Dodaj do ulubionych

samotna...w małżeńskim łożu

04.11.05, 20:26
witajcie...
mam 22 lata, wspaniałego 2 letniego synka i ...ciągle zapracowanego męża.
Mój mąż jest starszy ode mnie o 21 lat, jest lekarzem i ciągle przebywa poza
domem; to na dyżurze w szpitalu, to na pogotowiu, to w przychodni, itp.Bywa
tak, że przcuje 8 dób pod rząd. Nie mogę narzekać,że jest mi bardzo źle.Mam
wspaniały dom, opiekuję się dzieckiem,spełniam się w roli matki,ale brakuje
mi jakiejś wolności. zawsze miałam liczne grono przyjaciół, a teraz zostałam
całkiem sama, w obcym mieście. Staram się być dla mojego synka najlepszą mamą
na świecie, dla mojego męża chcę byc świetną żoną , a dla samej siebie już mi
nie wystarcza sił. Chciałabym poznać ludzi, zwłaszcza młode matki, które też
potrzebują spotkania przy kawie, które też siedzą wiecznie same w domu i
wiedzą, jak to jest być samej w wielkim łożu małżeńskim.

Obserwuj wątek
    • mrufkaa Re: samotna...w małżeńskim łożu 04.11.05, 21:30
      mamo maksa,
      napisz post poszukujucy mam w twoim miescie. najlepiej na rorum regionalnym.
      sporo takich grup sie poznalo dzieki temu forum. ja mieszkam w Londynie i tutaj
      edzieckowe mamy prosperuja bardzo dobrze w co najmniej kilku grupach wsparcia.
      Wiem o czym mowisz, byl to jeden z powodow, dla ktorych nie chcialam wyjsc za
      lekarza... Trzymaj sie cieplo.
    • oluncia Re: samotna...w małżeńskim łożu 04.11.05, 21:31
      Witajsmile
      rozumiem ten problem, ja tez ciagle sama, M. pracuje jak opentany cale dnie,
      czesto ma nocne dyzury, we Wroclawiu mieszkam dopiero 2 lata, wiec grono
      znajomych ubogie. Jakos staram sobie zapelniac czas, hmmm zle napisalam, powinno
      byc moj syn zapelnia mi caly czassmile Wieczorami sprzatam, gotuje, piore,
      oczywiscie nalogowo czytam i sie interenetujesmile Teraz postanowilam isc do pracy,
      mysle, ze z tego powodu wszytko sie zmieni i juz nie bede taka samotna.
      Pozdrawiam cie serdecznie- Ola.
      A wiesz, najbardziej smutno mi w weekendy kiedy widze spacerujace po parku
      rodzinki a my z Jaskiem znowu tylko we dwoje, ale nic to uszy do gory, poradzimy
      sobie prawda?smile
    • 76kitka Re: samotna...w małżeńskim łożu 04.11.05, 21:48
      ja niestety też całe dnie sama, mąz coprawda przeważnie na noc wraca, ale czasem siedzi w firmie do rana, czasem trafi Mu sie kilkudniowy wyjazd służbowy. Odkąd zaszłam w ciążę stara się wracać do domu jak najwcześniej, ale często nawet nie zdąży dać buziaka na dobranoc. Mieszkamy pod Warszawą i niestety nie mam tu poza jedną znajomą z kim porozmawiać. wcześniej mieszkałam w katowicach i tam zostali moi przyjaciele, bo tu z nikim nie udało mi się zaprzyjaźnić. Co gorsza miałam traumatyczne przeżycie w samochodzie i za nic nie usiądę za kierownicą, więc samej jest mi się trudno gdzieś wyrwać.
    • faceeet kochanek powinien pomoc... 04.11.05, 23:17
      • 76kitka Re: kochanek powinien pomoc... 05.11.05, 12:33
        nam nie chodzi o substytuty
    • marychna31 OT 05.11.05, 00:23
      Przepraszam, ze OT ale wyjątkowo mnie jedno zdanie z Twojego postu
      zbulwersowało!
      > tak, że przcuje 8 dób pod rząd.
      To jak on jest w stanie wypełniać prawidłowo swoje obowiązki w pracy?? Przeciez
      może komuś zrobić krzywdę albo nawet zabić! Z tego co wiem, to jest niezgodne z
      prawem...
    • formicola Re: samotna...w małżeńskim łożu 05.11.05, 11:43
      Watek powinien zostac zatytulowany: samotne zony lekarzy laczmy sie smile
      A tak serio: ostatnio doszlam do wniosku, ze lubie (czasem mniej czasem
      bardziej) te chwile kiedy jestem sama w domu (ach te dyzury).

      Mamo.maksa! Skad jestes? I nie o "grupy smopomocowe" chodzi tylko o mile wspolne
      spedzenie czasu wsrod osob o podobnych problemach... no dobra smile w sumie mozna
      to nazwac grupa wsparcia wink

      PS. Oluncia! ja tez z Wroclawia i tez od niedawna wink

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      formicola wink
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      • mama.maksa Re: samotne żony lekarzy łączmy się 05.11.05, 12:11
        bardzo spodobał mi się tytuł wątku, kiedy przeczytałam go w innym znaczeniu:
        samotne żony lekarzy leczmy się z ... samotności
        ja niestety, albo stety mieszkam w Warszawie,a le dopiero od nieco ponad roku,
        wcześniej mieszkałam też we Wrocławiu
        • oluncia Re: samotne żony lekarzy łączmy się 05.11.05, 17:56
          O jak milo, Wroclaw gora! Wroclawianka odezwij sie, moze sie spotkamy, w ktorej
          czesci mieszkasz? Mama.maksa wracaj natychmiast do Wroclawiasmile))
          A jeszcze male sprostowanko, moj M. nie jest lekarzem ( nic takiego chyba nie
          napisalam?) ale nocne dyzury ma i cale dnie go nie ma tez...sad
    • mysz78 Re: samotna...w małżeńskim łożu 07.11.05, 17:34
      Mamo Maksa, odpowiedziałam Ci na forum Wa-wa. Oboje z mężem jesteśmy lekarzami,
      czasami jak się nam dyżury poukładają, to nie widzimy się przez tydzień sad(( Też
      najgorsze są niedziele, kiedy wszyscy tak rodzinnie, na spacer, do kościoła...
      Od roku mieszkam w stolycy, wcześniej w 3mieście. Kiepsko się aklimatyzuję,
      znajomi zostali tam, nowych trudno znaleść, jak się kursuje praca-dom i prawie
      nigdzie więcej. Do tego chyba nie lubię Wa-wy...Pozdrawiam wszystkie żony
      lekarzy i innych dyżurujących na okrągło bardzo serdecznie. Kasia i Mikołaj
      (08.03.2004)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka