Dodaj do ulubionych

dlaczego tak jest?

21.11.05, 08:16
Napiszę od początku.
Mieszkamy z rodzicami, maż ja i dziecko.
Mam rodzeństwo, czasem nas odwiedzają. Moi rodzice pomimo tego ze razem z
nimi mieszkamy nas nie cierpią( z tego wniskuję, piszę poniżej dlaczego).
Kiedy odwiedza nas moja siostra z mężem i dziećmi, moi rodzice zapraszają ich
do swojego pokoju a my siedzimy oosobno.Z drugą siostrą jest podobnie.
Wczoraj właśnie przyjechali, mama robiła obiad, częstowali się nas nie
zaprosiła (gotowałam dla naszej trójki osobno obiad).Siedzieliśmy osobno w
innym pokoju. Ona nas nie cierpi chyba. Nie wiem dlaczgo tak się dzieje (nie
jestem jakaś złośliwa, czy w czymś przeszkadzam)
Mąż zarabia tyle samo co szwagier(bo zawsze była gadka o tym ze ja mam kupę
kasy, oni mniej).Tak naprawdę mamy praiwe jednaowe dochody, oni trochę
więcej, ale o jedno dziecko więcej, to wychodzi na to samo.Mają swoje
mieszkanie, samochód. A my starego wraka(samochód), nie mamy mieszkania, nie
dorobiliśmy się nic, mąz praacuje dopiero dwa lata, odkąd wyszeł z wojska i
skończył szkołę.W tym czasie ja zaszłam w ciżę i nie pracowałam.
Rodzice nas akceptują jako małżeństwo, ale uważają ze jak u nich mieszkamy to
mam y duuuużą pomoc(płącimy opłąty, jakbyśmymieszkali u kogoś obcego).
Moje dziecko ma zakaz wchodzenia do ich pokoju. Tak mi przykro, nie mamy kasy
zeby się wyprrpwadzic(praca nie jeste stała)dzis jest jutro może nie być.
Wynająć mozemy ale jak nagle straci mąz pracę to co? I tak żyjemy jak żyjemy,
rodzice nas nie chcą chyba.Jest mi przykro że włąsna mama nie zaprosi mnie
jak przyjedzi siostra, czy rodzina.Siedzimy osobno w innym pokoju.
Co myśłicie o tym?
Obserwuj wątek
    • lidma Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 08:29
      Prawde pisząc to jestem lekko zszokowana!! Ja już dawno poszukałabym jakiegoś
      innego kąta- wiem że łatwiej się pisze,ale na dłuższą mete ta sytuacja jest zła
      dla Was i waszego dziecka. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, i tak naprawde
      nie wiem co można zrobić, jeśli rozmowa z rodzicami nie pomaga, jeśli
      rodzeństwo nie reaguje...........ja bym się wyprowadziła.
    • redudek Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 08:53
      Ja mam prawie identycznie,mieszkam z moją matką z mężem i trojgiem dzieci,my
      zajmujemy dwa pokoje(te mniejsze),płacimy za siebie czynsz,światło i inne
      opłaty,mam nawt swoją kziążeczkę opłat z administracji.Mi matka napisała na
      kartce jak szła na operację(bała się że umrze i ja się nie dowiem),napisała nam
      jak bardzo nas nienawidzi,że jesteśmy dla niej bezdomnymi dziadami,że gdyby
      umarła to nam nie da spokoju w tym mieszkaniu bo to jest JeJ.Popłakałam się,bo
      tę kartkę znalazłam przypadkowo i udałam przed nią że jej nie widziałam a na
      drugi dzień jechałam do niej do szpitala,zrobiłam dobrą minę do złej gry,było
      mi ciężko.To było przed którymiś świętami Bożego Narodzenia,matka wyszła że
      szpitala na święta.Myśmy zrobili wigilię u siebie w pokoiku,matka przyszła
      najadła się,mój mąż to nie mógł na nią patrzeć ale wytrzymał.Miała tupet!
      Ona uważa że jesteśmy dziadami,bo nie mamy mieszkania,samochodu ale tak
      naprawdę to ona nic nie ma ,bo kiedys zostanie sama jak palec.Moja siostra jest
      dla mojej matki ideałem,mają samochód,teraz kupili nowe mieszkanie,drugie
      dziecko lada moment przyjdzie na świat,dobrze zarabiają,siostra jeszcze
      studiuje itp.Ja nie narzekam na swoje życie ,najbardziej narzeka moja matka(mój
      ojciec nie zyje).
      Niedawno chcielismy kupic sobie małe mieszkanko,teściowa nam oferowała pomoc
      finansową,a na drugą połowę chcieliśmy wziąć kredyt z banku no ale brak
      zdolności kredytowej i nic z tego.Chcieliśmy mojej mamie kupić mieszkanie w jej
      rodzinnych stronach bo tam duzo taniej ale nie chciała się zgodzić,a przeciez
      jest na emeryturze i zus jej wszędzie może przesłać a mój mąż pracy w małym
      miescie nie znajdzie(jesteśmy z W-wy).Dalej siedzimy z matką.Po prawie 10
      latach czekania na komunalne skreslili nas z listy twierdząć że nam się nie
      nalezy bo mamy prawo mieszkac tu gdzie mieszkamy (mieszkanie ma 57m),matka
      zajmuje największy pokój z balkonem,my mamy suszarkę za oknem,na balkonie juz z
      5 lat nie byłam.Pokoje wszyscy zamykamy na klucz!
      Dopiero jak moja córka skończyła rok,moja matka zaczęła ją akceptować nawet
      kupiła jej prezent(ubranie),tak to mówiła że to znajduch!

      Mojego męza nie znosi,bo mówi że on czycha na jej majątekitp,dodam że mój mąż
      wszystko w domu zrobi,remonty,naprawy itp,ją to nie interesuje..
      mogłabym jeszcze pisać i pisać....
      Chyba mam jeszcze gorzej niż ty,matka mi nie pomaga zupełnie w niczym,jesteśmy
      zdani tylko na siebie.
      Pozdrawiam.
      • mama500 Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 09:13
        nam też w niczym nie pomaga, chce tylko pożyczać kasę od nas, mowi ze jak
        pożycze jej to nie będzie mnie wyzywac, a jak ja mowie ze nie pozyczę to mnie
        od razu wyzywa.
        • wesolek11 Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 09:23
          Boże, jak ja tego czytam, to łzy się w oku kręcą. Te baby są okropne,
          przepraszam, ale to jest tragiczne.
          Moja matka specjalnie nami też się nie interesuje, już oznajmiła wszem i wobec,
          że świąt nie robi, nie widujemy się miesiącami, po urodzeniu dziecka nie
          widziała małego 4 m-ce, a zobaczyła dopiero jak sami do niej pojechaliśmy. I
          jeszcze nie uważa, żeby to było coś złego. A mieszka od nas parę kilometrów.
          Ale jak czytam te Wasze wypowiedzi ,to stwierdzam, że jestem szczęściarą, go
          teściów mam super!
          • redudek Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 17:00
            Moja matka jak juz robiła wigilię to musiałyśmy się składać,bo ona zawsze
            mówiła że ona nie będzie nikomu fundowaćsmile
            Jak dała mi mikser w prezencie na imieniny zaraz po ślubie,to mi go w zeszłym
            roku wyjęła z mojej szafki i wzięła sobie twierdząc że to jest jej bo ona go
            kupiła(po 13 latach)a ostatnio przyszła do mnie z torebką ryżu i pytała się czy
            nie chcę,oczywiście powiedziałam że dziekuję ale nie chcę.Może myślała że takie
            z nas dziady że już mnie na ryż nie stać?ale na ryż to mnie stać i powiedziałam
            sobie że nic już od niej nie wezmę.
            Moja matka to kocha wszystkich chłopów ale takich młodszych od niej bo kiedyś
            powiedziała że starsi to jej śmiercią pachną,ale ona sama jest brzydka jak noc
            listopadowa.Faceci do niej lecą bo lubią łatwe kobiety a na nic poważniejszego
            to żaden się nie decyduje.Zresztą nie dziwię się bo ona jest egoistką totalną.
            Zostawia po sobie wszędzie bałagan,wiadomo ze korzystamy ze wspólnej
            kuchni,łazienki i wc,zawsze trzeba po niej sprzątać bo ona ma to gdzieś nawet w
            swoim pokoju ma syf.Teściów mam możliwych,można na nich liczyć też nie
            mieszkają sami więc nie mozemy się do nich przenieść.
            Dodatkowo moja matka jest skłócona z połową rodziny,ma tylko tzn ostała się jej
            jedna siostra do której jeżdzi i jeszcze się nie pokłóciły,mam nadzieję że na
            święta właśnie do niej pojedzie.
            • aureliana Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 22:02
              bardzo przepraszam, wiadomo, ze to matka, nigdy nie powinna sie tak zachowac,
              itp, ale... nie zrozumiem osob, ktore decyduja sie na zalozenie rodziny bez
              wlasnego czy wynajmowanego kata, bez w miare stalych dochodow.
              pewnie wasze matki liczyly, ze na starosc beda mialy spokojne zycie, beda
              mieszkaly same, beda robily co chcialy, odiwedzaly wnukow kiedy chcialy itp, a
              nie moga tego robic, bo im sie nieudolne dziecko zwalilo na glowe. nie lepiej
              bylo czekac z bawieniem sie w doroslych po zalatwieniu najbardziej waznych
              spraw? czyli; dochody, wlasny kat!!?
            • mama_debiutantka Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 22:09
              > Jak dała mi mikser w prezencie na imieniny zaraz po ślubie,to mi go w zeszłym
              > roku wyjęła z mojej szafki i wzięła sobie twierdząc że to jest jej bo ona go
              > kupiła(po 13 latach)
              [...]
              > Zostawia po sobie wszędzie bałagan,wiadomo ze korzystamy ze wspólnej
              > kuchni,łazienki i wc,zawsze trzeba po niej sprzątać bo ona ma to gdzieś nawet
              > w swoim pokoju ma syf.

              13 lat żyjecie na łasce matki i jeszcze macie pretensje, że we własnym
              mieszkaniu kibla nie sprząta?
              niezłe smile)))
              • redudek Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 07:33
                Niestety,są w Polsce naszej takie realia że nie każdego stać na własne M,w moim
                przypadku ja się do matki nie zwaliłam tylko mieszkam tam prawie od
                urodzenia,debiutantka mogłaby dokładnie czytać jezeli zabiera głos!
                Po drugie nie żyjemy na łasce matki,pracę mamy i matka nas nie utrzymuje!a
                jeszcze my dokładamy do tego interesu bo jak coś w domu nawali czy trzeba
                wyremontować to matka złotówki nie dokłada tak samo jak nie kupuje środków
                czystości ani nic nie robi,Moja matka dorobiła się czyimś kosztem,mieszkania
                tego nie kupiła!tylko dostała przez policję (bo mój ojciec pracował jako
                Funkcjonariusz)mieszkania kiedyś przydzielano względem ilości dzieci,matka
                dostała 3 pokoje bo byłyśmy dwie z siostrą.
                Mogła rozkwaterować te mieszkanie,ale nie chce bo chce sama zostać w 3
                pokojach! a ja istnieje na przydziale mieszkania więc szkoda bardzo że pójdę
                wynajmować hehe,nikt mi do tego nie dołoży.Jeszcze żeby matka mogła wykupić te
                mieszkanie ze spółdzielni na własność musiałam darować matce moją część wkładu
                jakies 5 tys zł,bo inaczej by nie wykupiła a zapłaciła wszystkiego 15 tys.
                A teraz robi z siebie wielką panią domu.Jak cos przychodzili z administracji
                żeby coś skontrolować to jej nigdy nie było!
                Mikser który mi zabrała to był prezent od niej więc chyba prezentów sie nie
                odbiera!,matka kradnie mi łyżeczki do herbaty hehe i nie wiem co z nimi robi.
                Przyprowadza do domu kochanków,nocują czasem a ja sie boję bo skąd moge
                wiedzieć kogo do domu przyprowadziła i czy nas w nocy nie pozabija.Kiedys mnie
                pobiła,zrobiłam obdukcję poszłam na policję,sprawa wylądowała w prokuraturze!
                ale co ciekawe umorzyli postępowanie z powodu braku dostatecznych dowodów!
                Tak więc nie zyjemy na łasce matki o nie!,mieszkanie dostał ojciec nie ona ,ona
                nic nie ma ,ze swoją rodziną się skłóciła też o majątek (niby,bo tam też nic
                nie ma ,a ona chce żeby jej dali)z połową rodziny się nie odzywa!
                Jezeli chce ktos zabrać głos to niech najpierw dobrze przeczyta,acha a teraz
                sprawa jest w sadzie o współwłasnośc mieszkania,którą ja wniosłam i lada chwila
                będzie pierwsza rozprawa.
                • mama500 redudek 22.11.05, 08:07
                  wiesz co, u mnie to samo! nawet nie będę pisała swojej historii bo jest
                  identyczna z Twoją.Moja matka wiecznie nie ma pieniędzy, zadłużóna po pachy!
                  Ja jestem jej odwrotnością i nigdy nie robię długów, dlatego żyję na tyle na
                  ile mnie stac.Jeśli mam mało kasy to robię biedniejszy obiad, i kase mam
                  podzieloną na cały miesiąc, a ona ma kase dzis to zyje chwilą wydaje jednego
                  dnia. A jutro przychodzi na pożyczke.Wyobraź sobie rodzice mają 6 tys dochodów
                  i nie pomogą nam, bo co miesiąc oddają z całości długi, to ile muszą mieć tych
                  długów? i ciągle chcą od nas.My utzymujemy się sami, napewno przydałaby nam się
                  pomoc, ale skąd? trzeba radzic sobie samemu.
                  Ona woli iść do znajomych kupic jak ma pieniądze wąłłówki i częstować
                  obcych.Swoje dzieci nie, wypomina im.
                  • sunflower Re: redudek 22.11.05, 08:20
                    Nie akceptuje tych wszystkich coreczek i synowych siedzacych na karku swoim
                    rodzicom/tesciom i narzekajacych, ze matka zajmuje wiekszy pokoj, albo, ze im
                    NIE POMAGA. Pomaga, bo moga mieszkac w JEJ mieszkaniu.

                    Dorosli ludzie radza sobie sami. A nie mieszkaja katem u babci i wylewaja zółć
                    na forum.
                    • pyzinek Re: redudek 15.02.06, 05:50
                      Sunflower nie przesadzajsmile
                      Czytam riposty na zale biednych jak to nikt sobie nie wyobraza siedzenia na
                      karku rodzicom i jak to kazdy zaraz po slubie kupił sobie mieszkanie, heheheheh
                      z mojego otoczenia znam tylko 1!osobe która faktycznie sama sobie kupiła a
                      reszta...a to mamusia kupiła a to babcia zostawiła albo mieszkaja jak Redudek u
                      matki a na forach wypisuja co im slina na jezyk przyniesie, żeby sie
                      wewnętrznie wyprostowac!
                  • fastcar mama500 i redudek 22.11.05, 17:44
                    czytając Wasze wypowiedzi, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Wasze córki za
                    kilkanaście lat będą pisać o Was to samo, co Wy piszecie o swoich matkach.
                    Chyba chciewość i egoizm są genetyczne, jesteście tak samo zapatrzone we własne
                    korzyści i kasę. Opamiętajcie się: macie własne rodziny, czas pójść do pracy, a
                    nie w domu lamentować, że "w Polsce są takie realia...". Znam te realia tak
                    samo jak Wy.
                    • redudek fastcar 22.11.05, 18:01
                      Moje dzieci mają pozakładane książeczki,każde już się im ładnie uzbierało,na
                      studja napewno im wystarczy a może nawet na wiecej,napewno nie będę a nawet nie
                      jestem taka jak moja matka,prosty przyklad;moja matka jak kiedyś kupiła groszki
                      to dzieliła na trzy równe kupki,dla siebie(liczyła groszki),dla mojej siostry i
                      dla mnie.
                      Ja jak coś dobrego kupię i widzę że dzieciom smakuje to im nie zjadam tylko
                      daję wszystko dla nich.Nie mówię o tym że matka nie ma prawa też zjeść tych
                      groszków np,ale zawsze brała siebie pod uwagę a ojcu to juz nic nie
                      zostawiała,bo jakby podzieliła na 4 kupki to by miała mniej dla siebie ,nie smile
                      Dla mnie dzieci są najważniejsze na świecie!I wszystko co robię,robię z myślą o
                      nich.
                  • e_r_i_n Re: redudek 22.11.05, 21:52
                    mama500 napisała:

                    > Wyobraź sobie rodzice mają 6 tys dochodów i nie pomogą nam, bo co miesiąc
                    > oddają z całości długi, to ile muszą mieć tych długów?

                    W pewnym momencie dzieci powinny liczyc same na siebie - rodzice MOGA, ale nie
                    MUSZA pomagac. Ich sprawa, co robia ze swoimi pieniedzmi.
                  • 18_lipcowa Re: redudek 23.11.05, 11:39
                    Że co ???????????????????????
                    No następna co mnie rozśmiesza....

                    Rodzice mogą mieć 10000000 dochodu i NIE MUSZĄ WAM POMAGAC.
                • mama_debiutantka Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 11:16
                  > Niestety,są w Polsce naszej takie realia że nie każdego stać na własne M,w
                  > moim przypadku ja się do matki nie zwaliłam tylko mieszkam tam prawie od
                  > urodzenia,debiutantka mogłaby dokładnie czytać jezeli zabiera głos!

                  u normalnych ludzi, którzy myślą przed wygląda to tak: szkoła, praca,
                  mieszkanie (choćby i wynajęte), wyprowadzka, dzieci

                  u leni, którym się wszystko należy wygląda to tak, jak napisałaś

                  > Po drugie nie żyjemy na łasce matki

                  sprowadziłaś jej na głowę swoją rodzinę, więc mieszkacie na jej łasce

                  > Moja matka dorobiła się czyimś kosztem,mieszkania tego nie kupiła!tylko
                  > dostała przez policję (bo mój ojciec pracował jako
                  > Funkcjonariusz)

                  dostał je Twój Tata i ona jako żona ma do niego dożywotnie prawo. Ty nie -
                  wiem, bo tak samo jest w wojsku i ja nie mam żadnych praw do mieszkania rodziców

                  > Mogła rozkwaterować te mieszkanie,ale nie chce bo chce sama zostać w 3
                  > pokojach

                  jej święte prawo na stare lata mieć spokój, przestrzeń itp.

                  > Mikser który mi zabrała to był prezent od niej więc chyba prezentów sie nie
                  > odbiera!,matka kradnie mi łyżeczki do herbaty hehe i nie wiem co z nimi robi.

                  nie chodziło mi o mikser, tylko o 13 lat zawracania kobiecie dupy

                  > Przyprowadza do domu kochanków,nocują czasem a ja sie boję bo skąd moge
                  > wiedzieć kogo do domu przyprowadziła i czy nas w nocy nie pozabija.

                  jej mieszkanie - jej prawo

                  > mieszkanie dostał ojciec nie ona

                  patrz wyżej


                  > a teraz sprawa jest w sadzie o współwłasnośc mieszkania,którą ja wniosłam i
                  > lada chwila będzie pierwsza rozprawa.

                  i co? niech się star wynosi, bo młodzi mają większe potrzeby i prawa?

                  tiaaa
                  • lila12 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 18:35
                    Coś mi się zdaje że nie macie zupełnie racji mówiąc, że to mieszkanie matki
                    > jej mieszkanie - jej prawo
                    W świetle prawa to mieszkanie tylko w którejś części należy do matki, a część
                    po ojcu należy do dzieci , czyli w tym wypadku do córki, więc nie wymądrzajcie
                    się w słowach typu, że niech ktoś się wyprowadzi i usamodzielni. Przecież córka
                    też ma prawo do tego mieszkania.
                    • do.ki Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 18:43
                      > Przecież córka też ma prawo do tego mieszkania.

                      Owszem, ale dopiero po smierci matki. Nie doczytalas prawa spadkowego. Po
                      smierci meza ta pani ma dozywotnio niepodzielne prawo do uzytkowania mieszkania.
                      Nie wiemy jak nim zadysponowala, bo nie zostalo to wspomniane. Nie wiemy nic o
                      tym jak sie zakonczylo postepowanie spadkowe. nie wiemy nic o statusie prawnym
                      mieszkania.
                      • mama500 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:50
                        do.ki napisał:

                        > > Przecież córka też ma prawo do tego mieszkania.
                        >
                        > Owszem, ale dopiero po smierci matki. Nie doczytalas prawa spadkowego. Po
                        > smierci meza ta pani ma dozywotnio niepodzielne prawo do uzytkowania
                        mieszkania
                        > .
                        > Nie wiemy jak nim zadysponowala, bo nie zostalo to wspomniane. Nie wiemy nic o
                        > tym jak sie zakonczylo postepowanie spadkowe. nie wiemy nic o statusie prawnym
                        > mieszkania.

                        ty to jestes najmądrzejsza do.ki
                        na wszystko masz antidotum...
                        Skoro jestem zameldowana to mnieni moze wyrzucic, proste. A skoro nie mam gdzie
                        isc to nie robię im na złość mieszkając z nimi.
                        • do.ki Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 22:15
                          > Skoro jestem zameldowana to mnieni moze wyrzucic, proste.

                          Czy Ty umiesz czytac? Przeciez nie chodzi o meldunek, tylko o prawo
                          wlasnosci/spoldzielcze prawo wlasnosciowe, co tam w tym przypadku ma zastosowanie.
                  • vatum Re: dlaczego tak jest? 16.02.06, 19:27
                    Tak samo matki psie prawo pomóc dziecku! Nie moge tego czytać! Wzięłyście kredyty na mieszkanie, zażynacie się by je spłacić i może na starość się uda jak los się nie odwróci stąd ten jad! Kobieta która najpierw się uczy, znajduje świetną pracę by kupić sobie mieszkanie i w końcu je kupuje jest ZA STARA! na dziecko. Ma problem z zajściem w ciążę i problemy w ciąży. Ale się ustawiła! Znam wiele takich wyrodnych matek, ktore myślą, że jak urodziły to wszystko co mogły dać dziecku i niech sobie teraz radzi. Znam i nie rozumiem.
                    Panie mądralińskie! Same macie złe kontakty z rodzicami. Bo kochający rodzice pomagają dzieciom i dzieci im pomagają i układy i relacje są fantastyczne. A jeśli ktoś uważa, że rodzic ma prawo być sam w domu i ma prawo nie pomagać i wręcz pasożytować na dzieciach to sam ma kiepskie relacje z mamą i tatą. Kiepskie! - FATALNE - współczuję!
                • wizard5 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:27
                  Z tego wynika ze Tobie chodzi o to mieszkanie.Nie o spokoj,nie o dziecko i jego
                  dobre samopoczucie,tylko wolisz topic sie w tym bigosie? Wyprowadz sie od
                  matki,nie pozwol dziecku ogladac takich scen,nie dawaj takiego
                  przykladu.Proste.Punkt.
                • vharia Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:58
                  Człowieku, skąd dostała/ukradła/wykupiła to jej sprawa, ale MA. Mieszkanie jest
                  JEJ (czy ja czegoś nie rozumiem?), więc może przemnóż sobie
                  13(lat)x12(miesiecy)xkoszt wynajmu mieszkania, niech będzie kawalerki (w duzym
                  mieście min.600 złotych plus opłaty w mniejszym pewnie od 300. Nie wyszło czasem
                  ponad 46 000 dla małego a 92 000 dla duzego miasta?
                  Tyle masz zaoszzcędzone na wynajmie. Cóż za wyrodna baba z tej matki, nie mozna
                  sie nie zgodzić! Napewno włozyliście 5 razy tyle w remonty i środki czystości...
                  (jest was troje a ona jedna, pamiętaj).
              • kate33 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 11:11
                > 13 lat żyjecie na łasce matki i jeszcze macie pretensje, że we własnym
                > mieszkaniu kibla nie sprząta?

                Myślę, że nie wiesz co to znaczy na łasce matki, bo ja uważam, że oni nie są na
                łasce matki, bo mama ich nie utrzymuje, nie daje im jeść, nie płaci im
                rachunków, nie daje im kasy, itd...
                A co do sprzątania kibla we własnym mieszkaniu, to powinna to robić tym
                bardziej, że jak podkreśla jest jej.
                • mama500 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 11:34
                  kate33 napisała:

                  > > 13 lat żyjecie na łasce matki i jeszcze macie pretensje, że we własnym
                  > > mieszkaniu kibla nie sprząta?
                  >
                  > Myślę, że nie wiesz co to znaczy na łasce matki, bo ja uważam, że oni nie są
                  na
                  >
                  > łasce matki, bo mama ich nie utrzymuje, nie daje im jeść, nie płaci im
                  > rachunków, nie daje im kasy, itd...
                  > A co do sprzątania kibla we własnym mieszkaniu, to powinna to robić tym
                  > bardziej, że jak podkreśla jest jej.


                  moja to też straszny brudas, niestety nawet śmiecie rzuca na glazure, na kupę,
                  nie do worka tylko po za worek na ścianę, podłoge.
                  • mama500 redudek masz gg? napisz na priv 22.11.05, 11:34
      • 18_lipcowa Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 11:45
        Matko jedyna jak tak mozna?
        Nie dziwie sie ze nazywa Was dziadami....
    • mama_debiutantka Re: dlaczego tak jest? 21.11.05, 22:05
      > Moi rodzice pomimo tego ze razem z
      > nimi mieszkamy nas nie cierpią

      może właśnie dlatego? ile można żyć na kupie...
      • kama48 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 09:17
        Dziewczyny - współczuję Wam. To sie w głowie nie mieści, że własna rodzicielka
        może sie tak zachowywać , więc nie dziwcie sie, że niektóre wbijają jeszcze
        szpilę i oskarżają.
        A do tym, które maja przepis na dobrą pracę i własne M, proponuję petycje do
        Sejmu, aby wszystkich "nieudaczników" pod ścianęwink. Sama mam własne mieszkanie i
        głodem nie przymieram, ale potrafię się wczuć w sytuację innych, co nie zmienia
        faktu, że z dziećmi swoimi, kiedy będa dorosłe w jednym lokum też nie chciałabym
        mieszkać.

        Jednak mnie przy tym wszystkim zastanawia jedno: jak to się dzieje, że mając
        taki przykład ze strony matki(sprowadzanie kochanków, syf, rozrzutność, egoizm),
        wychodzi się na prostą. Może więc zupełnie nie warto przejmować się
        wychowywaniem, bo co komu pisane ...
        • aureliana Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 15:46
          "w moim
          przypadku ja się do matki nie zwaliłam tylko mieszkam tam prawie od
          urodzenia"

          wiekszosc chyba mieszkala z rodzicami od urodzenia. ja tez, ale mimo ze nie mam
          jeszcze rodziny na utrzymaniu zrobilam wszystko, zeby w wieku 22 lat sie od nich
          wyprowadzic.
          a rodzice sa bardzo zadowoleni, przezywaja 2 mlodosc, nie musza sie o nic
          martwic, no chyba ze o to jak zagospodarowac moj i rodzenstwa pokoj, bo maja
          wiele planow. nawet cierpliwosc rodzicow sie czasem konczy.
    • palka_zapalka Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 16:22
      To co czytam to jest chore!!!!
      Też mieszkałam krótko, ale mieszkałam z rodzicami - mając męża i dziecko, ale
      nie działy sie takie rzeczy!

      Najwyższa pora na wyprowadzkę, usamodzielnijcie się rozumiem Twoje obawy, ale
      każdy z nas moze wylecieć z pracy, moze być wiele innych powodów dla których
      lepiej sie nie decydować, ale co? będziecie czekać na co? macie jakieś
      perspektywy na lepszą pracę na wygraną kase? NIE! więc komu w drogę temu czaswink
      Kiedy sie wyprowadzicie sytacja się zmieni.
      Pogadajcie z rodzicami o tej sytuacji bo ja bym nie wytrzymała tak!
      • redudek Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 17:32
        Znam wiele rodzin które mieszkają razem z babcią i żyją zgodnie,ja tez nic
        więcej nie chce,nie chce wyrzucac matki z mieszkania ani jej duzego pokoju,chce
        tylko życ normalnie.Chcieliśmy kupić mieszkanie ,mamy na połowę na resztę
        chcieliśmy kredyt ale bank nam odmówił.Czekaliśmy 10 lat na komunalne,ale
        stwierdzili ze jednak nam się nie nalezy bo mamy prawo mieszkać tutaj gdzie
        teraz.Dlatego jest sprawa w sądzie ,bo jak sąd oznajmi że mi się nie należy to
        idę z powrotem na listę po kwaterunek...
        Nie możemy wyjechać z w-wy do innego miasta tylko dlatego ze tam są tańsze
        mieszkania,bo za to nie ma pracy a tutaj mąż ma stałą pracę dość dobrą więc
        musi ją szanować,oprócz tego ma prywaty ja dorywczo też czasem coś dorwę.Nie
        narzekamy na brak pieniędzy,jednak na mieszkanie własne to wciąż za mało.Nie
        pójdę wynajmować mieszkania za 2 tys mies,jeszcze na głowę nie upadłam żeby
        kogoś tak dorabiać wolę dzieciom na książeczkę wpłacić.Od matki pieniędzy nie
        pożyczam,ani ona ode mnie też nie,ja nie muszę pożyczać.
        Pisałam wcześniej że matce chcieliśmy kupić mieszkanie w innym mieście bo jest
        na emeryturze i zus jej wszędzie może przesłać,ale nie chce.
        Moja mama,wode gotuje sobie w pokoju i załatwia sie do wiadra w nocy a rano
        wylewa do kibla,no to nie wiem czy to jest normalne,dodam że nikt jej przecież
        nie broni korzystać z toalety czy kuchni,broń Boże!Jej wybór albo choroba
        psychiczna.
        Matka zawsze mówiła że jedna córka zostaje z nią w mieszkaniu,ale to żył
        jeszcze ojciec,a potem zginął tragicznie wł został zamordowany(matka miała
        wtedy kochanka,którego tydzień po pogrzebie przyprowadziła do domu,facet był
        żonaty i dzieciaty),matka wzięła kupę pieniędzy po ojcu i woda sodowa jej do
        głowy uderzyła.Powiedziała że gdyby facet jej się podobał to najlepszą rodzinę
        by rozbiła ale by go zdobyła.Jest poprostu samolubem,myśli tylko o sobie nawet
        w ciąży ze mną przytyła niecałe 3 kg,aż cud że urodziłam się zdrowa,ale to
        stare czasy.
    • beata132 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 17:27
      Nie podoba się, jest źle to na wynajęte, a nie marudzić na forum.
    • do.ki Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 17:37
      Nie widzisz, ze matka daje ci do zrozumienia, ze juz doroslas i pora isc na swoje?

      Jestes niekonsekwentna w swoich postach.

      > Rodzice nas akceptują jako małżeństwo, ale uważają ze jak u nich mieszkamy to
      > mam y duuuużą pomoc

      I slusznie uwazaja.

      > płącimy opłąty, jakbyśmymieszkali u kogoś obcego

      No to chyba nie ma problemu z wyprowadzeniem sie do "obcego"? Nie bedzie drozej.

      > Wynająć mozemy ale jak nagle straci mąz pracę to co?

      To poszuka sobie nastepnej.

      > Co myśłicie o tym?

      Mysle, ze bardzo odpowiada Ci pasozytnictwo i niebranie odpowiedzialnosci za
      siebie. To wygodne, prawda? A jeszcze troche pouzalac sie nad soba na forum,
      zawsze znajdzie sie glupek/glupia, co ci przyklasnie. I tak to sie toczy. Mysle,
      ze moze liczysz, ze rodzicow nagly szlag trafi. Po podziale spadku po prostu
      rozlokujesz sie w mieszkaniu i juz.

      smutne
      • redudek do.ki 22.11.05, 17:43
        smutne to jest to co ty piszesz,widać że w życiu miałaś/miałeś dobrze w
        przeciwieństwie co do niektórych.Jak dla mnie moja matka może żyć i 200lat ale
        niech się ode mnie od...,a nie zatrówa mi życie od najmłodszych lat,bo
        wychowywała mnie babcia,matka latała za chłopami.smile
        • do.ki Re: do.ki 22.11.05, 18:20
          redudek napisała:

          > smutne to jest to co ty piszesz,widać że w życiu miałaś/miałeś dobrze

          Nie narzekam, dziekuje, ale co w tym smutnego? Ze mialem dobrze? To chyba
          cieszyc sie trzeba?

          Jak ktos ledwo wiaze koniec z koncem, i nie stac go na dzieci, to ich NIE ROBI.
          Proste?
        • vharia Re: do.ki 22.11.05, 22:09
          Jak ktoś mieszka u matki, to chyba w razie czego on sie powinien od... od tej
          matki a nie ona od niego?
          Jaka by nie była, to chałupa jest jej. Nie wyobrażam sobie, zeby mi dzieci
          podrosły i uznały, ze właściwie to mam zjeżdzać z mieszkania, bo teraz im jest
          potrzebne. Podobałoby Ci się takie rozwiazanie w przyszłosci? Że dzieci z
          własnego domu wygryzą?
      • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 17:43
        Odpowiadasz na :
        do.ki napisał:

        > Nie widzisz, ze matka daje ci do zrozumienia, ze juz doroslas i pora isc na
        swo
        > je?
        >
        > Jestes niekonsekwentna w swoich postach.
        >
        > > Rodzice nas akceptują jako małżeństwo, ale uważają ze jak u nich mieszkam
        > y to
        > > mam y duuuużą pomoc
        >
        > I slusznie uwazaja.
        >
        > > płącimy opłąty, jakbyśmymieszkali u kogoś obcego
        >
        > No to chyba nie ma problemu z wyprowadzeniem sie do "obcego"? Nie bedzie
        drozej
        > .
        >
        > > Wynająć mozemy ale jak nagle straci mąz pracę to co?
        >
        > To poszuka sobie nastepnej.
        >
        > > Co myśłicie o tym?
        >
        > Mysle, ze bardzo odpowiada Ci pasozytnictwo i niebranie odpowiedzialnosci za
        > siebie. To wygodne, prawda? A jeszcze troche pouzalac sie nad soba na forum,
        > zawsze znajdzie sie glupek/glupia, co ci przyklasnie. I tak to sie toczy.
        Mysle
        > ,
        > ze moze liczysz, ze rodzicow nagly szlag trafi. Po podziale spadku po prostu
        > rozlokujesz sie w mieszkaniu i juz.
        >
        > smutne



        do mnie to może było?
        za nic w życiu nie chciałbym mieszkać po śmierci rodziców w tej brudenj
        zapuszczonej przez nich chałupie!
        sprzątam można całe dnie i tak nie widać ze cokolwiek sprzatnięte.
        Ja czekam na to aż znajdziemy pracę wraz z mężem i będzie nas stać na kredyt, i
        odrazu wyprowadzę się i nigdy rodziców nie odwiedzę.My się bardzo męczymy
        mieszkając z nimi.Ale gdzie mamy iśc, wynajęcie to koszt ok tysiąc, połtora
        tysiaca, ja nie pracuję, siedzę w domu z dzieckiem, mąż ma wypłątę tyle co
        wynajęcie, a gdzie tu zjeśc, ubrać się.
        Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt błby nie większy niż 500 za czynsz a
        to róznica.Tyl epłacimy za sam czynsz rodzicom, to chyba nie powiesz ze
        pasożytujemy? a i prąd i gaz też płacimy. Płacimy tyle co całe mieskzanie, a
        zajmujemy tylko 7m2
        • redudek mama500 22.11.05, 17:48
          napisałam na priv
        • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 17:49
          Wy niektóre to życia nie znacie, urodziły się w Chrabiowskich rodzinach,
          wszystkie kasiaste, usamodzielnione, my zapier... z mężem przed małżeństwem
          całe dnie (ja na czarno więc można powiedziec ze nie pracowąłąm, bo mi się nic
          nie należy z Zusu), odkładaliśmy kasę na mieszkanie ale co odłożysz, 100, czy
          200 miesiacznie to ile lat możesz zbierac na swoje M? pewnie ze 150 lat to
          bysmy kupili.
          A kiedy zaszłam w ciąże zwolnili mnie i męża.HA! no i martwcie sie sami.To co
          miałam ciążę usunąc? czy wszystcy mieliśmy się powiesic? Mąz znalazł po pół
          roku pracę (miał zasiłek)i do tej pory pracuje a ja siedzę w domu i ryczę.Nie
          da rady się oderwać od dna. Mąż zapier... 7 dni w tyg po 10,11h. A zarabia
          trochę ponad tysiąć
          • beata132 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:06
            Nie urodziłam się w HRABIOWSKIEJ rodzinie i też musiałam pracować na to co mam.
            Mój M pracuje na 2 etaty, bo mi po urodzeniu dziecka nie przedłużono umowy.
            Jednak przez myśl by mi przeszło zwalać sie na głowę rodziców. Bozia rączki
            dała, to do roboty. Jak chłop chce to robotę znajdzie. Przyznaję, że kobiecie
            jest trudniej.

            Poza tym jak można coś takiego napisać o swoich rodzicach:

            "za nic w życiu nie chciałbym mieszkać po śmierci rodziców w tej brudenj
            zapuszczonej przez nich chałupie!
            sprzątam można całe dnie i tak nie widać ze cokolwiek sprzatnięte.
            Ja czekam na to aż znajdziemy pracę wraz z mężem i będzie nas stać na kredyt, i
            odrazu wyprowadzę się i nigdy rodziców nie odwiedzę.My się bardzo męczymy
            mieszkając z nimi.Ale gdzie mamy iśc, wynajęcie to koszt ok tysiąc, połtora
            tysiaca, ja nie pracuję, siedzę w domu z dzieckiem, mąż ma wypłątę tyle co
            wynajęcie, a gdzie tu zjeśc, ubrać się.
            Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt błby nie większy niż 500 za czynsz a
            to róznica.Tyl epłacimy za sam czynsz rodzicom, to chyba nie powiesz ze
            pasożytujemy? a i prąd i gaz też płacimy. Płacimy tyle co całe mieskzanie, a
            zajmujemy tylko 7m2"

            Powtarzam jeśli byłoby mi tak źle jak to opisujesz to jazda na wynajęte a nie
            psy na rodzicach wieszacie. Gdybym miała tak rozpuszczoną, roszczeniową córkę,
            to pogonilabym ją z chaty gdzie pieprz rośnie. Dziwię się, że jeszcze tego nie
            zrobili.
            • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:10
              beata132 napisała:

              > Powtarzam jeśli byłoby mi tak źle jak to opisujesz to jazda na wynajęte a nie
              > psy na rodzicach wieszacie. Gdybym miała tak rozpuszczoną, roszczeniową córkę,
              >
              > to pogonilabym ją z chaty gdzie pieprz rośnie. Dziwię się, że jeszcze tego
              nie
              > zrobili.


              może zdanie byś zmieniła gdybymś posłuchała co mmówi do mnei własna matka.
              Takie traktowanie córki to i ja ją tak traktuję, nie rozumiesz....
              Poza tym własna matka mnie okrada, co ja moge o niej pomyślec?
              ż lodówki mi kradnie, p[ieniądze nie oddaje które jej pożyczyłam i w zywe oczy
              kłamie ze to nie ona. Uwierz mi ze gdybym miała za co nie przeszkadzłąbym jej.
              • beata132 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:19
                Albo się wyprowadzicie albo dalej będziecie tam mieszkać i narzekać na swój
                los. Wybór należy do Was.
                Nie zrozum mnie źle ja Wam życzę jak najlepiej, ale znam wiele małżeństw, które
                mają więcej niż jedno dziecko i tylko M pracuje a jednak jakoś sobie radzą i
                mieszkają na swoim.
              • kosmitos Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:23
                nie urodziłam się w bogatej rodzinie, mój mąż też nie; oboje pracujemy i nikt
                na rodzicach nie wisi; a poza tym trzeba myśleć co się robi-nie zachodzi się w
                ciążę jeśli warunki zupełnie na to nie pozwalają; dziecko to nie zabawka, a w
                domu, gdzie panuje taka atmosfera trudno zadbać o rozwój emocjonalny dziecka,
                pomijając aspekty finansowe; i szczerze mówiąc śmieszą mnie twoje pretensje do
                losu czy do matki; ja sobie jakoś radzę a wcale nie zarabiam bardzo dużo i moi
                znajomi też; po prostu trzeba coś w życiu robić a nie marudzić; pomyśl
                logicznie-kto jest winny twojej sytuacji-tylko ty i nikt inny
          • do.ki Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:26
            > A kiedy zaszłam w ciąże zwolnili mnie i męża.HA! no i martwcie sie sami.To co
            > miałam ciążę usunąc?

            Nie. Nie zachodzic w ciaze, skoro nie stac cie na dzieci.
            • lila12 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:46
              Wiesz co jesteś śmieszna. Naprawdę niektóre odpowiedzi na tym forum aż źle się
              czyta.
              > Nie. Nie zachodzic w ciaze, skoro nie stac cie na dzieci.
              Argument za posiadaniem dzieci jest tylko taki: mieć pracę, mieszkanie, dobre
              zarobki. Osoby którym się nie powodzi nie powinny mieć mieć dzieci, bo nie są
              na tyle odpowiedzialne żeby je utrzymać. Tylko to się liczy w życiu: pieniądze?
              • do.ki Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:52
                > Tylko to się liczy w życiu: pieniądze?

                A skad? Pieniadze sa srodkiem do tego, zeby zrealizowac w swoim te rzeczy, ktore
                sie naprawde licza. Jednak z reguly jest tak, ze NAJPIERW musza byc pieniadze, a
                potem te wazne rzeczy. Nie na odwrot.

                > Osoby którym się nie powodzi nie powinny mieć mieć dzieci, bo nie są
                > na tyle odpowiedzialne żeby je utrzymać.

                Dokladnie tak.

                > Argument za posiadaniem dzieci jest tylko taki: mieć pracę, mieszkanie, dobre
                > zarobki.

                To nie jest argument za "posiadaniem dzieci". Przy okazji: dzieci sie nie
                "posiada", to nie sa sprzety. To jest argument za odpowiedzialnym, doroslym
                zyciem. Bycie odpowiedzialna, dorosla osoba jest warunkiem sine qua non bycia
                rodzicem.
                • mama500 do do.ki 22.11.05, 20:51
                  do.ki napisał:

                  > > Tylko to się liczy w życiu: pieniądze?
                  >
                  > A skad? Pieniadze sa srodkiem do tego, zeby zrealizowac w swoim te rzeczy,
                  ktor
                  > e
                  > sie naprawde licza. Jednak z reguly jest tak, ze NAJPIERW musza byc
                  pieniadze,
                  > a
                  > potem te wazne rzeczy. Nie na odwrot.
                  >
                  > > Osoby którym się nie powodzi nie powinny mieć mieć dzieci, bo nie są
                  > > na tyle odpowiedzialne żeby je utrzymać.
                  >
                  > Dokladnie tak.
                  >
                  > > Argument za posiadaniem dzieci jest tylko taki: mieć pracę, mieszkanie, d
                  > obre
                  > > zarobki.
                  >
                  > To nie jest argument za "posiadaniem dzieci". Przy okazji: dzieci sie nie
                  > "posiada", to nie sa sprzety. To jest argument za odpowiedzialnym, doroslym
                  > zyciem. Bycie odpowiedzialna, dorosla osoba jest warunkiem sine qua non bycia
                  > rodzicem.


                  a ktoś kto ma kase, moze nie być na tyle odpowiedzialny zeby wychowywac
                  dzieci, więc nie mow jak nie wiesz.
                  • aureliana Re: do do.ki 22.11.05, 20:59
                    ale posiadajac pieniadze mozna zapewnic dzieku jakis godny byt i normalne
                    dziecinstwo, dobre warunki do zabawy i nauki. trudno zapraszac kolegow,
                    kolezanki do mieszkania 3pokojowego, w ktorym mieszka niechetna i rozgoryczona
                    starsza pani i znerwicowani rodzice.
                    mama500 napisała:


                    >
                    > a ktoś kto ma kase, moze nie być na tyle odpowiedzialny zeby wychowywac
                    > dzieci, więc nie mow jak nie wiesz.
            • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 20:48
              do.ki napisał:

              > > A kiedy zaszłam w ciąże zwolnili mnie i męża.HA! no i martwcie sie sami.T
              > o co
              > > miałam ciążę usunąc?
              >
              > Nie. Nie zachodzic w ciaze, skoro nie stac cie na dzieci.


              Ty też nie powinnaś uprawiac seksu, ja mam endometrioze i musiałam urodzic.
        • do.ki Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 18:25
          > za nic w życiu nie chciałbym mieszkać po śmierci rodziców w tej brudenj
          > zapuszczonej przez nich chałupie!
          > sprzątam można całe dnie i tak nie widać ze cokolwiek sprzatnięte.

          To sie wynies.

          > Ja czekam na to aż znajdziemy pracę wraz z mężem i będzie nas stać na kredyt,
          i odrazu wyprowadzę się i nigdy rodziców nie odwiedzę.

          Aha, czekasz, powiadasz. A czy poza czekaniem to cos jeszcze robisz, zeby te
          prace dostac? A czy cokolwiek umiesz, poza narzekaniem oczywiscie?

          > Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt błby nie większy niż 500 za czynsz a
          > to róznica.

          Taaak? A kredyt, na ktory liczysz to sam sie splaci?
          • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 20:47
            do.ki napisał:

            > > za nic w życiu nie chciałbym mieszkać po śmierci rodziców w tej brudenj
            > > zapuszczonej przez nich chałupie!
            > > sprzątam można całe dnie i tak nie widać ze cokolwiek sprzatnięte.
            >
            > To sie wynies.
            >
            > > Ja czekam na to aż znajdziemy pracę wraz z mężem i będzie nas stać na kre
            > dyt,
            > i odrazu wyprowadzę się i nigdy rodziców nie odwiedzę.
            >
            > Aha, czekasz, powiadasz. A czy poza czekaniem to cos jeszcze robisz, zeby te
            > prace dostac? A czy cokolwiek umiesz, poza narzekaniem oczywiscie?
            >
            > > Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt błby nie większy niż 500 za czyn
            > sz a
            > > to róznica.
            >
            > Taaak? A kredyt, na ktory liczysz to sam sie splaci?

            nie kredyt sie sam nie spłaci, no chyba umiesz czytac, i dobrze widzisz literki
            ze my nie mamy kredytu bo mamy nza małe dochody, logiczne?
            stac nas na 500-600 tylko miesiacznie, kredyt wynosi więcej, więc nie mozemy
            kupic sobie mieszkania.
            Czytaj logicznie.
            • do.ki Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 22:17
              > nie kredyt sie sam nie spłaci, no chyba umiesz czytac, i dobrze widzisz literki
              > ze my nie mamy kredytu bo mamy nza małe dochody, logiczne?

              No dobrze, ale jak twoje dochody wzrosna, to co? Wzrosna az o tyle, zeby placic
              raty? Toz to bedzie wzrost o wiecej niz 100%, prawda? Marzycielka?
              • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 22:19
                do.ki napisał:

                > > nie kredyt sie sam nie spłaci, no chyba umiesz czytac, i dobrze widzisz l
                > iterki
                > > ze my nie mamy kredytu bo mamy nza małe dochody, logiczne?
                >
                > No dobrze, ale jak twoje dochody wzrosna, to co? Wzrosna az o tyle, zeby
                placic
                > raty? Toz to bedzie wzrost o wiecej niz 100%, prawda? Marzycielka?


                myle ze przynajmniej o 200% bo o 100% wiećej to kredyt samochodowy tylko moga
                nam dać.
        • vharia Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 22:50
          mama500 napisała:
          My się bardzo męczymy
          > mieszkając z nimi.
          No więc oni tez sie pewnie meczą, to chyba oczywiste?

          Ale gdzie mamy iśc, wynajęcie to koszt ok tysiąc, połtora
          > tysiaca, ja nie pracuję, siedzę w domu z dzieckiem, mąż ma wypłątę tyle co
          > wynajęcie, a gdzie tu zjeśc, ubrać się.
          > Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt byłby nie większy niż 500 za czynsz a
          > to róznica.
          A kredyt to co, sam sie będzie spłacał? Nie wystarczy go dostać, trzeba jeszcze
          płacić raty a jak nie, to bank nie bedzie miał 5% tych skrupułów co matka, tylko
          chatę zlicytuje (zabezpieczenie hipoteczne) a Was na ulicę wystawi. Więc do tych
          500 dodaj ratę, to wyjdzie i tak ponad 1000, lekko licząc. Plus rózne liczniki.


          Tyl epłacimy za sam czynsz rodzicom, to chyba nie powiesz ze
          > pasożytujemy? a i prąd i gaz też płacimy. Płacimy tyle co całe mieskzanie, a
          > zajmujemy tylko 7m2

          No ale 500 plus liczniki, to ciągle nie 1500, nie? I ta różnica, to jest to, co
          DZIĘKI RODZICOM zaoszczędzacie każdego miesiąca. Ta "żadna pomoc" o której
          piszesz. Wynajmowałam, płacąc horrendalne czynsze, potem zaczęliśmy spłacać
          kredyt i żeby dać radę kilka lat oszczędzałam nie na ciuchach, kosmetykach i
          kinie, tylko na ż a r c i u. Dla nas z mężem i dla naszego dziecka. Więc wyobraz
          sobie, że wiem ile kosztują wynajmy i kredyty. Jak czytam, ze komuś rodzice "nie
          udzielają żadnej pomocy" bo u nich mieszka, to mnie czyści.
          • sunflower Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 22:59
            Brak ambicji, honoru, dobrego wychowania, kultury osobistej.
            Pasozytnictwo i przekonanie, ze "mi sie nalezy".
            Fuj.

            Tez mam takich w rodzinie.
            • vharia Re: dlaczego tak jest? to proste. 22.11.05, 23:04
              Jedyne, co mozna złego powiedzieć o tych matkach, to że nie umiały córek wychować.
          • mama500 Re: dlaczego tak jest? to proste. 23.11.05, 07:18
            mama500 napisała:
            My się bardzo męczymy
            > mieszkając z nimi.
            No więc oni tez sie pewnie meczą, to chyba oczywiste?

            Ale gdzie mamy iśc, wynajęcie to koszt ok tysiąc, połtora
            > tysiaca, ja nie pracuję, siedzę w domu z dzieckiem, mąż ma wypłątę tyle co
            > wynajęcie, a gdzie tu zjeśc, ubrać się.
            > Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie to koszt byłby nie większy niż 500 za czynsz
            a
            > to róznica.
            A kredyt to co, sam sie będzie spłacał? Nie wystarczy go dostać, trzeba jeszcze
            płacić raty a jak nie, to bank nie bedzie miał 5% tych skrupułów co matka, tylko
            chatę zlicytuje (zabezpieczenie hipoteczne) a Was na ulicę wystawi. Więc do tych
            500 dodaj ratę, to wyjdzie i tak ponad 1000, lekko licząc. Plus rózne liczniki.




            no tak, ale jak weźmiemy kredyt to znaczy ze zarobki wzrosną przynajmniej 200%
            i wtedy i 1,5 tys będzie w miarę.Dopóki nie ma kredytu to i nie ma zdolności
            kredytowej, jasne?







            Tyl epłacimy za sam czynsz rodzicom, to chyba nie powiesz ze
            > pasożytujemy? a i prąd i gaz też płacimy. Płacimy tyle co całe mieskzanie, a
            > zajmujemy tylko 7m2

            No ale 500 plus liczniki, to ciągle nie 1500, nie? I ta różnica, to jest to, co
            DZIĘKI RODZICOM zaoszczędzacie każdego miesiąca. Ta "żadna pomoc" o której
            piszesz. Wynajmowałam, płacąc horrendalne czynsze, potem zaczęliśmy spłacać
            kredyt i żeby dać radę kilka lat oszczędzałam nie na ciuchach, kosmetykach i
            kinie, tylko na ż a r c i u. Dla nas z mężem i dla naszego dziecka. Więc wyobraz
            sobie, że wiem ile kosztują wynajmy i kredyty. Jak czytam, ze komuś rodzice "nie
            udzielają żadnej pomocy" bo u nich mieszka, to mnie czyści.
            • vharia Re: dlaczego tak jest? to proste. 23.11.05, 15:13
              mama500 napisała:

              >
              > no tak, ale jak weźmiemy kredyt to znaczy ze zarobki wzrosną przynajmniej
              200%
              > i wtedy i 1,5 tys będzie w miarę.Dopóki nie ma kredytu to i nie ma zdolności
              > kredytowej, jasne?

              Dopóki nie ma zdolności kredytowej a nie ma mamusi, u której się pomieszkuje,
              to trzeba mieszkać w zasranych ruderach/zagrzybiałych norach odejmując sobie od
              ust, zeby mieć na te nory. Chyba, ze ktoś gustuje w mostach miejskich lub
              dworcu centralnym. A jak można u matki, to wypadałoby to docenić, nawet jeśli
              na tle wybuchają sprzeczki i widać, ze rodzice mają juz dość. Jasne?
    • edytkus Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 18:57
      mama500 napisała:

      >
      > Kiedy odwiedza nas moja siostra z mężem i dziećmi, moi rodzice zapraszają ich
      > do swojego pokoju a my siedzimy oosobno.Z drugą siostrą jest podobnie.
      > Wczoraj właśnie przyjechali, mama robiła obiad, częstowali się nas nie
      > zaprosiła

      Mieszkamy z tesciowa pod jednym dachem, placimy za mieszkanie plus wszelkie oplaty. Gdy
      rodzenstwo meza przyjezdza, tesciowa takze robi im obiad i nas nie zaprasza. Nie widze w tym
      zadnego problemu, dlaczego mialaby nas zapraszac? My jej tez nie zapraszamy gdy mamy gosci. Skor
      tak Ci to przeszkadza dlaczego sama nie wpadniesz z wizyta? Zastanawia mnie dlaczego Twoje
      rodzenstwo Was nie odwiedza przy okazji wizyt u matki?
      • mama500 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:53
        edytkus napisała:

        > mama500 napisała:
        >
        > >
        > > Kiedy odwiedza nas moja siostra z mężem i dziećmi, moi rodzice zapraszają
        > ich
        > > do swojego pokoju a my siedzimy oosobno.Z drugą siostrą jest podobnie.
        > > Wczoraj właśnie przyjechali, mama robiła obiad, częstowali się nas nie
        > > zaprosiła
        >
        > Mieszkamy z tesciowa pod jednym dachem, placimy za mieszkanie plus wszelkie
        opl
        > aty. Gdy
        > rodzenstwo meza przyjezdza, tesciowa takze robi im obiad i nas nie zaprasza. N
        > ie widze w tym
        > zadnego problemu, dlaczego mialaby nas zapraszac? My jej tez nie zapraszamy gd
        > y mamy gosci. Skor
        > tak Ci to przeszkadza dlaczego sama nie wpadniesz z wizyta? Zastanawia mnie dl
        > aczego Twoje
        > rodzenstwo Was nie odwiedza przy okazji wizyt u matki?

        matka nie pozwala zebym nawet rozmawiala ze swoją siostrą. Jak chce pogadac, to
        zaraz awanturuje się i siostry sie pyta albo do mnie przyjechałaś albo do nich.
        I trzaska drzwiami, rozumiesz?
    • sakada Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:04
      Wiecie co? Ja rozumiem - najpierw chata, praca, pieniądze a dopiero potem
      dzieci. Jednak ta rodzicielka, o której mowa w głównym poście - żal gardło
      ściska. To jest matka? Wszyscy się zgadzamy, że nie należy żerować na
      rodzicach, ale bycie matką nie kończy się w chwili, gdy dziecku stuknie 18 rok
      życia. Zachowanie tej "matki" jest dla mnie niepojęte. Dla autorki postu mam
      jedną radę: wyprowadzić się za WSZELKĄ cenę. I z mamusią zerwać stanowczo
      kontakt.
      • sineira Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:13
        Śmieszne. Po prostu śmieszne. Jak można tak komuś siedzieć na głowie i jeszcze
        mieć pretensje? Matka nie ma obowiązku usługiwać swoim dzieciom do śmierci,
        opiekować się ich potomstwem, gotować i bóg wie, co jeszcze! Ona też zasługuje
        na własne życie i prywatność w SWOIM domu. Jak komuś źle, niech się weźmie do
        roboty, niech bierze dodatkowe prace, odłoży trochę grosza i niech się wynosi
        na swoje. Skoro ktoś się czuł na tyle dorosły, by wychodzić za mąż i rodzić
        dziecko, niech będzie w tej dorosłości konsekwentny.
        Pretensje autorki wątku uważam za wybitnie niesmaczne.
        • sakada Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:22
          Niemniej jednak osobiście nie wyobrażam sobie siebie za kilkanaście lat
          zachowującej się w taki sposób. Owszem - matka nic nie musi zapewniać swoim
          dorosłym dzieciom jeśli nie ma ochoty. Jednak to co czytam - wierzyć się nie
          chce...
          • sineira Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:36
            Znasz sytuację z opisu tylko jednej strony konfliktu. Podejrzewam, że rzeczona
            matka wcale nie jest taka zła, jak ja malują, tylko ma już po prostu dosyć
            pasożytów. Poświęciła dziecku ileś lat, liczyła na spokojną starość, a tu tylko
            patrzeć, jak ją dziecię otruje, żeby przejąc mieszkanie!
            • aureliana Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 19:51
              Dlaczego czegos po prostu nie wynajmiecie? skoro i tak wszystkie oplary u matki
              oplacacie wy?
              matka nie zachowuje sie supe, ale walsnie, znamy tylko jedna strone. poza tym,
              troche trudno sie dziwic, chcialaby na starosc pobyc sama, posprowadzac facetow(
              dlaczego nie?) i nawet nie moze swobonie uprawiac seksu bo za sciana ma dziecko,
              obcego faceta( meza corki) i wnuczke.
            • sakada Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:00
              Tego, czy matka jest faktycznie taka, jak się ją wyżej opisuje podejrzewam nie
              da się zweryfikować. Bazuję na tym, co czytam. Każdemu może powinąć się noga.
              Kiedy moje dziecko/dzieci będą dorosłe nadal będę oferować im swoją pomoc.
              Niekoniecznie materialną i zawsze podług moich możliwości, ale zaoferuję. Takie
              zachowanie rodzica uważam (zaznaczam - JA uważam) za oczywiste i słuszne.
              • do.ki Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:02
                > Niekoniecznie materialną i zawsze podług moich możliwości, ale zaoferuję. Takie
                > zachowanie rodzica uważam (zaznaczam - JA uważam) za oczywiste i słuszne.

                Naturalnie, ale jak sama zauwazylas, matka pozostaje matka. Zadanie matki to nie
                tylko pomagac i wspierac, ale tez zganic i skorygowac, gdzie trzeba. Byc moze
                matka widzi, ze corka nic nie robi, by poprawic swoj los i w ten sposob wypycha
                ja z gniazda, zreszta slusznie?
                • sakada Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:14
                  Być może, ale z postu autorki wynika coś wręcz przeciwnego. Wspomnianą matkę
                  nie obchodzą losy córki - bo nie i koniec. To uważam za naganne. Autorka
                  przecież nie żyje wraz z rodziną na koszt matki - rodzina zapewnia sobie byt.
                  Jedynym mankamentem jest tutaj wspólne mieszkanie. I dlatego radzę autorce jak
                  najszybciej poszukać własnego.
          • mama_debiutantka wiesz sakada 22.11.05, 23:28
            to jednak jest różnica między "chcieć" a "nie mieć wyjścia"

            > Niemniej jednak osobiście nie wyobrażam sobie siebie za kilkanaście lat
            > zachowującej się w taki sposób. Owszem - matka nic nie musi zapewniać swoim
            > dorosłym dzieciom jeśli nie ma ochoty. Jednak to co czytam - wierzyć się nie
            > chce...
    • danusia24 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:00
      Oj dziewczyny - jak zawsze - babska solidarność. Fakt każda ma może z was
      troche racji - ale może choć trochę zrozumienia, współczucia - czy po prostu
      zwykłej życzliwości - smutne to kiedy czytam jak potraficie podbudować. Sposób
      w jaki to robicie .... . No ale zawsze można się dowartościować.
      • do.ki Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:07
        > ale może choć trochę zrozumienia, współczucia

        W zadnym wypadku, gdyz zrozumienie i wspolczucie utrwalaja takie patologiczne
        zachowania jak siedzenie na glowie rodzicom. Pasozytnictwo trzeba tepic.

        > smutne to kiedy czytam jak potraficie podbudować. Sposób
        > w jaki to robicie .... . No ale zawsze można się dowartościować.

        O, jest staly fragment gry: krytyka=dowartosciowywanie sie. Tylko ze tu nie o to
        chodzi.
    • mamapiotra Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:03
      jak dla mnie to horror w tramkach. jak można być taką matką? współczuje rodziny.
      • mama500 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:56
        jak przychodzi do mnie przyjaciólka i widzi co się dzieje to az mi poweidziała
        wspólczuję Ci i uciekła.Jak ja pragnę się wyprowadzic, ael nie mogę bo nie mam
        tyle kasy na wynajęcie, nikt nam nie wynajmie za 500-600 w Warszawie mieszkania.
        • mama_kotula Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 02:01
          A ja mam sugestię: myśl sobie o swojej matce co chcesz. Niech nawet będzie to dla ciebie złodziejka, głupia dziwa, która sobie kochanków sprowadza i tylko czyha na to, aby ci zatruć życie. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale jak zwykle leży gdzieś pośrodku... Ale moim zdaniem: forum publiczne to NIE jest miejsce, gdzie można w tak ohydny sposób szkalować swoją rodzinę.
        • kosmitos Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 15:02
          to wynajmij pod Warszawą a nie rób z siebie hrabiny co to musi w dużym mieście
          mieszkać, bo kosmetyczka i fryzjerka blisko; jak się nie ma kasy to nie należy
          porywać się z motyką na słońce
    • syla113 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:31
      to chore , moze maja zal z przeszlosci ?albo faktycznie maja dosc, ale
      najbardziej mnie zszokowalo ze nie wpuszczaja dziecka do swojego pokoju ,
      wyrodni rodzice i dziadkowie
      • mama500 Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 20:59
        syla113 napisała:

        > to chore , moze maja zal z przeszlosci ?albo faktycznie maja dosc, ale
        > najbardziej mnie zszokowalo ze nie wpuszczaja dziecka do swojego pokoju ,
        > wyrodni rodzice i dziadkowie

        wiesz co , dziecko się kładzie na podłodze,bo chce wejsc do pokoju(ma taki
        poprostu humor) i jest za małe żeby mu wytłumaczyć ze nie można wchodzić bo
        babcia nienawidzi Cię, ale jak już wejdzie to zaraz go wypędza, bo a to pózno
        (17 godz) a to za wcześnie rano (o 11) a to pora obiadowa i takie wykopywanie
        dziecka. A przed ludźmi to udaje ze ona tak kocha wnuczka.
        • sineira Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:13
          Spróbuj sobie wyobrazić odwrotną sytuację - że Twoja mama np. adoptowała
          dziecko. I co, chciałabyś, żeby Ci CUDZE dziecko właziło do pokoju wedle
          uznania, brudziło, bałaganiło, hałasowało nad głową??? Co z tego, że to
          wnuczek? To nie jest JEJ dziecko, tylko TWOJE!
          Twoja mama ma prawo do prywatności, do odpoczynku i NIE MUSI być na każde
          zawołanie Twoje i Twojego dziecka.
          Można kogoś kochać, ale jednocześnie nie chcieć przebywać z tą osobą 24 godziny
          na dobę. Czy tak trudno to zrozumieć?
    • kalina_p wytłumacz mi, prosze: 22.11.05, 21:04
      dlaczego zdecydowaliscie sie świadomie (mniemam) na dziecko wiedząc, że nie
      macie gdzie mieszkac i będziecie zmuszeni mieszkac z rodzicami?

      Bo zrozumialabym to, gdyby bylo dobre uklady, wtedy faktycznie, z rodzicami
      moze nawet milo.

      Albo zrozumialabym, gdyby nagle sie wam pogorszyla sytuacja materialna i trzeba
      było przeprowadzic sie do rodziców.

      Ale tak zupelnie świadomie zamieszkac razem z mama, akoro sa takie uklady, i w
      dodatku miec dziecko? Dlaczego? Po co Wam to bylo?
      Nie lepiej bylo poczekać, az sie sytuacja fonansowa ustabilizuje, weźmiecie
      kredyt, czy bedzie Was stac na wynajem?
      • aureliana Re: wytłumacz mi, prosze: 22.11.05, 21:06
        kalina, bo wiesz...."to nie jest najwazniejsze. najwazniejsza jest milosc miedzy
        miskiem i koteczkiem i z tego musi byc dziecko", bo oni bardzo chca i juz!
        przeciez pieniadze nie sa najwazniejsze... noz sie w kieszeni otwiera jak widze
        jak ludzie sie sami wkopuja w takie sytuacje...

        kalina_p napisała:

        > dlaczego zdecydowaliscie sie świadomie (mniemam) na dziecko wiedząc, że nie
        > macie gdzie mieszkac i będziecie zmuszeni mieszkac z rodzicami?
        >
        > Bo zrozumialabym to, gdyby bylo dobre uklady, wtedy faktycznie, z rodzicami
        > moze nawet milo.
        >
        > Albo zrozumialabym, gdyby nagle sie wam pogorszyla sytuacja materialna i trzeba
        >
        > było przeprowadzic sie do rodziców.
        >
        > Ale tak zupelnie świadomie zamieszkac razem z mama, akoro sa takie uklady, i w
        > dodatku miec dziecko? Dlaczego? Po co Wam to bylo?
        > Nie lepiej bylo poczekać, az sie sytuacja fonansowa ustabilizuje, weźmiecie
        > kredyt, czy bedzie Was stac na wynajem?
        • galela Re: wytłumacz mi, prosze: 22.11.05, 22:03
          Jak to "cudze dziecko"? To przecież chyba o wnuczka chodzi? Poza tym, czy nie
          można mieć spokojnej starości u boku córki? Z tego co wiem to wiele starszych
          osób marzy o tym by zestarzeć się u boku dzieci. A jeśli mówimy tu o siedzeniu
          na głowie rodzicom, to czym jest opieka nad starszymi rodzicami? Też siedzeniem
          na głowie? Więc niech wszyscy idą do domu starców, gdy przyjdzie ich pora.
          Rodzinę zakłada sie na całe życie a nie do któregoś momentu. I oczywiście
          dorosłe dzieci powinny się usamodzielniać, ale w tym usamodzielnianiu niekiedy
          trzeba im pomóc. Tymczasem w mojej dużej rodzinie w prawie każdym domu
          mieszkają rodzice z którymś ze swoich dorosłych dzieci i jego rodziną. B o
          t a k c h c ą. I nawet niektórzy się kłócą z teściami bo każdy chce mieć
          Młodych przy sobie. Bo kochają swoje dzieci i swoje wnuki i chcą być blisko
          nich. Zawsze. Nie tylko do osiemnastki.
          • kalina_p ale nie wszyscy chca! 22.11.05, 22:08
            wiele osób chce i ma prawo do tego, żeby pomieszkac sobie samemu, po odchowaniu
            dzieci.
          • do.ki to jest inna rozmowa 22.11.05, 22:14
            galela napisała:

            > Jak to "cudze dziecko"? To przecież chyba o wnuczka chodzi? Poza tym, czy nie
            > można mieć spokojnej starości u boku córki? Z tego co wiem to wiele starszych
            > osób marzy o tym by zestarzeć się u boku dzieci. A jeśli mówimy tu o siedzeniu
            > na głowie rodzicom, to czym jest opieka nad starszymi rodzicami? Też siedzeniem
            >
            > na głowie? Więc niech wszyscy idą do domu starców, gdy przyjdzie ich pora.
            > Rodzinę zakłada sie na całe życie a nie do któregoś momentu. I oczywiście
            > dorosłe dzieci powinny się usamodzielniać, ale w tym usamodzielnianiu niekiedy
            > trzeba im pomóc. Tymczasem w mojej dużej rodzinie w prawie każdym domu
            > mieszkają rodzice z którymś ze swoich dorosłych dzieci i jego rodziną. B o
            > t a k c h c ą. I nawet niektórzy się kłócą z teściami bo każdy chce mieć
            > Młodych przy sobie. Bo kochają swoje dzieci i swoje wnuki i chcą być blisko
            > nich. Zawsze. Nie tylko do osiemnastki.

            Nie mam nic przeciwko temu, zeby moj stary i byc moze zniedoleznialy rodzic
            mieszkal U MNIE. Jest moim obowiazkiem zapewnic rodzicom opieke na starosc w tej
            czy innej formie. Rodzicom to sie nalezy, a mnie od rodzicow juz nic sie nie
            nalezy, bo doroslem i szwoje juz wzialem w dziecinstwie. Wiem, ze mi pomoga,
            jesli bede w potrzebie, ale to dranstwo naduzywac milosci i dobroci rodzicow. I
            autorka watku powinna, zamiast jeczec na forum, dolozyc staran zeby zmienic
            obecna sytuacje, TAKZE kosztem wlasnej wygody.

            Nie widzisz roznicy pomiedzy mlodymi, ktorzy mieszkaja u rodzicow a rodzicami,
            ktorzy mieszkaja u dzieci?
          • sineira Re: wytłumacz mi, prosze: 23.11.05, 17:27
            > Jak to "cudze dziecko"? To przecież chyba o wnuczka chodzi?
            No własnie - wnuczka. czyli cudze dziecko. Swoje dzieci ta pani już odchowała.
            Praca domowa odrobiona. Koniec. Wnuczką może się zająć EWENTUALNIE. Może, ale
            nie ma takiego obowiązku!

            > I oczywiście dorosłe dzieci powinny się usamodzielniać, ale w tym
            > usamodzielnianiu niekiedy trzeba im pomóc.
            Pomóc nie znaczy robić wszystko za dzieci. Dzieci są dorosłe i powinny same za
            siebie odpowiadać i same o siebie zadbać, a nie do końca zycia wisieć matce na
            szyi niczym pijawki. A jesli nie potrafią sie usamodzielnić lub im sie nie
            chce, to nie mają najmniejszego prawa narzekać. Zasada jest prosta - korzystasz
            z czyjejś łaski - kładź uszy po sobie.

            > mieszkają rodzice z którymś ze swoich dorosłych dzieci i jego rodziną. B o
            > t a k c h c ą.
            No właśnie - bo tak chcą. A gdyby nie chcieli to co? Zabronisz? Nie muszą
            chcieć. Może im sie to znudzić, mogą zapragnąć spokoju. Ich święte prawo.

            > Bo kochają swoje dzieci i swoje wnuki i chcą być blisko Zawsze. Nie tylko do
            > osiemnastki.
            To jakaś nowa forma niewolnictwa??? Wyobraź sobie, że nie każdy uwielbia żyć na
            kupie z całą rodziną, nie każdy uwielbia oglądać swoich bliskich 24 godziny na
            dobę, nie każdy uwielbia mieć dookoła siebie gromady wrzeszczących dzieci.
            Życie w stadzie nie ma nic wspólnego z miłością!
    • mamapiotra Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:36
      spróbuj jednak poszukać taniego mieszkania do wynajęcia. okazje sie zdarzają nawet we warszawie. trzeba próbować i nie poddawać się.
      • redudek Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:52
        wynajęte mieszkanie trzeba będzie wcześniej czy pózniej opóścić i co wtedy pod
        most,bo meldunku stałego napewno już nie będę miała?
        Mieszkania na wynajem w W-wie są koszmarnie drogie,razem z opłatami czynsz,prąd
        nie wiem czy 2 tys mies wystarczy.Wolę dzieciom wpłacić na książeczkę a nie
        nabijac komuś kieszeń.
        • aureliana Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 22:00
          ze co???
          ale to jzu twoj problem skad ty wezmiesz kase na ksiazeczke dzieci, a nie twojej
          matki!!!!
          poza tym, ja rok temu wynajmowalam dwupokojowe mieszkanie w warszawie za 900zl z
          oplatami, nie wiem skad ty takie ceny bierzesz.

          redudek napisała:

          > wynajęte mieszkanie trzeba będzie wcześniej czy pózniej opóścić i co wtedy pod
          > most,bo meldunku stałego napewno już nie będę miała?
          > Mieszkania na wynajem w W-wie są koszmarnie drogie,razem z opłatami czynsz,prąd
          >
          > nie wiem czy 2 tys mies wystarczy.Wolę dzieciom wpłacić na książeczkę a nie
          > nabijac komuś kieszeń.
        • kalina_p tak? 22.11.05, 22:10
          a moi znajomi wynajmuja piekne, 2 pokojowe mieszkanie na Ochocie za 1100zł,
          czynsz płaci właściciel, oni tylko prąd.
          Może źle szukasz?
          • aureliana Re: tak? 22.11.05, 22:11
            no wlasnie ja tez wynajmowalam na ochociesmile)) co prawda piekne nie bylo, ale nie
            o to przecie chodzi, zylo sie ok i wszystko dzialalo. moze autorka chce w jakims
            supernowym budownictwie mieszkac( chociaz wynajem tez ponizej 2tys spokojnie0.
            zdecydowanie zle szuka.
          • mama500 Re: tak? 22.11.05, 22:17
            kalina_p napisała:

            > a moi znajomi wynajmuja piekne, 2 pokojowe mieszkanie na Ochocie za 1100zł,
            > czynsz płaci właściciel, oni tylko prąd.
            > Może źle szukasz?

            tyle to moge zaplacic ale za dwa miesiace.Inaczej nie mam z czego.
            • kalina_p to inne mieszkanie moze??? 22.11.05, 22:25
              skoro za duzo 1100 za 2 pokoje na Ochocie, to może wynajmij 1 pokój na Włochach
              czy Ursusie, albo w Wawrze za 500-600?
              • mama500 Re: to inne mieszkanie moze??? 23.11.05, 07:13
                kalina_p napisała:

                > skoro za duzo 1100 za 2 pokoje na Ochocie, to może wynajmij 1 pokój na
                Włochach
                >
                > czy Ursusie, albo w Wawrze za 500-600?

                ok zgodzę wynajmę i pod Warszawą pokój za 500-600 ale to nie wszystko a opłaty
                dodatkowe? a bilet dojazdowy do pracy? na 1000 znów się skończy.
                • mama_kotula Re: to inne mieszkanie moze??? 23.11.05, 10:31
                  Wiesz co? Tak czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że ty po prostu lubisz sobie pomarudzić. To be, tamto be, wszystko be, a ja taka biedna jestem...
                  • redudek Re:nie 23.11.05, 10:39
                    Ja nie jestem biedna,chciałam żeby mama500 wiedziała że są tacy co mają
                    podobnie jak ona.A tu się dyskusja rozpoczęła to poprostu wyrażam swoje zdanie
                    i nie oczekuję od nikogo litowania tylko chcę wam uświadomić że nie każdy może
                    mieszkać oddzielnie,bo różnie w życiu się układai nie każdy ma możliwości i
                    predyspozycje aby mieć własne M.
                    • mama500 Re:nie 23.11.05, 12:53
                      redudek napisała:

                      > Ja nie jestem biedna,chciałam żeby mama500 wiedziała że są tacy co mają
                      > podobnie jak ona.A tu się dyskusja rozpoczęła to poprostu wyrażam swoje
                      zdanie
                      > i nie oczekuję od nikogo litowania tylko chcę wam uświadomić że nie każdy
                      może
                      > mieszkać oddzielnie,bo różnie w życiu się układai nie każdy ma możliwości i
                      > predyspozycje aby mieć własne M.


                      nie przejmuj się one tylko gadają a tak naprawdę to nie wiadomo co się dzieję
                      poza netem. Każdy potrafii gadac,a jak nagle mąż i żona stracą pracę i nikt im
                      nie pomoże to ciekawe co by zrobili?
                      • kalina_p wiesz co? 23.11.05, 13:23
                        faktycznie tylko marudzisz. Co do Wawra - jest w Warszawie, wiec zwykły bilet
                        MZK.
                        A co do pomocy - jak sie cos złego w zyciu przytrafi, utrata pracy i niemożnośc
                        znalezienia innej, choroba, czy cos innego - mama pomoże, wiadomo. Wtedy wiem,
                        że nas przyjmie do domu i jakos sobie poradzimy. Ale to chyba co innego, niz z
                        góry zakładać, że będe sobie siedziec u mamuśki, bo mnie sie tak podoba,
                        prawda? Gdybyscie chociaż postarały sie cos zrobić, żeby sie wynieść - nie,
                        wszytsko źle, zero aktywności.
                        Współczuje bardzo waszym matkom, naprawdę! Biedne kobiety na starośc nie maja
                        czasu/niejsca dla siebie, odpoczunku, bo córcie im na głowie siedzą, razem z
                        mężami i dziećmi. Koszmar!
    • redudek Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:48
      Żal się robi jak się to czyta ,bo wszystkie tylko wynajmij,wyprowadz się,nie
      mieszkaj z rodzicami a dlaczego nie?,przecież ani mama500 ani ja nie pchaliśmy
      się na ten świat,matka nam nic nie zapewniłaa jeszcze jej tylko dawaj i
      dawaj.Czy wy nie rozumiecie że jakby było nas stać na wynajęcie mieszkania to
      napewno bank by dał nam kredyt i kupiłybyśmy sobie własne,bo mi np nie uśmiecha
      się pakować komuś grubą forsę za wynajem,tylko dlatego że mamusia paniusia
      życzy sobie mieszkać sama które nie było tylko dla niej.Mieszkania to ja się
      przed śmiercią może dorobię a na dzieci mogłoby być już za póżno.Ja mam 2
      pokoiki,synowie są w jednym a córcia z nami i nie widzę w tym problemu jak co
      niektórzy tutaj.Zawsze mogą iśc do kina lub do klubu z kolegami,nawet jak chcą
      zaprosić kogoś do domu zresztą często i tak ktoś do nich przychodzi na komputer
      i nie ma problemu.Ludzie w jeszcze gorszych warunkach mieszkają i żyją.
      Chociaż ja uważam że od matki mi się coś należy jednak ale nic od niej nie
      chcę,poradzę sobie spokojnie,mieszkając w tym mieszkaniu oczywiście, bo nie
      uważam żebym zwaliła się jej na głowę.
      • aureliana Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 21:58
        ja uwazam, ze porzadek jest taki:
        rodzice zapewnija nam byt, utrzymuja, pomagaja podczas studiow itp- inwestuja w
        nas(w jakikolwiek sposob, ubierajac nas, utrzymujac, dajac jesc), bo maja
        swiadomosc, ze potem to sie zwraca. ze potem to dzieci beda im pomagac. a nie
        zwalac sie na glowe. mamusia paniusia zyczy sobie mieszkac sama i jej sie nie
        dziwie. cale zycie mieszkala z toba, twoim obowiazkiem jest sie wyprowadzic,
        jezeli nie masz zyczliwych relacji z matka i jesli matka NIE chce zebys z nia
        mieszkala. teraz juz nie musi chciec, teraz jestes dorosla osoba. ja jej
        naprawde wspolczuje, chcialaby sobie jako staruszka poszalec, zaprosic kogos,
        robic cokolwiek- samemu, a nie z obcym facetem( twoim mezem) i wnukami(
        trojka!!!!). tobie nie usmiecha sie pakowac komus geby forsa tak samo jak twojej
        matce sie nie usmiecha mieszkac z dorosla nieudolna corka.
        a to wasze rodzenstwo? piszecie, ze odiwedza matke- czyli jakos sie dorobilo?? a
        jak twoja corka bedzie miala 16lat? wciaz bedzie mieszkac z wami w jednym
        pokoju? macie komputer a nie stac was na wynajem? jestem duuuuzo mlodsza od
        ciebie, ale nie do pomyslenia byloby dla mnie mieszkanie z rodzicami. nawet moi
        znajomi ze studiow( w warszawie), ktorzy sa warszawiakami z dziada pradziada-
        wynajmuja sobie mieszkanie, zeby rodzicow juz nie 'meczyc' i zaczac zyc na
        wlasny rachunek. a ja sie bardzo ciesze jak widze moch rodzicow planujacych co
        zrobic z moim i rodzenstwa pokojami, bo widze ze to im sprawia radosc. kiedys
        jakis psycholog sie wypowiadal na ten temat- ze jezeli po 25roku zycia dziecko
        jest wciaz finansowo uzaleznione od rodzicow to cos jest nie tak
        • redudek Aureliana i do ki 22.11.05, 22:20
          Czytacie nie uważnie a głos zabieracie,ja się nie skarżę na swoje dzieci jestem
          szczęsliwa że je mam i żeby im wpłacic na książeczki też MaM! właśnie ze chcę
          im dac jakiś start w życiu ,czego ja nie miałam.Matka mnie nie utrzymywała do
          25 roku życia!W 4 kl podstawówki jak sobie nie zrobiłam jedzenia to nie jadłam!
          jak sobie coś chciałam kupić to ją prosiłam żeby mi pożyczyła pieniądze a jak
          potem dał mi po cichu ojciec to matce musiałam oddawać!Do pracy szybko poszłam
          nie zdobywając żadnego wiekszego wykształcenia bo nie było mnie stac na książki
          i zeszyty,matka mi nie dała!Z praktyk z pieniędzy jeszcze musiałam matce połowę
          oddawać.Podpisałam wtedy na praktykach taką umowę że po skończeniu szkoły będę
          przez 3 lata u nich pracować,tylko po to żeby dostać takie stypendium do
          praktyk,większe pieniądze wtedy miałam,bo bez tego to płacili za praktyki
          grosze że matce nie miałabym co dać.Wstydziłam się jej jak cholera,nigdy nie
          miałam modnych ubrań,chociaż moi rodzice mieli pieniądze,matka kupowała tylko
          sobie nawet w tajemnicy przed ojcem.
          Kiedy ja wychodziłam za mąż nikt jeszcze nie myślał o kredytach
          mieszkaniowych,a teraz nie mamy takich dochodów żeby stać nas było na kredyt,bo
          dużo a prawie większość naszych pieniędzy to za fuchy.
          Gdzie ty dziewczyno widziałaś w W-wie mieszkanie do wynajęcia za (już dobrze
          nie pamiętam?)900zł?,razem z opłatami?,prawie tyle moja teściowa samego czynszu
          płaci za kwaterunek 46m,a gdzie ty mówisz o wynajęciu,może na polu namiotowym?
          Jeżeli moje dzieci będą musiały ze mną mieszkać to nie widzę przeszkód zawsze
          mogą ze mną mieszkać bo będą mogły na mnie liczyć,jeżeli tylko zdrowie mi
          dopisze to jeszcze z chęcią im będę pomagać.
          • e_r_i_n Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:23
            redudek napisała:

            > Gdzie ty dziewczyno widziałaś w W-wie mieszkanie do wynajęcia za (już dobrze
            > nie pamiętam?)900zł?,razem z opłatami?,

            Ja raczej bym napisala, ze trzeba sie mocno naszukac, zeby mieszkanie za 2 tys
            wynajac (nie mowie oczywiscie o apartamentach czy kilkupokojowych molochach).
            1000 zł z czynszem to realna cena, nawet w dobrym pukcie W-wy. A w gorszym
            za mniej wynajmiesz bez problemu.
            • aureliana Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:27
              tez nigdze nie widzialam oglsozen za 2 tys, ciekawam gdzie oni szukaja.
              wiadomo, ze ceny w miastach sie roznia wawa jest najdrozsza, ale tak dl
              porownania- moja rodzina w poznaniu wynajmuje mieszkanie w nowym budownictwie,
              nowiusienkie za nieco ponad 1tys. w centum miasta. w wawie mozna zupelnie bez
              problemow znalezc tanie mieszkanie, niekoniecznie na srodmiesciu, ale dalej to
              spokojnie.
              ursus, praga
              e_r_i_n napisała:

              > redudek napisała:
              >
              > > Gdzie ty dziewczyno widziałaś w W-wie mieszkanie do wynajęcia za (już dob
              > rze
              > > nie pamiętam?)900zł?,razem z opłatami?,
              >
              > Ja raczej bym napisala, ze trzeba sie mocno naszukac, zeby mieszkanie za 2 tys
              > wynajac (nie mowie oczywiscie o apartamentach czy kilkupokojowych molochach).
              > 1000 zł z czynszem to realna cena, nawet w dobrym pukcie W-wy. A w gorszym
              > za mniej wynajmiesz bez problemu.
            • redudek Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:29
              Niestety obok mnie wynajmowali 3 pokoje,spokojnie 1500 płacili.
              • e_r_i_n Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:30
                No wierze, ze tyle mogli placic. Ale na podstawie jednego przykladu nie
                wyciagaj wnioskow.
              • aureliana Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:31
                ty chyba po prostu NIE CHCESZ wyjamowac.
                przez pare lat wynajmowalam rozne mieszkania w warszawie i mowie jak jest. nie
                wiem gdzie ty szukasz.
                piszesz na forum tylko zeby pomrudzic i zeb inni tobie przyklaskiwali, a jak
                ktos oferuje konkretna pomoc( podanie okolicy chociazby), to juz nie.
                koszmar.
                redudek napisała:

                > Niestety obok mnie wynajmowali 3 pokoje,spokojnie 1500 płacili.
                • sineira Re: Aureliana i do ki 23.11.05, 17:34
                  > Niestety obok mnie wynajmowali 3 pokoje,spokojnie 1500 płacili.
                  Przyznaj się, że nawet nie próbowałaś szukać. Każda Twoja wypowiedź tylko
                  potwierdza, że jestes z gatunku tych, co czekają, aż wszystko im samo do rąk
                  wpadnie. Rusz tyłek i poszukaj mieszkania, choćby nawet kawalerki na poczatek i
                  daj wreszcie matce spokój, bo mi jej serdecznie żal.
            • mama500 Re: Aureliana i do ki 23.11.05, 07:11
              e_r_i_n napisała:

              > redudek napisała:
              >
              > > Gdzie ty dziewczyno widziałaś w W-wie mieszkanie do wynajęcia za (już dob
              > rze
              > > nie pamiętam?)900zł?,razem z opłatami?,
              >
              > Ja raczej bym napisala, ze trzeba sie mocno naszukac, zeby mieszkanie za 2
              tys
              > wynajac (nie mowie oczywiscie o apartamentach czy kilkupokojowych molochach).
              > 1000 zł z czynszem to realna cena, nawet w dobrym pukcie W-wy. A w gorszym
              > za mniej wynajmiesz bez problemu.

              nie byłabym taka pewna, kawalereczka 14-17m2 to moze tak, ale większe to
              powyżej 1000 plus opłaty. A my gdybyśmy mieli możłiwośc tyle płacić np 1000 to
              płacilibyśmy za swoje na kredyt, a jak możemy jedynie dać 500-600 maksymalnie
              to co? to na 14m2 nas nie stac.
              • e_r_i_n Re: Aureliana i do ki 23.11.05, 17:59
                Bzdura. 38 metrow na Mokotowie mozna wynajac za 700 zł + czynsz + opłaty
                (w sumie jakies 1100zł).
                No ale jak sie idzie na latwizne, to wszystko jest nie tak.
          • aureliana Re: Aureliana i do ki 22.11.05, 22:25
            redudek, autentycznie, przez caly zeszly rok wynajmowalam mieszkanie na ochocie
            za taka wlasnie cene.
            podalabym tobie namiary na priw, gdyby nie to, ze w tym mieszkaniu teraz juz
            mieszka syn wlascicieli.
            ale jesli chcesz moge na priwie tobie podac okolice, czesto widzialam tam
            ogloszenia o wynajecie mieszkania, moze cos znajdziesz.
            mieszkanie mialo 30pare metrow kwadratowych, nie bylo nowoczesne, ale wszystko
            dzialalo.
            • redudek szkoda mi kasy na wynajem 22.11.05, 22:41
              Dokładnie jak w temacie,nie chcę i nie będę wynajmować a nby z jakiej paki?
              Gdybym dostała kredyt z banku to przy tej kwocie jaką chciałam wziąć płaciłabym
              300 zł mies,ale wiedziałabym że w swoje kasę wkładam,właściwie to dziwię się
              ludziom którzy wynajmują mieszkania,to dopiero tułaczka i niepewność.brr
              • daimona to się nie skarż 23.11.05, 00:00
                tylko mieszkaj grzecznie z matką.

                A, i przy okazji nie pisz bzdur, że w Wa-wie to tylko za 2000 zł można wynająć
                mieszkanie!
              • mama500 Re: szkoda mi kasy na wynajem 23.11.05, 07:15
                redudek napisała:

                > Dokładnie jak w temacie,nie chcę i nie będę wynajmować a nby z jakiej paki?
                > Gdybym dostała kredyt z banku to przy tej kwocie jaką chciałam wziąć
                płaciłabym
                >
                > 300 zł mies,ale wiedziałabym że w swoje kasę wkładam,właściwie to dziwię się
                > ludziom którzy wynajmują mieszkania,to dopiero tułaczka i niepewność.brr


                no właśnie z tego też powodu my nie wynajmujemy zeby się nie tułać.
          • daimona mieszkania do wynajęcia 22.11.05, 22:57
            lokalizacja: Warszawa / Rembertów
            powierzchnia: 45m²
            ulica: Dwóch Mieczy
            liczba pokoi: 2
            piętro: 1
            Mieszkanije w pełni wyposażone,
            oddzielne wejście w domku jednorodzinnym
            Komunikacja miejska - 3 autobusy
            Brak lodówki
            opłaty miesieczne dodatkowe:
            zima - około 200-300 zł/ miesiąc
            lato około 100 zł/miesiąc

            Masz tam też za 650 zł etc.
            oferty.net/wyniki/?typ=m
            inne
            od 800 zł
            falenica.w-wa.pl/mieszkania_wynajem/0.43/radosc.303/
            falenica.w-wa.pl/mieszkania_wynajem/0.43/ad.C/00337/A/2002/
            falenica.w-wa.pl/mieszkania_wynajem/0.43/homeplus.wyn-14096/
            Więc nie mów bzdur, ze się nie da!
            • aureliana Re: mieszkania do wynajęcia 22.11.05, 23:00
              daimona, daremny trud, przeciez jej SZKODA KASY. a ja glupia sie wyprowadzilam
              od rodzicow bo mnie ICH bylo szkoda, ze musza z dorosla corka mieszkac. i to nie
              majac dzieci i meza.
              swoja droga, super warunki!!!! i jak tanio!!!
              no, ale lepiej, zeby dzieciaki mialy przerabana mlodosc zyjac na kupie( dzieci
              kiedys zaczna dojrzewac, pierwsze kontakty seksualne czy nawet masturbacja, sny
              erotyczne... a corka w pokoju rodzicow, za sciana braci babcia...). koszmar.
              • daimona Re: mieszkania do wynajęcia 22.11.05, 23:04
                ta 500 zł + bardzo niskie opłaty - mi tez ta pierwsza oferta się podoba.

                Gdyby nie to, ze mam już mieszkanie (na kredyt), to bym chętnie wynajęła smile
            • mama500 Re: mieszkania do wynajęcia 23.11.05, 07:20
              daimona napisała:

              > lokalizacja: Warszawa / Rembertów
              > powierzchnia: 45m²
              > ulica: Dwóch Mieczy
              > liczba pokoi: 2
              > piętro: 1
              > Mieszkanije w pełni wyposażone,
              > oddzielne wejście w domku jednorodzinnym
              > Komunikacja miejska - 3 autobusy
              > Brak lodówki
              > opłaty miesieczne dodatkowe:
              > zima - około 200-300 zł/ miesiąc
              > lato około 100 zł/miesiąc
              >
              > Masz tam też za 650 zł etc. oferty.net/wyniki/?typ=m
              > inne
              > od 800


              ale to nie Warszawa, tylko pod nią.
              • redudek mama500 23.11.05, 07:28
                odezwij się na priv
          • mama500 Re: Aureliana i do ki 23.11.05, 07:08
            redudek napisała:

            > Czytacie nie uważnie a głos zabieracie,ja się nie skarżę na swoje dzieci
            jestem
            >
            > szczęsliwa że je mam i żeby im wpłacic na książeczki też MaM! właśnie ze chcę
            > im dac jakiś start w życiu ,czego ja nie miałam.Matka mnie nie utrzymywała do
            > 25 roku życia!W 4 kl podstawówki jak sobie nie zrobiłam jedzenia to nie
            jadłam!
            > jak sobie coś chciałam kupić to ją prosiłam żeby mi pożyczyła pieniądze a jak
            > potem dał mi po cichu ojciec to matce musiałam oddawać!Do pracy szybko
            poszłam
            > nie zdobywając żadnego wiekszego wykształcenia bo nie było mnie stac na
            książki
            >
            > i zeszyty,matka mi nie dała!Z praktyk z pieniędzy jeszcze musiałam matce
            połowę
            >
            > oddawać.Podpisałam wtedy na praktykach taką umowę że po skończeniu szkoły
            będę
            > przez 3 lata u nich pracować,tylko po to żeby dostać takie stypendium do
            > praktyk,większe pieniądze wtedy miałam,bo bez tego to płacili za praktyki
            > grosze że matce nie miałabym co dać.Wstydziłam się jej jak cholera,nigdy nie
            > miałam modnych ubrań,chociaż moi rodzice mieli pieniądze,matka kupowała tylko
            > sobie nawet w tajemnicy przed ojcem.
            > Kiedy ja wychodziłam za mąż nikt jeszcze nie myślał o kredytach
            > mieszkaniowych,a teraz nie mamy takich dochodów żeby stać nas było na
            kredyt,bo
            >
            > dużo a prawie większość naszych pieniędzy to za fuchy.
            > Gdzie ty dziewczyno widziałaś w W-wie mieszkanie do wynajęcia za (już dobrze
            > nie pamiętam?)900zł?,razem z opłatami?,prawie tyle moja teściowa samego
            czynszu
            >
            > płaci za kwaterunek 46m,a gdzie ty mówisz o wynajęciu,może na polu namiotowym?
            > Jeżeli moje dzieci będą musiały ze mną mieszkać to nie widzę przeszkód zawsze
            > mogą ze mną mieszkać bo będą mogły na mnie liczyć,jeżeli tylko zdrowie mi
            > dopisze to jeszcze z chęcią im będę pomagać.

            redudek jestem z Tobą u mnie to samo, tylko ja zdobyłam wykształecenie bo
            pracowałam i mi na wszystko akurat starczyło.
        • anetuchap Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 22:59
          Aż nie chce mi się wierzyć w to co piszecie.Dlaczego jesteście takie radykalne?
          Skąd ta pewność w ocenianiu?(nieudolna córka,nieudacznicy).
          Nie znacie tych dziewczyn,ich przeszłości,tego co przeszły a tak ot je sądzicie
          i wydajecie wyrok.
          Ja też uważam,że małżeństwa powinny mieszkać same,ale nie zawsze jest taka
          możliwość.Czy dla was ci,którzy powyżej 20 mieszkają z rodzicami to są do dupy,
          są gorszymi ludźmi,bo nie powiodło im się w życiu?Zastanówcie się zanim się
          wypowiecie,słowo pisane ma dużą siłę rażenia.
          I to gadanie "normalnie powinno być tak-studia,praca,własne mieszkanie,a potem
          dopiero dzieci.A wiecie,że niektórzy to nawet nie studiują?Co za nieudacznicy!
          Poza tym nie wszyscy musza żyć wdł waszej normalności i waszego planu.
          Z waszych wypowiedzi wynika jasno:ci słabsi,mniej przebojowi,bez studiów,bez
          kasy,ci którym się nieudało są od WAS gorsze.Bo WY żyjecie tak jak żyć się
          powinno.Podział na lepszych i tych gorszych bardzo źle się kojarzy.
          A jeśli ktoś z powodu choroby nie może pracować i MUSI mieszkać z rodzicami?
          Pewnie byście powiedziały do kogoś bez rąk,że przecież może śpiewaniem zarabiać
          na życie.Musicie się pogodzić,że nie wszyscy są tacy wspaniali jak wy,tak tak
          na śmietnik z nimi,a może do noclegowni dla bezdomnych?
          Coż jesteście WSPANIALE i NAJLEPSZE,bo macie pracę i własne mieszkania.
          A ci,którzy pracy nie mają(nie wiem czy wiecie,ale w Polsce są ludzie bezrobotni
          z konieczności,NIE MOGA znależć pracy)to ludzie gorszej kategorii.Wspaniale
          To tak jak niektórzy,co uważają za gorszych ludzi o innym kolorze skóry,innej
          wiarze,upodobaniach seksualnych czy po prostu o innych poglądach.
          Abstrachując od tematu tych dziewczyn to co piszecie śmierdzi faszyzmem.
          Co byście zrobiły z bezrobotnymi,bezdomnymi,chorymi?Przecież oni nie żyją
          według waszego NORMALNEGO scenariusza na życie.Acha,niefajne też są te,które
          zachodzą w nieplanowaną ciążę.Ja też jestem TA GORSZA,bo urodziłam dziecko zanim
          skończyłam studia i 2 tyg mieszkałam z niemężem i małą u mamy,bo czekaliśmy na
          przeprowadzkę poprzednich lokatorów z naszego przyszłego domu.
          Ja wiem piszę chaotycznie,powtarzam się,ale to co niektóre z was napisały
          wkurzyło mnie totalnie i piszę pod wpływem emocji.
          Wiecie(to do tych LEPSZYCH)współczuję waszym dzieciom,bo gdy będą trochę inne
          niż być powinny to je zaszczujecie.Gdy będą potrzebować waszej pomocy,gdy coś
          im się nieuda to odwrócicie się od nich plecami i wyzwiecie od nieudaczników.
          Kiedyś już byłtaki pan,który według własnego widzimisię wybrał tych GORSZYCH
          i ich po prostu eliminował.Pamiętacie?
          Pozdrawiam
          Aneta

          ps.te niezaplanowane dzieci,dzieci tych GORSZYCH w przyszłości będą na was
          pracować,na wasze emerytury.Trochę szacunku dla tych dla których dzieci są
          największą wartością a nie pieniądze.To dzieci są najlepszą inwestycją
          które
          • sunflower anetuchap 22.11.05, 23:04
            Bez przesady. Najgorzej, jak ktos popada w skrajnosci.
            • anetuchap Re: anetuchap 22.11.05, 23:28
              Tylko kto tutaj w te skrajności popada?Napisałam to w takim stylu w jakim co
              poniektóre wypowiadają się na temat mieszkania z rodzicami.
              Ja nie jastem radykalna,jak najdalej mi od tago.ale wiele z was w tym wątku
              wypowiada się bardzo radykalnie i twierdzą,że tylko one wiedzą jak się żyć
              powinno,a jak nie.Na tak ostrą krytykę należy ostro odpowiedzieć i użyć silnych
              argumentów.Ja chciałam aby te lepsze zastanowiły się trochę.Niełatwo zmusić do
              myślenia kogoś przekonanego o wyższości swojej racji,stąd charakter mojej
              wypowiedzi.Celowo wyolbrzymiłam to wszystko i przesadzłam,użyłam takiego środka
              wyrazu.
              Życzę trochę więcej empatii
              Pozdrawiam
              Aneta
              • fionamama Re: anetuchap 23.11.05, 01:25
                Bardzo współczuję wszystkim, którzy w rodzinnych domach mają takie ciężkie
                życie. Szkoda dzieci, bo to one głównie są poszkodowane, gdy w domu są kłótnie
                i nie ma ciepła rodzinnego, a mama i babcia w oczach dziecka nie rozumieją się.
                Może warto dowiedzieć się o mieszkania w Towarzystwie Budownictwa Społecznego
                (TBS), na pewno jest taniej i na wiele rat. Życzę powodzenia i wiary we własne
                siły.
          • mama_debiutantka Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 23:27
            > Poza tym nie wszyscy musza żyć wdł waszej normalności i waszego planu.

            racja.
            ale Mamy obu panien też mają prawo do życia wg _własnego_ a nie córkowego
            planu. i nikt nie ma prawa ich potępiać. one (Mamy) zrobiły w życiu juz swoje i
            teraz jest ich czas odcinania kuponów a nie pomagania/wspomagania/dopomagania,
            bo córa życzy...
            zawsze mi sie wydawało, że jak ktoś jest w tm wieku, żeby być 13 lat po ślubie,
            to raczej powinien rodziców dopieszczać, a nie rozpełzać im się po chacie i
            jeszcze wyrażać się o nich per fleja...
            • anetuchap Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 23:32
              Masz rację.Ich rodzice mają prawo żyć po swojemu.Mi też nie podoba się
              roszczeniowy ton wypowiedzi tych córek,ale wy generalnie krytykujecie
              tych,którym w życiu nie wyszło.
              • mama_debiutantka Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 23:37
                kto to są "my"? ja tam mówi za siebie. i nie krytykuje _generalnie_, tylko te
                dwie konkretne laski, które mają więcej pretensji niż czegoś do zaoferowania.
                a 'wyczyny' w ich wykonaniu, np. dokładanie sie do czynszu, rozwalają mnie
                raczej niż wprawiają w podziw. ale ja już tak mam, że normalność mnie nie
                zadziwia...
              • kosmitos Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 17:47
                ja nie krytykuję tych, którym nie wyszło tylko bezmózgów, którzy pomimo braku
                perspektyw, pracy, mieszkania mnożą się jak redudek, która jeszcze wpadła na
                pomysł, że kupi matce mieszkanie na wygnajewie, bo ona gwiazda musi mieć
                komfort w Warszawie
      • do.ki Re: dlaczego tak jest? 22.11.05, 22:01
        > przecież ani mama500 ani ja nie pchaliśmy
        > się na ten świat

        I wasze dzieci tez nie pchaly sie na ten swiat. A jednak nie pomyslalyscie i
        teraz macie.

        > matka nam nic nie zapewniła

        Nic? No wiesz, gdyby to przeczytala Twoja matka, to uwazam, ze mialaby pelne
        prawo byc rozgoryczona i wywalic Cie na zbity pysk ze swojego domu. Co ona ci
        miala jeszcze zapewnic? Czy uwazasz, ze wzbogacila sie twoim kosztem? Nie, takie
        gadanie to juz skandal.

        > Czy wy nie rozumiecie że jakby było nas stać na wynajęcie mieszkania to
        > napewno bank by dał nam kredyt

        Juz powyzej mama500 popelnila ten sam blad. Kredyt trzeba moc splacic.
        Niektorych nie stac i ci wynajmuja.

        > Chociaż ja uważam że od matki mi się coś należy

        Powiedzialbym, ze to raczej matce cos sie nalezy od doroslej corki...

        > poradzę sobie spokojnie,mieszkając w tym mieszkaniu oczywiście

        Oczywiscie.
    • anmala Dlaczego? 22.11.05, 22:04
      Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by się położył. Ot dlaczego.
      Zarzucacie dziewczynie, że nie mając odpowiednich warunków materialnych i
      bytowych zdecydowała się na dziecko. A sami/same do czego ją namawiecie. Bez
      odpowiedniego zabezpieczenia wyprowadź się?. A do wynajmowania nie są potrzebne
      pieniądze, nie trzeba za ileś miesięcy z góry zapłacić? Przecież gdyby było ją
      na to stać to by to zrobiła. I ta wyprowadzka to niby takie odpowiedzialne
      posunięcie, wątpię.

      Muszę się jednak zgodzić, że argumentacja autorki postu jest trochę dziwna. Nikt
      nie da pewności ani gwarancji zatrudnienia, wysokości zarobków, stabilizacji
      itp. Takie niestety jest życie albo na albo pod wozem.
      Jest jeszcze kilka powodów dla których mozna żyć w ten sposób: chociażby taki,
      że jak się wyprowadzą to rodzice mogą wymeldować ich do nikąd, jako osoby nie
      przebywające w mieszkaniu. A wtedy nawet jak znajdą dobrą pracę to nie dostaną
      kredytu bo nie będą mieli stałego meldunku. Niby drobnostka. Jak się ma normale
      układy to można się wyprowadzić, jak chore to trzeba bardzo uważać co się robi.

      Poza tym zastanawia mnie jedno, do kiedy mieszkanie z rodzicami jest zwalaniem
      im się na głowę. Jeśli się mieszka z nim cały czas, i do czasu np ślubu to był
      "mój dom" to czemu po ślubie już to nie jest "mój dom", tylko pasożytowanie.
      Dlaczego "muszę " się wyprowadzić, jeśli mnie na to nie stać.
      • do.ki Re: Dlaczego? 22.11.05, 22:11
        > Przecież gdyby było ją na to stać to by to zrobiła.

        No wlasnie, podejrzewam, ze nie. Poczytaj jeszcze raz jej posty, ona jest gotowa
        mieszkac z matka chocby po to, zeby jej zrobic na zlosc, pisze to wprost!

        > I ta wyprowadzka to niby takie odpowiedzialne
        > posunięcie, wątpię.

        A dlaczego? Bo nie mozna wynajac lokum o wymarzonym standardzie w wymarzonym
        punkcie?

        > Poza tym zastanawia mnie jedno, do kiedy mieszkanie z rodzicami jest zwalaniem
        > im się na głowę. Jeśli się mieszka z nim cały czas, i do czasu np ślubu to był
        > "mój dom" to czemu po ślubie już to nie jest "mój dom", tylko pasożytowanie.
        > Dlaczego "muszę " się wyprowadzić, jeśli mnie na to nie stać.

        Dlatego, ze POWINNO byc cie stac, skoro jestes dorosla, a jezeli tak nie jest,
        to gdzies popelnilas blad.
        • miss_blokers Re: Dlaczego? 24.11.05, 19:56
          Hmmm znam wiele osob doroslych np.studentow, ktorych nie stac na wynajecie
          mieszkania i co? Tez popelnili blad..?
      • redudek anmala 22.11.05, 22:27
        Anmala pisze z sensem,bo faktycznie dobra jest wyprowadzka gdy rodzice ci mówią
        tak i tak ,będziecie mieszkać osobno ale np meldunek będę wam trzymać w razie
        czego,nie?bo właśnie potem ani kredytu ani nawet starać się o komunalne bez
        meldunku nie można.
        • mama_debiutantka Re: anmala 22.11.05, 23:21
          > Anmala pisze z sensem,bo faktycznie dobra jest wyprowadzka gdy rodzice ci
          > mówią tak i tak ,będziecie mieszkać osobno ale np meldunek będę wam trzymać
          > w razie czego,nie?bo właśnie potem ani kredytu ani nawet starać się o
          > komunalne bez meldunku nie można.

          ale w razie _czego_? zawsze może Ci się noga podwinąć. to wiadomo nie od dziś i
          w takic wypadkach normalni (czyt.: robiący wszystko co w ich mocy, żeby sobie
          poadzić) ludzie mogą na rodzinę liczyć. tylko dorośli ludzie liczą się z tym,
          że życie niesie niespodzianki, a nie okładają dupę cudzymi poduszkami na
          wszelki wypadek.
          a Mamie Twojej nie ma się co dziwić. co innego pomagać i wspierać, bo taką ma
          się potrzebę, a co innegoodwalać obowiązek narzucony przez nadwrażliwą córcię.
          i w sumie nawet Tobie sie nie dziwię, bo znasz Mamę, mieszkasz z Nią od
          urodzenia i siłą rzeczy jesteś w stanie na wiee sobie pozwolić i nawet wiele
          wymóc wbew Jej woli. ale że Twój mąż wstydu niema? to się już w głowie nie
          mieści...
      • mama_debiutantka Re: Dlaczego? 22.11.05, 23:41
        > Poza tym zastanawia mnie jedno, do kiedy mieszkanie z rodzicami jest zwalaniem
        > im się na głowę. Jeśli się mieszka z nim cały czas, i do czasu np ślubu to był
        > "mój dom" to czemu po ślubie już to nie jest "mój dom", tylko pasożytowanie.

        bo może rodzice nie mają ochot paradować w gaciach przed obcym w sumie
        człowiekiem, czyli zięciem. a jeśli do tej pory pół dnia w tychże gaciach
        paradowali, to czemu nale mieliby zmieniać swoje upodobnia? w imię czego?

        > Dlaczego "muszę " się wyprowadzić, jeśli mnie na to nie stać.

        bo człowiek dostatecznie dorosły na małżeństwo i dzieci powinin być również
        dostatecznie dorosły na samodzielne utrzymanie się.

        czy którakolwiek z nich napisał, że pytała matkę o zgodę na sprowadzenie męża
        do domu?
        • mama500 Re: Dlaczego? 23.11.05, 07:28
          mama_debiutantka napisała:


          >
          > czy którakolwiek z nich napisał, że pytała matkę o zgodę na sprowadzenie męża
          > do domu?
          >
          ja pytałam, matka pozwoliła, mieszkamy niecałe 2 lata.
          • redudek Re: Dlaczego? 23.11.05, 07:30
            Moja matka też dobrze wiedziała ze będziemy z nią mieszkać,sama go zameldowała.
      • kosmitos Re: Dlaczego? 23.11.05, 17:49
        pasożytowaniem jest zwalanie rodzicom na głowę swojego męża/żony i dzieci-
        najlepiej gromady urodzonej na bezrobociu
        • mama500 Re: Dlaczego? 23.11.05, 18:00
          temat zbiegł z torów.
          przeczytajcie jesszcze raz mój pierwszy wpis.
          Ja mieszkam niecałe dwa lata u matki.Najpierw mieszkaliśmy u męża ale tam
          bezrobocie i ztylko z tych powodów musieliśmy się zwalić do rodziców. Ale nie
          na całe życie, miało być na ktrócej, tymczasowo, ale się przedłużyło z innego
          powodu. Nie klepiemy dzieci bo ja nie jestem jaką prostaczką, urodzić musiałam
          (pisałąm wcześniej dlaczego)to był przymus. Całe szczęscie ze było to po
          ślubie.Bo gdyby było przed nie zdecydowałabym się już nigdy na dziecko, bo już
          bym nie mogła i bardzo bym żałowała.Nie patrzyłam na dochody, tylko na
          zalecienia szpitala, lekarzy.Odczepcie się móiąc ze znosimy bahory.Ja leczyłam
          sie około 8 lat, zanim zaszłam w ciąże. Albo w tedy albo nigdy.
          Nasze dochody przekaczały ponad 2 tys ale to bło i tak mało na kredyt
          mieszkaniowy.
          To głupie państwo poprostu, tutaj się nic nie da.
          • kosmitos Re: Dlaczego? 23.11.05, 18:03
            pewnie, najlepiej na państwo winę zwalać
            • mama500 Re: Dlaczego? 23.11.05, 18:06
              kosmitos napisała:

              > pewnie, najlepiej na państwo winę zwalać

              to co mamy flaki z siebie wypróć zeby dostac kredyt to moja wina ze w Polsce są
              tak małe dochody? no to to już nie moja wina
              • kosmitos Re: Dlaczego? 23.11.05, 18:08
                moja też nie, trzeba poszukać lepszej, albo coś dodatkowego w weekendy; mój mąż
                jak stwierdza, że za mało zarabia to siedzi po godzinach i ma dodatkowe
                pieniądze, ale trzeba chcieć
                • mama500 Re: Dlaczego? 23.11.05, 18:10
                  kosmitos napisała:

                  > moja też nie, trzeba poszukać lepszej, albo coś dodatkowego w weekendy; mój
                  mąż
                  >
                  > jak stwierdza, że za mało zarabia to siedzi po godzinach i ma dodatkowe
                  > pieniądze, ale trzeba chcieć


                  moj mazz juz dluzej nie moze siedziec po godzinach bo zakład zamkniety
                  wystarczy ze jest tam 12h dziennie 7 dni w tyg.
    • majkimama Dlaczego tak potępiacie??????? 22.11.05, 23:29
      Dziewczyny, tak sobie czytam i czytam i oczom nie wierzę.
      Nie rozumiem dlaczego tak potępiacie mamę500 i redudka? Mama500 napisała
      poprostu, że nie rozumie zachowania swojej mamy i MA RACJĘ !!!!! Żadna matka nie
      powinna się tak zachowywać, nawet wobec dorosłego już dziecka. Nie ma chyba nic
      bardziej przykrego niż świadomość, że matka nie kocha cię bezwarunkowo (zdaje
      się, że dla porzuconych dzieci w domu dziecka to jest największy problem, a nie
      brak domu jako takiego).
      Mamo500, redudek trzymajcie się, spróbujcie się jakoś porozumieć z rodzicami i
      przede wszystkim kochajcie swoje dzieci bezwarunkowo, mam nadzieję, że te
      nieporozumienia z rodzicami nie wpłyną źle na relacje między wami a dziećmi.

      Mama Maji
      • mama_debiutantka Re: Dlaczego tak potępiacie??????? 22.11.05, 23:31
        jasne...
        a może zamiast patrzeć z obecnego własnego punktu widzenia (pasożyta) dobrze
        jest też spojrzeć na sprawę z punktu widzenia kobiety, która gnieździ się z
        rodziną córci już 13 lat i pewnie do śmierci się od nich nie uwolni? chciałabyś
        tak?
        • majkimama Re: Dlaczego tak potępiacie??????? 22.11.05, 23:49
          Co to znaczy uwolnić się od dziecka????? To jest dziecko, nie ważne, że już
          dorosłe, jak się człowiek decyduje to na całe życie a nie na 20, 25 lat, prawda?
          Przecież nie musi się zajmować nimi, może wszędzie wyjść, jakby miała trochę
          inne podejście to nawet zyskałaby na tym, że córka z nią mieszka, w tym sensie,
          że mogłyby się podzielić obowiązkami, pomogłaby w chorobie etc.
          Jeszcze 50 lat temu model rodziny wielopokoleniowej był normalny, nie było to
          nic dziwnego, ludzie jakoś się dogadywali.
          Ja osobiście nie wyobrażam sobie wyrzucenia dziecka z domu, nawet jeśli
          "siedziliby mi na karku".
          Była kiedyś taka reklama Plusa albo Ery, gdzie były pokazane różne sytuacje
          rodzinne, i była między innymi taka starsza babka, która przytulała swojego
          długowłosego synka i mówiła "niegdy nie trać kontaktu ze swoim dzieckiem" (czy
          coś takiego) - to bardzo prawdziwe.
          • kalina_p owszem, ale: 22.11.05, 23:52
            rodzina wielopokoleniowa jest super, ale w domu a nie mieszkaniu 2 pokojowym!!!
            Po drugie - tracnie kontaktu a wyprowadzenie sie z domu to 2 różne rzeczy. Ja
            mieszkam 3 bloki od mojej mamy, gadamy 3 razy dziennie, bardo sie przyjaźnimy,
            widujemy sie bardzo często i każda z nas cieszy sie, ze nie mieszkamy razem.
            Mieszkanie osobno nie przeszkadza w milości, wrecz przeciwnie.
            • majkimama Re: owszem, ale: 22.11.05, 23:59
              Zgadzam się z tobą, jednak nadal uważam, że więcej tu winy matki niż córki. Nie
              wyobrażam sobie, że moja matka rozliczała się ze mną ze wszystkiego, tak jak nie
              wyobrażam sobie, żebym jej nie pomogła jakby tego potrzebowała.
              Ja też mieszkam osobno i cenię to sobie, ale liczę się z tym np., że w
              przyszłości moi rodzice mogą chorować i będziemy być może musieli zamieszkać
              znów razem, to samo zresztą dotyczy mich teściów.
              Czy wy nie bierzecie tego pod uwagę, czy niezależność jest najwyższą wartością,
              czy jednak człowiek?

              Mam Maji
              • kalina_p Re: owszem, ale: 23.11.05, 00:05
                Czym innym jest pomaganie w potrzebie, zajęcie sie rodzicami na starość, a czym
                innym to, że mloda osoba, córka zaklada, że sie nie wyniesie, bo nie.
                Wiesz, dorosły człowiek, chociaz mlody, powinien chyba przenajmniej spróbować
                ułożyc sobie zycie samodzielnie. Życ samemu, na własny rachunek. jak sie cos
                nie uda - wiadomo, mama przyjmie pod dach, bo jest matka i kocha, to oczywiste.
                Ale jak taka mloda córka wychodzi własbnie z założenia, że jej sie wynajem nie
                opłaca i sprowadza męża i rodzi dziecie? To chyba nie jest w porzadku w
                stosunku do matki?
                Może taka matka jest juz tak zmęczona córką, zieciem, wnukami w domu, że
                wszelkimi możliwymi sposobami stara sie ich zachecic do wyprowadzenia sie?
                Skoro np. rozmowyu nie pomagają, zaczynaja sie kłótnie o byle co. ja sie mniej
                mate dziwię, że nerwowo nie wytrzymuje ilus tam lat z córką, zieciem, wnukami...
              • mama_debiutantka Re: owszem, ale: 23.11.05, 00:07
                > Ja też mieszkam osobno i cenię to sobie, ale liczę się z tym np., że w
                > przyszłości moi rodzice mogą chorować i będziemy być może musieli zamieszkać
                > znów razem, to samo zresztą dotyczy mich teściów.

                ktoś (chyba do.ki?) napisał już, że co innego siedzieć rodzicom na karku (dla
                mnie raczej dziwne), a co innego wziąć rodziców do siebie (dla mnie normalna
                sprawa).
                każdy wiek ma swoje prawa i obowiązki, ale laski doczytały tylko o prawach i to
                trzynastolatków wink
                mieszkanie na kupie dorosłych zdrowych osób może i jest super, ale pod
                warunkiem, że wszyscy tego _na prawdę_ chcą

                > Czy wy nie bierzecie tego pod uwagę, czy niezależność jest najwyższą
                > wartością, czy jednak człowiek?

                w sumie najmniej ważne jest tu to, co _ja_ biore pod uwagę. za to bardzo ważne
                jest to, co uważają Mamy obu Pań...
              • kosmitos Re: owszem, ale: 23.11.05, 17:54
                ok, twoja matka nie rozliczałaby cię ze wszystkiego, ale inna matka tak robi i
                ma do tego prawo; ja nie oceniam matki-sama też bym swojej córki tak nie
                potraktowała, chociaż zięć nieudacznik w domu to nie jest szczyt moich marzeń;
                dla mnie niepojęte jest zawieranie małżeństwa i w ogóle zakładanie rodziny
                przez niesamodzielne osoby-skrajny brak wyobraźni
            • e_r_i_n Re: owszem, ale: 23.11.05, 18:03
              Ja mieszkam 250 km od mojej mamy, a kontakt mamy super. A nie mieszkamy juz
              razem 5 lat prawie. I kurcze, nadal pamietam, kiedy rodzice maja imieniny smile
      • kalina_p ale może rodzice juz swoja role spełnili? 22.11.05, 23:35
        może chca miec tzw. spokojna starośc?
        Zauwaz, że obie córki mieszkaja u swoich mam z mężami, czyli dla tych mam-
        obcymi facetami. I z dziećmi, które, mimo, że pewnie kochane, robia tez sporo
        zamieszania.

        Oczywiscie, że kochac, bezwarunkowo. Ale tez nie rezygnować ze swojego zycia!
        Może taka starsza mama ma ochote iśc spac o 18-tej, albo słuchac muzyki do 2 w
        nocy, albo latac po swoim (!) domu w bieliźnie. A przy zieciu i wnukach jak?

        Ja sie dziwię, że te córki nie maja szacunku do swoich matek, że nie biora pod
        uwage tego, że mama może chcieć zwyczajnie odpocząc. Sa dorosłe - powinny
        założyc swoje rodziny, ale nie sprowadzac swojej mamie "na głowę" swoich mężów
        i dzieci, bo to jest juz przesada.

        Jak pisalam - w sytuacji pogorszenia sytuacji materialnej, wiadomo, matka
        przyjmie pod swój dach, bo jakże by inaczej. Ale żeby tak sobie z założenia
        siedziec u matki w domu? Ja sobie tego nie wyobrazam. I mam nadzieje, że moja
        córka, która baaaardzo kocham, w momencie wkraczania w doroslośc i zakładania
        swojej rodziny, wyniesie sie z domu. Żebym mogła z mężem odpocząć, pobawic sie
        na emeryturze...po prostu.
    • wieczna-gosia jaki mily opis.... 22.11.05, 23:38
      1. Moi rodzice pomimo tego ze razem z
      nimi mieszkamy nas nie cierpią( z tego wnioskuję, piszę poniżej dlaczego).
      2. Ona nas nie cierpi chyba. Nie wiem dlaczgo tak się dzieje (nie
      jestem jakaś złośliwa, czy w czymś przeszkadzam)
      3. Wyobraź sobie rodzice mają 6 tys dochodów
      i nie pomogą nam, bo co miesiąc oddają z całości długi, to ile muszą mieć tych
      długów? i ciągle chcą od nas.My utzymujemy się sami, napewno przydałaby nam się
      pomoc, ale skąd?
      4. moja to też straszny brudas, niestety nawet śmiecie rzuca na glazure, na kupę,
      nie do worka tylko po za worek na ścianę, podłoge.
      5. Ja czekam na to aż znajdziemy pracę wraz z mężem i będzie nas stać na kredyt, i
      odrazu wyprowadzę się i nigdy rodziców nie odwiedzę.My się bardzo męczymy
      mieszkając z nimi.
      6. Poza tym własna matka mnie okrada, co ja moge o niej pomyślec?
      ż lodówki mi kradnie, p[ieniądze nie oddaje które jej pożyczyłam i w zywe oczy
      kłamie ze to nie ona. Uwierz mi ze gdybym miała za co nie przeszkadzłąbym jej.


      no doprawdy ciekawe dlaczego one sie nie cierpia.
      wez przyklad z sowy hu hu.
      wyprowadzila sie dziewczyna i skonczyly sie posty o mamusi smile)

      Rozumiem, ze piszemy o warszawie tak?
      Przepraszam- nie rozumiem, jak mozna w warszawe nie znalesc pracy. No, nie
      rozumiem i juz. Przy takim bezrobociu jakie istnieje w warszawie pracy niemozna
      znalesc w jednym przypadku- gdy sie jej nie szuka. Mozna jej szukac i pol roku
      to prawda. I rok nawet jak czlowiek se wymagania wysrubuje. Ale nie rozumiem.
      BYl taki czas gdy moj maz nie mial pracy. Szukal tej wlasciwej, ale w zasadzie
      caly czas pracowal. Fizycznie, umyslowo, gdzie mgl i za ile mogl. Na czarno i
      legalnie. Wielu moich znajomych byo w takiej sytuacji. I wszyscy prace
      znajdowali- szybciej wolniej- praca byla.

      Uwazam ze masz zbyt duze wymagania co do mamy )ktoda wcale sie fanie nie
      zachowuje) a zbyt male co do siebie i meza. I uwazam tez ze fajnie by bylo
      mieszkac z mama- ja naprzyklad bym chciala mieszkac z dziecmi i wcale nie mam
      potrzeby wywalenia ich z domu. Pod warunkiem wszakze ze bedzie to dom typu
      gniazdo rodzinne wielopokoleniowe a nie dwa pokoiki na milosc.....
      • redudek Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:04
        Moja mama oprócz tego że mnie urodziła nie zrobiła nic więcej,miała mnie
        głęboko w d... i teraz też ma.Mój Mąż nie musi się niczego wstydzić,bo pracuje
        jak parowozik żeby nas utrzymać.Mama debiutantka rzeczywiście jest chyba
        debiutantką.Ciekawe jak mama zaniemognie to do kogo w łaskę przyjdzie.
        I moje dzieci nie są nieudacznikami,chłopcy mają osobny pokój,córka jest z
        nami,nie wiem czy ktoś tutaj ma problemy z seksem czy z masturbacją,ktoś miał
        problemy w młodości?Bo nie bardzo rozumiem ,co mam stwarzać dzieciom warunki do
        masturbacji???Ja miałam pokój z siostrą(bo drugi matka wynajmowała prostytutce)
        nie miałam problemów tego typu,może dlatego że masturbacja mnie nie bawi hehe.
        Dziewczyny wy może już spać idzcie te niektóre bo jutro do pracy trzeba wstać
        żeby kasę na spłacanie rat itp zarabiać.
        • kalina_p Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:09
          tym bardziej nie rozumiem, dlaczego mieszkasz z matka???
          • mama_debiutantka Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:13
            na złość flei i suce, oczywiście
            za mało daje, to ma za swoje wink
            • sunflower Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:23
              Amen.
        • mama_debiutantka Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:11
          > Ciekawe jak mama zaniemognie to do kogo w łaskę przyjdzie.

          problem w tym, że to nie będzie w tym wypadku 'przyjście w łaskę' tylk oTwój
          psi obowiązek. jeśli się nie wywiążesz, to sąd zasądzi alimenty i już. i 'bez
          łaski'

          pokój z siostrą to nie to samo, co z rodzicami, ale to najmniej ważne.

          > Dziewczyny wy może już spać idzcie te niektóre bo jutro do pracy trzeba wstać
          > żeby kasę na spłacanie rat itp zarabiać.

          czego i Tobie życzy m_d, szczęśliwa kobieta, która wstawać rano nie musi,
          bo 'siedzi na wychowawczym'
        • aureliana Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:24
          nie mowie o tym, ze TWOJE DZIECI sa nieudacznikami, pisalam, ze to TY jestes
          nieudacznikiem. masturbacja to byl najbardziej lopatologiczny przyklad- chodzi o
          niezbedna w mlodym wieku intymnosc. a kiedy dzieciaki mieszkaja sobie i rodzicom
          na glowie to jest to powoli patologia. i ty, zamaist siedziec na forach moglabys
          przez net pracy szukac. wieczna gosia ma racje, w warszawie z praca nie ma
          wielkeigo problemu, za rozdawanie ulotek chociazby jest 8 zlotych za godzine.
          a jestes nieudcznikiem, bo swoim dzieciom nie jetes w stanie zapewni godziwego
          bytu, tylko sa zmuszone mieszkac z babcia, ktora po prostu NIE CHCE z wami
          mieszkac.
          no i fakt, ze ciebie masturbacja nie bawi wcale nie oznacza ze nie bedzie bawic
          tez twojej corki, ktora mieszka z wami w jednym pokoju.

          redudek napisała:

          > I moje dzieci nie są nieudacznikami,chłopcy mają osobny pokój,córka jest z
          > nami,nie wiem czy ktoś tutaj ma problemy z seksem czy z masturbacją,ktoś miał
          > problemy w młodości?Bo nie bardzo rozumiem ,co mam stwarzać dzieciom warunki do
          >
          > masturbacji???Ja miałam pokój z siostrą(bo drugi matka wynajmowała prostytutce)
          > nie miałam problemów tego typu,może dlatego że masturbacja mnie nie bawi hehe.
          > Dziewczyny wy może już spać idzcie te niektóre bo jutro do pracy trzeba wstać
          > żeby kasę na spłacanie rat itp zarabiać.
          • redudek Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 00:51
            Ja nie mam problemu z kasą,mam jej wystarczająco żeby żyć.I nie podlegam pod
            patologię.
            Bardzo współczuję waszym dzieciom w przyszłości,bo mogą mieć problemy z wami
            skoro tak do tego podchodzicie.Ja też nie uwazam się za nieudacznika ,bo to ze
            mieszkam w mieszkaniu razem z matką mnie nim nie czyni.Moje dzieci są
            mądre,synowie uczą sie bardzo dobrze,jeden chodzi do gimnazjum,drugi do 4
            kl,obaj są ministrantami i mają dobrą opinię.Córeczka jest malutka ma 15 mies i
            jeszcze w życiu zanim ona podrosnie może się dużo nazmieniać.
            Każdy kto mnie zna to nas jeszcze podziwia że mimo kłopotów jakie mamy to sobie
            dobrze radzimy.
            Znam wiele rodzin co mieszkają razem z babcią i żyją super w takim samym 3
            pokojowym mieszkaniu.
            • mama_kotula Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 02:25
              redudek napisała:

              > Ja nie mam problemu z kasą,mam jej wystarczająco żeby żyć.
              Chyba jednak masz, bo życie to nie tylko jedzenie i ubranie się, ale też zapewnienie godnych warunków mieszkania.

              > Bardzo współczuję waszym dzieciom w przyszłości,bo mogą mieć problemy z wami
              > skoro tak do tego podchodzicie
              Bzdura.

              > Ja też nie uwazam się za nieudacznika ,bo to ze
              > mieszkam w mieszkaniu razem z matką mnie nim nie czyni.Moje dzieci są
              > mądre,synowie uczą sie bardzo dobrze,jeden chodzi do gimnazjum,drugi do 4
              > kl,obaj są ministrantami i mają dobrą opinię.Córeczka jest malutka ma 15 mies
              > jeszcze w życiu zanim ona podrosnie może się dużo nazmieniać.

              Ja też nie uważam się za nieudacznika, chociaż mieszkam z mamą. I moje dzieci też są mądre smile. Wiadomo, że mieszkanie na kupie nie jest wcale usłane różami, i podobnie jak mi przeszkadza paradujący w gatkach facet mojej mamy, tak twojej mamie może przeszkadzać twój mąż. Ale nie to mi najbardziej przeszkadza - najbardziej mierzi mnie fakt, że mama wydaje na mnie i na moje dzieci 2/3 pensji, i to mnie wkur..., bo to JA powinnam wydawać 2/3 MOJEJ pensji na moje dzieci i na mnie, że o własnym mieszkaniu nie wspomnę, i jest mi cholera wstyd, wstyd jak diabli, że trafiłam na faceta-kretyna, przez co tak pokomplikowałam sobie różowe w zamierzeniu życie, że teraz odczuwa to najbardziej moja mama (bo wierz mi - zdaję sobie sprawę, iż mieszkanie ze mną nie należy do przyjemności). Dlatego irytują mnie okrutnie takie postawy roszczeniowe, kretyński upór "nie wynajmę, bo nie" i biadolenie na forum, że "mama zła kobieta jest".

              > Każdy kto mnie zna to nas jeszcze podziwia że mimo kłopotów jakie mamy to sobie
              > dobrze radzimy.
              > Znam wiele rodzin co mieszkają razem z babcią i żyją super w takim samym 3
              > pokojowym mieszkaniu.
              Pod warunkiem, że wszyscy tego chcą. U nas to się sprawdza, ale wiem, że nie na dłuższą metę.
        • fastcar Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 10:25
          > Moja mama oprócz tego że mnie urodziła nie zrobiła nic więcej,miała mnie
          > głęboko w d... i teraz też ma.Mój Mąż nie musi się niczego wstydzić,bo
          pracuje
          > jak parowozik żeby nas utrzymać.Mama debiutantka rzeczywiście jest chyba
          > debiutantką.Ciekawe jak mama zaniemognie to do kogo w łaskę przyjdzie.
          > I moje dzieci nie są nieudacznikami,chłopcy mają osobny pokój,córka jest z
          > nami,nie wiem czy ktoś tutaj ma problemy z seksem czy z masturbacją,ktoś miał
          > problemy w młodości?Bo nie bardzo rozumiem ,co mam stwarzać dzieciom warunki
          do
          >
          > masturbacji???Ja miałam pokój z siostrą(bo drugi matka wynajmowała
          prostytutce)
          > nie miałam problemów tego typu,może dlatego że masturbacja mnie nie bawi hehe.
          > Dziewczyny wy może już spać idzcie te niektóre bo jutro do pracy trzeba wstać
          > żeby kasę na spłacanie rat itp zarabiać

          Ty za to możesz sobie jeszcze przed kompem posiedzieć, bo - choc nie pochodzisz
          z hrabiowskiej rodziny - to do pracy rano iść nie musisz, a i rat tez do
          spłacania nie masz. Tak mi Cie żal.......
          • redudek Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 10:33
            A mi ciebie,ja mam być może więcej do roboty niż ty fastcar.
            Żal mi cię,naprawdę
        • kosmitos Re: jaki mily opis.... 23.11.05, 17:57
          lepiej zarabiać kasę niż żyć jak menel-pasożyt
    • fionamama Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 01:42
      Bardzo współczuję. Rodzinny dom nie powinien tak wyglądać, zwłaszcza w oczach
      małych dzieci. Może warto spróbować jednak się wyprowadzić do własnego M, np. w
      TBS (Towarzystwo Budownictwa Społecznego), na pewno jest taniej i na wiele rat.
      Życzę wytrwałości, spokoju i wiary we własne siły, bo czasami najtrudniejszy
      jest tylko pierwszy krok. Powodzenia.
      • redudek Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 06:58
        Mój mąż nie paraduje w samych gaciach po mieszkaniu,natomiast moja mama
        jaknajbardziej albo w dziurawych rajstopach,nie jest to przyjemny
        widok,zwłaszcza że moja mama jest gruba i brzydka,w dodatku myje się tylko
        wtedy jak gdzieś idzie np. do lekarza a nie wychodzi z domu często.
        Wystarczy koło niej przejśc żeby poczuć że już za długo siedziała w domu,w
        dodatku jak pisałam wczesniej załatwia się do wiaderka w swoim pokoju(a
        śmierdzi wszędzie)no to chyba nie jest to normalne?
        • kosmitos Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 18:00
          może nie jest to normalne ale ona jest u siebie
      • redudek TBS 23.11.05, 07:00
        Myślałam o tym i cały czas myślę i nawet jestem na to gotowa ,tylko właśnie
        będzie nowa ustawa o przechodzeniu takiego mieszkania na własnosć,jak wejdzie w
        życie zaraz czmycham do TBS.
    • redudek Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 07:38
      A mogę się założyć że nie jednej z was co się tak wymądrzają i niby mieszkają
      oddzielnie pomogli rodzice się urządzić,czy dali trochę kasy.Mam koleżankę
      która zaraz odbiera mieszkanie,będzie spłacać kredyt,ale na początku musieli
      wpłacić 8o tys,rodzice im dali wzięli pożyczki ile się dało ,po to żeby oni
      wzięli kredyt jak najmniejszy.Potem rodzice jak będą mogli ędą pomagać spłacać
      im ten kredyt.Napewno wśród was też sa takie osoby i co ,uważacie że to jest
      samodzielność?NIe, ale zwykła prawidłowa postawa rodziców,tych normalnych.
      • wieczna-gosia a tobie nie dali? 23.11.05, 09:00
        mieszkasz z mama placisz oplaty ale za wynajem nie placisz.
        Policzmy za wynajem 500 zlotych- dwupokojowego mieszkania.

        Twoja mama dala ci- 6000 rocznie. Razy 13 lat- 78 tysiecy. Przyznam ze moi
        rodzice mi tyle nie dali smile)) chociaz awaryjnie oczywiscie pare razy w zyciu mi
        pomogli. I nawet pomieszkiwalam u jednych rodzicow i u drugich.

        Reludku twoich postow o matce sie czytac nie da. Na pewno nie jest fajna mama.
        Ale ty sie jak dla mnie zachowujesz jakbys na syndrom ofiary cierpiala- zle mi,
        jestem poniewierana, ale nie mam wyjscia. Masz duze dzieci, ktore na to wszystko
        patrza, na was wzajemny stosunek tez.

        Ja tez nam sporo rodzin, ktore mieszkaja razem i jakos im idzie, natomiast wam
        wyraznie nie idzie.

        A juz argumentu o tym jak matka chodzi ubrana- nie kumam. Jakby byla ladna i
        szczupla to by mogla w staniku chodzic- przynajmniej by bylo na czym oko
        zawiesic czy jak? Chodzi jak ma prawo bo to jej mieszkanie.
        • triss_merigold6 Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 10:01
          Nic dodać nic ująć.
          Redutek: mieszkanie w 3 małych pokojach w 6 osób to PATOLOGIA. Znajdź lepszą
          pracę i wyprowadźcie się w końcu. Ceny wynajmu w tzw. wielkiej płycie na
          obrzeżach Warszawy wcale nie są wysokie.
          Mama500 - niemożliwe jest żeby w Warszawie nie znaleźć pracy. Tu praca wręcz
          gania za człowiekiem, wystarczy trochę chcieć i jest.
          Fundowanie sobie trójki dzieci (Redutek) w takich warunkach uważam za skrajną
          nieodpowiedzialność.

          Mieszkanie z rodzicami, wielopokoleniowe rodziny - bardzo piękne przy dobrych,
          przyjacielskich układach i w dużym domu z osobnymi wejściami i kuchniami.

          Albo trzeba było mnożyć się z głową albo - jeśli samemu się nic nie potrafi -
          znaleźć lepszego kandydata na ojca czyli takiego co odpowiednio zarobi.

          • redudek nie 23.11.05, 10:30
            Wieczna-gosia coś sobie wymysla jakieś przeliczenia robi,nie wiadomo skąd ma
            takie liczby(biegłam za autobusem żeby zaoszczędzić 2,40,szkoda bo gdybym
            biegła za taksówką to bym zaoszczędziła 15 zł)przeliczenia wiecznej -gosi,hehehe
            Moja matka nic w życiu mi nie dała,ja płacę duży czynsz,prąd i inne opłaty
            (matka płaci za siebie)w mieszkaniu dokładam tylko ja pieniądze np na żarówki
            energooszczędne(matka ma u siebie 90)remonty,sprzątam tylko ja za swoje muszę
            kupić środki czystości.Matka wychodząc za mojego ojca była goła i wesoła,ojciec
            tyrał a ona leżała i pierdziała,taka jest prawda a teraz wielką panią domu z
            siebie robi,bo co bo takie jest prawo?,gdyby nie ja i siostra to nie wykupiłaby
            tego mieszkania a wtedy nie można jeszcze było żeby była współwłasność z córką.
            Z tego powodu że matka ma życzenie mieszkac sama,ja mam się wyprowadzić a z
            jakiej racji?To jest także mój dom.
            Żałośni jesteście bo widzę w was moją wredną matkę i chłód waszych dzieci do
            was w przyszłości.
            • mama_kotula Re: nie 23.11.05, 10:34
              A ja się zastanawiam, jak będą o tobie mówić twoje dzieci... Skoro ty tak ładnie o swojej mamie mówisz, a przecież na tobie się będą wzorować, co?
              I to nie my jesteśmy żałosne, niestety.
            • triss_merigold6 Re: nie 23.11.05, 10:37
              Zdaje się, że się męczycie wszyscy?
              Nie chciałabym mieszkać z kimś kogo opisywałabym w taki sposób jak Ty matkę.
              Rozumiem, że chce kobieta mieszkać sama a nie z trójką wnuków na kupie.
              Jak umrze to się mieszkaniem podzielicie.
              Powiedz mi jakim cudem Twojej siostrze udało się nie być życiowym
              nieudacznikiem i jakoś zamieszkać oddzielnie?
              Tak na marginesie - było sobie lepiej chłopa wybrać, takiego który zarobi na
              mieszkanie jak sama nie potrafisz.
              • redudek moja siostra 23.11.05, 10:44
                Moja siostra akurat mogła dostać kredyt będzie go spłacać przez 34 lata!Też nie
                wie jak to zniesie.Matka powinna być zadowolona że chociaż jedna córka poszła z
                domu,bo inaczej też by siedziała na kupie.
                Siostrze dużo pomagają teście oprócz tego.
                • triss_merigold6 Re: moja siostra 23.11.05, 10:46
                  Znaczy jakoś ma zdolność kredytową. Znajdzcie lepszą pracę zamiast robić dzieci
                  i też będziecie mieli.
                • mama500 Re: moja siostra 23.11.05, 13:01
                  redudek napisała:

                  > Moja siostra akurat mogła dostać kredyt będzie go spłacać przez 34 lata!Też
                  nie
                  >
                  > wie jak to zniesie.Matka powinna być zadowolona że chociaż jedna córka poszła
                  z
                  >
                  > domu,bo inaczej też by siedziała na kupie.
                  > Siostrze dużo pomagają teście oprócz tego.

                  nie tłumacz się durnym kozą, życie jest takie jakie jest, każdemu jest ciężko,
                  cwaniary siedzą w pracy i pierd... w internecie smuty tak jak tu na forum,
                  wzięły by się do roboty.Mój mąż dziennie dźwiga 3 tony za mniejsze pieniądze
                  niż w biurach te damki pikowe, co mają za dużo do powiedzenia.
                  • daimona a wy co robicie, cwaniary, w internecie? 23.11.05, 13:16
                    skoro nie pracujecie, a na komp i internet macie?
                    Nie narzekać, a do pracy dupy ruszyć i dzięki temu zyskać zdolność kredytową,
                    nabyć mieskznaie i ulżyc w ten sposób i samym sobie i waszym matkom!
                  • wieczna-gosia Re: moja siostra 23.11.05, 13:23
                    niech sie maz zatrudni w biurze.
                    • mama500 Re: moja siostra 23.11.05, 13:25
                      wieczna-gosia napisała:

                      > niech sie maz zatrudni w biurze.


                      szuka już dwa lata i jakoś bez doświadcznenia nie chcą go zatrudnic
                      • mama500 Re: moja siostra 23.11.05, 13:28
                        jesteśmy pracowici i szukalismy pracy gdziekolwiek i jak załapaliśmy się to
                        pracowaliśmy się, nie szukałam po biurach pracy zeby siedziec na forum tylko
                        zapierniczałam w sklepie, w restauracji. Mąż na budowie, itp, więć po kilku
                        latach pracy na budowie nie ma szans iśc do biura, jedynie awans to na budowie,
                        ale musi miec staż 5 lat i wtedy dostanie uprawnienia.Albo zaczynac od początku
                        w sklepie.
                        • cocollino1 Re: moja siostra 23.11.05, 13:31
                          i wszysto pod gorke, a wy tacy chetni do pracy, a oni znowu pod gorke, echch
                  • kosmitos Re: moja siostra 23.11.05, 18:06
                    sama jesteś sobie winna, że masz męża dupka, o tobie nie wspominając; ja się
                    uczyłam, mój mąż też i dzięki temu mamy normalną pracę
                    • mama500 Re: moja siostra 23.11.05, 18:07
                      kosmitos napisała:

                      > sama jesteś sobie winna, że masz męża dupka, o tobie nie wspominając; ja się
                      > uczyłam, mój mąż też i dzięki temu mamy normalną pracę


                      nie ubliżaj mojemu męzowi nie jest zadnym dupkiem potrafii m nie utrzymac ty
                      musisz isc do pracy bo ciebie nie moze utrzymac..Moze twoj jest ofermą co?
                      nieudacznikiem
                      • kosmitos Re: moja siostra 23.11.05, 18:09
                        myślę, że zarabia 10 razy tyle co twój bo stać go na mieszkanie a ja pracuję bo
                        nie lubię pasożytować tak jak ty;
                        • mama500 Re: moja siostra 23.11.05, 18:11
                          kosmitos napisała:

                          > myślę, że zarabia 10 razy tyle co twój bo stać go na mieszkanie a ja pracuję
                          bo
                          >
                          > nie lubię pasożytować tak jak ty;

                          to co w takim razie z dzieckiem robisz? bo ja dziecka do pracy nie zabiore
                          • kosmitos Re: moja siostra 23.11.05, 18:15
                            pomyśl małym móżdżkiem
                      • e_r_i_n Re: moja siostra 23.11.05, 19:39
                        Hehe, ciekawe. A nie rozumiesz, ze sa kobiety, ktore CHCA pracowac?
                        A prace kazdy ma taka, jakie ma mozliwosci. Nie kazdy moze siedziec w biurze
                        i pierdziec w stolek smile
              • mama500 triss_merigold6 23.11.05, 12:51
                triss_merigold6 napisała:

                > Zdaje się, że się męczycie wszyscy?
                > Nie chciałabym mieszkać z kimś kogo opisywałabym w taki sposób jak Ty matkę.
                > Rozumiem, że chce kobieta mieszkać sama a nie z trójką wnuków na kupie.
                > Jak umrze to się mieszkaniem podzielicie.
                > Powiedz mi jakim cudem Twojej siostrze udało się nie być życiowym
                > nieudacznikiem i jakoś zamieszkać oddzielnie?
                > Tak na marginesie - było sobie lepiej chłopa wybrać, takiego który zarobi na
                > mieszkanie jak sama nie potrafisz.


                nie jestem materialsitką jak ty. No niestety nie wybrałam męza ze względu na
                kasę, tylko dlatego ze go pokochałam i jest wspaniały, nie mamy tyle kasy co ty
                ale za to żyję i śpię u boku kochającego faceta, a Ty niestety możesz mi
                pozazdrościc.
                • triss_merigold6 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:02
                  Żenujące to się robi. Materializm to chęć zabezpieczenia przyszłości swojej i
                  dzieci? Jeśli tak to jestem materialistką. Jak męża brałam to kasą nie
                  śmierdział bynajmniej ale miał niezły zawód, doświadczenie, pracowitość i
                  inwencję. Teraz to finansowo procentuje.wink
                  • mama500 [...] 23.11.05, 13:03
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • triss_merigold6 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:06
                      No, z facetem po zawodówce bym się nie związała, sorry. Przepaść kulturowa i
                      mentalna zbyt duża.
                      • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:08

                        triss_merigold6 napisała:

                        > No, z facetem po zawodówce bym się nie związała, sorry. Przepaść kulturowa i
                        > mentalna zbyt duża.


                        tak ale mój tata skonczył zawódówkę pozniej poszedł do technikum na studia i
                        jest kierownikiem no i co dno?
                        dla mnie sama jestes dnem, jak masz takie rozumowanie.
                        • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:11
                          mojej kolezankimaz skonczył studia za kase i jest nic nie warty, bo kasa robi
                          swoje.
                          • wieczna-gosia to znaczy co robi? 23.11.05, 13:16
                            dlaczego nie jest warty?
                            kasa robi swoje czyli co?
                            • mama500 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 13:19
                              wieczna-gosia napisała:

                              > dlaczego nie jest warty?
                              > kasa robi swoje czyli co?
                              czyli podpłacił wszystki e egzaminy.
                              • wieczna-gosia Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 13:21
                                zaplacil zeby zdac?
                                no to nic nie umie.

                                nie wiem na jakiej podstawie twoerdzisz ze studia nic nie daja. jak sie zaplaci
                                za egzaminy to kiedys to wychodzi niestety smile studia tak ogolnie daja zreszta
                                umowmy sie ze bez studiow prace w wawce znalesc mozna smile
                                • mama500 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 13:24
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > zaplacil zeby zdac?
                                  > no to nic nie umie.
                                  >
                                  > nie wiem na jakiej podstawie twoerdzisz ze studia nic nie daja. jak sie
                                  zaplaci
                                  > za egzaminy to kiedys to wychodzi niestety smile studia tak ogolnie daja zreszta
                                  > umowmy sie ze bez studiow prace w wawce znalesc mozna smile


                                  nie zmieniaj tematu osoba którą podpłaca studia i nie ma pojęcia jeszcze jako
                                  prawnik, to przykro mi i teraz taka głupia z forum dorwie go i zapyta jakie
                                  masz wykształcenie a on wyższe, to dawaj go biorę ,bo on ustawiony no i jeszcze
                                  jak dowie się jaki kierunek skończył to już wogole.
                                  ą taki co skończył zawodówkę może mieć większe predyspozycje i być mądrzejszy
                                  niż ten po studiach a nie ma kasy.Niestety taka rzecyzwistośc.
                                  • triss_merigold6 Taki los 23.11.05, 13:29
                                    Taki los, moja droga, że w normalnym karju człowiek z wyższym wykształceniem
                                    zarabia więcej.
                                    Na szczęście mamy już tę normalność, że robotnik przerzucający węgiel czy inne
                                    paczki zarabia mniej niż człowiek, który parę lat na edukację poświęcił.
                                    • mama500 Re: Taki los 23.11.05, 13:33
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Taki los, moja droga, że w normalnym karju człowiek z wyższym wykształceniem
                                      > zarabia więcej.
                                      > Na szczęście mamy już tę normalność, że robotnik przerzucający węgiel czy
                                      inne
                                      > paczki zarabia mniej niż człowiek, który parę lat na edukację poświęcił.


                                      mąz nie przerzuca węgla, ale też się nadxwiga dziennie, ma odpowiedzialną
                                      praccę, zarabia czasem nawet ponad 3,5 tys,a są mieisące ze 2 tys ale zdolnośc
                                      kredytową trzeba mieć minimum 4 tys dla naszej rodziny na malutki kredycik.
                                      • cocollino1 Re: Taki los 23.11.05, 13:36
                                        serio?? az takie wymagania?? ja siedze w kredytach, ale w mniejszym miescie, tu
                                        za 4000 to mozna poszalec z kredytem ze ho ho. Jeszcze zalezy jaki ten dochod,
                                        akhm czy naczarno na budowie, czy np. urzednik w UKS.
                                        • triss_merigold6 Re: Taki los 23.11.05, 13:52
                                          Moi znajomi w Warszawie mając dochód ok. 4 tys na 3 osoby (kobieta nie pracuje)
                                          dostali kredyt hipoteczny w wysokości 300 tysięcy rozłożony na 25 lat. Można
                                          przecież starać się o mniejsze kwoty.
                                          • kalina_p ręce i cycki opadaja:( 23.11.05, 13:53
                                            kredyt nie, a z taką kwota wynając za 500 zl tez nie.
                                            Boże, widzisz i nie grzmisz???
                                            • dzoaann Dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.11.05, 15:27
                                              Dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                              Dajcie sobie już spokój!
                                              Ten wAtek przerodził się po prostu w kłótnię.Nikogo nie popieram,jestem w
                                              stanie każdej ze stron przyznać trochę racji.Ale zrozumcie,żadna żadnej nie
                                              przegada.Zamiast siedzieć na necie i wylewać żale lub umoralniać,niech każda
                                              zajmie się swoim życiem.Tak to już jest,że nie wszyscy mają poukładane życie
                                              (Bezdomni,chorzy,mniej zaradni życiowo).Nikogo na siłę nie da rady przekonać do
                                              swoich racji.Dziewczynom w trudnej sytuacji finansowej i rodzinnej życzę
                                              poprawy losu,a te co się oburzał niech czas swój poświęcą pracy społecznej by
                                              zaspokoić swe apetyty na umoralnianie ludzi(choć racji też im nie odmawiam).Po
                                              prostu odpuście sobie
                                              Poz\drawiam wszystkich serdecznie i pamiętajcie o uśmiechu na codzień
                                          • mama500 Re: Taki los 23.11.05, 13:55
                                            triss_merigold6 napisała:

                                            > Moi znajomi w Warszawie mając dochód ok. 4 tys na 3 osoby (kobieta nie
                                            pracuje)
                                            >
                                            > dostali kredyt hipoteczny w wysokości 300 tysięcy rozłożony na 25 lat. Można
                                            > przecież starać się o mniejsze kwoty.

                                            no ciekawe! my chcieliśmy tlyko 150 tys i nie ma o czym mowic, popytaj się w
                                            bankach a moze dostali kilkanascie lat temu? bo ja pytałam się w tym miesiaću
                                            we wszystkich bankach.
                                            • triss_merigold6 Re: Taki los 23.11.05, 14:01
                                              Dostali TERAZ. Rozumiesz? TERAZ. Bank Millenium, kredyt w złotówkach. Mogli we
                                              frankach i byłby mniejsze raty ale zakładają wcześniejszą spłatę.
                                              • m_katarzynka Re: Taki los 23.11.05, 14:54
                                                Hehehe znamy takich co z 2500 dostali w warszawie 180 000 na 35 lat coprawda
                                                ale mieszkanie jest... Bank mIllenium kredyt franki szwajcarskie smile
                                                Czyżby ktoś tu zmyślał???
                                                • m_katarzynka Re: Taki los 23.11.05, 14:55
                                                  aaa dodać zpomniałam to dochód na trzy osoby a kredyt brany teraz smile
                                                  • triss_merigold6 Re: Taki los 23.11.05, 15:03
                                                    Czyli nie ściemniam. Hurra, ktoś potwierdził, że można.wink
                                                    Teraz banki dają kredyty chętniej niż parę lat temu i bez tylu obwarowań.
                                                    Główne zabezpieczenie to hipoteka a nie etat.
                                          • cocollino1 Re: Taki los 23.11.05, 13:58
                                            no czyli ma racje, 4000 to mozna przyzwoity kredyt wziac.
                                          • wieczna-gosia Re: Taki los 23.11.05, 14:52
                                            my dostalismy kredyt majac kolo 2700 dochody i troje dzieci i w dodatku bylo to
                                            8 lat temu gdy banki mialy duzo wiecej obwarowań. Dostalsmy malutko- bo
                                            starczylo nam na kawalerke 20 metrow.
                                            A ostatnie mieszkanie kupilismy sobie kupujac po prostu zadluzone meiszkanie od
                                            spoldzielni- szczegolnie wieksze metraze mozna upolwac, poprosic o rozlozenie na
                                            raty ewentualnie wziac kredyt.
                                            Znajomi dostali kredyt na 30 lat majac kolo 4 tysiow i czworo dzieci, na okolo
                                            250 tysiow w warszawie. 6 bankow im odmowilo 7 sie zgodzil.
                                            jak sie nie ma wlasnego mieszkaniamozna adaptowac strych- tu juz ceny za metr
                                            naprawde sa przystpne.

                                            Wszystko mozna- jak sie chce. Widac niechec mamy tak bardzo ci nie przeszkadza,
                                            wiec szczesliwego milego zycia.

                                            najlatwiej to powiedziec ze sie nie da.

                                            Mi juz zaczelo byc ciebie zal- no kurcze biednie kobieta zarabia glowa w sciane
                                            wali.

                                            Ale 150 zlotych co drugi dzien to ja nie puszczam, na swoim mieszkam i dzieki
                                            temu mamusie kocham smile
                                            • triss_merigold6 O! 23.11.05, 15:02
                                              Nio... ja też 150 zł co drugi dzień nie wydaję.wink Qrde szkoda...
                                              Grzecznie żyjemy: opłaty, zakupy trwałe na początku miesiąca a reszta na dni
                                              podzielona i za Chiny stówa dziennie nie zostanie.D
                                              Znajomy nabył strych do adaptacji, kredyt dostał na 30 lat. Wprawdzie Praga nie
                                              Warszawa ale mieszka chłopak. D
                              • cocollino1 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 13:22
                                znaczy wszyscy kupili sobie wyzsze wyksztalcenie i sa nic nie warci.
                                • wieczna-gosia Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 13:24
                                  szit,
                                  wiedzialam ze czegos zapomnialam kupic.....

                                  wyksztalcenia smile
                                  • m_katarzynka Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 14:56
                                    Nie martw się gosiu, może można na kredyt smile
                                    • mama500 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:01
                                      można kredyt można jak ma się zaświadczenie z pracy gdzi ejest napisany cały
                                      dochód, mąz dostaje premię n aczarno, więc nie udokumentujemy, tak więc zarobek
                                      waha się (ten na zaświadczeniu) ok 1,5 tys.No nie wiem czy z takim
                                      zaświadczneiem zajedziemy daleko.
                                      • wieczna-gosia Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:04
                                        widzicie jak pieknie rosna tutaj trudnosci?
                                        po prostu sie pietrza.
                                        zaraz sie okae ze maz to w ogole na czarno pracuje a tak w ogole to nie pracuje
                                        bo chory.

                                        Wlasnie 3 banki wstepnie daly mi kredyt na 150 tysiow przy twoich odchodach. a
                                        kawalerki nadal mozna kupic za 90 tysiecy. No to normalnie na remont od podstaw
                                        zostaje smile
                                        • mama_kotula Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:06
                                          wieczna-gosia napisała:


                                          > Wlasnie 3 banki wstepnie daly mi kredyt na 150 tysiow przy twoich odchodach. a
                                          > kawalerki nadal mozna kupic za 90 tysiecy. No to normalnie na remont od podstaw
                                          > zostaje smile

                                          Gosia, przepraszam, ale te _odchody_ mnie rozwaliły!!!! Wiem, wiem, literówka, ale boska!!!!
                                          • cocollino1 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:08
                                            ha, rzeczywiscie dobresmile))
                                            jak sie wlasnie traktuje dochody jak odchody to nigdy sie nie bedzie mialo nic,
                                            moze tak to mozna sobie wytlumaczyc co?
                                      • triss_merigold6 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:06
                                        Nie. I dlatego powinnaś iść do pracy jeśli zależy Ci na wyprowadzeniu się od
                                        rodziców. A jeśli Ci nie zależy to nie kwękaj.
                                      • cocollino1 Re: to znaczy co robi? 23.11.05, 15:06
                                        kochana nie, ze z takim zaswiadczeniem nie zajedziecie daleko, tylko z takim
                                        nastawieniem nie zajedziecie daleko, niestetysad
                                        • triss_merigold6 ;) 23.11.05, 15:13
                                          Bo najlepiej to mieć udokumentowany dochód w wysokości 10 tysięcy albo w ogóle
                                          być zamożnym szwajcarskim rentierem - nie mylić z rencistą.wink
                                          I jeszcze nie pracować albo niech praca sama przyjdzie i zapuka ale nie każda
                                          tylko odpowiednia.
                                          Szlag mnie trafia jak to czytam, bo znam ok. 30-letnie osoby w Warszawie z
                                          wykształceniem podstawowym co jest już dnem totalnym a które jakąś pracę mają:
                                          w sklepie, jako rozwoziciele pizzy itd. ale mają.
                                          • cocollino1 Re: ;) 23.11.05, 15:17
                                            być zamożnym szwajcarskim rentierem - nie mylić z rencistą.wink
                                            heheheh, dobresmile
                                          • g0sik Re: ;) 23.11.05, 15:18
                                            A może biedna matka widzi te szaleństwa zakupowe co drugi dzień i szlag ją
                                            trafia? Siedzą jej na karku, kasy nie oszczędzają i jeszcze obiadki na krzywy
                                            ryj im się marzą....
                                            • triss_merigold6 Re: ;) 23.11.05, 15:23
                                              Wypsnęło się dziewczynce, że nie ma tak źle.smile Nieudokumentowane dochody też
                                              można odkładać, wtedy wkład własny na mieszkanie większy i mniejszy kredyt
                                              można wziąć. Ino trzeba chcieć.
                                            • cocollino1 Re: ;) 23.11.05, 15:28
                                              ja to bym chciala 150 wydawac raz na kilka dnismile)
                                              ale bardziej bym chciala byc na swoim, w z wiazku z czym po pracy do domu,a nie
                                              po sklepachsmile)
                                              i nawet bylam dzis na rozmowie w spr pracy, mimo ze prace posiadam
                                              i nawet jak nie dostane to bylo 98 podan, a po przesiewach roznorodnych bylam w
                                              pierwszej 10smile)
                                              czyli nie musi byc zawsze do du...
                                              • mama500 Re: ;) 23.11.05, 15:32
                                                odpuśccie sobe wielkie damki pikowe
                                                • cocollino1 Re: ;) 23.11.05, 15:36
                                                  my jestesmy ludzie pracy, nie damysmile
                                                  a skad w ogoletakie okreslenie dama pikowa?
                                                  nie znam
                                                • triss_merigold6 Przypomnę, że Ty zaczęłaś:) 23.11.05, 15:37
                                                  Grasz w grę "Tak, ale...". Na każdą sensowną radę masz "Ale...". G..no wiesz o
                                                  kredytach, nawet nie raczyłaś się dowiedzieć. Nie idziesz do roboty to po co Ci
                                                  mieszkanie w środku miasta?
                                                  Nie jesteś z Ełku, Hajnówki czy Leska tylko z W-wy a tu dobrej pracy jest do
                                                  cholery i trochę.
                              • triss_merigold6 LOL 23.11.05, 13:24
                                Znaczy głupek. Jak ktoś musi płacić za egzaminy w sensie dawania łapówek (w co
                                na publicznej uczelni nie wierzę) to jest głupkiem, który studiować nie
                                powinien tylko wydać pieniądze na co innego np. samochód.
                                • polka3 Gdy ktos gardzi bogatymi,bogatym się nie stanie 23.11.05, 23:10
                                  Głupia i irytująca ta rozmowa jest ..gonienie w piętkę i tyle...ale każdego
                                  święte prawo życ po swojemu....w pewnych granicach oczywiście...wszyscy to
                                  wiedza a jednak 4 setka biegniesmile
                      • cocollino1 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:15
                        poza tym, chyba jak juz slub sie bierze to jednak jest jakas orientacja w
                        finansach przyszlego meza oraz informacja o jego wyksztalceniu??? no chyba ze
                        ja jestem tylko taka podla, ze wiedzialam ile przyszly maz zarabia i ajkie ma
                        wyksztalceniesmile))
                        • wieczna-gosia Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:18
                          podeszlas do meza materialistycznie.
                          Ewentualnie zbyt dlugo czekalas ze slubem, co jak wiadomo jest wyrachowaniem.
                          • cocollino1 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:19
                            fakt, dwa lata podstępem wyciągalam informacje z US jakie dochody ma
                        • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:18
                          cocollino1 napisała:

                          > poza tym, chyba jak juz slub sie bierze to jednak jest jakas orientacja w
                          > finansach przyszlego meza oraz informacja o jego wyksztalceniu??? no chyba ze
                          > ja jestem tylko taka podla, ze wiedzialam ile przyszly maz zarabia i ajkie ma
                          > wyksztalceniesmile))


                          nie no ale slub nie bierzesz z pierwszzym lepszym.
                          dowiadujesz sie kim jest człowiek za którego wyjdziesz za mmąz, ale bez
                          przesady, człowiek po studiach to tylko zarobi kasę? to w takim razie dlcaczego
                          ja i mó mąż nie mamy super pracy? przez czysty przypadek,,twwoj maxz akurat tak
                          trafił.
                          • cocollino1 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:26
                            kochana moj maz studiow nie skonczyl, len poprostu, natomiast od wielu lat jest
                            dobrym specjalista w swojej dziedzinie, cenionym pracownikiem. Studia bedzie
                            robil tylko po to zeby miec na papierze to co juz ma w glowie od lat.
                            • wieczna-gosia Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:27
                              moj tez studiow ne skonczyl. jakos sobie radzi :
                              O co mam zreszta do niego zal, bo gdyby skonczylmialby i lepsze perspektywy i
                              nie ukrywajmy wyzsze pieniadze- czysty materializm ze mnie wychodzi.....
                              • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:31
                                wieczna-gosia napisała:

                                > moj tez studiow ne skonczyl. jakos sobie radzi :
                                > O co mam zreszta do niego zal, bo gdyby skonczylmialby i lepsze perspektywy i
                                > nie ukrywajmy wyzsze pieniadze- czysty materializm ze mnie wychodzi.....

                                ale mój tez sobie radzi, nie narzekamy na brak kasy, co drugi dzień robię
                                zakupy na 50-100-150 zł. Ale chodzi tutaj o zdolnosc kredytową, w bankach
                                wymagają i tyle, nam brakuje, więc mieszkamy tak jak pisałam.
                                • mama_debiutantka Re: triss_merigold6 23.11.05, 23:46
                                  > ale mój tez sobie radzi, nie narzekamy na brak kasy, co drugi dzień robię
                                  > zakupy na 50-100-150 zł. Ale chodzi tutaj o zdolnosc kredytową, w bankach
                                  > wymagają i tyle, nam brakuje, więc mieszkamy tak jak pisałam.

                                  powiem tak: ja też nie narzekam, kredytu już nie mamy i na zakupy wydajemy ok.
                                  250 zł raz w tygodniu (supermarket), ew. 300, jak trzeba obkupić się w środki
                                  czystości
                                  zakupy robimy _wyłącznie_ raz w tygoniu, bo nie lubimy tego zajęcia
                              • cocollino1 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:34
                                Ja tez mam zal do mojego wlasnie o to, ze len byl.
                                Ja skonczylam ,ale chyba kupowalam egzaminy bo maz i tak wiecej zarabia. No ale
                                ja siedze za biurkiem i mam czas na forum, on siedzi za biurkiem i nie ma czasu
                                na gg paru slow napisac, moze powinien sie zwolnic?
                            • dzindzinka Re: Jestem zaszokowana 23.11.05, 13:31
                              jak można w taki sposób pisać o kimkolwiek a zwłaszcza o swojej matce jak pisze
                              redudek?
                              Opis matki jest groteskowy: obleśny, gruby babsztyl, załatwiający się do wiadra,
                              nie myjący się, nie wychodzący z domu, uprawiający seks z młodziankami. Coś tu
                              się kupy nie trzyma.
                              Nie rozumiem jak można żyć pod jednym dachem z małoletnimi dziećmi z kimś takim,
                              do kogo w dodatku czyje się taką nienawiść.
                              • cocollino1 Re: Jestem zaszokowana 23.11.05, 13:39
                                dzidzinko, no nie mozna tylko trzeba, szkoda metrazu na lajdactwa matki. ech....
                                • triss_merigold6 Re: Jestem zaszokowana 23.11.05, 13:48
                                  No, bo kobieta lubi młodszych panów i jeszcze czasem na noc jakiś zostanie.wink
                                  Na stos z taką. Zamiast w kwefie siedzieć i wnuki niańczyć to jeszcze śmie mieć
                                  własne życie.
                • wieczna-gosia czyli jednym slowem: 23.11.05, 13:08

                  • wieczna-gosia zjadlo mi :) 23.11.05, 13:11
                    albo sie mieszka z facetem ktory nas koga i jego sie kocha za to z mamusia ktora
                    nas nie cierpi, albo mieszka sie z facetem, ktory nas nie kocha (materialista) i
                    my go nie kochamy (materialistki), ale za to na swoim.

                    Na to faktycznie nie wpadlam. Porazajaca logika- jutro wprowadzam sie do mamy,
                    maz mnie pokocha smile
                    • mama500 [...] 23.11.05, 13:13
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • wieczna-gosia o :) inwektywki sie zaczynaja? 23.11.05, 13:19
                        nerwki puszczaja?
                        to na spacer, a nie sie zapowietrzac przed kompem.
                        • mama500 Re: o :) inwektywki sie zaczynaja? 23.11.05, 13:21
                          wieczna-gosia napisała:

                          > nerwki puszczaja?
                          > to na spacer, a nie sie zapowietrzac przed kompem.
                          nie ja się nie denerwuje głupotami, ja wiem najlepiej o sobie a wy piszcie co
                          chcecie,rybka.
                        • mama_kotula Re: o :) inwektywki sie zaczynaja? 23.11.05, 13:23
                          Gosia, inwektywki już wcześniej poleciały wink)) vide "odczep się smarkulo"
                          tak to jest, jak brakuje logicznej argumentacji...
                      • cocollino1 Re: zjadlo mi :) 23.11.05, 13:29
                        no durna strasznie, bo prawde mowi, a do tego zamiast kupic se wyksztalcenie to
                        wziela i sie uczyla, oj durna...
                    • cocollino1 Re: zjadlo mi :) 23.11.05, 13:18
                      gosiu, zgadza sie u mniesmile mieszkam jeszcze u mamy i maz mnie kocha. To co? ?
                      Wycofac wniosek z banku o kredyt? Przestanie mnie kochac maz buuu.
                • mama_kotula Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:37
                  mama500 napisała:

                  > nie jestem materialsitką jak ty. No niestety nie wybrałam męza ze względu na
                  > kasę, tylko dlatego ze go pokochałam i jest wspaniały, nie mamy tyle kasy co ty
                  >
                  > ale za to żyję i śpię u boku kochającego faceta, a Ty niestety możesz mi
                  > pozazdrościc.

                  A więc żyjmy miłością, miłością, bo miłość piękna jest, mieszkajmy pod mostem, ale nic to, bo przecież się kochamy, nie mamy co jeść, ale nic to, bo przecież się kochamy, a co Bóg da, to się wykarmi i wychowa.
                  Buahahahahaha.
                  • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:42
                    mama_kotula napisała:

                    > mama500 napisała:
                    >
                    > > nie jestem materialsitką jak ty. No niestety nie wybrałam męza ze względu
                    > na
                    > > kasę, tylko dlatego ze go pokochałam i jest wspaniały, nie mamy tyle kasy
                    > co ty
                    > >
                    > > ale za to żyję i śpię u boku kochającego faceta, a Ty niestety możesz mi
                    > > pozazdrościc.
                    >
                    > A więc żyjmy miłością, miłością, bo miłość piękna jest, mieszkajmy pod
                    mostem,
                    > ale nic to, bo przecież się kochamy, nie mamy co jeść, ale nic to, bo
                    przecież
                    > się kochamy, a co Bóg da, to się wykarmi i wychowa.
                    > Buahahahahaha.

                    pieniądze też są ważne ale nie aż tak jak ty na nie patrzysz tylko one i nic
                    więcej.
                    Ja kocham męza nie tylko za kasę i wykształcenie.Ale nigdy mi nie przyszło do
                    głowy jak go poznałam dzielić go na kategorie czy on ma wykształcenie, po za
                    tym poznaliśmy się jak mieliśmy po 12 lat, więc kto mógł wiedziec czy będziemy
                    wykształceni czy będziemy opływać w kasie.
                    Od tamtej pory jestemy kilkanaście lat ze sobą.
                    • triss_merigold6 No widzisz... 23.11.05, 13:50
                      Ale niektóre poznawały aktualnych partnerów kiedy miały więcej niż 12 lat i
                      mogły ocenić czy pan jest perspektywiczny życiowo czy wręcz przeciwnie.wink
                      • mama500 [...] 23.11.05, 13:54
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • mama_kotula Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:56
                      Ja natomiast dzielę na kategorie: rozsądnie myślące i ściana mentalna, czyli osoby, które nie przyjmują żadnych słów krytyki.
                      Tak, możesz (i powinnaś) to wziąć do siebie.
                      • mama500 Re: triss_merigold6 23.11.05, 13:57
                        piszcie sobie ile chcecie jestescie juz u mnie nie widoczne.
                        • mama_kotula Re: triss_merigold6 23.11.05, 14:08
                          To mnie upewniło, że należysz do tej drugiej kategorii.
                          Pozdrawiam
                          Marta
                • kosmitos Re: triss_merigold6 23.11.05, 18:10
                  pewnie, wszyscy na forum ci zazdroszczą
            • wieczna-gosia Re: nie 23.11.05, 10:38
              chłód waszych dzieci do
              > was w przyszłości.

              a ty to pelna jestes cielych uczuc nie?


              no one big happy family po prostu.
              • aureliana Re: nie 23.11.05, 10:42
                i caly czas w necie siedzisz i na biezaco odpowiadasz na wszystkie posty.
                nie chcialabym byc zrozumiana zle, ale od rana to spokojnie moglabys chodzic po
                miescie i szukac pracy...
                • triss_merigold6 Re: nie 23.11.05, 10:45
                  Z Warszawy jest dama, nie? W Warszawie, co podkreślam za Gosią, nie sposób nie
                  znaleźć pracy. Net ma? Telefon ma? To niech szuka. Ogłoszeń jest do cholery i
                  trochę, do wyboru do koloru.
                • redudek Re: nie 23.11.05, 10:51
                  Ja nie muszę chodzić szukać pracy ,bo zostaję z małą w domu (niunia jeszcze śpi)
                  dlatego trochę siedzę przy kompie.Moje dzieci z mojej strony mają dobry
                  wzorzec,13 letni syn potrafi przytulić się do mnie i powiedzieć"kocham cię
                  mamo",tak samo ja okazuję im swoją miłość i nie wstydzę się tego.Moja matka
                  odkąd tylko pamiętam nazywała mnie pier...ku...,gdy moja siostra miała 4 lata a
                  ja 6 ,matka wysłała nas do sanatorium na całe 2 miesiące,była wtedy zima
                  stulecia,miała sumienie co?,przyjechała może zae dwa razy w odwiedziny gdzie ja
                  w histeryczny płacz popadałam,a ona spokojnie wracała do domu bo luzik
                  miała.Mojej matce to ja zawdzięczam nerwice serca itp
                  • triss_merigold6 Re: nie 23.11.05, 10:55
                    Znaczy pracujesz czy nie?
                    Skoro tak fatalnie wspominasz dzieciństwo to tym bardziej powinnaś się
                    wyprowadzić. To straszne żyć pod jednym dachem z kimś kogo się do tego stopnia
                    nienawidzi.
                  • aureliana Re: nie 23.11.05, 10:56
                    w sanatorium ogrzewania nie bylo? bo nie widze zwiazku. ja tez, jak rodzice na
                    koloniach odwiedzali- ryczalami dostawalam spazmow.

                    ty masochistka jestes. tak tej matki nienawidzisz, a z uporem godnym lepszej
                    sprawy siedzisz jej na glowie i nie pozwalasz miec spokoju.

                    redudek napisała:

                    > Ja nie muszę chodzić szukać pracy ,bo zostaję z małą w domu (niunia jeszcze śpi
                    > )
                    > dlatego trochę siedzę przy kompie.Moje dzieci z mojej strony mają dobry
                    > wzorzec,13 letni syn potrafi przytulić się do mnie i powiedzieć"kocham cię
                    > mamo",tak samo ja okazuję im swoją miłość i nie wstydzę się tego.Moja matka
                    > odkąd tylko pamiętam nazywała mnie pier...ku...,gdy moja siostra miała 4 lata a
                    >
                    > ja 6 ,matka wysłała nas do sanatorium na całe 2 miesiące,była wtedy zima
                    > stulecia,miała sumienie co?,przyjechała może zae dwa razy w odwiedziny gdzie ja
                    >
                    > w histeryczny płacz popadałam,a ona spokojnie wracała do domu bo luzik
                    > miała.Mojej matce to ja zawdzięczam nerwice serca itp
                    • mama_kotula Re: nie 23.11.05, 11:36
                      W mordę, to moja matka dopiero okrutna i sumienia nie ma... jak miałam osiem lat wysłała mnie do sanatorium na 10 miesięcy i przyjeżdżała ledwie co miesiąc... jakoś nerwicy serca nie mam.
                    • m_katarzynka Re: nie 23.11.05, 15:09
                      O rany! A ja nie dość że matka wyrodna to jeszcze córka. Rodzicielkę włąśną na
                      sanatorium namawiałam... całe szczęście, że teraz wiem iż to się nerwicą serca
                      kończy sad
                • mama500 Re: nie 23.11.05, 12:55
                  aureliana napisała:

                  > i caly czas w necie siedzisz i na biezaco odpowiadasz na wszystkie posty.
                  > nie chcialabym byc zrozumiana zle, ale od rana to spokojnie moglabys chodzic p
                  > o
                  > miescie i szukac pracy...
                  >

                  a do kogo to było? jak do mnie to niestety mam chore dziecko z domu się nie
                  ruszam, a kiedy śpi to sobie piszę.Nie zaniedbuję dziecka tak jak ty.
                  • wieczna-gosia znasz aureliane? 23.11.05, 13:13
                    naprawde dziecko zaniedbuje???
                    osz ty w morde gdzie opieka spoleczna!!!! zabrac jej dziecko!!!
            • kuku-007 Re: Dziewczyny 23.11.05, 10:47
              Dajcie spokój. Te wszystkie wyliczenia, dobre rady... Moim zadaniem one
              naprawde sa DOBRE. To są bardzo konkretne wskazówki i gdyby ktoś chciał, to by
              z nich skorzystał. Ale autorka tego wątku NIE CHCE.
              Ona wcale nie ma zamairu sie wyprowadzić, nie widzicie, że kazdej z was za
              kazdym razem na różne sposoby udowadnia ze SIĘ NIE DA? Nie da sie i juz. Zawsze
              znajdzie sie jakas przeszkoda.
              Za kazdym razem zaznacza, ze kase ma. Tak więc przeszkodą nie jest brak
              pieniedzy, tylko coś w niej samej. Nie będe juz dociekać, bo szkoda czasu
              przeznaczonego na pracę smile) Powiem tylko, ze żal mi tych dzieci. Że mieszkają
              na kupie też, ale i tego, ze uczą się, że kasa jest ważniejsza od nich samych,
              od ich komfortu i prawa do spokojnego życia. W imie wyzszej sumy na książeczce
              odbiera im sie prawo do własnego kawałka przestrzeni, bo jak w tej sytuacji
              czuć sie "jak w domu"?
              Tak że szkoda Waszego czasu.
              Nie chce mi sie wiecej pisać, bo ręce mi opadły po przeczytaniu tych
              wszsystkich roszczeń. Przypomina mi sie taka scena z "gdzie jest nemo", kiedy
              stado albatrosów darło dzioby w solidarnym okrzyku "daj!daj! daj!" To było
              jedyne, co potrafiły powiedziec. Pamietacie?
              pozdrawiam, kuku
              • triss_merigold6 Re: Dziewczyny 23.11.05, 10:50
                Pamiętamy.
                Dzieci patrzą i słyszą jak rodzice paskudzą na babcie/dziadków. Gnieżdżą się na
                kupie i mają się cieszyć, że coś tam na książeczce leży. A starzy najlepiej
                żeby umarli i zwolnili w końcu przestrzeń.
                • ledzeppelin3 Re: Dziewczyny 23.11.05, 10:56
                  Dla mnie autorka wątku jest w jakimś chorym uzaleznieniu od matki, i chce, żeby
                  ją głaskać po głowie i użalać się nad nią. A Rembertów to Warszawa- no sorry,
                  ale jak ktoś na propozycję wynajmu w Rembertowie odpowiada- "to nie warszawa,
                  tylko pod nią"- i to jestwiększy problem niż mieszkanie na kupie we wspólnym
                  piekiełku- to jest przypadek do leczenia, a nie użalania się. Myślę, że dobry
                  psycholog mógłby tu pomóc, bo autorka wątku sama chyba nie będzie w stanie nic
                  zrobić ze swoim życiem.
                  • redudek Re: Dziewczyny 23.11.05, 11:00
                    Widać macie problemy co niektóre ze sobą.
                    • triss_merigold6 Re: Dziewczyny 23.11.05, 11:01
                      Przeczytaj swoje posty. Przeczytaj w jakich słowach piszesz o matce. I zastanów
                      się kto tu ma problemy.
                      • wieczna-gosia Re: Dziewczyny 23.11.05, 11:09
                        autorefleksja- takie ladne slowo smile)))

                        nie doczytalam kurka o tym Rembertowie- a ja juz chcialam mowiec ze w Pruszkowie
                        mozna taniej wynajac smile no bo mozna smile

                        reludku- mysle ze ja mam jeden problem ze soba. Nie chce mi sie wierzyc, ze
                        mozna po takim dziecinstwie i przy takich ukladach z matka mieszkac u niech 13
                        lat. Masz racje- to jest moj problem nie ukrywajmy. A ty na ojcowiznie wszak
                        siedzisz i czekasz jak stara dz... w podziurawionych rajstopach i smierdzaca bo
                        sie nie myje- wyciagnie kopyta nie?

                        Dzieci na pewno maja cudowny wzorzec jak nie od ciebie to od babci i w ogole
                        sielanka smile
                        • spacey1 Re: Dziewczyny 23.11.05, 12:03
                          No ja doczytałam i powiem, że brat mojego męża z żoną i synem mieszkaja od paru
                          lat w Rembertowie, pracują w Warszawie. Żona brata dojeżdża sobie autobusem,
                          który jeździ bezpośrednio spod jej bloku pod jej miejsce pracy (na Woli), luksus
                          po prostu. I jest to autobus miejski 408, nie żadna prywatna linia. Bardzo sobie
                          chwalą. A jest sporo taniej.
                          Chociaż ostatnio ich kolega sprzdał mieszkanie w tym bloku za spore pieniądze,
                          naprawdę byłam zaskoczona. Czyli jest to zdecydowanie cywilizacja, Warszawa
                          prawei. Niedługo będzie przebudowa ronda przy marsa, będzie luksusowy dojazd do
                          Rembertowa.
                          Reszty mi się komentowac nie chce...
                    • kuku-007 Re: Redudku 23.11.05, 11:11
                      Przykro mi, ale cie rozczaruję: mieszkam we własnym mieszkaniu, za zarobione
                      przez siebie pieniądze. Nic od matki nie dostałam i przyznam, że miałam kiedyś
                      o to do niej żal. Zwłaszcza, że noje kolezanki miały zupełnie inna sytuację
                      przy zamazpójsciu. Na szczęście w pore zdałam sobie sprawę, ze czas płynie, a
                      ja tracę go na przeżywaniu, jaka to moja mama niedobra, i że mogła mi dac a nie
                      dała. A może lepiej byłoby wziąć sie do roboty? Tak zrobiłam, mama nie stała
                      się lepsza ale ja juz miałam to gdzieś. Wyprowadziłam się szybko (mieszkaliśmy
                      z nia po slubie pół roku) bo że tez nam szkoda było kasy na wynjem.
                      Ale z męzem uznaliśmy, że nasze samopczucie oraz zycie sex. (tak, tak, mama za
                      scianą) wymaga pewnego minimum. To była bardzo dobra decyzja.
                      Dziecka wtedy jeszcze nie było, zrsztą nie wyobrażam sobie ciaży w takich
                      warunkach. Wiedziałam, że nie moge zajsć w ciaze i nie zaszłam.
                      Od tej pory było coraz lepiej, miedzy nami i w naszym zyciu finansowym.
                      Wszystko, co mamy, a jest tego niemało zawdzięczmy tylko sobie. Nikt nam nic
                      nie dał. Wiesz, jaka to satysfakcja? Życze Ci, żebys kiedys to [poczuła.
                      kuku
                      • mama_kotula Do Redudek... 23.11.05, 11:41
                        Mam jeszcze jedno zapytanie: po diabła piszesz na forum? cytuję opis forum "tu możesz się wyżalić, poradzić (...)". Ty nie robisz ani jednego, ani drugiego, ziejesz jadem na odległość, i jesteś cała biedna i niezrozumiana przez świat, bo nikt nie chce potwierdzić twoich wątpliwych racji i ci współczuć.
                        Każdą radę kwitujesz w stylu "gó.. wiecie o mojej sytuacji".
                        Albo sobie dasz pomóc, albo chcesz pomarudzić jak pryszczata nastolatka, ale wtedy nie pultaj się, że cię za taką uważają.
            • mama500 Re: nie 23.11.05, 12:47
              redudek napisała:

              > Wieczna-gosia coś sobie wymysla jakieś przeliczenia robi,nie wiadomo skąd ma
              > takie liczby(biegłam za autobusem żeby zaoszczędzić 2,40,szkoda bo gdybym
              > biegła za taksówką to bym zaoszczędziła 15 zł)przeliczenia wiecznej -
              gosi,heheh
              > e
              > Moja matka nic w życiu mi nie dała,ja płacę duży czynsz,prąd i inne opłaty
              > (matka płaci za siebie)w mieszkaniu dokładam tylko ja pieniądze np na żarówki
              > energooszczędne(matka ma u siebie 90)remonty,sprzątam tylko ja za swoje muszę
              > kupić środki czystości.Matka wychodząc za mojego ojca była goła i
              wesoła,ojciec
              >
              > tyrał a ona leżała i pierdziała,taka jest prawda a teraz wielką panią domu z
              > siebie robi,bo co bo takie jest prawo?,gdyby nie ja i siostra to nie
              wykupiłaby
              >
              > tego mieszkania a wtedy nie można jeszcze było żeby była współwłasność z
              córką.
              > Z tego powodu że matka ma życzenie mieszkac sama,ja mam się wyprowadzić a z
              > jakiej racji?To jest także mój dom.
              > Żałośni jesteście bo widzę w was moją wredną matkę i chłód waszych dzieci do
              > was w przyszłości.

              no a ja marze o podrózy do australii i nie pojade i zaoszczedziłam ze 20 tys?
              wieczna gosiu odpowiedz , ty to masz problemy...
            • annika-ja Re: nie 23.11.05, 15:14
              nie no muszę się odezwać smile

              redudek napisała:

              >ja płacę duży czynsz,prąd i inne opłaty
              > (matka płaci za siebie)

              No i?

              >Matka wychodząc za mojego ojca była goła i wesoła,ojciec
              >
              > tyrał a ona leżała i pierdziała,

              Hehe idąc tym tropem ty też leżysz i pierdzisz, a mąż zasuwa jak parowozik smile I
              jeszcze matce d... obrabiasz publicznie.


              > Żałośni jesteście bo widzę w was moją wredną matkę i chłód waszych dzieci do
              > was w przyszłości.

              Zobaczymy co ci twoje dzieci na starość powiedzą. "Dzięki matka żeś nam to
              mieszkanie przytrzymała. Babce się zmarło, to teraz tylko wystarczy reszcie
              rodziny wybić z głowy prawo spadkowe, i możemy się gnieździć od jutra w
              dziewiątkę smile bo wiesz, będziemy mieli dziecko...."

              Tak dla jasności. Zaszłam w ciążę na studiach, mieszkaliśmy przez 1,5 roku z
              moimi rodzicami, nie było różowo, ale przede wszystkim myślałam o ICH sytuacji
              (dzieci budzące się w nocy, kolejki do łazienki, obcy facet w domu, młyn - bo
              zawsze to dodatkowe dwie osoby w domu). Wyprowadziliśmy się ku obopólnej uldze,
              najpierw wynajem 30 metrów, potem kupiliśmy mieszkanie na maksymalny kredyt.

              Pobiadolić zawsze najłatwiej.

              I pamiętaj - nikt nie jest aniołem. Twoja matka na pewno nie.

              A ty to już w ogóle....
              • cocollino1 100% racji n/t 23.11.05, 15:19
          • mama500 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 12:44
            triss_merigold6 napisała:

            > Nic dodać nic ująć.
            > Redutek: mieszkanie w 3 małych pokojach w 6 osób to PATOLOGIA. Znajdź lepszą
            > pracę i wyprowadźcie się w końcu. Ceny wynajmu w tzw. wielkiej płycie na
            > obrzeżach Warszawy wcale nie są wysokie.
            > Mama500 - niemożliwe jest żeby w Warszawie nie znaleźć pracy. Tu praca wręcz
            > gania za człowiekiem, wystarczy trochę chcieć i jest.
            > Fundowanie sobie trójki dzieci (Redutek) w takich warunkach uważam za skrajną
            > nieodpowiedzialność.
            >
            > Mieszkanie z rodzicami, wielopokoleniowe rodziny - bardzo piękne przy
            dobrych,
            > przyjacielskich układach i w dużym domu z osobnymi wejściami i kuchniami.
            >
            > Albo trzeba było mnożyć się z głową albo - jeśli samemu się nic nie potrafi -
            > znaleźć lepszego kandydata na ojca czyli takiego co odpowiednio zarobi.


            oj pracę to nie jedną miałabym gdyby ktos zajął się moim dzieckiem.
            Codziennie dzwonią na rozmowe, ale co? wezmę ze sobą czy wynając niańkę za 1000-
            1200? a zarobię pewnie 800
            • mama_kotula Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 12:54
              A dlaczego niańkę? Istnieje taka instytucja jak żłobek, dla tych mniej zamożnych.
              • mama500 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 12:58
                > A dlaczego niańkę? Istnieje taka instytucja jak żłobek, dla tych mniej
                zamożnyc
                > h.


                i przedszkole tez istnieje, ale to odpada, dziecko chore przynajmniej 2
                tygodnie w miesiącu a do przedszkola czy żłobka nie przyjmą.Pracodawca tez nie
                przedłuzy umowy jak wciąż będę na zwplniieniu.
                • mama_kotula Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:00
                  Współczuję chorowitego dziecka, ale z tego powodu nie odmawiają przyjmowania do żłobka czy przedszkola.
                  Każdą radę negujesz, wszystko jest be!
                  Czego ty właściwie do cholery chcesz, dziewczyno?
                  • mama500 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:02
                    mama_kotula napisała:

                    > Współczuję chorowitego dziecka, ale z tego powodu nie odmawiają przyjmowania
                    do
                    > żłobka czy przedszkola.
                    > Każdą radę negujesz, wszystko jest be!
                    > Czego ty właściwie do cholery chcesz, dziewczyno?

                    żebyś nie udzielała się
                    • mama_kotula Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:06
                      Niestety, to jest forum publiczne. Załóż sobie własne i mnie zabanuj.
                      A ja napiszę tak: to jest MOJE miejsce w necie, i będę pisała to, co będę chciała. I przyjmę konstruktywną krytykę, a nie będę uważała wszystkich wokół za idiotki, bo nie chcą dać się przekonać do moich wątpliwych racji.
                      Powodzenia w życiu.
                • cocollino1 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:43
                  i znowu wiatr w oczy
                  Jak te żlobki i przedszkola sie utrzymuja skoro napewno bedzie chore non stop
                  dziecko, pracodawca nie przedluzy. Jak masz takie podejscie to nic inego jak
                  pogodzic sie z wiaderkiem w pokoju obok. Sory, ale brak inwencji do dzialania
                  mnie poraza.
            • triss_merigold6 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 12:58
              O to ciekawe... Pracę weekendową też można znaleźć. Ja mam weekendową głównie i
              znacznie więcej niż 1000 zł zarabiam.wink
              • mama500 Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:01
                triss_merigold6 napisała:

                > O to ciekawe... Pracę weekendową też można znaleźć. Ja mam weekendową głównie
                i
                >
                > znacznie więcej niż 1000 zł zarabiam.wink


                a moze doczytasz ze mąz pracuje po 11 a czasem 12 h 7 dni w tygodniu?
                • wieczna-gosia Re: Wstrętne, paskudne opisy 23.11.05, 13:05
                  mozna tez znalesc opiekunke ktpra zajmuje sie kilkorgiem dzieci.
                  No rozne rzeczy mozna.
                  jak sie czlowiek zablokuje na tym ze nie mozna to faktycznie nie da rady.
            • mama_debiutantka ło jezu, nie mogę :DDD 23.11.05, 17:21
              > oj pracę to nie jedną miałabym gdyby ktos zajął się moim dzieckiem.
              > Codziennie dzwonią na rozmowe, ale co? wezmę ze sobą czy wynając niańkę za
              > 1000 - 1200? a zarobię pewnie 800

              to Ty ceniona specjalistka ds pierdzenia w stołek jesteś, że tak _codziennie_
              dzwonią. zazdroszczę, do mnie _codziennie_ nie dzwonią sad(( i ty tak bohatersko
              odrzucasz?
              i całe 800 zł płacą zabijając się o Ciebie?

              sorry, po prostu nie mogłam
              • mama500 Re: ło jezu, nie mogę :DDD 23.11.05, 17:50
                mama_debiutantka napisała:

                > > oj pracę to nie jedną miałabym gdyby ktos zajął się moim dzieckiem.
                > > Codziennie dzwonią na rozmowe, ale co? wezmę ze sobą czy wynając niańkę z
                > a
                > > 1000 - 1200? a zarobię pewnie 800
                >
                > to Ty ceniona specjalistka ds pierdzenia w stołek jesteś, że tak _codziennie_
                > dzwonią. zazdroszczę, do mnie _codziennie_ nie dzwonią sad(( i ty tak
                bohatersko
                >
                > odrzucasz?
                > i całe 800 zł płacą zabijając się o Ciebie?
                >
                > sorry, po prostu nie mogłam
                >

                ceniona specjalista za 800.A ty za ile podjełabyś pracę? ja musiałabym podjąc
                przynajmniej za 1,5 tys zeby stac mnie było na niańkie i i tak brakowałoby do
                zdolności kredytowej.Więć zeby bank dął kredyt to prYnajmniej 2 tys musiałabym
                zarobic.
                Skoro mam wykształecenie to wybacz ale nie pojde za 800 zeby opiekunce zostawic
                te pieniądze i z pensji męza jeszcze jej dopłacić. Złobki i przedszkola juz nie
                wchodzą w tą sprawę bo zrezygnowałam z tych instytucji na rzecz dziecka
                zdrowia, jak mi chorowało 3 tyg na miesiąc, przez non stop. Szkoda mi moich
                nerwów na to i zdrowia mojego dziecka.
                Wyśłij sobie wszędzie CV to i do Ciebie będa dzwonic, w poniedziałek ukazuje
                się kilka tysięcy w gazecie wyborczej.Ja wysyłam napewno coś koło 50-80 więc
                codzienniezadzwoni ktoś parę razy.To nic nowego.A skoro proponują pracę za 400
                na pól etatu albo 850 mx na cały to ja rezygnuje, bo nie pozwolę sobie na taką
                pracę.
                • mama500 Re: ło jezu, nie mogę :DDD 23.11.05, 17:54
                  ale co Wam powiem ze i z zawodowym można znaleźć pracęza ponad tysiąc,
                  póltora.Moja znajoma pracuje w markeciecastorama ma zawodowe i ma 1800 na rękę.
                  Ale tam ciężko się dostać,do takich prac to trudno wogole.Nawet po znajomości,
                  • mama_debiutantka Re: ło jezu, nie mogę :DDD 23.11.05, 23:32
                    > ale co Wam powiem ze i z zawodowym można znaleźć pracęza ponad tysiąc,
                    > póltora.

                    no wlasnie. to se znajdź i zejdź z mamusi, bo jej duszno
                • mama_debiutantka Re: ło jezu, nie mogę :DDD 23.11.05, 23:42
                  to była ironia (trudne słowo), koleżanko...

                  > A ty za ile podjełabyś pracę?

                  za 800, gdybym musiała. ale nie muszę big_grin

                  > zeby bank dął kredyt to prYnajmniej 2 tys musiałabym zarobic.

                  to zarób. czy ja Ci bronię?

                  > Skoro mam wykształecenie

                  jakie?

                  > to wybacz ale nie pojde za 800

                  wybaczam. jakkolwiek żadna praca nie hańbi. nrzekałaś na brak doświadczenia.
                  może to okazja, żeby je zdobyć?


                  > Złobki i przedszkola juz nie wchodzą w tą sprawę bo zrezygnowałam z tych
                  > instytucji na rzecz dziecka zdrowia, jak mi chorowało 3 tyg na miesiąc

                  parę postów wyżej było 2 tyg./m-c; niedługo dojdziemy do pięciu... wink

                  > Wyśłij sobie wszędzie CV to i do Ciebie będa dzwonic

                  ale ja mam pracę smile

                  > w poniedziałek ukazuje się kilka tysięcy w gazecie wyborczej.Ja wysyłam
                  > napewno coś koło 50-80 więc codzienniezadzwoni ktoś parę razy.To nic nowego.

                  w wyborczej nie ma aż 80 ogłoszeń, które mogłyby mnie zaciekawić...

                  > skoro proponują pracę za 400 na pól etatu albo 850 mx na cały to ja
                  > rezygnuje, bo nie pozwolę sobie na taką pracę.

                  dlaczego? korona słabo sie trzyma?

                  ----------------------------------

                  a co robisz, żeby otrzymywać lepsze propozycje?

                  1/ doświadczenia nie masz i nie próbujesz zdobywać
                  2/ co to znaczy 'mam wykształcenie'?
                  3/ robisz kursy specjalistyczne itp.?
                  4/ może wolontariat albo posada pomocy/stażystki (i też byś mogła być pańcią z
                  biura)

                  a zapomniałam - przeciez odpowiesz mi 'tak, ale...' wink
        • mama500 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 12:30
          wieczna-gosia napisała:

          > mieszkasz z mama placisz oplaty ale za wynajem nie placisz.
          > Policzmy za wynajem 500 zlotych- dwupokojowego mieszkania.
          >
          > Twoja mama dala ci- 6000 rocznie. Razy 13 lat- 78 tysiecy. Przyznam ze moi
          > rodzice mi tyle nie dali smile)) chociaz awaryjnie oczywiscie pare razy w zyciu
          mi
          > pomogli. I nawet pomieszkiwalam u jednych rodzicow i u drugich.
          >
          > Reludku twoich postow o matce sie czytac nie da. Na pewno nie jest fajna mama.
          > Ale ty sie jak dla mnie zachowujesz jakbys na syndrom ofiary cierpiala- zle
          mi,
          > jestem poniewierana, ale nie mam wyjscia. Masz duze dzieci, ktore na to
          wszystk
          > o
          > patrza, na was wzajemny stosunek tez.
          >
          > Ja tez nam sporo rodzin, ktore mieszkaja razem i jakos im idzie, natomiast wam
          > wyraznie nie idzie.
          >
          > A juz argumentu o tym jak matka chodzi ubrana- nie kumam. Jakby byla ladna i
          > szczupla to by mogla w staniku chodzic- przynajmniej by bylo na czym oko
          > zawiesic czy jak? Chodzi jak ma prawo bo to jej mieszkanie.


          jak mi dała 6 tys rocznie? Ty chyba żartujesz.czynsz wynosi 900 ale ona
          zameldowala jeszcze 3 osoby do mieszkania.Mąż i dziecko zameldowani sa u męza
          rodziny. Czyli tylko ja.A podzielicz czynsz wychodzi 111 zł na osobę plus gaz
          i prąd.
          • mama_kotula Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 12:33
            mama500 napisała:

            > jak mi dała 6 tys rocznie? Ty chyba żartujesz.czynsz wynosi 900 ale ona
            > zameldowala jeszcze 3 osoby do mieszkania.Mąż i dziecko zameldowani sa u męza
            > rodziny. Czyli tylko ja.A podzielicz czynsz wychodzi 111 zł na osobę plus gaz
            > i prąd.
            O w mordę... mąż i dziecko u "męża rodziny"... czyli na nich też pasożytujecie?
            • mama500 [...] 23.11.05, 12:45
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mama_kotula Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 12:54
                Taaa, a jak się nie ma argumentów, to od razu lecą epitety ("odczep się smarkulo").
                To może ty też się tam zamelduj, co?
                Wtedy będziesz mogła pieprzyć, że twoja matka nic ci nie pomaga, bo nawet te 111zł na głowę (+ gaz, rzecz jasna) odpadnie.
                • mama500 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 12:57
                  mama_kotula napisała:

                  > Taaa, a jak się nie ma argumentów, to od razu lecą epitety ("odczep się
                  smarkul
                  > o").
                  > To może ty też się tam zamelduj, co?
                  > Wtedy będziesz mogła pieprzyć, że twoja matka nic ci nie pomaga, bo nawet te
                  11
                  > 1zł na głowę (+ gaz, rzecz jasna) odpadnie.


                  chętnie bym simama_kotula napisała:

                  > Taaa, a jak się nie ma argumentów, to od razu lecą epitety ("odczep się
                  smarkul
                  > o").
                  > To może ty też się tam zamelduj, co?
                  > Wtedy będziesz mogła pieprzyć, że twoja matka nic ci nie pomaga, bo nawet te
                  11
                  > 1zł na głowę (+ gaz, rzecz jasna) odpadnie.


                  chętnie bym się wymeldowała, ale nie mogę stracić meldunku, bo jest mi do
                  prywatnych spraw potrzebny(do jakich nie powiem) a ja nie móię ze mi mama nie
                  pomaga ze ja cierpię z tego powodu, nie czepiaj się czegoś co nie jest prawdą,
                  wymyślasz.
          • annika-ja Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 15:41
            mama500 napisała:

            >Mąż i dziecko zameldowani sa u męza
            > rodziny. Czyli tylko ja.A podzielicz czynsz wychodzi 111 zł na osobę plus gaz
            > i prąd.

            ejże, a nie jest to w Polszcze tak, że dzieci się melduje tam, gdzie matka?
            Niech mnie ktoś uświadomi. Bo mi pani w Urzędzie Miasta na taki myk nie
            pozwoliła twierdząc kategorycznie jak wyżej.
            • cocollino1 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 15:43
              automatycznie melduja dziecko w miejscu zameldowania matki, tez tak myslalam,
              ale autorka mogla przemeldowac dziecko chyba, mozna przeciez.
              • mama500 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 15:47
                cocollino1 napisała:

                > automatycznie melduja dziecko w miejscu zameldowania matki, tez tak myslalam,
                > ale autorka mogla przemeldowac dziecko chyba, mozna przeciez.

                a co przemeldowanie to zakaz? jaskie wy ograniczone umysłowo.
                • cocollino1 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 15:51
                  dziacinko, a gdzie ja napisalam, ze to cos zlego, ze przemeldowalas. Poprostu
                  fakt stwierdzilam, to wszystko. Znasz moze definicję pojęcia ograniczony
                  umysłowo?? Poprosze.
                  • falka32 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 16:33
                    nie meldują automatycznie dziecka u matki.
                    Mój starszy syn jest zameldowany u swojego ojca od 12 lat a ja gdzie indziej.

                    Ostatnio jak rejestrowałam dziecko w USC, to pytano po prostu, czy dziecko
                    bedzie zameldowane u ojca czy u matki (bo byliśmy bez ślubu).
                    • cocollino1 Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 16:39
                      Ja myslalam ze tam gdzie matka z urzedu melduja, widocznie sie myle.
                      • wieczna-gosia Re: a tobie nie dali? 23.11.05, 23:20
                        nie mylisz sie co wiecej jak ja chcialam przemeldowac dzieci a siebie nie- do
                        meza, to musialam specjalna zgode napisac.
      • kosmitos Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 18:02
        mi nikt kasy nie dał, a kredyt mam na 100% wartości mieszkania; kasę na
        urządzenie nazbierałam, kiedy nie miałam dziecka i męża i mieszkałam z
        rodzicami i to uważam za dużą i w zupełności wystarczającą pomoc
    • g0sik [...] 23.11.05, 12:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • triss_merigold6 Re: Dwie roszczeniowe dziadówy... 23.11.05, 13:05
        I Samoobrony. Przecie to Samoobrona życzy wypłaty zasiłków wszystkim
        bezrobotnym. A my sobie wtedy spokojnie zarejestrujemy firmy na Wyspach
        Kanaryjskich, żeby tutaj grosza podatków nie płacić.
        Głupia jestem, cholera. Trzeba było nie brać ślubu, pracować na czarno i
        zasiłki by leciały aż miło.
        • g0sik Re: Dwie roszczeniowe dziadówy... 23.11.05, 13:21
          I jeszcze wkurza mnie przekonanie, że cieplutkie posadki zawdzięcza się
          wyłącznie układom, znajomościom i d..ie. Najlepiej nie inwestować w siebie, nie
          rozwijać się tylko stękać, że się dobrze nie zarabia i pracy nie ma. Matka
          złapała sobie męża któremu zawdzięcza wszystko? Było brać przykład z matki, a
          nie zazdrościć.
          • triss_merigold6 Re: Dwie roszczeniowe dziadówy... 23.11.05, 13:27
            Toż to powiedziałam...
            Jak samemu się nie potrafi to trzeba się chociaż dobrze wydać za mąż.P
            Jakby to powiedzieć żeby nie dobić koleżanek? Aktualną, b. fajną pracę zgodną z
            wykształceniem i dobrze płatną mam z OGŁOSZENIA. Zwykłego ogłoszenia pod które
            zadzwoniłam na zasadzie "co mi szkodzi".
            • g0sik Re: Dwie roszczeniowe dziadówy... 23.11.05, 14:02
              Czasem bywa, że prowadzę rekrutację. Nie wiem skąd przekonanie, że skończenie
              JAKICHKOLWIEK studiów jest gwarancją znalezienia dobrej pracy? Trzeba jeszcze
              umieć się "sprzedać". Czasami 5 minut rozmowy wystarczy żeby się przekonać, że
              na darmo ktoś wycierał miejsce w ławce....Mój mąż jeszcze nie skończył studiów
              jednak nie przeszkadzało mu to znalesć pracę jako informatyk w dużej korporacji
              medycznej....z ogłoszenia.
    • mmarusia Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 15:18
      Dziewczyny,mysle,ze prawda lezy gdzies posrodku,ze wina jest troche i Wasza.Jak
      juz coniektore pisaly Wasze matki nie musza Wam pomagac,a pomagaja,bo pozwalaja
      mieszkac u siebie.Nie myslalyscie o tym,ze matka na starosc ma prawo do
      spokoju? A spokoju nie ma ,bo jestescie Wy i Wasze dzieci.Nie kazda matak to
      lubi.Moja nie wytrzymalaby z nami 24godz/dobe.Nie znaczy to,ze jestesmy nie
      wiem jacy zli.My mamy swoje przyzwyczajenia,mama swoje,dzieci na dluzsza mete
      ja denerwuja.Z rodzicami mieszkalismy tylko pol roku.Potem albo wynajmowalismy
      albo bylismy na swopim spalcajac kredyt.Bylo nam bardzo ciezko.Sprzedalam
      wszystko swoje zloto(wtedy mialo jakas cene),nie stac nas bylo na mleko dla
      dziecka....To byly okropne czasy,ale minely ! Jestesmy 15 lat po slubie i nie
      oczekujemy pomocy od nikogo.Znacie takie powiedzenie:"umiesz liczyc? Licz na
      siebie!"
      • sineira Re: dlaczego tak jest? 23.11.05, 17:48
        Problem mamy500 i redudka polega na tym, że one NIE CHCĄ wziąc spraw w swoje
        ręce, NIE CHCĄ się wyprowadzić i przede wszystkim NIE CHCĄ dorosnąć. Wolą
        krytykować, narzekac i czekać, aż im manna z nieba spadnie. Gdyby w szukanie
        mieszkania i pracy włożyły chociaż połowę tej energii, jaką wkładają w
        narzekanie i udowadnianie swoich pokręconych racji na tym forum, już dawno
        mieszkałyby w pałacach.
    • redudek [...] 23.11.05, 18:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mama_kotula Re: Głupie,puste gęsi ! ( nie do wszystkich) 23.11.05, 19:07
        Amen!
      • aureliana Re: Głupie,puste gęsi ! ( nie do wszystkich) 23.11.05, 19:34
        tylko wiesz,jesli wygrasz w totka, to tylk odlatego, ze ci sie POSZCZESCILO, a
        nie dlatego, ze na to zapracowalas.
        mnie sie juz smiac chce jak ten watek czytam, wiec reszty twoich postow nie
        skomentuje.
        moze poza tym, ze zaniedbuje dziecko- otoz nie, tak sie sklada, ze ja nie jestem
        dzieciorobem, przez caly dzisiejszy dzien pracowalam na spokojna starosc moich
        rodzicow i spokojne zycie moich przyszlych dzieci- czytaj: uczylam sie i
        pracowalam( inaczej: zarabialam pieniadze. w warszawie).
        • redudek aureliana 23.11.05, 19:40
          Ja nic słowem nie pisałam że ty zaniedbujesz dziecko,musiałaś z kimś pomylić.
          Nie uważam się za dziecioroba,więc mnie nie obrażaj !
          • melba7 Dowcip adekwatny do sytuacji 23.11.05, 20:28


            Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
            Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
            - Wy sobie odlatujecie, a ja tu umrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
            - Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
            - Ale wy macie duże skrzydła, a ja mam małe...
            - Gdy braknie Ci sił w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
            szykując się do lotu.
            - Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
            - Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
            przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
            - Ale wy macie...
            - A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
            I poleciały
            ...
            Wiem,że już krążył w necie, ale bardzo mi pasuje-spacjalna dedykacja dla redudek
            i mama500
            • psychogirl Re: Dowcip adekwatny do sytuacji 23.11.05, 20:37
              melba7 napisała:
              >
              > Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
              > Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
              > - Wy sobie odlatujecie, a ja tu umrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
              > - Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
              > - Ale wy macie duże skrzydła, a ja mam małe...
              > - Gdy braknie Ci sił w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre
              ptaki,
              >
              > szykując się do lotu.
              > - Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
              > - Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
              > przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
              > - Ale wy macie...
              > - A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
              > I poleciały


              Och jakie piękne i jakie adekwatne ;oD
            • melba7 było w tym watku wiele podobnych postów... 23.11.05, 20:38
              ...no ale ja MUSZĘ to napisać.
              jeśli się naprawdę chce, można wszystko.Można skończyć trudne studia, mając małe
              dziecko (żłobek- naprawdę większość dzieci tam wysyłanych dożywa pełnoletności),
              można tymczasowo zamieszkać z mężem i dzieckiem i mamą w jej mieszkaniu (o ile
              ona sobie tego życzy- moja na szczęście chciała PRZEZ JAKIŚ CZAS z nami
              mieszkać),można znaleźć pracę, albo stworzyć sobie miejsce pracy, mozna dostać
              kredyt , na 100% inwestycji, nawet na 30 lat.Od momentu uzyskania zdolności
              kredytowej do przeprowadzki u nas upłynęły 2 miesiące.No ale my chcieliśmy
              mieszkać u siebiewink
      • wieczna-gosia hehehe :) 23.11.05, 20:44
        wasnie udowadniamy z cocolino ze BEZ wyksztalcenia mozna w warszawie miec w
        warszawie prace.

        > Wydajecie się nie grzeszyć inteligencją, oj nie!
        > właśnie siedzą potem takie wykształcone paniusie w biurze i nie wiedzą jak
        > nazwisko napisać beztalencia zupełne,pierdzą w stołki i siedzą na darmowym
        > necie w pracy !a może wykonują pracę tak naprawdę nikomu do szczęścia nie
        > potrzebną.
        ale mamusi na arku nie siedza. Mazowi co najwyzej.

        Same materialistki co za mąż powychodziły dla kasy,trudno ja wyszłam
        > za mąż z miłości i jestem szczęśliwa z moim mężem i dumna z tego że mam mądre
        > zdrowe dzieci ,a nie bogatego męża i zero miłości,współczuję
        i dumna jestem z tego ze siedze z matka ktora mnie nienawidzi i ktorej ja
        nienawidze a na kazdy argument by moze jednak spierdzielac jest tysiec ze
        spierdzielac nie bede.

        misiu- ach gdybyz w tej calej dyskusji TYLKO o wyksztalcenie chodzilo- byloby
        cudnie.
        Tymczasem nie wiem po co braki wyksztalcenia wyciagasz, jak tak bol to sie udaj
        na studia, tu chodzi o tkwieniu w chorym ukladzie. I byciu z tego dumnym. Fakt-
        no jest z czego.
        • triss_merigold6 Jak ja Cię lubię:) 23.11.05, 20:56
          Mój małżonek też do końca studiów nie dobrnął.wink A pracę ma fajną, rozwojową i
          w ogóle sensowną pod każdymw względem, bo lata doświadczenia w zawodzie
          procentują.
          I pracować mając małe dziecko można (ba, mając wiele małych dzieci jak
          niektóre). Nie siedząc w biurze not bene. D Ja na ten przykład żyję z pisania i
          mówienia. Płacą mi za to, że mówię do grupy ludzi kilka godzin.smile))

          Akurat najmniej tu o wykształcenie chodzi.
          Gramy dalej w grę "Tak, ale..."
          Poczytaj sobie Redutku Berna "W co grają ludzie" i znajdziesz swoją postawę.
          Swoją drogą męczennictwo życia z kimś kogo się nienawidzi, nie szanuje i komu
          pamięta się dzielenie groszków z dzieciństwa na kupki to taki wzorzec dla
          dzieci, że qrwa nie pytaj.
        • cocollino1 Gosiu 24.11.05, 11:12
          nie wiem czy to dobrze czy zle, ale my z warszawy nie jestesmy, a z Bydgoszczy,
          więc smiem twierdzic, ze tu trudniej znależć pracę, bo i bezrobocie wieksze, a
          juz nie mająć studow to trudniej pewnie. Ale chyba i tak sensu nie ma
          tlumaczyc, ze mozna. Nie od razu kokosy, nie od razu pelen komfort, ale mozna.
      • wieczna-gosia no to jak personalna inwektywa moderator kasujemy? 23.11.05, 21:13

    • redudek dowcip 23.11.05, 21:29
      Dowcip rzeczywiście na waszym poziomiesad
      Zakładajcie już czapki bo widać że głowy wam przemarzłysmile
      gratuluję głupoty,
      • melba7 Re: dowcip 23.11.05, 22:09
        > Dowcip rzeczywiście na waszym poziomiesad
        > Zakładajcie już czapki bo widać że głowy wam przemarzłysmile
        > gratuluję głupoty,

        Skarbie, kiedy marznę, odlatuję do ciepłych krajów.Nie mam w zwyczaju marznąć,
        bo skrzydełka za małewink
        • redudek [...] 23.11.05, 22:13
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • triss_merigold6 Re: dowcip 23.11.05, 22:20
            Za to Ty masz wielkie serduszko. Zwłaszcza dla mamusi.wink
    • anias29 do redudka 23.11.05, 22:13
      Tak tylko chciałam się zapytać, ile lat jesteś po ślubie? 13?
      • redudek Re: do redudka 23.11.05, 22:14
        14 dla scisłości
        • anias29 Re: do redudka 23.11.05, 22:41
          Napisałaś, że jak wychodziłas za mąż, to nikt nie myślał czy nie słyszał (sorry
          za niedokładny cytat) o kredytach mieszkaniowych. A moja kumpela właśnie w 1991
          wzięła kredyt mieszkaniowy na 25 lat. Czyli były już takie kredyty w Polsce....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka