Dodaj do ulubionych

powoli wymiękam

23.09.05, 16:48
xhoxiaż moja dopiero drugi tydzień po wypisie ja juz trace sily. Po raz setny pytam siebie-po co nam to bylo? chyba nie bylam przygotowana na macierzynstwo.
Mala (skonczone 2 tyg.) po wieczornej kapieli i karmieniu nie chce zasnac nawet do 22. Potem czesto budzi sie w nocy. Dzis z kolei od 9 praktycznie w ogole nie spala, zdrzemnela sie tylko na kilkanascie minut. Bolal ja brzuszek, miala gazy. Poza tym co chwila wisi przy piersi, jest glodna albo potrzebuje raczej usypiacza. Zasypia przy cycku, a kiedy po jedzeniu przechylam ja troche, aby sie odbilo, zaraz sie budzi i koniec spania. Za chwile trzeba zmieniac pelna pieluche, potem juz nie spi, znoe cyc i tak w kolko.
Nie mam dla siebie w ogole czasu, nawet normalnie zjesc, a ponoc to takie wazne jak sie karmi piersia. maz bardzo mi pomaga, dzieki niemu jakos sie trzymam. Ale od poniedzialku wraca do pracy. Boje sie, ze sobie nie poradze. Moze jak coreczka bedzie juz starsza to pory karmienia i snu w dzien jakos sie unormuja. Narazie wsyztsko mi sie wymyka z rak i nie panuje nad tym.
Czy nasze zycie juz caly czas bedzie takie chaotyczne?
Mala na chwile zasnela i wlasnie znow placze.
Pocieszcie jakos, bo zwariuje.
Obserwuj wątek
    • anielka25 Re: powoli wymiękam 23.09.05, 16:58
      Nam też nikt nie mówił, że będzie łatwo ale nie myślałam, że czasami będę miała
      ochote uciec z własnego domu hi hi hi...
      A żeby cię trochę pocieszyć to powiem ci że na początku nie jest łatwo,
      wszystko musi sie unormować i uwierz mi, że się unormuje - to kwestia czasu.
      Maleństwo z czasem wyrobi sobie własny rytm dnia i nocy i wtedy znajdziesz czas
      dla siebie. Na początku u nas też dom stanął na głowie ale z czasem wszystko
      powollutku wróciło do normy.
      Z doświadczenia powiem ci , ze bardzo ważne jest abyś mimo wszystko znalazła
      czas aby pobyć chwilke sama ze sobą. Mnie dużo dało jak mąż np został na
      chwilkę z dzieckiem a ja poszłam sama na spacer, na zakupy... 10 - 15 minut
      oderwać sie od tego całego zgiełku. Życzę wytrwałości i powodzenia...
    • bluebebe Re: powoli wymiękam 23.09.05, 17:00
      moja córeczka - dzisiaj kończy 18 dnismile Mój dzien wygląda tak jak Twój.
      Dokładnie. Ja akurat bardzo walczę o karmienie piersią (kiepskie przysysanie)
      więc cieszę się, jesli mogę mieć ja na cycu 24 h na dobę,byleby się nam udało.
      Na pewno się unormuje. To zupełnie normalne, że się zastanawiamy po co nam to
      było. Czy Twój mąż będzie z Tobą codziennie? Mojemu przenieśli biuro do innego
      miasta i będzie tylko weekendowym tatą. Głowa do góry. Nie jesteś samasmile
    • anidare Re: powoli wymiękam 23.09.05, 17:04
      Wiem że masz prawo czuć się bezsilna, ale głowa do góry, wszystko się naprawdę
      unormuje.Ja na począdku też byłam załamamna cały świat stanoł dla mnie w
      miejscu i wszystko opierało się na mojej córeczce, która wciąż domagała się
      bliskości.To co teraz odczuwasz to depresja poporodowa, większość kobiet to
      odczuwa ale nie obejrzysz się jak wszysko powruci do normalnosci. Wiadomo że
      już nigdy nie będzie jak wcześniej ale z dnia na dzien tak pokochasz swoje
      malenstwo że nie będziesz świata poza nim widzieć.Ja mam już teraz 9-miesięczną
      córeczkę i mam czas dla siebie, wszędziej mogę ją też zabrać ze sobą i czuję
      się najszczęsliwszą osobą na świecie mając mój skarb, a też na poczaądku
      naprawwdę było mi ciężo.Proponuję ci książkę "Język niemowląt" Tracy Hogg, w
      niej znajdziesz jak zaplanować dzień z niemowlakiem aby mieć czas dla siebie.
      Pozdrawiam i trzymaj się zobaczysz że wszystko będzie oksmile))))
      Ania
    • kayah73 Re: powoli wymiękam 23.09.05, 17:10
      Hej!
      Przez pierwszy miesiac dziecko potrzebuje mamy non-stop. Ja tez absoutnie na
      nic nie mialam czasu, ale na to sie nastawilam - ze moja jedyna praca jest
      dziecko i wiedzialam ze w domu nie zrobie nic, a przy sobie bardzo niewiele.
      Maz byl ze mna 2 pierwsze tygodnie i strasznie plakalam w ostatni weekend,
      myslalam ze bez niego zupelnie nie dam sobie rady. Ale kiedy przezylam
      pierwszy poniedzialek bez niego, nabralam duzo wiecej wiary w siebie i
      wiedzialam ze jakos to bedzie. Maz przygotowywal mi do jedzenia rzeczy ktore
      mozna zlapac jedna reka i szybko zjesc, a kiedy byl w domu doslownie mnie
      karmil lyzeczka. Zaopatrzylam sie w chuste-nosidlo i corke nosilam caly czas
      przy sobie - dzieki temu lepiej spala, mniej plakala, a ja moglam sie troche
      poruszac po domu (bralam ja ze soba nawet do kibelka).
      Z rzeczy ktore nam bardzo pomagaly na placze i niespania - zawijanie ciasno
      w "nalesnik" i puszczanie glosnych szumow - u nas nalepiej zdawal egzamin szum
      z radia nastawionego pomiedzy stacjami na glosniej niz placz dziecka. Dobrze
      tez bylo z lecaca woda , suszarka i odkurzaczem - czasami udawalo mi sie wtedy
      wyrwac do lazienki i wziac porzadny prysznic. wink
      Bylo ciezko, ale wiesz co... Moja corka ma teraz 3 miesiace i ja juz nie bardzo
      pamietam jak te pierwsze dni wygladaly. Wiem, ze bylo ciezko - ale to trwalo
      tylko tych pierwszych kilka tygodni, potem jakos nabralam rytmu, zmienianie
      pieluch stalo sie nawet fajnym zajeciem podczas ktorego mozna sie z dzieckiem
      pobawic, wyciaganie cyca jest automatyczne, tak samo jak uspokajanie placzu. Z
      czasem na prawde jest latwiej.
      Trzymaj sie cieplo!
    • checka Re: powoli wymiękam 23.09.05, 17:20
      Jak przeczytałam to co napisałaś, to tak jakbym usłyszała siebie jakieś 2,5 m -
      ca temu. Wiecznie niewyspana, z bolącą głową i podkrążonymi oczami zaczęłam
      twierdzić, że ja nie nadaję się na matkę. Do tego nie mogłam się przyzwyczaić
      do ograniczonej wolności, że nie mogę iść wszędzie tam, gdzie i kiedy mam na to
      ochotę. Największego doła łapałam rano tuż po kolejnej nieprzespanej nocy.
      Teraz mój synek ma 3 m-ce. Trochę unormował mu się dzień, choć bywa bardzo
      absorbujący. Zaczał przesypiać noce, dzięki czemu zniknął mój ciągły ból głowy.
      Zaczynam dostrzegac uroki macierzyństwa. Malutki ślicznie się uśmiecha i
      pięknie gaworzy. Musisz przeczekać ten trudny początek. Wszystko będzie dobrze.
    • mika_p Re: powoli wymiękam 23.09.05, 18:14
      A wiesz, nie mówi sie o tym, ze majac noworodka nie ma kiedy zjesc i umyc sie -
      bo to dosc szybko mija i zapomina sie, te trudne dni zlewaja sie w jedno, a
      pamieta sie głównie rozczulajace scenki typu "paluszki jak zapałeczki na moim
      palcu", "główka jak pomarancza, mniejsza od piersi", "plecki malutkie chowajace
      sie pod mezowska dłonia" itp. Całą rutyne, kierat - mleko -> pielucha ->
      polulac -> pielucha -> mleko - zapomina sie.

      Jedzenie - owszem, jest wazne, ale z drugiej strony nawet głodujac wykarmi sie
      dziecko, tak nas natura stworzyła smile W pierwszych tygodniach nie było mowy,
      zebym jadla ziemniaki na obiad, jesli zostawałam sama w domu, tylko ryz, bo ryz
      sie gotuje z zegarkiem, a ziemniaków trzeba pilnowac. Teraz moge sama zrobic
      cały obiad, a nie tylko odgrzac gotowy smile

      A jak Hania spi, to jej nie tuszaj, podniesiesz ja do odbicia jak sie obudzi. I
      trzymaj sie, bo ja cie chciałam Pimpkowi za wzór postawic, jako tę, co tez
      miała cesarke i doła, ale przetrwała smile
      • oda100 Re: powoli wymiękam 23.09.05, 21:16
        ja tez ciezko wspominam poczatki. Teraz jest lepiej, kontakt z dzieckiem jest
        bardzo wazny. Ale nie obiecywalabym sobie spokoju za pare miesiecy. Moj syn ma
        ponad 2 miesiace i na porzadki i inne sprawy domowe teraz w ogole nie mam
        czasu. A to dlatego, ze jak dziecko rosnie to potrzebuje wiecej uwagi, mniej
        snu. 6.00 pobudka, karmienie, zabawa , 20 minut snu, zabawa, karmienie, 0,5
        godziny snu, zabawa, spacer, itd, itp. W nocy budzi sie 2-3 razy.W przerwach
        mam czas na wypicie herbaty i jedzenie. Gaworzenie i usmiechanie jest fajne,
        ale trzeba sie w to niezle zaangazowac, wymyslac zabawy i historyjki, a potem
        jeszcze 3 godziny z wozkiem na dworze, maluch wypoczety, ja zrabana. Dopiero
        teraz moge zajrzec do komputera, ale i tak staram sie o 21.30 chodzic spac,
        wiec za dlugo nie naczytam sie.
        Pociesze cie tylko, ze po paru tygodniach zaczynasz sie przestawiac na inny
        tryb zycia i przyzwyczajasz sie do tej rutyny.
        • netmenka29 Spokojnie..... 23.09.05, 21:42
          Wiesz co mnie najbardziej wkurzało w pierwszych miesiącach? Teksty typu:"...jak
          skończy 3 mies. to będzie lepiej". Niby to prawda, już po 2 mies. była znaczna
          poprawa - pobudki w nocy co 30 min. wydłużyły się, karmienie piersia również
          zaczęło przynosić radość i spacery zaczeły się podobać, bo mały zaczął na nich
          spać. Teraz mamy 8 mies. i wychodzą ząbki - horror zaczął się od początku, znów
          pobódki co 40 min. wrzaski, płacze i bezsilność że nie wiesz, jak uspokoić
          dzieciaka. Kiedys irytował mnie tekst, że trzeba przeczekać - teraz w to wierzę.
          I ajk znó zaczyna swoją jazdę- mam siłę aby na spokojnie go przytulić i
          uspokoić. Z dnia na dzień jesteś mądrzejsza w "obsłudze" swojego dziecka.
          Zaczynasz łapać o co mu chodzi. Będzie dobrze - musi być. Tylko zauważaj
          pozytywy - masz 9 miesięcy ciazy za sobą masz poród za sobą - to już tak wiele.
          Teraz tylko czekać na lepsze dni smile
          Uśmiechu życzę.I spokoju.

          Kate
    • 76kitka Re: powoli wymiękam 23.09.05, 22:08
      spróbuj karmić inaczej w dzień inaczej w nocy np. w dzień leżcie sobie w innym pokoju niż nocy ( o ile to mozliwe), możesz np. w dzień karmić w innej pozycji, pomału mała zacznie kapować o co chodzi z nocą i dniem. Na kolki są różne środki, u nas pomagał esputicon. Nie odbijaj dziecka kiedy śpi, a przewijaj gdy się obudzi, chyba, że zrobi kupkę. Staraj się układać małą do snu otuloną kocykiem w spokojnym miejscu, np. w łóżeczku i tylko głaszcz po główce, możesz coś cichutko szeptać. Naucz dziecko spać samodzielnie, teraz zajmie Ci to o wiele mniej czasu i zje mniej nerwów niż potem. Większa część mam ma taki babyblues, nakarm małą, wsadz do wózka i wyślij tate na spacer, sama się wykąp, zdrzemnij ODPOCZNIJ. Za następne dwa tygodnie, nie będziesz sobie mogła wyobrazić jak żyliście bez małej. Uszy do góry, nauczysz się dziecka, a Ono Ciebie, a organizacja z czasem też będzie lepsza. Gratuluję córci smile
    • amamama Re: powoli wymiękam 23.09.05, 22:15
      Witaj świeżo upieczona mamusiu! trzymaj się mocno i ciepło wszystkiego, czego
      się da. 15 min spaceru samotnego lub z psiapsiółką, wystawienie twarzy do
      słońca, ulubiona muzyka, telefon do przyjaznych ludzi... takie rzeczy trzymały
      mnie w jako-takim stanie. Moja córeczka ma już 7 m-cy i to nieprawda, że
      zapomniałam pierwszy szok, łzy i chęć wyswobodzenia się choć na chwilę, to, ze
      dzień mieszał się z nocą, niewyspanie doprowadzało do skrajnej frustracji, itd,
      itd.. Wszystko to pamiętam, musieliby mi pamięć wyciąć. Ale teraz mam inną
      perspektywę. Gdy budzę się rano moja Zuzia patrzy na mnie z pełnym uśmiechem i
      pełznie do mnie cała szczęśliwa, a ja sobie myslę: wydałam na świat to dziecko -
      ja, nikt inny.
      Z praktycznych rzeczy - chusta jest rzeczywiście świetnym pomysłem (oczywiście
      o ile czujesz się na tyle dobrze, aby małą dłużej nosić), ja też jeździłam
      wózkiem po domu. Nie musisz odbijać małej, gdy śpi. Pediatra powiedział mi, że
      dzieci jedzące przez sen, bądź usypiające przy piersi, w ty momencie są na tyle
      rozluźnione, ze powietrza łykają bardzo mało. Można je odbić po spanku.
      Płacz, gdy tylko masz taką potrzebę, wyżalaj się. Maluchy świetnie czują
      wszelkie napięcia i tłumione emocje. Myśle ciepło o tobie. Powodzenia
      • amamama Re: powoli wymiękam 23.09.05, 22:24
        dodam jeszcze, że moja mała zachowywała się podobnie do Twojej i mało spała.
        Połozna poradziła mi wprowadzenie rytuału wieczornego. Tak zrobiłam, czyli:
        wybrałam muzykę dla małej do spanka, wygaszałam światła (mała lampeczka), potem
        kąpiel, ew. masaż oliwką (jak się dała), szeptałam do niej, tuliłam, no i cyc.
        Było coraz lepiej. Książka Tracy Hogg "Język niemowląt" jest ciekawą pozycją,
        polecam, aczkolwiek każda mama musi ją sama zweryfikować. Ale ja sie duzo
        dowiedziałam o języku ciałka maluchów. pa
      • ezrapound Re: powoli wymiękam 24.09.05, 18:33
        Hej! Trzymaj sie dzielnie! Jak czytam to, co napisalas, to przypominaja mi sie
        moje pierwsze dni i tygodnie z coreczka - bylo strasznie. Bylo po prostu
        okropnie. Bylam nieprzytomna ze zmeczenia, codziennie plakalam, mialam ochote
        uciec na kobiec swiata i zapasc sie pod ziemie. NIENAWIDZILAM KARMIENIA
        PIERSIA. Czulam sie totalnie nieadekwatna w roli matki, czulam, ze wszystko
        robie zle i ze chce, zeby mi oddano moje zycie spowrotem. Ale teraz, trzy
        miesiace po porodzie - jestem najszczesliwsza pod sloncem! Wszystko sie
        unormowalo, mam czas dla siebie, nie tyle, co kiedys, ale wystarczajaco, zeby
        odpoczac - a przede wszystkim mam najwiekszy skarb na swiecie, cudowna
        coreczke, krora smieje sie do mnie, malo placze, mowi "gu gu aaaauuuuuoooo" i
        nie ma nic wspanialszego. Uwielbiam sie z nia bawic i uwielbiam karmic ja
        piersia. Trzymaj sie dzielnie, te pierwsze tygodnie mina naprawde szybko. Twoje
        zycie nie zawsze bedzie wygladalo tak jak teraz, to tylko chwila, ktora musisz
        przetrwac. I ja tez serdecznie polecam ksiazke "Jezyk Niemowlat" Tracy Hogg,
        bardzo mi pomogla w zorganizowaniu czasu mojego i coreczki. A za pare tygodni
        zacznij odciagac mleko, zeby ktos inny mogl nakarmic mala. Jak bedziesz mogla
        wyjsc na spokojny dwugodzinny spacer bez dziecka to wszystko zobaczysz w
        calkiem innym swietle. Trzymam kciuki z calej sily!
    • asiek501 Re: powoli wymiękam 24.09.05, 07:47
      mj77!!!!!!!
      jakbym siebie czytała jakies 2 tyg. temu
      miałam identyczne mysli - po co mi to było, w co ja sie wkopałam itp.
      strasznego doła mialam sad
      wydawało mi sie ze do konca zycia bede miała juz przewalone, chaos, niewyspanie
      i zmeczenie.

      Iga ma teraz 4 tyg. i juz jest troche lepiej. Jeszcze łapie doły, zdarza mi sie
      jeszcze popłakac jesli nie potrafie jej uspokoic a ona drze sie wniebogłosy.Ale
      jest juz lepiej, duuuuuzo lepiej.
      Zobaczysz - to minie powoli. Jesli tylko mozesz to korzystaj z pomocy i staraj
      sie przespac troche. Brak snu strasznie mnie osłabiał psychicznie.
      niech maz przed wyjsciem do pracy naszykuje ci kanapki, a jesli jest naprawde
      krytycznie to jakas zupe w termosie, herbate ciepła itp. Przezyjesz to, nie
      masz wyjscia wink
      mnie sie wydawało ze tylko ja jestem taka beznadziejna i nie daje rady ale jak
      poczytałam troche w necie to okazuje sie ze wiekszosc dziewczyn ma za soba
      takie własnie cholernie ciezkie poczatki. Trzymam kciuki za Ciebie!!!!
      • pimpek_sadelko Re: powoli wymiękam 24.09.05, 08:27
        a ja myslalam, ze jestem wyrodna matka!smile
        tez lapie sie na myslach: po co nam to bylo?malo tego... wstyd przyznac, ale
        wszystjie uczucia do synka sa takie zamglone, kocham go, ale nie czuje jakijs
        szczegolnej silnej milosci, wiezi niebotycznej itd.... podobno poczatki sa
        trudne... juz to wiem i mysle, ze za kilka dni, tygodni ta mgla opadnie i
        wszystko bedzie normalnie.
        moj syn teraz w nocy jest aniolem, budzi sie tylko dwa razy... czasami trzy,
        spi po 3-4 godziny. nawet w dzien, ale w szpitalu byl koszmar, w ogole nie
        spalam.
        • wybredna Re: powoli wymiękam 24.09.05, 08:58
          Doskonale Cię rozumiem,ja czulam podobnie.Mialam dodatkowo inne problemy-mąż
          mnie zostawil,mimo że bardzo chcial mieć dzieckosad
          Chodząc z malą przez pól nocy,bo plakala-też zastanawialam się po co mi to
          bylo,dlaczego uleglam namowom męża?Czulam ,że córeczka mnie ogranicza,jest
          przeszkodą.To budzilo dodatkowo wyrzuty sumienia...
          Teraz jest bardzo dobrze,ale pierwsze miesiące byly straszne.
          Sily życzę.
    • awislow Re: powoli wymiękam 24.09.05, 09:15
      Nie martw się, to uroki macierzyństwa. Ja tak miałam jakieś pierwsze 2 miesiące
      życia synka, ale im później tym lepiej. Do połowy 3 miesiąca jadł co 1,5 h. Ale
      to wbrew pozorom tez ma uroki jak karmisz możesz spokojnie rozmawiać przez
      telefon, jak przyjdą znajomi to możesz pogadać, też dziecko jest mało ruchliwe
      możesz je zostawić gdzie chces raczej nie podpełznie i się nie przewróci. Teraz
      mój synek zaczyna 5 miesiąc i chyba mu idą zęby bo się ślini i nie chce jeść
      dłużej, wtyka ręce do buzi i je głównie w nocy 3-5 pobudek od 20 do 7. No cóż
      każdy okres dziecka ma uroki. Jak możesz to proś męża lub rodzinę o pomoc, a jak
      nie wytrzymujesz; ja tak miałam to poprostu 2-3 razy dziennie zostawiałam
      dziecko na 10 min samo, wtedy coś jadłam, lub po prostu szłam na balkon
      odsapnąć. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      • asiek501 Re: powoli wymiękam 24.09.05, 09:35
        wiecie, w sumie wydaje mi sie ze to jest ciagle troche temat tabu
        wszedzie obrazki usmiechnitej mamy i zadowolonego bobasa, artykuły o
        nisamowitym uczuciu jakie odczuwa sie po urodzeniu dziecka

        wszystko to jest jakies przesłodzone
        niby mowi sie o depresji poporodewej, ale nie bardzo rozwijajac temat.
        Płaczliwosc, humory, o tym czytałam. Ale nie spodziewałam sie takiego doła,
        takiego zmeczenia i niewyspania. O tym dowiedzialam sie dopiero czytajac fora
        internetowe. Mam wrazenie ze nawet dzieciowe gazety troche omijaja i
        bagatelizuja problem.
        • monia1973 Re: powoli wymiękam 24.09.05, 21:26
          Zgadzam się z Tobą całkowicie. Dlaczego nie pisze się, że początki są takie
          ciężkie i że takie głupie mysli przychodzą do głowy? Wszędzie się czyta ,że
          ciąża jest ciężka, potem ciężki poród ale później to tylko sielanka i radość z
          macierzyństwa. a kobiety to czytają, później następuje to co nieuniknione,
          czyli załamanie i kobieta czuje się strasznie bo myśli, ze jest wyrodną matką.
          Też miałam ciężki początek, bo po prostu nie byłam na to wszystko odpowiednio
          przygotowana, miałam obrazek - dziecko przychodzi na świat i "żyli długo i
          szczęśliwie" - jak w bajce, a prawda okazała się zupełnie inna. Jakbym słyszała
          i czytała, ze jest "tak i tak" to byłoby zupełnie inaczej, ale wydaje mi sie że
          jest niewiele kobiet, które potrafią przyznać się do prawdziwych uczuć,
          które "szarpią" nimi na początku.
          Pozdrawiam
          monia
      • mj77 Re: powoli wymiękam 24.09.05, 09:48
        dziekuje dziewczynki, to naprawde ogromne pocieszenie, ze nie tylko ja przezywam takie chwile.
        fajnie, ze napisalas pimpek o uczuciach do synka. Ja odczuwam podobnie, balam sie tylko nazwac tego po imieniu. Kocham moja kruszynke, ale tez czuje, jakby to bylo przez mgle. Czasem nawet obwiniam ja za te niedogodnosci, ze nie jestem wolna i nie moge sobie gdzies wyjsc, kiedy chce, albo, ze taka mala istotka narzuca mi plan dnia. Momentami jest bardzo dobrze, zakochalabym tego aniolka "na smierc", ale czasem nie mam ochoty nawet do niej mowic.
        Ale jestm pewna, ze to sie zmieni, tylko potrzebuje troszke czasu.
        • kkatie dziewczynki kochane :))) 24.09.05, 10:23
          az trudno w to uwierzyc, ale to normalne i naprawde minie!! pamietam swoje
          pierwsze dni po porodzie z synkiem. kolezanka, ktora urodzila 3 mce przede mna
          mowila jak uwielbia corke i ze pewnie ja swoje dziecko tez. a ja...
          nic nie czulam, mowilam sobie, ze go kocham, a tak naprawde nic nie czulam.
          ciagle zmeczona i przerazona jak to bedzie jak maz wroci do pracy, a ja sama
          zostane, nikogo do pomocy, nie dam rady.
          deprecha niesamowita.
          przeszlo po jakis 3-4 mcach, a ja coraz bardziej kochalam synka.
          minal ponad rok, a ja swiata poza nim nie widze, i smiac mi sie chce na sama
          mysl jak sobie przypomne tamte chwile.
          nie bede Was pocieszac, bo to normalne i nie ma rady, trzeba przez to przejsc.
          ale nie jestescie wyrodnymi matkami, kazda przez to przechodzi.
          co wiecej, moj maz twierdzi, ze drugim razem juz na pewno bedzie lepiej, a ja
          jestem pewna, ze bedzie tak samo, a moze nawet gorsza deprecha wink
          bo nie chodzi o to ze wiem juz jak i co robic z takim malym dzidziem, ale o
          hormony, ktore po porodzie skacza i nie ma na to rady wink
          trzymajcie sie mamuski
          przerpaszam, ze sie tak rozpisalam, ale chcialam zebyscie wiedzialy, ze to
          normalne i trzeba przez to przejsc.
          pozniej bedzie sie z tego smialy tak jak kazda matka.
          pozdrawiam i caluje Was wszystkie
          • paris4 Re: dziewczynki kochane :))) 24.09.05, 11:28
            Pewnie trudno teraz w to uwierzyc, ale to naprawdę minie. Ja też początek
            wpspominam okropnie w dodatku miałam zapalenia piersi co jeszcze pogarszało
            sprawę. Dziś Olek jest świetnym pogodnym chłopakiem a ja za nim wprost szaleję
            a ponoc ma by jeszcze fajniejsmile Z czasem dziecko jest coraz bardziej
            kontaktowe. Zobaczycie jak pierwszy raz się do Was uśmiechnie albo zaguga to
            dopiero będzie radośc. Chociaż kryzysy tez się zdarzają w końcu jesteśmy tylko
            ludźmi a takie maleństwo potrafi dac w kośc.
            • agakapalka Re: dziewczynki kochane :))) 24.09.05, 13:42
              Zuzia ma miesiac i dziś było ciężkie przedpołudnie. Zostałam z nią calkiem sama
              w domu i nie mialam nawet kiedy iść do wc smile Mała chyba dostała kolki, bo
              wrzeszczała w nieboglosy, prężyła się i nic nie mogło jej uspokoić. W końcu
              udało mi się wcisnać jej cycusia w buźkę i nawet dlugo ssała. Jak zasnęła,
              szybko zrobiłam Plantex i pobiegłam siusiu smile Niem umyłam ręce, znów był
              wrzask. Po herbatce uspokoila sie i zrobiła kupkę. Potem seria gazów i zasneła.
              No i śpi smile Mam nadzieję, że trochę pośpi, bo jak na takiego maluszka 5 godz
              bez snu to dużo, prawda?

              Aga i Zuzia (m-c i 3 dni)
    • imszulc bądź dzielna! 24.09.05, 14:59
      Początki bywają ciężkie ale później będzie lepiej a i Ty przyzwyczaisz się do
      nowej roli.
      Moja córeczka urodziła się 4 tygodnie za wcześnie i miała problem ze ssaniem
      piersi. Za nic nie chciałam podawać jej butelki i dlatego odciągałam pokarm i
      karmiłam ją kieliszkiem. To trwało miesiąć! Byłam wymęczona chyba do granic
      wytrzymałaści ale warto było. Dalej karmię piersią a Agatka ma już 9 miesięcy.
      Teraz też zdarza się, że przez cały dzień nie mam czasu pójść np. do łazienki
      ale dla Niej naprawdę dużo mogę znieść i do wielu rzeczy przywyknąć. Ostatnio
      razem myjemy ząbki i problem łazienkowy powoli sie rozwiązuje smile
      A oto Agatka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=29484932
      Pozdrawiam. Iwona
      • erinka Re: bądź dzielna! 24.09.05, 19:03
        ja praktycznie dodam tylko tyle:
        1. dziewczyny maja racje, korzystaj z pomocy innych przy gotowaniu i sprzataniu
        i robieniu zakupow. ty skup sie tylko na dziecku, nie staraj sie panowac nad
        wszystkim, pozwol sobie pomoc.
        2. wychodz z domu sama jelsi tylko masz po temu okazje. na godzine, czy nawet
        na 15 minut, niech maz sie zaopiekuje dzieckiem, a ty idz na spacer. to bardzo
        regeneruje sily.
        3. co do karmienia. niby prawda, ze im wczesniej sie nauczy dziecko spac samo,
        tym lepiej, ale ja z wlasnego doswiadczenia wiem jedno: jak juz nie wyrabialam
        z lataniem do lozeczka w nocy, zeby nakarmic malego, to w ktoryms momencie
        postanowilam z nim spac. karmilam piersia na pol spiaco, nawet sie porzadnie
        nie wybudzalam. to szalenie mi pomoglo, bo sen jest bardzo wazny. jesli
        bedziesz karmila butelka, niech w nocy pomaga ci w tym maz.

        a poza tym? kiedy zobaczylam tymka, nie zapalalam do niego natychmiastowa
        miloscia jak pisza w ksiazkach. to byl taki maly wrzeszczacy stworek, ktorego
        sie balam i nie wiedzialam, co z nim zrobic. ale sama nawet nie wiem kiedy stal
        sie najwazniejszy w moim zyciu, nie wyobrazam sobie bez niego swiata. u mnie to
        nie ta milosc macierzynska nie byla jak ulewa. to byl taki drobny kapusniaczek,
        ktorym przesiaklam na wylot nie wiadomo kiedy, parafrazujac wiersz
        twardowskiego.
        poczatki sa piekielnie ciezkie, ale zobaczysz co to bedzie, jak zacznie
        zabkowac!!tongue_out a moja kuzynka mowi: no, zabkowanie jest ciezkie, ale poczekaj, az
        zacznie chodzic!!tongue_out i tak to pewnie juz jest, ze kazdy etap rozwoju jest dla
        nas doswiadczeniem i ciezkim przezyciem, ktore przygotowuje nas do nastepnego...
    • luleczka1 Re: powoli wymiękam 26.09.05, 22:46
      spokojnie. moja mała ma 6 m-cy i moje życie w dalszym ciągu jest wywrócone do
      góry nogami , chociaż w tej chwili i tak jest cudnie bo nie wisi mi cały czas
      na cycku.
      mała ssała prawie non stop do końca drugiego miesiąca, noc i dzień w kółko z
      malutkimi przerwami dopiero potem zaczynała mieć dłuższe przerwy.
      naprawdę wierz mi że wszystko się unormuje i spanie i jedzenie.to moje drugie
      dziecko z pierwszym było tak samo na początku sajgon a z biegiem czasu po
      prostu człowiek się uodparnia na brak snu i na wszystko inne
      na pewno nie uwierzysz ale jak twoje dziecko podrośnie to zatęsknisz jeszcze do
      tych ciężkich czasów
      • blizniaczka1 Re: powoli wymiękam 27.09.05, 12:32
        Nie martw się, nie jesteś sama ani jeśli chodzi o problemy z obsługą dziecka
        ani o samopoczucie i odczucia. U mnie jest to samo, wiszenie na cycku co
        godzina, mały się nie najada bo zasypia i żadne sztuczki nie pomagają, a potem
        jest ryk, jak się obudzi bo głodny. Ja nic nie mogę sama zrobić w domu
        praktycznie przy takim rytmie karmienia w dzień, mąż już poszedł do pracy, na
        szczęscie przyjechała moja mama i pomaga, obie ledwie wyrabiamy ze wszystkim...
        Mam nadzieję, że to się jednak zmieni, unormuje, bo jest ciężko, strasznie. W
        nocy Mały potrafi przespać nawet 4 h, lepiej się najada. W tym tygodniu ma
        szósty tydzień...
        Ja jeszcze mam ograniczone jedzenie o nabiał, bo Mały dostął wysypki -
        przebiałczenie.
        Ściskam i dodaję otuchy zarówno Tobie jak i wszystkim Mamom oraz sobie
    • malwisienia Re: powoli wymiękam 27.09.05, 13:26
      jak ci jest ciężko to po co się zapierasz na karmienie piersią, przerzuć się na
      butelkę to dziecko będzie dłużej spało w nocy, może nawet znikną kolki no i w
      nocy nie musisz wstawać do karmienia tylko ty, ponadto nie będziesz musiała
      trzymać diety i nie zrujnujesz sobie zdrowia; poza tym jak wprowadzisz
      regularne pory karmienia a nie na żądanie to sobie będziesz mogła wszystko
      łatwiej zaplanować i wygospodarować sporo czasu dla siebie
    • smanelska Re: powoli wymiękam 27.09.05, 13:57
      witam, droga e-koleżanko - m-ca temu urodziłam córeczkę, horror zaczął się już
      w szpitalu w drugiej dobie-malutka całą noc przepłakała zasypiała przy cycu na -
      minut(nawet nie brałam do odbicia)całą dobę nie spałam byłam przemęczona i
      zazdrościłam koleżance, bo nakarmiła malucha i miała spokój na 2
      godziny...powrót do domu -cała szczęśliwa-obie moje mamy czyli mama i teściowa
      były przy mnie - ja małą do cyca a ona ryczy-na to teściowa: słaby pokarm
      wykończysz się przejdź na butlę i tak zrobiłam - do dziś nie żałuję - to był
      dobry pomysł, ja podobno też na butli wychowana- moja córcia jest zdrowa,
      wesoła uśmiechnięta, rośnie jak na drożdżach, wyspana a ja mam dużo czasu dla
      siebie. Zrobi Pani jak uważa, ale moja mała jak wypiła 100ml na dzieńdobry po
      głodówce z moim pokarmem z piersi to spała 5 godzin, potem budziła sie co 3
      godziny - mogłam odetchnąć. Lekarze mówili że pokarm przyjdzie(dokarmiałam w
      dzień na przemian raz butla raz cyc) mleko nie przyszło więc po 2 tygodniach
      przeszłam całkowicie na butle...
      pozdrawiam
    • studys Re: powoli wymiękam 28.09.05, 14:55
      Witam,
      Ja z żoną ostatnio mamy podobnie.Na razie mała ma dopiero 12 dni,ale dała nam
      juz nieżle w kość.W dzień potrafi spokojnie spać a w nocy po przebudzeniu 2-4
      godziny wyjęte z życiorysu.Momentami mała tak płacze,że nie wiemy co mamy
      robić.Ta bezradność jest najgorsza.Wtedy zaczynamy tracic cierpliwość i
      ostatnimi siłami probujemy uśpić małą.
      Ja widzę jedno:to jest bardzo wyczerpujące i odpowiedzialne, takie zajmowanie
      się dzieckiem i domem. Nie uznaję takiego powiedzenia, że żona tylko sobie
      siedzi w domu i nic nie robi.Można takiego gościa zostawić na 2 dni z
      dzieckiem.Ciekawe jaką miałby minę po tej próbie smile. Ja staram się pomagać, ale
      widzę że momentami brakuje mi cierpliwości.

      Pełne wyrazy uznania dla Was matek, wychowujących dzieci!!!!
      • ama.mama Re: powoli wymiękam 28.09.05, 19:32
        dzięki studys za dobre słowo! Powodzenia!
    • iwoniec Re: powoli wymiękam 28.09.05, 15:12
      Hej
      Ja miałam identycznie!!!Okres, o którym piszesz był dla mnie chyba największym
      koszmarem. Potem jakoś to wszystko się powolutku, powolutku unormowało. Malutki
      miał kolkę, i tak dalej. Zachodziłam w głowę, co za idiota powiedział, że
      karmienie piersią jest super. Ja naprawdę wymiękałam i szczerze tego
      nienawidziłam. Do tego Synek urodził się o 5 nad ranem więc już na starcie
      miałam jedną noc z głowy. Mąż wrócił do pracy jak synuś miał tydzień. I nie
      martw się obiadami, ja nawet ryżu nie jadałam, aż pomogła mi teściowa, za co
      jestem jej bardzo wdzięczna. Może też mogłabyś znależć sobie kogoś, kto chpoć
      troszkę pomógłby ci przy maleństwie?
      Rezczywiście, o stanach w jakie wpada początkiująca mama nie można znależć zbyt
      wiele literatury. Gazety przedstawiają wszystko raczej w duchu "alleluja i do
      przodu", co doprowadza m,nie od pasji. Może się o tym nie mówi, żeby kandydatów
      na rodziców nie przerazić?
      W każdym razie Mój Cud ma teraz pół roczku i jest naprawdę fajnie.Aż żal,że
      niedługo wracam do roboty...
    • casjopeja1 Re: powoli wymiękam 28.09.05, 17:07
      spróbuj dokarmiać mała mleczkiem modyfikowanym , ja na początku też miałam takie
      problemy jak ty , łapała mnie depresja bo bałam sie ze mleczka zabraknie w
      piersi. Jak mleka robiło sie coraz mniej zaczełam dokarmiać mlekiem
      modyfikowanym i nagle wszystkie kłopoty sie skończyły. Mały gdy skończył 1,5
      miesiąca przesypiał w nocy po 6 godzin , teraz w nocy śpi nawet po 10 godzin a
      ma 3 miesiące .
    • agnesza Re: powoli wymiękam 30.09.05, 11:53
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie MAMY! Jestescie dzielne! Ja na szczescie nie
      mialam tak ciezko, moja coreczka- dzis 6m, spala od poczatku bardzo ladnie i
      bezproblemowo. Generalnie, zeby sobie pomoc, robilam w domu tylko to, co
      musialam. Nie mialam zadnej pomocy, w dzien sama z dzieckiem, maz po pracy i w
      weekendy bardzo mi pomagal. Jakos wytrzymalam, bo moze moje dziecko spalo
      ladnie, ale nie lubilo potwornie na pleckach lezec(spalo na brzuszku), wiec
      wyobrazcie sobie...Raczki, raczki...Na szczescie, Matka ma duze mozliwosci i
      wiele moze zniesc. Ja ulatwialam sobie jak moglam, jak moja corka usypiala przy
      piersi, nie pionizowalam, odkladalam do lozeczka (polecam specjalna poduszeczke,
      gdzie dziecko spi pod katem). Nic nigdy jej sie nie ulalo. Kolki byly, ale na
      szczescie jest Grippe Water, pomagalo od razu. Bylo czasem bardzo ciezko z
      niewyspania, ale nauczylam sie byc "gotowa non stop". Polowe nocy spie z corka,
      zeby tez nie wybudzac sie nadmiernie przy przystawianiu piersi. Ksiazki pisza,
      ze lepiej tak a tak, ale "matka szczesliwa to i dziecko szczesliwe" i ta zasada
      kieruje sie. Trzymajcie sie dziewczyny!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka