nadia14
02.02.06, 17:16
Witam
Nie mam za wiele czasu,więc napisze tak szybko i w skrócie.Kolega żalił mi
się że ma problemy małżeńskie,ja go pocieszalam,mówiłam że każdy je ma.Sama
jestem mężatką to wiem.Pocieszałam że na pewno sie dogadają i im sie ułoży.
Dzisiaj powiedział mi że on nie kocha swojej zony, nie wie czy kiedykolwiek
cos do niej czuł.Wie że to wszystko jego wina,ale nie ma na tyle odwagi aby
jej o tym powiedzieć.Mają małe dzieci,własny biznes i tak to trwa.
Powiedział że juz tak dłużej nie może,że dusi sie w tym związku,ale boi sie
wyznać jej prawdę.
Cała jego rodzina jest po jej stronie,on nie ma z kim o tym porozmawiać.Ja
uważam że powienien powiedzieć zonie jak jest naprawdę.Bo w życiu nie
chciałabym żeby ktoś ze mna był z obowiązku czy litości.Czy taki związek ma
sens? Skoro nic do niej nie czuje...?Ona go bardzo kocha.
On nie chciał tego małżeństwa,jednak jego mama, która jest bardzo związana z
synową,przekonała go.I tak to trwa juz kilka dobrych lat.
Co Wy sądzicie o całej sprawie.Wypowiedźcie się proszę!