Dodaj do ulubionych

"Studia spieluszone" w "Dlaczego"

30.04.06, 18:33
jak już czytać artykuły, to czytać na maksa
------------------------------------------------
Pigułki kosztują 30 zł – łatwo ustrzec się przed wpadką. Tyle teoria. W
praktyce wieść o dziecku pojawia się czasem znienacka – jak zapowiedź
Armageddonu. Rzeczywiście, dla wielu studentek oznacza to koniec świata.

Zajęcia z gramatyki języka polskiego przerywa wrzask. To Filip. Trzymiesięczny
syn Iwony Eder, studentki filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim.
Jest głodny. Dziewczyna rozpina sweter i zaczyna karmić. Przez chwilę panuje
cisza, po czym dziecko znów zaczyna płakać. Studentka próbuje je uspokoić,
bezskutecznie. Prowadząca nie wytrzymuje i wywala Iwonę z zajęć. Wściekła
wrzeszczy, że zabrania przychodzenia na ćwiczenia z dziećmi. Jej komentarz
jest jednoznaczny – jeśli dziewczyna wcześniej nie uważała, to niech teraz
robi, co uważa. Jest dorosła! Taka sytuacja zdarzyła się nie pierwszy raz, bo
Iwony nie stać na opiekunkę i od miesiąca przychodziła na wydział z dzieckiem.
Ale – uniwersytet to nie żłobek! – Iwona do dziś słyszy ten jazgot.

Uczelnia, owszem, opiekuje się studentami, ale nie studiującymi matkami. O
nich nic nie ma w regulaminie. Nie są w nim przewidziane, tak jak same nie
przewidywały swego macierzyństwa. – Nie chciałam tego dziecka. Nie byłam nawet
pewna, z kim zaszłam w ciążę – bez emocji opowiada Iwona. – Spotykałam się z
dwoma facetami jednocześnie. W momencie, w którym zorientowałam się, że
spodziewam się dziecka, obaj mnie zostawili – wyznaje. Nie tylko ona zaczęła
karierę matki w trudnym czasie. Iza Stawicka urodziła swojego syna jako
studentka pierwszego roku Akademii Obrony Narodowej. – Bałam się. Myślałam
nawet o usunięciu ciąży – przyznaje. Czy są momenty, kiedy żałuje tego, że ma
dziecko? Może wtedy, kiedy idzie ulicą, a mijają ją wystrojone dziewczyny,
których największym problemem jest wybór kolejnego ciucha? Żalu za czasami
beztroski nie słychać w głosie Anny Kołodziej, studentki towaroznawstwa na
SGGW. – Na niespodziewaną wieść o mojej ciąży wszyscy zareagowali bardzo
pozytywnie – opowiada. Rodzice ucieszyli się, że zostaną dziadkami,
przyjaciółki, że będą ciociami, a ja i mój chłopak – rodzicami - wspomina.
Ania miała wtedy 22 lata, kończyła III rok.

Czy którakolwiek z tych dziewczyn planowała dziecko? Nie. Na pewno nie wtedy,
kiedy na plan pierwszy powinny wysuwać się kolokwia i zaliczenia, a nie
pieluchy i zasypki. Trudno bowiem zgrać te dwie sfery. Kłopoty z łączeniem
nauki i wychowania dziecka pojawiają się prawie natychmiast. Iwona wróciła na
studia już dwa tygodnie po urodzeniu Filipa.

– Dzięki pomocy mamy, siostry oraz koleżanek i kolegów ze studiów udało mi się
uniknąć brania dziekanki czy przechodzenia na indywidualny tok nauczania. Nie
obyło się jednak bez kserowania setek stron notatek z wykładów, a czasem nawet
dyskretnego budzenia mnie przez kolegów w trakcie zajęć, jeśli zdarzyło mi się
przymknąć oko z wyczerpania – mówi Iwona. Nie jest łatwo. Anka Kołodziej
walczyła o to, by utrzymać się na studiach dziennych. Nie stać jej było, żeby
płacić za studia wieczorowe czy zaoczne. – Kubuś urodził się na początku
wakacji, więc przez trzy miesiące byłam przy nim, a od października wróciłam
na studia – mówi Ania. – Pomagał mi mój narzeczony. Jak on nie mógł,
zostawiałam Kubusia z ciocią, która mieszka niedaleko mojej uczelni. Poza tym
ułożyłam swój plan tak, żeby jeździć na zajęcia tylko trzy razy w tygodniu –
dodaje Kołodziej. Umiejętność efektywnego ułożenia zajęć w bloki jest
najlepsza, ale zazwyczaj niezbędna staje się w takich przypadkach dobra wola
władz uczelni. Zdarza się, że młode mamy zaliczają egzaminy w dogodnych dla
nich terminach, a wykładowcy przymykają oko na większą liczbę nieobecności. –
To dzięki pomocy opiekuna roku nie rzuciłam studiów – przyznaje Iza Stawicka.
– Miałam szczęście, wykładowcy pytali, jak się czuję, a po porodzie niektórzy
nawet interesowali się Markiem – opowiada Iza. Ale ten słodki, kolorowy
obrazek burzy opowieść Anki. – Zdarzali się wykładowcy – formaliści, którzy za
jedną nieobecność więcej wyrzucali mnie za drzwi, a gdy nie przyszłam na
kolokwium, wstawiali automatycznie dwóję. Swoje dodaje także Iwona: – Jeden z
profesorów, przechodząc obok mnie na korytarzu czy nawet na zajęciach, patrzył
na mnie z wyraźną pogardą. Mimochodem rzucał w powietrze teksty o tym, że
młode mamy źle wychowują swoje dzieci, że nie karmią ich piersią, bo im się
nie chce. Kiedyś, gdy zauważył, że rozmawiam z koleżanką, zapytał, czy właśnie
ją uświadamiam, jak się robi dzieci, bo doskonale to widać wiem, skoro sama je
mam. Prawie się rozpłakałam – opowiada Iwona. Na szczęście takie sytuacje
mają raczej charakter incydentów niż panującej normy. Większość wykładowców
jest na szczęście przychylnie nastawiona do studiujących matek.Uczelnie
starają się też pomóc finansowo. Przy czym słowo „starają się” jest tutaj
kluczowe.

– Walczę o przyznanie mi stypendium socjalnego – mówi Iza. Ale wie, że nie
będzie to proste, bo komisji trzeba dostarczyć komplet dokumentów, z których
ma wynikać, że matka jako jedyna osoba utrzymuje dziecko. Tymczasem, jak na
razie, procedura jest taka, że za podstawę uważa się dochody rodziców
studentki! Iwona po urodzeniu dziecka dostała jednorazową pomoc finansową na
wyprawkę dla malucha. – Na mojej uczelni taka zapomoga wynosi 500 zł. To
wystarczy na kupno pampersów na miesiąc, kilkanaście zupek i to wszystko. Bez
pomocy rodziców nie jestem w stanie zapewnić utrzymania ani sobie, ani dziecku
– prawie z płaczem wyjaśnia Iwona. Bo dziecko to spore i stałe wydatki. Zupki
i mleko kosztują miesięcznie ok. 400 zł. Trzeba doliczyć do tego 100 zł na
pampersy. I jeszcze jakieś 100 zł na ubranka. Nie zapominajmy też o lekarzach
(50 zł) i środkach pielęgnacyjnych (100 zł). Zabawki czy większe sprzęty
kupią, powiedzmy, rodzice czy wujkowie. Mimo to miesięczne utrzymanie malucha
kosztuje co najmniej 750 zł. Rzecz jasna – nie licząc kosztów ewentualnego
baby-sittingu (5–10 zł/godz.). 750 zł dla studiującej mamy to ogromne
obciążenie, zważywszy, że statystyczny student ma miesięcznie około 1000 zł na
utrzymanie. Obowiązki finansowe to jednak nie jedyne trudności, z jakimi muszą
się zmierzyć studiujące mamy. Przede wszystkim trzeba tak zorganizować sobie
dzień, by znaleźć czas dla dziecka i na naukę.

– Dla mnie najtrudniejsze było przestawienie się na wieczorny tryb nauki.
Przed urodzeniem Kubusia zawsze uczyłam się popołudniami, teraz robię to, gdy
mały śpi – mówi Ania Kołodziej. – Kolejnym problemem jest brak snu i
notoryczny stres związany z zostawieniem dziecka w domu – mówi Iza. – Zajęcia
zaczynałam zazwyczaj o ósmej rano, dlatego wychodziłam z domu już o siódmej, a
córeczka zostawała z mamą. Często wracałam dopiero o 18 lub 19, więc kąpałam
dziecko, karmiłam i kładłam do snu. Dziecko tęskniło za mną przez cały dzień,
a wieczorem odreagowywało płaczem. W ten sposób każda noc była zarwana. Bo po
tak ciężkim dniu musiałam jeszcze siadać do książek. Rzadko kładłam się spać
przed trzecią nad ranem – opowiada. Mimo to Iza ma wciąż zaległości na
studiach. Większość egzaminów zdaje w sesji poprawkowej. Czy może być
trudniej? Tak, jeśli tak jak Iwona mieszka się z dzieckiem w akademiku. Co
prawda dziewczyna zajmuje pokój rodzinny, ale nie dość, że jest on droższy, to
jeszcze jego standard pozostawia wiele do życzenia. Odpadające kafelki w
łazience, grzyb na ścianie i nocne krzyki bawiących się studentów utrudniają
normalne funkcjonowanie. O życiu towarzyskim Iwona dawno zapomniała. – Pewnie
że odwiedzają mnie koleżanki, ale mój świat jest już inny niż ten, w którym
teraz żyję ja – ze smutkiem opowiada Iwona. Jedno
Obserwuj wątek
    • dziewczynka_bez_zapalek Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 11:24
      moje studia też zostały "spieluszone". cay 1 rok chodziłam z brzuszkiem na
      studia. kiedy zaczął być widoczny czyli na 2 semestrze nauczyciele troszke
      inaczej podchodzili do mnie - nie z pogardą ale z ciepłem i zainteresowaniem!
      pytali się co urodzę, kiedy. nie utrudniali mi zdawania i egzaminów. miałam
      letnią sesję indywidualną bo chciałam mieć miesiąc na przygotowywanie się na
      przyjście Kuby na świat, ale nie zdążyłam bo wylądowałam na patologii ciąży na
      2 tyg. więc 3 egz zostały mi na wrzesień.


      nauka przy 3 miesięcznym dziecku to bajka! jest czas naprawdę na to by się
      uczyć. gorzej teraz. gdy Kuba śpi tylko 2 razy dziennie i to przeważnie wtedy
      kiedy jestem na uczelni a potem nie śpi aż do wieczora. tylko dzięki pomocy
      rodziców i dziadków mogę się uczyć. to i tak za mało sad a w nocy nie umiem bo
      padam na twarz już o 21 ... sadsadsad


      jestem ambitna dlatego nauki mi ciągle mało, poza tym walcze o stypendium
      naukowe za ten rok bo zawsze to jakaś kasa na koncie.

      biorę stypendium socjalne, dodatek na żywienie, naukowe za 1 rok i na miesiąc
      mam ok 400zł. mało. tym bardziej, że przez pol roku bede bez kasy bo uczelnia
      daje tylko do czerwca. a nastepne zanim przyznają bedzie w grudniu. boje sie
      tego pol roku bez srodków.




      teraz nayczuciele dalej się mną interesują. jednemu żona urodzila coreczke
      miesiac po mnie wiec wiecie jak to jest smile zainteresowanie mną i synkiem duże!
      w dodatku biorę Kubcia czesto do szkoly smile
      • martina.15 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 12:22
        a powiedz, liczy sioe do stypendium zarobkowanie Twoich rodzicow? bo jestem
        niemezatka, alimenty juz beda kiedy bede sie dtarac o socjal, ale jak policza
        zarobki mojej mamy (ida niestety na stare dlugi) to nie dostane...
        • tina1234 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 12:44
          Jeśli nie pracujesz to cały czas jesteś na utrzymaniu rodziców, więc wlicza się
          ich dochód, alimenty też będą wliczane. Ja zaczęłam studia będąc w 7 miesiącu
          ciąży, są to studia zaoczne, ale muszę dojechać 80 km. Julka urodziła sie w
          grudniu, a ja naszczęście zdałam wszystkie egzaminy w lutym. Nierozumiem tylko
          tego czemu nie przyznali mi zapomogi za urodzenie dziecka.
          • martina.15 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 13:21
            bo musisz sama sie do nich wybrac, nie przysylaja Ci zapomogi "od tak" zapomoge
            daja w mopsach albo podobnych instytucjach. nie wiem tylko czy nie za pozno juz
            jest...
            • dziewczynka_bez_zapalek Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 20:32
              w dziekanacie musisz złożyć podanie o zapomoge. tam wyjaśniasz, że urodziłaś
              dziecko i jaka jest twoja sytuacja. do podania dołączasz dokumenty takie jakie
              chcą. warto zapytać w dziekanacie.

              u mnie na uczelni za urodzenie dawali 500zł.

              ponadto wg regulaminu przysługuje mi 1 zapomoga na 1 rok kalendarzowy.
        • dziewczynka_bez_zapalek Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 20:33
          stypendium nie liczy się do zarobków. gdyby tak było uczelnia byłaby
          zobowiązana do złożenia za Ciebie PITa z rozliczeniem za dany rok. a uczelnie
          tego nie praktykują. tak samo rodzinne 43zł z MOPS nie wlicza się do dochodow.
    • martina.15 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 13:37
      ej no chyba przesadzili w tym artykule- 750 miesiecznie na dziecko?
      co to nie mozna pojsc do lekarza z NFZu?
      zupki i mleko 400?moze ja mam to szczescie ze karmie piersia, ale zupki pewnie
      kosztowalyby mnie najwyzej 50- bo robilabym sama.
      ubranka od znajomych albo z lumpeksow... z pampersami sie zgadzam, ale znowu
      srodki pielegnacyjne- na co wyda sie 100 miesiecznie? na kremik (z ziajki za
      niecale 4 zl wystarcza mi na miesiac) chusteczki (8 zl pampersa na 3 tyg)

      na rozprawe dalam wydatki na dziecko lacznie z oplatami 600 zl. jak to u was
      wyglada? czy wam tez sie wydaje ze przesadzili?
      • tina1234 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 15:40
        Składałam podanie w szkole i powiedzieli że odpowiedź jest negatywna, a pani w
        sekretariacie nie potrafiła mi wyjaśnić dlaczego.
        • dziewczynka_bez_zapalek Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 01.05.06, 20:35
          więc składaj jeszcze jedno. albo skieruj się do osoby zajmującej sie
          przyznawaniem zapomogi i zapytaj czy np nie donioslas jakichs dokumentow.
          • tina1234 Re: "Studia spieluszone" w "Dlaczego" 02.05.06, 19:10
            No właśnie w sekretariacie nic mi nie potrafili powiedzieć. A ja niestety w
            tygodniu nie mogę jechać do Warszawy i się dowiadywać. Spróbuję wysłać im
            maila, ale nie wiem czy odpiszą, bo już kiedyś wysyłałam i żadnej odpowiedzi
            nie było.
      • dziewczynka_bez_zapalek do martina15 01.05.06, 20:39
        w zyciu nie wydałam 750zł miesiecznie na dziecko!
        jestesmy od 3 miesiaca zycia Kubcia na sztucznym mleku na recepte. 3 puszki
        kosztują prawie 40zł. na miesiac wychodzi ok 9 puszek więc 120 zł na mleka.

        poza tym pampersy. w biedronce za 56 sztuk junior trzeba dać 25zł. na miesiac
        starczy mi 4 paczki wiec 100zł.

        ubranek nie kupuje bo dostaje od rodziny. no liczmy w miesiacu 30zł - glownie
        szmateksy lub komisy dla dzieci.

        na chusteczki idzie z 10zł.

        leki, srodki higieniczne itp to ok 20zl na miesiac.
        poza tym obobfruty, zupki itp to jakieś 40zł na miesiac.

        czyli wychodzi mi:

        20 + 10 + 30 + 100 + 120zł + 40zł = 320zł.


        zazwyczaj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka