aleni1
15.09.05, 11:55
Mam ostatnio problem z mezem.Obecnie mieszkamy u tesciow,jest to domek
jednorodzinny,miejsca jest dosyc wiec nie wchodzimy sobie za wiele w droge z
tesciami.Maz dosc dlugi czas byl bez pracy,pomagali nam tesciowie i moi
rodzice.Staralismy sie nie naduzywac ich pomocy i rzeczywiscie zylismy bardzo
oszczednie,czasem cos sie tez udalo okazyjnie dorobic.Maz niestety jest
bardzo malo obrotny,pracy wiec szukal biernie(kazda moja wymowka wtedy
konczyla sie awantura,ze przeciez sie stara itd..)Potem trafil sie znajomy z
propozycja,wiec jak to sie mowi,praca przyszla sama.Zarabia teraz
przecietnie, ale mieszkajac u tesciow nie placimy za mieszkanie wiec
uwazzam,ze nie jest zle.Ale on zaczal wszystkie wydatki ograniczac.W sklepie
kupuje najtansze towary,nawet jesli sa zlej jakosci,wylicza mi kazdy
grosz ,jest niezadowolony,ze nie moze zaoszczedzic na dzieciach.Chcialam
zebysmu kupili pralke i kuchenke bo teraz latam wciaz na strone
tesciowej .Jest mi glupio gotowac w jej kuchni,prac u niej w lazience.W
naszej czesci mieszkania jest miejsce na te sprzety i moglibysmy naprawde
kupic na raty.On o ratach nie chce slyszec.Przychodzi z pracy ma
wyprane,wyprasowane,ugotowane ale jakim kosztem...pomijajac to ze z dziecmi
na reku ale gdy spia lece na strone tesciow-ciezko fizycznie to jeszcze
bardzo mnie to krepuje.Z tych zahamowan psychicznych to sie smieje bo
twierdzi,ze jestesmy przeciez jedna rodzina.Ja jednak uwazam ze dwiema
osobnymi,na razie niezle wspolzyjacymi pod jednym dachem.Ja do pracy nie
pojde bo dzieci za male a opiekunka do malych ruchliwych bliznaiat nie bedzie
tania.Babcie odpadaja bo pracuja.Kocham tego faceta,nie radzcie mi,zeby go
kopnac w d...,ostatnio mu tak odbija.Nie wiem tylko jak z nim rozmawiac.Boje
sie ,ze niedlugo z super-oszczednego zrobi sie po prostu skapy