Dodaj do ulubionych

Jestem w stanie zrozumieć wiele....

23.11.05, 11:49
Ok jestem w stanie zrozumieć wszystko.
Nie ma pracy, nie mam szans na kredyt, nie mam kasy, mam 25-35 lat gnieżdze
się z rodzicami.Albo mam lichą prace, cos tam odpalam rodzicom.
Ok rozumiem.


Ale do q...y nędzy! Po co , pytam PO CO wtedy zwalać na głowę matce i ojcu
męża - jakby nie było obcego człowieka dla nich i robić dzieci? I imię czego?
Tego że sprawy materialne są mniej ważne?
Tego to juz nie pojmę....
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:51
      Jestem nawet w stanie zrozumiec tego ze ktos kocha wygode i ma tą wygode
      mieszkajac z rodzicami ale po co wtedy zwalac im na głowe kolejną
      rodzinę????????????
    • kosmitos Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:51
      dle idei; dla zabawy w dorosłość, z powodu wpadki; z powodu bezmyślności, przy
      debilnym założeniu, że na dziecko zawsze znajdą się pieniądze
      • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:53
        kosmitos napisała:

        > dle idei; dla zabawy w dorosłość, z powodu wpadki; z powodu bezmyślności,
        przy
        > debilnym założeniu, że na dziecko zawsze znajdą się pieniądze


        Albo z tego że rodzice skoro są obok i widzą naszą biedę to nam pomogą.
        A hektolitry wody idące na dodatkową rodzinę?
        A gaz? A prąd? A wygoda, komfort i spokoj?

        Moja mama jak wraca z pracy idzie spać, bo jest zmęczona, wkur...iona petentami
        zwalającymi sie jej codzien. I co teraz? To moze jej fundnę 2 wnucząt , niech
        się bawi z nimi jak wróci z pracy, co ?
    • andaba Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:52
      Proponuję oskarżyć rodziców, że decydując się na dzieci nie pomyśleli, że nie
      będzie ich stać na kupienie dzieciom mieszkań i zapewnienie wykształcenia
      dającego zarobki pozwalające na kupno mieszkania smile
      • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:56
        Nie, bo mi nic takiego rodzice nie dali.
        Ani mieszkania, ani kasy na studia. Sama zarobiłam.


        Myslę że lepiej wyrobic w dzieciach pewną odpowiedzialnośc, chęc do bycia
        samodzielnym, wiedzę co to prezerwatywa i do czego służy, oraz to że pieniadze
        szczescia nie daja, ale nie da sie bez nich zyc, niestety...
        • karambol45 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:03
          > Myslę że lepiej wyrobic w dzieciach pewną odpowiedzialnośc, chęc do bycia
          > samodzielnym, wiedzę co to prezerwatywa i do czego służy, oraz to że
          pieniadze
          > szczescia nie daja, ale nie da sie bez nich zyc, niestety...
          >

          chociaż nie jestem twoją fanką to tutaj ciebie popieram
          ale trzeba mieć na względzie że nie każdy jest taki jak ty, nie każdy ma wzór w
          rodzicach , bo ciężko byc zaradnym skoro rodzice chleją wódę itp. chociaż są
          wyjątki które wychodzą z tego środowiska i im się kłaniam
          uważam że duża zasługa rodziców jest jak wychowają dzieci tak te dzieci będą
          sobie radziły
          pozdrawiam Agnieszka
          • mama_kotula Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:17
            Śmiem twierdzić odwrotnie - właśnie jak rodzice chleją wódę, trzeba być najbardziej zaradnym, bo jest się zdanym na siebie.
            • cruella Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 13:30
              Jest się zdanym tylko na siebie.
              Za tą "swobodę" i "zaradność" płaci się całe życie.
              Serce pęka, gdy czytam takie piękne posty, jak to wszystko powinno iść "po
              kolei, z głową, odpowiedzialnie...".
              Życie portafi płatać nam różne figle i to my, ludzie zbyt wczesnie dorośli,
              musimy sobie z tym radzić. Innego wyboru nie mamy, nikt nam tego na tacy nie poda.
              • mama_kotula Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 13:43
                Kochana, ja NIE robiłam po kolei, z głową, odpowiedzialnie. Najpierw zrobiłam sobie dziecko, potem rozstałam się z facetem, a teraz kończę studia, będąc na utrzymaniu mamy.
                I to nie życie wypłatało mi figla, tylko moja własna, autentyczna głupota, od której teraz się nie odżegnuję, ale ponoszę jej konsekwencje. I nie płaczę na forum, że jest mi źle, bo mieszkam z matką i muszę przyjąć jej warunki.
                • cruella Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:44
                  No cóż, ja również wszystkiego po kolei nie robiłam. U mnie inaczej się nie
                  dało. Odpisywałam już na pytania typu "dlaczego studiowałam zaocznie", "dlaczego
                  mieszkałam z alkoholikiem", "dlaczego...".
                  Fakt, że czasem człowiek sam sobie krzywdę robi.

                  Studia, dziecko, mieszkanie...wszystko na własny rachunek. Do tego dorzucono mi
                  rachunek innych osób, który powolutku spłacam. To wszystko powoduje, że "po
                  kolei" zamienia się w "biegiem, na opak".

                  Mój post nie był jakimś atakiem na Twoją wypowiedźsmile) Czyżbym była
                  przwrażliwiona, czy gdzieś Cię uraziłam?
        • hancik5 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:18
          Zarobiłaś na mieszkanie??? Gdzie mieszkasz, sama, czy oddzielnie ??
          • crises Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 13:13
            A ja popieram lipcową i na swoje mieszkanie zarobiłam sama. W Polsce. Z pensji.
            Ale zaczęłam odkładać jeszcze na studiach.
        • lola211 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 13:04
          Sama zarobilas na mieszkanie? Smiem watpic.
          • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 13:06
            jasne ze nie
            ale wszystko przede mna dopiero
            • lola211 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:25
              To szczescia zycze.Masz szanse zalozyc rodzine tak po 40, jak dobrze pojdzie.Na
              szczescie wiele kobiet zdaje sobie sprawe, ze jesli rodzic dzieci to wowczas,
              gdy sa do tego pod wzgledem biologicznym optymalne warunki.Odkladanie
              macierzynstwa na niewiadomo kiedy wcale nie jest takie rozsadne jak Ci sie
              wydaje.
              • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:36
                Ale ja niczego nie odkładam na później.
                • lola211 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 15:53
                  To sprecyzuj.Nie odkladasz to znaczy, ze nie planujesz miec dziecka? Jesli tak
                  to rozumiem, ze wybory innych sa dla ciebie niepojete.Jesli zas planujesz, ale
                  kiedys, gdy juz sie ustawisz to wlasnie odkladasz "na potem".
                  • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 18:53
                    Nie planuje wcale.
        • palka_zapalka Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:30
          Widzę właśnie jak to teraz wygląda i szlak mnie trafia, wymagania , ale zero
          wlasnego wkładu, zaangażowania, pracysad
          Kurcze młoda jestem, ale zawsze dązyłam do samodzielności - starałam sie
          odpoweidzialnie podejmować decyzje i liczyć na samą siebie!

          Mój mąż powtarzał mi zawsze licz na samą siebie i dąż do celu , a zobaczysz jak
          wiele osiągniesz.
    • mama_kotula Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:55
      Bo niektórzy czują się w obowiązku wyjść za mąż i mieć dzieci, bo to jest "po katolicku", normalna kolej rzeczy, a że pieniędzy nie ma - cóż "najważniejsze, że się kochamy, a co Bóg dał, to się wychowa". Jak również normalną koleją rzeczy jest mieszkanie z rodzicami, bo "świetym obowiązkiem rodzica jest kochać swoje dziecko i zapewnić mu byt". Sra ta ta ta. Aha, do twojego męża twoja matka koniecznie musi mówić "synku".
      I co, tę całą miłość mam dziecku na dupę założyć czy do gara wsadzić? I przez moją chorą miłość moja matka nie ma mieć prawa do normalnego życia?
      Ja p...
      Popieram cię w pełni, Lipcowa.
      • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:57
        Jezu nie rozumiem tego...serio , no nie rozumiem.
        • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:59
          Czytałam post redudka i jestem w szoku.
          Laska pisze ze nie wyprowadzi się od matki z ktorą mieszka 13 lat i jej
          nienawidzi bo to jest "też jej dom"
          Kur...a! Noz sie w kieszeni otwiera.
        • gagunia Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:02
          Nie cwaniakuj lipcowa, bo sama sranie mialas jakis czas temu, ze wpadlas, a z
          tego co mi wiadomo bylo u matki mieszkalas wowczas.

          (Zapewne zaraz przeczytam, ze co z tego - facet by wam warunki odpowiednie
          zapewnil, he?)
          • anulka.p Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:07
            gagunia napisała:

            > Nie cwaniakuj lipcowa, bo sama sranie mialas jakis czas temu, ze wpadlas, a z
            > tego co mi wiadomo bylo u matki mieszkalas wowczas.
            >
            > (Zapewne zaraz przeczytam, ze co z tego - facet by wam warunki odpowiednie
            > zapewnil, he?)

            Dobresmile
          • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:19

            1. Mieszkałam u mamy oczywiście, nie tak daleko bo w lipcu skonczyłam studia i
            tak mi było wygodnie, nie mam meża, dzieci, nie planowałam małzenstwa ani
            rozmnażania się. W takiej sytuacji wyobrazam sobie mieszkanie z rodzicami.Tym
            bardziej ze dokladałam sie do zycia i mialam jeszcze na wlasnie potrzeby.Czesto
            jadłam poza domem, i tak odzywiam sie inaczej niz reszta rodziny wiec sama
            kupowalam sobie jedzenie.
            2. Nawet jakbym wpadła nie byłoby to planowane czyli nie myslałam " a najwyzej
            bedzie, mieszkać mam gdzie, bo u mamy to bedzie fajnie".
            3. I tak - gdybym wpadła wyprowadziłabym sie z domu natychmiast, w innej
            sytuacji mialam prawo mieszkac i rozwazyc co chce robic dalej ,tj wyjazd?
            szukanie pracy tutaj? albo cokolwiek jeszcze.
            4. Nie nadużywałam tego pomieszkiwania u rodziców. Nie miałam roszczeń, nie
            zwalałam im na głowe swoich kłopotów, własciwie jakby mnie w domu nie
            było ,było cicho, czysto, często w domu nie byłam po kilka dni, nie nocowałam w
            domu, więc nie porównuj tego proszę jednej, samej młodej osoby ledwo po
            studiach a zwalania sie matce na głowe z całą rodzina i jeszcze pretensji.

            A sranie o ciąże to mam co miesiąc. Tak profilatycznie.
            Musiałabym sie wysterylizować by sie co miesiąc nie bać.
      • andaba Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:59
        Jest jeszcze taka sprawa: niektóre matki godzą sie na to, nawet nakłaniaja
        córki do mieszkania z nimi, mimo istnienia aleternatywy. To jest dla mnie nie
        do pojęcia, ale znam takie przypadki dokładnie. Jeżeli matka nie ma ochoty
        trzymać w domu dzieci i dzieci dzieci to je wyrzuci. Moja nie miała ochoty i w
        dniu otrzymania dyplomu kazała mi wyjechać i szukać pracy. Nie miałam wyjścia.
        • anulka.p Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 11:59
          "Jestem nawet w stanie zrozumiec tego ze ktos kocha wygode i ma tą wygode
          mieszkajac z rodzicami"

          Chyba bardz`o
          • anulka.p Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:00
            Chyba wyjatkowo łatwo Ci to zrozumieć, bo zdaje się, ze ciągle mieszkasz z
            rodzicami?
            • cocollino1 Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:06
              Właśnie, tak samo Triss, z całym szacunkiem dla niej, bo mądra kobieta z Niej,
              aczkolwiek najostrzej krytykje, a mieszkanko po dziadku masmile uroczesmile
              Choć przyznam, ze posty redutek (przepraszam jesli niedokladny nik) to
              TRAGEDIA!!!
              • kosmitos Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:11
                ja mam mieszkanie na kredyt, a pomoc rodziców polegała na tym, że u nich
                mieszkałam dopóki nie kupiliśmy swojego; sytuacja tris jest inna niż moja ale i
                tak uważam, że ma rację; nie akceptuję bezmózgich dzieciorobów, którzy najpierw
                robią a potem myślą; pomijam już ich stosunek do rodziców, ale gdzie tu dbanie
                o dzieci, które od małego żyją w domu pełnym złości, często nienawiści i
                pretensji, o finansach już nie wspomnę bo zaraz pewnie ktoś walnie śmieszny
                argument, że pieniądze są nieważne
                • cocollino1 Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:18
                  zgadzam sie z Tobą całkowiciesmile)
                  i z Triss tez, chodzilo mi tylko o to, że sama miala trochę łatwiej, a tak
                  ostro krytykuje innych.
                  Ja bardziej potulna jestem, bo tez wlasnie rozpoczynamy procedure kredytowo-
                  mieszkaniowa, bez rat do konca zycia, wlasnie dzieki temu, ze mieszkamy u moich
                  rodzicow to raz, tescie sie dolozą to dwa. Ale moj ojciec jest caly szcesliwy,
                  ze nam pomaga, jest zly ze juz sie wynosimysmile) Rodzice od marca do listopada
                  mieszkaja w domu na dzialce, wiec chca zebysmy im mieszkania doglądali.
                  Dla nas to jest OGROMNA POMOC!!!! Bez tego byloby ciężej, duzo cięzej. Kilka
                  lat wczesniej rodzice postapili tak samo z moim bratem i jego zona teraz od
                  kilku lat tez maja swoje mieszkanie. Ale oboje wiemy ze zawdzieczmy im
                  baaaardzo wiele, nie smialabym narzekac, powiedziec zlego slowa, jak redutek.
                  Poprostu gęba by mi uschła chyba.
                  • triss_merigold6 Ja co innego krytykuję 23.11.05, 13:17
                    Jestem w stanie zrozumieć życie z rodzicami w wielopokoleniowej rodzinie jeśli
                    ta rodzina się KOCHA i SZANUJE. Chętnie bym z rodzicami mieszkała we wspólnym
                    domu/bliźniaku i takie plany były tylko śmierć Mamy je pokrzyżowała.

                    Ale jak panny piszą z nienawiścią o swoich matkach, o tym jak matki zatruwają
                    im życie to chyba zdrowiej myśleć o wyprowadzce gdziekolwiek na własne. W
                    takiej sytuacji tkwienie w jednym mieszkaniu z ludźmi których się nie lubi, nie
                    szanuje, śmierdzą, brudzą, kradą itd. jest IMO dziwnym koszmarem.
                    • mama_kotula Re: Ja co innego krytykuję 23.11.05, 13:21
                      Ale to jest typowa postawa robienia z siebie męczennicy.
                      Z tym, że tu by się przydał psycholog, a nie wypłakiwanie się i marudzenie na forum.
                • deotyma11 Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:19
                  Ja nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie nie mający pieniędzy na mieszkanie
                  własnościowe pchają się do centrum najdroższych miast. Na przetargu kupiłam od
                  spółdzielni mieszkanie lokatorskie, dzięki czemu wyszło o ok 30% taniej niż
                  własnościowe, a wykupię na własność jak się kiedyś wzbogacimy. Nie trzeba brać
                  wielkich kredytów. Opłaty są nieco niższe.
                  No a do tego po to człowiek wymyślił środki transportu, żeby z nich korzystać.
                  Po kiego grzyba pchać się do W-wy? Nie można rozejrzeć się za mieszkaniem w
                  miejscowościach podwarszawskich? Tysiące ludzi dojeżdża i żyją.A
                  A tu bezsilność i narzekanie: "o jaka ja biedna i nieszczęśliwa jestem". I
                  jeszcze obraza że nikt nie rozumie
                  • mama_kotula Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:24
                    Aaaa, bo dojeżdżanie jest niewygodne. W ogóle praca jest niewygodna. Znam to z autopsji "taa, pracy nie ma... co mówisz, jest 20 km za Lublinem? I ja niby mam codziennie dojeżdżać? nie bądź śmieszna"...
                  • kosmitos Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:27
                    no właśnie ja też nie rozumiem, mieszkam w małym mieście pod Poznaniem i
                    codziennie muszę się dostać do centrum do pracy i żyję; mieszkałam w Poznaniu,
                    ale jak przyszło do kupowania to w interesujących mnie miejscach było za drogo;
                    odpowiadały mi ceny na peryferiach, ale dojazdy byłyby tak samo długie, więc
                    wybrałam "wiochę" bo taniej było i tyle;
                    • 18_lipcowa Inna sprawa 23.11.05, 12:29
                      Inna sprawa jeszcze to komfort i wygoda.
                      W sensie wiecie, że mozna spokojnie uprawiać seks bez strachu że mama usłyszy,
                      albo że można chodzić pod domu w stringach albo nago bez obaw że natrafisz na
                      gołego teścia. O spokoj, ciszę, o to że nikt sie nie wtrąca do Twoich spraw,
                      Przeciez w takim układzie nawet kłótnie rodzice słyszą prawda?
                      • cocollino1 Re: Inna sprawa 23.11.05, 12:34
                        dokladnie taksmileczy raczej sad
                        koszt decyzji mieszkania z rodzicami i koszt rodzicow, ktorzy przyjmuja dzieci
                        pod dachsad
                        ale dla mnie to bylo w zasadzie kilka miesiecy podczas kiedy rodzice byli
                        faktycznie w domu
                        niestey zawsze to nie jest sie u siebiesad
                        no ale my akurat taka decyzje podjelismy, zeby dac rade kupic jednak
                        mieskzanie, a nie wnajmowac. cos za cos.
                        • deotyma11 Re: Inna sprawa 23.11.05, 12:38
                          Mam kuzynkę która mieszka z rodzicami. Duży dom, oddzielne wejścia, oddzielne
                          kuchnie, rachunki, liczniki itp. Niedawno ostro pokłóciła się z mężem (jak to
                          niestety czasem bywa), pogodzili się, a rodzice nadal byli obrażeni.
                          • cocollino1 Re: Inna sprawa 23.11.05, 12:40
                            to tez wiele zalezy od rodzicowsmile) czy z tych wtrącających sie, czy niesmile
              • mama_kotula Re: Nie dokończyłam:)) 23.11.05, 12:12
                Przepraszam najmocniej, że się wtrącę.
                Ja też mieszkam z mamą, jestem - o zgrozo - na jej utrzymaniu. I wk... mnie to okrutnie, bo - jak już pisałam - to JA powinnam wydawać 3/4 pensji na moje dzieci i JA powinnam zapewnić im byt, a nie moja mama. Poza tym tak, jest to wygodne, jak się mieszka z rodzicami. Ale nie jest fair nadużywać ich dobroci, zwalając im na głowę męża i dzieci (bo tak jest wygodnie), i ja to właśnie najbardziej odczuwam.
                • anulka.p mama_kotula 23.11.05, 12:18
                  No to sama widzisz, że sa rożne przypadki i sytuacje, i nie można wszystkich
                  wrzucać do jednego wora.
                • malila Abstrahując 23.11.05, 13:05
                  • malila Re: Abstrahując 23.11.05, 13:06
                    od całej reszty - to o jakiej matczynej dobroci można mówić w przypadku redudek?
                    • mama_kotula Re: Abstrahując 23.11.05, 13:07
                      malila napisała:

                      > od całej reszty - to o jakiej matczynej dobroci można mówić w przypadku redudek
                      > ?
                      Że ją w ogóle matka w domu trzyma. Bo nie ma tego obowiązku.
                      • malila Re: Abstrahując 23.11.05, 13:24
                        Ale z tego, co się zorientowałam, to w jakiejś części jest to również dom
                        redudek. Zakładając, że dom należał w połowie do ojca i w połowie do matki, to
                        jedna szósta należy się redudek. Chyba, że jest jakieś ale.
                        • mama_kotula Re: Abstrahując 23.11.05, 13:45
                          Zgodnie z prawem spadkowym, dom redudek to będzie po śmierci matki (w tamtym wątku pisał o tym do.ki), niestety. Chyba, że "dom" rozumie się symbolicznie, jako "tam, gdzie zawsze mieszkałam". Ale nawet takie pojęcie nie oznacza, że matka ma obowiązek ją tam trzymać do końca życia.
                          • malila Re: Abstrahując 23.11.05, 13:49
                            Czytałam. Ale z tego, co wiem, to redudek dziedziczy część po ojcu po jego
                            śmierci. A nie dopiero po śmierci matki. Po śmierci matki będzie dziedziczyć
                            część należącą do matki. Nie żebym się specjalnie znała, ale w ostatnim
                            Przekroju jest artykuł na temat dziedziczenia, to poczytałamsmile
                            • mama_debiutantka Re: Abstrahując 23.11.05, 23:59
                              ale to mieszkanie służbowe ojca - matka ma je na dożywocie jako żona/wdowa. a
                              córce nie należy sie nawet klamka od balkonu. służbowego się NIE dziedzizy
                        • cocollino1 Re: Abstrahując 23.11.05, 13:48
                          Ludzie, ale mamusia zyje!!!
                          A wy spadek juz dzielicie???
                          Niewyobrazalne poprostu.
                          • malila Re: Abstrahując 23.11.05, 13:51
                            Coccolino, spadek po ojcu. Tatuś już nie żyje.
                            • cocollino1 Re: Abstrahując 23.11.05, 13:56
                              ok, racja, fakt
                              ale i tak podejscie -okropność
    • edorka1 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:33
      Ha - bo to nie jest kwestia rozumienia. Czasami tak bywa. Tej bylejakości ludzie nie planują - ona się po prostu przytrafia. I tyle. Nie kazdy nasz wybór jest dobry, nie zawsze i nie wszyscy mają rozum Lipcowej.
      Ale jak tak Lipcową czytam to przypomina mi sie historia mojej znajomej. Piękna dziewczyna,intelekt, wykształcenie, dobra praca itd itp. I przytrafiła jej sie wielka miłośc z niewłaściwym facetem. Tyle że to że był niewłaściwy okazało się po fakcie. Po fakcie okazał się żonaty po prostu. Kamuflował się super. Zaszła w ciążę - a same wiecie że w tych tematach zdarzają się potencjalne cuda. No i ma dziś śliczną córcię, bez tatusia. Przeszła piekło. Pozbierała się , ma nową pracę. Ale ile łez...
      Wniosek :
      dla Lipcowej : mżna podsumowywać jak się już ma za soba pewne doświadczenia i pewne lata - wtedy można oceniac na podstawie własnych doświadczeń a nie teorii.Łatwo jest wpaść w pułapkę własnego życiowego sprytu.
      ogólny : z kazdego doła można wyjść. To że dziś jest się "na garnuszku" nie musi być ostateczne.
      A co do dzieci - co ty Lipcowa o tym wiesz smile ?
      • mama_kotula Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:36
        edorka1 napisała:


        > ogólny : z kazdego doła można wyjść. To że dziś jest się "na garnuszku" nie mus
        > i być ostateczne.
        Przepraszam, czytałaś wypowiedzi Redudek i Mamy500 w tamtym drugim wątku? Z ich wypowiedzi wynika, że wcale nie mają zamiaru tego zmieniać... bo mimo wszystko, fajnie jest być u kogoś "na garnuszku", nawet, jak cię wszystko doprowadza do szału.
        • edorka1 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:39
          To znaczy, że im z tym dobrze.Mimo wszystko. Popłaczą czasem bo lubią, ale zmieniać nic nie chcą. W tym kontekście nie ma czego rozumieć - one widac tak chcą...
      • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 12:43
        Nie jestem głupia gąska. Może i mozna mnie okłamać, oszukać ale nie na dłuższą
        metę. To czy facet jest żonaty łatwo można sprawdzić, koleżanka widac nie była
        tak mądra jaka się wydawała. Łatwo sprawdzić czy facet jest żonaty, alkoholik,
        narkoman albo czy ma skłonnosc do przemocy. Wystarczy z nim pomieszkać, własnie
        SAM NA SAM. A nie pakowac sie w ciążę jak sie spotyka pół roku.
        Tak mozna podsumowywać jak sie ma doświadczenie, ale czy nie lepiej zapobiegać,
        uczyc sie na błedach innych, obserwować.
        Poza tym o jakim sprycie piszesz? Nie uwazam sie za spryciarza,tylko za
        odpowiedzialną osobę i dopoki nie zarobię pieniędzy, nie będę miała własnego M,
        to nie zdecyduje sie na dzieci. Do tego trzeba sprytu?????????
        A moze wystarczy olej w głowie?

        A co do ostatniego pytania to nie rozumiem w jakim kontekscie pytasz. Czy ja
        sie wypowiadam na temat dzieci? Czy to że nie chce ich mieć dopoki mnie nie
        bedzie stać to jest niewiedza " bo co Ty o tym wiesz?" czy moze zapobiegliwość?
        • edorka1 Jest jeden problem 23.11.05, 12:45


          • edorka1 Re: Jest jeden problem 23.11.05, 12:49
            życia nie da się zaplanowac, przewidzieć, rozpisać na wersy,i działania w czasie. Bywa że wszystko bierze w łeb, misterne plany często sie walą.
            I na tym polega piekno życia właśnie. Na nieprzewidywalności. Możesz chcieć. Ale nie możesz mieć pewości że Ci się uda. Zwiększasz tylko swoje szanse. Ale to nie zawsze wystarcza do szczęścia.
            • 18_lipcowa Re: Jest jeden problem 23.11.05, 12:51
              Pozwól że w odpowiedzi na to co napisałaś zacytuję koleżankę z forum

              "...nie mam na myśli osób z przejściowymi problemami, tylko
              tych, którzy na starcie wiedzą, że ich sytuacja jest do dupy a mimo to
              zakładają rodziny.."

              Teraz rozumiesz?
              • edorka1 Re: Jest jeden problem 23.11.05, 12:59
                Nigdy nie wiadomo co jest przejsciowe dokąd nie przejdzie. Raczej oni wszyscy myślą że to przejsciowe. Wierzą że będzie dobrze. I stąd ta cała reszta.
                Czasem wiara góry przenosi smile. Niestety tylko czasem...ale może wierzą że właśnie z nimi tak będzie?
                • kosmitos Re: Jest jeden problem 23.11.05, 13:03
                  sądzę że ktoś, kto nie ma pracy, jego partner też nie, nie mają mieszkania ani
                  żadnych źródeł dochodów i mimo to robią kolejne dzieci, nie myśli i tyle
                  • edorka1 jak do tego jeszcze 23.11.05, 13:06
                    piją to jest to patologia. Ale chyba nie o patologie chodziło Lipcowej.
            • deotyma11 Re: Jest jeden problem 23.11.05, 12:54
              Moim zdaniem problem powstaje w tedy, gdy znajdując się w niezbyt komfortowej
              sytuacji z powodu figla jaki spłatał nam los, nie robi się nic żeby sobie tą
              sytuację poprawić na bardziej komfortową. Oprócz załamywania rąk i narzekania
              na "ten durny kraj".
    • kalina_p a ja niesmiało 23.11.05, 13:13
      chcialam zauwazyc, że na temat córek mieszkajacych u matek, pomimo zamążpójścia
      i urodzenia dzieci, sa juz 2 wątki.
      • pade Kalinka 23.11.05, 13:50
        ale tego "dlaczego" nie da się już czytać bo taki długaśnysmile
        i jak jeszcze do.ki zaczął cytowac to już w ogóle porażka...
    • babka71 I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 13:48
      pożyjemy zobaczymy ...
      czekam na post na forum za 5 lat!
      Lipcówko, oby Ci sie udało z Twoimi planami na życie...naprawdę
      pozdrawiam
      p.s "w życiu bywa różnie kwadratowo i podłużnie" tak mi się zrymowalo n/t
      też tak jak Ty wszystko w życiu zaplanowałam ale czasami jest tak, że sruuuuuuuu
      dostajesz obuchem w łeb od losu wtedy kiedy się tego najmniej spodziewasz i
      dupa zimna i na to nie mamy wpływu...
      • karawara Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 13:56
        Lipcowa nie wiesz o życiu jeszcze zbyt wiele, a wypowiadasz się jakbyś wszystko
        przeżyła. Żebyś się tylko czasem w przyszłości Twojej idealnej nie zdziwiła,
        nie życzę Ci tego.
        • 18_lipcowa Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:14
          Wystarczająco dużo wiem by nie pchać się w bagno ktore często tu panie opisują.
          • babka71 Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:31
            18_lipcowa napisała:

            > Wystarczająco dużo wiem by nie pchać się w bagno ktore często tu panie
            opisują.
            > I bardzo dobrze robisz, ale trochę pokory się przyda tak na marginesie
            wszystkiego nie przewidzisz
            p.s zaplanowałam wszystko, studia, ślub, w wieku 28 lat dziecko , plan na 100%
            udany super praca...,a potem sruuu wszystko się zawaliło....i co gdzie
            popełniłam błąd w swoich planach??
            a może plany Pana Boga??...były inne??
            ale Ty nie Jesteś wierząca , więc znasz odpowiedź ??
            >
            • edorka1 Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:37
              Ona nie zrozumie. Doświadczenie jest nieprzekazywalne smile. Jak ma się dwadzieścia i troszkę lat to się jeszcze mało wie. Można tylko marzyć, że się uda smile. Oby!
              • 18_lipcowa Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:38
                Chodzi o to ze poki mozna nad czyms panowac to trzeba to zrobic.
                I jesli wiem ze nie moge sobie na pewne rzeczy teraz pozwolic to sobie na nie
                nie pozwalam.
              • mama_kotula Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:40
                edorka1 napisała:

                > Ona nie zrozumie. Doświadczenie jest nieprzekazywalne smile. Jak ma się dwadzieści
                > a i troszkę lat to się jeszcze mało wie. Można tylko marzyć, że się uda smile.
                Ja miałabym wątpliwości, czy doświadczenie jest wprost proporcjonalne do wieku.
                • edorka1 Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:44
                  a jednak - to jak najbardziej logiczne.
                  • mama_kotula Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:48
                    Są dwie osoby:
                    Jest 35-letnia mężatka, zna swojego męża od 14 roku życia, jest z nim od 20 lat, ślub wzięli po 7 latach znajomości, oboje ukończyli studia i mają pracę, mieszkają w mieszkaniu, które otrzymali w spadku po babci, właśnie zdecydowali się na dziecko.
                    Jest też 25-letnia dziewczyna, mająca dwójkę dzieci, odeszła od chłopaka, który ją bił, poniżał, nie pracował i pił, przerwała studia na dwa lata, aby utrzymać siebie i dzieci, obecnie zamieszkuje u matki i kończy studia.
                    Widzisz różnicę?
                    • edorka1 Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:56
                      To sa po prostu INNE doświadczenia, INNA wiedza. Nieporównywalna.
                      I wiesz - nie zawsze tak łatwo być mężatką z wieloletnim stażem...Sielanki zdarzają się w bajkach. W Polsce jakby rzadziej smile


                      Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
            • 18_lipcowa Re: I jeszcze wiele nie zrozumiesz..... 23.11.05, 14:37
              Babko droga.
              Ja wiem ze wiele sie w zyciu zdarza, ze moge zostac z niczym, ze moze wszystko
              runac. Są ta sytuacje niezaplanowane, niezalezne od nas.

              Ale póki mój los bedzie zalezy ode mnie - czyli czy mam zwalac rodzicom na
              głowe swoja rodzine to tak sie nie stanie, rozumiesz?
              • babka71 rozumiem 23.11.05, 14:46
                i dlatego mówię daj Ci Boże zdrowie
                nie mieszkałam i nie mieszkam z rodzicami
                mam własne mieszkanie i rodzinę ale zaznaczam nawet wtedy niczego nie planuj bo
                Pan Bóg spłata Ci figla , na złośc planom i kalkulacjom
                • karawara Babka zgadzam się z Tobą w 100% 23.11.05, 15:08


                • figrut Re: rozumiem 23.11.05, 15:31
                  Zgadzam sie z Toba babka71, madre slowa.
                • 18_lipcowa Re: rozumiem 23.11.05, 23:30
                  Babka ale zgodzisz sie ze mieszkając z mamą nie mając dzieci moge te dzieci
                  zaplanowac i sprowadzic na glowe matce albo ich nie zaplanowac prawda?
                  • babka71 prawda 24.11.05, 09:37
    • inia25 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:09
      Popieram lipcową z jednym ale, takim o jakim pisała cocollino. jeśli sytuacja
      jest przejściowa bo będzie w najbliższej przyszłości kupowny dom, mieszkanie
      itd to jest ok jak się mieszka u rodziców - jeśli oni to akceptują. Jednak
      jeśli ktos mieszka u mamy z męzem i dziećmi aż 13 lat, to jest leciutka
      przesada nieprawdaż? Widocznie temu komuś jest tak najzwyczajniej w świecie
      wygodnie!
      • cocollino1 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:11
        a przez te 13 lat urodzila sie 3 dzieci, i zero wdziecznosci dla rodzicow to
        jest najgorsze.
    • katarzyna.br Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:11
      Może w imię niezaspokojonego popędu seksualnego, chwili zapomnienia i braku
      wiedzy na temat środków antykoncepcyjnych. Ach i jeszcze braku
      odpowiedzialności. Czyli kto nam wychodzi - rozpieszczone przez rodziców
      dzieci, które wiedzą że cokolwiek zrobią (czy to zlego, czy dobrego) rodzice
      zawsze im pomogą.
      • skir.dhu Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:41
        Punkt widzenia zmienia sie wraz z latami i nabywanymi doswiadczeniami. To jest
        bardzo szczytne i szlachetne, co pisza Lipiec i Triss - mozna pogratulowac Ich
        rodzicom, ze tak fajnie i rozsadnie wychowali corki smile Problem chyba jednak
        lezy w tym, ze to wlasnie owi rodzice tych wielu niedojrzalych lub
        nierozsadnych mlodych ludzi "zawalili" gdzies, kiedys robote wychowawcza i
        skutki takiego stanu rzeczy ponosza teraz 2 a wlasciwie (wliczajac wnuki) 3
        pokolenia.
        Inna sprawa, ze gdy dzieci dorastaja i odchodza na swoje, czlowiek zaczyna miec
        poczucie bycia coraz mniej potrzebnym i u niektorych moze sie to przeradzac w
        niespecjalnie zdrowa potrzebe trzymania doroslych dzieci blisko siebie i
        uszczesliwiania ich czesto lekko na sile.
        Moja corka wyjechala na studia, gdy je skonczy zapewne juz nie wroci do domu,
        bo tak Ja wychowalismy - taki byl plan. A mnie teraz zaczyna byc zal smile
        Oczywiscie, ja sobie z tym zalem poradze i nie sciagne Jej na sile do domu ale
        dopiero teraz, gdy moje wlasne dziecko jest dorosle zaczynam rozumiec rodzicow,
        ktorzy godza sie lub wrecz chetnie przyjmuja w dom swoje dorosle dzieci, Ich
        partnerow i wnuki. Ale to sa doswiadczenia i przemyslenia, ktore naprawde
        trudno przekazac komus, kto nie ma dzieci lub ma niemowleta w domu smile
        Skir Dhu
        PS. Dolacze ten post do watku Triss, bo to odpowiedz pasujaca i tu, i tam. SD
        • cocollino1 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 14:58
          Właśnie tak argumentuje moj ojciec fakt, ze chce miec nas u siebie. Poprostu on
          czuje sie potrzebny, raduje go fakt, ze moze nam pomoc. Oczywiscie wie, ze juz
          niedlugo pojdziemy na swoje, ale czasami mowi, ze przeciez jest takie duze
          mieszkanie, ich nie ma wieksza czesc roku w domu, wiec mozemy swobodnie
          mieszkac u nich. Domyslam sie ze czasem napewno odczuwaja skutki ujemne tej
          decyzji, bo czasem glosno w domu (synek), albo wypada byc w miare cicho (synek
          spi), ale nigdy nie dali dam do zrozumienia ze przeszkadzamy, my staramy sie
          nie naduzywac ich dobroci. Ale chcemy juz na swoje, a dzieki NIM bedzie to
          mozliwe duzo wczesniej i wygodniej. I dzieki tescom tez.
    • janka19 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 19:17
      A ja się zgadzam tu z 18_lipcowa.
      Wychodząc za mąż, zarabialiśmy po prostu śmiesznie mało. Poszliśmy na stancję,
      mimo że na życie zostawało nam naprawdę bardzo mało.Mimo że zarówno jedni i
      drudzy rodzice mogli nas przyjąc nie wyobrażałam sobie rozpoczynania nowego
      życia z teściami czy rodzicami za ścianą.
      Mnóstwo moich znajomych mieszka z rodzicami, WSZYSCY narzekają ale NIKT sie nie
      wyprowadza bo-mama gotuje, zajmuje sie dzieckie, sprząta. Jest na każde
      zawołanie.
      A znam bardzo dobrze przypadek gdy młodzi zamieszkali z rodziacami, nie płacili
      W OGÓLE za nic, wspólne ich pensje przekraczały 4-5 krotnie pensje rodziców.
      Ale co-przecież im się należy !Rodzice muszą pomóc!
      Mieszkając w domu jednorodzinnym, mając swoje pomieszczenia, osobne wejście
      takie zamieszkiwanie jest możliwe. Ale w bloku, nie !Gnieżdzenie się 4-osobową
      rodziną w jednym pokoi, nawet cięzko mi sobie to wyobraźic.
      Oczywiście czasami sytuacja zmusza to takiego rozawiązania, ale w większości
      polega to na maksymalnym wykorzystywaniu rodziców !
      Takie jest moje skromne zdanie !
    • redudek [...] 23.11.05, 19:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • aureliana Re: Tępe 23.11.05, 19:52
        jak mozesz mowic, ze nic twoja mama nie powinna miec do twojego robienia dzieci??
        przeciez te dzieci mieszkaja Z NIA!
        mieszkaja w JEJ MIESZKANIU
        zajmuja JEJ POWIERZCHNIE!
        ta trojka planowanych kochanych dzieciaczkow, ktory po prostu, no ,nie mogli
        wytrzymac az sie dorobicie godnych warunkow i musialy urodzic sie
        terazPRZYWIAZUJA CALA WASZA PAITKE do mieszkania babki. ktora po prostu NIE CHCE
        Z WAMI MIESZKAC.
        chcialaby miec spokoj, posprowadzc sobie facetow, pokrzyczecglosno podczas
        seksu, podrabac sie miedzy nogami bez krepacji, poobcinac paznokcie u nog w
        malym pokoju , ktory zajmuja twoi synowi itp.
        i to TOBIE nic do tego.
        moi rodzice np maja pomysl zrobienia z mojego pokoju garderoby. bzdura wg mnie,
        ale to ich wlasnosc, ja tam spedzilam mlodosc i teraz oni maja frajde, ze moga
        sobie pozmieniac co chca. twoja mama tez by tak chciala.
        i jzu sie nie chwal teraz ile ty masz kasy, tylko zejsc z glowy matki...
        wyboraz sobie, ze twoj syn poznaje panienke, ktorej nie lubisz. zaczyna mieszkac
        u ciebie, panienka cie drazni, ale nic to, ieszka dalej i co chwile dzieci
        rodzi. no koszmar.
        • redudek Re: Tępe 23.11.05, 20:04
          Wiesz co,moja matka całe życie żyła beztrosko i to mnie najbardziej boli bo
          wszystkich miała głęboko w d....,nie narobiła sie w życiu,na emeryturę poszła
          bo oszukała w papierach i całe zycie tylko ona się liczy dla siebie
          samej.Przecież mój ojciec nie dostał mieszkania ze względu na nią tylko na
          wzgląd na dzieci.Zresztą moja matka uprawia seks i wcale jej nie przeszkadza ze
          jestesmy obok bo to bezwstydna osoba.Nienawidzi mnie,bo ze mną zaszła w ciąże
          tylko dlatego żeby faceta na dziecko złapać i nie wracać do swojej mamusi z
          gołym tyłkiem.Musiała prosić mojego ojca żeby się z nią ożenił,przesiadywała na
          rowie i czatowała na niego.Ojca rodzina jej nie chciała bo była biedna jak mysz
          kościelna!Zajmowała sie mną babcia bo ona latała za chłopami.Każdy mówi że ona
          ma na twarzy wredote .Nie chcę żeby mieszkanie na które ojciec zapracował ona
          przechulała.Nawet jak się z tąd bym wyprowadziła,nie pozwolę jej zaprzepascić
          mieszkania.
          • mama_kotula Re: Tępe 23.11.05, 20:08
            redudek napisała:
            > Nie chcę żeby mieszkanie na które ojciec zapracował ona
            > przechulała.Nawet jak się z tąd bym wyprowadziła,nie pozwolę jej zaprzepascić
            > mieszkania.
            Jakie to k... szlachetne.
            Nie zaprzepaścić mieszkania przez wzgląd na pamięć ojca.
            Cudne, miód się z ekranu wylewa i na biurko mi kapie.
            A poza tym takie mieszkanko można sprzedać, dzieciom zapisać, co?
            • magdalenamk Re: Tępe 23.11.05, 20:33
              nie znam sytuacji rodzinnej ale, jeśli ojciec nie żyje, to zgodnie z prawem
              obowiązującym w Polsce, dzieciom należy się czesc mieszkania.(Więc nie jest
              tak do końca, ze mieszkasz nie u siebie) Tzn. Połowa mieszkania do żony i
              połowa do podziału między dzieci i żonę. Jeśli jesteś jedynaczką, to wtedy
              należy Ci się 1/4 mieszkania.
              • mama_kotula Re: Tępe 23.11.05, 21:14
                A zatem 3/4 mieszkania prawnie należy do matki, jeśli pani Redudek jest jedynaczką, i w związku z tym jej matka może ze swoją częścią mieszkania zrobić co jej się żywnie podoba.
                Amen.
                • mama_debiutantka Re: Tępe 24.11.05, 00:02
                  > A zatem 3/4 mieszkania prawnie należy do matki, jeśli pani Redudek jest
                  jedynac
                  > zką, i w związku z tym jej matka może ze swoją częścią mieszkania zrobić co
                  jej
                  > się żywnie podoba.
                  > Amen.

                  pomijając, że to było służbowe papy, o czym już pisałam powyżej

                  a gdyby służbowe nie było i matce należały się 3/4 a reddupek 1/4, to czyć mama
                  nie jest oceanem dobroci oddając im aż 2 pokoje?
          • aureliana Re: Tępe 23.11.05, 20:16
            i co, myslalas, ze matka na starosc sie zmieni? po twoich argumentach o braku
            kasy( obalone), o niemozliwosci kredytu( obalone), o braku pracy (obalone)
            gadasz teraz o nieszczesliwym dziecinstwie i mrocznej przeszlosci twojej matki.
            wiec ja na twoim miejscu juz od 16roku zycia ostro robolila na to, zeby sie od
            matki wyniesc,a nie zabierala za robienie dzieci.
            gadasz, ze milosc najwazniejsza miloscia dzieci sie nakarmi, wszystkie cudenka
            twoje byly planowane, ale matce nie popuscisz, bo ma MIESZKANIE. wstretna,
            zlosliwa, wredna materialistka z ciebie.
            az strach miec dzieci jak sie czyta twoje posty.
            pomijajac to, ze caly czas w necie przesiadujesz, tego pojac nie moge. twoja
            matka pewnie wrzeszczy podczas seksu, nie dlatego ze jest bezwstydna( co sie ma
            hamowac we WLASNYM MIESZKANIU z niechcianymi lokatorami?) tylko dlatego, ze jej
            sie podoba i zebys juz sie wyniosla z JEJ WLASNEGO mieszkania i pewnie szalu
            dostaje jak zamiast ciszy slyszy tylko twoje stukanie na klawiaturze. stuk, stuk...
      • vipera_berus Co Ty nie powiesz?? 23.11.05, 23:17
        <<Nie piszcie więc pustych tekstów o kimś jak nie macie bladego pojęcia>>

        "G0sik -smutna prawda ,o ograniczonym poziomie intelektualnym.Sama wielka
        dziadówka ,napewno też na łasce rodziny jak się okaże.Zakompleksiona wiochmenka
        jesteś czy co ?Bo takie sprawiasz na mnie wrażenie smile"

        a czyje to są słowa,ja się pytam???
      • 18_lipcowa [...] 23.11.05, 23:23
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • izka100 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 20:44
      Hej!
      Nie rozumiem o co ci tak naprawde chodzi. Oswiec mnie prosze, bo nie rozumiem.
      Mam 29 lat wiec sie mieszcze w twoim przedziale wiekowym, za maz wyszlam majac
      lat 25. Mieszkam z rodzicami bo nie mam innej mozliwosci i nie nazekam. Jasne
      ze bym chciala miec swoje wlasne m ale na razie mnie na nie nie stac jak bedzi
      emnie stac to kupie. jestem wyksztalcona mam prace i moj maz tez ale nie stac
      nas na kredyt. Moj maz sie wprowadzil do mnie, wszystko najpierw
      pzedyskutowalismy i omowilismy z nimi wspolnie.
      Sluchaj lipcowa zaczynaja mnie wkurzac te twoje posty, bo wyzuwasz sie w nich
      na innych ludziach. w takim zyjemy kraju w ktorym ciezko jest o swoje wlasne m,
      wiec tylkochwala za takich rodzicow ze pomagaja. Nie iwrze w to ze jestes taka
      doskonala taka zaradna taka wspaniala. A zreszta moze i taka jestes co mnie to
      obchodzi. Ja mieskzm z rodzicami i mieszkz tez tam moj maz i ni uwazam zebym
      zrobila jakas straszna glupote decydujac sie na zalozenie rodziny i zamieszkani
      z nia u moich rodzicow. Nie wszystkich stac na kredyt, wole mieszkac z
      rodzicami niz dawac obcej osobie za wynajem. mam nadzieje ze wkrotce sie
      sytuacja poprawi i bedziemy mogli sie wyprowadzic, a tak moj syn ma kochajacych
      dziadkow przy sobie.
      Izka i Kubuś
      • triss_merigold6 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 21:04
        O właśnie słowo klucz: nie narzekasz, sprawy omówliście i żyjecie zgodnie. I
        chwała Wam za to.
        Czemu jednak ludzie, którzy ewidentnie nie cierpią swoich rodziców czy matek,
        obrzucają się obelgami, wypominają itd. nadal tkwią w piekle wspólnego
        mieszkania i nie robią NIC żeby stamtąd uciec?
        • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:25
          Bo czekają aż matka zejdzie i w koncu mieszkanie będzie ICH! ICH! Uff!
    • clk Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 22:43
      Ok, to ja wam cos powiem.
      Rok temu dokladnie wyprowadzilam sie od rodzicow.
      Oni mieli wszystko, ale ... Tych ale było duzo, ale moje zycie nie bylo latwe. W
      szczegoly nie chce sie wgłebiac.

      Wyprowadziłam sie do nowego miasta, zamieszkalam z moim facetem. raz jest
      gorzej, raz lepiej. Narazie jest ok. Ale wynajmujemy mieszkanie (nie chcemy NIC
      od rodzicow), pracujemy na swoje. Kiedys pomyslimy o załozeniu rodziny. Ale
      narazie nas na to nie stac.
      Chce, aby moje dziecko mialo w miare szczeliwe zycie. i moze kiedys bede mogla
      mu to zapewnic.

      pozdr
    • vipera_berus Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:07
      Hehe tacy uważają że pieniądze nie dają szczęścia a najważniejsza jest miłośćtongue_out
      Dopiero jak się pojawi dziecko to dociera do zakutego łba że miłości się do garnka nie włoży.Ale znam takich co i wtedy siedzą,trzymają się za kolanko
      i narzekaja że ciężko a za robotę się nie wezmą.
      Tu nie ma co pojmować Lipcowa-są ludzie leniwi i bez ambicji,szkoda tylko rodziców że nie maja spokoju na stare lata.
      • noo_tak Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:29
        >Mam troje dzieci,wszystkie zaplanowane i chciane !,mojej matce nic do tego!
        łaski.Moja matka ma wszystko gdzieś nigdy mi nie pomagała,nawet ze sobą nie
        rozmawiamy<
        Jeśli twoje dzieci zostaly zaplanowane, kiedy bylas swiadoma tego, ze nie masz
        szansy na mieszkanie, znaczy to, ze kompletnie jestes pozbawiona rozsadku i
        wyobraźni!
        Jeśli przez 14 lat nie zrobiliscie nic, zeby zmienic swoja sytuacje i
        wyprowadzic sie od matki, to jestescie para tępaków-dzieciorobów.
        Współczuję twojej matce za iles tam lat, kiedy do drzwi zapuka ciężarna wnuczka
        z mężem, czyli kolejna osoba, ktora bedzie narzekać nie tylko na matke , ale i
        bacię!
        >gdy zył ojciec wszystko za nią robił,ona go zdradzała z zonatymi
        facetami a teraz chce z domu zrobić burdel,nigdy jej na to nie pozwolę przez
        szacunek do ojca<
        A to juz, widzisz, sprawa twoich rodziców, jesli ojciec zgadzał sie z takim
        stanem rzeczy, to widocznie jemu sytuacja nie przeszkadzała, chyba, ze tak dbał
        o swoje interesy, jak jego córcia i to by tłumaczyło, po kim odziedziczyłas taką
        skłonność do siedzenia w gó..e.

        • vipera_berus Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:36
          Mam troje dzieci,wszystkie zaplanowane i chciane !,mojej matce nic do tego!
          łaski.Moja matka ma wszystko gdzieś nigdy mi nie pomagała,nawet ze sobą nie
          rozmawiamy<

          Heheh-mieszkac u matki i jeszcze się do niej nie odzywać,to jest dopiero tupetsmile)
        • redudek Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 24.11.05, 12:58
          Nie macie własnych spraw?
          Odpier... się ode mnie!
          Jesteście dla mnie tyci,szkoda gadać z głupiomądrymi.
          • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 24.11.05, 12:59
            Redudek dziadó....a z Ciebie.
            Wstydz sie,
          • mama_kotula Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 25.11.05, 02:08
            redudek napisała:

            > Nie macie własnych spraw?
            > Odpier... się ode mnie!
            > Jesteście dla mnie tyci,szkoda gadać z głupiomądrymi.

            To po ch.. piszesz na publicznym forum o swoich "problemach"?
            Po ch.. wywlekasz swoje brudy na światło dzienne?
            Oznaką dojrzałości jest ponoszenie odpowiedzialności i wszelkich konsekwencji tego, co się uczyni czy powie. Więc następnym razem zastanów się 100 razy, zanim zaczniesz wypisywać swoje wątpliwe racje na forum, a jak już musisz się gdzieś uzewnętrzniać, to licz się z adekwatnymi komentarzami.
            A jak ci brakuje argumentów, bo prawda w oczy kole, nie rzucaj "jesteście dla mnie tyci" ani innych miłych inwektywek.
            • mama500 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 25.11.05, 07:24
              mama_kotula napisała:

              > redudek napisała:
              >
              > > Nie macie własnych spraw?
              > > Odpier... się ode mnie!
              > > Jesteście dla mnie tyci,szkoda gadać z głupiomądrymi.
              >
              > To po ch.. piszesz na publicznym forum o swoich "problemach"?
              > Po ch.. wywlekasz swoje brudy na światło dzienne?
              > Oznaką dojrzałości jest ponoszenie odpowiedzialności i wszelkich konsekwencji
              t
              > ego, co się uczyni czy powie. Więc następnym razem zastanów się 100 razy,
              zanim
              > zaczniesz wypisywać swoje wątpliwe racje na forum, a jak już musisz się
              gdzieś
              > uzewnętrzniać, to licz się z adekwatnymi komentarzami.
              > A jak ci brakuje argumentów, bo prawda w oczy kole, nie rzucaj "jesteście dla
              m
              > nie tyci" ani innych miłych inwektywek.








              ale przeżywasz, zdenerwowałas się? nie denerwuj sie bo to szkodzi piękności,
              juz całkiem zmizerniejsz. Jesteście poj....bane
    • 18_lipcowa Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:27
      Mi by było w ch...j wstyd sprowadzic matce i ojcu na głowe swoją rodzine,
      narobić dzieci i jeszcze narzekać.
      Wstyd.

      >
      >
      >
      >
      >
      • palka_zapalka Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 23.11.05, 23:42
        Też tak uważam aczkolwiek rozumiem chwilowe przeczekanie, ale totalne zwalenie
        sie rodzicom na głowę bez perspektyw i jeszcze z dąsami to juz szczyt!
        Od tego mamy móxg aby go urzywać, a nie myśleć inną częścią ciaławink
    • arahia1 Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 24.11.05, 00:17
      egoizm, durnota i buractwo.
      Trzeba być bezczelnym do kwadratu, zeby u kogoś mieszkać kilkanaście lat w 5
      osób, stroić fochy, komentować styl życia i wymawiać, ze za mało się otrzymało.
      Nawet jak ktoś miał gó..any kontakt z matką i serduszko go dalej boli z tego
      powodu (bo większosć normalnych ludzi jak jest grubo po 30ce to już wyrasta z
      nastoletnich żali), to minimum przyzwoitości wymaga, zeby nie najeżdźać na kogoś
      kto ci zapewnia dach nad głową, twojej trójce dzieci i twojemu chłopu. Który
      nawiasem mówiac jest od tego jak dupa od srania, zeby to on zapewnił wam chałupę
      po, bagatela, 13tu (!!!) latach.
      • kosmitos Re: Jestem w stanie zrozumieć wiele.... 24.11.05, 12:53
        masakra; do niedawna myślałam, że pasożytem roku jest imbecylica w ciąży mająca
        pretensje do szwagra-maturzysty, że jej utrudnia życie u teściów na 2 pokojach
        w bloku; ale zmieniam zdanie-redudek pobija wszystkich!!!!!; najgorsze co może
        się przytrafić to żyć w takiej rodzinie; matka zwykłe zaro, ojciec dupa a nie
        facet a babcia (podobno) brudas i puszczalska; dzieci raczej na normalność
        szans nie mają; i błagam nie mówcie, że to nie patologia; może becikowe im
        przyznać to sobie trzepną kolejną trójkę
        • redudek [...] 24.11.05, 13:06
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • cocollino1 oj oj 24.11.05, 13:09
            czy trzeba coś więcej dodawać???
            Wbrew pozorom to charakteryzstyka Twojej osoby, nikogo innego. Proponuje jako
            załącznik do cv, napewno zrobi wrazenie, na mnie zrobilo. Pozdrawiam
            serdeczniesmile)))))
          • g0sik Re:kosmitos i inni... 24.11.05, 13:12
            Ty jak widzę pomimo, aż zasadniczego wykształcenia kompleksów nie masz?
            Gratuluję dobrego samopoczucia!
          • kosmitos Re:kosmitos i inni... 24.11.05, 13:35
            wiesz nie chce mi się pracować, bo może z mijej ciężko zarobionej kasy dadzą ci
            becikowe i tylko stracę na tym interesie, więc lepiej się zabawię w necie;
            pozdrawiam pasożyty; podobno pasożyty też spełniają w przyrodzie jakieś istotne
            funkcje; dla mnie jesteś przykładem bezmyślności
            • mama500 [...] 25.11.05, 07:26
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • vipera_berus Redutek-jedno pytanie 25.11.05, 12:08
            Wiem,wiem zaraz powiesz żem tłumok.Ale nim się to stanie,wytłumacz mi prosze co to jest"zakała do kwadratu".
            A tak na marginesie to wiesz co?Współczuję Twojej matce.
    • michalina7 Chcesz rozśmieszyc Boga? 25.11.05, 11:46
      Powiedz Mu o swoich planach smile
      • kosmitos do mama500 25.11.05, 12:41
        czy mogłabyś uprzejmie obrzucić mnie jeszcze raz inwektywami, bo nie
        przeczytałam-po prostu skasowali twoją zapewne intelientną wypowiedź
        • g0sik Re: do mama500 25.11.05, 14:11
          Nic nie straciłaś, było coś o becikowym i robieniu dzieci na potęgę na nasz
          koszt.....Dziewczyna uważa się za wykształconą, bo skończyła szkołę średnią. Po
          poziomie wypowiedzi stawiam że było to technikum krawieckie smile

          • kosmitos Re: do mama500 25.11.05, 14:15
            no coś ty ; straciłam interesującą wypowiedź; przecież to urodzona
            intelektualistka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka