Dodaj do ulubionych

Wpadki za kierownicą?

07.04.06, 17:22
Zwracam sie do emam kierowców. Jakie zachowania za kierownicą pamiętacie,
których nigdy więcej nie chciałybyście zrobić?
Z moich gaf mogę wymienić:
- przejechanie jednokierunkowej pod prąd
- skomplikowane manewrowanie, którego skutkiem było uderzenie tyłem w rampę
sklepu
Z gaf mojej przyjaciółki wyróznia sie jeden
- pożyczyła nowego diesla od swojego męża i nalała do niego benzyny !!!
Obserwuj wątek
    • kawad Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 17:44
      To wszystko dopiero przede mną, w maju będę zdawać egzamin. A potem zobaczymy w
      co będę uderzać smile
      • jusytka Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 21:43
        Trzymam kciuki smile
    • niepytana Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 17:47
      Na freeway's wyprzedzalam pomiedzy dwoma liniami pomiedzy dwoma samochodami.
      ROAD RAGE!!! Mea kulpa. Nigdy juz tego nie zrobie.
    • dota111 Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 21:53
      Kiedy bylam w 8 mcu ciazy i wszystko baaaaaardzo mnie juz draznilo, wyskoczylam
      z samochodu i zaczelam walic w samochod faceta ktory niechcial mi ustapic
      pierszenstwa. Ale to byla raczej glupota niz wpadka. Na szczescie facet zupelnie
      zbaranial kiedy zobaczyl wielka (naprawde bylam duza) furiatke gramolaca sie z
      wrzaskiem z samochodu, na moje szczescie ominal mnie wielkim lukiem i odjechal,
      na szczescie!!!!
      • jusytka Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 22:07
        No co ty? a czym go "waliłaś"? Jakbyś trafiła na jakiegoś oszołoma, których
        mnóstwo na drogach - to nie wiem jakby się to skończyło. Faceci mają bzika na
        punkcie swoich aut ...
        • magalik Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 22:16
          watek dla mniesmile
          dzis jechalam i bylam blisko remontowanego skrzyzowania - co rusz organizacje
          ruchu tam zminiaja. patrze policjant macha zebym zjechala na zewnetrzny pas,
          zadowolona zjechalam i jade dalej, po 30 metrach zobaczylam ze za 50 skonczy mi
          sie droga (zastawione pacholkami), patrze w lusterko a za mna policjant
          biegnie - hehe, on mnie do kontroli zatrzymywal a ja mu nawialam. stwierdzil ze
          takie cos to mu sie pierwszy raz zdarzylo, powiedzialam ze mikontrola tez po
          raz pierwszysmile na sprawdzeniu dowodu rejestracyjnego sie skonczylo.
      • lucerka Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 10:45
        Ja tez raz wysiadlam na skrzyzowaniu (w osmym miesiacu ciazy) w celu
        konfrontacji z pania, ktora mi nie chciala ustapic. Alez ona sie
        przestraszyla... smile
    • be.em Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 22:17
      sto lat temu, tuz po tym jak zrobiłam prawo jazdy, pozyczyłam auto i sobie
      pojechaąłm na trasę wszybkiego ruchu, coby sie przejechaćsmile i się przejechałam
      20 km na zaciągnietym ręcznymsmile)) ale się dymiło!!!!
      • a.lenard Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 22:51
        tutaj to mój mąz mógłby sie popisać. Scigali sie kiedys z kumplem, droga
        asfaltowa przez las i od czasu do czasu domek przy drodze. No i umówili sie ze
        gdzieśtam bedą skręcać. Mój mąż jechał z tyłu, przed nim kumpel. Dodam ze kazdy
        jechal samochodem swoich rodziców. Moj zacząl wyprzedzać. Kolega nie spojrzał w
        lusterko, nie dał migacza i zaczął skręcać w uówionym miejscu. Mój mąż obtarł
        sie o jego bok. Skutek: zarzuciło go i przy ponad 100 na godzinę kosząc po
        drodze znak drogowy wpadł komus na posesję przez zamknietą bramę i zaparkował
        na grillu. Ludzie robiacy sobie kolacyjkę na ogródku zdębieli. Baba zaczęła
        wrzeszczec, ze jej kwiatki i brama, ojjojoj. A facet podszedł do mojego męza,
        poklepał go po plecach i powiedział: ale sobie Pan zaparkował.
        • matmama Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 23:13
          super wątek.
          U mnie kilka wpadek też bylo:
          1. na egzaminie skręciłam na skrzyżowaniu w lewo, gdzie akurat stały na trzech
          pasach samochody na czerwonym swietle. Nie zauwazylam? nie pomyślalam? nie
          zdałamcrying((
          2. zapalił mi sie kiedys samochod, tzn światło z tylu. Zatrzymalam sie, wzięłam
          torebkę, poprosiłam ludzi o pomoc i stanełam jak dupa wołowa patrząc na
          zamieszanie odbywające sie przy moim samochodzie. Nie wiedziałam nawet gdzie
          jest gaśnica ale torebkę bym uratowała w razie jakby co.
          3. Jechałam nowo zakupionym samochodem z mężem i pomylismy droge. zawracając na
          pustej czteropasmowej drodze, wjechalam do rowu.
          to te najważniejsze.
          • matmama Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 23:30
            jejku, mąz mi przypomniał o jeszcze jednej historii. I to tej najlepszej. Jak
            mogłam zapomnieć?
            W torebce, w ktorej miałam kluczyki z pilotem do autoalarmu, rozlała mi się woda
            mineralna. Spowodowało to jakies zwarcie i samochód zaczął wyć jak głupi. Nie
            dało sie wyłaczyć alarmu. Zadzwoniłam po pomoc drogową i po męża, ukrywając
            jednak przed nim fakt zalania kluczyków. Pomoc przyjechała, zabrała nasz
            samochod do warsztatu i głowili sie co jest i jak to cholerstwo wyłaczyc. W
            końcu znaleźli rozwiązanie, ale za kłopot sobie też nieźle policzyli. Męża mało
            szlag nie trafił,na szczęście poprosił o szczegółowy rachunek za wykonaną usługę
            i spuścili o połowę. a jak jeszcze zupełnie przypadkiem znalazł zalany dowód
            (nie zamierzałam mu powiedzieć), to %%^$%$@$##^&*^$...
            Gdybym się przyznała, on wziąlby z domu zapasowe kluczyki z pilotem, wyjąłby z
            zalanego baterię, wyłączyłby alarm i po sprawie.
          • a.lenard Re: Wpadki za kierownicą? 07.04.06, 23:37
            a ja jeszcze wtedy z moim niemężem wracaliśmy tras z Poznania, pojechalismy po
            części do samocodu. No i kupilismy drzwi do auta itp. No w każdym bądz razie
            wracalismy, był upał, zmęczeni potwornie, bo musielismy o swicie wyjechac z
            Gdańska zeby na 5 rano być w Poznaniu. Ja pytam się mojego faceta czy mogę
            spać, czy mu towarzyszyc? On na to ze mogę spać. Obudziłam się jak walnąl
            samochód o ziemię. Już opisuje jak to sie stało. Mąz poprostu zasnął!!
            Zjechalismy na lewy pas, potem samochód z duzą prędkością przeskoczył przez rów
            meriolacyjny i wpadł na pole. Jak ja sie obudziłam to patrze a mąż ma zamkniete
            oczy i nadal ciśnie gaz do dechy. Zaczełam wrzeszceć :naciścij hamulec! Obudził
            się i jakoś nie walnelismy w drzewa stojące na poboczu. A tak na marginesie to
            nikt z jadących samochodów sie nie zatrzymał zeby sprawdzić czy nic sie nie
            stało. Znieczulica jakaś czy co? Do dzis nie umiem zasnąć jak jadę z moim mężem
            samochodem smile
      • jusytka Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 21:59
        Też mi sie to kiedyś zdarzyło, w dodatku jeszcze Maluszkiem wink - mąż do dzis o
        tym nie wie smile
    • aleksandrynka Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 00:17
      z wpadkami za kierownica kojarzy mi się jedynie ciąża jako wynik współżycia w
      samochodzie smile
      Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać wink))))))
    • palka_zapalka Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 00:19
      Początki jazdy to pare kangurówsmile
      Ostatnio to jazda przez 5 minut w dzień na długich światłachwink
      • mradford Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 08:06
        moj maz trzasnal emu w dupsko tak ze tylko piora fruwaly.
        Ja zadnego kangura jeszcze nie przejechalam.....
        • mradford Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 08:13
          poza tym chchialam ostatnio zaszpanowac nowym samochodem,otowrzylam dach i z
          piskiem opon ruszylam sprzed domu tesciow.A ze tu juz jesien wiec cala woda z
          dachu wlala mi sie na leb do srodka samochodusmile))))))
          • ewcialinka mradford ;)))))))))))) 12.04.06, 17:41
            ale sie usmiałam smile)))))))))))))))0
    • kashunda Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 00:48
      Moja wczorajsza-jade sobie i cos mi sie zdaje ze samochod bardzo ciezko
      idzie,jakos nie tak jak powinien.Nic mysle sobie ,pewnie sie jeszcze nie
      rozgrzal.Parkuje ,wysiadam z samochodu i czuje smrod palacej sie gumy.Kurde cos
      nie tak ,wsiadam z powrotem do samochodu zeby zadzwonic do meza i co
      widze...jechalam na zaciagnietym hamulcu recznym.Gafa mojej mamay sprzed
      lat .Dopiero co zrobila prawko i wybrala sie w pierwsza dluzsza trase.Jedzie
      sobie,pelen relaksik ,wiaterek przyjemnie wieje itp..nagle samochod staje.Mama
      wpadla w panike zadzwonila do ojca aby przyjechal z pomoca .Ojciec
      przyjechal .posprawdzal co trzeba i okazalo sie ze po prostu zabraklo bezyny.
    • edytkus Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 06:45
      O matko, ja nawet nie wiem gdzie szukac hamulca recznego?
      Z moich gaf to:
      - wjazd w jednokierunkowa ulice ale w polowie sie zorientowalam i na szczescie mialam gdzie
      zawrocic. To byla krotka waska uliczka ale mojemu mezowi zdarzylo sie kilka razy na wielopasmowych
      ulicach Manhattanu wink)) - zakrecamy (na Manhattanie prawie wszystkie ulice sa jednokierunkowe) w
      ulice a tu na nas pedzi zolta masa taksowek surprised
      - przejechalam znak stop w ogole nie biorac go pod uwage bo przeciez droga ktora jechalam byla
      wieksza od przecinajacej ja ;O
      - zostawilam na noc spuszczone szyby, w nocy lalo jak z cebra, ale o dziwo (i na moje szczescie) nie
      napadalo do srodka surprised
      - zostawilam spuszczone szyby (sa takie czyste ze nie widac kiedy sa zasuniete wink) na publicznym
      parkingu, do tego na przednim siedzeniu torebke i nowy aparat cyfrowy - gdy wrocilam zastalam
      wszystko... tak jak zostawilam smile
      - najglupsza rzecz to gdy na poczatkach mojej jazdy probowalam wyjechac tylem z parkingu (parkuje
      pod gorke, z przodu i z tylu auta sasiadow -tego za mna nie widze bo jest nizej, z lewej ogrodzenie, z
      prawej wyjazd na szerokosc samochodu), no i musze sie zmiescic miedzy samochodem z lewej a sciana
      domu z prawej przy ktorje na dodatke sa schody ktorych nei widac w lusterku. Wyjezdzam krok po
      kroku, no i mimo wsyzstko widze ze zahacze o lusterko sasiada, wiec zatryzmuje sie a auto zjezdza
      kawalek do tylu, co jest: hamulec nie dziala?, znowu hamuje a zuto zjezdza, panika totalna,
      porysowalam sobie auto a sasiadowi lusterko. A wystarczylo dodac gazu do przodu - kola w aucie
      zatrzymanym na gorce ZAWSZE obroca sie jeszcze torche do tylu. Dzisiaj z tego parkingu wyjade z
      zamknietymi oczami smile
    • dorianne.gray Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 10:42
      Wczoraj jechałam za starym zdezelowanym policyjnym polonezem - pełen relaks,
      ciągnęli się główną ulicą miasta 30 km/h, ja za nimi, bo akurat z tego pasa
      zaraz będę skręcać - no ale szlag mnie trafia, bo się śpieszę. Panowie
      postanowili się mimo to zatrzymać i podyskutować z panem stojącym na chodniku.
      Po 10 sekundach czekania, aż jednak ruszą, nie wytrzymałam - zatrąbiłam, użyłam
      niecenzuralnych wyrazów, wycofałam, wyminęłam i pojechałam dalej.
      Przypuszczam, że gdyby mnie za to trąbienie dogonili, to jeszcze bym im
      nawtykała, taka byłam nabuzowana wink
    • mama007 Re: Wpadki za kierownicą? 08.04.06, 12:07
      co prawda prawka jeszcze wteyd nie mialam, ale chyba sie zalicza smile) wieki temu
      tato zostawil mnie i brata (on kilka, ja kilkanascie ledwo lat) w samochodzie i
      wyszli z mama do sklepu. tato zrobil cos, czego nie robil nigdy wczesniej -
      zostawil kluczyki w stacyjce (teraz tego nie robi NIGDY). nudzilismy sie z
      bratem i stwierdzilismy, ze idziemy za nimi. ale auto trzeba bylo zamknac...
      wiec bardoz inteligentnie pozamykalismy wszystkie drzwi (to byl Renault Clio
      bez centralnego zamka jeszcze wtedy, wiec wszystkie drzwi dalo sie pozamykac
      bez klucza). weszlismy very happy do sklepu do rodzicow, a tato "A samochod??".
      a Agniesia (czyli ja) z duma "ZAMKNELISMY!!!big_grinDDDD".

      ojciec przerazenie w cozach i malo zawalu nie dostal.

      nie byloby w tym w sumie nic starszengo orpocz tego, ze bylismy jakies 900km od
      domu, na drugim koncu Polski.... uncertain ratunek byl tylko w tym, ze tego dnia
      wyjezdzal z naszego miasta kolega taty z rodzina i mieli do nas dolaczyc
      wlasnie nad morzem. wzieli kluczyki zapasowe z naszego domu i przywiezli nam. a
      tato cala noc chodzil sprawdzac co jakis czas czy auto jeszcze stoi (bylo
      zaparkowane pare km od naszego pensjonatu.... i oczywiscie calutka noc lał
      deszcz............)

      pozdr
      aga
      • egoya Re: Wpadki za kierownicą? 12.04.06, 19:53
        kiedyś przyjechali znajomi z dzieckiem, chyba miał ze dwa lata, no i mały oczywiście zatrzasnął się w samochodzie. Ryczał i ryczał, trudno mu było wytłumaczyć że wystarczy za klamkę pociągnąć. Mieliśmy już gnać po drugie kluczyki(jakieś 50 km), ale wreszcie, po wielu próbach, mały otworzył okno.Uff, ale się cieszyli rodzice...
    • onika27 Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 01:12
      Romantyczny wypad z wtedy jeszcze niemezem do zakopanego wolna chata u jego
      siostry no i zatrzaśniete kluczyki w aucie na szczeście szybe udawało sie
      zsuwac o kilka milimetrow ale trzeba bylo do tego uzyc noza wiec z kredensu
      siostry wyjelismy nóż taki najmniej reprezentacyjny coby jakby sie uszkodził
      nie bylo kłopotow nóż sie złamał ale szybka sie opuscila(najlepsze jest to ze
      nóż to był od najlepszego kompletu sztućców) Watek supciosmile))
      • dzoaann Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 02:03
        Po dłuższym pobycie w kraju z lewostronnym ruchem mój krzyk do męża;"Po której
        Q...rwa stronie jedziesz?!"na widok szybko zbliżającej się ciężarówki
    • mamadominika3 Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 10:42
      A ja stanowczo twierdziłam, że samochód mi się zepsuł,bo nie chce jechać,
      podczas gdy po prostu zabrakło mi benzyny.
      A drugie, to nie potrafiłam otworzyć klapy od silnika.
      Na usprawiedliwienie dodam, że jestem blondynką.
      • magalik Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 11:36
        jeszcze jedno mi sie przypomnialo - przebilam opone i sie nie zorientowalam, na
        przebitej jechalam i oczywiscie opona do wyrzucenia. i maz i tato nie mogli sie
        nadziwiec jak moglam nie czuc, a pozniej chciali mi wmowic ze samochod na
        przebitej oponie nie pojedzie. dobre, cale cale miato przejechalam zeby do domu
        wrocic i sie jakos dalo.
        KOBIETA POTRAFIsmile
    • em_em71 Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 12:19
      Było to dawno, ale pamiętam jakby wczoraj. Młode sikawki (I rok studiów)
      wybrały się na koncert... Wydębiłam od ojca samochód, pojechałam po koleżankę i
      jazda! Listopad, deszcz, wieczór, a my blabla, hihihi i nagle po czymś
      przejechałam. Zatrzymałam się przestraszona, patrzę... a my na środku ronda, na
      trawniku! Cóż... błyskawicznie opuściłam miejsce hańby, gładko włączyłam się do
      ruchu... Efekt uboczny - felga troche się zgięła przy przejechaniu krawężnika.
      Następnego dnia mogłam sobie obejrzeć swoje ślady z okna tramwaju, hmmm
      (kumpelka moja miała polewkę, rzecz jasna!)
      • mama007 em_em71 :)))))))))))))) 09.04.06, 22:09
        jak dla mnie pobilas wszystkie smile))
        pozdr
        aga
    • jusytka Moj mąż kupił nowiutką Astrę ... 09.04.06, 14:54
      Widzę, ze niektóre z was piszą o wpadkach mężów, więc przypomniała mi sie
      również mojego ślubnego:
      Moj mąż kupił nowiutką Astrę i tydzień później wyruszyliśmy nią na wakacje. Jak
      większość facetów denerwował się zawsze, kiedy musiał zostawiać ją w
      samotności wink Któregoś razu wracamy do naszej Astry, mąż zapala, a
      ona ani drgnie ... drugi raz, kolejny i nic ! Do domu ok 500 km, trzeba więc
      auto holować do mechanika. Mechanik obejrzał i szczerze się dziwił, wszystko
      gra, a auto ani drgnie, wtem go oświeciło może to bezpiecznik? Mąż się obudził
      i przypomniał sobie, że sam ten bezpiecznik wykręcił, aby utrudnić życie
      potencjalnemu złodziejowi wink
      • egoya Re: Moj mąż kupił nowiutką Astrę ... 09.04.06, 18:10
        a ja kiedyś niosłam syna w jednej ręce, w drugiej torbę i klucze. Kliknęłam, otworzyłam samochód, wrzuciłam kluczyki i torbę na przednie siedzenie pasażera, wsadziłam dziecko do fotelika zatrzasnęłam drzwi no i mi sie samochód zatrzasnął z dzieckiem i kluczykami w środku. Bo zapomniałam oczywiście, że jak się drzwi kierowcy nie otworzy to po jakiejś chwili się autko zatrzaśnie. Dzięki Bogu to było pod domem, gdzie miałam zaasowe kluczyki. NO, ale problem polegał na tym, że dom tez zamknęłam. Na szczeście miałam otwarte okienko do piwnicy i wlazałam przez nie i z domu drugie kluczyki przyniosłam. Ale miałam pietra!!! JUż nigdy nie wrzucam torby do samochodu, a kluczyki najczęściej noszę w kieszeni.
        • egoya Re: Moj mąż kupił nowiutką Astrę ... 09.04.06, 18:16
          a mam jeszcze jedną historie. Mój mąż, wtedy chłopak, uczył mnie jeździć samochodem przed egzaminem. Żeby nie jeździć po ulicach (strach przed policją) pojechaliśmy na leśne drogi. W pewnym momencie nagle zgasł samochód i ni piernika nie chce zapalić. Automat się zaciął więc trzeba było pchnąć, polonez to cięzkie bydle na jedną osobę, ale jakoś luby pchał i odpaliliśmy. POwiedziałam, że dalej nie jade i żebyśmy wracali na normalne drogi, a nie w środku lasu samochód nam się psuje. Więc wsiadł za kierownice i wycofywał, i w końcu tak wycofał, że zakopaliśmy się w piachu. MIałam ochotę kląć na czym świat stoi (że nie wspomnę o męzu, taki obciach hihihi), no ale po jakimś czasie wyjechaliśmy. NIGDY więcej nie wjeżdżam autem na leśne drogi.
        • jusytka Re: Moj mąż kupił nowiutką Astrę ... 09.04.06, 19:35
          Ja mam w aucie taki autoalarm, ze gdybym swojego synka zamknięła w podobny
          sposób - to jeszcze dodatkowo włączyłby się alarm, bo reaguje na ruch wewnątrz
          auta więc byłoby "wesoło" wink
        • falka32 Re: Moj mąż kupił nowiutką Astrę ... 09.04.06, 23:40
          ja zrobiłam coś bardzo podobnego do egoya:
          niosłam siaty do auta, które nie miało centralnego zamka. Zapakowałam siaty do
          bagażnika, otworzyłam drzwi od strony pasażera, schowałam kluczyki do torebki,
          żeby się nie zgubiły, wrzuciłam na siedzenie torebkę z kluczykami, komórką,
          portfelem i FAJKAMI, zatrzasnęłam drzwi i obeszłam auto, żeby wsiąść od strony
          kierowcy - ups. Niestety, nie pod domem. Nie mogłam ani zadzwonić po faceta, ani
          odejść od auta, bo na wierzchu ta torebka nieszczęsna, ani nawet zapalić z tego
          wszystkiego. Stałam tam jak dupa przez pół godziny rozpaczając, aż odkryłam, że
          zaparkowałam przy... płocie warsztatu samochodowego. Zawołany stamtąd pan
          otworzył auto w 5 sekund bez rozwalania zamka.

          Druga głupia rzecz, to przejechałam na czerwonym świetle, bo zagapiłam się na
          radiowóz zaparkowany przy skrzyżowaniu - zastanawiałam się, na kogo oni tu
          polują smile))
    • antulek Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 22:57
      Wsiadłam kiedyś rankiem do mojego samochodu i zanim ruszyłam to się trochę w nim
      kokosiłam. W tym czasie mój tato wyjechał z garażu swoim samochodem. Widziałam
      że przejeżdżał koło mnie ale nie przypuszczałam że stanłą za mną. Ruszyłam nie
      spoglądają we wsteczne lusterko i... bum!!! Ojca samochód na szczęście cały ale
      ja miałam wygiętą całą klapę od bagażnika smile
    • aluniaaa Re: Wpadki za kierownicą? 09.04.06, 23:04
      Przejechalam kilka km na ręcznym buuu (klocki do wymiany),ale to bylo kilka
      dobrych lat wsteczsmile
    • bogusiabj Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 08:59
      Częściej mojemu mężowi się zdarzają. Zamiast wlać płyn do spryskiwacza, wlał mi
      do chłodnicy (do pełna). W piatek miałam myć okna w domu, wczesniej musiałam
      dzieci odstawic dzieci do szkoły. Mój mąż, na zamarzniętej szybie, od strony
      kierowcy, wyskrobał mi duże serduszko. "Zepchnął" szybę z podnośnika, przez
      całą droge do szkoły szyba opadała, i pół dnia spędziłam w warsztacie. Szyba
      nadal nie naprawiona, bo muszą zamówic nowy podnośnik - jeszcze jeden dzień w
      warsztacie, ale przynajmniej wiem, że mnie kocha. Idę myć okna.
    • magdalodz Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 09:36
      Było zielone światło dla jadących prosto a ja gwiazda czekałam az mi się zapali
      zielona strzałaka!! - bo ja chciałam SKRĘCIĆ W PRAWO!! Dopiero jak mnie
      opie.... li ci z tyłu to sie obudziłam.
    • malila Właśnie zaczęła się zima 10.04.06, 10:17
      i spadł pierwszy śnieg. Zawiozłam dzieci do przedszkola. Wracam do samochodu,
      zapalam, wciskam gaz, a samochód stoi. Próbuję na dwójce (akurat wysłuchałam
      audycji na temat ruszania w śniegu) - to samo. Zmieniam kierunek, próbuję w
      przód, tył, skręcam - nic. Wychodzi znajomy z tego przedszkola, wsiada za
      kierownicę, też próbuje ruszyć - nic z tego. Zmieniamy się, ja siadam za
      kierownicę, on pcha - nic. Wyciągam wycieraczki, podstawiam pod koła - nic.
      Znajomy woła sąsiada, oglądają samochód, obaj pchają - nic. Jeden siada za
      kierownicą, drugi pcha - zero reakcji. Wołają brata sąsiada: dwóch pcha, trzeci
      kombinuje za kierownicą - nic. Już podłogę chcą wyrywać, już fachowca zaczął
      wzywać, nagle brat sąsiada zza kierownicy krzyczy: a co to za światełko się tu
      pani pali? Patrzę - a to światełko od hamulca ręcznegobig_grinDD którego nie
      widziałam, bo mi kierownica zasłaniałasmile))

      Pamiętam też gościa, który podszedł do mnie, kiedy stałam z wężem chcąc za
      chwilę zatankować benzynę. Za chwilę, tzn. wtedy, kiedy się wyzeruje licznik.
      Facet mnie pogania i pyta, czemu nie tankuję. Ja mu na to, że czekam na
      wyzerowanie licznika. A on, że licznik się wyzeruje, jak zacznę tankowaćsmile))
      • jusytka Re: Właśnie zaczęła się zima 10.04.06, 11:58
        A co ty masz za auto, które nie ruszy na ręcznym?
        • malila Re: Właśnie zaczęła się zima 10.04.06, 12:07
          To był opel corsa. Ale przypominam, że stałam w śniegu.
        • kai_30 Re: Właśnie zaczęła się zima 10.04.06, 19:41
          Mój scenic też nie ruszy na ręcznym smile Ręcznego w zasadzie nie używam, a
          światełko też mi kierownica zasłaniała, dopóki nie rpzestawiłam jej w górę, i
          podobna sytuacja mi się zdarzyła. Stanęłam we wjeździe na parking, lekko pod
          górkę, tylko po to, żeby wypuścić dziecko, które przywiozłam do babci. Potem
          miałam zamiar objechać blok dookoła i stanąć z drugie strony. Wsiadłam,
          wrzuciłam bieg, cisnę na gaz, i qrwa nic. Ślisko było, owszem, ale żeby aż tak?
          Wysiadłam, obeszłam auto dookoła, bo miałam myśl, że może jakiś wielki kamlot mi
          gdzieś tam się pałęta. Nić. Wsiadłam w powrotem, ruszyłam w końcu, z zaciętością
          i wyciem silnika wycofałam na ulicę, pewna że przeszkoda zniknie, a tu dalej
          klapa. Samochód nie jedzie, no!

          Znów wysiadłam, znów obeszłam auto dookoła, sprawdziłam, czy wszystkie cztery
          kółka są, wsiadłam i byłam już bliska płaczu i walenia łbem w kierownicę, kiedy
          zauważyłam wreszcie tę cholerną kontrolkę. Grrr...

          Na czerwonym przed nosem radiowozu też kiedyś przejechałam. Tzn jak dojeżdżałam
          było żółte, wydawało mi się, że zdążę... Pierwszy i ostatni raz mnie radiowóz
          gonił smile
    • karambol45 Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 10:17
      ja kiedyś kupiłam w makro zamiast płynu do spryskiwacza to płyn do chłodnicy
      mąż był zdziwniony czemu szyba jest taka tłusta
      • malgog Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 11:49
        wpadka koleżanki

        opis sytuacji
        kupiła sobie nowy samochód i na noc zostawiała u rodziców w garażu
        bała się, że nowy to od razu ukradną
        pomimo, iż poprzedni samochód trzymała przed blokiem
        garaż był w suterynie domku jednorodzinnego, wjazd do garażu mocny spadek w dół,
        wyjazd odwrotnie czyli trzeba było z wyczuciem ale mocno cisnąc gaz, żeby
        wytoczyć samochód pod stromą górke, na dodatek tyłem

        no więc ta koleżnka wsiadła do samochodu i patrząc przez prawe ramię do tyłu
        próbuje wyjechać z tego garażu
        ciśnie hamulec... i ciśnie a samochód ani drgie..
        ale się zawzięła i ...trzask ... ale wyjechała na górę
        tyle tylko, że drzwi z jej strony zostały na dole
        zapomniała zamknąć swoje drzwi kiedy wsiadła
        patrzyła przez prawe ramię do tyłu więc tych otwartych drzwi nie widziała

        z moich wpadek - próbowałam wyprzedzać olbrzymią cysternę na wiejskiej,
        wąziutkiej drodze
        w połowie wyprzedzania zobaczyłam, że prawie ocieram się o olbrzymie koło
        cysterny i ..spanikowałam
        efekt
        wylądowałam w rowie
        pan z cysterny wyszedł , żeby sprawdzić czy nic mi się nie stało i wyciągnął
        samochód
        jednak polonezy to mają super blacharkę, bo oprócz porysowanego błotnika
        żadnych szkód nie stwierdziłam

        acha
        mąż się na mnie obraził
        • egoya Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 19:09
          mam jeszcze jedną historyjkę. No więc pewnego razu (mój mąż przebywał gdzies tam w świecie) autko nie chce odpalić. No to biegnę po prostownik, niestety nie mogę znaleźć, do męża nie mogę się dodzwonić, dzieci łażą obok i marudzą już. Zadzwoniłąm do szwagra żeby mi przywiózł swój prostownik, ale nie chciałam czekać więc tak chodzę koło samochodu i chodze. Wsiadłam i patrze że radio świeci, a przeciez jakby akumulator siadł to nic by nie mrygało. MYślę i myśle, nagle spojrzałam na imobilaizer (Który mam zawsze wyłączony, bo mnie denarwuje aby) i coś mi się wydawało, że chyba światełko powinno świecić a nie mrygać. Pytam 4 letniego synka, czy przypadkiem nie siedział w samochodzie, a on mi odpowiada "Tak mamusiu, imobilaizer ci włączyłem, żeby ci samochodu bez kluczyków nie ukradli". No i zgadnijcie co sie stało - odpalił!! ale byłam wściekła na małego bo akurat mi się spieszyło. Przestroga-nie dawać dzieciom kluczyków do samochodu.
          • astomi25 Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 19:41
            Fajny watek smile

            Ja kiedys pojechalam na rondzie w lewa strone...ale to raczej nie wpadka, bo
            zrobilam to z premedytacja. Rondo bylo ogromne, a ja musialam skrecic w
            najblizsza ulice ktora mialam z lewej strony, i nie chcialo mi sie objezdzac
            calego ronda.
            smile
          • jusytka Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 22:12
            A powiedz mi egoya co bys zrobiła, gdybyś ten prostownik znalazła?
            Czyżbyś sama potrafiła wyjąc akumulator i go naładować?
            - w takim razie podziwiam smile
            • egoya Re: Wpadki za kierownicą? 11.04.06, 09:23
              jasne że umiem, jak człowiek sam zostanie to do różnych rzeczy się zmusi...a i jeszcze olej umiem sprawdzić hihihi, ale nic więcej. NAjbardziej to obawiam się zmiany koła, nie wiem co bym zrobiła jakbym gumę złapała.
              Ale wątek jest super, można się trochę pośmiać.
              • jusytka Re: Wpadki za kierownicą? 11.04.06, 11:41
                .. i pocieszyś chyba, ze nie tylko nam zdarzają się wpadki. Powiem ci jeszcze,
                że podobny wątek na AutoMoto bił rekordy popularności, a tam panowie chwalili
                się - jakie głupotki mają na koncie, myślę, że są w tym nie do przebicia wink
    • kai_30 Re: Wpadki za kierownicą? 10.04.06, 19:55
      Przypomniała mi się jeszcze moja pierwsza wpadka.

      Prawo jazdy robiłam w wieku lat 17-tu, mój ociec był nastawiony bardzo
      zachowawczo i auta mi nie dawał do prób, choćby na jakimś parkingu czy leśnych
      drogach. Jeździłam więc tyle, co na kursie (czyli tyle, co nic). Zdałam, o
      dziwo, za pierwszym razem, odebrałam prawko i dumny tatuś wręczył mi kluczyki do
      naszego dużego fiata, a siostra (super odważna albo super głupia) swoje dzieci,
      cobym z nimi pojechała na działkę. Samochód był zaparkowany pod płotem, skosem,
      trzeba było cofnąć do końca alejki i skręcić już przodem. Tyle tlyko, że nikt
      mnie nie uczył cofania na półsprzęgle...

      Wsiadłam, posadziłam dzieci, wrzuciłam wsteczny i dałam gaz do dechy (bo trochę
      pod górkę było). Przy akompaniamencie drących się dzieciaków z tyłu przejechałam
      jakieś 10 metrów i rąbnęłam z impetem w wielki (jakieś 2 metry wysokości),
      żelazny stojak do wieszania linek na pranie, stojący między blokami. Stojak
      wziąl i się wywalił (a był wbetonowany w glebę dość głęboko), sąsiedzi się
      zbiegli, a mój ojciec na balkonie (dumny tatuś patrzył, jak córunia jedzie) mało
      zawału nie dostał.

      Po tym fakcie kluczyki przestały być mi wręczane, dopóki nie pojechałam do brata
      na wakacje. Ten zaraza męczył mnie przez cały miesiąc, jeżdżąc ze mną i wydając
      mi polecenia (typowy przykład: "Skręć w prawo." Wrzucam posłusznie
      kierunkowskaz. "Gdzie qrwa?? Nie widzisz, że zakaz, debilko?" Albo: "Zaparkuj
      między tymi dwoma autami." Parkuję posłusznie, spocona ze strachu, bo miejsca
      mało jak cholera. "No i jak teraz idiotko drzwi otworzysz? Nie widziałaś, że za
      ciasno? Po cholerę się tam pchałaś?"). Wyszkolił mnie tak, że choćbym jechała tą
      samą drogą po raz tysięczny, ZAWSZE patrzę na znaki. I NIGDY nie parkuję, jak
      mam obawy, czy się zmieszczę. smile
      • cruella Re: Wpadki za kierownicą? 11.04.06, 12:32
        Jakoś nigdy nie miałam kłopotów z jazdą pod prąd, nie zaliczyłam nawet jednej
        stłuczkismile)) Ale wpadek kilka zaliczyłam.

        1. Ja, młoda siksa w wypucowanym aucie szefa. Obce miasto, obce rondo i głupia
        zasada "wjeżdżający ma pierwszeństwo". Aaaa, zapomniałam dodać, że znak ktoś
        ukradł. Obeszło się bez gięcia blach, ktoś popukał się jedynie po czolesmile)

        2. J.w. nowy samochód szefa i tankowanie. Skąd ja miałam wiedzieć, że jest coś
        takiego jak diesel??? Na szczęście zadzwoniłam do firmy i kazali mi zerknąć do
        dowodu rejestracyjnegosmile) Pracę utrzymałam, szef nic nie wiedziałsmile

        3. Ostatnimi czasy (nigdy nmie opanowałam stromego podjazdu na ręcznym),
        wjeżdżam na górny parking przed marketem. Unikam takich momentów jak ognia ale
        facetowi przede mną silnik zgasł na podjeździe i siłą rzeczy musiałam i ja
        stanąć w połowie drogi.
        On odjechał, ja siedzę i myślę...Ręczny, jedynka i gaz ale nie ruszam. Kilka
        dobrych minut tak gazowałam, wybiegła ochrona z marketu, dym, smród opon dotarł
        do sklepu. Dopiero po jakimś czasie wpadłam na pomysł zwolnienia ręcznego. Na
        górze czeka na mnie komitet powitalny w postaci ochrony górnego parkingu i
        innych zainteresowanych. Wysiadłam, założyłam kaptur na głowę i wśród braw
        weszłam zrobić zakupy.
        A miałam nowe nowe zimówki...było co palićsmile)))
    • mamkaantka Re: Wpadki za kierownicą? 12.04.06, 13:14
      Pożyczyłam kiedyś od męża auto i wybrałam sie na zakupy. Wracam, rozglądam się
      po parkingu, a MOJEGO auta nie ma !!! Rozpacz moja nie miała granic, zadzwoniłam
      na policję, spisali numery, wtem ... zadzwonił telefon od męża, który spytał -
      kiedy oddam mu auto. Uświadomiłam sobie wtedy, że jego auto stoi sobie spokojnie
      na parkingu, a moje ...pod domem smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka