Dodaj do ulubionych

co z tymi teściówkami?..................... .......

16.11.05, 16:57
no właśnie bez przerwy sie wtrąca nie pozwala mi być matką dla mojego
dziecka.gdy mała tylko zakwili już leci z pytaniem cóż ja jej takiego robie ze
ona tak płacze,"teraz jej nie karm teraz ja uspij, teraz ją przytul,teraz
ścisz to radio,żeby sie tylko nierozchorowała"a do mojego męża"ona nie potrafi
poradzić sobie z tym dzieckiem na siłe je karmi,tylko u niej tak płacze"on
jeden zareagował odpowiednio,ale była awantura że jej nie słuchamy bo ona ma
doświadczenie.a podobno jej dzieci też płakały w niebogłosy aż sąsiedzi
przychodzili sprawdzać co się dzieje....oj NIE PAMIĘTA WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ
Obserwuj wątek
    • agatkaros Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 17:01
      Oj oj oj, ciężko masz kochana, współczuję. Moja teściowa co prawda nie wtrąca
      się w wychowywanie dziecka, ale też wszystko wie najlepiej...
      Jak zaczyna przekazywać mi swoje mądrości, wysłuchuję i mówię, że dziękuję za
      cenne rady, ale zrobię po swojemu. Nie wiem tylko, czy na Twoją to poskutkuje...
      Pozdrawiam
    • mamolivierka Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 17:02
      Mam to samo, na szczęście tylko kilkanaście dni w roku. Nie cierpie dostawać
      rad o które nie proszę. Miały swoje dzieci to niech nam dadzą wychować nasze.
      Ostatnio moja teściowa powiedziała do mojego oli "mój synku" to jej
      powiedziałam że miała swojego, a oli jest mój. Zgasiła się i powiedziała
      że synowa też mi kiedyś tak powie. Mam drgawki na myśl że niektórych sytuacja
      zmusza do mieszkania z upierdliwymi teściami Pozdrawiam serdecznie
    • annakg Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 17:11
      ha- a moja teściowa-farmaceutka dała mojemu synkowi do wypicia przeterminowaną herbatkę na uspokojenie- mnie wtedy nie było tylko mąż i mówił, że Mały w ogóle nie płakał ani nic więc po co ta herbatka!! i do tego przeterminowana!!
    • kura17 Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 17:17
      a moja jest w porzadku! nie wtraca sie wcale. czesto mowi, ze za jej czasow, to
      bylo zupelnie inaczej (i bylo, jak opisuje niektore rzeczy, to zupelnie inne niz
      teraz!), ale swiat idzie do przodu i my na pewno wiemy, co robic i jak i tak jak
      robimy jest dobrze. jak cos sie dzieje, to szuka, szpera, mowi nam, co znalazla,
      uspokaja, pociesza, ale w bardzo sympatyczny sposob. radzi, owszem, ale zupelnie
      nienatretnie i nigdy sie nie gniewa, gdy nie korzystamy z rady lub tlumaczymy,
      dlaczego my robimy inaczej.
      gorzej jest z moja mama i rodzina. niby nie wywieraja na nas nacisku (niby jak,
      1000 km stad... wink, ale czesto mowia, jak postepowac lub nas krytykuja. my
      robimy (na ogol, chyba, ze nas przekonaja) swoje. troche nam latwiej, bo ja
      zawsze bylam w rodzinie traktowana troche jak dziwolag i teraz sie ciesze -
      dalej jestem dziwadlo i tak wychowuje swoje dziecko... tak byc musi... wink
      • matea4 Re: co z tymi teściówkami?..................... 16.11.05, 21:15

        • aniusia_u Re: co z tymi teściówkami?..................... 16.11.05, 21:31
          no pewnie,że warto chociaz kiedy ona miala dzieci dawało się mleko krowie i
          szybko wprowadzało inne jedzenie wiec takie rady napewno ułatwią mi życie.
          Rozumiem rady jesli ich potrzebujemy a nie wtedy kiedy teściowa musi wtrącić
          3grosze kiedy nikt nie potrzebuje.
    • aga2309 Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 21:37
      u mnie teściowa się nie wtrąca, jak zobaczyła że sie strasznie męczę karmiąc
      małego piersią to powiedziała, że jej synek a mój mąż też był nie najedzony i
      musiała go dokarmiać butelką, więc może mały odziedziczył to po tacie??? -
      kupiłam butelke, mleko i co??? - kamień spadł mi z serca. Jak była u nas kilka
      dni zaraz po porodzie to spokojnie mogłam jej zostawic synka, by pojechac
      zrobic badania. A gdy tylko dowiedziała się że będziemy mieli dziecko to latała
      i kupowała ubranka mimo że ma juz wnuczkę... Naprawde nie mogę narzekać, od
      początku slubu do niczego się nie wtrąca............... za to moja
      mama!!!!!!!!!!!!.......... to jest dopiero upierdliwa, źle go noszę na rękach,
      powinnam trzymać małego w tetrowych, w 2 tygodniu podawać już soczek z malin
      (!!!!!!!!!), normalnie koszmar; chciałam dziecku wydłużyc czas pomiędzy
      mleczkiem, więc mały przez godzinę płakał... ale poskutkowało, dwa razy
      popłakał i teraz je co 4-5 godziny. A mama oczywiście że jestem okropna matką.
      Jak zasypia to przyjdzie i zacznie go dotykać tak jakby chciała go obudzić
      (dodam że to najlepiej jej wychodzi), bo... (uwaga!!!) dziecko mam za spokojne
      wogóle nie płacze, a ja się darłam w niebogłosy, więc powinnam też zobaczyć jak
      to jest. Wychodziłam na 5 minut do kuchni, wracam a moje dziecko już leży w
      pieluchach tetrowych, wszystko zasikane... nie wspomne o czasie kiedy byłam w
      ciąży - fakt cieszyła się że zostanie babcią, bo to pierwszy wnuk, ale
      najgorzej było jak zaczęłam kupować wyprawkę
      - a po co ci stelaż pod wanienkę?
      - po co ci rożek?
      - a po co ci te ubranka, przeciez zaraz wyrośnie? (po 3 szt kaftaników, body i
      śpiochów - to było zdecydowanie za dużo)
      - a po ci przewijak?
      - a po co to a po co tamto?
      obraziła się że nie robimy chrzcin w terminie jaki ona sobie wymyśliła itd itd
      itd...

      ALE I TAK ROBIĘ WSZYSTKO PO SWOJEMU!!! Dlatego taka niedobra jestem
    • patoga Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 22:18
      Identycznie jest u mnie.
      Dziecko zakwili już leci, "a co ta mamusia ci robi" "a czemu płacze" i sama
      zabiera się za uspokajanie a ja przecież jej dziecka z rąk wyrywać nie będę bo
      nie ma sensu.
      Stwierdziła że noworodek nie powinien tyle spać bo jej dzieci spały max 3 h
      dziennie, gdy zwróciłam uwagę że to nie jest normalne i że takie malutkie dzieci
      muszą spać dużo zresztą widać że młoda jest zmęczona to ta odpaliła "mówisz
      jakbyś miała sto lat doświadczenia" no tak, mam słuchać tylko jej dobrych rad,
      nie dać dziecku spać i innych mądrych. Reszty opowiadać nie będę bo mnie trzęsie
      aż a denerwować na wieczór się nie chcę smile
      Problem zniknie jak się wyprowadzimy smile
    • maniolka05 Re: co z tymi teściówkami?..................... . 16.11.05, 22:31
      Cześć!Doskonale rozumiem!Jestem Mama 6-tyg.niuni i ggdy teściowa usłyszał że
      chcemy jechać odwiedzić moich rodziców( mieszkaja 160 km od nas) to krzykneła
      na mnie że ona na to nie pozwoli, bo za daleko i z dzieckiem nie ochrzczonym
      sie nigdzie nie jeździ!!!Tak ona jest na miejscu więc może nas odwiedzac kiedy
      chce a zazwyczaj wybiera niedzielę.Zmienia jej imie i mówi do niej zamiast
      Weronika to Karolinka(tak ma na drugie!!!!). Proponuje że z nią zostanie ale
      jesli nie jest mała zawinięta w rożek to jej nie weźmie na rece bo sie boi!
      Zwariować można bo czasem sie czuje jakbym to nie ja była mamą! Poza tym
      tesciowa chce tez decydowac np o dacie chrzcin, bo powinny byc w niedziele albo
      w drugi dzeń swiąt, itd itp. Ale głowa do góry!!! Ja sie tak łatwo nie dam....
      Pozdrawiam smile
    • martusia251 Re: co z tymi teściówkami?..................... . 17.11.05, 00:11
      Ja za to ma inna sytuacje, teściowa ma w nosie małego, niby taka dobra babcia,
      kupiła mu dwa ubranka i juz ma byc rewelacja. Ale jest bardzo dwulicową osobą,
      bardzo kłamie na nasz temat do brata męża, ręce mi opadają. Mieszkam z nią i
      udaje cudowną a idzie i skarży się że np że po cichu otwieram jej listy, jakaś
      paranoja. Ostanio opowiadał 2 miesięcznemu dziecku jak to jest piekny jak jego
      tatuś, który miał duże powodzenie i jak to za nim latały dziewczyny, ale w
      końcu zdecydował się na mnie bo stwierdził że nie bedzie mnie okłamywał. Stałam
      obok i patrzyłam na nią zastanawiając się czy ona jest normalna, cos mi się
      wydaje że nie. Mąż stwierdził żebym się nie przejmowała bo nie ma sensu. Dom
      wariatów
      • iza1983_22 Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 05:45
        Moja tesciowa tez za bardzo nie interesuje sie dzieckiem a jak kupila mi jakies ubranko to zawsze zaznaczala ze musze jej oddac "tyle a tyle". Poza tym tez jest falszywa (delikatnie mowiac) bo tez zawsze ze mna milutko rozmawiala ale ostatnio sie dowiedzialam ze jestem pier.... kur.... bo mialam jej odwage powiedziec podniesionym glosem ze ma u nas w mieszkaniu nie krzyczec(akurat moj Maluszek spal a ona zaczela sie wydzierac na mojego meza i wtem maly sie zanius placzem). Wynik jest taki ze od poniedzialku wieczorem (bo wtedy to sie stalo) Mieszkamy u ojej mamy.
        • martusia251 Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 08:49
          Może to przykre ale ciesze się że nie tylko moja teściowa ma naprawdę nie równo
          pod sufitem smilesmile
    • renata20 Re: co z tymi teściówkami?..................... . 17.11.05, 06:11
      u mnie okres wtrącania sie już przeszedł....teraz mam okres maniackiego
      ubierania dziecka we wszystko co pod rękę podleci. Mały ma roczek i wczoraj
      babcia ubrała go w sposób następujący: body (z długim rękawem), rajtuzki,
      skarpetki (2 pary, żeby nie zmarzł), spodnie, koszula z długim rękawem,
      ocieplana bluza. Na całe szczęście nie uraczyła go kapciami, chyba nie chciała
      się narażać na moje wrzaski. Ciągle słyszymy, nie umiecie go ubrać, zimno mu
      jest, my na leki nie bedziemy dawać, przeziąbicie go. Po przyjściu z pracy
      rozebrałam małego i o dziwo przestał być marudny, na co skarżyła się od rana. A
      spał jak zwykle w piżamce, bez przykrycia, temp. w pokoju była około 18 stopni.
      Cieplutki całą noc, bez żadnych oznak przemarzaniasmile I jak można
      takiego "morsa" na siłę odziewać w szmatki? A...wszystkie sweterki. polarki
      itp. już przed nią ukryłamsmile
      • maggie2229 Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 10:05
        ojej, ale mnie te posty pocieszyły z jednej strony, ze nie jestem jedyna ....no
        i zmartwiły, ze takie układy sie zdarzają;
        moja teściówka cala ciaze nie interesowala sie w ogole , na mnie byla
        śmiertelnie obrazona-nie wiadomo o co?-traktowała jak powietrze - a uważam to
        za najgorsze chamstwo-jestem wychowana tak, ze jak cos się nie podoba to o tym
        mówimy i jesteśmy szczerzy, nawet jak nas coś boli, dotknie, to to wyjasniamy...

        teraz po urodzeniu dziecka już jej nie wypadało nie przyjsc w odwiedziny,poza
        tym, ze się ze mną prawie nie przywitala, niby ok, pochwaliła maleńką, że taka
        sliczna, i teraz to niby ona taka babcia,a nawet grzechotki nie kupiła...i
        glupio mi jak niektórzy sie pytają czy do wózka dołożyli się dziadkowie -
        łóżeczko malenkiej kupiła moja mama - bo nic nie dali.A zwalili sie w 4 osoby -
        tesciowie,siostra meza z synem, a ja po porodzie obolała z odrostami wtedy
        jeszcze,same wiecie...
        No i dodam tylko, ze tak sie zestresowałam, ze cala niedziele miałam problem z
        pokarmem sad Cale szczescie ze nie mieszkamy z nimi, tylko problemem jest, ze
        moja maz tez nie rozumie, co ja chce,czego sie czepiam jego mamy, a zero
        zainteresowania z jej strony jak bylo krwawienie i zagrozona ciaza i lezenie m-
        c w lozku bez ruchu uwaza za prawidlowe zachowanie...mieszkaja 10 min obok,ale
        zero pomocy

        brr.jak o tym wspominam, to az mnie trzesie, teraz dla dobra malenkiej chyba na
        te kilka wizyt w roku sie przelamie...w koncu ma 2 babcie, a prawda i
        dwulicowosc wczesniej czy pozniej wyjdą na jaw
        • tosia.ru Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 11:25
          a moja tesciowa... eh szkoda gadac! (mieszkam z nia) w 7 miesiacu ciazy
          wyrzucila mnie i meza z domu (jak maz byl w pracy) mowiac ze ona musi troche
          pozyc (baba ma 66 lat). Od pewnego czasu mieszka z nia (i z nami) jej facet
          alkoholik, ciagle dla niego gotuje, 5x w tyg. smazy mrozona rybe (czy wy wiecie
          jak smierdzi mrozona ryba???),przez co w kuchni nie ma miejsca na butelke dla
          dziecka. Jak sie Jurek urodzil to swietowala z kolezankami i sie chwalila ze w
          kazdej chwili moze mnie poslac na ch... - i tu moj maz malo jej nie trzasnal -
          ale imprezke zakonczyl, teraz przy dziecku obgaduje mnie przez telefon, ze nie
          potrafie sie malym zajmowac i ze kolki to moja wina i... juz brak mi slow, nie
          bede sie denerwowac i bez tego mam mase problemow
          A i jeszcze jedno jak powiedzialam ze moja mama przyjedzie na swieta to
          zaproponowala ze polozymy mame na lozku polowym w korytarzu, a miala sie suka
          wyprowadzic pol roku temu!!!
          pozdrawiam
          • misia97 do matea4 17.11.05, 13:43
            owszem zgadzam sie że tesciową można a czasem nawet należy i warto posłuchać.ale
            jak mam słuchać teściowej która zabrania mi z dzieckim wyjść na spacer,kiedy
            wiem że spacer jest akurat dla małej wskazany ciepło, bezwietrznie bez deszczu,a
            ona twierdzi że zaraz będzie deszcz bo"zapowiadali",w ogóle minimalizuje wyjścia
            małej na spacer,wychodzimy tylko wtedy gdy jej nie ma w domu zeby nie było
            awantury,ja nie odzywam się wcale i nie komentuję jej decyzji w końcu to ona mi
            robi łachę bo u niej mieszkam i jem jej jedzenie,wiec wolę milczeć i się
            uśmiechac niż palnąć coś głupiego czego mogłabym w przyszłosci załować,to
            doradził mi mój mąż ma kompletną rację,zresztą ona też go choć dorosły traktuje
            jak dzieciaka,dlatego póki nuie będziemy mieli własnego m,musimy się liczyć z
            ciągłymi uwagami(zwłaszcza ja)że teraz nie czyść butów tylko weź dziecko,w tej
            pozycji nie karm bo coś tam...przytrzymuj dobrze głowke bo jeszcze chwiejna i
            tak mogłabym wyliczać w nieskończonosć, ale to chyba nie ma
            sensu...........pozdrawiam wszystkie mamy,których przekleństwem są wtrącające
            się teściowe.ja wcale nie lubię mojej teściowej,oprócz wtrącania sie jest ona
            kobietą z którą mogę pogadać o wszystkim,nieraz mi doradziła dobrze(oczywiście
            nie w kwestiach mojego niemowlątka)sznuję ja bo jest matką mojego męża.jednak
            szanować nie znaczy zgadzać się bezwzgędnie ze wszystkim co ona powie.
    • anaesthes Re: co z tymi teściówkami?..................... . 17.11.05, 13:57
      Ja mam na te mądrzejsze od nas mamusie, teściowe i inne flądry jeden jedyny
      skuteczny sposób: pogoń na cztery wiatry jak tylko zaczynają się wtrącać!!
      Inaczej wejdą Ci na głowę, nawet nie zauważysz kiedy. Ja tak zrobiłam, były
      płacze (moje też), awantury (teściowa), ale jasno zaznaczyłam granice i teraz
      mam względny spokój. Gdy tylko coś mi nie pasuje zaczynam warczećsmile
      Dodam, że jestem młodą mamą, bez wcześniejszego doświadczenia z dziećmi. Ale
      nie znoszę niechcianych rad i pomocy na siłę.
      Także wyraź swoje zdanie, może nawet trochę za ostro i głowa do górysmile
      • 28evia Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 14:21
        jak czytam Wasze posty cieszę się bardzo że moja teściowa ma już "swojego"
        wnuka, którego pilnuje więc u nas bywa nieczęsto (raz na 2 lub3 tyg.)wszelkie
        rady niechciane wysłucham i olewam.Rady mojej mamy też zbywam bo ja w wieku
        mojej córki to jadłam już to i to i piłam to i to i jakoś żyję a moja córcia
        tylko pierś a jakoś ładnie rośnie.
        • misia97 Re: co z tymi teściówkami?..................... 17.11.05, 14:46
          wobec tego wszystkiego co napisałyśmy zastanawiam sie dlaczego "one" takie są i
          wnioskuje że druzgocąca wiekszość niestety wciska nam się w życie.podejrzewam ze
          nie chcą nam zaszkodzić jednak takie zachowania nie są zachwwycające,gdy
          teściowa zwraca mi uwagę bardzo niegrzecznie,jest ekspansywna wręcz wymusza na
          mnie pewne typy zachowań ja (byż może jestem trochę miękka)trace grunt pod
          nogami,trace poczucie własnej wartości jako matki.bo ona widzi w moim
          postepowaniu wobec córki same wady.nie chcę jej niczego udowadniać ale trudno
          tego słuchać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka