blou1
07.02.06, 15:18
I znowu to mam, ani chwili dla siebie. Nawet teraz dzieci wpychaja mi się na
kolana i cud że udaje mi się pisać. Dość mam powoli tego że nie ma już mnie
tylko jest mama, żona która ma byc zadowolona z tego że ma co jeść i gdzie
spać. A odreagowuję, na dzieciach najczęściej. Krzyczę na nie bez powodu lub
z błachego powodu. Potem moralniak że je krzywdzę i poczucie winy. Cienie pod
oczami, o reszcie nie piszę.Wiem że kiedy przyjdzie wiosna będzie lepiej,
słonko zbawiennie podziała na udręczoną duszę i zmęczone ciało.
Mężowi tez się obrywa i kółko się zamyka i tak powstają konflikty. Oj
wyjechać gdzieś na jakiś czas samej i nie mieć durnych wyrzutów że dzieci się
zostawiło. Macie czasem tak, jak sobie radzicie?