Mój mąż mruk...

21.01.06, 17:51

Słuchajcie tak mnie dzisiaj wkurzył, ze brak mi słów. Moze dla Was nie bedzie
to zaden problem i stwierdzicie ze wyolbrzymiam, ale mnie naprawde jest
przykro. Przyjechał do nas dzisiaj mój ojciec, a ze mieszkamy od niego jakies
300km, to w dzisiejszych warunkach drogowych to nie lada wyczyn. A mój mąz
co? na kazde pytanie mojego ojca rzucał zdawkowe odpowiedzi, takie na "odwal
sie", a przez reszte czasu lezał na sofie i oglądał snookera na eurosporcie.
tata pojechał odwiedzic moją siostrę, w sumie dobrze, bo dłuzej nie
zniosłabym tej atmosfery. Wkurza mnie to jego zachowanie, bo on tylko w
gronie swojej rodziny i swoich przyjaciół zachowuje sie "normalnie". Któras
tez ma takiego mężą?

-No, powiedz jaki to jest ptaszek... wró.....
-Wróna!!!!!!!
    • 18_lipcowa Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 17:54
      Troche po chamsku sie Twój mąz zachował.
      TO juz lepiej by było gdyby wtedy wyszedł albo zamknął sie w kiblu mniej wstydu
      by było.
      Co on, nie lubi Twojego ojca czy jak?

      Zła bym byla gdyby mój facet tak potraktował mojego tatę czy mamę.
      Świergotać nie musi do nich, ale takie ostentacyjne leżenie na kanapie i
      zdawkowe odpowiedzi to brak kultury wobec gościa, tym bardziej teścia itp.
      Nawrzucałabym takiemu aż by mi ulżyło.
      • 18_lipcowa Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 17:57
        To nie chodzi że on jest mruk, on jest po prostu cham.
        Mrukiem można byc i dobrze sie zachowywać.
        • ewa216 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 18:01
          no fakt. Lipiec ma rację, to zwykłe chamstwo. Powinnaś mu powiedziec że nie
          życzysz sobie takiego zachowania wobec swojego Taty.
      • waha31 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 18:07
        Masz rację. Zeby jeszcze mój ojciec nas najezdzał co kilka dni, ale przyjezdza
        ze dwa razy w roku, teraz na roczek synka, z tygodniowym wyprzedzeniemmm -fakt,
        ale nie przyjechał niezapowiedziany. Wałówy nawiozł, chociaz to nie o to
        chodzi. Chodzi mi o szacunek, którego moim zdaniem , mój mąz nie okazuje moim
        bliskim.
        • 18_lipcowa Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 18:08
          Nie, niestety nie okazuje szacunku, a powinien.
          Zachował się jak taki typowy burak i tyle.
    • triss_merigold6 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 18:00
      Jesli był zmęczony to mógł przeprosić i wyjść do innego pokoju. Niemiło się
      zachował.
      • elejna Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 19:15
        Moj mąz tez ma taką tendencję ale ja postanowiłam uswiadomic mu jak fatalnie
        takie zachowanie wygląda , zrobiłam mu wykład na ten temat po czym
        przedstawiłam sytuacje z drugiej strony ,co by było i jakby sie czuł gdybym to
        ja tak olewczo traktowała jego matkę a dodam ze zawsze gdy przyjezdza poswiecam
        jej maximum czasu i zainteresowania co meza bardzo cieszy,przyznał mi wiec
        racje i obiecał poprawę.
        • martyna1985 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 19:30
          Ojej, ale bym sie wkurzyła. Mój Narzeczony nigdy w zyciu by mi tak nie zrobil.
          Ja nawet jak jego mama wchodzi do pokoju, jak jestesmmy u niego to wstaje, tzn
          siadam kiedy np ogladamy TV na lezaco. Moj chociaz sie niezbyt odzywa to zawsze
          ladnie siedzi nieraz widze, ze ju umiera z nudow, ale nawet nie mysli zeby
          wykjsc czy nie daj Boze polozyc sie. POrozmawiaj z nim.
    • magda270519761 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 20:00
      Cham i burak-ale miłośc jest ślepa, a oczy otwierają się dopiero po ślubie -
      niestety
      • 18_lipcowa Re: Mój mąż mruk... 22.01.06, 15:43


        > Cham i burak-ale miłośc jest ślepa, a oczy otwierają się dopiero po ślubie -
        > niestety



        czasem i nie otwierają nawet po wyzwiskach i plaskaczach
    • julia246 Re: Mój mąż mruk... 21.01.06, 20:41
      No faktycznie chamówę straszną odwalił, ja bym swojego męża zjechała z góry na
      dół.
      Szkoda mi twojego taty, musiało mu być przykro.
      I zmęczenie, przeziębienie czy inne rzeczy, nie mogą być w tym momencie wymówką.
      Teść jedzie tyle km. to można chwilkę mu poświęcić, tym bardziej że jak pisałaś
      rzadko was odwiedza.
      Naprawdę przykre.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja