Dodaj do ulubionych

Wymuszony Tata

05.12.05, 19:30

Czy ktoras z Was "zmusila" partnera do ojcostwa? Przeczytalm podobny watek na
forum etata, maz nie chial dziecka wiec zona wzial sprawy w swoje rece, i
teraz sa sobie szczeliwa rodzinka. Czy takie opocje sie sprawdzaja?Czy kazdy
facet potrafi sprostac "przymusowemu ojcostwu"
Obserwuj wątek
    • taissa1 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 19:34
      Hej.
      Może nie każdy facet ale z całą pewnością są tacy,którzy potrafią.
      Moja bliska koleżanka była w podobnej sytuacji i im się udało.
      Są szczęśliwym małżeństwem od ponad 4 lat i mają już drugiego ,ślicznego
      bobaska.Pozdrawiam.
      • lila1974 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 19:51
        Masz rację - udało im się. A jaka jest gwarancja, że tak będzie w każdym
        wypadku??? To jest igranie z ludzkim życiem. A co będzie, jesli wymuszony tata
        jednak nie zapała miłością do nowego dziecka??? Płacz i zgrzytanie zębów,
        frustracja i zmarnowane życie kilku osób.

        Jesli mąż z jakichś przyczyn nie chce drugiego dziecka, to żona nie ma prawa go
        zmuszać. A już ostatnią głupota w takiej sytuacji jest oszustwo.

        Znam małżeństwa, które zostały zawarte jakby z przymusu - dziewczyna zagięła
        parol - smutno się robi od patrzenia teraz na nich.

        Jesli, któraś z dziewczyn na forum nosi się z takimi zamiarami, to błagam, nie
        róbcie swojej rodzinie tego świństwa. Z mężem można rozmawiać, starać się
        poznać przyczynę jego niechęci i lęków. Do tej decyzji musicie dojrzeć wspólnie.
        • magdalenamk Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:08
          a przysięgę małzeńską znasz??? czy to może takie słowa tylko sobie wtedy
          powiedziane... moim zdaniem mąż nie ma prawa odmówić żonie dzieci a jeśli to
          zrobi to niedotrzymuje przysięgi złozonej podczas ceremonii ślubu. W takiej
          sytuacji można starać się o unieważanienie małzeństwa.
          • lila1974 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:32
            Może ja składałam inną przysięgę, bo akurat o dzieciach to nic nie pamiętam.
            Nie mówię o sytuacji "nie bo nie".
            • g0sik Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:43
              Taaaaak, unieważnienie małżeństwa, bo mąż nie chce drugiego dziecka.....
              Fajny pomysł, tylko co z dzieckiem które już macie i które potrzebuje ojca?

              A później płacz,że mąż nie akceptuje drugiego dziecka i zmienił się.....
          • palka_zapalka Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:47
            To nie jest tak do końca co innego mieć dzieci z miłosci co innego z przymusu.
            Wszystko zalezy od sytuacji, jesli facet nie chce miec dziecka bo np: w danej
            chwili nie ma na jego utrzymanie to jestem za zdrowym rozsądkiem ,ale dla
            kaprysu nie bo ja nie chce nigdy miec dzieci to też nie jest wyjscie
            zadecydować samemu.
          • marghe_72 Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 10:40
            magdalenamk napisała:

            > a przysięgę małzeńską znasz??? czy to może takie słowa tylko sobie wtedy
            > powiedziane... moim zdaniem mąż nie ma prawa odmówić żonie dzieci a jeśli to
            > zrobi to niedotrzymuje przysięgi złozonej podczas ceremonii ślubu. W takiej
            > sytuacji można starać się o unieważanienie małzeństwa.


            ??????
          • zona_wojtka Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 16:26
            magdalenamk napisała:

            > a przysięgę małzeńską znasz??? czy to może takie słowa tylko sobie wtedy
            > powiedziane... moim zdaniem mąż nie ma prawa odmówić żonie dzieci a jeśli to
            > zrobi to niedotrzymuje przysięgi złozonej podczas ceremonii ślubu. W takiej
            > sytuacji można starać się o unieważanienie małzeństwa.


            Co za bzdury............... 8/
        • taissa1 Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 12:19
          U moich znajomych było troszkę inaczej.
          Oni nie planowali dziecka.Wpadli poprostu i on myślał o aborcji na którą ona
          się nie zgodziła.
          Teraz mają już dwójkę uroczych dzieciaczków,za którymi tatuś wprost szaleje.

          Jak napisałam już wcześniej im akurat się udało.
          Nie dawałam jednak gwarancji na to,że sprawdzi się to w każdej sytuacji.

          Moim zdaniem nikogo nie powinno się zmuszać do roli ojca.
          Takie decyzje małżeństwa powinny podejmować wspólnie by uniknąć w przyszłości
          kłopotliwych i niemiłych sytuacji.
    • aniald1 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:39
      Na pewno nie każdy!!!
    • clio_1 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 22:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=31623975&a=31623975
      Założyłam ten wątek, wstyd mi teraz, że mogłam tak pomysleć. Rozmowy z mężem
      bardzo dużo dały, jesteśmy w trakcie staran smile Wypowiedzi niektórych dziweczyn
      dały mi dużo do myslenia.
      Jeżeli link nie będzie działał, to spróbuj w wyszukiwarce "planowanie dziecka"
      Pozdrawiam.
    • kate321 Re: Wymuszony Tata 05.12.05, 23:29
      Hej, Clio akurat nie Twoj watek przeczytalm , choc brzmi podobnie. Kobieta
      ktora opisywal swoja sytuacje postarala sie o pierwsza dzidzie a potem druga.
      Mezowi przyznal sie do wszystkiego, Tatus jest teraz szczeliwy i twierdzi ze
      pewnie do dzis by sie nie zdecydowal, a tak dzieki zonie jest szczesliwym
      tatusiem.
      • your_and Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 10:50
        kate321 napisała:
        > Hej, Clio akurat nie Twoj watek przeczytalm , choc brzmi podobnie. Kobieta
        > ktora opisywal swoja sytuacje postarala sie o pierwsza dzidzie a potem druga.
        > Mezowi przyznal sie do wszystkiego, Tatus jest teraz szczeliwy i twierdzi ze
        > pewnie do dzis by sie nie zdecydowal, a tak dzieki zonie jest szczesliwym
        > tatusiem.

        Wydaje mi sie że to równie pouczające historie jak te które opowiadają jak to
        zdrada (jej czy jego) uratowała ich małżeństwo, że przedtem przestali w sobie
        widzieć kobiete i męzczyzne a potem zaczęli sie starać i jest juz super.
        Zdarza się i tak pewno, ale tym którym nie wyszło w obu przypadkach jest jednak
        wiecej...
    • faceeet fajnych rzeczy tu sie mozna dowiedziec hehehe... 06.12.05, 10:07
    • zaholec Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 10:38
      Jako facet uważam taki pomysł za niezwykłej urody szaleństwo i kompletną
      głupotę. Ryzyko odrzucenia jest ogromne. Odrzucenia dziecka i matki oczywiście.


      pozdrawiam
    • janowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 10:52
      Takie rzeczy jak chec posiadania dzieci lub nie ustala sie przed slubem. Proste.

      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • burza4 Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 11:09
        janowa napisała:

        > Takie rzeczy jak chec posiadania dzieci lub nie ustala sie przed slubem.
        Proste

        Dla mnie takie ustalenia to bzdura. Z ciekawości - naprawdę sądzisz że da się
        ustalić pewne sprawy raz na zawsze? można i warto o tym pogadać - tylko co z
        tego wynika? nikt nie stoi w miejscu - ludzie się zmieniają, zmienia się też
        ich nastawienie. Taki case był u moich znajomych - przed slubem ustalili, że
        oboje dzieci nie chcą. Po iluś latach jej się zmieniło - chce i to bardzo. I
        co? ma wyrugować instynkt macierzyński bo 6 lat wczesniej inaczej na to
        patrzyła?
        • setite Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 11:59
          Nie do mnie pytanie ale ciekawe smile

          Uważam, że nie, nie da się ustalić pewnych rzeczy raz na zawsze.

          Dlatego niestety staram sie stosować dwie zasady.

          1. Ograniczonego zaufania - ok, coś się ustala, ale jakby co, wiem, że to może
          nie wypalić albo się zmienić i że muszę liczyć na siebie (przykład - facet
          akceptuję "opcję dziecko" i deklaruje, że ze mną będzie, ale muszę być w stanie
          sama wychować maluszka, jesli facet czmyhnie)

          2. "Nigdy nie mów nigdy" - od razu ustalić, to o czym piszesz. Że zmienia się
          nastawienie i że pewne rzeczy są płynne. Tak jak obecnie mówię, że jedno
          dziecię mi wystarcza, ale nie chciałabym całkowicie rezygnować z ewentualnego
          przyszłego kolejnego dziecka.

          Na marginesie ale nadal ad rem smile Osobiście (moje prywatne poczucie) nidgy bym
          nie mogła być z kims, kto kategorycznie i bezwarunkowo nie akceptuje ojcostwa.
          Dla mnie miłość to także wspólna opcja na dzieci. Nie chodzi o konieczność,
          przymus czy zobowiązanie, ale o potencjalną otwartość na dziecko.
          Miłość=seks=możliwość (mimo wszystko) dzieci. Taka całkowita akceptacja
          fizyczności - przez faceta mojej cielesności, mnie jako duszy i ciała (a ciałem
          jestem dorosłą kobietą), mojej biologii, której nie da się w 100% wykasować.
        • janowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 12:23
          burza4 napisała:

          > Dla mnie takie ustalenia to bzdura.
          -
      • setite niekoniecznie proste 06.12.05, 11:12
        A co, jeśli przed ślubem jest opcja: teraz jeszcze nie, nie czuję się gotowy na
        ojcostwo i tak dalej, muszę do tego dojrzeć, po czym facet "dojrzewa" kolejne
        lata, które lecą, zegar biologiczny niedoszłej mamusi tyka cyk cyk jak bomba -
        no właśnie, a co wtedy?

        Ale zgadzam się, że "takie rzeczy" ustala się jak najwcześniej. Ja z moim
        facetem ustaliłam, że jestśmy pro-life ale nie bardzo planujemy dzieci (że tak
        powiem świadomie, na zasadzie "a teraz robimy maluszka..."), więc antykoncepcja
        ale nie aborcja, przy czym kiedyś tam ja bym jakieś dziecko chciała, facet
        niekoniecznie ale nie mówił nie. Po czym, po jakimś czasie intensywnych i
        beztroskich swawoli, gumka była nieszczelna smile)))))))) (chyba) i zaciążyłam, co
        zostało przyjęte ze zrozumieniem i radością.

        Ale - ale - nie zawsze ustalenia coś dają. No i co z tego, że facet powie: "ok,
        anty ale jakby co, fajnie by było"? Z lektury Samodzielnej wynika, że aż za
        często facet zapomina o tym, co mówił. Akurat mój okazał się nie być bydlakiem
        vel świnią, tylko kochanym kochających i rzetelnym facetem.

        Na koniec powiem, że nigdy z premedytacją nie wrobiłabym faceta w ciążę. To
        jest rodzaj zdrady. Nadużycia zaufania. Fuj.

        Pozdrawiam smile
    • optymist1 Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 11:11
      do Janowa: Masz racje - nalezy to ustalic przed slubem. Tylko co w sytuacji,
      kiedy po ślubie jedna ze stron zmieniła zdanie..????
      • janowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 12:26
        To maja problem. I mozna tylko probowac przekonac te druga strone, usiwadomic,
        dlaczego to jest takie wazne itd. Natomiast NIGDY nie zachodzic w ciaze na
        zasadzie oszustwa. Bo to jest zwykle oszustwo. Nie wiem jak mozna mowic w takiej
        sytuacji o milosci i szacunku do meza...

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • kleonike nie zawsze da sie zmusic 06.12.05, 11:41
      przypadek rodzinny dotyczacy mojej kuzynki.Rzecz dziala sie kilka lat
      temu.Malzenstwo z 3-letnim stazem,normalne,jak dzis kuzynka przyznaje
      szczesliwe.Dopoki jej nie zamarzylo sie dziecko.Maz sie kategorycznie nie
      zgadzal,ona jednak niby przypadkiem zaszla w ciaze.Facet sie wkurzyl,cala ciaze
      traktowal jak tredowata ale dziewczyna myslala,ze jak zobaczy dziecko to mu
      przejdzie.Niestety nie przeszlo,2 miesiace po porodzie wyprowadzil sie ,corki
      nawet na rece nie wzial.Do dzisiaj ,a kilkanascie lat minelo,nie ma z nim
      kontaktu,kuzynka nawet o alimenty nie wystapila.Historia paskudna ale
      prawdziwa,moze nie zawsze warto brac sprawy "w swoje rece"
      Chociaz wierze,ze takie typy jak eks-maz kuzynki nie zdarzaja sie czesto
      • judytak Re: nie zawsze da sie zmusic 06.12.05, 12:19
        kleonike napisała:

        > Maz sie kategorycznie nie
        > zgadzal,ona jednak niby przypadkiem zaszla w ciaze

        no i tu jest błąd
        trzeba było osiągnąć chociaż akceptację męża (postawę w stylu "no dobra, dla
        ciebie się zgodzę, bo tak ci zależy, ale przy dziecku za bardzo na mnie nie
        licz")
        i rzeczywiście nie liczyć na niego (tylko w głębi serca mieć dobrze ukrytą
        nadzieję)
        wtedy byłaby szansa :o)

        pozdrawiam
        Judyta
      • zaholec kleonike 07.12.05, 13:07
        dlaczego mąż Twojej kuzynki to "typ". Wg mnie to reakcja normalna i racjonalna,
        dlaczego to on jest typ, a ona kim jest?


        pozdrawiam
        • kleonike Re: kleonike 07.12.05, 13:31
          Z prostej przyczyny.Normalny i kulturalny czlowiek stara sie przynajmniej
          rozmawiac z zona nawet jesli mu wyciela taki numer.Nie krytykuje jego odejscia
          ale to,ze przez ponad 2 miesiace demonstacyjnie odwracal glowe na widok
          dziecka .Mogl sie od razu wyprowadzic,nikt mu nie bronil,mial gdzie pojsc ale
          wolal zone podreczyc troche psychicznie.I nikt mi nie wmowi,ze to jest OK
          • zaholec Re: kleonike 08.12.05, 08:48
            No tak, on ma obowiązek porozmawiać, być miły i uprzejmy. Kogo obchodzi, że
            ktoś mu życie do góry nogami przewrócił. Hmm, no chyba, że przyjmiemy żelazną
            zasadę; facet to zwierzę bez uczuć, serca i nie należy mu okazywać nawet
            odrobiny miłości, szacunku. Oczywiście facet nie ma prawa reagować emocjonalnie
            bo przecież jest zbyt prostym organizmem.

            Gratuluję Ci prostoty myślenia
            • your_and Re: kleonike 08.12.05, 10:47
              > No tak, on ma obowiązek porozmawiać, być miły i uprzejmy. Kogo obchodzi, że
              > ktoś mu życie do góry nogami przewrócił. Hmm, no chyba, że przyjmiemy żelazną
              > zasadę; facet to zwierzę bez uczuć, serca i nie należy mu okazywać nawet
              > odrobiny miłości, szacunku. Oczywiście facet nie ma prawa reagować emocjonal

              I nie dziwota że po urodzeniu dziecka dla tak kombinujących kobiet faceci stają
              się emocjonalnie piątym kołem u wozu i jedynie sponsorem całego zamieszania.
            • kleonike Re: kleonike 08.12.05, 16:39
              No do cholery slub sie chyba bierze na dobre i zle!Jakby mu zona ciezko
              zachorowala i wymagala nieustannej opieki tez nalezy ja w d...kopnac?!I
              powiedziec,ze on tego nie planowal i mu to zycie do gory nogami przewraca?
              Emocje emocjami,kazdy ma prawo ale chyba sa jakies granice.
              Co nie znaczy,ze pochwalam wrabianie
    • janowa A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 12:28
      Wyobrazacie sobie sytuacje, w ktorej kobieta jest na sile zaplodniona i musi
      donosic i urodzic dziecko, ktorego nie chce? Wzbudza to wasz sprzeciw? Wiec tak
      samo powinno wzbudzac sprzeciw w druga strone.

      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • setite Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 12:39
        Wzbudza. Ale janowa nie oszukuj wink bo niestety płcie nie są symetryczne.
        Kobieta zapłodniona na siłę musi nosić dziecko i jej urodzić - trochę ją to
        kosztuje - czasu, krwii, tkanki tłuszczowej, hormonów. Facet jednak macicy nie
        ma. I w trakcie ciąży, i potem, może być faktycznie w ogóle poza układem.
        Niestety.

        Jak dla mnie, cały problem w ogóle wzbudza sprzeciw. Nie potrafię sobie
        wyobrazić (przypominam, że mówię o sobie osobiście smile)) ) być z facetem, który
        nie ma "opcji na dziecko", albo żebym ja nie miała jakieś mglistej "opcji na
        dziecko".
        • your_and Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 12:50
          > Wzbudza. Ale janowa nie oszukuj wink bo niestety płcie nie są symetryczne

          Ale burza hormonalna po porodzie budzi instynkty macierzyńskie nawet w tych
          kobietach które sie po sobie wcale nie spodziewały i żadko która zostawia
          niechciane wcześniej dziecko w szpitalu.

          Z facetami jest innaczej, nie ma zastrzyku chemii która wymusiłaby uczucia
          ojcowskie innej niż uczucia do partnerki (a nie dziecka).

          Nie ma symetrii. Obie płcie mają inne potrzeby i predyspozycje.
        • janowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 12:52
          setite napisała:

          > Wzbudza. Ale janowa nie oszukuj wink bo niestety płcie nie są symetryczne.
          > Kobieta zapłodniona na siłę musi nosić dziecko i jej urodzić - trochę ją to
          > kosztuje - czasu, krwii, tkanki tłuszczowej, hormonów. Facet jednak macicy nie
          > ma. I w trakcie ciąży, i potem, może być faktycznie w ogóle poza układem.
          > Niestety.
          -
          • setite Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 13:39
            Ależ oczywiście się zgadzam, że wrabianie faceta w dziecko wbrew jego woli i
            bez jego wiedzy to świństwo, zdrada, i podłej miary manipulacja [bez ironii].

            Ja tam piszę od siebie, więc uważam, że owszem dziewięc miesięcy to nic w
            porównaniu z całym życiem, ale jednak zmiany jakie zachodzą w organiźmie
            kobiety oraz związane z ciąża zagrożenia są o kilkaset smile))) razy,
            nieporównywalnie po prostu, większe ze zmianami w życiu faceta-dawcy nasienia.
            Te zmiany i skutki zostają na całe życie. Można zacisnąć zęby, wyrabiac w
            wyścigu szczurów 200% normy aby nadrobić zaległości, moża sobie fundnąć
            chirurgię plastyczną ale - no właśnie, potem już zawsze jest się stroną
            bardziej obciążoną.

            Kobieta ma trud macierzyństwa _oraz_ rozepchaną miednicę (i pochwę najczęściej
            też), często stopy większe o pół numeru, często rozstępy, często przerzedzone
            włosy, zawsze zmienione piersi (niekoniecznie in plus), bywa że problemy z
            kręgosłupem, bywa że inne dolegliwości _oraz_ utrudniony dostęp do pracy i
            nauki (sorry ale jednak tak) przynajmniej przez jakis czas (połóg, karmienie
            noworodka).

            Facet ma trud ojcostwa.

            Spójrz, jak to nawet graficznie wygląda smile)))))) cały paragraf tfu akapit v.
            dwa wyrazy.

            Jak facet zechce, może zająć się dzieckiem na tyle, że też sobie utrudni
            karierę/naukę, ale facet nie ma tak, że np. nie pójdzie na egzamin, bo akurat
            rodzi, albo nie dostanie awansu, bo akurat jest zwalniany z pracy za to, że
            urodził dziecko.

            Upieram się przy asymetrii smile

            I zgadzam się janowa, że wrabianie w dziecko to syf.

            • your_and Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:10
              > Spójrz, jak to nawet graficznie wygląda smile)))))) cały paragraf tfu akapit v.
              > dwa wyrazy.

              Kobieta ma jescze coś- in plus. Burzę hormonalna porównywalna przez specjalistów
              tylko z potężnym zakochamiem...
              Cos za coś. Emocji i chemii których nie zastąpi nawet adrenalina wyścigu
              szczurów. Tylko że burza hormonalna dotyczy jednej osoby, ale odpowiedzialność
              muszą wziąc oboje - i czasem kobietę naciska natura i instynkt, a mężczyznę
              przeraża właśnie odpowiedzialność.
      • 18_lipcowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 13:23
        Jasne ze wzbudza.
        Mialam taka kolezanke w Liceum. Fajna dziewczyna, przed nia rysowala sie
        swietna kariera sportowa, a moze i rowniez kariera modelki. Zawsze ambita,
        swietnie sie uczyla, miala powodzenie.
        I zaszla z takim burakiem ze szkoda gadac, ponoc mial zalozyc gumke a nie
        zalozyl a ona sie nie zjarzyla. Bylo to chwile po maturze, miala isc na
        upragnione studia.
        Dziwie sie jej ze nie zajarzyla ale wierze gleboko ze napewno ciazy nie
        planowala i wiem ze sie zabezpieczala.
        I teraz siedzi z dzieckiem, z tym burakiem, studia skonczyla ale nie te co
        chciala, sport dawno zakonczony ...leee

        Dlatego ja zawsze sprawdzam czy gosc ma gume.
        • setite Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 13:43
          Lipcowa, a powiedz mi, ona poważnie zabezpieczała się _wyłącznie_ gumkami?

          Super, więc facet ją oszukał, a jakby miał tę gumę a guma pękła (lub jeszcze
          lepiej - po ciuchutku się rozszczelniła), to do kogo by były pretensje?
          • 18_lipcowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:00
            Z tego co pamietam historie, mial zalozyc a nie zalozyl. Przyznal sie grubo po
            fakcie.
            Ufala mu. Prezerwatywa jesli jest dobrze nalozona dobrze zabezpiecza. Gdyby i
            on byl godny zaufania powiedzialby gdyby ta guma byla ale np. tak jak piszesz
            pekla i wtedy dziewczyna moglaby wziac Postionor.
            Ja wiem, jej glupota, ze wierzyla, ze zaufala, ze nie sprawdzila. Ale nie
            dziwie jej sie ze czula sie oszukana w jakis sposob.
            • janowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:35
              Po pierwsze - na wlasne zyczenie zadawala sie z burakiem. Zawsze istnieje
              mozliwosc wpadki.
              Po drugie - jakim cudem mozna nie zauwazyc czy facet ma gumke???

              ---
              "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
              fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
              kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • 18_lipcowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:38
                janowa napisała:

                > Po pierwsze - na wlasne zyczenie zadawala sie z burakiem. Zawsze istnieje
                > mozliwosc wpadki.

                Jasne ze tak. Tylko on burakiem okazal sie dopiero wiesz kiedy...jak urodzilo
                sie dziecko, zaczeli razem mieszkac. Wczesniej byl ksieciem z bajki.

                > Po drugie - jakim cudem mozna nie zauwazyc czy facet ma gumke???

                Tez nie wiem...wink) ale jak widac mozna.


                > ---
                > "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                > fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                > kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                • janowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:41
                  Moze byla nacpana... Inaczej sobie nie wyobrazam, nawet przy zgaszonym swietle smile
                  Tak czy siak, sama jest sobie winna. Nie nalezy przede wszystkim polegac w
                  takich sprawach na facecie.

                  ---
                  "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                  fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                  kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                  • 18_lipcowa Re: A czy mozna zmusic kobiete do macierzynstwa? 06.12.05, 14:43
                    Nie byla.Po prostu byla glupia.
                    A on oszust.



                    > ---
                    > "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                    > fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                    > kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • optymist1 Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 13:17
      jesli facet odrzuca swoja żone i dziecko, tylko dlatego, ze tego dziecka nie
      planowal, to po prostu nie dojrzał jeszcze do założenia rodziny i wogóle nie
      jest wiele wart...
      do Janowa: piszesz zeby nie psuc tego co jest w zwiazku dobre, ale co jest
      dobre, jesli kobieta pragnie miec dziecko, on nie chce i ona jest
      nieszcześliwa, a do tego czuje sie oszukana i zdradzona. Tak właśnie zdradzona,
      bo przed ślubem umawiali sie, że dzieci bedą i to wiecej niz jedno a pozniej
      zmienił zdanie?
      Ja sama nigdy bym sie nie zdecydowała na świadomą wpadke w małżeństwie, ale
      nigdy bym nie pomyślała złego słowa o kobiecie, która by to zrobiła. Tylko
      dziewczyny, jedna zasada: nigdy, przenigdy sie do tego nie przyznajcie smile
      • your_and Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 13:25
        > to po prostu nie dojrzał jeszcze do założenia rodziny i wogóle nie
        > jest wiele wart...

        To tym bardziej nie powinno sie go zmuszać jak nie dojrzał i jest "nie wart"
        tylko poszukać sobie innego... a nie uszczęśliwiać go na siłe!
        Czysta hipokryzja. I czyje to ma być szczęście i czyim kosztem???
        • 18_lipcowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 13:58
          I co z tego ze nie dojrzal?
          Kazdy musi w okreslonym wieku dojrzewac?
          A moze dojrzal do zwiazku a do dziecka nie.
          Ja tez np. do dziecka nie dojrzalam ale do zwiazku jak najbardziej.

          Poza tym nawet dojrzala osoba ma prawo w takiej sytuacji czuc sie oszukana.
      • janowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 14:40
        optymist1 napisał:

        > do Janowa: piszesz zeby nie psuc tego co jest w zwiazku dobre, ale co jest
        > dobre, jesli kobieta pragnie miec dziecko, on nie chce i ona jest
        > nieszcześliwa, a do tego czuje sie oszukana i zdradzona. Tak właśnie zdradzona,
        > bo przed ślubem umawiali sie, że dzieci bedą i to wiecej niz jedno a pozniej
        > zmienił zdanie?
        -
    • 18_lipcowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 13:20
      Znam takich 'zmuszonych'. Najczesciej mieszkaja gdzie indziej niz mamusia z
      upragnionym dzidziusiem. I wcale sie nie dziwie. Jak babka kogos oszukuje i
      wrabia to potem tak ma. Life...
      • wieczna-gosia Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 14:04
        z drugiej strony- dziecko jest ubocznym skutkiem stosunku plciowego. Moze sie
        zdarzyc przy pigolce, przy gumce i przy spirali. I to TEZ warto sobie
        uswiadamiac. A jak sie ma zone, to niestety rachunek prawdopodobenstwa wzrasta
        lawinowo w nieporzadanym kierunku.

        Niestety dylemat z gatunku nierozwiazywalnych- tu jedna strona musi ustapic na
        calej linni nie da sie isc na komromis, bo nie da sie byc troche w ciazy smile
        • 18_lipcowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 14:16
          Tak ale my teraz nie zastanawiamy sie na ryzykiem, bo zawsze takie jest u
          kazdego chyba jest wystarylizowany
          Mowimy tu o swiadomym wrabianiu. To jest swinstwo.
          I gdybym byla facetem i laska by mi powiedziala ze zrobila to tak wlansie to
          dostalaby kopa w d...e.
          Na szczescie facetem nie jestem i nie bede i ewentualnie to ja moge kogos
          wrobic...wink)))
          • 18_lipcowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 14:16
            wysterylizowany
        • janowa Re: Wymuszony Tata 06.12.05, 14:42
          Gosiu, zgadzam sie, ze mozliwosc wpadki istnieje zawsze (chyba, ze sie
          wysterylizuja). Ale my mowimy tutaj o swiadomym wrobieniu faceta w dziecko.

          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • optymist1 Re: Wymuszony Tata 07.12.05, 08:12
      >Oni sie UMOWILI, ze beda dzieci. Wiec to facet
      >nie dotrzymal slowa i zmienil zdanie. Jezeli taka jest sytuacja, a ona nie
      >wyobraza sobie zycia bez dzieci, czuje sie zdradzona i oszukana, to uwazasz, ze
      >powinna miec dziecko z takim czlowiekiem? W takim zwiazku? Powinna sie rozwiesc
      >i znalezc to czego szuka, zeby byc szczeliwa.

      Ty chyba dziewczyno masz mało doświadczenia życiowego. Jestes totalną
      idealistka. Piszesz o rozwodzie i szukaniu nowego meza jak o wyprawie do miasta
      po nowa kieckę. Z jednej strony taka niby jesteś "świeta" i zawsze w porządku
      wobec faceta, a z drugiej strony piszesz, zeby go ot tak wymienic na lepszy
      egzempalrz. A co z dzieckiem, które juz taka para ma? Tu nic nie jest białe i
      czarne.
      A o tym, czy facet jest "nic nie wart" kobieta moze sie dowiedziec dopiero po
      fakcie i nie da sie tego przewidziec...
      Pozdrawiam
      • janowa Re: Wymuszony Tata 07.12.05, 13:16
        optymist1 napisał:

        > Ty chyba dziewczyno masz mało doświadczenia życiowego. Jestes totalną
        > idealistka. Piszesz o rozwodzie i szukaniu nowego meza jak o wyprawie do miasta
        > po nowa kieckę.
        -
        • cocollino1 Re: Wymuszony Tata 07.12.05, 13:21
          Moj maz byl wczesniej zonaty. Od poczatku bylo
          > wiadomo, ze nie wyobraza sobie rodziny bez dzieci, a jego byla zona twierdzila
          > na poczatku, ze dzieci owszem tak, tylko pozniej. Najpierw musiala skonczyc
          > studia. Ok. Poztem rozkrecala biznes. Tez ok. Tylko, ze po 6 latach okazalo
          sie
          > ,
          > ze to pozniej nigdy nie nadejdzie, bo ona wlasciwie nie chce byc w ciazy, a
          > dzieci nie lubi. Wiec po 8 latach sie rozwiedli. A my mamy 3 dzieci i jestesmy
          > happy, bo OBOJE tego chcielismy.

          U nas bylo jeszcze troszke inaczej. Tez mąż był żonaty, tylko żona owszem
          dzieci chciec miala tylko nie powiedziala swojemu facetowi, a pozniej
          chlopakowi, ze ma powazne problemy z zajsciem w ciaze, ze prawdopodobnie nie
          bedzie mogla ich miec i udawala, ze jest ok i ze beda dzieci napewno. To tez
          perfidne oszustwo. bo mimo całej JEJ tragedii, nie upowania to do oszukiwania
          drugiej osoby w tak waznej sprawie.
    • optymist1 Re: Wymuszony Tata 07.12.05, 13:25
      >A my mamy 3 dzieci i jestesmy
      >happy, bo OBOJE tego chcielismy.
      No to ci zazdroszcze i to by bylo na tyle...
    • g0sik Re: Wymuszony Tata 08.12.05, 16:51
      kleonike napisała:

      >Normalny i kulturalny czlowiek stara sie przynajmniej
      > rozmawiac z zona nawet jesli mu wyciela taki numer.Nie krytykuje jego
      >odejscia ale to,ze przez ponad 2 miesiace demonstacyjnie odwracal glowe na
      >widok dziecka .Mogl sie od razu wyprowadzic,nikt mu nie bronil,mial gdzie
      >pojsc ale wolal zone podreczyc troche psychicznie.

      Są i plusy takiej sytuacji - przypuszczam, że Twoja kuzynka już nigdy żadnemu
      facetowi nie wytnie takiego numeru......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka