Dodaj do ulubionych

Czy ja snię?

26.09.05, 11:47
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2934575.html
Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:51
      Jakoś wierzyć mi się nie chce, żeby o czymś takim dzieci opowiedziały dopiero
      po trzech latach. Wyobrażasz sobie, że siedziało z buzią pełną pieprzu i nie
      powiedziało mamie???
      Coś mi tu nie gra.
      • mamakochana Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:52
        Zadałam sobie to samo ptanie. Jak to możliwe że nic nie dotarło do rodziców? A
        z drugiej strony, można tak zamanipulowac dziećmi żeby potwierdzały takie
        zeznania?
        • chloe30 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:59
          mamakochana napisała:

          > > z drugiej strony, można tak zamanipulowac dziećmi żeby potwierdzały takie
          > zeznania?

          To też mnie zastanawia.
          Ale nie, nie uwierzę, że dzieci nic nie powiedziały w domu.
          No chyba, że to jakaś wieś w której rodzice cały dzień na roli, a dziecko jak
          ryba głosu nie ma????
      • ikaes Re: Czy ja snię? 26.09.05, 14:26
        też się nad tym zastanawiałam, ja pamiętam, że jak było coś nie tak, od razu
        mówiliśmy rodzicom. Ja bym się zastanowiła nad tą drugą nauczycielką, co ma do
        tej wychowawczyni i co chciałaby osiągnąć.
        • chloe30 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 14:54
          ikaes napisała:

          >. Ja bym się zastanowiła nad tą drugą nauczycielką, co ma do
          > tej wychowawczyni i co chciałaby osiągnąć.

          O, to to Ikaes!!! Z ust mi to wyjęłaś!
    • margosia.kr Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:53
      Ja również przetarłam oczy. Horror.
      Pozdrawiam - Małgosia
      • margosia.kr Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:59
        Oczywiście, że dziećmi można manipulować tak żeby mówiły to co chcemy, ale
        dotyczy to młodszych dzieci. Dzieci w wieku szkolnym nie fantazjują w ten
        sposób.
        Kiedyś podpuściłam swoimi pytaniami trzylatka i usłyszałam historię, jak ciocia
        kopała go po głowie, jak był w szpitalu i głowę miał w gipsie. Trochę bez sensu
        to zrobiłam, ale byłam ciekawa, czy będzie odpowiadał według moich oczekiwań.
        Myślę, że taki numer z dzieckiem w wieku szkolnym, by nie wyszedł.
        Zastanawiające jest to, że dzieci tak długo milczały.
        Pozdrawiam - Małgosia
    • kachwi1 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 11:58
      może tak były zastraszone, że nic nie powiedziały... jezu...
    • natiz Re: Czy ja snię? 26.09.05, 12:07
      A może rodzice o wszystkim wiedzieli. A wychowawczyni w przedszkolu
      reprezentowała ich poglądy na wychowanie. Na wsi trochę inaczej się
      dzieci "chowa"...
      • ala67 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 12:32
        Nie sądzę. Nawet na wsi rodzice hołdujący takim metodom wychowawczym to z
        pewnością margines.
        Niestety, ciężko mi też uwierzyć w manipulację. Sądzę, że dzieci bały się
        poskarżyć, może były przekonane, że tak poprostu ma być w szkole, skoro tak
        postępuje autorytet - pani nauczycielka. Zauważcie, że to jest zerówka w
        wiejskiej szkole, te dzieci pewnie nie chodziły wcześniej do przedszkola, nie
        miały skali porównawczej.
        Mam nadzieję, że się mylę...sad((
    • basia313 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 12:27
      Ja tez bylam poczatkowo wychowywana na wsi. Moja mama nawet pracowala w szkole
      jako nauczycielka. A nasza pani kiedy sie zdenerwowala, kazala calej klasie
      robic 50 przysiadow albo przez cala lekcje(45 min) stac z rekami w gorze. Tez
      mamie nigdy nic nie powiedzialam, bo myslalam, ze ta pani ma racje i pani
      sluchac trzeba. Po latach kiedy opowiedzialam mamie o tym, ona sie zdziwila,
      dlaczego jej wczesniej o tym nie powiedzialam. A ja po prostu nie wiedzialam,
      ze ta pani zle wobec nas postepowala. Smutne, ale prawdziwe.
      • ala67 Re: Czy ja snię? 26.09.05, 12:35
        Dokładnie tak samo myślę, a pisałyśmy z Basią w tym samym czasie, więc jej
        posta nie czytałamsad((((
        • ikaes Re: Czy ja snię? 26.09.05, 14:27
          ale 50 przysiadów to nie to samo czy bicie linijką po łapie (też się zdarzało),
          co pieprz w buzi, zaklejanie buzi, przywiązywanie do kaloryfera
    • bea.bea to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 12:58
      • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 13:03
        ale szczeże powiem , ze po jednym dniu pracy w przedszkolu...zwłaszcza gdy
        dzieci maja TEN dzień....to znaczy taki , ze nic do nich nie dociera ..sama
        chetnie zaaplikowałabym im taką terapię....
        ...a pwaznie to przykre , ze sa tacy ludzie naświecie...

        ...jesli chodzi o moje czasy...ta nie raz dostawałam po łapacvh linijka na
        lekcji.....zostawałam po lekcjach...karnie...i robiłam krzesełka pod ścianą.....
        żyje , nie mam traumatycznych przeżyć....smile)
        naet nie mogłam się specjalnie poskarżyć...bo w domu za moje zachowanie byłaby
        poprawka...smile

        czsem myslę , ze jednak coniektórym by sie należało...smile)

        och...pewnie dlatego wyrosłam na tak okrutne stworzeniesmile
        • honi_29 [...] 26.09.05, 13:21
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 13:57
            bardzo dobrze ,zeim współczujesz...smile)
            bo 8 godzin z banda rozwydrzonych dzieciaków...najnormalniejszemu
            dorosłemu...moze zwichrowac psychikę....

            szkoda , że w moim przedszkolu są panele..zamiast normalnych kaloryferów...smile))
            • mala.filipinka Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:08
              bea.bea napisała:

              > bardzo dobrze ,zeim współczujesz...smile)
              > bo 8 godzin z banda rozwydrzonych dzieciaków...najnormalniejszemu
              > dorosłemu...moze zwichrowac psychikę....

              -----
              O Jezu sad

            • ala67 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:14
              Hm, do każdego zawodu trzeba mieć określone predyspozycje...
              Ja nie poszłam na pedagogikę, bo pewno też mogłabym odbierać podopiecznych
              wyłącznie jako bandę rozwydrzonych dzieciakówwink, a jak odbieram córkę ze szkoły
              (przedszkole to mały pikuś), to sobie myślę, że po paru godzinach przebywania
              tu pewnikiem bym oszalała...
              Znam jednak sporo osób (z własną mamą włącznie), które wiele lat przepracowały
              w zawodzie i ich psychika ma się całkiem dobrze.
              Zatem może jakaś zmiana zawodu?...
              • ala67 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:17
                Bea, powiedz, że nie pracujesz w żadnym przedszkolu na Woli w Warszawie!
                • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:30
                  nie obawiaj się...smile))...jestem porworem z trójmiastasmile))
                  chociaż akurat moje dzieci lubią przychodzić do przedszkolasmile.....rosną mali
                  masochiścismile))
                  pozdrawiam beasmile))

                  lubię prowokowac ...i mam niepoważne podejście do życia...ostatnio smile))
                  • babka71 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:46
                    Chodziłam do przedszkola w latach 70-ych XX wieku i czegoś takiego nie
                    pamiętam, więc nie pleć bzdur, do szkoły w latach 80-tych i też nie pamiętam
                    żadnych linijek po rękach.....
                    ALE jeśli takie rzeczy się zdarzały, w co nie wątpię, to napewno nie uważam
                    tego za pewnik, że opisana sytuacja w artukule usprawiedliwia takie zachowanie
                    nauczycielki lub przedszkolanki.
                    W LO był nauczyciel, który bił chłopaków (lata komuny),ale dostał po mordzie i
                    skarga do kuratorium poszła, facet się uspokoił....
                    małe dzieci nie mają takiej możiwości więc nie pisz, że znęcanie się nad 3
                    letnimi dziećmi pomaga w ich wychowaniu...
                    • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:53
                      oczywiscie , że pmaga...trzeba lac i patrzeć czy równo puchnie....
                      dyrektor mojej podstawówki walił głowami dzieciaków o ściane...
                      i nikt mu nic nie zrobił...mozesz mi wierzyc lub nie...twoja sprawa...

                      jesli nie pamietasz ..to zapewne u ciebie takich przypadków nie było...ale to
                      nie znaczy , ze gdzie indziej nie...

                      a moze lanie na goły tyłek przy całej klasie.....
                      ( szkoła podstawowa nr 33 w gdyni...rocznik 67..)
                    • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:54
                      i wyluzuj trochęsmile))
                      • hella100 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 14:59
                        Bea, jakies takie nie bardzo smieszne te Twoje zarty w kontekscie tego, co
                        spotkalo te dzieciaki...
                        • cocollino1 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 15:39
                          no wlasnie to samo pomyslalam, fajnie jest miec poczucie humoru, ale tez nie
                          zawsze pasujesad
                      • babka71 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 15:00
                        Jeśli to do mnie było to jestem wyluzowana na maksa i to ja na tego Pana
                        napisałam skargę do kuratorium He he
                        • ala67 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 15:30
                          A u mnie w podstawówce była niestety i linijka, i znacznie od niej cięższy
                          piórnik, taki długi, drewniany, własność niejakiej Lili. Która przestała go
                          nosić do szkoły po tym, jak sama oberwała nim od pani po łapach. I wiecie co?
                          Nikomu do głowy nie przyszło się skarżyć! No kurczę, niechby teraz moje dziecko
                          wróciło do domu z pręgami na rękach...
                          Zakładam, że by się poskarżyła, oczywiście, bo dawno ją przeszkoliłam, że nikt -
                          mały czy duży - nie ma prawa ręki na nią podnosić.
                          Aha, miałam jeszcze księdza, który chłopaków ściskał po wewnętrznej stronie ud,
                          podciągał do góry za pejsy...Był homoseksualistą (w końcu się wydało i go
                          przenieśli) chyba ze skłonnościami sadystycznymi.
                          • balba_77 Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 15:36
                            co do tej historii to myślę że opowieści tych dzieciaków łatwo zweryfikować,
                            wiec czekam na ciąg dalszy tej hisorii i mam nadzieję że to tylko efekt jakiejś
                            manipulacji.
                        • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 26.09.05, 20:39
                          powiem tak...teraz juz wszystko w rekach Boga.....pan nie żyje od wielu lat...w
                          końcu skończyłam podstawówke ponad 20 lat temusmile
                          • dotima Re: to zupełnie nie smieszne:)) 27.09.05, 08:19
                            u nas w podstawówce "latał" pęk ogromnych żelaznych kluczy, była linijka po
                            łapach, stanie w kącie, a w zerówce lanie na gołą pupe przy wszystkich - ten
                            chłopak był potem prześladowany przez całą podstawówkę, ja to pamiętam do
                            dzisiaj, wiec wyobrażam sobie jaka traume przechodził... To nie było w
                            porządku, ale jak przypomę sobie karność, szacunek - to przychodzi mi na myśl,
                            że może to jedyna droga? A teraz? nauczyciel nie ma żadnych praw, niedługo
                            bedzie przemykal po korytarzu, spocony ze strachu żeby mu żaden uczeń nogi nie
                            podstawił (wersja łagodna).
                            • innuit Re: to zupełnie nie smieszne:)) 27.09.05, 09:57
                              szacunek???do kogoś kto bije??łomatkobosko
                              • dotima Re: to zupełnie nie smieszne:)) 27.09.05, 16:11
                                nie chodzi mi o darzenie szacunkiem oprawców, troszkę zboczyłam z tematu - po
                                prostu nasunęła mi się refleksja, że teraz ucznia nie mozna nawet pogłaskac po
                                glówce, bo moze byc z tego wielkie halo, a uczniowie znają tylko swoje prawa, o
                                obowiązkach nie wiedzą nic. Jest coraz większa bezkarność, zero dyscypliny -
                                dżungla. Kiedyś byly kary cielesne i byl porządek, więc moze cos w tym jest.
                                Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem propagatorką profilaktycznego bicia.
                  • wegatka Re: to zupełnie nie smieszne:)) 27.09.05, 16:19
                    bea.bea napisała:


                    > lubię prowokowac ...i mam niepoważne podejście do życia...ostatnio smile))


                    Bea, to zapewne dlatego, że za dużo przebywasz wśród dzieci wink)
                    • bea.bea Re: to zupełnie nie smieszne:)) 27.09.05, 20:56
                      pewnie masz racje...smile
                      przebywanie wśród dzieci to raz...a dziecinnienie starcze to 2..smile
                      • bea.bea chciałam napisac troszkę o tym o czym pisze dotima 27.09.05, 21:11
                        nie wiem jak to jest, ale rzeczywiscie w czasach gdy chodziłam do podstawówki,
                        mimo takich czy innych zachowań nauczycieli mielismy do nich ogromny szacunek i
                        respekt....moze to była psychoza strachu...chyba jednak nie...bo nie wszyscy
                        walili nas po glowie.....moja wychowawczyni , od której nie raz dostałam linijka
                        po łapach, bardzo lubilismy i szanowalismu....
                        nie wiem jak to napisac , ale to była osoba bardzo sprawiedliwa...i zapewniam ,
                        ze bez przyczyny nas nie waliła...
                        ktos napisał o negocjacjach...z doswiadczenia wiem , że jakos trudno jest
                        negocjowac z 3, 5 10 latkiem ...

                        wracając do dzieciaków w moich czasach , to równiez współpraca miedzy
                        nauczycielami i rodzicami była zupełnie inna niz teraz...

                        rodzice współpracowali z nauczycielami....teraz z nimi walczą...

                        mysmy byli karni ( moze zastraszeni - ktos napisze...ale nauczyciel to był
                        nauczyciel....)

                        teraz bycie nauczycielem ...to bycie frajerem manewrującym między zgraja
                        rozwydrzonych wyrostków....)

                        oczywiscie zwali sie tu na mnie fala oburznia....piszczie co tam chcecie...wiem
                        jedno...mój syn ma 2 lata...ale kiedy nasłucham sie opowieści z zycia
                        ...gimnazjalistów...od gimnazjalistów...to boje sie okresu dojzewania mojego
                        dziecka...i nawet nie staram sie sobie tego wyobrazić....
                        ..tak tak...dziecku nalezy dac kościec......ale jest jeszcze srodowisko w które
                        wpadnie...a jego zachowanie niestety nie jest niczy warunkowane...
                        ...tak samo złe mozebyc w srodowisku patologicznym ...jak i elitarnym...

                        ...nie bede teraz teoretyzowac na ten temat...bo nie wiem ...moge porozmawiac za
                        10 lat.....
                        daj boze zeby było ok....

                        • dotima Re: chciałam napisac troszkę o tym o czym pisze d 28.09.05, 19:06
                          no właśnie, zgadzam sie z beą w 100% ...
                        • czajkax2 Re: chciałam napisac troszkę o tym o czym pisze d 28.09.05, 21:21
                          Bea pod tym co napisałas podpisuję się wszystkimi kończynami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka