Czy naprawdę mam za dużo...???

27.02.06, 23:57
Muszę sobie pomarudzić a przy okazji dowiedzieć się co drogie forumowiczki o
tym myślicie...Od początku...Jesteśmy z mężem po studiach, na które
zarabialiśmy sami, mamy 100 metrowe mieszkanie które jest w ciągłym remoncie
i gdzie ciągle coś się sypie(parter starej kamienicy), mąż pracuje jako
przedstawiciel czyli od rana do nocy, widzimy się w sumie w
weekendy...dziecko ma 3 latka ,jestem na wychowawczym (do starej pracy nie
wrócę bo na 2 zmiany z czego 2 zmiana zamiast o 19 kończy sie o 21-22
(oczywiście za frico siedzenie)) auto służbowe, mąż zdecydował sie dodatkowo
założyć firmę i ... niestety poszczęściło mu się bo jak dotąd żyliśmy ciągle
z lini kredytowej tak w ciągu 5 ostatnich miesięcy mamy 25 tyś oszczędności
stać nas na narty i wyjazdy w góry. Wszędzie )znajomi, rodzice)słyszę jednak
że chyba nie mamy co z kasą robić bo tu narty tu coś tam ... w końcu jak
dobry przyjaciel palnął, że "wy możece bo macie kasę ..." to mnie
zabolało...nie daję nikomu odczuć , że jest gorszy bo mam mniej kasy a tu
ciągle źle, jak mieliśmy długi i 1000 zł na miesiąc to było ok a teraz mamy
za dużo...czyżby???????????????????? w końcu inni mają więcej...i żyją....
Ehh do bani ...
Sorry marudzę...
    • marripossa Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 00:03
      Tlumaczyć z posiadania kasy się nie musisz, a nawet nie powinnaś. Pracujemy,
      zarabiamy, udalo nam się, mamy nadzieję, że dalej też będzie tak dobrze a nawet
      lepiej. I koniec dyskusji.

      Gratulacje i dalszego powodzenia!
    • 7betinka9 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 00:13
      nic z nieba Wam nie spadło
      na wszystko zapracowaliście - wiec teraz korzystajcie
      big_grinD
    • ethomas Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 00:37
      nie od dzisiaj równamy do dołu. Patrz Pawlak i Kargul. Jeden na drugiego cholerę
      zsyłał w modlitwach. Ludzie zazdroszczą, tym którym się udało trzeba przecież
      szpilkę wbić, żeby im za miło nie było. Nikt nie myśli, że to własną pracą,
      wyrzeczeniami, trochę szczęściem, nie licz, że ktoś się będzie z Tobą cieszył.

      Pomarudź sobie smile)) przejdzie Ci. I korzystaj z życia. Musicie mieć o czym
      gadać za 50 lat jak będziecie siedzieć w bujanych fotelach, z kocykami na
      kolanach, popijając herbatkę malinową smile))

      Pozdrawiam serdecznie!
      • headonshoulders Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 01:14
        niestety Polska to taki kraj gdzie 25tys oszczednosci brzmi nierealnie dla wiekszosci osob. Wakacje z
        rodzina w zimie powinny byc standardem a nie luksusem.

        Nie wiem czy forum jest odpowiednim miejscem na tego typu narzekania - kiedys zapytalam sie
        dziewczyn o ich zdanie na temat pewnej sukienki i dostalam op.... tylko z tej racji ze miala lux metke -
        kosztowala bodajze niewiele wiecej niz kreacja z Hexeline. Tu nie wolno sie chwalic. Ani miec
        pieniedzy. W Polsce mozna jedynie narzekac ze nie ma pracy i bida.
    • mamamonika Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 08:14
      Ale w którym miejscu widzisz problem? Pocieszę Cię - wcale dużo nie macie.
      Naprawdę.
      Lepiej wink?
      • ola_ziel Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 08:28
        No chyba marudzisz...W tym kraju to norma- jak wyjezdzasz gdzies za granice to
        jestes snob i nie masz co z kasa robic. Ja wyjezdzalam za granice od
        dziecka ...Pamietam, ze do ojca co chwila ktos sie zglaszal "pozycz na to i
        tamto" A wcale nie zylismy w jakis luksusach, a dla niektorych bylam chyba
        bardziej bogata niz sam Onassis
    • mradford Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 08:31
      ciesz sie dziewczyno ze sie poszczescilo i oby tak dalejsmilezawistni zawsze beda
      zawistni,w mysl zasady ze jak jest zle to dopiero wtedy jest dobrze.
      No paranoja po prostu,nie zadawaj sie z zazdrosnikami,dbajcie w swoj
      interes,niech sie szczesci w zyciu Wam i Waszym dzieciom.Amen

      p.s a nigdy nie ma sie tyle zeby nie moglo byc jesczze wiecej jak slusznie ktos
      juz tu zauwazylsmile)
    • adsa_21 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 08:48
      powinnas sie tylko cieszyc ze masz zdrowa, szczeslwa rodzine i jeszcze sporo
      pieniadzy - wiadomoze ze one szczescia nie daje ale..co tu sie oszukiwac..sa b.
      potrzebne!

      Ludziom nigdy nie dogodzisz.
      Moi rodzie jak nie pracowalam, truli mi od rana do wieczora jaki to ze mnie
      pasozyt a teraz jak pracuje to truja ze wciaz kasy nie mam, nie umiem
      pieniedzmi gosporadowac itp. wiec i tak zle i tak niedobrze.

      Nie przejmuj sie glupim gadaniem ,ludzie Wam po prostu zazroszcza.
    • mamamonika Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 08:59
      Zwróciłabym Ci jeszcze uwagę na jedną rzecz - niedobrze, że to Wasze "bogactwo'
      jest przedmiotem dyskusji i zazdrosci wśród znajomych, ze "wystajecie" i
      wyróżniacie się z otoczenia. To może być przyczyną "wizyty" włamywaczy. Raczej
      ucinałabym te dyskusje i nie opowiadała wszystkim o wszystkim. Takie czasy...
      Co do kamienicy - wolałabym chyba mieszkanie na nowym osiedlu - tam człowiek
      mieszka wśród osób o podobnym statusie i nie kłuje w oczy wśród najczęściej
      babć-emerytek
      • sowa_hu_hu Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 09:14
        eee tam , ciesz sie że cie stac na przyjemności smile życie jedno jest i trzeba coś
        z niego mieć!!!
        może kolega mówiąc cos takiego nie chciał być złosliwy? moze tak mu sie
        powiedziało bo by chciał a nie może... czasami ludzie są zazdrośni - ale nie
        zawistnie... ja np tak mam smile zazdroszcze mojej przyjaciółce że ją stac na to
        czy na tamto , ale to nie jest zawiść , po prostu tez bym tak chciała smile i
        jednoczesnie ciesze sie że ona ma!
    • jusytka Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 09:20
      No cóż chyba powinniście pamiętać również o gorszych czasach i bardziej
      oszczędzać, wasze oszczędności wcale nie są takie duże, bo przecież nigdy nie
      wiadomo czy w przyszłosci będziecie mieli takie dochody jak dziś. Co do
      znajomych, moze zupełnie nieświadomie przekazujecie im sygnały, że jesteście od
      nich lepsi, bo wam sie powiodło?
      • palka_zapalka Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 10:06
        Czy to, ze sie ma wiecej pieniędzy znaczy , ze sie jest lepszym?? W jakim sensie?
        • jusytka Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 14:03
          No cóż, NIEKTÓRE osoby, które sie szybko wzbogaciły mają potrzebę się z tym
          obnosić. Klasycznym przykładem są tzw. nowi Rosjanie.
    • palka_zapalka Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 10:02
      Ciężko pracujecie na waszą sytuację materialną.
      Ja nie znoszę zaglądania do cudzego porfela, a niestety wiele osób zagląda i nie
      obywa sie bez komentarzy.
      Komuś kiedyś powiedziałam dobrze pracuj to będziesz liczył w swoim portfelu , a
      nie w cudzym.
      Mój mąż też ciężko pracuje i też go rzadko widuję, ale nad wyraz doceniam co dla
      rodziny robi. Ten kto komuś liczy nie zastanawia sie jak wiele człowiek robi aby
      osiągnoć to co ma, ale widzi tylko ile masad przykre, ale niestety prawdziwe.
    • 18_lipcowa Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 10:20
      Ludzie są zazdrośni, potwornie zazdrośni. Szczególnie jeśli chodzi o pieniądze.
      Tak to już jest, że jak widzą że masz komentują na co wydajesz, jak wydajesz,
      ile masz, "a bo ta to na narty jezdzi" itp. Zazdrość, zawiść.

      Moim zdaniem powinnaś albo to olać i nie przejmować się, jeździć w góry i na
      Kanary a jak masz ochotę to podetrzeć sie tymi pieniędzmi albo zrobić z nich
      stateczki i puszczać w wannie, albo ucinać takie komentarze " Mamy pieniądze,
      no i co z tego? Nasza sprawa"
    • mieszkowamama Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 10:42
      A ja Ci powiem, że cieszę się, kiedy czytam, rozmawiam, bywam u ludzi, którym
      się udało. I życzę Wam mnóstwo szczęścia i powodzenia.
      A jeśli ktoś takie uwagi "czyni", to nie jest wart ani Twojej uwagi, ani
      znajomości, czy tym bardziej przyjaźni.
    • oxygen100 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 10:46
      Olac to. Powinnas sie cieszyc waszym sukcesem, nie zamartwiac nim i korzystac z
      zycia ile wlezie. Bo kiedy bedziesz to robic?? Na starosc???
      • nastia1980 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 11:34
        Ja tam Wam gratuluje!!! Mam nadzieje, ze i nam sie kiedys poszczesci i wreszcie zaczniemy zyc jak ludzie sad
        A i nie przejmuj sie sie glupimi komentarzami, bo te zawsze sie trafia a po co marnowac czas na zamartwianie sie kiedy mozna na narty skoczyc smile)
        Pozdrawiam
      • jusytka >korzystac z zycia ile wlezie< ??? 28.02.06, 14:10
        >korzystac z zycia ile wlezie< hmm., odeślę cie do innych wątków na tym forum,
        gdzie eMamy skarżą się, że ciężko im przetrwać do następnego miesiąca. Są wśród
        nich takie, które rzeczywiście mają małe dochody i jest im ciężko, ale sa tez
        takie, którym kiedyś sie powodziło, ale ponieważ beztrosko "korzystały z życia"
        nie potrafiły zaoszczędzić i zabezpieczyć się na "gorsze czasy" ...
    • izabela_741 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 12:20
      No ale od kogo slyszysz, ze nie masz co z kasa zrobic? Jak od kogos postronnego
      to utnij wypowiedz.
      Ciesz sie, baw, odkladaj jesli nie masz na co wydac.
      I absolutnie nie zwierzaj czy masz pieniadze czy nie i na co zamierzasz je
      przeznaczyc.
      • llidkaa masz duzo- nie znaczy za duzo 28.02.06, 14:55
        szczeze super ze tyle macie bo mnie nawet sie tyle w zyciu nie snilo i wiesz
        zazdroszcze ci, chcialabym miec tyle by nie musiec wybierac czy dzis kupic
        dziecku soczek czy banana. a jak bym miala tyle co ty to tez bym jezdzila po
        wycieczkach i niczego sobie nie zalowala.
        • a_pola Re: masz duzo- nie znaczy za duzo 28.02.06, 15:02
          zupelnie to olej, masz sie czuc winna,ze masz lepiej... ja tez ciagle slysze,ze
          szastam kasa, jak ide na zakupy to kolezanki nie chca mi towarzyszyc, bo one to
          do TYCH sklepow to nawet nie wchodzą,a jak jedziemy na drugie czy trzecie
          wakacje w roku to slyszymy,ze nam sie w glowach poprzewracalo... ale na
          wszystko zapracowalismy sami, tzn bardziej moj maz niz ja, jak ktos potrzebuje
          pomocy czy wsparcia to owszem,ale nie znosze zawistnych ludzi i z takowymi sie
          nie zadaje..
    • ania.silenter olej zazdrośników i ciesz się swoimi ciężko 28.02.06, 15:06
      zarobionymi pieniędzmismile.
      pozdrawiam i łączę się w bóluwink
    • maadzik3 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 15:36
      Nie nie masz za duzo. Osobiscie ciesze sie jak ludziom wokol sie powodzi -
      spoleczenstwo jest tylko tak bogate jak jego obywatelesmile)) Trzymajcie sie, nie
      dajcie sie, nie ma nic zlego w uczciwie zarobionych pieniadzach!
      magda
    • asiarol Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 16:52
      wiadomo polskie piekiełko,też tak mam..."życzliwa" rodzinka wokół,tylko nikt nie
      pomyśli jakim wyrzeczeniem osiąga się to co się ma,a każdy zazdrości
      pamiętaj-"psy szczekają ,karawana jedzie dalej" choć wiem ,że to boli,ale trzeba
      w życiu robić swoje
    • magmi3 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 17:12
      Poczucie winy jest oczywiście niepotrzebne. Ale nie wściekaj się na znajomych,
      zazdrość jest rzeczą ludzką.

      Poza tym, duża zmiana statusu materialnego powoduje pewne perturbacje
      towarzyskie, czy tego chcesz czy nie.
      Ciebie nagle stać na wyjazd na narty do Austrii, ale Twoich zanjomych nie - a
      Ty byś chętnie z nimi pojechała, ale przecież im wyjazdu nie sfinansujesz.
      Poszłabyć z koleżanką na zakupy, ale jej nie stać na te sklepy, które Ty teraz
      możesz - i lubisz - odwiedzć. Jak już wyjedziecie gdzieś razem, Wy
      zaproponujecie obiadek w fajnej knajpce, a oni będą się na to krzywić, bo ten
      obiadek to dla nich za duży wydatek... I tak dalej...

      Człowiek niesamowicie łątwo przyzwyczaja się do większego luksusu, wiekszych
      możliwości, zaczyna traktować to wszystko jak coś normalnego i oczywistego
      (nawet jeśli na początku odczuwał lekkie onieśmielenie). I nagle okazuje się,
      że do szczęścia brakuje nam jescze... sukcesu finansowego naszych znajomych...
      Bo zrezygnować z nowych i nareszcie dostępnych przyjemności szkoda, a dla nich
      one nadal często są niedostępne. I musimy cieszyć się nimi sami, albo - zmienić
      przycjaciół.

      Złota kaczka się kłania wink
      • zuzanna56 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 17:40
        Wiesz co? Chyba trochę przesadzasz...
        Mam duze mieszkanie,samochód i też tyle oszczędności.Fakt, jestem pewnie duzo
        starsza od ciebie i pracujemy z mężem obydwoje. Ale wydaje mi się,że w
        porównaniu do moich znajomych powodzi nam się raczej średnio. Pewnie mam
        bogatych znajomych...
    • karolcia86 Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 18:29
      Kochana, my budujemy dom na bardzo drogim osiedlu. Na kredyt, ale jednak. I co?
      Nikomu nie mówimy o tym, bo się boimy. Wiedzą tylko najbliżsi i znajomi którzy
      też się budują, bo nam nie zazdroszczą.
      Mamy firmę, zatrudniamy kilku pracowników i cały czas zastanawiamy się co
      będzie jak się dowiedzą?
      Jak jechaliśmy za granicę na wakacje to oficjalna wersja dla wszystkich oprócz
      rodziców, że do siosrty do Warszawy. Obłęd! Taki kraj, bieda i wszytsko powyżej
      normy kłuje w oczy.
    • chicarica Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 19:00
      Wiesz co, to co dla innych jest normą, oczywiście dobrą ale normą, dla innych
      stanowi luksus nakazujący tym pierwszym obrobić d. Ja też ostatnio w pracy
      nasłuchałam się, jacy to z narzeczonym jesteśmy obrzydliwie bogaci, bo mamy 2
      samochody i po ślubie nie zamierzamy żadnego z nich sprzedać. Co prawda mój
      samochód to żadne cudo, ma 11 lat i jest mały i niepozorny, no ale dla pań w
      pracy to już powód, żeby krzywo na mnie patrzeć. No i jeszcze do tego będziemy
      kupować większe mieszkanie, a mamy dopiero po 27 i 30 lat i już mamy własne
      (moje) i nowego dużego nam się zachciewa, no toż to skandal i obraza boska,
      naprawdę.
      Wiesz co, lepiej się przyzwyczaj do myśli, że są ludzie którzy zawsze, cokolwiek
      byś nie zrobiła, będą zaglądać Ci do portfela. Trzeba po prostu ucinać krótko
      takie teksty - w końcu nie ukradłaś, masz bo sobie zarobiłaś.

    • niania40 jusytka napisala: 28.02.06, 19:34
      "Co do
      znajomych, moze zupełnie nieświadomie przekazujecie im sygnały, że jesteście od
      nich lepsi, bo wam sie powiodło? "
      A moze to owi znajomi nie uswiadamiaja sobie wlasnego kompleksu nizszosci,
      wlasnej zawisci i wykorzystuja kazdy pretekst do uzalania sie nad soba?
      Mam dlugi, miesieczny dochod po uregulowaniu oplat to 1200 zl na mnie i dwoje
      nastoletnich dzieci i...
      I funduje dzieciom wyjazdy na narty, sobie markowe ciuchy i buty (blogoslawione
      wyprzedaze!) i wyjezdzamy na wakacje itp. Jak sie dobrze pokombinuje i
      wykorzysta wszystkie mozliwosci to za normalne pieniadze mozna i wyjechac i
      ubrac sie i chalupe podrasowac. I tez nieraz uslyszalam od kolezanek w podobnej
      do mojej sytuacji: "bo ty masz pieniadze". Kiedys sie zezloscilam i udowodnilam
      podliczajac jej miesieczne wydatki na fajki, alkohol i kosmetyki i ciuchy w
      lumpeksach, ze moglaby sobie pozwolic na rozne rzeczy gdyby.... zrobila to, co
      ja zrobilam - rzucila palenie, przestala spotykac sie ze znajomymi co weekend w
      knajpach, kupowala nowe, dobre gatunkowo ciuchy i tylko potrzebne kosmetyki.
      Da sie.
      Mam 42 lata i nie zmierzam czekac na lepsze czasy.
      Lepsze czasy SA TERAZ i zamierzam z tego korzystac.
      Czego autorce postu tez szczerze zycze - korzystaj z zycia teraz, bo nikt nie
      wie co wydarzy sie jutro!
    • niusianiusia Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 20:52
    • niusianiusia Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 20:55
      My się poprostu nie przyznajemy do stanu posiadania. Jeśli coś kupiliśmy i było
      to widać, to zawsze dla znajomych była śpiewka, że to na kredyt, ot tak żeby
      ich nie bolało, że potem to spłaciliśmy albo jeszcze spłacamy. Nigdy nie mówimy
      ile zarabiamy. Po co mają nam zazdrościć. To ze cos masz widza wszyscy,ale
      drogi jaką pokonałeś aby to osiągnąc, ryzyka, nieprzespanych nocy stresu,
      ciężkiej pracy itd. nikt nie zauważa.
      • jusytka Re: Czy naprawdę mam za dużo...??? 28.02.06, 21:48
        No niestety tak czasem jest, jak wyjechałam na wakacje do ciepłych krajów -
        wiedziała o tym tylko najbliższa przyjaciółka z pracy. Sama słyszałam komentarze
        po tym jak inna przyniosła zdjęcia z egzotycznej podróży - smutne to trochę sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja