astra161
06.02.06, 23:15
Jestem na świeżo po przeczytaniu artykułu,w jakimś kobiecym pisemku
przedstawiono sylwetkę pani która zajmuje się rodzinami dotkniętymi wirusem
hiv i aids.Wszystko brzmiało bardzo pięknie,i byłam pełna uznania dla tego co
robi do momentu w którym przeczytałam,o tym jak bardzo trudno jest dzieciom z
wirusem hiv dostać się do zwykłego przedszkola,rodzice zdrowych dzieci
absolutnie sie nie zgadzają,a i panie wychowawczynie też nie są z tym aby te
dzieci były w grupie ze zdrowymi dziećmi,w związku z tym owa pani radzi
rodzicom zakażonych dzieci aby ci nie przyznawali,nawet do wychowawczyń że
dziecko jest zakażone.No i teraz mam pytanie co wy o tym sądzicie,bo ja
zapewne kołtun i niedouczona prostaczka byłam zbulwersowana tym że można tak
jednostronnie podchodzić do sprawy,a gdzie w tym przypadku bezpieczeństwo
dzieci zdrowych i przedszkolanek,wiadomo gdzie małe dzieci może być
krew...nie wiem...skoro tak to niech lekarze nie zakładają gumowych
rękawiczek,no bo do diaska czego się boją?Słucham co wy na to?