Dodaj do ulubionych

Ja też chcę na cmentarz!

01.11.05, 08:11
Dziś jest tak samo jak od 13 lat.Przez okno widzę ludzi śpieszących na
cmentarz.Akurat obok mojego domu prowadzi droga w stronę cmentarza.A ja od
tylu lat nie mogę odwiedzić grobów swoich bliskich.Wyszłam za mąż ,
wyjechałam i teraz na groby babć, dziadków, braciszka, wójków itp mam daleko,
ale to nie jest problem.Problemem jest to, że co roku jednego dnia mąż jedzie
z teściami na groby rodziny teściowej a drugiego dnia na groby
teścia.Próbowałam tłumaczyć, że ja też mam rodzine.Co roku mam obiecywane, że
ja też pojadę.Ale nic z tego.Na groby rodziny teścia też jedzie sie daleko,
więc tu nie chodzi o odległość, ale o egoizm.Przecież raz mogli jechać dwa
dni wcześniej i umożliwić mi wyjazd do mojej babci i dziadka.Jestem
rozżalona.Gdy syn był mały to siedziałam z nim, a oni wyjeżdzali, potem
siedziałam z psem, bo syn urósł i go zabierali, teraz siedzę z młodszymi
dziećmi.Wzrusza mnie widok ludzi idących na cmentarz.Ja też bym chciała.Od
tylu lat nikt nie bierze pod uwagę tego, ze ja mam równiez prawo do szacunku
dla moich zmarłych.Oni ich nie znają, ale dla mnie to bardzo bliskie
osoby.Czy ja sie niepotrzebnie czepiam, czy mam rację? Co zrobić, by za rok
mąż pojechał ze mną,a rodzinę swoich rodziców raz jeden uczcił pare dni
wcześniej.Wychodzac za mąż myślałam, że takie sprawy rozwiazuje sie
sprawiedliwie, jednego roku jedziemy tu ,drugiego tu.Nie mogę sie postawić i
po prostu wyjśc z domu i jechać, bo co z dziećmi.Liczyłam na to, że teściowie
z nimi zostaną i uznaja moje prawa do pójścia na groby bliskich.Czy mam racje?
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 08:13
      masz.
      Powinno byc - jdnego roku oni, jednego Ty. Chyba Cie niestety maja w nosie.
      Zażądaj od męża kategorycznie zmiany tego stanu rzeczy, ja bym nie wytrzymala.
      • ania.freszel Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 08:16
        Jesli Twoj maz o tym wie, i mimo wszystko nie reaguje, pojechalabym sama. Nie
        ma sensu ogladac sie na innych
        • beata132 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 08:24
          Popieram dziewczyny w 100%. Nie wyobrażam sobie, że ktoś w jakikolwiek sposób
          ogranicza moją wolność. Dzieci nie są tylko Twoje, są Wasze, więc tatuś może
          spokojnie zostać z nimi a Ty jedziesz sobie na groby bliskich. Teściowie mogą
          synkowi pomóc w opiece nad wnukami. Jeseś osobą dorosłą, pełną władz
          umysłowych, dlatego nie rozumiem, że dajesz sobą manipulować. Tupnij wreszcie
          nogą. Masz prawo do decydowania w jaki sposób i gdzie chcesz spędzić ten dzień.
          Życzę wytrwałości
          Pozdrawiam Beata
          • anik35 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 08:36
            Chętnie bym wyszła z domu i zostawiła dzieci mężowi.Ale nie chcę kłótni w
            rodzinie? Poza tym jak to zrobić? Mąz sie szykuje do wyjazdu z teściami a ja po
            prostu wychodzę? Wtedy by nie pojechał, bo co z dziećmi?
            • lila1974 Re: anik35 01.11.05, 09:05
              W jakim wieku są Twoje dzieci? Jak daleko masz na groby swoich bliskich? Jaki
              masz tam dojazd? Nie masz w swoim mieście żadnego krewnego, czy znajomego z
              tamtych okolic?
              • andaba Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 09:25
                Popieram dziewczyny. Wprawdzie rozumiem, że nie chcesz zadrażnień z teściami,
                ale czasami trzeba się postawić. Powiedz mężowi wcześniej, że w tym roku ty
                jedziesz na groby bliskich i koniec dyskusji. Ostatecznie dzieci, o ile nie są
                maleńkie, możesz wziąć ze sobą. A jak są maleńkie to niech mąż z nimi zostanie.

                Też jestem trochę zła, bo zostałam w tym momencie w domu z córką, a pozostali
                pojechali na cmentarz, ale siła wyższa.
              • anik35 Do lila 1974 01.11.05, 09:41
                Moje młodsze dzieci maja po 3,5 roku.Jestem oddalona od swoich rodzinnych stron
                300 kilometrów.Nie dam rady sama z tak małymi dziećmi podróżować autobusem, czy
                pociągiem.Samochodem jest inaczej.Tu gdzie mieszkam nie mam żadnych grobów ani
                mojej ani męża rodziny.Póje dzis z dziećmi tylko pod pomnik JP II.
                • lila1974 Re: anik35 01.11.05, 09:47
                  Troszkę daleko ale dzieci już nie takie malutkie, więc gdyby mnie mąż tak
                  lekceważył, jak Twój Ciebie, to spakowałabym dzieci i pojechała pociągiem.
                  Może za mało stanowczo się dopraszasz o ten wyjazd, może on go odbiera jako
                  nieśmiałą propozycję i dlatego nie przykłada wagi?

                  Jednak z drugiej strony, nawet na nieśmiałą propozycję kochający mąż by
                  zareagował.

                  Przywołaj go do porządku. Czy ty nie masz nic do powiedzenia w domu?
            • e_r_i_n Re: Ja też chcę na cmentarz! 02.11.05, 10:09
              anik35 napisała:

              > Poza tym jak to zrobić? Mąz sie szykuje do wyjazdu z teściami a ja po
              > prostu wychodzę? Wtedy by nie pojechał, bo co z dziećmi?

              Dokladnie tak - wyjsc z domu. On wtedy bedzie w takiej samej sytuacji, w jakiej
              Ty jestes od paru lat. Moze to da mu do myslenia?
    • lola211 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 09:24
      Tak trudno pojechac bez meza, chocby z dziecmi? Z psem siedzialas, zamiast
      pojechac? Masz racje- rodzina meza cokolwiek egoistyczna, ale z drugiej strony
      Ty jestes zbyt uzalezniona od innych.Ja nie patrze na faceta, tylko jade na
      kilka cmentarzy, zapalam znicze na grobach jego bliskich i swoich.
      • anik35 Do lola 211 01.11.05, 09:44
        Siedziałam z psem.A co miałam zostawić go i jechać 300 kilometrów? Pies
        przeciez by cierpiał.A na cmentarz z dziećmi tez nie tak łatwo.Jechać tyle
        kilometrów a potem 3 kilometry idzie sie piechotą, bo moja rodzina jest
        pochowana własnie 3 kilometry od miasteczka w którym jest kosciól.Tak
        usytuowano cmentarz, koło lasu, za miastem.Wszystko wydaje sie proste, ale
        takie nie jest.
        • magi104 Re: Do lola 211 01.11.05, 09:57
          anik35 napisała:

          > Siedziałam z psem.A co miałam zostawić go i jechać 300 kilometrów? Pies
          > przeciez by cierpiał.

          Nie rozumiem.... dlaczego nie mogłaś zostawić psa???? dlaczego by cierpiał???
          Tobie taka "wycieczka" zabrałaby cały dzień, to fakt, ale twojemu mężowi chyba
          odwiedzenie grobów bliskich nie zabiera tyle czasu, prawda?
          • anik35 Do magi 104 01.11.05, 10:02
            I własnie to jest problem.Mój mąż groby bliskich ma również daleko.Też dojazd
            to pare godzin.A przeciez trzeba też wrócić.Jedyne rozwiązanie to gdyby
            tesciowie zostali z dziećmi a my pojechalibyśmy na moje groby a innego roku oni
            pojechaliby na swoje.Nie da sie jednego roku odwiedzić wszystkich grobów, bo to
            dwie rózne strony Polski.Prosiłam aby na swoje groby pojechali w niedziele a
            raz jeden pozwolili mnie jechać.Bez echa.Przeciez ja nie chce jeździć co
            roku.Rozumiem, że raz oni raz ja.Ale ja nie byłam 13 lat!
        • lola211 Re: Do lola 211 01.11.05, 09:57
          > Siedziałam z psem.A co miałam zostawić go i jechać 300 kilometrów?
          Poinformowac rodzine, ze wybierasz sie w podróz i zostawic problem psa mezowi.
          3 km piechota - tez tyle na cmentarz z dzieckiem "pedaluje" od zawsze, bo w
          miescie samochodem pod cmentarz sie nie podjedzie, zostawiam auto na parkingu i
          spacerkiem do cmentarza dochodzimy.
          • anik35 Re: Do lola 211 01.11.05, 10:04
            Ja nie mam prawa jazdy.Wyobrażasz sobie po wyjściu z cmentarza iśc na
            przystanem z dziećmi i polować na to, że któryś autobus zabierze, bo są tłumy
            ludzi?
            • lola211 Re: Do lola 211 01.11.05, 10:08
              Wiesz co, dla chcacego nic trudnego.Oczywiscie, ze sobie wyobrazam.Mnozysz
              problemy i tyle, widac masz za mala motywacje, by te groby odwiedzic.Skoro tak
              bardzo Ci zalezy, a obawiasz sie tych tłumów to pojedz na cmentarz pare dni
              wczesniej, to nie musi byc 01 listopada.Zostaw dzieci z rodzina i jedz.
            • lila1974 Re: anik35 01.11.05, 10:10
              Dzieci możesz wtrynić mężowi, a sama pojechać w swoje strony.
              Jak się chce to wszystko można.
              Co nie zmienia faktu, że Twój mąż jest mocno nie w porządku.
              • anik35 do lili 1974 01.11.05, 10:14
                Ja jestem za grzeczna, za posłuszna i to w każdej sprawie.Powinnam stanowczo
                powiedzieć , ze jade to może by to wzięli pod uwagę.Ale ja nie chcę nikogo
                urazić, z nikim sie pokłócić a potem płacze.Ale tak to jest jak się nie ma
                żadnej rodziny w mieście w którym się mieszka.Swoja rodzine zostawiłam,
                wyjechałam za mężem i teraz jestem pokorna , bo sama wśród rodziny męża.
                • lila1974 Re: do anik35 01.11.05, 10:19
                  I tu jest piest pogrzebany.
                  Najwyższa pora przestać się chować po kątach.
                  Twój mąż to nie sułtan a Ty nie jesteś zniewoloną nałożnicą.
                  Traktują Cię tak, jak im na to pozwoliłaś.

                  Zafunduj mężowi terapię wstrząsową. W najbliższy weekend zaplanuj wyjazd do
                  swojej rodziny.
                • edytkaq Re: do lili 1974 02.11.05, 08:18
                  jedź w tym tygodniu sobie, mąż chyba zostanie, co?
    • clk Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 10:28
      ja po raz pierwszy od kiedy pamietam nie bede na cmentarzu odwiedzac moja
      babcie sad
      Mieszkam 500 km od miejsca, w ktorym kiedys mieszkalam
      Ale wpdlam na pomysl, ze pojade na miejscowy cmentarz (zreszta przepiekny) i
      tam przy jakims wiekszym pomniku zapale znicz.
      Chyba to dobry pomysl...?
      • paulka25 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 14:23
        My juz drugi rok z rzedu nie mozemy odwiedzic bliskich. I w zeszlym roku i w
        tym moj maz 1.XI pracuje. A poniewaz mieszkamy za granica to nawet jakbym
        chciala to nie pojade sama. Mam bagatelka 800 km do mojego rodzinnego domu i
        1300 do meza sad
        • anik35 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 14:28
          Smutno mi i za siebie i za Ciebie i za wszystkich którzy muszą siedzieć w domu
          mimo, że myślami są przy bliskich zmarłych.Byłam z dziećmi na dworze.Nie
          spotkałam nikogo.Puste ulice.Chyba tylko ja zostałam a wszyscy na
          cmentarzu.Niech już ten dzień się skończy, bo psychicznie tego nie wytrzymuje.
          • socka2 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 14:38
            Ja tez dzisiaj siedze w domu - raz, bo mieszkam za granica; dwa - maz dzisiaj
            pracuje i trzy - bo jestesmy chorzy, wiec lacze sie z Toba. Ale...ja bym
            zrobila tak, jak proponuje Lila, czyli terapia wstrzasowa! Nie wyobrazam sobie
            takiego zachowania mojego meza czy jego rodziny. Jest wrecz odwrotnie, na
            pierwszym miejscu ja i moja rodzina, bo daleko mieszkamy. Wiec kiedy tylko
            mozemy, jedziemy do PL. I moze np. moj maz chcialby spedzic wakacje gdzie
            indziej, ale co roku jezdzimy do Polski.
            Sprobuj postawic meza przed faktem dokonanym, spakuj sie i w najblizszy weekend
            jedz do swojego rodzinnego miasta i nie mysl, ze kogos zranisz, bo do tej pory
            to Ty jestes raniona.
            Pozdrawiam
            Ania
          • wieczna-gosia ja tez jestem w domu :) 01.11.05, 15:36
            nie cierrrpie chodzic na cmentarze w te dni- wkurza mnie tlum, wkurzaja stosy
            zniczy na grobach, jakby nie mozna bylo postawic jednego czy dwoch. na grobach
            bylam w sobote wiec smile

            Uwazam, ze odpowiednio wczesniej powinnas powiedziec- sluchaj w sobote jade na
            groby. I pojechac. Maz jak rozumiem ma pod bokiem rodzicow. Jest ich trojka
            doroslych osob- poradza sobie.
    • mama1974 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 14:34
      A czy przez resztę roku zdarza się Tobie odwiedzać rodzinne strony, a przy tym groby bliskich ?
      Może ten pomysł, aby postawić na swoim i pojechać choćby kilka tygodni wcześniej nawet nie jest zły.
      Kiedy jeszcze nie miałam Babć i Dziadka na cmentarzach chodziłam na najbliższy cemntarz zapalić świeczkę i pomodlić się na jakimś opuszczonym grobie. Teraz tak robię jeśli nie mogę swoich odwiedzić. To zdarza się rzadko, bo przynajmniej na grobie teścia jestem co roku, tam też zdarza mi się pomodlić za nieodwiedzane Babcie.
      A przede wszystkim głowa do góry i trochę więcej stanowczości i pewności siebie. Fakt, że wyszłaś za mąż i mieszkasz z dala od swoich krewnych, za to w pobliżu teściów, nie oznacza, że jesteś ich własnością, bądź, że powinnaś się im podporządkować(i mężowi i teściom).
      Trochę mi to z arabska zalatuje smile)))

      Pozdrawiam
      • anik35 Do mama 1974 01.11.05, 15:21
        Chyba jestem nienormalna z tą moją pokorą, ale ja ciągle licze na cud, że
        teściowie zapytają: jakie Ty masz plany na ten dzień? Ale oni są lodowcami,
        zero serca, zero przyjaciół, zero uśmiechu.Pełny egoizm.Moje młodsze dzieci
        maja po 3,5 roku.W te wakacje po raz pierwszy od ich urodzenia byłam u
        mamy.Wcześniej prosiłam, aby teściowa przyszła na jedną noc pomóc mężowi, bo ja
        bardzo tęsknie za rodzinnym domemi wrócę następnego dnia.Wiesz co usłyszałam:
        miejsce matki jest przy dzieciach! Tak mi pomogła.W te wakacje nie
        wytrzymałam.Mąz rzeczywiście pracuje od rana do wieczora, aby było z czego
        utrzymać nas wszystkich, nie mógł więc mnie zawieść, zreszto specjalnie nie
        rwał sie do tego.Byłam tak zdesperowana, spakowałam torbę , wziełam moje
        bliźniaki i pojechałam do mamy pociągiem.Starszy syn pojechał do niej sam już
        na początku wakacji.Dałam jakoś rade, chociaż było ciężko.Ale z dworca do domu
        mamy jest blisko, a chodzić z dziećmi po cmentarzach bym nie dała rady, tym
        bardziej, że jedna bliźniaczka jest chora i ma orzeczenie o
        niepełnosprawności.Pozdrawiam
        • lila1974 Re: pokora 01.11.05, 15:37
          Moja mama zawsze mi wmawiała, ze pokorne ciele dwie matki ssie.
          Na szczęście udało mi się tę naukę zlekceważyć.
          Nie bądź pokorne ciele, wystarczy samomaltretowania się i pozwalania innym na
          lekceważenie.
          Masz starszego syna, który jeździ samodzielnie pociągiem? No to przy jego
          współpracy organizuj mniejsze lub większe wypady. Nie siedź w domu, bo się
          choroby psychicznej nabawisz.

          Pomyśl poza tym, jaka nauka dla dzieci płynie z takiego biernego
          podporządkowania się matki ich ojcu i dziadkom. Robisz krzywdę nie tylko sobie
          ale i im. Ocknij się! Przebudź! Zrób cos!!!

          Ja Cię nie namawiam oczywiście do wypowiadania wojny ale do zabrania głosu w
          ważnych dla Ciebie kwestiach. Gra jest warta świeczki.
    • faceeet [...] 01.11.05, 16:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • faceeet Dodam jeszcze ze czytajac autorke mam ogromny 01.11.05, 16:32
        niesmak do jej postawy i jej samej...
        • lila1974 Re: faceeet 01.11.05, 17:01
          Dałeś się już troszkę poznać na tym forum, więc śmiem przypuszczać, że Twój
          post jest swego rodzaju prowokacją, stworzoną po to, by autorką wątku
          wstrząsnąć. Dlatego też nie oburzę się tu, tylko ostrzegawczo pokiwam palcem.

          Twoja wypowiedź jest mało smaczna ...

          Wyobraź sobie, że taka postawa do życia nie bierze się z nikąd. To, że Ty czy
          ja jesteśmy przebojowi i bierzemy swoje sprawy w swoje ręce nie znaczy, że mamy
          prawo kpić z ludzi, którzy tego nie potrafią. Możemy być mocno zaskoczeni,
          możemy wręcz nie dowierzać, że można tak żyć ale nie mamy prawa wyszydzać
          innych od nas.

          Powiedz, to była swoista prowokacja, prawda?
          • faceeet A czemu mam potwierdzac ze prowokacja nie lepiej 01.11.05, 17:21
            myslec ze jestes zlym czarownikiem z koszmarow, zjadajacym male dzieci e-
            mamom smile).
            • lila1974 Re: A czemu mam potwierdzac ze prowokacja nie lep 01.11.05, 17:23
              W to akurat ani emamy ani same dzieci nie uwierzą tongue_out
      • ponton Kwestia organizacji 01.11.05, 16:35
        Nie chcesz zadraznien z mezem i tesciami? Rozumiem - organizujesz wiec
        opiekunke do dzieci na ten dzien czy dwa, pakujesz torbe na droge i przed
        wyjsciem wyjasniasz mezowi uprzejmie, co sie zdarzy - "pani Kowalska zajmie sie
        dziecmi przez 2 dni, bedzie to kosztowac tyle a tyle, ja jade na groby mojej
        rodziny, wracam pociagiem o tej i o tej - byloby mi bardzo milo jakbys po mnie
        wyszedl na dworzec". Jak chcesz byc super-mama i zona mozesz Mu jeszcze
        powiedziec, ze ulubione lody dzieci sa w zamrazalniku wiec jak beda tesknic za
        mama to bedzie je mial czym pocieszac. Zadnych klotni, zadraznien, sprawa
        zalatwiona, pani Kowalska tez sie cieszy, bo zarobi extra gotowke. Nie ma co
        liczyc, ze sie ktos domysli (tesciowie, maz), czego Ci trzeba - zosrganizuj to
        sobie sama i postaw Ich przed faktem dokonanym. Nie bedzie klotni, moze tylko
        lekkie zdziwienie. Planuj juz na przyszly rok!
        • marcysia51 Re: Kwestia organizacji 01.11.05, 17:16
          Rany dziewczyno będziesz całe zycie patrzyła aby nie obrazic męża i teściów?
          A oni maja cie gdzieś.
          Niestety muszę sie zgodzic z faceetem,pomyśl troche o sobie jeśli bliskie Ci
          osoby zapomniały o tobie.
      • anik35 Do faceeet 01.11.05, 18:47
        A dla mnie nikim jest ktoś , kto o drugiej osobie pisze , że jest nikim.Nie po
        to tu napisałam byś mnie wyśmiewała.
    • polaola Ale makabryczny tytul watku . 01.11.05, 16:58
      Kiedy przeczytalam "Ja tez chce na cmetarz" to myslalam ze to potencjalny
      samobojca pisze. Brrrrrr.
      • anik35 Do polaola 01.11.05, 18:59
        A gdyby to samobójca pisał to też byś wyśmiała? Bo ja bym pomogła !
        • polaola Re: Do polaola 02.11.05, 08:57
          anik35 napisała:

          > A gdyby to samobójca pisał to też byś wyśmiała? Bo ja bym pomogła !

          Ja nikogo nie wysmiewam. Wlasnie zwrocilam uwage gdyz taki tytul kojazy sie z
          czyms niebezpiecznym i nie trzeba naduzywac takich hasel. Twoj problem na
          szczescie nie okazal sie az tak tragiczny.
          Pozdrawiam.
        • polaola Re: Do polaola 02.11.05, 09:11
          a moze pojdziesz na pobliski cmentarz i zapalisz symboliczna swieczke myslac o
          Twoich zmarlych blizkich. Ja tak wlasnie robie gdyz tez mieszkam daleko od
          rodzinnych stron.
    • wegatka Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 17:59
      Przeczytałam wszystkie wpisy i uważam, że złym pomysłem jest organizowanie
      opiekunki, albo męczenie się w PKS-ie z dziećmi. Anik35, Ty właśnie powinnaś
      pewnego ranka wstać wcześniej od męża, spakować torbę, potem obudzić go i
      oznajmić, że właśnie jedziesz na groby swojej rodziny, a on ma się zająć psem ,
      dziećmi i, jak ma ochotę, to jeszcze teściami. Dziewczyno, nie możesz tak ciągle
      ustępować innym, Twoje odczucia też są ważne. Jeżeli przez 13 lat tylko Twoim
      obowiązkiem było zajmowanie się w tym dniu dziećmi, to najwyższa pora na zmiany,
      i to wielkie. Jeśli będziesz szukać opiekunki, lub wyjedziesz razem z dziećmi
      (choć to dość uciążliwe), to Twój mąż i teściowie nadal nie zmienią swojego
      stosunku do ciebie. Tylko terapia wstrząsawa, i to silna, może zmienić ich
      myślenie. Jeżeli teściowa twierdzi, że miejsce matki jest przy dzieciach, to
      chyba naturalne, że w takim dniu ojciec również powinien być ze swoimi dziećmi i
      żoną, a nie na drugim końcu Polski z rodzicami. Żenił się chyba z Tobą, a nie z
      mamusią i tatusiem. Najwyższa pora mu to uświadomić.
      Poza tym jeśli on nie interesuje się tym, jak i czy pojedziesz na swoje groby,
      tak Ty nie musisz się martwić, jak teściowie i mąż poradzą sobie w tym dniu ze
      swoim wyjazdem. Jeśli ich postawisz przed faktem dokonanym, będą sobie jakoś
      musieli poradzić.

      Pozdrawiam i życzę więcej pewności siebie.

      Wegatka
      • anik35 Dziękuje za rady 01.11.05, 18:54
        Napisałam, bo wśród Was jest pare osób które wirtualnie bardzo lubię.Czytam
        różne wypowiedzi i są osoby które podziwiam za wiele rzeczy.To był bardzo
        smutny dzień dla mnie.Ale teraz jest mi jeszcze bardziej smutno,gdy ktoś w ten
        sposób mnie krytykuje.Uważam, że nie zasłużyłam na to.Codziennie sama zajmuje
        sie dwójką niepełnosprawnych dzieci i mimo mojego ugogowego charakteru nie
        uważam siebie za kogoś gorszego.Mam przyjaciól, którzy często mnie
        podziwiają.Przykro mi, że są osoby które lubią kogoś ranić.To ja już wole być
        ta ugodowa, pokorna, łagodna, niekonfliktowa niż bezczelnie przebojowa,
        krzywdząca innych.Pozdrawiam Wszystkich.Ania
        • wegatka Re: Dziękuje za rady 01.11.05, 19:56
          Aniu, ja Ciebie po części rozumiem, bo na początu swojego małżeństwa dla
          świętego spokoju zachowywałam się podobnie, na szczęście po niedługim czasie mi
          przeszło. Terapię wstrząsową na swojej teściowej (organizującej życie wszystkim,
          którzy na to pozwolą, albo i nie) przeprowadziłam dwa razy. Wcześniej ostrzegłam
          męża, że jeżeli on mnie w pewnych sytuacjach nie poprze, to sama sobie poradzę,
          ale tak, że wszystkim to w pięty wejdzie. I tak też zrobiłam. Oczywiście obraza
          była, ale o dziwo mąż zaczął w końcu stawać po mojej stronie, a i teściowa z
          czasem zaczęła się z moim zdaniem bardzo liczyć. Efekt końcowy - świat się nie
          zawalił i od jakiegoś czasu moje układy z teściową są bardzo dobre.
          Odrobina zdrowego egoizmu nikomu nie zaszkodzi, a jeżeli będziesz Aniu nadal żyć
          tylko dla innych, nic dla siebie z życia nie biorąc, to się szybko wypalisz i
          zgorzkniejesz. Tak żyć nie można, każdy przecież zasługuje na odrobinę
          szczęścia. Powalcz troszkę o swoje, świat się od tego na prawdę nie zawali smile
        • lila1974 Re: Dziękuje za rady 02.11.05, 06:43
          anik35
          Jeśli Cię uraziłam, to ogromnie przepraszam, bo nie było to moim zamiarem.
    • 18_lipcowa Jesteś bardzo dziwna...... 01.11.05, 19:32
      Ja bym wsiadła w PKS czy tam jakiś pociąg i pojechała.
      • anik35 do 18_lipcowej 01.11.05, 20:30
        Mąż o świcie wyszedł ze starszym synem z domu i razem z teściami
        pojechali.Rozumiem, że Ty na moim miejscu wzięłabyś dwoje 3,5 letnich dzieci i
        pojechała na cmentarz 300 kilometrów sama , a po wyjściu z autobusu szła
        jeszcze 3 kilometry z dziećmi piechotą, a potem z powrotem taka sama
        trasa.Podziwiam Twoja odwagę, bo ja chociaz w życiu wiele przeszłam to na taką
        wyprawę bym się nie odważyła.Pozdrawiam
        • ledzeppelin3 Re: do 18_lipcowej 01.11.05, 20:49
          Po temacie wątku myślałam, że pozazdrościwszy bohaterom jutrzejszego Święta
          Znmarłych chcesz się położyć na cmentarzu w pokoju wieczystym, ale na szczęście
          tak źle nie jest.
        • 18_lipcowa Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 09:29
          Słońce, ja jestem tego typu kobieta ktorej facet nigdy by tak nie zostawil.Nie
          jestem kobieta ktora dalaby sobie zrobic tyle dzieci. Nie jestem tego typu
          kobietą ktora zwiazala by sie za osoba ktora robi takie rzeczy, nie
          pozwoliłabym sobie,dlatego Cie nie rozumiem.
          Ale tak czy siak - pojechalabym, zostawilabym dzieci mezowi i tyle.
          • janowa Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 12:32
            18_lipcowa napisała:

            > Nie
            > jestem kobieta ktora dalaby sobie zrobic tyle dzieci.
            Boszszsz... jaka ty jestes denna lipcowa. Nie przyszlo ci do glowy, ze on jej
            tych dzieci nie "zrobil", tylko po prostu tyle chcieli oboje?
            Z reguly nie komentuje twoich postow, bo sa nie tylko koszmarnie aroganckie, ale
            swiadcza tez o totalnie ograniczonych horyzontach myslowych. Nie wszyscy musza
            miec taki plan na zycie jak twoj. Zreszta, sadzac po twoich wypowiedziach nie
            jestes osoba szczesliwa ani dowartosciowana i jedynym sposobem na to, zebys
            poczula sie lepiej jest dowalanie innym.
            • 18_lipcowa Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 13:53
              Nie dowalam. Napisałam tak jak to widzę.
              Nie dam sobie zrobić 3 dzieci bo to wielki balast i uwiązanie.
              • grzalka Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 15:14
                a jak będą trojaczki?
              • janowa Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 16:34
                Uwazaj, zeby ci sie trojaczki nie trafily smile O ile, oczywiscie, ktos ci bedzie
                chcial "zrobic" chociaz jedno...
                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • nanuk24 Re: do 18_lipcowej 02.11.05, 23:55
                Dziewuszko litosci! Najpierw znajdz chetnego do robienia tych dzieci, dopiero
                pozniej planuj ilosc.
            • edka05 Re: do 18_lipcowej 03.11.05, 08:19
              tak czy siak lipcowa pogadamy jak będziesz miała dwoje małych dzieci gdy jedno
              biegnie w prawo a drugie w lewo a ty nie bedziesz wiedziała za którym gonić.
              Rozmowa z Tobą na ten temat to jak rozmowa ze ślepym o kolorach, więc nie graj
              odwaznej i zorganizowanej feministki, która ze wszystkim da sobie radę. Jak
              będziesz miała dzieci, to sama się zorientujesz, że czasami w zyciu potrzebne
              sa kompromisy i ze czasami trzeba zrrezygnować ze swojego ego dla dobra dzieci
              i rodziny.
    • jolancik Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 21:48
      oczywiście, że masz rację. proponuję zorganizować wyjazd z dziećmi, a jeżeli
      nie masz ich jak zostawić, może ktoś z Twojej rodziny przyjedzie po Ciebie
      dzień wcześniej. po co masz się pałętać po grobach teściów? kim oni są dla
      Ciebie? mąż powinien to uszanować, jeśli nie jest totalnym burakiem
      pozdr
    • czajkax2 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 22:05
      dziewczyny już napisały praktycznie wszystko. Od sieie dodam tylko tyle,ze masz
      to na co pozwoliłas. o tp ze maż nie liczy sie z Twoimi potrzebami to poniekąd
      twpoja wina. i dziwię sie ze 13 lat wytrzymalas.
      rozwiązań jest kilka i wszystkie są nieskomplikowane:
      1. jedziesz na groby swoich bliskich innego dnia 9wczesniej albo póżniej) tak
      jak suerujesz zeby zrobił to mąż
      2. dostatecznie wczesnie oznajmiasz meżowi (mozesz juz dzis)ze w tym/następnym
      roku jedziecie na groy twoich liskich,a na jego innego dnia. I twardo trzymam
      sie swego zdania. jak nie to wprowadzam sankcje karne. Jak on dla cienie be,to
      i ty nie bądz gorsza.
      mysle ze czas skonczyc byc takim pokornym ciemcie lemciem
    • spacey1 Re: Ja też chcę na cmentarz! 01.11.05, 22:26
      Nie mam tak daleko na groby, jak Ty, ale i tak układ jest taki, że jednego dnia
      nie zdążamy odwiedzić obu miejsc (moich bliskich i męża). Od lat jest więc tak,
      że w jeden dzień odwiedzamy moich bliskich, a w drugi rodzinę męża. Ponieważ do
      tego roku miałam na cmentarzu dziadków, a mój mąż ojca i dziadków, to jego
      bliscy raczej byli przez nas odwiedzani w sam dzień 1 listopada (jako
      ten "ważniejszy" dzień. W tym roku zmarła moja mama i leży tam, gdzie
      dziadkowie. W tym roku pojechaliśmy do mojej rodziny w niedzielę, a na grób
      teścia dziś. Ale już uzgodniliśmy, że co roku będziemy zamieniać te dni, abym i
      ja mogła odwiedzać moich bliskich w ten "właściwy" dzień.
      Mam dzieci 3,5 i 5,5 roku. Nie mam psa.
      Uważam, że mąż i jego rodzina Cię lekceważą, a właściwie korzystają z Twojej
      uległości. Jest dokładnie tak, jak ktoś wyżej napisał. Robią to, na co im
      pozwalasz. Być może uważają, że chyba mniej ci zależy na odwiedzeniu grobów
      bliskich, skoro się nie domagasz tego od lat. 13 lat!!!
      Aha, dodam, że ja też nie mam prawa jazdy.
      W twoim wypadku uważam, że są dwa wyjścia: albo jedziecie dwa dni przed na
      jedne groby, potem na drugie, albo rok na jedne, rok na drugie. Pierwsza opcja
      jest trudna, jak ma się 300 km na cmentarz. Ale druga jest moim zdaniem też ok.
      Wszystko zależy od ułożenia się obu stron.
      Jeśli zaś to się nie uda, to oczywiście, że powinnać pojechać sama, jeśli mąż
      wstaje bardzo wcześnie rano i wyjeżdża, to ty go uprzedź i wyjedź dzień przed.
      Nie obrażaj się na forumowe głosy krytyki, przecież sama chciałać opinii.
      Wydaje mi się, że nie może być inna. Można zrozumieć chęć ugody, życia w
      poprawnych stosunkach, ale są jakieś granice. A co będzie, jak pochowasz
      rodziców? Przepraszam, że to piszę, ale przecież to kiedyś nastąpi. czy wtedy
      też nie znajdziesz sposobu na odwiedzenie ich mogiły???
      Pozdrawiam
      Agata
      Będąca, sama przyznasz, w bardzo podobnej sytuacji do twojej. A jednak się da!
    • anik35 Ja się wcale nie obrażam. 02.11.05, 10:19
      Na serio nie mam nikomu za złe, gdy mnie krytykuje.Przeciez po to napisałam, by
      móc spojrzeć na siebie oczami innych.Ale krytyka krytyce nie jest równa.Gdy
      ktos pisze:dziewczyno, źle robisz- to skłania mnie to do myślenia, ale przykro
      mi czytając opinie, że jestem nikim, albo, że ktoś by nie dał sobie zrobić tyle
      dzieci co ja.Ja nigdy nie powiedziałabym nikomu, że jest nikim.A co do dzieci,
      to czy trójka to takie nadzwyczajne? Przez 10 lat miałam jednego synka, a że po
      tylu latach urodziły sie bliźniaki to nie jest powód do ubolewania nade
      mną.Każdej może sie przytrafić, bo ja też nie brałam hormonów, nie miałam
      bliźniaków w rodzinie.Po prostu natura tak chciała, by to były
      bliźniaki.Wczoraj wieczorem byłam na jednym z kieleckich cmentarzy i zapaliłam
      światełko na opuszczonym grobie pani Lucyny która zmarła 1913 roku.Wcześniej
      odwiedziłam pomnik papieża.Niesamowity widok.Setki kolorowych światełek na tle
      nocy.A za rok pojadę w swoje strony.....Obiecuje to sobie, moim bliskim zmarłym
      i Wam.Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuje, że napisałyście.
      • lila1974 Re: Trzymam za słowo ... 02.11.05, 10:23
        Obiecaj jeszcze, że zaprowadzisz zmiany w domu.
        Męzowi i Jego rodzicom przyda się lekki wstrząs.

        A tego typu uwagami, o jakich wspomnialaś, wogóle się nie przejmuj - świadczą
        tylko o autorze.
        • ewcialinka Re: Trzymam za słowo ... 02.11.05, 10:29
          nie rozumiem tego naprwawde jak mogłas dopuscic do takiej sytuacji może to
          różnica charakteru ale ja bym zrobiła taką awanturę że by mu sie od razu
          przypomniało że ty tez masz pochowanych bliskich.okropieństwo !!! żeby tak
          pozwolić palantowi na takie coś!!!
      • kolorko Re: Ja się wcale nie obrażam. 02.11.05, 11:37
        To chyba rzeczywiscie kwestia charakteru- nie chcesz zrobić czegoś, co mogłoby
        nie zyskac aprobaty w oczach męża. Ja nie potrafiłabym tak. A powiedz, czemu
        nie pojechałaś z synkiem jak miał 6, 7,8 lat a nie było jeszcze młodszych
        dzieci?? 300 km to naprawdę nie tak duzo. No i w tym roku- jedż w najblizszą
        sobotę lub niedzielę, zabierz synka- bedzie Ci się razniej podróżowałosmile
    • judytak Re: Ja też chcę na cmentarz! 02.11.05, 11:59
      praktycznych możliwości jest bardzo wiele, ale każda zaczyna się od tego, że
      postanowisz, że coś jest dla ciebie BARDZO ważne,
      uznasz, że to dla ciebie jest ważne, a nie dla twoich teściów, więc ani myślisz
      oczekiwać od nich "wyciąganie pomocnej ręki",
      przemyślisz, jak można byłoby to zrobić, żeby nikt nie był pokrzywdzony,
      powiesz mężowi, co masz zamiar robić, odpowiednio wcześnie (np. tydzień przed),
      przyjmujesz korekty lub propozycje drobnych zmian, ale nawet rozmawiać nie
      chcesz o tym, żebyś zarzuciła swoich planów

      przecież to samo robiłaś w wakacji, więc w sumie potrafisz ;o)

      może zaplanuj sobie wyjazd do mamy z młodszymi dziećmi na kilka dni, w czasie
      którego, zostawiając dzieci z mamą, sama pójdziesz na cmentarz? jeśli stamtąd
      bliżej...

      pozdrawiam
      Judyta
      • ala67 Re: Ja też chcę na cmentarz! 02.11.05, 13:19
        Anik
        Są ludzie, którzy nigdy nie będą mieć takich problemów, bo jest dla nich
        oczywiste, że trzeba myśleć przede wszystkim o swoich potrzebach. Tym nie
        zazdroszczę. I oni nigdy Cię nie zrozumieją. Są też tacy, którzy uwzględniając
        potrzeby innych, potrafią też zachować zdrową dawkę egoizmu - od tych się uczę.
        I są tacy jak Ty, i jak ja kiedyś ...
        Przeczytałam kiedyś pewien tekst, który mi pomógł i dotąd pomaga, kiedy znów
        mam pokusę, żeby komuś zrobić dobrze kosztem samej siebie. Konkluzja była taka:
        można całe życie zajmować się głównie dbaniem o dobre samopoczucie otoczenia. I
        to się może udać, spędzisz życie w otoczeniu zadowolonych ludzi...Tylko co ci z
        tego, skoro przez całe życie będą ci się dostawać głównie resztki z pańskiego
        stołu...
        Mną to trochę potrząsnęło i pomogło.
        Życzę Ci dużo siły w walce o siebie.
        Pozdrawiam
        • anik35 Do Ali 67 02.11.05, 13:52
          Dziękuje Ci serdecznie za te SŁOWA.
          • ala67 Re: Do Ali 67 02.11.05, 14:07
            Trzymaj sięsmile i nie dawajmy sięsmile
          • judytak Re: Do Ali 67 02.11.05, 15:08
            jeszcze takie coś mi przyszło do głowy:
            większość mężczyzn nie zwraca zbyt wielkiej uwagi na słowa, zwłaszcza na
            opowiadania o uczuciach, potrzebach itp.
            oceniają sytuację przede wszystkim na zasadzie "faktów dokonanych", tego, co
            widzą
            i mogę dać głowę, że jakby ktoś zapytał twojego męża o tym wszystkim, to on by
            powiedział "no tak, pewnie, może i wolałaby pojechać, ale przecież nie jest to
            dla niej ważne, skoro od lat 13 nigdy nie pojechała... ponarzeka, ponarzeka, i
            przestanie..."
            i mówi to nie ze złej woli, tylko bo w taki właśnie sposób widzi świat...

            pozdrawiam
            Judyta

            • anik35 Do judytak i nie tylko ... 02.11.05, 15:35
              Masz rację.Mój błąd to mówienie półsłówkami w nadziei, że mąż sie domyśli, coś
              zaproponuje.Brak mi odwagi, siły przebicia i zdecydowania.Kiedyś byłam pyskatą
              nastolatką, ale wtedy miałam wokół siebie dom rodzinny i resztę rodziny.Teraz
              gdy jestem sama wśród rodziny męża, daleko od mamy to zwyczajnie sie boje
              podpaśc komukolwiek.Niestety teściowie pomagają finansowo a czasem po prostu
              muszę prosić o pomoc przy dzieciach, dwoje z mojej trójki to dzieci
              niepełnosprawne leczone w Centrum Zdrowia Dziecka.Dlatego kłótnia z teściami
              zwyczajnie mi sie nie opłaca, bo wtedy sama musze sobie radzić, bez niczyjej
              pomocy.Mąż to dobry człowiek, ale ma taką prace, że nie ma go 7 dni w tygodniu,
              od rana do 18.Co mi po dumie i stawianiu sie przed teściową, skoro potem sama
              za to zapłacę? A teściowa należy do takich ludzi, którzy obrażaja się o
              wszystko.Bardzo bym chciała wygarnąc jej mnóstwo rzeczy w twarz, ale najpierw
              musze stać sie niezależna.To moje największe marzenie, które ma szanse sie
              spełnić.Kończę studia, dzieci za miesiąc idą do przedszkola.Może wyjdę na
              prostą.Pozdrawiam
              • polka3 Anik:))))Odwagiiiiiiiiiiiiiiiiiii iiiiiiiiiii 03.11.05, 08:29
                Niezaleznośc tak naprawdę jest w nas ..mozna mieć wszystko i jednoczśnie tej
                niezależnści nie mieć......dlatego nowy sposób na życie może niewiele zmienić w
                Twojej relacji z teściową...a życie jest takia, że prędzej, czy póżniej chocbys
                nie wiem jak bardzo sie starała może będziesz potrzebowała pomocy teściowej.....
                To ,że teściowa sie obraza to nie jest nic nadzwyczjnego....to typowe bym
                rzekła...
                podam Ci przykład ....gdy 12 lat temu wyszłam za mąż,byłam zalezna od teściów
                na całym froncie(mieszkane, kasa) a mój teść wydawał mi się groźnym obrazalskim
                facetem(hihi),ale chyba najbardziej groźny wydawał się swoim synom, mojemu
                mężowi i jego bratu - dwóm rosłym(w porównniu z teściem)facetom....
                A ja bardzo miła z natury i jednocześnie choleryczka niewiele myśląc zaczęłam
                kłócić sie z teściem i wypominać mu jego błędy w sposób nader prosty kawa na
                ławęsmile..mówiłam np. ale tata herezje głupoty, opowiada, z tym się nie zgadzam i
                z tym itd.
                Teść sie burzył straszliwie i obrazał i dąsał....ale wiesz bardzo go
                lubię..bardzo szybko mu przechodzi..wiele rzeczy mogę mu powiedzieć.....Mama
                mówi,że mnie lubi i dlatego się nie zacietrzewia..a lubi mnie bo mu mówię co
                myślę i się go nie boję...pełen luz jest mmiędzy nami-

                Gdybym się go obawiała nigdy nie byłoby tak jak jest i byc może nigdy bym go
                nie zaakceptowała a on mnie...

                Ps.o jakże często brakuje mi tego luzu z innymi..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka