wczoraj były moje urodziny , trzydzieste, kiedys wydawalo mi sie ,ze 30 lat
to juz zaawansowana starosc, strasznie nie lubię się za to,ale zastałam
wychowana w rodzinie gdzie kult urody i młodości byl wszechobecny i chyba
dlatego czuje sie z tym żle,
moj kochany mąż chcial mi sprawic przyjemnosc, ogromny bukiet, brylant na
palcu swieci,a mi smutno , bo z okazji 29 czy 28 urodzin nie robil takiego
show,
czyli co chcial mi oslodzic przekroczenie progu...??
sama nie wiem, chyba nie jestem normalna