Dodaj do ulubionych

co robic???

17.02.06, 13:55
juz nie wiem co mam robic szczerze to najchetniej bym sie wyniosła z chaty
a wiec pomijajac fakt ze wczoraj mialam urodziny pierwsze w malzenstwi i moj
Maz zapomnial nie zlozyl mi zyczen to jeszcze sie strasznie obrazil ze jak
powiedzial chodzi glodny bo gotuje za malo albo jakas zupe albo tylko dwa
kawaleczki miesa(choc reszta jest w kuchni nie ma problemu zeby sobie dolozyc)
chcialam byc "dobra zona"mamy trzymiesiecznego dzidziusa ja siedze w domu on
pracuje wiec sie staram jak moge gotowanie sprzatanie itp dzieckiem sie sama
zajmuje no bo jak wraca z pracy to jest zmeczony wiec zeby nie było obiad na
godzine i wogole praktycznie chodzi tylko albo az do pracy a poza nic go nie
interesuje a tu taki kopniak dzis dzwoni zeybm mu nie przygotowywała obiadu
bo on po pracy ''jedzie sie najesc wreszcie'' no rozwalil mnie po prostu ja
mam sie domyslac ze sie nie najada .dodam ze jak wczoraj wrocilismy z zakupow
to przygotowalam mu/nam spaghetti ale nie tknal nawet jak to powiedzia zapcha
sie na noc orzeszkami. nie wiem co robic chyba jestem za dobra!!
Obserwuj wątek
    • be.em Re: co robic??? 17.02.06, 14:18
      jesteś za dobra... czasami nie rozumiem takich sytuacji, wiem, ze każda z nas
      jest inna, ale ja swojego bym zabila, zrobiła burzę z piorunami, itd. kocham na
      zabój i gniewam się na zabójsmile
      z drugiej strony nie trawię układu niezadowolony pracujący mąż i wystraszona,
      sponiewierana żona gospodynisad Może się zamieńcie? Pewnie świetnie byś sobie
      poradziła w robocie, a zdaje się, ze on w domu trochę gorzej. Wtedy może
      zrozumie. Ech palnąć takiego coby otrzeźwiał...
      • mamaszymona2 Re: co robic??? 17.02.06, 14:21
        pamietam jak kiedys nie wyobraziłabym sobie takiej sytuacjii a teraz....
        ja tez kocham na zaboj jednak gniewac sie nie potrafie ale musze sie
        nauczyc....sad((((
        • be.em Re: co robic??? 17.02.06, 14:22
          a może wystarczy mu powiedzieć, że Ci przykro...?
          • mamaszymona2 Re: co robic??? 17.02.06, 14:47
            probowalam rozmawiac ale on nie ma ochoty na rozmowe ze mna
            • be.em Re: co robic??? 17.02.06, 14:48
              no to potrzeba radykalnych środków... ja bym chyba nie była z kimś, kto ma mnie
              w nosie.. przepraszam jeśli brutalnie zabrzmiałosad
        • babka71 Re: co robic??? 17.02.06, 14:25
          a za go tak kochasz??
          • mamaszymona2 Re: co robic??? 17.02.06, 14:45
            no prawdziwie za nic za to ze jest szkoda tylko ze tak mało dla Nas
    • adsa_21 Re: co robic??? 17.02.06, 14:35
      jak to co robic??

      zostaw chlopa i niech idzie sie "najesc"..bedziesz miala spokojsmile
    • an_ia5 Re: co robic??? 17.02.06, 14:40
      Olać,nie gotować i mieć to gdzieś
    • jopowa Re: co robic??? 17.02.06, 14:54
      mamaszymona2 napisała:

      > juz nie wiem co mam robic
      to trudne

      szczerze
      dobrze ze szczerze

      to najchetniej bym sie wyniosła z chaty
      to jest pomysl dobry


      > a wiec pomijajac fakt
      nie pomijaj nic

      ze wczoraj mialam urodziny
      stolat, stolat


      pierwsze w malzenstwi
      to krotko jestescie malzenstwem


      i moj
      > Maz zapomnial
      to przykre

      nie zlozyl mi zyczen
      ach

      to jeszcze sie strasznie obrazil
      to beszczelne

      ze jak
      > powiedzial
      ak

      chodzi glodny
      nie dojada

      bo gotuje za malo
      gotuj wiecej

      albo jakas zupe
      zupy sa dobre

      albo tylko dwa
      > kawaleczki miesa(
      to duzo, niektrorzy nie maja w ogole miesa albo ich nies tac


      choc reszta jest w kuchni
      niech podejdzie i weznmie

      nie ma problemu zeby sobie dolozyc)
      wlascnie



      > chcialam byc "dobra zona"
      to sie staraj


      to mamy trzymiesiecznego dzidziusa
      gratulacje

      ja siedze w domu
      no i dobrze jeszcze masz macierzynski urlop

      on
      > pracuje
      to ladnie ze nie jest bezrobotny


      wiec sie staram jak moge
      tak ma byc

      gotowanie sprzatanie
      normalka

      itp dzieckiem sie sama
      > zajmuje
      to chyba oczywiste

      no bo jak wraca z pracy to jest zmeczony
      niech odpowcznie

      wiec zeby nie było obiad na
      > godzine
      no super

      i wogole praktyczni
      tak

      chodzi tylko albo az do pracy
      zawsze to cos moglby nic nie rozbic


      a poza nic go nie
      > interesuje
      takie slabe zainteresowania


      a tu taki kopniak
      udezryl cie

      dzis dzwoni
      telefonicznie, aha

      zeybm mu nie przygotowywała obiadu
      no to nie rob


      > bo on po pracy
      aha nie przed

      ''jedzie sie najesc wreszcie''
      do makdonalda

      no rozwalil mnie po prostu
      nie widze problemu

      ja
      > mam sie domyslac
      czasem trzeba sie czegos domyslic

      • czekolada_orzechowa do jopowej i do autorki 17.02.06, 15:06
        jopowa- pieprzysz bez sensu


        a do autorki wątku- proponuję zasymulować "chorobę"- wejdź w układ np z
        gniekologiem, niech ci napisze, ze masz tydzien lezeć bez ruchu...twój
        mężczyzna niech weźmie na ciebie zwolnienie i niech przez tydzień bawi małego,
        gotuje, sprząta i przewija, wyjdą mu z głowy durne myśli.
        • jopowa Re: do jopowej i do autorki 17.02.06, 15:18
          zdenerowawalas mnie!!!
          • ageminix Re: co robic 17.02.06, 15:23
            Jezeli nie chce to mu nie gotuj, lepiej dla Ciebie. Ale i nie sprzataj,nie
            pierz gaci i skarpetek.Powiedz mu przy kolejnej probie maltretowania
            psychicznego ze Twoja praca jest zajmowanie sie dzieckiem i nawet nie masz
            kiedy"po pracy odpoczac". Wiec albo bedzie sie dzielil obowiazkami domowymi z
            Toba i pomagal przy dziecku,albo niech zapomni o obiadkach i innych
            pie..ch,ktore mu sie wydaje, ze same sie robia!
    • weronikarb Re: co robic??? 17.02.06, 15:28
      dokladnie niech sobie gotuje jak Twoim sie nie najada, proste i nawet dotrzeć
    • koza_w_rajtuzach Re: co robic??? 17.02.06, 15:43
      Skoro Twój mąż ma zamiar zjeść poza domem, to nie pozostaje Ci nic innego jak to
      zaakceptować. Musisz do wszystkiego z większym dystansem podchodzić w innym
      wypadku nie wytrzymasz długo w małżeństwie. Dla mnie byłby to powód do
      zadowolenia, bo miałabym dzień odpoczynku od przygotowywania obiadu. Mojemu
      mężowi też czasem zdarzają się humorki. Chyba dwukrotnie było tak, że na złość
      mi (sic!) stwierdził, że nie zje dziś obiadu. Nie stałam nad nim z talerzem
      błagając by cokolwiek ruszył - po prostu nie kwapiłam się, aby podać mu to, co
      dla niego przygotowałam. Skoro nie chce dziś obiadu, to trudno, dostanie go
      jutro. Widziałam potem jak chodzi z językiem wywalonym na wierzchu i szuka
      jedzenia w lodówce, ale przecież z głodu nie umrze beze mnie. O męża należy dbać
      (moim zdaniem przynajmniej), ale przy tym nie można zatracić szacunku do samej
      siebie. Pokaż mu, że jego dąsy nie robią na Tobie absolutnie żadnego wrażenia.
      Na przyszłość podawaj mężowi większe porcje jedzenia. Być może rzeczywiście ma
      większe zapotrzebowanie na jedzenie niż Ci się do tej pory wydawało.
      Nie miej żalu do męża, że wypoczywa po pracy. On jest mężczyzną i nie patrzy się
      pod tym kątem, że Ty możesz być bardziej zmęczona od niego i może przyda Ci się
      z jego strony jakaś pomoc. Wypoczywa, bo jest zmęczony - proste, logiczne. Jeśli
      chcesz, by Ci pomógł, zainteresował się, to musisz mu to w jasny i klarowny
      sposób przekazać. To co dla Ciebie jest zrozumiałe i naturalne dla niego wcale
      takie nie musi być.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka