Dodaj do ulubionych

Koszmarny dzień

08.02.06, 22:47
Szłam dziś z mężem, mąż szedł odprowadzić córkę do żłobka, ja do autobusu, do
pracy. Rozstaliśmy się przy skrzyżowaniu. Ja poszłam na przystanek, a oni w
stronę żłobka. Mąż niósł Nisię na barana. Spojrzałam na rozkład jazdy, żeby
zobaczyć, o której będzie autobus. Potem spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam
jak obydwoje leżą na jezdni (moja pierwsza myśl była taka, że potrącił ich
samochód) Boże jak ja się przeraziłam!!! Ale okazało się, że mąż źle stanął i
przewrócił się, dobrze, że upadł tak, że Nisia nawet nie ma siniaka. Nisia
bardzo płakała. Pobiegłam do nich, nigdy tak szybko nie biegłam. Mąż ma
złamanie w kostce z przemieszczeniem, skończyło się operacją.
Wiecie co było najgorsze? Widok ukochanej córci leżącej na pasach, płaczącej,
wyciągającej do mnie ręce, ten przerażający strach w oczach mojego dziecka,
mój strach o nią, jej bezbronność, jej kruchość. To, że nie byłam obok niej,
nie złapałam, co by się stało, gdybym się spóźniła do pracy, nic!, mogłam iść
z nimi, ja mogłam ją odprowadzić. Jak takie wydarzenie wpłynie na umysł 2,5
rocznego dziecka? Dziś nie chciała rozmawiać z mężem przez telefon, choć
uwielbiała to do tej pory. Powiedziała, że: "tata kuku, nie chcę" i uciekła.
Boję się o nią. Kiedyś już się o nią bałam, w 40 tygodniu ciąży miałam
robione KTG, tętno spadało, zrobili USG, widziałam i słyszałam jak jej
przestaje bić serduszko, na szybko zrobili mi cesarkę, wyciągnęli ją ze mnie
w ostatniej chwili. Miała po porodzie skurcze dodatkowe serduszka,
spędziłyśmy miesiąc w Centrum Zdrowia Dziecka. Potem do drugiego roku życia
brała leki na serce.
Napisałam to, żeby się "obmyć" z tego co czuję. Dziękuję, trochę ulżyło.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Koszmarny dzień 08.02.06, 22:50
      Bardzo, bardzo współczuję. Ale o dziecko się nie martw - wszystko będzie
      dobrze. Może warto powiedzieć, ze tata się potknął niechcący, sam zrobił sobie
      krzywdę , bo ślisko i pokazać w telewizji zdjęcia z przychodni, gdzie wszyscy w
      gipsie (teraz sa w niemal kazdym dzienniku), żeby nie myslała, że ją cos
      szczególnego spotkało. No i powiedzieć, że ma szczęście, bo tata próbował ją
      ochronić, a sam się potłukł.
      Na pewno nie odniesie to żadnego złego skutku - dzieci stale się przewracaja,
      maja rózne wypadki - i potem nawet tego nie pamiętają.
    • chimba Re: Koszmarny dzień 08.02.06, 22:55
      Smutno mi się zrobiło, ale nie martw się wszystko wróci do normy - dzieci szybko
      zapominają, opowiadaj jej niby to zarte, ze tata ma wieksze kuku... Bo musi
      lezeć w szpitalu. tłumacz jej, ze stało to się przypadkie, że tatuś bardzo ją
      kocha i nie chciał aby stała się krzywda. Widzisz ja upadlam z dzieckiem - kiedy
      synek miał około roku - też normalnie ryczałam i wiem jak można się przerazić.
      Tylko wiadomo roczne dziecko nie jest jeszcze tak świadome jak prawie 3 letnie.
      Ale zobaczysz co bedzie jutro - po nocy, co mała będzie mówić - jak bedize sie
      zachowywać. Na pewno bedzie już lepiej.
      Pozdrawiam
    • dilmahh Re: Koszmarny dzień 08.02.06, 22:57
      Bardzo współczuję, bo wiem , jak się czułaś. Ale o córcię się nie martw - za
      parę dni nie bedzie pamietała, dzieci już takie są. Poza tym warto jej
      wytłumaczyć, że tatuś się przewrócił bo było ślisko i zrobił wszystko, żeby ją
      ochronić.
    • kokolores Re: Koszmarny dzień 08.02.06, 23:00
      Nie zazdroszcze ci , wprost przeciwniesmile)))
      Powinnas tylko malutkiej wytlumaczyc ,ze tatus ja chcial ochronic ,zeby nie
      potlukla sie bardziej .
      A mezowi zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
      :o)
      Koko
      • wesolek11 Re: Koszmarny dzień 09.02.06, 09:16
        Będzie dobrze, mała zapomni szybciej niż Ci się wydaje.
    • faceeet boshe, co za idiotka matka polka... 09.02.06, 10:54
      Dziecku nic sie nie stalo, za to mezowi jak najbardziej. Zamiast martwic sie o
      meza - w koncu takie zlamanie to calkiem powazna rzecz i jak mu zle poskladaja
      to bedzie utykal do konca zycia, to ta jakies problemy poboczne wymysla.

      Mezowi zyczymy powrotu do zdrowia i milej kochanki, ktora odwiedzi go w
      szpitalu i bardziej zainteresuje sie jego losem.
      • thaures współczuję 09.02.06, 10:59
        Ci bardzo, z drugiej strony niesienie na barana w zimie, gdy jest ślisko jest
        ryzykowne i zawsze trzeba się liczyć z tym ,że można się poślizgnąć
        • faceeet tez ci współczuję i nie neguje ze noszenie na 09.02.06, 11:01
          barana w zimie to ryzykowna rzecz...

          PS. Twojemu mezowi takze wspolczuje zony...
          • adsa_21 Re: tez ci współczuję i nie neguje ze noszenie na 09.02.06, 12:09
            autorka wątku nie napisała że nie martwi sie o meza tylko ze MARTWI sie o
            dziecko.
            • faceeet No wlasnie o to chodzi. 09.02.06, 12:16
              Nic nie napisala ze martwi sie o meza, ktory ulegl byc moze powaznemu
              wypadkowi - zlamania w tym miejscu sa bardzo zdradliwe.

              Za to poswiecila iles tam zdan na dziecko, ktoremu de facto nic sie nie stalo.
              Szkody psychiczne jakies tam zaszly, jednak na to jestesmy narazeni cale zycie.
              Tego nie da sie uniknac. Dziecko najwyzej nie bedzie chcialo na barana -
              zreszta jak najbardziej slusznie, bo takie zabawy w ogole nie sa bezpieczne.
              • babka71 faceeet powinna szaty rozdzierać na smutnym losem 09.02.06, 12:31
                męża i płakac jaki to On teraz biedny????
                sam sobie jest winien
              • adsa_21 Re: No wlasnie o to chodzi. 09.02.06, 12:36
                Wiec o meza tez sie martwi..nie tylko o dziecko. Trudno zeby rozpaczala nad
                mezem a dziecko olala - zaraz posypalyby sie gromy jaka z niej wyrodna matka.
              • adsa_21 a dopisywanie ideologii... 09.02.06, 12:37
                o rzekomej kochance jest nie na miejscu.
                • 18_lipcowa Re: a dopisywanie ideologii... 09.02.06, 12:55
                  adsa_21 napisała:

                  > o rzekomej kochance jest nie na miejscu.


                  dlaczego?
                  tacy odrzuceni panowie najszybciej znajdują kochanki.
                  • babka71 ten pan się tylko przewrócił i złamał 09.02.06, 13:04
                    coś tam w kostce nikt go nie odrzucał!!...
                    Lipcowa , chwilka wyciągasz pochopne wnioski he he
                    • 18_lipcowa Re: ten pan się tylko przewrócił i złamał 09.02.06, 13:11
                      babka71 napisała:

                      > coś tam w kostce nikt go nie odrzucał!!...
                      > Lipcowa , chwilka wyciągasz pochopne wnioski he he


                      a dzidzi sie przeciez nic nie stalo...
                      nad czym tu lamentowac
                  • adsa_21 Re: a dopisywanie ideologii... 12.02.06, 17:37
                    a po czym stwierdzasz ze maz czuje sie odrzucony?
                    bo ten post tego jasno nie okresla..
                • iworos Re: a dopisywanie ideologii... 01.03.06, 23:26
                  masz rację,to nie było miłe, ale zuważ, że pisał to mężczyzna smile))
              • milka_milka Re: No wlasnie o to chodzi. 10.02.06, 10:04
                Taka Lipcowa w męskiej wersji się pojawiła? Kolejny najmądrzejszy z kompleksem
                zazdrości o dziecko? Skąd się w facetach bierze ta rywalizacja z małym
                człowieczkiem? Muszę być nr 1, bo inaczej co? Żal mi Ciebie i Twojej rodziny (o
                ile ją masz).
            • iworos Re: tez ci współczuję i nie neguje ze noszenie na 01.03.06, 23:24
              masz całkowitą rację, martwię się o córkę. Bo jest mała, bo nie wszytsko
              rozumie. O męża też się martwię.
          • iworos Re: tez ci współczuję i nie neguje ze noszenie na 01.03.06, 23:23
            Może rzeczywiście mogłeśpomyśleć,że jestemwredną żoną, ale pomyśl: dorosły
            poradzi sobie z emocjami, a dzieckonie, zwłaszcza tak małe (2,5 roku). mążma
            się dobrze i lekarz twierdzi, że nie będzie utykał. Córcia za to azczęła
            straszliwie obgryzać paznokcie, aż do bólu, nigdy tego nie robiła. Martwi mnie
            to.
        • babka71 zgadzam się z thaures 09.02.06, 12:29
          dokładnie chłopina sam sobie winien, pocierpi, ale nie umrze nie róbcie z
          autorki postu wyrodnej żony..!!
          herbatkę mu poda jak zostanie uziemiony na dwa tygodnie z nogą w
          gipsie..przynajmniej posiedzi w domu z małą i pogra na kompie
      • chimba Re: boshe, co za idiotka matka polka... 09.02.06, 11:00
        faceeet napisał:

        > Dziecku nic sie nie stalo, za to mezowi jak najbardziej. Zamiast martwic sie
        o
        > meza - w koncu takie zlamanie to calkiem powazna rzecz i jak mu zle
        poskladaja
        > to bedzie utykal do konca zycia, to ta jakies problemy poboczne wymysla.
        >
        > Mezowi zyczymy powrotu do zdrowia i milej kochanki, ktora odwiedzi go w
        > szpitalu i bardziej zainteresuje sie jego losem.

        Jesteś żenujący - obyś nigdy nie doświadczył podobnego zdarzenia.
        • ledzeppelin3 Re: boshe, co za idiotka matka polka... 09.02.06, 11:07
          Mała zapomni, tylko pamiętaj, że udziela jej się Twój strach i nastrój- spróbuj
          maksymalnie panować nad sobą. I tłumacz, tłumacz, tłumacz- jak najwięcej, że
          tata się potknął, że to się zdarza, że ma kuku ale wszystko się zagoi. Dziecko
          się boi najbardziej, jak nie wie, o co chodzi. No i o mężu nie zapomnijsmile
          Boisz się o małą bardziej, niż sytuacja wymaga, bo przy urodzeniu były
          problemy, potem też i ten strach o nią ciągle w Tobie jest- to już można
          podciągnąć pod syndrom stresu pourazowego. Pewnie lęk będzie wracał przy okazji
          takich sytuacji- postaraj się z tym walczyć, inaczej córka nabierze
          przeświadczenia, że świat to bardzo groźne i nieprzyjazne miejsce. Pozdrawiam i
          życzę zdrowia mężowi
      • 18_lipcowa zgadzam się z Tobą facet 09.02.06, 11:21


        > Dziecku nic sie nie stalo, za to mezowi jak najbardziej. Zamiast martwic sie
        o
        > meza - w koncu takie zlamanie to calkiem powazna rzecz i jak mu zle
        poskladaja
        > to bedzie utykal do konca zycia, to ta jakies problemy poboczne wymysla.
        >
        > Mezowi zyczymy powrotu do zdrowia i milej kochanki, ktora odwiedzi go w
        > szpitalu i bardziej zainteresuje sie jego losem.

        Histeryczka, zapatrzona w dzieciaka matka
        Męzowi super kochanki życzę....
        • maniusza Re: zgadzam się z Tobą facet 09.02.06, 11:40
          tak bym tego nie nazwała... ale część racji masz. Nie wyobrażam sobie żeby w
          tej sytuacji mysleć TYLKO o dziecku. Bardzo kocham mojego męża i mimo że mam
          dwóch synków i bardzo ich kocham to nigdy, powtarzam nigdy nie pozwoliłam by
          miłośc do nich przesłoniła mi miłość do mojego mężczyzny.
          Nie potrafię zrozumieć kobiet które po urodzeniu dziecka odstawiają męża - czy
          niemęża - na drugi plan. Nic dobrego z tego nie wynika..

          Mężowi życzę zdrowia - córcia na pewno zapomni szybko - ale nie pozwól by mąż
          czuł sięwinny..

          pozdrawiam
          • 18_lipcowa Re: zgadzam się z Tobą facet 09.02.06, 11:41
            powtarzam nigdy nie pozwoliłam by
            > miłośc do nich przesłoniła mi miłość do mojego mężczyzny.


            jesteś jedną z niewielu...

            > Nie potrafię zrozumieć kobiet które po urodzeniu dziecka odstawiają męża -
            czy
            > niemęża - na drugi plan. Nic dobrego z tego nie wynika..

            jasne że tak
            a pani za karę męża od łoza odstawi o ile juz nie jest odstawiony
            • iworos Re: zgadzam się z Tobą facet 01.03.06, 23:39
              rany! Jaką karę??!! Ludzie, przecież on tego nie zrobił specjalnie! Czemu
              robisz ze mnie taką wredną... nie dokończę, myślisz, że jestem bez serca???
              Martwiłam się o psychikę dziecka, które doświadczyło czegoś dla niej
              przerażającego, czegoś co się nie dzieję na codzień na jej oczach, czegoś co
              jest dla niej nowe i przerażające. Ludzie codzień łamią kości, dla nas to
              norma, ona nigdy nie widziała człowieka w gipsie. Gdy słyszy karetkę, to tuli
              się do mnie i mówi: "boję", obgryza paznokcie, choć nigdy tego nie robiła.
              Chciałam się wyżalić, "spuścić" z siebie nadmiar emocji, a okazuje się, że
              wywołałam wojnę płci.
              Myślicie, że mój mąż ma tak źle?? Tak, cierpi, musi leżeć, boli go wszystko,
              złamanie, plecy i tyłek od leżenia. Ale pomyśl, kto przy nim chodzi, kto mu
              pomaga, kto się wszystkim zajmuje? Ja. Nie mam już czasu dla siebie, bo dzielę
              mój czas między męża, córkę, dom i inne obowiązki. Nie jestmu źle, wierz mi.
              Teraz pewnie napiszesz, że ja się użalam nad sobą, a męża mam gdzieś. Pozdrawiam
          • milka_milka Re: zgadzam się z Tobą facet 10.02.06, 10:07
            To nie jest odstawienie na drugi plan, tylko pewna wymuszona sytuacja. A mąż,
            jako dorosły i dojrzały człowiek powinien rozumieć, że przynajmniej na pewiwn
            czas świat przestaje się wokół niego kręcić.
            • faceeet Poniewaz dziecku nic sie nie stalo, nie ma w tej 10.02.06, 10:25
              sytuacji czegos takiego jak "pewna wymuszona sytuacja". Tak twierdzic moga
              tylko:
              1) matki polki opetane hormonami,
              2) osoby majace partnera za nic.
              Proste.
            • faceeet Poniewaz dziecku nic sie nie stalo, nie ma w tej 10.02.06, 10:25
              sytuacji czegos takiego jak "pewna wymuszona sytuacja".

              To nie jest odstawienie na drugi plan, tylko pewna wymuszona sytuacja. A mąż,
              jako dorosły i dojrzały człowiek powinien rozumieć, że przynajmniej na pewiwn
              czas świat przestaje się wokół niego kręcić.
            • 18_lipcowa Re: zgadzam się z Tobą facet 10.02.06, 12:57
              taa jasne
      • adsa_21 faceet 09.02.06, 12:07
        spadaj stąd z takimi tekstami - i nie denerwuj mamusiek.
    • bea.bea Re: Koszmarny dzień 09.02.06, 11:48
      jakos w tej całej historii, najbardziej żal mi twojego męża...

      bo jak on ma sie czuć , połamany....gdy zona rozczula sie nad TYLKO
      PRZESTASZONYM dzieckiem....

      no cóz...stare przysłowie pszczół mówi....prawdziwych przyjaciół poznaje sie w
      biedzie....
      • iworos Re: Koszmarny dzień 01.03.06, 23:41
        a kto jeździłcodziennie do szpitala? nie spotkałam tak kochanki wink za to ja
        byłam codziennie
    • chimba Re: Koszmarny dzień 09.02.06, 11:49
      Słuchajcie ona nigdzie nie napisała, że o męza się nie martwi, nie wiem skąd
      takie wnioski. A Ci którzy nie mają dzieci niech się lepiej nie wypowiadają. Bo
      czym innym jest sie martwic o małe dziecko, a czym innym o swego męza. Ale nikt
      tego nie wie jak to jest jak się własnych dzieci nie ma - można jedynie gdybać,
      a gdybanie ma tyle z rzeczywistością. I jeszcze raz ja nigdzie nie wyczytałam,
      ze ma męża gdzieś.
      Pozdrawiam
      • 18_lipcowa Re: Koszmarny dzień 09.02.06, 11:52
        No tak nigdzie nie napisala ze sie o niego nie martwi bo sie nie martwi. Gdyby
        tak bylo wspomnialaby a nie caly post placze na dzieckiem ktoremu nic sie nie
        stalo.
        Wspolczuje temu męzowi...
        • iworos Re: Koszmarny dzień 01.03.06, 23:44
          widzę, że dobrze mnie znasz smile)) czemu tak ci żal tak mojego męża? może masz
          ochotę posiedzieć z nim, pomagać mu się poruszać (waży 100kg), myć? chętnie
          udostępnięwink)
          lubię ludzi, którzy wydają opinnie nie znając kogoś
      • faceeet Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 09.02.06, 11:54
        Takie nadmierne martwienie sie o dziecko w sytuacji gdy nic mu sie nie stalo
        (owszem, zaszly "szkody" psychiczne, ale tego nigdy sie nie uniknie, cale zycie
        pelne jest takich stresow) swiadczy o tym ze ma sie meza gleboko w d.....
        Brak zrozumienia u ciebie, swiadczy o tym, ze takze twoje malzenstwo jest w
        glebokim kryzysie, jakkolwiek skoncentrowana na dziecku nawet tego nie
        dostrzegasz.

        PS. Czy maz przypadkiem nie zaczal jakos ostatnio bardziej dbac o siebie?
        • ledzeppelin3 Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 09.02.06, 11:57
          Hehe wydawanie sądów o kimś, jego poglądach na życie, stosunku do seksu
          oralnego, bieliźnie, rodzinie i psie na podstwaie jednej niezbyt długiej
          wypowiedzi to polska specjalność
        • 18_lipcowa Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 09.02.06, 11:57
          > Takie nadmierne martwienie sie o dziecko w sytuacji gdy nic mu sie nie stalo
          > (owszem, zaszly "szkody" psychiczne, ale tego nigdy sie nie uniknie, cale
          zycie
          >
          > pelne jest takich stresow) swiadczy o tym ze ma sie meza gleboko w d.....

          Otóż to, zbędny balast.
          Penis do zrobienia dziecka, ewentualnie bankomat...
          Potem to juz spadaj chłopie.

          >
          > PS. Czy maz przypadkiem nie zaczal jakos ostatnio bardziej dbac o siebie?
          hehe
        • chimba Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 09.02.06, 11:59
          faceeet napisał:

          > Takie nadmierne martwienie sie o dziecko w sytuacji gdy nic mu sie nie stalo
          > (owszem, zaszly "szkody" psychiczne, ale tego nigdy sie nie uniknie, cale
          zycie
          >
          > pelne jest takich stresow) swiadczy o tym ze ma sie meza gleboko w d.....
          > Brak zrozumienia u ciebie, swiadczy o tym, ze takze twoje malzenstwo jest w
          > glebokim kryzysie, jakkolwiek skoncentrowana na dziecku nawet tego nie
          > dostrzegasz.
          >
          > PS. Czy maz przypadkiem nie zaczal jakos ostatnio bardziej dbac o siebie?

          Jesteś głupi - sorry, ale nic nie wiesz o moim życiu więc nie gdybaj bo jesteś
          w wielkim błędzie - nasze małżeństwo jest najszczęśliwsze pod słońcem, oby
          wszystkie takie były. A martwienie się o dziecko to normalna rzecz. Martwię się
          o męza także, ale o ile mąż sobie poradzi sam - jest na tyle dorosły, ze sobie
          poradzi, o tyle małe dziecko samo sobie nie poradzi, zresztą nie bedę tego
          tłumaczyć bo jak ktoś jest zapatrzony w siebie tak jak Ty to trudno.
          • faceeet Wiele kobiet nieswiadomych problemu, tez tak 09.02.06, 12:09
            twierdzi smile...
            • melka_x Re: Wiele kobiet nieswiadomych problemu, tez tak 10.02.06, 10:17
              faceeet napisał:

              > twierdzi smile...

              Przekonanie ciężko doświadczonego rogacza przemawia przez Ciebie?tongue_out Stąd ta
              podejrzliwość..big_grinDD
          • iworos Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 01.03.06, 23:47
            > o męza także, ale o ile mąż sobie poradzi sam - jest na tyle dorosły, ze
            sobie
            > poradzi, o tyle małe dziecko samo sobie nie poradzi


            O WŁAŚNIE! LEPIEJ BYM TEGO NIE UJĘŁA! O TO WŁAŚNIE MI CHODZIŁO. SERDECZNIE
            POZDRAWIAM smile
        • milka_milka Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 10.02.06, 11:57
          Cóż za smakowita psychoanaliza internetowa, mniam, mniam. I co, będziesz liczyć
          sobie za godziny porad?
          • faceeet zmiazdzylas mnie swoja madroscia zyciowa, zatem 10.02.06, 13:07
            pozwole zebys to ty wystawila rachunek...
        • iworos Re: Cala jej wypowiedz o tym swiadczy... 01.03.06, 23:45
          "PS. Czy maz przypadkiem nie zaczal jakos ostatnio bardziej dbac o siebie?"
          nie...
    • 76kitka Re: Koszmarny dzień 09.02.06, 14:07

      Wypadki "chodzą" po ludziach, gdyby ktoś wiedział, że upadnie to by przedtem usiadł. Nikt tej sytuacji nie jest winien: ani Ty, ani mąż, ani dziecko. to nie był jakis straszny, traumatyczny wypadek dla córki, za parę dni zapomni o wszystkich. Strach o dziecko rozumiem, 99 % matek to ma, ale nie trzeba zaraz włączać w to poczucia winy. Najbardziej ucierpiał mąż, moim zdaniem to Nim potrzeba sie teraz zająć.
      • iworos Re: Koszmarny dzień 01.03.06, 23:49
        Najbardziej ucierpiał mąż, moim zdaniem to Nim potrzeba si
        > e teraz zająć.

        i właśnie tym się teraz zajmuję, niemiałam nawet czasu tu zajrzeć, ale
        narobiłam. Nie kłóćcie się, proszę.nie napisałam tego, żeby teraz ludzie się
        kłócili.
    • weronikarb Re: Koszmarny dzień 10.02.06, 09:35
      No chyba bede w mniejszości. Też w tej wypowiedzi, najbardziej żal mi męża.
      Żona martwi się o córkę, której nic się nie stało, a męża ma gdzieś.
      Zamiast zamartwiać siędzieckiem, wpychać w poczucie winy męża, powinna zacząć
      działać.
      I zamiast wołać dziecko do tel. i wypowiedź jej aby usłyszał tata ( tata kuku,
      nie chce) czym podejrzewam dobija ojca, powinna porozmawiać z córeczką i o ile
      to możliwe zabrać ją na odwiedziny do szpitala.
      Wytłumaczyć że to bł wypadek, z niczyjej winy, że tata nie chcial i ze on tez
      ma "kuku"

      A tak male pytanka: widziałaś córkę tylko leżącą i jej ból, a mąż już nie
      leżał? Czy nie był wart może Twojej uwagi??
      • miang Re: Koszmarny dzień 12.02.06, 14:18
        a mnie córki tez żal - matka wpędza ją w histerię, a wrednnym postępowaniem
        wobec męża moze sprawic ze ten się odwróci od dziecka
        • iworos Re: Koszmarny dzień 01.03.06, 23:54
          jakie wredne postępowanie wobec męża??? Co ja mu takiego zrobiłam?? Zaraz się
          dowiem, że go popchnęłam, że to była moja wina! Ludzie!!!
      • iworos Re: Koszmarny dzień 01.03.06, 23:52
        "zabrać ją na odwiedziny do szpitala."
        dzieci do 14 roku życia nie mająwstępu do szpitala, na oddział

        "> I zamiast wołać dziecko do tel. i wypowiedź jej aby usłyszał tata ( tata
        kuku,
        > nie chce) czym podejrzewam dobija ojca"

        skąd mogłam wiedzieć, że będzie taka reakcja????

        dużo rozmawiałamz córką i tłumaczyłam jej to tak jakpolecił mi psycholog
    • iworos Re: Koszmarny dzień 02.03.06, 00:55
      Jeśli wejdziecie na forum "emama" przeczytacie: "Tu się możesz wyżalić,
      poradzić, pośmiać, pogadać o kłopotach ze sobą, z mężem, teściową, szefem."
      Przekonałam się o jednym... zawsze znadzie się ktoś, kto opacznie wszystko
      zrozumie i będzie starał się zrobić z ciebie wredną osobę,czy zdołuje,nie
      ważne dla niektórych są uczucia, czy odczucia, tylko własne przemyślenia,
      dokopanie leżącemu, radość ludzi, którzy tak postępują jest dla mnie smutna.
      Żal mi ludzi, którzy nie zastanawiają się nad tym co czują inni. Biedny mąż,
      tak,macie rację on jest tu najbardziej poszkodowany, poszkodowany fizycznie,
      może i psychicznie,a ja jestem wredną su.ą, która podobno za wszystko wini
      męża, która jeździła codziennie do szpitalai i siedziała przy nim, gdy on
      powinien odpoczywać, która go myje, bo sam nie da rady, załatwia odszkodowanie,
      robi zakupy, sprząta, zmywa, pierze itd. do tego zajmuje się biednym
      poszkodowanym mężem i chorym na anginę dzieckiem, która nie ma czasu dla
      siebie, TAK, teraz możecie współczuć mojemu mężowi, bo użalam się nad sobą, a
      nie nad nim. I nie użalam się nad dzieckiem, które jest chore. TAK UŻALAM SIĘ
      NAD SOBĄ I WIECIE CO? NIE MAM WYRZUTÓW SUMIENIA, BO MOJE UCZUCIA TEŻ SĄ WAŻNE,
      BO NIE MAM SIŁY NA TO, ŻEBY SIĘ UMALOWAĆ, UMYĆ GŁOWĘ. Tak, biedny mąż ma do
      tego wszystkiego zaniedbaną żonę. Biedaczek!
      • kasiula6 Re: Koszmarny dzień 02.03.06, 09:32
        jako 5 letnie dziecko tez przeżyłam wypadek z ojcem(na rowerze) nic mi się nie stał, ojciec stracił przytomność...długo go unikałam, nie chciałam "dac buziaczka" itp. nikt z tego nie robił problemu, po jakimś czasie samo przeszło, ale to pamiętam... smutek ogarnia, gdy czyta się te posty, jesli człowiek potrzebuje otuchy to ich na tym forum nie znajdzie, trzymaj się kobieto , bedzie lepiej, pozdrawiam
    • matusia3 Re: Koszmarny dzień 02.03.06, 07:22

      Iworos nie przejmuj się ,daj spokój,nie zważaj na te chore wypowiedzi
      bezdzietnych dziwolągów.Osoba,która nie jest matką lub ojcem nie ma pojęcia jak
      postępować z dzieckiem.Tylko Ty wiesz,co jest dobre dla Twojego dziecka i męża.
      Jesteś dobrą matką,nie bierz do siebie wypowiedzi osób,które nie mają bladego
      pojęcia o wychowywaniu małego człowieczka.
      Życzę Ci,aby Twój mąż wrócił do zdrowia,a córeczka zapomniała o wypadku.
      Bądź dobrej myśli.Wszystko będzie dobrze.A Ty wskakuj zaraz do męża do
      łóżka ,gdy mała zaśnie i przytul go mocno albo załóż sexi bieliznę i zrób
      przedstawienie hehe.....zobaczysz jak zareaguje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka