aga55jaga
19.11.05, 00:49
film z pogranicza fabularyzowanego dokumentu. K Kieślowskiego. Widziałyście?
Moment temu się skończył. To były czasy...rok 73 siedemnastolatkowie "wpadka"
z dzieckiem. Przerywają naukę. Tatko przechodzi na wieczorówkę i pracuje w
dzień. Nie mają mieszkania (perspektywy dopiero na rok 77)zamieszkują na
27m/kw razem z kuchnią. Przychodzi dzielnicowy pytając czemu w tak młodym
wieku nie lepiej to było poszaleć i czemu to mieszkają bez meldunku???
Rozmowa z ginem (wtedy aborcja była chyba jeszcze legalne w związku
z "trudnymi warunkami") jednak dziewczyna decyduje się na poród. Szybki ślub
w USC (za 130 zł), impreza bohaterki filmu z koleżankami z byłej klasy.
Jedne jej zazdroszczą męża inne wręcz przeciwnie - pytają czy nie żałuje
straconej młodości. Ciąża przebiega bez komplikacji - dziewczyna zaczyna
rodzić - pędzą do szpitala tramwajem (bo taksówek, w tamtych czasach, jak "na
lekarstwo"), i wreszcie poród. Bohaterka cały czas "na płasko" położne przy
niej gadają coś o jakichś pierdołach. (muszę przyznać twarda jest prawie
wcale nie krzyczy). W końcu rodzi córeczkę. Gdy ją w końcu pokazują mamie ta
mówi "jaki małpiatek" Faktycznie. Potem wychodzi położna do poczekalni, gdzie
czeka tatko "ma pan córkę" ten skołowany na amen wtrynia się na dyżurkę, w
końcu położna się nad nim lituje i pozwala zadzwonić do jego mamy. Tatko
dzwoni - płacze "masz wnuczkę" powtarza i zanosi się szlochem. Potem biegnie
pod okno, zagląda, ale nic nie widać. kilka dni potem szczęśliwa mama wraz z
innymi stoi pod wielką zbiorową salą na której leżą noworodki. Wszystkie mamy
z nosami w szybach patrzą na swoje maleństwa, są takie dumnie ale trochę
smutne. Patrzą jak pielęgniarki karmią ich dzieci butlami. Potem mama
wychodzi ze szpitala, tato w końcu widzi swoje dziecko (po raz pierwszy) -
jest przerażony!! Powrot do domu i zwyczajne życie - sznury z pieluchami
tetrowymi (brr niech błogosławione będą pampersy) kąpiel malucha, niepewność
młodych rodziców. Młody tato przysypia w szkole na zajęciach...i rozmowy o
przyszłości dziecka ... i ta miłość z jaką mówią o córeczce Rok 73 - ponad
30 lat temu - ale czy dziś się coś zmieniło??? Fajny ponadczasowy film bardzo
wzruszający i trochę śmieszny (jeśli popatrzeć na ówczesne porody) polecam