (i gwałtownie, bywa...) a potem znów jest cudnie.
            zdecydowanie wole to, niz osoby zamkniete, zzymajace sie w milczeniu i tłumiace
            żal. Od tego sa wrzody i zmarszczkiwink
          • umasumak Honi ;-) 31.08.05, 13:16
            honi_29 napisała:

            > Moja droga mój mąż wiedział z kim się żeni,więc nie rozumiem dlaczego tak się
            > irytujesz.A druga sprawa-mąż też jest cholerykiem,ale na dziecko nie
            krzyczymy
            > ani ja ani mąż,jasne?

            Kto tu się irytuje wink?
            Piszesz, że na dziecko nie krzyczycie. Ale ono jest świadkiem Waszych krzyków
            na siebie nawzajem. Zaręczam Ci, że nie będzie Wam za to wdzieczne, gdy
            dorośnie. Warto nie ulegać zbytnio emocjom, pozostając przy tym sobą.
            • kalina_p umo 31.08.05, 13:43
              moja mama, choleryczka, w dodatku spod strzelca, od zawsze byla wybuchowa,
              krzyczala, wściekala sie na 5 minut a potem byla do rany przyłóz.
              I jakos uszczerbku na psychice nie doznalam. Nauczylam sie zza to wyrazaz
              uczucia, mówić o nich i nie wstydzic sie ich.
        • kasssannndra Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:34
          Ja tez jestem choleryczką!mam faceta, który jest spokojny i zazwyczaj potrafi
          ustąpić mi (choc często bywa że to on ma racje i ja z czasem do tego dochodzę).
          Uważam , ze zwiazek dwojga choleryków nie ma szans na sukces. Moja znajoma -
          choleryczka rozstała sie ze swoim facetem - cholerykiem, bo sie zbyt często
          kłócili i żadne nie chciało ustąpić. Moja przyjaciółka ma charakter mojego
          faceta - czyli spokojna i opanowana. Dogaduje sie z nią doskonale. Był okres
          gdy przyjaźniłam sie z inna, ale obie byłyśmy uparte i przyjaźń sie rozleciała.
          Uważam, ze zasada "+" przyciaga "-", a odpycha "+" jest jak najbardziej
          właściwym okresleniem mojego zwiazku. Nie mogłabym byc z człowiekiem o takim
          samym temperamencie co ja.
          • natiz Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:40
            Ja też jestem choleryczką, mąż natomiast ma spokojny, powolny charakter. I
            wcale nie znaczy, że choleryk musi być zły i trudno z nim wytrzymać. Z moim
            powolnym mężem dzieci zanudziłyby się, natomiast mnie rozsadza energia, mam sto
            pomysłów na minutę i myślę, że się uzupełniamy. Różnie tylko reagujemy na
            sytuacje stresowe - mój małż podąża na balkon na fajeczkę, a ja wrzeszczę (nie
            na kogoś, ale tak bezosobowo). Jak sie wykrzyczę, znów jestem spokojna.
          • grzalka Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:44
            Jestem choleryczka, ale uważam, ze mój temperament nie zwalnia mnie od pracy nad
            sobą. Miałam ojca choleryka i dla dziecka to nie jest nic przyjemnego,
            przeciwnie, pamietam jak przerażały mnie jego wybuchy złości.
    • 76kitka Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:44

      Ja jestem choleryczką, łatwo się zapalam, gdy mi coś nie pasuje, ale krzyczę w ostateczności. Też jestem głosna i gadatliwa, ale bardzo się moi na mnie o to nie rzucają.
    • natiz Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:47
      A mój małż mi powiedział, że jak jestem w delegacji, to w domu jest tak pusto i
      nudno, że aż mu się płakać chce...Ciekawe czy ze szczęścia?..
      • edytek1 Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 12:52
        ja też jestem choleryczką i nie raz się niesłusznie oberwało mężowi lub
        dziecku, ale wszystkie winy mam wybaczone....Pozdrawiam inne pieniaczki.
    • g0sik Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 13:08
      Witajcie w klubie.....Ja też jestem gadułą i często się denerwuję i krzyczę jak
      coś nie jest po mojej myśli. Ostatnio próbuję nad tym zapanować ale kiepsko mi
      idzie. Dobrze, że mój mąż to siła spokoju bo inaczej byłoby nam ciężko. Czy
      myślicie, że rozmowa z dobrym psychologiem mogłaby pomócsmile?
    • umasumak MIałam męża choleryka... 31.08.05, 13:20
      ... wiem co to znaczy "temperament" jak to określacie. Wiem co znaczą wrzaski z
      byle powodu, ból żołądka z nerwów i wstyd przed sąsiadami, znajomymi, rodziną z
      powodu męża. Zaręczam, że przychodzi moment, kiedy ma się tego dosyć - oby do
      takiego wniosku nie doszli Wasi małżonkowie. Pzdr
      • natiz Re: MIałam męża choleryka... 31.08.05, 13:25
        A może oprócz tego, że był cholerykiem, to jeszcze mu kultury osobistej
        brakowało?
        • umasumak Re: MIałam męża choleryka... 31.08.05, 13:32
          natiz napisała:

          > A może oprócz tego, że był cholerykiem, to jeszcze mu kultury osobistej
          > brakowało?

          A powiedz mi Natiz, co to za kultura osobista wydzierać się na swoich bliskich?
          Na obcych się nie wydzierał, powiem wiecej, był miły, ale to chyba świadczy o
          nim jeszcze gorzej? Bo jes\śli mógł sie powstrzymać przy obcych, to powinien
          też przy mnie.
          • natiz Uma 31.08.05, 14:09
            Rozumiem, Twój mąż to okaz. Ale znów powtarzam, że nie każdy krzyczący choleryk
            jest zły (on może mieć taki sposób bycia - krzykliwość (nie wyzwiska pod
            adresem współmałżonka), ruchliwość i in. typowe dla danego modelu. I z drugiej
            strony osobnik o naturze flegmatyka może być psychopatą terroryzującym własną
            rodzinę...
    • umasumak Polecam lekturę wątku: 31.08.05, 13:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=16579864&a=16579864
      • kalina_p umo, a nasilenie tej cechy bierzesz pod uwgę? 31.08.05, 13:46
        czy uwazasz, że ta cecha może tylko byc lub nie?
        Sa cholerycy mniej i bardziej choleryczni. Może trafilas na wyjatkowy
        egzepmlarz?
        Ja sie nie wydzieram, sasiedzi nie słysza, ja sie wkurzam i ew. mowie
        podniesionym glosem. Choleryk cholerykowi nie równy.

        Pamietaj, że nie każdy jest taki sam.
        • umasumak No właśnie biorę pod uwagę Kalino...n/txt 31.08.05, 21:37

    • umasumak Choleryk... 31.08.05, 21:36
      Nie wiem w jakim znaczeniu używacie tego określenia. Jeśli chodzi o
      ogólnie "żywy" charakter, energię, spontaniczność, to osobę o takich cechach
      nazwałabym raczej sangwinikiem, a nie cholerykiem.
      To właśnie sangwinik jest przebojowy, energiczny, nie ma problemu z wyrażaniem
      uczuć.
      Choleryk owszem wyraże uczucia, ale w sposób niewłaściwy, przejaskrawiony,
      często agresywny - czyli po prostu chory.
      Kalino, pamiętam, nie każdy jest taki sam, a choleryk cholerykowi nie równy.
      Ale mój eksmąż też na początku był takim "lepszym" cholerykiem. Ale jak u
      każdego choleryka który nad sobą nie pracuje, cecha ta się pogłębiała. Z roku
      na rok było gorzej. Po prostu zaczął sobie przesuwać granice. Do czego to
      doprowadziło, nie chcę nawet opisywać. Pzdr
      • kalina_p Re: Choleryk... 31.08.05, 21:47
        Umo:
        typologia Hipokratesa: "sangwinik- czlowiek łatwo sie zapalajacy, zywego
        usposobienia, aktywny, ale nie wytrwaly, rozpraszajacy sie i zmienny w swoich
        dzialaniach, łatwo poddajacy sie silnym uczuciom- radosci, gniewu (...);
        choleryk- człowiek rownie pobudliwy, jak sangwinik, ale w przeciwieństwie do
        niego wytrwały w dzialaniu i w uczuciach"

        Nic nie wiadomo mi o tym, że choleryk w sposob chory wyraz uczucia...Chociaz
        zgadzam się, ze do tego watku sangwinik bardziej pasujewink

        A czy "choleryczność" sie z wiekiem zwieksza? jest to typ temperamntu a
        temperament jest raczj cecha stałą.
        • umasumak Re: Choleryk... 31.08.05, 21:55
          kalina_p napisała:

          > A czy "choleryczność" sie z wiekiem zwieksza? jest to typ temperamntu a
          > temperament jest raczj cecha stałą.

          Hmmm... poczytaj może trochę w wątku o mężach cholerykach, to będziesz
          wiedziała czy się zwiększa.
          • kalina_p Re: Choleryk... 31.08.05, 22:02
            może nie choleryczność sie zwieksza tylko chamstwo?
            Może szanowac przestaja? I kochac?
            Natomiat wrzucanie wszystkich cholerykow do jednego wora pt."choleryk zły, a z
            biegiem czasu jest coraz gorszy" uwżam za błąd.
            • umasumak Re: Choleryk... 31.08.05, 22:17
              kalina_p napisała:

              > może nie choleryczność sie zwieksza tylko chamstwo?
              > Może szanowac przestaja? I kochac?
              > Natomiat wrzucanie wszystkich cholerykow do jednego wora pt."choleryk zły, a
              z
              >
              > biegiem czasu jest coraz gorszy" uwżam za błąd.

              Kalino, ja nikogo nigdzie nie wrzucam. Ja Ci tylko usiłuje uświadomić jak może
              być. Każdy człowiek, czy to choleryk, czy sangwinik, czy melancholik, czy
              wreszcie flegmatyk ma obowiązek walczyć ze swoimi słabościami, szczególnie, gdy
              jest rodzicem.
              Tak na koniec - miałam kiedyś taką koleżankę z "temperamentem". Wszyscy o niej
              mówili, że złota dziewczyna, tylko troszkę nerwowa i czasem ją "poniesie", ale
              potem jest "do rany przyłóż". Kiedyś mąż ją wkurzył, bo wybierali sie na
              imprezę, a jej sie wydawało, że on za długo pasek zakłada do spodni i
              przyłożyła mu wazonem w głowę. On niczego się nie spodziewał ( o dziwo byli
              kochającą się parą) i dostał w tył głowy. Ledwo uszedł z życiem, przez kilka
              dni nie odzyskiewał przytomności. Chciałam Ci tylko powiedzieć, jak nie wiele
              trzeba...
              >
              • karolcia111 Re: Choleryk... 31.08.05, 22:49
                uma twoja koleżanka była zwyczajnie stuknięta.
                • umasumak Re: Choleryk... 31.08.05, 22:52
                  karolcia111 napisała:

                  > uma twoja koleżanka była zwyczajnie stuknięta.

                  Tak, tyle że nikt, łącznie z nią, przed tym zdarzeniem o tym nie wiedział.
              • kalina_p Re: Choleryk... 31.08.05, 22:51
                Milo, że mnie usilujesz w tak waznych kwestiach usiadamiać. Czuje sie
                zaszczycona i chłonę wiedzęwink

                Umo, jeśli choleryk ma niewysoki poziom agresji, to nikogo nie walnie wazonem.
                Co najwyzej sobie pokrzyczy.
                Dla zdrowia psychiczngo często duuuużo lepiej sobie wrzanąc, obrazic się,
                wyladować w kłótni, niz tlamsić w sobie emocje, kontrolowac sie za bardzo,
                zachowywac odpowiednio, grzecznie i kulturalnie. Bo mozna sie nabawic nie dośc,
                że wrzodów żołądka, to wpaść w depresję.

                Każda przesada jest zła, z tym sie zgadzam.
                • umasumak Re: Choleryk... 31.08.05, 23:06
                  kalina_p napisała:

                  > Milo, że mnie usilujesz w tak waznych kwestiach usiadamiać. Czuje sie
                  > zaszczycona i chłonę wiedzęwink

                  Nie uważam, żeby ironia w tej sytuacji była wskazana Kalino wink
                  >
                  > Umo, jeśli choleryk ma niewysoki poziom agresji, to nikogo nie walnie
                  wazonem.
                  > Co najwyzej sobie pokrzyczy.

                  Zrozum, bywa, że taki choleryk o niewysokim poziomie agresji, staje się
                  cholerykiem o wysokim poziomie agresji, Dlaczego? Ano dlatego, że nie potrafi
                  kontrolować swoich wybuchów, obojętnie na jakim są one poziomie. A ten poziom
                  agresji bardzo lubi się podnosić niestety.

                  > Dla zdrowia psychiczngo często duuuużo lepiej sobie wrzanąc, obrazic się,
                  > wyladować w kłótni, niz tlamsić w sobie emocje, kontrolowac sie za bardzo,
                  > zachowywac odpowiednio, grzecznie i kulturalnie. Bo mozna sie nabawic nie
                  dośc,
                  >
                  > że wrzodów żołądka, to wpaść w depresję.

                  Nie wrzeszczeć, nie awanturować się, to nie znaczy tłamsić w sobie emocje. Jest
                  tyle środków wyrazu, że naprawdę można obyć się bez wrzasków, bardzo męczących
                  dla otocznia zresztą. Zauważyłam pewną prawidłowość, że jak ktooś wrzeszczy w
                  moim towarzystwie, to momentalinie się wyłączam i przestaje go słuchać. Po
                  prostu krzyk, jako środek wyrazu, wogóle do mnie nie przemawia i wiem, że wiele
                  osób tak ma smile.

                  >
                  > Każda przesada jest zła, z tym sie zgadzam.
                  • kalina_p Re: Choleryk... 31.08.05, 23:38
                    dlaczego ironia mialaby byc niewskazana, Umo?

                    Może lepiej byloby sie wesprzec jakimis konkretnymi badaniami nad wzrostem
                    agresji u choleryków? Oczywiscie, że tak bywa. Bywa równiez, że melancholik
                    bierz pistolet i strzela. Różne rzeczy sie na świecie dzieją, a agresji nie
                    łączyłabym tak z temperamentem choleryka. Może występowac jednoczesnie ale nie
                    musi.

                    Jeśli męcza Cię krzyki, jest to twoja sprawa, nikt i z cholerykiem zyc nie
                    każe. Sa osoby, które lubia taki sposób kmunikacji i jakos sie dogadują.
                    Oczywiscie, ze najlepiej byloby, gdyby wszyscy ludzie na świecie odzywali sie
                    do siebie milo, kulturalnie, nie podnosili głosu, panowali nad swoimi emocjami
                    i myli rece przed jedzeniem...ale to nierealne.

                    Wg. mnie mniejszym złem jest krzyk choleryka, niz wzbierajaca latami złośc w
                    niby spokojnym czlowieku.
                    • umasumak Re: Choleryk... 01.09.05, 00:20
                      kalina_p napisała:

                      > dlaczego ironia mialaby byc niewskazana, Umo?

                      Bo temat jest poważny, przynajmniej dla mnie.
                      >
                      > Może lepiej byloby sie wesprzec jakimis konkretnymi badaniami nad wzrostem
                      > agresji u choleryków?

                      Mi wystarczą moje i nie tylko moje doświadczenia, opinia psychologów i wiele
                      przykładów na to, co sie dzieje, gdy człowiek przestaje panować nad sobą.

                      Oczywiscie, że tak bywa. Bywa równiez, że melancholik
                      > bierz pistolet i strzela. Różne rzeczy sie na świecie dzieją, a agresji nie
                      > łączyłabym tak z temperamentem choleryka. Może występowac jednoczesnie ale
                      nie
                      > musi.

                      Wrzaski wskazują na brak opanowania. Jeżeli ktoś jest w stanie krzyczeć bez
                      opamiętania, nie potrafi tego kontrolować, z czasem przestaje kontrolować też
                      odruchy. To wszystko SĄ zachowania agresywne. Wrzask sam w sobie jest agresywny
                      i zwykle nie bywa przejawem niczego pozytywnego.
                      >
                      > Jeśli męcza Cię krzyki, jest to twoja sprawa, nikt i z cholerykiem zyc nie
                      > każe. Sa osoby, które lubia taki sposób kmunikacji i jakos sie dogadują.

                      Hmmm... zapewniam Cię, że takie osoby, które lubią ten sposób komunikacji,
                      należą do mniejszości. Na ogół wrzask budzi agresje, bezsilność, strach


                      > Oczywiscie, ze najlepiej byloby, gdyby wszyscy ludzie na świecie odzywali sie
                      > do siebie milo, kulturalnie, nie podnosili głosu, panowali nad swoimi
                      emocjami
                      > i myli rece przed jedzeniem...ale to nierealne.
                      >
                      > Wg. mnie mniejszym złem jest krzyk choleryka, niz wzbierajaca latami złośc w
                      > niby spokojnym czlowieku.

                      A Ty znowu swoje wink. To, że ktoś nie krzyczy, nie oznacza, że tłumi złość.
                      • kalina_p i znów wzgledność 01.09.05, 07:15
                        i znow, Umo, nie przyjmujesz do wiadomości, że sa różne rodzaje wrzasku, rózne
                        rodzaje krzyku. Nie koniecznie dziki wrzask bez opamietania...W związku z tym
                        uważam dalsza dyskusje za bezsensowną.
                        • umasumak A Ty znowu swoje Kalino ;-) 01.09.05, 09:18
                          kalina_p napisała:

                          > i znow, Umo, nie przyjmujesz do wiadomości, że sa różne rodzaje wrzasku,
                          rózne
                          > rodzaje krzyku. Nie koniecznie dziki wrzask bez opamietania...W związku z tym
                          > uważam dalsza dyskusje za bezsensowną.

                          Przyjmuje to do wiadomości, ale Ty tez przyjmij do wiadomości, że ludzie mają
                          niestety skłonność do pogłębiania intensywności swych zachowań, to jest to
                          właśnie znane w terminologi psychologicznej przesuwanie granic. Pzdr
                          • kalina_p Re: A Ty znowu swoje Kalino ;-) 01.09.05, 11:50
                            hehe, tak, Umo.
                            Idąc tym tokiem myslenia każdy czlowiek nadaje si na lczenie- kto lubi sek, o
                            moz zostac sksoholikiem, kto sie za bardzo opanowuje, bo to szkodzi zdowiu, kto
                            sie boi ciemności, bo to sie może w nericę przrodzić, kto lui wino, bo będzie
                            alkoholikiem, kto lubi jeździc samochodem, bo sie na pewno zabie i będzie
                            szalał za kierownicą...
                            Mialas pecha po prostu z tym facetem, albo sie nie dobraliscie.
                            • umasumak Re: A Ty znowu swoje Kalino ;-) 01.09.05, 12:03
                              kalina_p napisała:


                              > Mialas pecha po prostu z tym facetem, albo sie nie dobraliscie.

                              Dziękuje za diagnozę Kalinowink. Ale nie wywracaj kota do góry ogonem, bo ja
                              mówiłam tylko o pracy nad sobą i jak napisałam to wcześniej, każdy ma obowiązek
                              pracować nad sobą, a nie pobłażać samemu sobie.
      • sandra75 Re: Choleryk... 01.09.05, 22:06
        Twoje rozumienie pojęcia "choleryk" jest zupełnie błędne - temperamentów sie
        nie wartościuje, to nie tak że flegmatyk jest fajny a choleryk be i chory.
        Patrzysz na sprawe przez brudny filtr własnych doświadczeń ale nie znaczy to,
        że możesz używac pojęć w dowolny, wygodny dla siebie sposób.
        • umasumak Sandra 01.09.05, 23:49
          sandra75 napisała:

          > Twoje rozumienie pojęcia "choleryk" jest zupełnie błędne - temperamentów sie
          > nie wartościuje, to nie tak że flegmatyk jest fajny a choleryk be i chory.
          > Patrzysz na sprawe przez brudny filtr własnych doświadczeń ale nie znaczy to,
          > że możesz używac pojęć w dowolny, wygodny dla siebie sposób.

          Ależ Ty w ogóle mnie nie zrozumiałaś. Przeczytaj DOKŁADNIE moje posty i wtedy
          dopiero się wypowiadaj, dobrze? Ja już nie mam ochoty tłumaczyć rzeczy, które
          jasno napisałam. Pzdr
    • chokie Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 31.08.05, 22:31
      "Serwus, jestem Nerwus" a na dodatek zodiakalny strzelec. Jak przystalo na
      zywiol ognia jestem zapalczywa i wybuchowa. Jak sobie pokrzyczę to mi ulży.Moja
      rodzina ma cięzkie zycie ze mna. Jeszcze daja jakoś radę wink
      • maya2006 choleryk a wygodna wymowka 01.09.05, 08:29
        uwazam, ze powiedzenie "jestem cholerykiem" jest bardzo wygodnym sposobem na
        wylumaczenie niehamowania agresji.

        owszem sa ludzie bardziej wybuchowi i mniej wybuchowi, ale OKAZYWANIE zlosci
        zalezy w duzym stopniu od mozliwosci jej okazywania. gdyby maz jednej czy
        drugiej "choleryczki" nie bal sie tych wybuchow, tylko reagowal ostro, lub
        odrazu sie obrazal czy wychodzil z domu, to odrazu jedna z druga, by sie
        szybciej uspokoila. lub zrobila cos innego na wyladowanie zlosci: wyjscie na
        zewnatrz by pobiegac, wyladowanie sie w sporcie a nie na mezu lub dziecku lub
        kolezankach.

        oczywisice odpowiedz typowej choleryczki brzmi: "gdyby maz wyszedl lub mnie tak
        samo potraktowal lub gorzej, to bym sie rozstala, bo znaczy ze nie kocha".
        nieprawda, on wlasnie tak powinien zrobic jezeli kocha. i wtedy naprawde by sie
        99% uspokoilo. bo wiekszosc "choleryczek" potrafia byc mile i spokojne do reszty
        swiata, czyli potrafia sie opanowac, nieprawdaz?
        • babsee Re: choleryk a wygodna wymowka 01.09.05, 09:13
          Ja też jestem choleryczką ale uważam to za moją wadę a nie zaletę i walczę z
          tym. I muszę Wam, powiedzieć ze skutecznie.Tzn. absolutnie żadnych krzyków przy
          dziecku- zakaz, choćbym miala pęknąć ( bo czasem tak sie czuję- wychodzę wtedy
          na balkon i wracam za 5 min jak mi przejdzie)Staram sie bardzo hamować.
          pamietam mój poprzedni związek i to,że moj charatker dużo zepsuł- awantury
          robilam godne włoskiej zony- łącznie z waleniem talerzy o podłogę, trzaskaniem
          drzwiami itp.Nadal jestem wybuchowa, szybko zmieniam stan emocjonalny,i
          gadam,gadam.gadam....Są dobre strony- nie mamy w ogóle "cichych dni"- nie
          znoszę milczenia spowodowanego kłótnią, jestem gejzerem zabawy z moja córeczką.
          Ale uważam że choleryk jest cholernie trudny we współżyciu dlatego walczę ze
          swoim pskudnym charakterkiem.pozdrawiam
        • natiz Re: choleryk a wygodna wymowka 01.09.05, 09:19
          Moim zdaniem nie zrobisz z choleryka flegmatyka, jak i na odwrót. Psychologia
          wyróżnia kilka ludzkich typów: choleryk, sangwinik, piknik, flegmatyk i wiele
          pośrednich. Tak więc, pzryjmij do wiadomości, że istnieje taki typ ludzki i nie
          jest on żadną wymówką.
          Dodam, że każdy człowiek powinien nad sobą pracować, nie tylko choleryk.
          Flegmatyk, sangwinik czy piknik też mogą być despotami czy innym lichem nie
          nadającym się do życia w społeczności...
          • maya2006 Re: choleryk a wygodna wymowka 01.09.05, 09:24
            oczywiscie ze charakteru czy odczuwania emocji nie zmienisz. ale mozesz
            pokierowac tym JAK te emocje okazujesz. ja tez "bylam choleryczka". jezeli
            chodzi o odczuwanie emocji, nadal nia jestem, jednak sposob wyladowania jej,
            jest inny. dlatego wiem, ze mozna inaczej niz krzyk na meza itd. trzeba chciec.
            to jest praca, ciezka praca. dlatego tak reaguje na takie wypowiedzi, bo one to
            szukanie usprawiedliwienia dla wygodnictwa (wiesz tacy jak ja, to podobnie jak
            niepalacy, ktorzy byli placzamismile

            ps. oczywiscie, ze inne "typy" tez musza pracowac nad soba, ale akurat tu bylo
            na temat cholerykow.
    • kasssannndra Re:umo!!! 01.09.05, 11:36
      Żal mi cie troche, bo miałaś meża choleryka (chyba do tego trochę
      niezrównoważonego0). Skrzywdził cie za pewne i wydaje ci sie, ze każdy choleryk
      to człowiek zły, chory etc.
      Mylisz sie i to bardzo. Ja jestem choleryczką. Moja ciocia psycholog po moich
      naleganiach zrobiła mi test psychologiczny, który to wykazał (zreszta ona i bez
      testu to wiedziała). Jestem krzykliwą gaduła, łatwo mnie wyprowadzic z
      równowagi, nie potrafie nic tłumić w sobie , jednak nikogo nigdy nie
      skrzywdziłam. Mój facet, moja rodzina uważają mnie za dobrą osóbkę i akceptują
      moje wybuchy złości, które trwaja kilka minut, a później jest spokój i cisza a
      ja jestem wyluzowana i w dobrym humorze, bo odreagowałam całą złość. Mój facet
      gdy krzycze to po prostu to "olewa", przeczekuje.
      Uwazam, że gdy choleryk posuwa się np. do bicia to już jest coś z nim nie tak,
      powinien odwiedzić wówczas psychologa, natomiast choleryk który tylko sobie
      trochę pokrzyczy to jest zupełna norma.
      _______________________
      Umo napisałaś:
      "A powiedz mi Natiz, co to za kultura osobista wydzierać się na swoich
      bliskich?
      Na obcych się nie wydzierał, powiem wiecej, był miły, ale to chyba świadczy o
      nim jeszcze gorzej? Bo jes\śli mógł sie powstrzymać przy obcych, to powinien
      też przy mnie."
      _______________________
      Ja jako choleryczka ci na to odpowiem. Otóż powstrzymać sie przy tobie już nie
      mógł (taka jego natura niestety). Mi zdarza sie czesto, ze mój mężczyzna
      zdenerwuje mnie w towarzystwie. Jestem wściekła, dusze to w sobie, ale nie
      robie mu awantury przy obcych. Hamuje swoje emocje, chociaż jest to bardzo
      trudne, czuje jak kipie w srodku,jednak uśmiecham sie i udaje , ze wszystko
      jest ok. Towarzystwo, które mnie nie zna myśli, że sie świetnie bawie, ale mój
      facet wie , że jestem wściekła. Gdy wracamy do domu wtedy wszystko pęka, emocje
      ulatują. Wściekam sie i wyrzucam mu cały swój żal.Po pięciu minutach mój facet
      pyta : "już ci przeszło, ulżyłaś sobie". Mówie, że "tak" i wszystko wraca do
      normy. Nic mi na wątrobie nie lezy i jestem jak "do rany przyłóż".
      Tacy są właśnie cholerycy. Powinno się ich zaakceptować. Nalezy jednak
      pamietać, ze nawet choleryk nie powinien przekaraczaj pewnej granicy , która
      byłaby już przemocą. Nie wiem jakie były relacje twoje i ex-meża, ale być może
      on przekraczał tą właśnie granicę.
      • maya2006 kasssanndra 01.09.05, 12:00
        sorry, ze sie wetne, ale ty nie krzyczysz na meza? tylko mowisz mu podniesionym
        glosem co sadzisz o sytuacji? no powiedzmy on slucha jak sie wkurzasz, ale ty go
        nie atakujesz?
        to moim zdaniem co innego niz krzyk na meza...
    • pieczareczka Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 01.09.05, 12:07
      zaznaczam ze nie jestem cholerykiem - wrecz przeciwnie, ale znam kilka osob
      obdarzonych charakterkiem smile; moja bliska kolezanka pokrzykuje bez przerwy; i
      to jej sie zdecydowanie nasililo w malzenstwie smile; jej maz jest spokojny i w
      odpowiedzi robi jej ciche dni; jako ze ona zdaje sobie sprawe,ze nawet male
      awantury odbijaja sie na rodzinie czasem dzwoni do mnie i wykrzykuje caly
      problem do sluchawki; pogada, wyzali sie, pokrzyczy i mowi' no,to teraz jak M
      wroci do domu bedzie mial troche spokoju bo juz sie na nim nie wyladuje'; mysle
      wiec, ze w razie awarii warto znalezc sobie kogos kto nie jest emocjonalnie
      zwiazany z ta awantura i wygadac sie; mozna tez sprobowac sportu (basen? a moze
      tenis ) ktory wyciagnie nadmiar energii albo zaczac uprawiac joge; wsilek
      fizyczny poprawia samopoczucie; dla mnie idealne byloby wtedy polaczenie
      przyjemnego z pozytecznym np. odgarnianie sniegu z podworka smile; mnie osobiscie
      jak juz jestem zla pomaga odrobina samotnosci - pare minut i wystarczy; tylko
      skad je wziac ? smile
      pozdrawiam
      pieczareczka
    • natiz Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 01.09.05, 12:13
      Czy tylko choleryczki pokrzykują na mężów i dzieci? Inne okazy zawsze są
      łagodne? Która z Was jest bez winy?
      A co do biednych, spokojnych mężów - widziały gały co brały...
      • arras-k Przykład kobiety - choleryczki ;) 01.09.05, 12:23
        Wczoraj zadzwoniłam do pracy do mojego meza i go porządnie opieprzyłam.
        Zaczełam na niego krzyczec, żę brakuje jednego filmu z naszej kolekcji, akurat
        tego który chciałam pożyczyc koleżance która po niego przyszła. Krzyczałam na
        niego mówiac , ze na pewno znowu pożyczył koledze na "wieczne oddanie".
        Powiedział, ze nic nie pożyczał, ale ja uparcie mu wmawiałam, zę filmu nie ma i
        musiał pozyczyć. Gdy wrócił wieczorem do domu to powiedział mi, że filmu nie ma
        bo ja sama osobiście pożyczyłam go kuzynce miesiąc temu. Przypomniałam to sobie
        i było mi strasznie głupio. Kurcze zamiast najpierw pomyśleć to musiałam
        zadzwonić i niesłusznie zrobić awanturkę sad(
        Ale mój mąż jest kochany, nawet sie nie obraził...
      • umasumak Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 01.09.05, 12:34
        natiz napisała:

        > Czy tylko choleryczki pokrzykują na mężów i dzieci? Inne okazy zawsze są
        > łagodne? Która z Was jest bez winy?

        Oj no pewnie, że nie jestem bez winy, ale krzyczeć nawet nie potrafię smile.
        Czasem powiem coś podniesionym głosem, ale jesli chodzi o okazywanie złości, to
        mój mąż wie, że gdy jestem naprawdę zła, to się dystansuje od niego i jestem
        wtedy taka nie całkiem jego wink (o nawet się rymło wink. Ale ja z tym walczę, bo
        wiem, że rozmowa byłaby konstruktywniejsza.


        > A co do biednych, spokojnych mężów - widziały gały co brały...

        A może były ślepe te gały, a z biegiem czasu mogą się zacząć stopniowo
        otwierać wink?
        • natiz Uma 01.09.05, 12:39
          A co powiesz na to - mój małż dobrze wie, żem cholera. Jak wychodzę "z nerw",
          to opuszczam mego ślubnego i znikam w sąsiednim pokoju w celu ukojenia nerwów.
          A ten cymbał włazi tam za mną i jeszcze mnie podjudza... Ten mój spokojny,
          opanowany... Ten flegmatykowaty ideał!
          • umasumak Re: Uma 01.09.05, 12:46
            natiz napisała:

            > A co powiesz na to - mój małż dobrze wie, żem cholera. Jak wychodzę "z nerw",
            > to opuszczam mego ślubnego i znikam w sąsiednim pokoju w celu ukojenia
            nerwów.
            >
            > A ten cymbał włazi tam za mną i jeszcze mnie podjudza... Ten mój spokojny,
            > opanowany... Ten flegmatykowaty ideał!

            Masochista znaczy się wink
            • maya2006 Re: Uma 02.09.05, 06:59
              umasumak napisała:

              > natiz napisała:
              >
              > > A co powiesz na to - mój małż dobrze wie, żem cholera. Jak wychodzę "z ne
              > rw",
              > > to opuszczam mego ślubnego i znikam w sąsiednim pokoju w celu ukojenia
              > nerwów.
              > >
              > > A ten cymbał włazi tam za mną i jeszcze mnie podjudza... Ten mój spokojny
              > ,
              > > opanowany... Ten flegmatykowaty ideał!
              >
              > Masochista znaczy się wink
              >
              sadysta, to pseudoofiara
          • nanuk24 Re: Uma 01.09.05, 23:19
            he he Natiz, to Ci szczerze wspolczuje!wink
      • maya2006 Re: Czy są tutaj eMamy choleryczki??? 02.09.05, 06:58
        natiz napisała:

        > Czy tylko choleryczki pokrzykują na mężów i dzieci? Inne okazy zawsze są
        > łagodne? Która z Was jest bez winy?
        > A co do biednych, spokojnych mężów - widziały gały co brały...

        natiz, ale pierwszy raz slysze, ze ktos z taka beztroska mowi o tym. "oj taka
        jestem". to szokujace
        • arras-k Re: maya 02.09.05, 08:43
          maya2006 napisała:

          > natiz napisała:
          >
          > > Czy tylko choleryczki pokrzykują na mężów i dzieci? Inne okazy zawsze są
          >
          > > łagodne? Która z Was jest bez winy?
          > > A co do biednych, spokojnych mężów - widziały gały co brały...
          >
          > natiz, ale pierwszy raz slysze, ze ktos z taka beztroska mowi o tym. "oj taka
          > jestem". to szokujace
          ________________________
          Szokujące?Ja nie widze w tym nic szokującego. Szokujące byłoby dopiero wówczas,
          gdy ona zamiast mówić, że "taka już jest", mówiła by, że jest doskonała, a to ,
          że ciągle krzyczy to nie wina jej temperamentu tylko męza flegmatyka.To, że
          twierdzi, że "jest jaka jest", to jest po prostu szczera.Ja tez "już taka
          jestem" (krzykliwa, wybuchowa) i nic na to nie poradzę. Próbowałam z tym
          walczyć, ale nie da sie zmienic temperamentu (niestety- chociaż choleryk nie
          jest złym człowiekiem, no może trochę nerwowym, ale można z nim współżyc)
          • arletta.wagner Re:choleryczka 02.09.05, 15:57
            to ja!krzyczę na męza,złoszczę sie,czasami rzucam w niego czyms co mam pod
            ręką.jestem lekko nieprzewidywalna,egzaltowana i wybuchowa. a on to uwielbiasmile
            kiedy siedzę cicho albo jestem- jak mówi - podejrzanie spokojna pyta czy mam
            zły dzień albo jestem chora.zreszta u nas jest taka troche włoska rodzinka-
            wszyscy sie przekrzykują,mocno gestykulują,jest duzo takiej rodzinnej czułosci -
            poklepywania,usciskiwania. często jest tak ze będąc u moich rodziców odruchowo
            skupiamy sie w jednym miejscu.i moj maz jest szczęsliwy.w domu teściów jest
            dosc chłodno.z męzem kłocimy sie często ,krótko i widowiskowo sie godzimywinka
            córcia odziedziczyła charakterek po minie i -jak ja- ma głos zdumiewająco silny
            jak na małe ciałko.
          • maya2006 arras-k , natiz 03.09.05, 10:02
            ja wprawdzie zwaracalam sie do natiz, ale nie ja mialam na mysli, tylko te
            dziewczyny, ktore uwazaja te krzyki za normalne. i nie zeminie zdaniasmile, ze
            tylko te z choleryczek krzycza na meza, ktorych maz sobie na to pozwala. a natiz
            np. wychodzi do drugiego pokoju, to jest ciezka praca. powtorze, nie mozna nic
            zrobic z odczuwaniem, ale z okazywaniem odczuwania mozna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka