Dodaj do ulubionych

Obojętny ojciec?

21.09.05, 19:12
Witam serdecznie! Moim zdaniem powinniście ze soba spokojnie porozmawiać, tak od serca.Pamiętajcie przy tym,aby nie krytykować drugiej strony. Posłuchajcie, co macie nawzajem do powiedzenia. Obydwoje macie rację, musicie tylko znaleść kompromis.
Diano, zapytaj czasem męża jak się czuje, jak układa się w pracy.Daj mu odpocząć, w Polsce się nie pracuje, tylko haruje.
Mirku, posłuchaj co żona ma do powiedzenia, pobaw się czasem z dzieckiem. Jest to ważne dla was wszystkich. Będziesz miał lepszy kontakt z małą w przyszłości.
Uważam, że oboje dużo robicie, aby waszemu dziecku było lepiej. Kobieta i mężczyzna różnią się pod wieloma względami, także odczuwania. Jesteście różni. Może Mirek nie okazuje tak uczuć jak ty. Mirku, każdy nowy dzień twojego dziecka jest krokiem w samodzielność. Obserwuj swoje dziecko, patrz, jak się zmienia. Głowa do góry.Będzie dobrze. Wszystkiego trzeba się nauczyć. A dziecko jak wszyscy wiemy wywraca świat do góry nogami.

Pozdrawiam

Małgosia
żona Roberta(1,5 roku)
mama Viktorii (2,5 mies)
Obserwuj wątek
    • justysia245 Re: Obojętny ojciec? 13.10.05, 12:14
      Ja również mam taki problem. Mój bobas ma 1,5 miesiaca. Mąż pomagał mi
      szczególnie przez pierwszy tydzien połogu. Stopniowo było coraz gorzej. Dziś ja
      zajmuję się dzieckiem prawie 24 godziny na dobę. Wstaję w nocy, robię obiady,
      piorę, sprzątam w domu, i w dzień zajmuje się dzieckiem. Czasami nie mam wolnej
      chwili by zrobić sobie śniadanie. Mąż po powrocie z pracy zjada obiadek,
      zasiada do komputera i poszukuje nie wiem czego w internecie. Jego zajęcia
      ograniczają się do rozpalenia wieczorem pieca by maluszkowi nie było zimno
      przez całą dobę i kąpieli naszego synka raz na dwa dni. Często rozmawiałam z
      mężem, że czuję się tym zmęczona, że mam doła. On na to: "Co ty chcesz,
      przecież Ci pomagam. Z pracy przychodzę zmęczony, chcę odpocząć". A ja? Mam
      doła...
      • 2212kk Re: Obojętny ojciec? 13.02.06, 22:58
        justysia245 napisała:

        > Ja również mam taki problem. Mój bobas ma 1,5 miesiaca. Mąż pomagał mi
        > szczególnie przez pierwszy tydzien połogu. Stopniowo było coraz gorzej. Dziś ja
        >
        > zajmuję się dzieckiem prawie 24 godziny na dobę. Wstaję w nocy, robię obiady,
        > piorę, sprzątam w domu, i w dzień zajmuje się dzieckiem. Czasami nie mam wolnej
        >
        > chwili by zrobić sobie śniadanie. Mąż po powrocie z pracy zjada obiadek,
        > zasiada do komputera i poszukuje nie wiem czego w internecie. Jego zajęcia
        > ograniczają się do rozpalenia wieczorem pieca by maluszkowi nie było zimno
        > przez całą dobę i kąpieli naszego synka raz na dwa dni. Często rozmawiałam z
        > mężem, że czuję się tym zmęczona, że mam doła. On na to: "Co ty chcesz,
        > przecież Ci pomagam. Z pracy przychodzę zmęczony, chcę odpocząć". A ja? Mam
        > doła...
        Jak bym czytała o naszej rodzince-tyle,że moja córcia ma już 2 latka...i powoli
        ma "gdzieś tatusia".Woli mnie,moją przyjaciółkę i jej dzieciaczki.A ja(choć mi
        czasami ciężko)przyzwyczaiłam się już do tej sytuacji,świetnie sobie
        radzę-niestety czasmi wieczorem "padam na twarz".Rozmowy z mężem niczego nie
        zmieniały,tylko pogarszały sytuację.Niektórych facetów po prostu się nie
        zmieni,bo oni nie rozumieją w czym tkwi problem.A dziecko niestety bardziej
        akceptuje osoby,które się nim interesują,poświęcaja mu czas,potrafią przytulić
        itp.W przyszłości tata zapewne odczuje konsekwencje takiego postępowania.
        Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.












        • ageminix Re: Obojętny ojciec? 14.02.06, 12:24
          Ale to co chcecie sie pogodzic z faktem ze ojciec nie zajmuje sie dzieckiem? Za
          na glowie macie caly dom i nawet juz nie oczekujecie pomocy ze strony mezow??
          Dziewczyny tak nie moze byc! Co to za zycie u boku czlowieka ktory nie rozumie
          Waszych potrzeb,potrzeb wspolnego przeciez dziecka! Nawet rozmowa i jasne
          postawienie sprawy nie pomaga? ja chyba bym zostawila takiego mezusia na
          weekend samego z dzieckiem albo w jakis inny sposob dala mu odczuc na jego
          skorze jak to jest siedziec w domu i "nic nie robic"! A kwestia ze za pare lat
          ojciec bedzie mial gorsze kontakty z dzieckiem...To ma byc kara dla ojca czy
          dziecka?? Zrobilabym wszystko zeby te kontakty ratowac,nawet jakby to oznaczalo
          postawienie sie mezowi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka