Dodaj do ulubionych

Odreagowuję na bliskich

07.02.06, 15:18
I znowu to mam, ani chwili dla siebie. Nawet teraz dzieci wpychaja mi się na
kolana i cud że udaje mi się pisać. Dość mam powoli tego że nie ma już mnie
tylko jest mama, żona która ma byc zadowolona z tego że ma co jeść i gdzie
spać. A odreagowuję, na dzieciach najczęściej. Krzyczę na nie bez powodu lub
z błachego powodu. Potem moralniak że je krzywdzę i poczucie winy. Cienie pod
oczami, o reszcie nie piszę.Wiem że kiedy przyjdzie wiosna będzie lepiej,
słonko zbawiennie podziała na udręczoną duszę i zmęczone ciało.
Mężowi tez się obrywa i kółko się zamyka i tak powstają konflikty. Oj
wyjechać gdzieś na jakiś czas samej i nie mieć durnych wyrzutów że dzieci się
zostawiło. Macie czasem tak, jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • mawikt Re: Odreagowuję na bliskich 07.02.06, 15:49
      Oj, mam tak.
      Dziecie teraz spi a ja rozdrapuje policzki bo mnie wyrzuty sumienia gryza..
      Krzyczalam na niego ze 2 godziny, im bylam gorsza tym bardziej mnie oblazil i
      sie przylepial. Gdzie moja nietykalnosc osobista???
      Nic to. Zaraz sie obudzi i zobaczy mame slodka jak miod, podajaca pyszny
      obiadek. Musze teraz swoje odpracowac.
      smile))
    • emcia28 Re: Odreagowuję na bliskich 09.02.06, 22:05
      Doskonale Cię rozumiem. Mam dwóch synów, 20miesięcy i 5 lat. Po prostu mam
      ochotę wyjść i nie wracać(tak na 2 tygodnie, może tydzień). Krzyczę na dzieci,
      i tak jak u Ciebie, mężowi przy okazji też się obrywa. Od rana jest harmider,
      starszy syn wstaje 6.40-7.00 i nie ważne, czy to piątek, czy niedziela, budzi
      brata(podszczypując) i trzeba wstać, czy się chce, czy nie. Pózniej
      akcja "ubieranie" i po niej to ja mam już ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść.
      Praca, pózniej znów krzyk, wieczny bałagan, akcja "przebieranie w piżamy" i
      człowiek zapomina jak się nazywa. Wyjście z dziećmi do znajomych to koszmar,
      ostatnia taka wizyta skończyła się wybiciem szyby samochodzikiem w drzwiach
      pokojowych przez młodszego syna, a starszy walnął głową we framugę, nabijając
      guza wielkośći cytryny i płaczem takim, że pewnie w Czechach było słychać.
      Jestem strasznie przemęczona, brakuje mi chwil "tylko dla siebie". Podziwiam
      mamy, które nie są tak nerwowe. Wiosną będzie łatwiej, tak więc uciekaj zimo.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo cierpliwości(która mi również bardzo by
      się przydała).
      • nadja11 Re: Odreagowuję na bliskich 09.02.06, 22:24
        Yhh ja tez to znam z tym ze u mnie agresja wyjątkowo nasila sie w godzinach
        rannych, rano zawsze chodze wsciekła ,zła takze mąz omija mnie tak do obiadu i
        stara sie nie reagowac na moje zaczepki wiedząc ze to norma.No ale jak ja niby
        mam byc radosna jesli kazdego dnia gdy otwieram oczy ( juz pomijam ze o 7 budzi
        mnie mój 2 latek skacząc po mnie i okładając czym sie da)ukazuje im sie
        niewyobrazalny bałagan, dziecko jezdzi na swojej poscieli po mieszkaniu , kupa
        garów, wszystko powywracane ,upackane a ja przecież kładąc sie spac sprzątałam
        by zaoszczedzic sobie takiego rannego widoku! Dzien w dzien jest to samo wiec
        by nie katowac swoich oczu bałaganem odrazu lece sprzątac oczywsicie zła ze
        musze to robić!
      • pampeliszka Re: Odreagowuję na bliskich 11.02.06, 09:58
        e, nie, pociesze Cie- w Olomoucu nie bylo slychac...
        • pampeliszka Re: Odreagowuję na bliskich 11.02.06, 09:58
          to bylo do emci...
    • koleandra Re: Odreagowuję na bliskich 09.02.06, 22:19
      He he... ja też tak mam.
      Robię sobie wtedy herbatkę, jakieś pyszne jedzonko, siadam przed kompem,
      zakładam nogi na biurko i próbuję jakoś przetłumaczyć dzieciakom, że mamy przez
      godzinę nie ma.
      Tylko że ja nie mam wyrzutów sumienia. Kiedy tylko mam okazję zostawiam
      dzieciaki i wychodzę choćby na krótki spacer ale SAMA. Czasem też krzyczę...
      ale nigdy bez powodu. Staram się odreagowywać rzucając się w wir szalonego
      sprzątania. A mam co odreagowywać... wierz mi!
    • inia25 Napiszę tylko 09.02.06, 22:22
      byle do wiosny!!
    • blou1 Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 08:54
      Dobrze jest wyjść samej kiedy już nery puszczają, jk się ma te pociechy z kim
      zostawić chociaż na 10 min. Ja w ciągu dnia nie mam z kim.
    • janka19 Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 10:02
      Od tygodnia mam to samo sad
      Całe dnie siedzę sama,mąż pracuje do późna a bliźniaczki rozłażą sie po całej
      chałupie a próbując wstawać zaliczają co 5 min. bliskie spotkania z podłogą. I
      wiecznie któras ryczy !
      Oby do wiosny !
    • triss_merigold6 Nie dziwię się 10.02.06, 10:10
      Skoro mieszkasz w jednym pokoju z mężem i dwójką dzieci a w reszcie mieszkania
      teściowie czy rodzice i nie pracujesz to faktycznie... nic tylko oszaleć.

      Jak mnie z lekka trafia to wychodzę po prostu.
    • perse1 Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 12:24
      u mnie to samo,jedyna 8 m-cy córeczka,a ja padam,chyba macierzyństwo mnie
      trochę przerosło,nie wiem jak Wy dajecie radę z dwójką,choc moim zdaniem ta
      moja złosnica starcza za paru chłopców,w dodatku jest w trakcie ząbkowania,nie
      wyrobię,nic nie pomaga,wsciekła jak osa od rana do wieczora,czasem wychodzę z
      pokoju i ryczę,ale i tak zaraz wracam bo wrzeszczy,na nią staram się nie
      krzyczec ,w tym wieku to bez sensu ale oczywiscie odreagowuję na męzu jak wraca
      z pracy,przyznaj,ę ze jestem nie do wytrzymania,co ja bym dała za 3 dni
      samotnosci,ale to nierealne,zreszta pewnie zaraz bym tęskniła,bez sensu,jestem
      wykończona,dziadkowie co prawda starają sie pomagac,ale sami z nią nie zostają
      bo boją się jej ataków złosci a przy nich i tak nie wypocznę bo słyszę same
      dobre rady i jest jeszcze gorzej,zwariowac mozna.tez czekam wiosny jak
      zbawienia,bo dodam ze spcery u mnie sporadyczne(najczęsciej po pokoju przy
      otwartym balkonie,po prostu moja mała nie cierpi spiworów,czapek szalików itd
      na dworze jest taki cyrk ze zaraz trzeba wracac,zeby nie zawrzeszczała sie na
      smierc,liczę na spacerówkę,moze wtedy będzie lepiej a ja wyjdę z tych 4 scian.
    • jopowa Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 13:51
      to zle bliscy jednak sa najblizej z nami trzeba o nich dbac a nie odregagowyac
    • niusianiusia Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 22:54
      Mam kaca morlanego. Dzisiaj też zachowałam się okropnie. Maluch pchał sie na
      kolana i do komputera kiedy siedziałam i próbowałam cos ustalić odnośnie
      pracy . 100 razy odciągałam go od komputera, kabli, wtyczek, zagradzłam dojście
      do stołu. W końcu nerwy mi pusciły i szarpnęłam synka. Nie mam za grosz
      zdolnosci pedagogicznych, do tego mam wrażenie, ze jestem strasznie zła matką.
      Kocham synka nad życie, ale nie potrafię się zajmować tylko nim. Każde kolejne
      gotowanie zupki mnie dobija. Nienawidzę tych wszystkich garnków, zupek,
      obiadków, śniadanek i całego karmienia, do tego dochodzi ciagłe zamykanie przed
      nim szafek i wyciąganie różnych przedmiotów z ręki. Mam wrażenie, ze poza tym,
      ze bardzo kocham małego to zupełnie nie umiem odnaleść się w opiece nad nim.
      Jakbym miała dwie lewe ręce. Wcześniej tak nie było. Taki stan trwa od 2
      miesiecy. Być może jest zwiazany z tym, ze w końcu zaczełam pracować i padam
      trochę na pysk.
      • niusianiusia Re: Odreagowuję na bliskich 10.02.06, 22:57
        dodam jeszcze że to jest drugi raz od urodzenia małego ( pierwszy zaraz po
        porodzie), że się zastanawiam, czy to była dobra decyzja... Czy jestem
        odosobniona?
        • blou1 Re: Odreagowuję na bliskich 11.02.06, 09:43
          No chyba nie jesteś. Takie myśli czy jestem dobrą mamą też mam i czasem myślę
          że robię im krzywdę na psychice i to dopiero dobija. Jdeyne lekarstwo to chwila
          dla siebie. Szczęśliwe dziecko to szczęśliwa mama!!! I nie ma tu nic z egoizmu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka