Dodaj do ulubionych

Smutki i żale i jeszcze coś - długie :(

16.04.06, 21:16
Witam
Zacznę od tego, że 5 lat studiowałam dziennie, byłam aktywna zarówno
towarzystko jak i "sportowo" i ogólnie nie narzekałam na życie. Teraz siedzę
w domu z trzylatkiem i czekam na drugiego bobasa i dostaję na głowę. Dzień w
dzień to samo, taki sam układ dnia, takie same emocje, takie samo wszystko.
Towarzystwa 0 gdyż to mała miejscowość i nie mamy tu dobrych znajomych, nic
tu się nie dzieje a do miasta daleko. Na jakieś szaleństwa nas nie stać a jak
mam się spotkać z koleżankami to mąż kręci nosem bo dojazd nie pasuje, bo kto
z Kasią zostanie itp. Jedyne spotkania to z rodziną i tu zaczyna się
problem...
Jestem w drugiej ciązy i nie wiem dlaczego ale jestem bardzo nerwowa. Zdaje
sobie z tego sprawę, że pewne rzeczy widze o wiele wiele gorzej niż przed
ciążą. Reaguje o niebo gorzej a w zasadzie wszystko się obija o to, że jak
jedziemy do rodzinki to zawsze jest alkohol i mój mąż jest uradowany. Ja znów
w chwili obecnej nie znoszę widoku i zapachu wódki. Obiecał mi tyle razy, że
wypiej kieliszek dwa a wygląda to tak, że tak długo siedzi aż dna nie zobaczy
z rodzinką (szwagier, brat itp). Dostaję szału jak widzę, że obiecanki idą w
las. Jeszcze mówi, że przecież widzi się tak sporadycznie więc chyba może
sobie wypić, ale obawiam się, że gdyby częściej się widział to byłoby tak
samo sad. Jak wy podchodzicie to tych spraw?
Druga sprawa to taka, że całe sprzątanie w domu na Święta zrobiłam zupełnie
sama bo mąż był zapracowany na dodatek mama (mieszkamy pod jednym dachem, ale
mamy oddzielne wejscia) poprosiła go o założenie paneli na ścianie -
koniecznie przed świętami - więc byłam sama w domku do poznego wieczora.
Kiedy Kasia chciała isć do babci to mama marudziła, że ma tyle roboty a Kasia
się kręci i przeszkadza, więc w ramach rekompensaty jak mała zasnęła pomyłam
mamie okna i poprasowałam całe pranie (było tego z 4 pralki). W sobotę o
godz. 8 rano nakrzyczała na mnie, że nawet ciasta nie dokończyłam (święta
obchodzimy razem). Ręce mi opadły bo ja jestem w 7 m-cu ciąży i ledwo
wieczorem chodzę a ona mi takie wyrzuty robi...sad( bo "siedziała do 3 rano i
nie mogła się wyrobić".
Nie wiem, czy ja to wszystko widzę inaczej, czy coś ze mna nie tak i tylko
psycholog mi pomoże czy co. Jest mi tak smutno a przecież mamy Wielkanoc...a
ja pokłocona z mężem (o alkohol) i z mamą o ciasto.
Ech chyba czas zmienić podejście do życia i do pewnych spraw tylko jak to
zrobić?
Przepraszam za tak dołującego posta w czasie kiedy trzeba się cieszyć, ale
nie mam z kim pogadać a zły mi się z tego wszystkiego cisną do oczu sad

Selka co sie nie cieszy Świętami dzięki swojej rodzince
Obserwuj wątek
    • mdorota11 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 16.04.06, 22:00
      uroki ciąży wink
      jedź do koleżanki, zorganizuj babskie spotkanie. Naprawdę dojazd masz
      świetny wink, chce się tobie poplotkować z rówieśnicami. A mąż ma to zrozumieć i
      jeszcze się cieszyć, że żona tak miło spędza czas. Będzie się dąsał? No trudno,
      ileż można się dąsać? przejdzie mu. I nie daj sobie wmówić, że nie możesz
      spotykać się z koleżankami. Każdemu jest potrzebne towarzystwo, jakieś
      wrażenia, o których mógłby sobie potem pomyśleć, czy pogadać wieczorem z mężem.
      Trzymaj się, mamie też przejdzie. Od jutra zacznij narzekac, ze od tego mycia
      okien brzuch ciebie boli smile Jeszcze będzie współczuła. I wcale nie jestem
      okropna. Mój tato zrobił mi awanturę, 8 miesiąc ciąży zagrozonej, że nie
      poodkurzałam, a ja na coraz lepszych środkach przeciwporonnych. Nadąsałam się i
      mu przeszło smile Troszkę trzeba powymagać dla siebie.
    • marcik_k Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 16.04.06, 22:23
      Hmmmmm wiesz ostatnio się też nad tym zastanawiałam u siebie. Też jestem w
      drugiej ciąży i też bardzo nerwowa jetsem można powiedzieć że mam alergie na
      teściów. A że mieszkamy razem to jestem narażona na stres i nerwy codziennie.
      Nie wiem czemu ale nie moge ich oglądać bo zaraz nerwy mnie biorą zwłaszcza jak
      startują do mojego synka. Nie pasuje mi ich podejście do dziecka nie umieją się
      nim zająć a teściowa to myśli że wie wszystko najlepiej. Człowiek by pomyślał
      że ludzie starsi od nas którzy coś w życiu już przeżyli wiedzą co robią i są
      odpowiedzialni i rozumni, że można z nimi pogadać zrozumią poradzą a tu na
      odwrót. Możesz mówić do mojej teściowej 500 razy niech mama tego niedaje, nie
      dziękuje poradze sobie to i tak zrobi co ona uważa dopóki nie dopnie swego,
      nawet potrafi ci wyrwać dziecko bo ty byłaś z nim cały dzień to się pewnie
      zmęczyłaś. A najgorsze jest to że mój mąż nie umie postawic na swoim bo po
      pierwsze nie chce się wiecznie z nią kłócić i ona i tak ma ciężkie zrozumienie
      albo wogóle tego co się do niej mówi nie zrozumie.Teraz mam spokój bo wyjechali
      na święta do rodziny teścia i powiem że było super posprzątałam sobie dom, rano
      wstaje na luzie, zero stresu ale nie może to trwać wiecznie bo we wtorek
      wracają więc od nowa się zacznie. Próbowałam zmienić podejście ale nie mogę za
      każdym razem jak widziałam co wyprawiają z tym zdieckiem, albo jakie bzdury do
      niego mówią ręce mi opadały i już się we mnie wszystko gotowało.Jedyną rzeczą
      jaka mi pomaga to jak są w domu to się muszę ulotnić wtedy jest spokój. Z tym
      siedzeniem w domu i zajmowaniem się dzieckiem nie jest nawet źle. Też byłam
      przyzwyczajona do innego trybu życia i pewnie wolałabym pracować żeby coś robić
      i wyrwać się z "czterech ścian" ale jak narazie sobie radzę o ile jestem sama w
      domu i teściowie są w pracy, chociaż teść pacuje dorywczo więc większość czasu
      jest w domu i wtedy przesiaduje cały czas u nas praktycznie z czego nie jestem
      zadowolona bo mam zeroo prywatności.Ale tylko jak jest ciepło i nie pada
      wychodzimy z małym na spacerki albo zakupy (2 km do miasta, w pobliżu żadnych
      sąsiadów i znajomych można powiedzieć że odludzie) to pomaga i aż człowiek się
      inaczej wtedy czuje. Ale nie da się wszystkiego pogodzić. Zawsze ktoś będzie
      nie zadowolony. Jak ty sama o siebie nie zadbasz to nikt tego za ciebie nie
      zrobi. Ja przyjełam teraz takie założenie bynajmniej dopóki nie urodzę. Będę
      robić tak żeby zadbać o siebie i dzieciaki nawet jeżeli mojemu mężowi niezbyt
      to pasuje i sie dąsa. Spotkania z koleżankami, rodzinką, nawet pobyć samej
      jeżeli taką mam ochotę.Może to jest samolubne ale nie mam zamiaru dzień w dzień
      przeżywać nerwów i się kłócić z nimi, a taki spacer czy spotkanie z koleżanką
      to naprawdę dużo daję , coś urozmaica i wprowadza zmiany do naszej monotonnej
      rzeczywistości. Mnie też się należy chwila prywatności, spokoju, odprężenia.
      • mamaola7 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 20.04.06, 00:17
        ja mam to samo ... z tesciami.dokladnie to samo.
    • ba_warka Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 16.04.06, 22:40
      Zacznij dbać o SIEBIE,bo teraz to Ty jesteś najważniejsza.
      Nie przesadzaj z grzecznościami tym bardziej,że Cię denerwują.Twoje maluchy na
      pewno chca mieć szczęśliwą mamusię.Sprawiaj sobie chociaż małe przyjemności-tak
      dla poprawienia nastroju.Postaraj się dla siebie i dzieci.

      Ja również jestem w ciąży po raz drugi(koniec 39tc).Opiekuję się synkiem 2latka
      i 4 mies.Jesli chodzi o alkohol-to nie mam problemu bo rodzina męża jest anty
      (lampka wina do obiadu 1-2x w mies.)a moja mieszka daleko-kontakt b.rzadki.

      Jeśli chodzi o porządki-wrzuciłam totalny luz.Tylko mąż kilka tyg.przed
      świetami umył okna-bo nie było widać domów sąsiadów a nie dlatego,że
      święta.Odkurzamy kilka razy dziennie-w związku z synkiem-nie wiem jak to robi
      ale gdzie nie stanie tam jest piaskownica!
      Słodkości kupiliśmy-jak nam dzieci podrosną to będziemy się bawić w świąteczne
      wypieki.
      I to tyle.Jak widzisz nie napracowałam się.Przecież to tylko 2 dni po co
      się"zaorać".
      Uśmiechnij się bo życie jest naprawdę piękne.DBAJ O SIEBIE!!!
      Pozdrawiam.
    • gosiula81 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 16.04.06, 22:45
      Nie pytaj męża czy Cie zawiezie, tylko mu powiedz że ma Cie zaiwźć i tyle.
      Porządki generalne zawsze możesz sobie odpuścić - nikt Ci batów za to nie
      zdzieli. Wmów sobie że jesteś księżniczką na szczególnych prawach i niech tak
      inni Cie postrzegają i traktują. Nie rozumiem stwierdzenia "w ramach
      rekompensaty..." . Jakim prawem mama może od Ciebie żądać rekompensaty za
      opiekę nad wnuczką? A nawet jak nie zażądała sama, to nie rozumiem jak mogła
      Tobie na to pozwolić? Nie pozwól sobie na takie traktowanie. Jeśli chodzi o
      alkohol, to mam pijącego tatę, z którym mieszkam. Mam takie samo podejście jak
      Ty. I mimo że sobie tłumaczę że to choroba, za każdym razem gdy widzę ojca
      pijanego to mną trzęsie. Myślałam że po urodzeniu córci mój tata się zmieni,
      ale niestety - wnusia to nie jest wystarczający powód. Ja jak byłam w ciąży
      akurat studiowałam, ale zawsze możesz poczytać dzidziusiowi, pogadać z nim,
      albo posiedzieć na forumwink Zawsze możesz zaprosić koleżanki do siebie np. na
      weekend. Trzymaj się cieplutko i pomyśl że już niedlugo będziesz miała swojego
      szkraba, że idzie lato i że nigdy nie jest tak żeby nie mogło być gorzej.
      Pozdrawiam, gosia
      • lolinka2 Re:alkohol 17.04.06, 12:31
        mój ojciec-alkoholik zwykł mawiać w chwilach szczerości; 'mówisz innym, że to
        dlatego ze nie masz dziecka, pieniedzy, pracy, masz głupią zonę, mieszkasz z
        teściami itp. Potem wszystko się zmienia więc szukasz nowych powodów. Ale tak
        naprawdę pijesz tylko dlatego ze bardzo tego chcesz i nie masz ochoty zmienić'
        Po czym pół roku później zmarł.
    • wobbler Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 17.04.06, 09:37
      Moim zdaniem z Toba jest wszystko w porzadku,tylko jakos otoczenie nie bardzo
      staje na wysokosci zadania.Moze i reagujesz bardziej emocjonalnie ale w 7mym
      miesiacu to przeciez normalne.Nikt nie widzi,ze to Tobie trzeba pomagac,a nie
      zadac pomocy od Ciebie?Co nie znaczy,ze trzeba wokol Ciebie skakac i uslugiwac
      bo ciaza to nie choroba,ale mogliby Ci chociaz nie dokladac.Ja zadnego ciasta w
      ogole bym nie piekla!Niechby zrobil to kto inny albo kupic gotowe.Fajne pozniej
      te Swieta,gdy sie przy stole marzy tylko o tym zeby sie zdrzemnac i zeby sie to
      wszystko wreszcie skonczylo!A gdzie miejsce na chwile refleksji,z jakiej okazji
      te Swieta,kto i po co umarl 2000 lat temu?Normalne poganstwo-zastawiac stol i
      robic wielka uczte w zasadzie nie pamietajac z jakiej to okazji.
      Odrebna sprawa,znacznie bardziej niepokojaca,jest zachowanie Twojego meza.Obym
      byla zlym prorokiem ale wyglada to na poczatki uzaleznienia od alkoholu.Brak
      umiaru i picie "do dna" to bardzo powazny sygnal ostrzegawczy!Jezeli jeszcze
      wypija sobie piwko "na klina" to nie ma zadnych watpliwosci.Powinien jak
      najpredzej zglosic sie do poradni odwykowej i podjac leczenie.Inaczej wieszcze
      bardzo,bardzo duze klopoty...
      • lolinka2 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 17.04.06, 12:32
        wobbler, nie wiedziałam ze ktoś jeszcze ma czas na refleksje i pamięta co
        świętuje...
        I z tym i z pozostałymi stwierdzeniami w pełni się zgadzam.
    • sloneczko2812 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 17.04.06, 12:59
      Selko25 doskonale Cię rozumiemsad Jak przeczytałam Twój wątek, pomyslałam sobie -
      jakbym czytała o sobie. Co prawda nie mam jeszcze dzidziusia, ale jestem w 8
      miesiącu i tak samo jak Ty jestem bardzo nerwowa. najbardziej denerwuje mnie
      mój mąż. To są pierwsze i najgorsze Swięta z moim mężem! Na Wielkanoc byliśmy u
      jego siostry, szwagra, byli tam wujkowie i cała rodzina ogólnie mówiąc. Po 20
      byłam już tak zmęczona że chciało mi się spać, więc poprosiłam Go abyśmy już
      poszli, ale co tam, nie dotarło do niego, musiał zostać dopóki wódka się nie
      skończyła, minęła północ i cała Jego rodzina była już nieźle wstawiona, łącznie
      z Nim. Zaczął się robić agresywny więc wziełam torebkę i poszłam do wyjścia.
      Odwiózł mnie Jego kuzyn, jedyny trzeźwy na tym przyjęciu. Gdy już leżałąm sobie
      w łózku przyszedł mój mąż, pootwierał okna, postrącał kwiatki, później przez 3
      godz siedział w łazience i żygał. Nie byłoby tak źle gdyby nie to, że obok w
      pokoju spali moi rodzice. Strasznie się zdenerwowałam, bo zachowywał się tak
      głośno jak jakiś żul. Gdy już skończył przyszedł do łóżka do mnie i zaczął
      przeklinać, najbardziej nie lubi teściowej, więc ją zwyzywał. Później zasnął a
      ja przepłakałam do rana.
      Na codzień jest dobry, ale jak już się napije robi się okropny. Do tego
      dochodzą konflikty między męzem a moją mamą. To straszne. Chciałabym się
      wyprowadzić i zamieszkać tylko z dzidziusiem...
      • agacz2905 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 17.04.06, 13:41
        Słoneczko, a nie możesz po prostu męża odesłać mamie? W Twojej sytuacji tak
        właśnie bym zrobiła. Pozdrawiam i cdrowia życzę dla Ciebie i Dziecka.
        Agnieszka
    • selka25 Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 18.04.06, 20:17
      Witam ponownie!

      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi smile. Poradoksalnie napisałam posta i padł mi
      net, więc nie mogłam przeczytać odpowiedzi. Teraz już jest mi lepiej. Wiem, że
      jestem normalna tylko jednocześnie jestem taką osobą co nie umie prosić o pomoc
      no i tak czasem wychodzi, ze wszyscy myślą iż jestem silna ipt. Faktycznie to
      rodzinka nie staje na wysokości zadania choć ja siebie nie traktuję jako
      księżniczki.
      Mąż napewno nie jest alkoholikiem bo z rodziną widujemy się niezbyt często.
      Wiem jak to się skończy i unikam takich spotkań smile. Nigdy nie zrozumiem ten
      właściwości jego rodziny to goszczenia wódką...
      Jeszcze raz dzieki za słowa pocieszenia smile
      • iwoniaw alkoholizm 18.04.06, 20:42
        selka25 napisała:

        > Mąż napewno nie jest alkoholikiem bo z rodziną widujemy się niezbyt często.
        > Wiem jak to się skończy i unikam takich spotkań smile.

        Kochana, jeśli ktoś nie jest alkoholikiem, to butelka wódki na stole nie jest
        dla niego problemem. Może nie pić.
        Jeśli zaś na stole nie może być alkoholu, bo "wiadomo, jak się to skończy", to
        to _jest_ alkoholizm i to niezaleczony.
        Im szybciej mąż podejmie leczenie, tym lepiej dla Was i tym większa szansa
        uniknięcia konsekwencji postępującego alkoholizmu.
        Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę.
      • triss_merigold6 Drobna różnica 18.04.06, 21:05
        Jest drobna różnica między alkoholikiem a niealkoholikiem: jeśli na stole stoi
        flaszka z procentami niealkoholik napije się albo nie (zaleznie od nastroju,
        humoru, ochoty, stanu zdrowia, kaprysu, towarzystwa) natomiast alkoholik napije
        się ZAWSZE.
        Wódka na stole może być. Podobnie jak drinki, wino, piwo, herbata czy kompot.
        Pytanie tylko jaki się z tego robi użytek.
    • egoya Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 18.04.06, 21:22
      Jakbyś chciała pogadać prywatnie to pisz
      GG 5435752
      Znam ten ból, siedzę teraz z dwojgiem dzieci w domu, mąż w pracy a jak nie w pracy to zawsze cos ma do zrobienia. Stałam sie potwornie o niego zazdrosna, nieraz mam doła. Nie chcę tu opisywać mojej sytuacji, bo teraz się unormowała, ale wiem jak się czujesz. Masz GG? Ja chętnie pogadam, jak będziesz chciała.
    • niusianiusia Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 18.04.06, 22:37
      okna w ciąży, nieźle !!!!
      w ciąży załwtwiłam sobie panią do sprzątania, która została do dzisiaj.
      Przed swiętami wyjątkowo dałam pani wolne, i okna oraz cały dom posprzątałm
      gruntownie sama. Wykorzystałam do tego mamę do opieki nad synkiem przez jeden
      dzień, bo inaczej byłyby nici ze sprzątania.
      Prania nie prasuję. Robię to jak mi jest cos potrzebne.
      Co do alkoholu. Każda wymówka jest dobra jak ktoś lubi wypić. Mój mąż lubi, ale
      nie wódkę, tylko np. kileiszek wina do obiadu albo piwo. Wszystko. Pijanego
      męża przez 8 lat znajomosci nie widziałam nigdy. Pewnogo gdybym go zobaczyła,
      nie zostałby moim mężem. Jak ktoś lubi wypić to okazja każda dobra i wymówka
      też. Z tego piszesz u męża to rodzinna tradycja, wiec chyba powinnaś być
      ostrożna.
    • g0sik Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 18.04.06, 22:54
      >Obiecał mi tyle razy, że wypiej kieliszek dwa a wygląda to tak, że tak długo
      >siedzi aż dna nie zobaczy z rodzinką (szwagier, brat itp).

      Gdyby nie miał problemu alkoholowego ważniejsze byłoby słowo dane
      Tobie...Jesteś w ciąży, on woli narazić Cię na stres niż odmówić chlania - i
      Ty twierdzisz, że alkoholikiem nie jest? Kim jest w takim razie skoro po raz
      kolejny wóda jest ważniejsza niż Ty?
      • aureliana Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 18.04.06, 23:31
        niesamowite, zaraz bedziesz przepraszac, ze w ogole zyjesz.
        moze zacznij powoli wprowadzac pewne zmiany.
        chcesz sie spotkac z przyjaciolmi to sie spotkaj. jak maz sie zapyta 'kto z
        kasia zostanie' odpowiesz grzecznie, ze on. to chyba dobrze jesli dziecko od
        czasu do czasu pobedzie samo z tata? to nawet normalne powiedzialabym,
        mieszczace sie w standardach funcjonujacej poprawnie rodziny.
        jestes w ciazy, gdybym ja byla w ciazywink)) to na pewno bym komus okien nie
        mylawink. niech sam sobie myje albo wynajmie chetnych studentow, ktorzy tylko
        marza by za drobna sume umyc komus okna.
        upiec ciasto? nie mozna bylo kupic gotowego od dobrego cukiernika? pomijajac
        kwestie marnowania czasu to chyba taniej by wyszlo? no i te ze sklepu zawsze
        wychodzawink jak wyborcza niemal.
        tematu alkoholu w ogole nie chce mi sie poruszac, nie pojmuje jak mozna tak
        niepowaznie traktowac obietnice skladane zonie( ciezarnej) i w ogole jak mozna
        skladac jakiekolwiek obietncie dotyczace alkoholu bo, jak napisala triss,
        niepicie alkoholu dla normalnego czlowieka nie powinno byc zadnym klopotem, czy nie?
        kobieto, nic sie nie martw, ze ty cos widzisz nie tak, bo wyglada na to, ze
        rodzina robi tobie pranie mozgu i kazde twojee wahanie lub niesmiala pretensje
        traktuje jak widzimisie tanczacej z hormonami kobiety.
        • maaryniaa Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 20.04.06, 19:59
          Ja tak troche nie na temat smile

          wynajmie chetnych studentow, ktorzy tylko
          > marza by za drobna sume umyc komus okna.

          Jestem studentka i bynajmniej nie marze o tym, żeby myć komus okna, za drobną
          czy tez mniej drobna sume smile No chyba, ze swoje wlasne lub mojej mamy, ale to
          calkiem za darmo smile
          • aureliana Re: Smutki i żale i jeszcze coś - długie :( 20.04.06, 20:54
            eheheh, tez jestem studentka i nie marze o myciu komus okiensmile) w sumie to nie
            wiem jak na studiach, ale w miescie moich rodzicow chlopcy z liceow czy
            technikow(??) b chetnie myli oknawink)) ale to male miasto, w wawie to sa chetni
            tylko do mycia wiezowcow, na uprzezy i zarabiaja grube pieniadza za prace na
            wysokosciachsmile tak czy siak, jestem przekonana, ze znajdzie sie ktos, kto to
            chetnie zrobiwink

            maaryniaa napisała:

            > Ja tak troche nie na temat smile
            >
            > wynajmie chetnych studentow, ktorzy tylko
            > > marza by za drobna sume umyc komus okna.
            >
            > Jestem studentka i bynajmniej nie marze o tym, żeby myć komus okna, za drobną
            > czy tez mniej drobna sume smile No chyba, ze swoje wlasne lub mojej mamy, ale to
            > calkiem za darmo smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka