Dodaj do ulubionych

Przypowieści o synowych

30.09.05, 21:20
Analogicznie do "przypowieści o teściowych" uruchamiam wątek o synowych.
Oczywiście mam na myśli te synowe, które mają teściowe z wspomnianego wątka.
Moja teściowa lubi się czasem pomądrzyć, ja nie pozostaję jej dłużna i
sporadycznie jej głupio odpowiem.
Moja teściowa jest dosyć "wielka". A mój synek szczupły i często
słyszę: "Jaki on chudy, musisz go przypilnować z jedzeniem", na to jej
odpowiadam: "Lepiej być chudym niż otyłym".
Mój mąż czasem zrzuca sąsiadom węgiel do piwnicy, na to moja teściowa do
mnie: "Ty też powinnaś pomóc S. Zrzucać węgiel, ja w młodości łopatą
robiłam..." Na co mó mąż jej odpowiada: "No co Ty mamo, ja bym R. na to nie
pozwolił".
Wpisujcie jak "zgasiliscie" teściową, choć na parę minut...
Obserwuj wątek
    • annaalex Re: Przypowieści o synowych 30.09.05, 21:30
      Moja tesciowa zajmuje sie moim synkiem w czasie jak ja pracuje. Jak przychodze
      do domu, to ona dalej chce decydowac, co bedzie jadl, czy mam go kapac, kiedy
      polozyc spac, itd. Wiec ja zbywam krotko, 'Juz teraz ja jestem w domu, i
      pozwoli mama abym ja mu teraz pomatkowala'. Zamyka sie, ale tylko na jeden
      dzien, i na nastepny dzien znowu jest to samo. Nieraz przymykam na to oczy,
      nieraz jestem wredna, a nieraz wyzywam sie nagadujac na nia mojemu mezowi, aby
      powiedzial cos swojej mamusce, bo nie wytrzymam!!!
    • alicja1212 Re: Przypowieści o synowych 30.09.05, 23:35
      "ona jest nadopiekuńcza i chce wszystkim dogodzić, po prostu chce dla wszyskich
      dobrze" tak tłumaczy swoją matkę mój mąż. A mnie ta jej nadopiekuńczość
      wychodzi bokiem. Kiedy wracam z pracy, to w domu jeet ugotowany obiad,
      pozmywane naczynia, pranie, które zbierałam na potem az się pralka napełni -
      powieszone albo pochowane do regałów ( w tym np. moja bielizna !), w wazonach
      nowe bukiety kwiatów a na kanapach nowe poduszki - prezent od mamusi. Dodam, że
      teśiowa opiekuje się moim dzieckiem 2 razy w tygodniu i przed każdą jej wizytą
      robię w domu super porządek, żeby kobieta nie miała co robić (lepiej niech się
      zajmie dzieckiem). Mimo to ona zawsze sobie znajdzie zajęcie. kiedyś wpadłam w
      południe niezapowiedziana do domu i zastałam moja tesciową myjącą schody. mówię
      do niej " mamo, przecież ja te schody wczoraj wieczorem myłam",na co ona mi
      odpowiada " ale ja ich nie myję, ja tylko przecieram"... Mogłoby się wydawać,
      że szukam dziury w całym i powinnam być zadowolona, ale ja się czuję jakbym
      była brudasem, który nic nie potrafi sam zrobić. próbowałam parę razy zwrócić
      jej uwagę i prosiłam, żeby tego czy tamtego nie robiła, ale zawsze jest ta sama
      odpowiedź " ale ja to lubię robić, a ty sobie odpocznij". Kurdę, kiedyś nawet
      zrobiłam z tego powodu awanturę mojemu mężowi i powiedziałam, że nie chcę mieć
      w domu służącej i niech mi w końcu jego mamusia pozwoli być gospodynią we
      własnym domu. Na jakiś czas poskutkowało, ale w tym tygodniu znowu zmyła
      podłogi i zrobiła pranie. Ona ma chyba jakąś obsesję. A swoją drogą, to
      podziwiam ja. Skąd 62 letnia kobieta ma tyle siły, żeby zajmować się 2 domami i
      3 letnim wnukiem.
      Proszę o poradę, co zrobić z tą jej nadopiekuńczościa, bo jeszcze trochę i
      zwariuję. (niestety dziecko w przedszkolu nie zaaklimatyzowało się, więc muszę
      korzystać z pomocy teśiowej w opiece nad synem) Pozdrawiam
      • monikaps Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 00:43
        A może po prostu odpuść sobie i pozwól jej to robić. Częściowo wiem jak się czujesz, bo miałam podobną sytuację z ciocią mojego męża. Ale przecież ona chce dobrze. Ty wiesz, że brudasem nie jesteś a najważniejsze co o twoim sposobie prowadzenia domu myśli twój mąż. A teściowa niech robi co chce. Ciesz się, że nie musisz gotować obiadu czy myć schodów i przeznacz ten czas na zabawę z synkiem. No i za jakiś czas synek dorośnie i teściowa już nie będzie tak dużo czasu spędzać w twoim domu pod twoją nieobecność. Po prostu przeczekaj. Nie warto z tego powodu psuć sobie humoru i ryzykować pogorszenia stosunków z mężem.
        Spróbuj
        Pozdrawiam
        Monika
      • asientos Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 15:47
        moja tak samo: sprzatała, gotowała... Kiedyś mówię: Mamo, odpocznij sobie, ja
        sobie poradzę! A Ona: nie mam męża, jestem sama, czuję się niepotrzebna, pozwól
        mi coś zrobić dla was... I zrobiło mi się głupio, bo podczas gdy ja miałam
        wrażenie, że Ją wykorzystuję, Mama traktowała to jako lekarstwo na samotność.
      • anna-pia Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 21:31
        zapraszaj ją codziennie, może w końcu się zmęczy smile
        serio
        a jak nie - no to niech robi, co Ci szkodzi
      • ekos Re: Przypowieści o synowych 03.10.05, 11:33
        alicja1212 napisała m.in.:
        > teśiowa opiekuje się moim dzieckiem 2 razy w tygodniu i przed każdą jej
        wizytą
        > robię w domu super porządek, żeby kobieta nie miała co robić (lepiej niech
        się
        > zajmie dzieckiem). Mimo to ona zawsze sobie znajdzie zajęcie. kiedyś wpadłam
        w
        > południe niezapowiedziana do domu i zastałam moja tesciową myjącą schody
        (...)
        > Proszę o poradę, co zrobić z tą jej nadopiekuńczościa, bo jeszcze trochę i
        > zwariuję. (niestety dziecko w przedszkolu nie zaaklimatyzowało się, więc
        muszę
        > korzystać z pomocy teśiowej w opiece nad synem) Pozdrawiam

        Pozwolę sobie na udzielenie tej rady.
        "Odciągnij" teściową od swojego domu. Postaraj się inaczej zorganizować opiekę
        nad dzieckiem. Niech babcia z maleństwem wyruszą "w teren":
        - odwiedzą znajomych(babci lub malucha) w ramach uspołeczniania pociechy
        - jeśli mieszkasz w mieście, to mogą pójść np. do teatru banialuka , do muzeum,
        na wystawę, do galerii, figloparku,a o wyprawie do centrum handlowego to nawet
        nie wspomnę (moja 2,5-letnia córa uwielbia takie atrakcje)
        - jeśli mieszkasz na wsi masz jeszcze więcej możliwości
        Po prostu uruchomcie wyobraźnię by każda ze stron była zadowolona.

        Ja zazdroszczę ci takiej tęściowej. Moi teściowie - 50-letni renciści -
        preferują imprezowo - podróżniczy tryb życia i nigdy ni mają czasu dla swej
        jedynej wnuczki.
        Jeśli już zdecyduję sie poprosić o pomoc to najczęściej teściowa ma "nawrót
        depresji" a teść koniecznie musi się nią zaopiekować. W ramach terapii
        organizują 2,3-dniową bibę lub wyjeżdżają do rodziny.

        Więc ciesz się tym co masz i szukaj złotego środka.

        Pozdrawiam, Ewa
        • alicja1212 Re: Przypowieści o synowych 03.10.05, 22:38
          cześć dzięki za radę, ale to nie taka prosta sprawa.
          Rok temu przeprowadziłam się pod miasto ( prawie wieś)Teście mieszkają ode ok.
          15 km, więc od początku zaproponowałam, że dziecko będę zawoziła do teściowej,
          tak jak w pozostałe dni tygodnia wożę go do mamy. Niestety teściówka miała
          silniejszy argument, że dziecku będzie lepiej w domu na wsi niż w jej własnym
          na 30m2. Do tego teść stwierdził, ze nie ma problemu, on ją przywiezie rano i
          po pracy przyjedzie po nią. Skutek jest taki, że 2 dni w tygodniu teściowa
          siedzi od 7 rano ( chociaż ja do pracy jadę na 9-tą, teść dołącza ok. 15-tej i
          czasami siedzą minimum do 19-tej . Do wyjścia poza teren posesji nie mogę jej
          namówić, bo sama boi się chodzić cyt." a jeszcze mnie tam jakieś lumpy
          zaczepią i co zrobię?". Latem pół biedy, sporo energii poswięca na upiększanie
          ogrodu (chwała jej za to), ale jak zimno to juz nie ma co robić. Sama widzisz,
          że jej z domu nie wygonię. Zresztą to wszystko jest jeszcze bardziej
          skomplikowane. Tak jak mówiłam mieszkam tu od roku i wprowadziłan się do
          częściowo wykończonego domu. Obecnie wszystko jest już skończone ( poza
          elewacją zew), ale i tak teściowa często określa mój dom mianem "budowa".
          Myślę, że zarówno dla teściów jak i dla moich rodziców ten dom jest ich
          niespełnionym marzeniem i b. lubią tu przyjeżdzać i upiększać go. Oczywiście
          bez ich pomocy pewnie byśmy tu jeszcze długo nie mieszkali ( czego zreszta nie
          planowaliśmy), a tak czują się tu jak u siebie .
          Naprawdę chwilami jestem im za to wszystko wdzięczna, a czasami wolałabym
          mieszkać w małym , ale WŁASNYM mieszkanku.

          Sorry, za tę przydługą wypowiedź, ale chyba udało mi się w końcu zebrać
          wszystkie myśli w kupę. Pozdrawiam serdecznie
    • kasiula.g Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 08:07
      boszz alicja nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę - po 1,5 roku w domu z 3 dzieci
      (1+ bliźniaki) bardzo podkreślam bardzo bym chciała, żeby do mnie ktoś przyszedł
      (czy moja mama, czy teściowa) posprzątać, ja je widuję jak robię proszony obiad
      to łaskawie przyjadą. Fakt faktem, że wolałabym żeby zabrały dzieci a ja
      posprzątam po swojemu smile - perfekcjonistka jestem smile i lubię mieć po swojemu. A
      swoją droga teraz sprzątam codziennie, ale właśnie umówiłam się z panią do
      sprzątania, żeby mi takie grubsze prace - kafelki,kibelki podłogi zrobiła,a ja z
      czystym sumieniem się pobawię z maluchami smile. I jeszcze mógłby mi kto z raz w
      tygodniu obiad ugotować, a 2 daniowy to już marzenie wink.
      Pozdrawiam.
      Z teściową przyjmij, że kobitka taka zorganizowana, że ma czas i tak że na
      miejscu nie usiedzi i nie odpocznie, że po prostu tak ma weźnie ścierkę i dwa
      razy sprzątnie to samo, żeby czymś ręce zająć smile, bo inaczej może czuć że nic
      nie robi a chce pomóc.
      Inna teoria spisku , że sprząta kompulsywnie, czuje że musi i koniecsmile
      Cisz się że masz czyściej i ładnie podziękuj "Mamo ale pięknie mi sprzątnęłaś,
      dziękuję, bardzo mi pomogłaś" i będzie Ci teśiowa z ręki jadała i robiła to samo
      i jeszcze wychwalała pod niebiosa jaką to ma dobrą synową smile
    • anatemka Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 17:25
      moja teściowa, bywając u mnie pod moją nieobecność-sprzątała mi kuchnię.
      Drażniło mnie to straszebnie: moja kuchnia i ma byc tak jak jest! Pewnego razu
      pozmywała. Wracamy do domu, mąż: mamo, przeciez ci mówiłem, żebyś nic nie
      robiła! Teściowa: oj, ja tylko opłukałam... Mąż: faktycznie, bo garnki brudne.
      Ja: i dlatego wolę sama sobie wszystko robić, przynajmniej mam czysto.
      Od tej pory przestała po mnie sprzątać.
      • gugus2004 Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 18:45
        moja tesciow przychodz raz w miesiacu poto zeby zobaczyc czy mam czysto a nie
        poto zeby mi pomoc nawet malego na spacer nigdy nie zabrala
    • casual Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 21:12
      Jakbym czytala o mojej tesciowej - jak biore dziecko na rece to zaraz robi
      wszystko, zeby mi go zabrac pod byle pretekstem. Raz przyszlam z pracy i pakuje
      dziecko do nosidelka, zeby ja odwiezc, a ta mowi, zebym mu dala pic, bo mu sie
      chce. Odpowiedzialam, ze gdyby mu sie chcialo, to by sie domagal i dalej go
      pakuje, na co ona wlazi do kuchni i robi picie. Wq sie, wyjelam dziecko, biore
      od niej butelke, a moje dziecie - chwala Bogu - ani do ust smoczka nie chcialo.
      Tesciowa sie zamknela, a ja postanowilam jej nie odwozic. Poczekala chwile, az
      sie bede zbierac, a ja sie wypielam. Najbardziej wq mnie wlasnie kwestia
      odwozenia - az kazdym razem, gdy chce ja odwiezc to powtarza, ze nie trzeba, ze
      ma blisko itp., po czym idzie i zali sie do swojego meza, ze jej nie odwiozlam.
      Po prostu dziecinada. Mowi jedno, mysli drugie, a rozlicza ludzi z tego, co
      mysli - a skad ja mam to do cholery wiedziec?
      Ehhh - lacze sie w bolu. Mnie tez zmywa naczynia, raz nawet zaczela prasowac,
      poza tym byla bardzo oburzona, ze moj maz zabronil jej wyjmowac rzeczy z
      pralki, jak skonczy sie pranie - powiedzialam jej wtedy wprost, ze swoje majtki
      sama sobie bede wieszac. Kurka, az sie wnerwilam smile))
      Sorki ze tak dlugo smile
    • gandzia4 Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 21:43
      Dziewczyny nie narzekajcie na teściowe, które wam sprzątają. Mnie na początku
      naszego małżeństwa też wkurzało jak teściowa za każdym razem jak nas odwiedzała
      rwała się do porządków, ale doceniłam ją gdy wyjechałam do pracy za granicę na
      kilka miesięcy. Mój kochany mężunio nie bardzo zauważa konieczność umycia
      podłogi póki się do niej nie przykleja, sedesu jego zdaniem nie ma potrzeby myć
      bo tam przecież ciągle się wodę leje i sam się myje, podobnie wanna, umywalka i
      zlew. Gary kwalifikują się do mycia gdy w szafkach brak czystych. Pokochałam
      moją teściową gdy po powrocie zastałam mieszkanko czyste i nie musiałam robić
      generalnych porządków po trzech miesiącach tyrania w cudzych domach i
      sprzątania cudzych brudów Kolejny raz doceniłam jej pomoc w sprzątaniu i
      gotowaniu gdy po ciężkim złamaniu ręki przyjeżdżała żeby mi pomóc
    • alicja1212 Re: Przypowieści o synowych 01.10.05, 22:33
      dzięki dzieczyny za Wasze wypowiedzi. jakoś mi tak raźniej się zrobiło, że nie
      tylko mnie denerwuje sprzątanie teściowej. Już myślałam, że jestem jakimś
      monstrum, które przyczepia się do porządnej kobiety. A tu proszę znalazły się
      pokrewne dusze. Natomiast czytając opowieści o teściowych, które przychodzą
      tylko w gości, doszłam do wniosku, że faktycznie moja sytuacja jest lepsza.
      Chyba rzeczywiście machnę na to wszystko ręką i przestanę się czepiać. Tylko
      żeby nie układała mi w szafach...Co do dziękowania za tę nadgorliwą pomoc, to
      chyba jeszcze potrzebuję na to czasu. Ale kto wie, może z czasem i ja pokocham
      swoją teściową. Pozdrawiam wszystkie synowe
      PS. wymyśliłam kiedyś taką teorię, że kobietom, które nie miały (nie znały)
      swojej babci ze strony ojca, trudniej jest zaakceptować obecność w ich życiu
      teściowej. Co o ty sądzicie?
      • aleksandrynka Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 00:23
        a moja teściowa jak została ostatnio na 2 godzinki ze śpiącym dzieckiem zrobiła
        porządek w domu. I dziękowałam jej jak nie wiem co!
        Ale rozumiem kobiety, które to doprowadza do szewskiej pasji. Mój dom i
        respektuj moje granice. Tamte teściowe nie respektują, i w tym problem chyba...
      • anna-pia o twojej teorii 02.10.05, 01:17
        znałam babcię ze strony ojca, wredna baba była, teściowej nie cierpię

        o synowej (to ja):
        tesciowa: mały taki pogodny, starsza tak anie była!
        ja: alez była! i jest!
        tesciowa: nieprawda!
        ja: bo płakała tylko na ciebie, bo ją straszyłaś!
        (nie do końca straszyła, teściowa jest przygłucha i odmawia uznania faktu i
        kupienia aparatu, więc wrzeszczy zamiast mówić, a na moje dzieci - jej jedyne
        wnuki - rzuca się z krzykiem "chodź do mnie!", no to mała płakała, a teraz
        jestem twarda i wredna i małego nie pozwałam sobie zabrać)
    • glonik Poczytałam i ... 02.10.05, 03:33
      przykro mi się zrobiło.
      Teściowa: ma się zająć dziećm , ale na moich warunkach.
      Teściowa pomaga, ale na moich warunkach.
      Teściowa jest potrzebna, ale ją ustawię, jak przestanie być potrzebna.
      Jak czytam te posty, to cieszę się, ze teściową nie będę (nie mam dzieci).
      Miałam teściową, nie żyje. Była wspaniałą kobietą. Rozumną, taktowną i
      starajacą się sprawić przyjemność gościom w SWOIM domu.
      Jak nas odwiedzała, była najmilszym gościem.
      Nie wtrącała się do niczego.
      Za to potrafiła zrobić gołąbki tylko dla mnie, bo kiedyś się nimi zachwyciłam.
      Jestem po rozwodzie z Jej synem, ale Ją mam w sercu.

      Drogie panie, dziewczyny, kobiety - pamiętajcie: Wy też będziecie tymi wrednymi
      itd.itp.
      I za jakiś czas przeczytam o braku poszanowania Waszego poświęcenia.
      • anatemka Re: Poczytałam i ... 02.10.05, 09:38
        ależ naturalnie, że będę TĄ KTÓRA WIE WSZYSTKO NAJLEPIEJ, w końcu wychowałam
        dziecko, a ta podfruwajka synowa nie ma o tym zielonego pojecia. No, chyba że
        młody znajdzie sobie kobietę z odchowanymi dziećmismile)
    • jk3377 Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 11:18
      Jednym słowem jestes wredna i beszczelna zeby tak odpowiadac starszej
      kobiecie.. to w koncu matka Twojego męza. Matce swojej tez bys tak dogadywala
      czy raczej "gasiła" ją?no chyba ze sprawia ci to przyjemnosc.
      Ja tez mam tesciowa ktora wiele rzeczy robi prawie na zlosc ale zalatwiam to
      jakos dyplomatycznie,bez wtracania głupich tekstów. Troche kultury i
      inteligencji przy załatwianiu takich delikatnych spraw. A moze by tak jej raz
      podziekowac a nie rzadzic co i jak ma robic.W koncu zajmuje sie twoim dzieckiem.

      A ty jeszcze jestes ciekawa jak inni "gaszą" swoje teściowe...pięknie!
      • m_mar Re: do jk3377 03.10.05, 14:45
        rzeczywiscie moze mewa jest wredna i bezczelna, ale nad tym można pracować.
        Natomiast nad głupotą jak w twoim przypadku raczej nie. Bo kto twierdzi, że
        przedszklanka to dziecko w przedszkolu to chyba jest głupi, nieprawdaż?
        • aleksandrynka Re: do jk3377 03.10.05, 16:24
          po pierwsze - gdzie obiecany niżej link?
          po drugie - tak, przedszkolanka to dziewczynka chodząca do przedszkola, tak jak
          przedszkolak - chłopiec. Tyle tylko, ze PRZYJĘŁO SIĘ mówić na
          opiekunki "przedszkolanki", ale z tego, co mi wiadomo nie wszystkie są tym
          zachwycone i wolą, żeby mówić o nich nauczycielki lub wychowawczynie
          przedszkolne, jakoś tak.
          Twoja riposta jest więc, wybacz, nie na miejscu.
        • umasumak Re: do jk3377 03.10.05, 16:54
          m_mar napisała:

          Bo kto twierdzi, że
          > przedszklanka to dziecko w przedszkolu to chyba jest głupi, nieprawdaż?

          Nieprawdaż. Zaupełnie nieprawdaż.
        • jk3377 do m_mar 03.10.05, 19:07
          ... i kto tu jest jak sama mówisz "głupi" ?...hmmmmm.. jak sie jest czegos
          pewnym to nie trzeba z tego sie nawet tłumaczyc, wiec nie mam zamiaru a juz na
          pewno nie tobie.
      • m_mar Re: wklejam link niech inni też sie pośmieją 03.10.05, 14:48
        bo jest naprawdę z czego, moja kuzynka jak to przeczytała posikała sie ze
        śmiechu, ze mozna byc takim ignorantem (czytaj:nieukiem)
    • czajkax2 Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 15:50
      czarna_mewa napisała:
      > Moja teściowa lubi się czasem pomądrzyć, ja nie pozostaję jej dłużna i
      > sporadycznie jej głupio odpowiem.

      No cóz. Faktycznie jej głupio odpowiadasz. Tylko się cieeszyc ze robisz to
      sporadycznie(jak sama piszesz).
    • milka_milka Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 18:00
      Wiecie co? Wstyd! Niby kulturalne i mądre kobiety i co? Teściowa ma być cicha,
      bezwonna i posłuszna, robić wszystko jak Wy chciecie. Przecież te starsze
      kobiety robią Wam uprzejmość, zajmując się Waszymi dziećmi. Chciecie wydawać
      polecenia, zatrudnijcie opiekunki i wtedy im rozkazujcie.
      Doceńcie chęć pomocy i zaangażowanie. Bo jak się wnukiem nie chce zajmować, to
      też wyrodna, bo jak to, babcia i nie chce!
      A odpowiedzi w stylu "gaszenia teściowej" to już kompletny brak kindersztuby. W
      końcu niezależnie od wszystkiego, to są starsze osoby, i czy je lubicie czy
      nie, należy im się szacunek ze strony osób, mogących być ich dziećmi.
    • janet3 Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 19:49
      Taaak teściowe są wredne fałszywe o niczym nie mają zielonego pojęcia nie są
      tak doskonałe jak nieomylne synowe, ale jedno trzeba im przyznać że tylko do
      jednego się nadają do pilnowania dziecka.Jak czytam te bzdury które wypisujecie
      to bardzo chciałabym żeby wasze tesciowe poczytały jakie twórcze jesteście na
      tym forum i może w koncu zmądrzałyby i opiekę waszych dzieci zostawiły tylko
      wam.Jak można tak najeżdzać na teściową a potem bez skrupułów obarczać ją
      opieką nad dzieckiem brak tu jak dla mnie logiki.Czarna mewo ty częściej niz
      sporadycznie głupio odpowiadasz niestety.
      • anatemka Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 20:38
        teściowe są różne... są szczerze pomagające i takie, które chcą w dalszym ciągu
        mieć pieczę nad synem. Mi się trafiła ta druga, nie rozumie, że jej dziecko
        jest mężem i ojcem. Ona z tego powodu cierpi. Ale ja też.
    • marcelino1 Re: Przypowieści o synowych 02.10.05, 20:46
      Mam nadzieję, że mi się taka wredna synowa nie trafi jak niektóre tutaj.
      Człowiek wychowuje, tyłek podciera, po nocach nie śpi, a później taka
      wdzięczność spotyka.
      • mackowy4 Re: Przypowieści o synowych 03.10.05, 12:02
        Tyłek podcierasz swojej przyszłej synowej, jak rozumiemsmile? A oczekiwanie i
        często wymuszanie wdzięczności od dzieci za ich wychowanie (teksty w
        stylu 'tyle dla ciebie poświęciłam, a ty ...')zawsze kojarzy mi się z
        postępowaniem rodziców toksycznych. IMO nie powinno się żyć z
        przeświadczeniem, że dzieci będą nam wdzięczne za ich wychowanie - to co
        dostaną od nas, także w sensie niematerialnym - oddadzą własnym dzieciom, a nie
        nam. Tym bardziej nie powinno się oczekiwać wdzięczności od synowej
        Dwie dorosłe kobiety, często bardzo różniące się charakterami, poglądami na
        życie mają najczęściej wielki problem ze wzajemną akceptacją.Ja podziwiam te
        synowe i teściowe, które mieszkają razem i jeszcze się dogadują. Sama bym tak
        nie potrafiła.
      • leli1 Re: Przypowieści o synowych 03.10.05, 12:09
        jak ja bym chciala miec sprzatajaca tesciowa.
        Pracuje, wiec jak wpadam do domu, to zabawy z synkiem+gotowanie+sprzatanie+zakupy itd itp. czasem uda sie aby tesciowa zostala z malym a my robimy np.wypad do kina. Ostatni powrot po kinie to: zamokniete pranie na balkonie (mialam nadzieje ze zauwazy ze zaczelo lac), zerwana zaslona w oknie (ma manie zasłaniania wszystkiego), sterta naczyn w zlewie (herbatka, sok, talerzyki z kolacji ktora jadla). Dodam ze została ze spiącym dzieckiem wiec nie musiala sie nim zajmowac.
        A zeby bylo na temat, to ja jako synowa zagryzłam wargi i nie powiedziałam nic! smile oprocz "dziekuje za opieke nad synkiem".
    • g0sik Re: Przypowieści o synowych 03.10.05, 15:07
      Mnie denerwowało jak moja tesciowa wiecznie mówiła: "Gosiu nie strój tak męża,
      bo jakaś baba się nim zainteresuje"
      Jakiś czas temu powiedziałam jej: "Trudno, mam tylko nadzieję, że będzie to
      baba z mieszkaniem, bo inaczej synek będzie się musiał do Pani przeprowadzić"
      Na razie poskutkowało, bo od dłuższego czasu nie słyszałam tego tekstu......
      • aretinka Re: Kurcze jak ja bym chciała.... 04.10.05, 13:20
        mieć taką kochaną sprzątającą teściową, która zajęłaby się moim dzieckiem
        chociaż raz na jakiś czas jak nie mogę wziąć wolnego w pracy, dziewczyny
        cieszcie się tym co macie bo naprawdę o woele gorzej jest liczyć tylko na samą
        siebie, mało tego jak już na kilka dni wpadniecie do teściowej to musicie same
        wysprzątać jej mieszkanie bo aż obrzydzenie bierze jak chcecie położyć rzeczy,
        butelki zabawki waszego dziecka a co do pilnowania moja jak chcę żeby
        popilnowała mi dziecka bo akurat nie mam małej z kim zostawić jak jest chora,
        tonagle moja teściowa musi następnego dnia wyjechać więc nie może mi pomóc.
        Pozdrawiam i synowe i teściowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka