Dodaj do ulubionych

A ja nie popieram strajku służby zdrowia

23.05.06, 01:01
Tak mnie jakoś wzięło po przeczytaniu wątku o umawianiu wizyt u lekarzy smile Nie
będę dyskutowac o zarobkach w sluzie zdrowia, bo nie znam żadnego lekarza
osobiście i z zasady do portfela nikomu nie zaglądam. Tym bardziej nie chcę
bazować na zasłyszeniach.
A dlaczego nie popieram tego strajku? Ponieważ jako pacjentowi nic mi nie da.
Nie wierzę, że po ewentualnych podwyżkach lekarze będą lepiej pracować: nie
będą sie spóźniać do pracy (nagminne w mojej przychodni), będą traktować
pacjenta jak człowieka, będę mogła bez problemów dodzwonić się do rejestracji
i nie będę czekała średnio po półtorej godziny w kolejce do lekarza czy to z
sobą, czy z chorymi dziecmi.
I to na tyle smile
Obserwuj wątek
    • moofka Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 07:05
      jest w tym pewna paranoja, ze przymyka sie oko na taką a nie inną jakosc
      uslugi, bo "przeciez oni mało zarabiają"
      mogliby w godzinach parcy zamiast przyjmowac tych wstretnych uciazliwych
      pacjentow grac w karty na przyklad i tez byloby pelne przyzwolenie, na
      arogancje, protekcjonalny ton i mnozenie trudnosci, tam gdzie powinno sie
      problem jakosc rozwiacac
      wszedzie indziej niespotykane
      praca to praca liczy sie solidne wywiazywanie sie z umowy a nie stopniowanie
      wysilku, zaangazowania i zwyklego ludzkiego podejscia w zaleznosci od zarobkow
      i w sumie nie pisze o lekarzach, mam to szczescie ze chorujemy malo i nieciezko
      raczej tez byli dosc ludzcy
      raczej o pielegniarkach, poloznych, recepcjonistkach i
      innych "najwazniejszych", ktore nie wiem czy ciebie, jako pacjenta mają za nic,
      czy faktycznie na nas odgrywają sie zupelnie swiadowmie za swoją godzinową
      stawke

      • ula_max Ja też NIE popieram nt 23.05.06, 07:07

    • karambol45 i ja nie popieram 23.05.06, 07:16
      w mojej rodzinie są lekarze medycyny i to różni i znam ten temat dość dobrze i
      mimo to nie popieram tego strajku bo:
      - jestem za niech zarabiają i po 3-4 tys. zł. ale niech podpiszą że nie będą
      mieli innej działalności/ czyt. gabinety prywatne/ co jest oczywiście niezgodne
      z wszelkim prawem;
      - dlaczego lekarze strajkują w przychodniach państwowych czy szpitalach a
      prywatnie przyjmują pacjentów to jak to w końcu jest a gdzie ich honor i jakaś
      moralność;

      mam kuzyna który jest anestezjologiem i nie ma możliwości otworzenia gab. / bo
      kto przyjdzie do anestezjologa/ i faktycznie mało zarabia ma etat w szpitalu i
      jeszcze ciągnie dyżury w pogotowiu i ciągle go nie ma w domu- to jest druga
      strona medalu - i chyba ci lekarze strajkują
      a kto na tym zyska?
      -
      • moofka Re: i ja nie popieram 23.05.06, 07:20
        no ale dlaczego mieli by podpisywac, ze nie beda leczyc prywatnie?
        prywatnie ich czas i niech robią co chcą, jakby tongue_out
        • karambol45 Re: i ja nie popieram 23.05.06, 07:41
          ja wiem że nie realne jest takie podpisanie czegośtakiego
          tylko co to za solidarność
          i mam wrażenie że oni korzystają na tym strajku / niekoniecznie w dobrym stylu/
          bo jak ktoś jest w potrzebie i w przychodni nikt go nie przyjmie a jeśli musi
          iść do lekarza to idzie wtedy prywatnie i czu to nie jest napedzanie sobie
          koniunktury?
        • siasiuszek Re: i ja nie popieram 23.05.06, 07:52
          A dlatego powinni podpisać ze przynajmniej w mojej miejscowości wykorzystują
          szpital do nadganiania sobie pacjentów do prywatnych gabinetów. Robią sztuczne
          kolejki przyjmując tylko kilka osób dziennie w związku z tym na wizytę u
          specjalisty trzeba czekać miesiącami, ale w zamian za to możesz przyjść do
          niego prywatnie, od co. Tak się dzieje nie tylko podczas strajku, ale cały rok.
        • weronikarb Re: i ja nie popieram 23.05.06, 07:56
          moofka, pierwszy raz się z Tobą nie zgodzę.
          Lekarz to zawód, ja pracuje w innym i musiałam podpisać umowe o zakazie
          konkurencji. Też mam czas prywatny i mogłabym dorabiać w swoim fachu - a nie
          mogę.
          Tak samo lekarz, tj. sprzeczność interesów. Bo często się spotykam że
          specjalista w przychodzi zachowuje się jak co najmniej gbur, a w prywatnym
          gabinecie rozpływa się w uprzejmości.
          Czyli działa na szkodę przychodni - która traci klientów w związku z
          nieprzyjemnościami tegoż lekarza.

          Chyba wiesz o co mi chodzi ??
          • moofka Re: i ja nie popieram 23.05.06, 09:22
            no i niby racja, weronikarb smile
            gdybym ja po godzinach zajmowalabym sie tym samym co w firmie, tyle zer na
            swoją korzysc, podbierając klientów, to niechybnie wyleciałabym
            dyscyplinarnie smile
            tyle ze tu mamy jakby aspekt inny, wyzsza sprawa, wyzsze cele - w koncu coz
            jest wazniejszego niz ludzkie zdrowie
            a pacjent dostaje niby lepsza usluge, wiecej uwagi, mniej czekania itd
            z kolei lekarz w oderwaniu od panstwowej sluzby zdrowia w ogle nie istnieje
            gdzies musi zaczynac, uczyc sie, stazowac
            po ilu latach pracy mozna przejsc li i jedynie na prywatną praktykę?
        • leli1 Re: i ja nie popieram 23.05.06, 08:05
          no nie do konca sie z tym zgodze.
          Wymagalabym od lekarza aby leczac mnie byl w pelni sprawny psych i fiz...znaczy takze wypoczety.
          Jak lekarz po pracy w szpitalu/przychodni przyjmuje w wolnym swoim czasie pacjentow do poznej godziny wieczornej to nie ma kiedy wypoczac.
          I nie popieram, chocby z tego wzgledu ze usłyszalam od mojego lekarza ze kwalifikuje sie do natychmiastowej operacji a z racji strajku nikt mnie nie przyjmie.
          sciągaja mi z pensji comiesieczny haracz nie pytajac o zdanie, a kiedy naprawde rzadko mialabym skorzystac z dobrodziejstw smile naszej sluzby zdrowia to slysze taki text jak powyzej.
          Chodze wiec z bombą zegarową w brzuchu z pełnym przyzwoleniem lekarzy.
    • anestezjolog2 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 07:49
      Czy jest to dziwne, że lekarz chce życć normalnie ( normalnie nie znaczy w
      willi z basenem rozbijając się subaru, ale w porządnie urządzonym mieszkaniu,
      mając samochód średniej klasy i możliwość wyjazdu na przyzwoity urlop 2 razy w
      roku)?
      Moim zdaniem nie, a nie sposób zapewnić sobie taki standard za 1300 złotych
      miesięcznie.
      W związku z tym lekarze pracują - na dyżurach, w pogotowiach, w spółdzielniach
      w gabinetach. I są zmęczeni. Zmęczony lekarz to niebezpieczny lekarz.
      Czy chcecie, aby do Waszych dzieci zbliżał się człowiek, który potencjalnie
      może zrobić im krzywdę? ( nawet jeśli za tę krzywdę zostanie ukarany, zdrowia
      lub życia Waszym dzieciom to nie wróci).
      Czy chcecie, aby do Waszych dzieci zbliżał się człowiek sfrustrowany,
      nastawiony niechętnie? ( można być miłym, ciepłym można też odburknąć, krzyknąć-
      i jedno i drugie jest prawnie dozwlone).
      Popierając postulaty służby zdrowia walczycie ( lub nie) o bezpieczeńtwo,
      zdrowie i komfort leczenia własnej rodziny.
      • ula_max anestezjolog2! 23.05.06, 08:03
        Kiedy wybierałeś/aś zawód,kiedy wybierałeś/aś kierunek studiów, kiedy
        podejmowałeś/aś decyzję o całym swoim życiu, kierowałeś/aś się:
        a. ile możesz zarobić i jaki za to mozesz kupić dom i samochód
        b. marzeniami, empatią i altruizmem
        c. prestiżem
        d. mama kazała.
        Gdybyś/aś kierował/a się "a" to byłbyś/as zupełnie kim innym. Trzymaj sie
        wyboru, albo zmień zawód.
        • joasiiik25 Re: popieram 23.05.06, 08:08
          popieram w polowie poniewaz powinno sie zmienic w sluzbie zdrowia (zarobki,
          etaty itp) .
          jednoczesnie uwazam,ze nie tylko lekarza sie nalezy podwyzka nauczyciela tezsmile


          pozdr
          • karambol45 nauczycielom? 23.05.06, 08:13
            za tyle dni wolnego?
            za ferie ?
            za wakacje?
            a pewnie więc może ja też zacznę strajk - nie będe sprawowała nadzoru nad
            produkcją żywności a co tam niech ludzie jedzą coś tam
            starjkujmy wszyscy !!!!
            • joasiiik25 Re: nauczycielom? 23.05.06, 08:17
              czemu sie dziwisz ze nauczycielom?
              wiesz ile zarabia nauczyciel stazysta, kontraktowy czy mianowany?
              zapewnie o wiele mniej niz lekarz.
              a moze masz jakis ciekawy sposob co nauczyciel ma robic gdy przewidziane sa
              ferie i wakacje? Zapewniam cie,ze praca nauczyciela jest rownie ciezka jak
              lekarza czy strazaka.
              • weronikarb Re: nauczycielom? 23.05.06, 08:22
                yhy mój teściu był nauczycielem i ze wszystkich sił starał sie aby synowie też
                zostali, bo lepszej fuchy mieć nie będą smile

                A tak poważnie fakt w dzisiejszych czasach nie jest to lekka praca, ale o ile
                mniej jest zajęć poza lekcyjnych ?

                I co zauważyłam - na starość nerwy w strzepach
                • mama_kotula Re: nauczycielom? 23.05.06, 10:17
                  weronikarb napisała:

                  > I co zauważyłam - na starość nerwy w strzepach

                  Nie martw się, lekarz też tak ma smile)) i to niekoniecznie na starość smile)
                  • mkolaczynska Re: nauczycielom? 23.05.06, 13:00
                    A i w innych zawodach "nerwy jak postronki" to nie nowina. smile
              • karambol45 Re: nauczycielom? 23.05.06, 08:22
                gdy nauczyciel msa ferie to daje korki uczniom coby zdali maturę tudzież inne
                testy
                ale kazdy ma to co wybrał
                i ja też'dlatego już nie długo wylecę z tej swojej żywności
                a co do nauczycieli to nikt mnie nie przkona że mają ciężko
                uparta jestem i koniec
                • aniald1 Re: nauczycielom? 23.05.06, 09:49
                  karambol45 napisała:

                  > gdy nauczyciel msa ferie to daje korki uczniom coby zdali maturę tudzież inne
                  > testy
                  > a co do nauczycieli to nikt mnie nie przkona że mają ciężko

                  Po co wypowiadasz się na tematy, o których nic nie wiesz???!!!!!
              • ula_max idąc dalej 23.05.06, 08:23
                oprócz lekarzy, strażaków, nauczycieli podwyżki powinny należeć się takze:
                policjantom, strażnikom miejskim, górnikom, urzędasom wszelakiej maści itd.
                Pensje tych ludzi zależne są od budżetu państwa. Jezeli państwo bawi się w
                wesołe rozdawnictwo typu: becikowe itd to nie dziwmy się że brakuje dla innych.
                Państwo to wielkie przedsiebiorstwo: ma wpływy i wydatki, jak więcej wydaje niż
                zarabia to jest bankrutem.
                • karambol45 Re: idąc dalej 23.05.06, 08:26
                  jestem za
              • moofka Re: nauczycielom? 23.05.06, 09:26
                joasiiik25 napisała:

                Zapewniam cie,ze praca nauczyciela jest rownie ciezka jak
                > lekarza czy strazaka.
                _______________
                no prosze ciebie, koń by sie usmial
                lekarz odpowiada za zdrowie i zycie, z calą odpowiedzialnoscią karną
                strażak takoż, narażając swoje zycie
                czym ryzykuje nauczyciel? letką chrypką na starosc?
                co mu grozi, pinezka na krzesle?
                ile godzin tygodniowo rocznie pracuje lekarz? a ile nauczyciel?
                pensum nauczyciela to 18 godzin, a dostaje za mieisac pracy tyle, co inna osoba
                za 40, trzynastki, bony, wczasy pod gruszą
                zeby skonczyc studia medyczne trzeba ogrom pracy i zdolnosci, zeby wysiedziec
                tyłkiem zaoczną pedagogikę wystarczy odrobina kasy i wolnego czasu
                i zeby nie bylo, pracowalam w oswiacie, wiem z czym to sie je
                • joasiiik25 Re: nauczycielom? 23.05.06, 15:53
                  _______________
                  no prosze ciebie, koń by sie usmial
                  lekarz odpowiada za zdrowie i zycie, z calą odpowiedzialnoscią karną
                  strażak takoż, narażając swoje zycie
                  czym ryzykuje nauczyciel? letką chrypką na starosc?
                  co mu grozi, pinezka na krzesle?
                  ile godzin tygodniowo rocznie pracuje lekarz? a ile nauczyciel?
                  pensum nauczyciela to 18 godzin, a dostaje za mieisac pracy tyle, co inna osoba
                  za 40, trzynastki, bony, wczasy pod gruszą
                  zeby skonczyc studia medyczne trzeba ogrom pracy i zdolnosci, zeby wysiedziec
                  tyłkiem zaoczną pedagogikę wystarczy odrobina kasy i wolnego czasu
                  i zeby nie bylo, pracowalam w oswiacie, wiem z czym to sie je
                  ________________________________________________

                  Wiesz co nauczyciel tez odpowiada karnie za swoich wychowankow!!!!
                  Wiem co mowie.
                  Ja nie konczylam zaocznie pedagogiki tylko dziennie (5 lat) wychodzi na to,ze o
                  jeden rok krocej niz lekarze.
                  Skoro pracowalas kiedys w oswiacie to powinnas wiedziec czym odpowiada
                  nauczyciel jak cos dziecko sobie zrobi itp. Moze sady nie sa najgorsze ale
                  rodzice owszem. Jedno niedopilnowanie dziecka i afera na calego!!!
                  Caly etat nauczyciela to 26 godz tyg (w moim przypadku) i bynajmiej nie siedze
                  na stolku (sugerujesz,ze nauczyciele nic nie robia).
                  Wlasnie wrocilam z pracy i glowa mi peka w szwach a tu jeszcze tyle do
                  zrobienia. Chrybka jak to ujelas (choroba zawodowa ) wystapila u mnie po ok 2
                  tyg pracy.

                  pozdr
                  • moofka Re: nauczycielom? 23.05.06, 16:04
                    joasiiik25 napisała:


                    > Skoro pracowalas kiedys w oswiacie to powinnas wiedziec czym odpowiada
                    > nauczyciel jak cos dziecko sobie zrobi itp. Moze sady nie sa najgorsze ale
                    > rodzice owszem. Jedno niedopilnowanie dziecka i afera na calego!!!
                    ___________________________
                    masz pod opieką zdrowe dzieci i nalezy do ciebie dopilnowac tylko, zeby sobie
                    łbów nie porozwalali
                    taką samą odpowiedzialnoś ma niańka na przykład, a jednak do tego nie potrzeba
                    zbyt wysokich kwalifikacji

                    > Caly etat nauczyciela to 26 godz tyg (w moim przypadku) i bynajmiej nie
                    siedze
                    > na stolku (sugerujesz,ze nauczyciele nic nie robia).

                    nie napisałam ze siedzą na stołku
                    przez 5 godzin pracy w szkole nie mozna usiasc na dluzej niz 15 minut, wiem, co
                    mowie, figure mialam, ze ho ho smile
                    tyle ze ja prowadzilam lekcje, sadzac po twoich 26 jestes pedagogiem szkolnym
                    więc nie wiem, skąd u ciebie choroba zawodowa juz po dwoch tygodniach, nie
                    uwazalas na zajeciach z emisji glosu?
                    z tego wynikaloby ze o rente z tytulu choroby zawodowej mogliby sie ubiegac
                    nawet praktykanci po wrzesniowych praktykach tongue_out
                  • anestezjolog2 Re: nauczycielom? 23.05.06, 16:06
                    Studia medyczne trwają 6 lat, ale to dopiero początek drogi. Po 6 latach
                    studiów jest 18 miesięczny staż podyplomowy ( bez prawa wykonywania zawodu) i
                    egzamin państwowy LEP. Oznacza to, że po 7,5 roku nauki lekarz może pracować a
                    i to nie do końca samodzielnie, bo zrobienie specjalizacji trwa kolejnych kilka
                    lat.
                    To tak dla wyjaśnienia. Nie neguję, że studia pedagogiczne są potrzebne, ważne,
                    ale są łatwe w stosunku do medycyny ( można je studiować zaocznie, wieczorowo).
                    I nie twierdzę, że nauczyciel nie powinien zarabiać godziwie. Powinie.
                    Zaś z 26 godzinnym dniem pracy.... większość lekarzy ma 30, a nauczycieli 18.
                    Więc bądźmy uczciwi.
                • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 18:05
                  moofka napisała:

                  > czym ryzykuje nauczyciel? letką chrypką na starosc?
                  > co mu grozi, pinezka na krzesle?

                  Moj tata, nauczyciel od 2o-paru lat w tej chwili jest na rocznym urlopie, po
                  prawie miesiecznym pobycie w szpitalu, bo juz mowic nie mogl.
                  A co mu grozi? Na przyklad tekst 'uwazaj na swoje dzieci' od gowniarza
                  zlapanego na rozprowadzaniu narkotykow.

                  > pensum nauczyciela to 18 godzin, a dostaje za mieisac pracy tyle, co inna
                  > osoba za 40, trzynastki, bony, wczasy pod gruszą

                  Tak. Ale poza tymi 18 godzinami lekcji ma tez drugie tyle w domu.
                  Plus wywiadowki, wycieczki itd.
                  I powaznie zarabia tyle, ile inny czlowiek za 40 godzin? Gola pensja po tylu
                  latach pracy mojego taty to 1/3 mojej w pierwszej pracy po studiach. Zeby miec
                  tyle, co ja, pracuje 7 dni w tygodniu.
                  Ale w sumie racja, niech bedzie, ze praca nauczyciela jest lekka.
                  Tylko nie dziwmy sie, ze robia oni 'od -do', a nie sa nauczycielami z powołania.
                  Bo za taka kase (jak nauczycielska czy lekarska) tez by mi sie nie chcialo byc
                  milym i zaangazowanym.
                  Pomijajac juz fakt, ze sa nauczyciele po byle jakim kolegium czy WSP (czasami
                  zwanym uniwersytetem), a sa i tacy, ktorzy sie ksztalca non stop.
                  • moofka Re: nauczycielom? 24.05.06, 18:25
                    erin, ja nie mowie, ze praca nauczyciela jest niewazna i niewymagająca
                    jednak w porownaniu z zawodem lekarza uwazam ze jest duzo mniej odpowiedzialna
                    sama 2 lata pracowalam w szkole i wiem, ze to nic przyjemnego tongue_out
                    ale wiem, ze o 11,30 konczylam czasem prace i mialam luz
                    a jak cos olalam, to najwyzej lekcja wyszla mi gorzej niz zakladalam
                    bląd albo zaniedbanie lekarza kosztuje zycie
                    poza tym nauczycielem latwo zostac lekarzem - juz nie tak bardzo prosto
                    duzo wiecej pracy potrzeba
                    ilu jest naprawde nauczycieli z powolania z wiedza ogromną?
                    a ile nabzdyczonych kwoczek po zaocznych studiach w jakiejs zabawnej uczelni
                    gdzie przyjmują kazdego kto zaplaci za semestr?
                    ktore myslą ze wszystkie rozumy pozjadaly i wszystko wiedza, bo przeciez UCZA
                    • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 18:35
                      Pewnie, ze praca lekarza jest bardzo specyficzna, nie wiem, czy nie
                      najtrudniejsza (szczegolnie jesli chodzi o obciazenia psychiczne).
                      Ale zeby dobrze wykonac prace nauczyciela tez sie trzeba postarac.
                      Wszedzie sa osoby, ktore zrobia boc byle jak - byle bylo. Skoncza byle jakie
                      studia, byle jak poprowadza lekcje. A sa tez i tacy, ktorzy wkladaja w
                      nauczanie i WYCHOWANIE duzo czasu i energii. I tym sie nalezy godziwe
                      wynagrodzenie.
                      Dlatego dla mnie w ogole bez sensu jest ustalanie takich samych pensji,
                      niezaleznie od umiejetnosci, zaangazowania.

                      Jesli chodzi o nauczycieli z powolania, to jest ich coraz mniej. Ja mialam to
                      szczescie, ze jeszcze na wielu trafilam. I byli to nauczyciele starsi.
                      Teraz szkola to ostatnia alterantywa dla mlodych ludzi. I Ci, ktorzy tam
                      trafiaja, wolaja o pomste do nieba.
                      • a-ronka Erin masz rację 24.05.06, 19:18
                        ale dobry lekarz powinien godnie i dobrze zarabiać podobnie jak dobry
                        nauczyciel.
                        Jaka jest gwarancja,że obecni nauczyciele (mówię tu o tych bez powołania co
                        zalicznenia na mgr.robili zaocznie odpisując prace od starszych roczników) oraz
                        zdolni i wspaniali lekarze co uczyli się nocami ( a nie dostawali oceny za
                        jakiegoś profesora z rodzinki)będą mieli prace i będą godnie zarabiać.
                        Już teraz słyszy się,że zwalniają wspaniałych ludzi a zostawiają
                        takich "lepperków" co wiecej krzyczą niż działają.

                        Masz całkowitą rację ale kto ich zrozumie-Giertychsmile)))?
                        • e_r_i_n Re: Erin masz rację 24.05.06, 19:28
                          Moze taka, ze to ocena pacjentow bedzie wplywala na to, kto pracuje?
                          Klient nasz pan.
                      • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:25
                        e_r_i_n napisała:

                        A sa tez i tacy, ktorzy wkladaja w
                        > nauczanie i WYCHOWANIE duzo czasu i energii. I tym sie nalezy godziwe
                        > wynagrodzenie.
                        Ani szkoła ani żłobek żadna niania nawet przedszkole nie WYCHOWUJE naszych
                        dzieci. Dzieci wychowują rodzice.
                        Szkoła uczy! i tylko/aż tyle bo to zależy.


                        • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:28
                          A ja uwazam, ze jednak tez wychowuje. Sila rzeczy. Moje dziecko w przedszkolu
                          nie tylko uczy sie literek i cyferek, ale tez podtrzymuje sie zasade mowienia
                          dzien dobry, dziekuje, itd. A to juz wkracza w wychowanie.
                          Dla mnie uczenie i wychowanie sa ze soba nierozlacznie powiazane.
                          • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:31
                            e_r_i_n napisała:

                            > A ja uwazam, ze jednak tez wychowuje. Sila rzeczy. Moje dziecko w przedszkolu
                            > nie tylko uczy sie literek i cyferek, ale tez podtrzymuje sie zasade mowienia
                            > dzien dobry, dziekuje, itd. A to juz wkracza w wychowanie.
                            > Dla mnie uczenie i wychowanie sa ze soba nierozlacznie powiazane.
                            To dlaczego nauczyciele ciągle narzekają na "niewychowane dzieci" wink(za moich
                            czasów były niewychowane i dalej są)czemu ich nie wychowują niby w tej
                            szjkole??
                            Tak dzieci spędzają w szkole większą cześć dnia nie w domu tylko właśnie w
                            szkole to czemu te dzieciaki takie niewychowane są?
                            Bo samych złych bez powolania nauczycieli mamy w tych szkołach?
                            • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:33
                              Nie wiem, czy faktycznie nie rozumiesz, czy tylko udajesz.
                              Oczywiscie, ze przewazajaca robote wychowawcza wykonuja rodzice. Ale
                              nauczyciele pewnymi wymaganiami, rozmowami, RÓWNIEŻ wychowuja.
                              Natomiast podstawy wychowania musza dzieciom zaszczepic rodzice. Jesli oni tego
                              nie zrobia, praca nauczycieli nic nie da. Stad - moga oni narzekac na
                              niewychowanie dzieci.
                              • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:38
                                e_r_i_n napisała:

                                > Nie wiem, czy faktycznie nie rozumiesz, czy tylko udajesz.
                                > Oczywiscie, ze przewazajaca robote wychowawcza wykonuja rodzice. Ale
                                > nauczyciele pewnymi wymaganiami, rozmowami, RÓWNIEŻ wychowuja.
                                > Natomiast podstawy wychowania musza dzieciom zaszczepic rodzice. Jesli oni
                                tego
                                >
                                > nie zrobia, praca nauczycieli nic nie da. Stad - moga oni narzekac na
                                > niewychowanie dzieci.
                                Nikt mnie nigdy w szkole nie wychowywał. No moze prosze dziękuje w przedszkolu
                                dzieci uczą, ale dla mnie to raczej sprawa "manier" niż rzeczywiście wychowania
                                bo wychowanie to coś znacznie więcej niż powiedzieć przepraszam czy prosze.

                                Chyba zupełnie inaczej rozumiemy słowo wychowywać.
                                • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:39
                                  Byc moze.
                                  Patrzac na prace znanych mi nauczycieli uwazam, ze nie tylko ucza. A moze
                                  mialam szczescie na takich trafic?
                                  • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:40
                                    e_r_i_n napisała:

                                    > Byc moze.
                                    > Patrzac na prace znanych mi nauczycieli uwazam, ze nie tylko ucza. A moze
                                    > mialam szczescie na takich trafic?
                                    no nie wiem jak tam z tym twoim wychowaniem jest wink
                                    • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:42
                                      A ja wiem, jak jest z Twoim smile - personalne wycieczki w miejscu do tego nie
                                      przeznaczonym daja mu wystarczajace swiadectwo.
                                      Szkoda, ze niektorzy nie potrafia sie powyzej pewnych ekhm przyzwyczajen
                                      wzniesc.
                                      • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:53
                                        e_r_i_n napisała:

                                        > A ja wiem, jak jest z Twoim smile - personalne wycieczki w miejscu do tego nie
                                        > przeznaczonym daja mu wystarczajace swiadectwo.
                                        smile))))))) dziekuje to dla mnie wielki komplement,


                                        > Szkoda, ze niektorzy nie potrafia sie powyzej pewnych ekhm przyzwyczajen
                                        > wzniesc.

                                        racja ekhm właśnie
                                        • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:54
                                          Miłego wieczoru smile
                                          • mkolaczynska Re: nauczycielom? 24.05.06, 19:55
                                            właśnie zaczynam smile
            • mama_kotula Re: nauczycielom? 23.05.06, 10:16
              karambol45 napisała:

              > za tyle dni wolnego?
              > za ferie ?
              > za wakacje?

              Nie zapominaj o rocznych urlopach na "podreperowanie zdrowia" big_grinD i pracy w
              wymiarze kilku godzin dziennie big_grinD
            • e_r_i_n Re: nauczycielom? 24.05.06, 18:00
              karambol45 napisała:

              > za tyle dni wolnego?
              > za ferie ?
              > za wakacje?

              za prace 40 godzin w tygodniu - 20 w szkole, 20 w domu. Nauczyciel po studiach
              dostaje 700 zł na reke. Luksus.
              A latem jedzie na dwa miesiace do Norwegii zbierac truskawki, zeby miec potem w
              roku szkolnym na zycie.
              Osob z wyksztalceniem ponizej pewnego poziomu nie powinno sie wynagradzac.
        • kasia_woo Re: anestezjolog2! 23.05.06, 09:52
          ula_max napisała:

          > Kiedy wybierałeś/aś zawód,kiedy wybierałeś/aś kierunek studiów, kiedy
          > podejmowałeś/aś decyzję o całym swoim życiu, kierowałeś/aś się:
          > a. ile możesz zarobić i jaki za to mozesz kupić dom i samochód
          > b. marzeniami, empatią i altruizmem
          > c. prestiżem
          > d. mama kazała.
          > Gdybyś/aś kierował/a się "a" to byłbyś/as zupełnie kim innym. Trzymaj sie
          > wyboru, albo zmień zawód.


          co za bzdury!!!
          • ula_max Re: anestezjolog2! 23.05.06, 11:10
            dla Ciebie bzdury, dla innych realia.
            • kasia_woo Re: anestezjolog2! 23.05.06, 15:54
              ula_max napisała:

              > dla Ciebie bzdury, dla innych realia.
              >


              Czy wg Ciebie wszyscy lekarze, pielęgniarki, pracownicy laboratoriów powinni
              się przekwalifikowac i zmienic zawód?
              • ula_max Re: anestezjolog2! 26.05.06, 07:27
                skoro nie mają innych możliwośći to dlaczego nie. Od tego się nie umiera.
      • mruwa9 anestezjolog2,daj spokoj, 23.05.06, 09:43
        to jazgot przekup na targu.. zero zrozumienia otaczajacej rzeczywistosci. Nie
        dotrze.
    • shady27 otoz to....ja uwazam tak samo 23.05.06, 08:38


    • clk Ja tez nie popieram 23.05.06, 09:19
      Cholerna no, nie znam biednego lekarza.
      Kazdy sobie dorabia tam i ówdzie.

      Znam osoby po studiach, które zarabiaja 900zł bez mozliosci dorabiania, za
      strajk byłby zwolnione.

      Opie..nie sie w godzinach pracy i to jeszcze za MOJE pieniadze.

      A jak chce do lekarza sie dostac, to nigdy nie mam jak. Oczywiscie, wiem,ze to
      wszystko przez polskie panstwo ale...
      • demarta Re: Ja tez nie popieram 23.05.06, 09:33
        chyba przydałoby nam się sprywatyzować całą służbę zdrowia, w końcu i tak
        płacimy jak chcemy iść np. do dentysty, do dobrego ginekologa itp. skoro za
        wszystko płacimy z własnej kieszeni, to dlaczego ktoś każe nam utrzymywać
        dodatkowo bande z NFZ, która jest niezadowolona, wiecznie niedofinansowana i
        nie spełnia naszych oczekiwań?
        • clk Re: Ja tez nie popieram 23.05.06, 09:53
          Pewnie.
          Chce isc do ginekologa, płace.
          Dentysta - standard.
          A i tak składki z mojej pensji leca co miesiac. Całkiem niezle oraz całkiem
          niepotrzebne, bo i tak jak chce isc do lekarza to "nie ma wolnych miejsc" albo
          "doktor na urlopie, osoba zastepująca go juz poszła do domu" i tak w kólko.
          • mama_kotula Re: Ja tez nie popieram 23.05.06, 10:24
            clk napisała:
            > A i tak składki z mojej pensji leca co miesiac. Całkiem niezle

            Wszystkim się wydaje, że płacą niebotyczne składki zdrowotne. Fakt, całość
            (czyli podatek, ZUS) zabiera ok 35% pensji. Sama składka to jednak niewiele,
            jeśli porównać z rzeczywistymi koszty leczenia (w tym refundacji leków, o czym
            wiele osób zapomina). Warto też pamiętać, że składka zdrowotna w wielu
            przypadkach dzielona jest na więcej części (matka + dzieci), vide do niedawna
            moja mama, której składka dzielona była na nią, na mnie (studentka dzienna) i
            dwoje moich dzieci smile)))
            Oczywiście, niedopuszczalne jest opieprzanie się w pracy lekarza, czyli
            spóźnienia, wyskakiwanie na "minutkę" itp.
            Wiele osób jednak narzeka na przyjmowanie w państwowych gabinetach, że badanie
            zajmuje mniej czasu niż w prywatnym itp. Wina systemu, nie lekarza. Jeśli lekarz
            - dajmy na to - ortopeda, ma w ciągu 3 godzin przyjąć 20 osób (bo tyle ma
            zapisane), nie ma szans, aby każdemu poświęcić pół godziny, jak to się odbywa w
            prywatnych gabinetach.
            A tak w ogóle to jestem za całkowitą prywatyzacją służby zdrowia. I protest
            popieram.
            • clk Re: Ja tez nie popieram 23.05.06, 11:05
              Oczywiscie, skladka nie jest niebotyczna, tutaj przyznam Ci racjesmile/.

              Taki przyklad. Moj mezczyzna ma prywatna opieke medyczna, ktora funduje mi
              firma. Pelna, lacznie z pogotowiem po godzinach. Rejestracja do jakiegokolwiek
              lekarza zajmuje mu 3 minuty, lacznie z dobraniem sobie dla niego dogodnej
              godziny. Jako jego nie-zona mam prawo do opieki medycznej pod warunkiem
              platnosci - 100zl na miesiac. Zamiast cholernej skladki na moja BEZNADZIEJNA
              przychodnie wolalabym placic na prywatna.
              A i tak najprawdopodobniej bede placila te 100zl miesiecznie za pelna opieke
              medyczna.
              Tylko po co placic podwojnie?
        • pade Re: Ja tez nie popieram 23.05.06, 10:35
          I tu się zgadzam. Wolałabym wykupić polisę na całą moją rodzinę, a nie płacić
          składki za niewiadomo co. Ja i mój mąż w ogóle nie korzystamy z państwowej
          służby zdrowia. Moje dzieci korzystają tylko z usług pediatry. Do wszelakiej
          maści specjalistów chodzimy , niestety, prywatnie, co bardzo obciąża nasz
          budżet domowy. Ale gdy mam w perspektywie czekanie trzy miesiące na wizytę u
          okulisty albo alergologa, a sprawa jest pilna, to co mam zrobić? Dodam, ze mój
          mąż płaci podwójne składki zdrowotne. Czyli za te pieniądze, które płaci co
          miesiąc, mielibyśmy zapewnione całkiem przyzwoite leczenie.
          Wiele jest zawodów, w ktorych pensja jest nieadekwatna do wykształcenia,
          odpowiedzialności i włożonego w pracę wysiłku. Nie tylko lekarze zarabiają za
          mało. Nauczyciele jak ktoś wspominał wczesniej również. Może nauczyciel
          angielskiego pracując w trzech szkołach ma godziwą pensję. Ale jak jest z
          nauczaniem zintegrowanym? Czy ktoś pomyślał o tych wszystkich konsultacjach,
          wycieczkach, zebraniach, przygotowaniu w domu? Przeciez za to im nikt nie
          płaci. Moja mama jest nauczycielką z powołania. Dostaje pochwały, nagrody, a po
          30 latach pracy zarabia tyle co pielęgniarka.
          Wszędzie jest niesprawiedliwość, szkoda, że wszyscy nie mogą zastrajkować i
          zmobilizować nasz rząd do wprowadzenia reform, które naprawdę uzdrowią
          gospodarkę i wpłyną pozytywnie na stan naszych portfeli. Ale, za naszym
          przyzwoleniem, nic się nie dzieje więc pozostaje nam tylko dyskusja na forumsmile
          • kajami1 Skąd masz te kosmiczndane o zarobkach pielęgniarek 23.05.06, 11:04
            Coś mi się nie zgadza. Moja matka jest nauczycielką tuż przed emeryturą. Ma
            dyplomowanego i zarabia ponad 2 razy więcej ode mnie (jestem mgr pielęgniarstwa).
            • pade Re: Skąd masz te kosmiczndane o zarobkach pielęgn 23.05.06, 11:34
              Ze wszystkim co piszę się nie zgadzaszsmile
              Wiem ile zarabia moja mama (Ty chyba tego nie wiesz, prawda?) I wiem ile
              zarabia pielęgniarka na neurologii (moja koleżanka nią jest np. i pokazywała mi
              świstek). Moja mama nie ma już sił na nadgodziny, koleżanka tak.
              • kajami1 Do Pade 23.05.06, 12:39
                Właśnie mam przed sobą kwitek z zarobkami mojej matki. 2200zł na rękę.
                Kwitek mój 845 zł (neurochirurgia). Zaznaczam, że moja przyjaciółka ze szpitala
                w dużo mniejszym mieście zarabia 650 zł na rękę.
                Jeśli chodzi o nadgodziny to i owszem mam na nie siły tylko nikt mi nie chce ich
                dać. Poprzesuwać dyżury albo dać na dyżur sanitariusza to owszem. Super!!!
                Reanimacja na nocce z sanitariuszem (np.chłopakiem odrabiającym wojsko) przy
                chwilowym braku lekarzy (dyżurni na bloku operacyjnym) to marzenie każdej
                pielęgniarki z ciężkiego oddziału zabiegowego.

                Dopiero teraz spojrzałam na nicksmile Poprostu mamy różne poglądy.


                • pade Re: Do Pade 23.05.06, 13:29
                  No to faktycznie Twoja mama nieźle zarabia, pozazdrościćsmile żartuję ,
                  oczywiściesmile
                  Ale co ma mój nick do tego co napisałaś? Pytam, bo w innym wątku zostałam
                  posądzona o prowokację i już zaczynam wątpić w czytelność moich wypowiedzisad((
                  • pade Re: Do Pade 23.05.06, 13:31
                    Aha i jeszcze jedno, to nie jest kwestia poglądów czy tez przekonań. Powiedz
                    szczerze, czy gdybyś nie pracowała w służbie zdrowia ( w mojej rodzinie pracują
                    trzy osoby) i wydawałabyś miesięcznie prawie 350zł na składki, chodząc
                    jednoczesnie do prywatnych lekarzy, robiąc płatne badania bo lekarz odmówił
                    skierowania, nie wkurzałoby Cię to? Nie chciałabyś zmian?
                    Przecież nie napisałam, ze pielęgniarkom się podwyżki nie należą. Należą, tak
                    samo jak innym grupom zawodowym.
      • dusia_mamusia Re: Ja tez nie popieram 26.05.06, 16:39
        clk napisała:

        > Cholerna no, nie znam biednego lekarza.
        > Kazdy sobie dorabia tam i ówdzie.

        Bo lekarze to ludzie inteligentni i pracowici przeważnie.
    • kasia_woo Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 09:49
      Jako pracownik służby zdrowia mam dosyć pracy za 1000zl na rekę z wszystkimi
      dodatkami. Chcę zarabiać tyle, na ile mam powierzonej odpowiedzialności za
      zdrowie i zycie drugiego człowieka.
      To na tyle.
      • 222j444 Re: Protest popieram 23.05.06, 13:18
        Nie można wykonywać pracy obciążonej ogromną odpowiedzialnościa za śmieszne
        pieniądze. Ktoś kto pracuje w służbie zdrowia wie o co chodzi, ktoś kto nie
        pracuje niekoniecznie zrozumie. Ale szczerze mówiąc lekarzy i pielęgniarki
        wreszcie przestało obchodzić co kto rozumie a co nie. I bardzo się z tego
        cieszę. "służba" zdrowia zmieni się w "ochronę" i wszyscy na tym skorzystają, a
        że co poniektórzy nie potrafią tego pojąć to już ich porblem.
        • mama_kotula Re: Protest popieram 23.05.06, 13:22
          222j444 napisała:

          > "służba" zdrowia zmieni się w "ochronę"

          Służba zdrowia już od 1999 formalnie jest "ochroną zdrowia", z tego co się
          orientuję.
          • 222j444 Re: Protest popieram 23.05.06, 13:33
            formalnie owszem, teraz również mam nadzieję w niedługim czasie w praktycesmile
    • melka_x Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 09:51
      Po pierwsze anestozjolog ma rację, że zmęczony dorabianiem na 3 dodatkowych
      etatach lekarz jest niebezpieczny.

      Po drugie zasada jest prosta, im niższe pensje tym silniej działa mechanizm
      negatywnej selekcji (jak zwolnić burkliwą pięlęgniarkę, jeśli są problemy ze
      znalezieniem kogoś na jej miejsce?).

      Po trzecie w ten sposób wyrzuca się w błoto ciężkie pieniądze przeznaczone na
      wykształcenie lekarzy. Jeśli lekarze masowo wyjeżdzają z kraju lub zatrudniają
      się jako przestawiciele handlowi w firmach farmaceutycznych to znaczy, że twoje
      podatniku pieniądze zostały zmarnowane. Nie stać nas na to.

      Po czwarte jest coś głeboko nieprzyzwoitego, żeby lekarz zarabiał tyle co
      sekretarka, czy mniej od repa.
    • zaneta11113 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 10:38
      JA TEZ NIE POPIERAM A W SZCZEGÓLNOSCI PIELEGNIAREK NIC NIE ROBIA TYLKO BY
      PIENIADZE BRAŁY
      • mama_kotula Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 10:50
        zaneta11113 napisała:

        > JA TEZ NIE POPIERAM A W SZCZEGÓLNOSCI PIELEGNIAREK NIC NIE ROBIA TYLKO BY
        > PIENIADZE BRAŁY

        Hm, mówisz? Chyba pójdę na studia pielęgniarskie, kuszące perspektywy mi
        przedstawiasz wink
        • ewcialinka mają prywatne gabinety 23.05.06, 11:52
          i zarabiają na tym pełno pieniędzy !! ostatnio byłam u takiej Pani doktor co
          przyjmowała w szpitalu tylko godzinke a potem w prywatnym gabinecie przepisała
          mi 2 maści za 100 zł!! a były tanśze polskie...no ale ona przyzwyczajona bierze
          100 zł za wizytę ( bo najpierw chciałam iśc prywatnie zeby nie czekać) ale jak
          sie dowieziałam ile bierze to poszłam państwowo.9 maja miałam miec wizytę z
          dzieckiem u alergologa do tej pory nie moge sie tam wybrac pomimo 5
          miesięcznego czekania na wizytę!! lekarze i tak nie zmienią podejścia do
          pacjentów po podwyżce...gdzie tylko sie pójdzie państwowo to zaraz mówia" jak
          pani przyjdzie prywatnie to lepiej sie to zrobi" paranoja
          • mama_kotula Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 11:55
            ewcialinka napisała:

            > i zarabiają na tym pełno pieniędzy !! ostatnio byłam u takiej Pani doktor co
            > przyjmowała w szpitalu tylko godzinke a potem w prywatnym gabinecie przepisała
            > mi 2 maści za 100 zł!! a były tanśze polskie...
            Zawsze możesz poprosić w aptece o tańszy odpowiednik, jeśli nie ma na recepcie
            klauzuli, że nie można wymienić.

            > gdzie tylko sie pójdzie państwowo to zaraz mówia" jak
            > pani przyjdzie prywatnie to lepiej sie to zrobi" paranoja

            Co ty pieprzysz?
            To mówią w większości pacjenci, a nie lekarze. Nie zaprzeczam, że niektórzy tak
            mówią, ofkorz.
            Co do prywatnych gabinetów - mają, bo muszą. Trudno zrozumieć, że ciężko jest
            wyżyć za 1200 zł regularnej pensji? Praca w gabinetach zabiera czas, który
            lekarz mógłby przeznaczyć np. dla rodziny. Że o zmęczeniu nie wspomnę.
            • ewcialinka Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:16
              " co ty pieprzysz" pełna kulturka nic dodac nic ujac
              • mama_kotula Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:26
                ewcialinka napisała:

                > " co ty pieprzysz" pełna kulturka nic dodac nic ujac

                O, brakuje argumentów, to za słówka łapiemy.
                Przepraszam, ale zawsze mnie ponosi, jak czytam głupoty.
              • kasia_woo Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 15:58
                ewcialinka napisała:

                > " co ty pieprzysz" pełna kulturka nic dodac nic ujac


                tylko na to zasługujesz
          • melka_x Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:17
            > ostatnio byłam u takiej Pani doktor co
            > przyjmowała w szpitalu tylko godzinke a potem w prywatnym gabinecie

            No i naprawdę nie przyszło Ci na myśl, że to jest właśnie efekt wysokości
            szpitalnych pensji?
            • ewcialinka Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:19
              no pewnie niech zosatna same prywatne gabinety a skałdki dalej będa mi potrącac
              z pensji
              • melka_x Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:23
                A co proponujesz? Zakaz prywatnej praktyki i nadal śmieszne pensje w
                szpitalach? Naprawdę nie rozumiesz, że jako pacjentka strzelasz sobie w stopę?
                • ewcialinka Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:34
                  " A co proponujesz"o widze że tobie by pasowało jak by same prywatne gabinety i
                  kliniki zostały..hmm ciekawe czemu ..niewazne
                  • anestezjolog2 Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 12:59
                    Sama bardzo rzadko korzystam z tzw. państwowej służby zdrowia. Do stomatologa
                    chodzę prywatnie - i płacę, do ginekologa, okulisty - także prywatnie z tym, że
                    nie płacę, bo jest to prezent od moich kolegów. Mają prawo mi go dać w swoim
                    prywatnym czasie, prywatnym gabinecie.
                    Płać takie same jak każdy składki i to od wielu, wielu lat ( być może dłużej
                    niż żyją na tym świecie niektóre Panie).
                    I pewnego dnia może się zdarzyć ( czego absolutnie ani sobie ani nikomu nie
                    życzę), że te składki zostaną "zjedzone". Wystarczy konieczność leczenia
                    onkolgicznego, dializy, operacja kardiochirurgiczna, neurochirurgiczna,
                    przeszczep któregokolwiek narządu czy dłuższy pobyt na OIOM-ie.
                    Tego nie rekompensują ubezpieczenia dodatkowe za 100 czy nawet 300 złotych. A
                    zapewniam, że sporo ludzi , i to nie zawsze starych, wymaga długiego i
                    kosztownego leczenia. I co wtedy?
                    Jestem za- ustaleniem koszyka świadczeń medycznych w ramach ubezpieczenia
                    podstawowego. Z tym, że składki powinny byc niewielkie i koszyk ubogi - taki,
                    aby człowiek nie umierał na ulicy bez pomocy.
                    Sprywatyzowaniem słuzby zdrowia i rozwojem dobrowolnych ubezpieczeń. Np.Pakiet
                    A zapewnia 4 osobową salę w miejskim szpitalu z bardzo skromnym posiłkiem i
                    zabiegi ratując życie; pakiet B - salę jednoosobową i szeroki zakres zabiegów,
                    z nowoczesnym i drogim leczeniem np. angioplastyką wieńcową. ITD.
                    Pensje lekarzy powinny zależeć od ilości pacjentów i tego czy chorzy są
                    zadowoleni z naszych świadczeń. Powinny być na tyle wysokie, żeby lekarz nie
                    pracował po kilkanaście godzin i nie stanowił realnego zagrożenia dla chorych.
                    Podobnie z pielęgniarkami.
                    I na zakónczenie - ma oddziale, na którym pracuje mój mąż - już i natychmiast
                    powinno się wyrzucić 2 pielęgniarki i jednego lekarza. Cóż -i lekarz i
                    pielęgniarki pozostaną, bo nie ma kogo zatrudnić na ich miejsce.
                    Czy chcemy aby taka sytuacja się pogłębiała?
                    • ula_max Po stokroć TAK! 23.05.06, 13:04
                      "Jestem za- ustaleniem koszyka świadczeń medycznych w ramach ubezpieczenia
                      > podstawowego. Z tym, że składki powinny byc niewielkie i koszyk ubogi - taki,
                      > aby człowiek nie umierał na ulicy bez pomocy.
                      > Sprywatyzowaniem słuzby zdrowia i rozwojem dobrowolnych ubezpieczeń.
                      Np.Pakiet
                      > A zapewnia 4 osobową salę w miejskim szpitalu z bardzo skromnym posiłkiem i
                      > zabiegi ratując życie; pakiet B - salę jednoosobową i szeroki zakres
                      zabiegów,
                      > z nowoczesnym i drogim leczeniem np. angioplastyką wieńcową. ITD.
                      > Pensje lekarzy powinny zależeć od ilości pacjentów i tego czy chorzy są
                      > zadowoleni z naszych świadczeń. Powinny być na tyle wysokie, żeby lekarz nie
                      > pracował po kilkanaście godzin i nie stanowił realnego zagrożenia dla
                      chorych.
                      > Podobnie z pielęgniarkami."

                      Zgadzam się podpisuję się ręką i nogą. Z jednym ale. Podstawowy kosztk
                      świadczeń powinien być ustalony kwotowo a nie % jak w tej chwili. Ja płacę
                      potężne zdrowotne (odliczane od podatku fakt) ale mam taką samą opiekę jak ktoś
                      kto płaci grosze. Skandal.
                      • anestezjolog2 Re: Po stokroć TAK! 23.05.06, 13:07
                        Tak, kwotowo - to mi umknęło. Kwotowo i to w zalezności od liczebności rodziny.
                        Np. ( piszę na rybkę, nie jestem ekonomistą) Im większa rodzina tym większa
                        składka, bez względu na to czy jest to lekarz, nauczyciel, sklepikarz czy
                        urzędnik.
                      • a-ronka Re: Po stokroć TAK!-ula max? 23.05.06, 13:14
                        Zgadzam się podpisuję się ręką i nogą. Z jednym ale. Podstawowy kosztk
                        > świadczeń powinien być ustalony kwotowo a nie % jak w tej chwili. Ja płacę
                        > potężne zdrowotne (odliczane od podatku fakt) ale mam taką samą opiekę jak
                        ktoś
                        >
                        > kto płaci grosze. Skandal.

                        Czyli Ty jako lepiej zarabiająca bedziesz leżała w nowej pościeli,będziesz
                        miała tv i radio w pokoju oraz własną łazienkę a na obiad dostaniesz
                        pieczeń,zestaw surówek i kompot.

                        Sprzedawczyni z warzywniaka z pensją 420zł ( na pół etatu) ma mieć pocerowaną
                        pościel,wychodek na końcu korytarza a na obiad ziemniaki,pół ogórka i sos z
                        ochłapów.

                        Brawo,każdemu według potrzeb.
                        Skandal lezeć obok takiej pani toż przeca Ty zarabiasz lepiej aby leżeć i
                        leczyć się z takim plebsem!
                        • anestezjolog2 Re: Po stokroć TAK!-ula max? 23.05.06, 13:19
                          Jeżeli sprzedawczyni z warzywniaka nie stać na zapłacenie wyższego pakietu
                          ubezpieczeń - musi pogodzić się z tym, że leży w wieloosobowej sali, ma na
                          oobiad makaron z sosem i generyki.
                          W innej sytuacji osoba płacąca więcej finansuje jej hospitalizację, leczenie,
                          jedzenie itd. I mamy to co mamy w tej chwili. Jeśli tego nie zrozumiemy, a jest
                          to prosty mechanizm, wrócimy do punktu wyjącia i ........strajków.
                          • ula_max Re: Po stokroć TAK!-ula max? 23.05.06, 13:22
                            "Jeżeli sprzedawczyni z warzywniaka nie stać na zapłacenie wyższego pakietu
                            > ubezpieczeń - musi pogodzić się z tym, że leży w wieloosobowej sali, ma na
                            > oobiad makaron z sosem i generyki."
                            NIC nie musze dopisywać ... tak dokładnie myślę i możecie mnie zlinczować!

                            >
                          • a-ronka nie stać? 23.05.06, 13:23
                            przecież to jej pracodawca płaci składkę.Zaniża godziny,żeby zapłcic mniej
                            zusowi,skarbówce.
                            Tylko nie mów,że powinna się uczyć i pójść na lekarzasmile)
                            • anestezjolog2 Re: nie stać? 23.05.06, 13:31
                              A dlaczego Ula ( czy ktokolwiek inny) ma fundować przysłowiowej ekspedientce z
                              warzywniaka lepszy pakiet świadczeń?
                              Przypominam, że socjalizm skończył się 17 lat temu. I jeśli będziemy dalej
                              rozumować, że każdemu z definicji należy się to samo to tak jak napisałam -
                              wracamy do punktu wyjścia. Pieniądze Uli ( przepraszm Cię Ulu)" zje"
                              ekspedientka i jej rodzina -pieniędzy nie będzie ani na leczenie ani na leki
                              ani płace dla dobrych specjalistów. Będzie masowa emigracja, strajki i leczenie
                              na poziomie Trzeciego Świata. Pytanie czy tego chcemy i komu na tym zalezy.
                              • ula_max Re: nie stać? 23.05.06, 13:34
                                "Pieniądze Uli ( przepraszm Cię Ulu)" " nie przepraszaj ... mozesz po
                                mnie "jeździć" ile chcesz wink
                                • anestezjolog2 Re: nie stać? 23.05.06, 13:38
                                  Nie chcę jeździć po nikim. Przedstawiam swoje racje i argumenty.
                                  Buntuję się przeciwko pomysom a-ronki.
                              • a-ronka aha czyli biedni do getta 23.05.06, 13:40
                                bogaci na salony.
                                W szkołach juz dzielą posiłki na dzieci teraz czas na inne instytucje.
                                Chyba nie tędy droga.
                                Pani z warzywniaka też ma jakieś prawa no nie.
                                • ula_max Re: aha czyli biedni do getta 23.05.06, 13:44
                                  Tak ma prawa w tym momencie takie same jak ja mimo potężnych różnic kwotowych.
                                  A to jest sprawiedliwe? Tak?
                                • mama_kotula Re: aha czyli biedni do getta 23.05.06, 13:45
                                  a-ronka napisała:
                                  > bogaci na salony.
                                  > W szkołach juz dzielą posiłki na dzieci teraz czas na inne instytucje.
                                  > Chyba nie tędy droga.
                                  > Pani z warzywniaka też ma jakieś prawa no nie.

                                  No i zaczyna się podział na biednych i zepsutą burżuazję.
                                  Nikt nie pisze, że pani z warzywniaka ma gnić na korytarzu szpitalnych w brudnej
                                  pościeli. Po prostu - płacąc mniejszą składkę nie może wymagać hollywoodzkich
                                  warunków typu telewizor i dostęp do internetu w sali szpitalnej, czy to jest
                                  trudno zrozumieć?
                                  Prawo rynku. Jak napisała Anestezjolog, socjalizm się już skończył.
                                  I może będę brutalna, ale faktycznie, mogła zapewnić sobie lepszą edukację i
                                  uzyskać lepiej płatną pracę, która pozwoliłaby jej wykupić wyższy pakiet.
                                • anestezjolog2 Re: aha czyli biedni do getta 23.05.06, 13:49
                                  Tłumaczę jak komu dobremu. Jesli nie stać mnie na forda/nissana/opla ( nie
                                  mówiąc o mercedesie czy BMW) jeżdżę autobusem. I nie wymagam, aby ktoś kto jest
                                  zamożniejszy fundował mi samochód.
                                  Jeśli nie stać mnie na kupno 4 pokojowego mieszkania - mieszkam w 2 pokojach (
                                  nie domagam się, aby sąsiad odstąpił mi swój pokój).
                                  Jeśli nie stać mnie na prywatną szkołę - wysyłam dziecko do publicznej ( akurat
                                  mnie to nie dotyczy, bo mam dorosłe dziecko).
                                  Dlaczego więc domagać się, żeby ludzie płacący wysokie składki ( i mający dobre
                                  ubezpieczenie) dzielili się nim z innymi????????????????
                                  Pani z warzywniaka nikt nie zostawia na ulicy, jest leczona - w gorszych
                                  warunkach, mniej nowocześnie, może nawet mniej skutecznie. Ale adekwatnie do
                                  zapłaconej skladki.
                        • melka_x Re: Po stokroć TAK!-ula max? 23.05.06, 13:45
                          > Czyli Ty jako lepiej zarabiająca bedziesz leżała w nowej pościeli,będziesz
                          > miała tv i radio w pokoju oraz własną łazienkę a na obiad dostaniesz
                          > pieczeń,zestaw surówek i kompot.
                          >
                          > Sprzedawczyni z warzywniaka z pensją 420zł ( na pół etatu) ma mieć pocerowaną
                          > pościel,wychodek na końcu korytarza a na obiad ziemniaki,pół ogórka i sos z
                          > ochłapów.

                          Leczenie to jedno (choć i tu sprawa nie jest oczywista, nie da się ustalić
                          koszyka, który będzie gwarantował dostęp do absolutnie wszystkich, najnowszych
                          i najdroższych terapii, przecież ciągle wchodzą nowe leki, zabiegi). Natomiast
                          to wszystko co można podciągnać pod warunki hospitalizacji nie związane z samym
                          leczeniem, czyli oddzielna łazienka, lepsza pościel, telewizor, kablówka,
                          radio, separatka, polędwica na obiad, deser itd oczywiście, że powinno być
                          płatne oddzielne. Niby dlaczego Ula (czy ktokolwiek) ma komuś płacić za
                          kablówkę czy łazienkę na wyłączny użytek? I niby dlaczego Ula (czy ktokolwiek
                          inny) miałby sobie tej kablówki czy separatki odmówić?
                          • anestezjolog2 Re: Po stokroć TAK!-ula max? 23.05.06, 13:54
                            Bo jeśli Ula ( czy ktokolwiek inny) zafunduje kablówkę, separatkę, polędwicę i
                            najnowszej generacji leki pani z warzywniaka ( czy komus jej podobnemu)
                            będziemy mieli to co mamy czyli wspólny wór ( bez dna).
                          • a-ronka no to taki przykład 23.05.06, 13:55
                            Ula płaci wyższą składkę bo lepiej zarabia i jej szef odprowadza jej pełną
                            należność.
                            Pani z warzywniaka ma mniejszą składkę.

                            Ula leży w komfortowych warunkach bo jej się należą (zgadzam się bo płaci i
                            wymaga).Ma jakąś infekcjęsmile
                            Dziecko pani z warzywniaka choruje na ciężką chorobę.Ze swoich składek pani tej
                            starcza na opłacenie dziecku wit.c i syropu.
                            Ktoś wychodzi ze szpitala a dziecko pani umiera bo nie stać ja było na
                            leczenie a przecież nie ma juz wspólnej kasy chorych.
                            W ten sposób nastąpiła eliminacja osobników słabych i gorzej zarabiających.

                            tak to zrozumiałam.
                            • ula_max Re: no to taki przykład 23.05.06, 14:01
                              ale nie rozumiem, że dziecko umiera to jest niby moja wina?
                              Ja nie jestem instytucja charytatywna. Ani tysiace innych ludzi.
                              Po to są fundacje i inne stowarzyszenia zeby pomagać takim paniom z
                              warzywniaka ... dodam, tylko - utrzymujacych się i pomagajacych z pieniedzy
                              przekazywanych przez takich jak ja!
                              • cocollino1 Re: no to taki przykład 23.05.06, 14:05
                                No dokladnie.
                                Melka i Ula maja abolutna racje.
                                Ja wiem, ze to smutne. Kazdy chcialby lezec w pieknej poscieli z komputerem
                                przy boku. Ale nie kazdego na to stac. Panstwa na to nie stac, inni obywatele
                                placic za to nie beda.
                                To tak jak ja bym umesumak poprosila o tysiaka na kosmetyki, bo ja nie mam, a
                                tez chcesmile
                                Kapitalizm prosze Panstwa. Wolny rynek.
                            • mkolaczynska Re: no to taki przykład 23.05.06, 14:05
                              a-ronka napisała:

                              > Ula płaci wyższą składkę bo lepiej zarabia i jej szef odprowadza jej pełną
                              > należność.
                              > Pani z warzywniaka ma mniejszą składkę.
                              >
                              > Ula leży w komfortowych warunkach bo jej się należą (zgadzam się bo płaci i
                              > wymaga).Ma jakąś infekcjęsmile
                              > Dziecko pani z warzywniaka choruje na ciężką chorobę.Ze swoich składek pani
                              tej
                              >
                              > starcza na opłacenie dziecku wit.c i syropu.
                              > Ktoś wychodzi ze szpitala a dziecko pani umiera bo nie stać ja było na
                              > leczenie a przecież nie ma juz wspólnej kasy chorych.
                              > W ten sposób nastąpiła eliminacja osobników słabych i gorzej zarabiających.
                              >
                              > tak to zrozumiałam.
                              i nie jest to takie głupie wiesz?
                              nie jestem jakąś nawiedzoną ewolucjonistk ale:
                              fakty są takie że dopuszczanie do nadmiernego rozmnażania jednostek
                              słabych/mniej inteligentnych zaradnych itd sprawia ze osłabiamy całą "ludzką
                              poulacje" nie jest głupie założenie że ludzie dorośli mają sobie radzić w życiu
                              SAMODZIELNIE i tylko w wyjątkowych wypadkach mają prawo oczekiwać pomocy. Nie
                              jest głupie że jeśli nie stac cię na dzieci to ich nie masz albo masz ich mniej
                              tak żeby cię było stac na wszystko czego one potrzebują.
                        • e_r_i_n Re: Po stokroć TAK!-ula max? 24.05.06, 18:16
                          a-ronka napisała:

                          > Brawo,każdemu według potrzeb.

                          Nie, kazdemu wg mozliwosci.
                          Niestety nie ma tak, ze kazdy tyle samo umie, tyle samo zarabia i tyle samo
                          moze sobie za to kupic.
                          Jak ktos zarabia 500 zl to ma mnie, ktos zarabiajacy 5000 zł sila rzeczy ma
                          wiecej.
                          A teraz jest tak, ze ten, kto zarabia mniej, placi mniej skladek i korzysta z
                          publicznej sluzby zdrowia, ten, kto zarabia wiecej i wiecej placi, placi
                          podwojnie, bo nie chce czekac w kilometrowych kolejkach.
                          Solidaryzm spoleczny to utopia. Kazdy, niezaleznie od zarobkow powinien miec
                          podstawowa opieke, zeby, jak to napisala anestezjolog, nie umieral na ulicy.
                          A wszystko ponad to i standard powinny byc zalezne od tego, ile sie w sluzbe
                          zdrowia (mam nadzieje niedlugo sprywatyzowana) wlozy.
                      • e_r_i_n Re: Po stokroć TAK! 24.05.06, 18:14
                        Jak zwykle w dyskusjach polityczno - ekonomicznych zgadzam sie z Ula wink
                    • mama_kotula Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 13:04
                      Anestezjologu smile)
                      To, co piszesz o "zjedzonych składkach" to prawda, w ogóle mogę się pod całym
                      Twoim postem podpisać.
                      Sama na pewno wiesz, że przeciętny człowiek niezwiązany ze środowiskiem
                      medycznym nie ma pojęcia o realnych kosztach leczenia, diagnostyki, czy nawet
                      refundacji leków, stąd się wydaje, że składki, które płaci, są ogromne.
                      smile
                    • melka_x Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 13:14
                      > Czy chcemy aby taka sytuacja się pogłębiała?

                      Jak widać niektórzy chcą. Lepiej by szpitale nadal się rozpadały, lekarze nadal
                      uciekali z Polski lub przechodzili do pracy wyłącznie w prywatnych klinikach
                      czy gabinetach, niż żeby jakiś lekarz miał zarabiać więcej ode mnie, widzicie
                      go ważniakawink)).
                      • karolinanna wypowiedź córki dwojga lekarzy.. 24.05.06, 23:19
                        POWINNO WAM być wstyd.LEKARZE studiują sześć lat,nie imprezują w tym czasie bo
                        jak zawalą choć jedną sesję to muszą powtarzać rok.Mają bardzo stresującą i
                        odpowiedzilną pracę i niegodziwe wynagrodzenia.LEKARZ SPECJALISTA Z TYTUŁEM
                        DOKTORA I PO DWÓCH SPECJALIZAJACH DOSTAJE 1.500ZŁ?!to absurd!!moi rodzice leczą
                        w najlepszych warszawskich szpitalach moja mama cierpi na pierwsza sytuację
                        1.500 dostaje miesięcznie za 12 godzin pracy dziennie!!!po takim czasie po
                        prostu pada i zasypia następnego dnia jedzie znów na ósmą kiedy się wyśpi?kiedy
                        odstresuje się kiedy pobędzie z dziećmi?????nie ma czasu!!!to koszmar,jak
                        spóźni się choć 15minut to wszyscy jej pacjenci od razu na nią skarżą że
                        czekają w kolejce od 7 rano a ona zamiast na ósmą przyszła kwadrans później!
                        LUDZIE TROCHĘ FANTAZJI!!mój tata jest profesorem i ma niewiele lepszą
                        sytuację.właśnie zakończyłam naukę w liceum dwujęzycznym i chciałabym się dalej
                        kształcić-pójść na studia.wszyscy moi równieśnicy mają już własne mieszkania
                        lub wynajęte akademiki a ja?!nie mam na to pieniędzy jako dziecko tak mądrych
                        ludzi muszę chodzić po prośbie!!!wierzcie mi to straszne.ale najgorsze jest to
                        że nie widuję się z rodzicami ostatnio bo właśnie założyli prywatny gabinet i
                        teraz nawet w weekend ich nie widzę!!!codziennie jak te woły znikają na
                        12godzin aby leczyć was,wasze dzieci ratują was a wy odwdzięczacie się w ten
                        sposób że zakazujecie im nawet strajkować wy ludzie którzy pracujecie 8godzin
                        dziennie mający czas na rodzinę i takie pieprzenie w internecie JAK WAM NIE
                        WSTYD?! jak ja bym chciala zeby moi rodzice tez mieli na to czas...ALBO
                        PRZYNAJMNIEJ ŻEBY BYŁO ICH STAĆ na utrzymanie mnie.=(
                        • karolinanna dedykuję swoją wypowiedź zalożycielce tematu itp. 24.05.06, 23:48
                          POWINNO WAM być wstyd.LEKARZE studiują sześć lat,nie imprezują w tym czasie bo
                          jak zawalą choć jedną sesję to muszą powtarzać rok.Mają bardzo stresującą i
                          odpowiedzilną pracę i niegodziwe wynagrodzenia.LEKARZ SPECJALISTA Z TYTUŁEM
                          DOKTORA I PO DWÓCH SPECJALIZAJACH DOSTAJE 1.500ZŁ?!to absurd!!moi rodzice leczą
                          w najlepszych warszawskich szpitalach moja mama cierpi na pierwsza sytuację
                          1.500 dostaje miesięcznie za 12 godzin pracy dziennie!!!po takim czasie po
                          prostu pada i zasypia następnego dnia jedzie znów na ósmą kiedy się wyśpi?kiedy
                          odstresuje się kiedy pobędzie z dziećmi?????nie ma czasu!!!to koszmar,jak
                          spóźni się choć 15minut to wszyscy jej pacjenci od razu na nią skarżą że
                          czekają w kolejce od 7 rano a ona zamiast na ósmą przyszła kwadrans później!
                          LUDZIE TROCHĘ FANTAZJI!!mój tata jest profesorem i ma niewiele lepszą
                          sytuację.właśnie zakończyłam naukę w liceum dwujęzycznym i chciałabym się dalej
                          kształcić-pójść na studia.wszyscy moi równieśnicy mają już własne mieszkania
                          lub wynajęte akademiki a ja?!nie mam na to pieniędzy jako dziecko tak mądrych
                          ludzi muszę chodzić po prośbie!!!wierzcie mi to straszne.ale najgorsze jest to
                          że nie widuję się z rodzicami ostatnio bo właśnie założyli prywatny gabinet i
                          teraz nawet w weekend ich nie widzę!!!codziennie jak te woły znikają na
                          12godzin aby leczyć was,wasze dzieci ratują was a wy odwdzięczacie się w ten
                          sposób że zakazujecie im nawet strajkować wy ludzie którzy pracujecie 8godzin
                          dziennie mający czas na rodzinę i takie pieprzenie w internecie JAK WAM NIE
                          WSTYD?! jak ja bym chciala zeby moi rodzice tez mieli na to czas...ALBO
                          PRZYNAJMNIEJ ŻEBY BYŁO ICH STAĆ na utrzymanie mnie.=(
                  • melka_x Re: mają prywatne gabinety 23.05.06, 13:05
                    > o widze że tobie by pasowało jak by same prywatne gabinety i
                    > kliniki zostały..hmm ciekawe czemu ..niewazne

                    Jak nieważne to daruj sobie te sugestie. I źle widzisz. Nie, nie pasowałaby mi.
                    • a-ronka Melko 23.05.06, 13:21
                      a nie sądzisz,że jak nawet lekarzom podniosą pensje to oni i tak będą dorabiać
                      i przyjmować prywatnie?
                      To przypomina trochę sytuacje z górnikami.Zawsze im było mało i źle.Kiedy
                      dostali premie i wysokie pensje to chcieli wczesniejszych emerytur.
                      Kiedy dostali emerytury to chcieli odpraw.
                      Dostali odprawy i emerytury i co?
                      Nie mają prawie nic bo zaraz kupili samochody,domy i tyle.
                      Lekarze też mimo otrzymania więcej pieniędzy będą dalej kazali przychodzić
                      prywatnie i zamiast leczenia darmowego pacjent zapłaci za wizytę.
                      Lekarze zamiast mercem będą jezdzili bentleyami a pacjent i tak dostanie po
                      tyłku.
                      Wiem,że w Stanach dobry lekarz jeżdzi roysem i ma 2 jachty ale jak wezmie on
                      łapówke to zaraz traci prace i dobre zdanie.Tu w Polsce wezmie
                      łapówkę,pensję,profity z prywatnego gabinetu i dalej będzie jęczał że mu mało.
                      • mama_kotula Re: Melko 23.05.06, 13:24
                        a-ronka napisała:

                        > a nie sądzisz,że jak nawet lekarzom podniosą pensje to oni i tak będą dorabiać
                        > i przyjmować prywatnie?

                        Z tego co czytałam w ankiecie w pewnym czasopismie medycznym (zabij, nie
                        pamiętam jakim), 80% wypowiadających się lekarzy deklaruje rezygnację z
                        gabinetów prywatnych, jeśli dostawaliby godną pensję.
                        Nie baw się w domysły.
                      • melka_x Re: Melko 23.05.06, 13:27
                        A-ronko ale skuteczne leczenie korupcji nie polega tylko na karaniu (choć
                        oczywiście, że karać trzeba), ale na eliminowaniu przyczyn. A niskie pensje
                        zawsze sprzyjają korupcji. Podobnie jak sytuacja gdy brakuje ludzi, sprzętu i
                        do pewnych zabiegów, terapii są kolejki. No naprawdę - powtórzę- upieranie się
                        przy śmiesznie niskich pensjach lekarzy jest z punktu widzenia pacjenta
                        strzelaniem sobie w stopę.
                        • a-ronka zgadza się 23.05.06, 13:33
                          tylko czy z podwyższeniem pensji zmieni się stosunek do pacjenta i czy nie
                          usłyszę podczas badania "na dalsze badanie zapraszam prywatnie" smile
                          Lekarz się sporo uczy i powinien miec za to godziwe wynagrodzenie ale co jest
                          granica "godziwych pieniędzy"?
                          Lekarz opiekun,wspaniały człowiek ma mieć np:6000zł i lekarz konował co wszedł
                          w świat medyczny dzięki tatusiowi ( znam takich) też ma mieć tyle?

                          jestem za podniesieniem im wynagrodzenia ale jak to podzielić?
                          • anestezjolog2 Re: zgadza się 23.05.06, 13:44
                            Jeżeli będziemy wdrażali Twoje pomysły ( te o przysłowiowej ekspedientce z
                            warzywniaka) to nikt nie będzie miał pensji 6000 PLN, tylko raczej 1300. A ci,
                            którzy takie pobory będą otrzymywali raczej nie zaliczą się do
                            kategorii "wspaniałych", gdyż ci lepsi opuszczą ten piękny kraj.
                            Jestem za różnicowaniem zarobków - w zależności od umiejętności ( nie mylić w
                            tytułami naukowymi - choć sama taki posiadam); oceny pacjentów,ilości i jakości
                            leczenia chorych.
                            Jestem za prywatnymi gabinetami - każdy ma prawo wybierać.
                            Jestem za ściganiem korupcji, łapownictwa, nieuczciwości.
                            Jestem przeciwko ograniczeniom swobody - lekarz po pracy może iść na wódkę,
                            pracować w prywatnym gabinecie, uprawiać do upadłego seks, czytać kryminały.
                            Ważne, żeby następnego dnia był skuteczny i wypoczęty.
                            • a-ronka czyli wszyscy o niskich zarobkach 23.05.06, 13:47
                              mają :
                              -nie leczyć się bo zabierają punkty(pieniądze ze składek) bogatym
                              -szybciej zdechnąć bo Uli i anastezjolog chce lepszych warunków.
                              Gratuluję Polsce takich lekarzy.
                              • mama_kotula Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach 23.05.06, 13:51
                                a-ronka napisała:

                                > mają :
                                > -szybciej zdechnąć bo Uli i anastezjolog chce lepszych warunków.

                                Przepraszam, ale jak ma wpłynąć pojedyncza sala, telewizor i dostęp do łazienki
                                w szpitalu na jakość leczenia? Chyba nie rozumiem?
                              • anestezjolog2 Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach 23.05.06, 13:57

                                Gdzie ja napisałam, że pani z warzywniaka ( stosuję tu pewnego rodzaju skrót
                                myślowy) ma być nieleczona? Zacytuj - bardzo Cię proszę. Napisałam natomiast,
                                że powinna byc leczona adekwatnie do zapłaconych składek.
                                Ula - placąc wysokie skladki - ma prawo do nowoczesnego leczenia, dobrych
                                warunków, ADEKWATNIE DO SKŁADEK.
                                • a-ronka Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An. 23.05.06, 14:04
                                  zgadza się.
                                  Tylko żeby to "adekwatnie do składek" było leczeniem a nie "zaleczeniem".
                                  Uważam,że ktoś pracując i zarabiając ma prawo do lepszych warunków ale czy
                                  równiez leki i badania tez będzie miał lepsze?
                                  Boję się nie tego,że mam mieć gorsze warunki ale tego,że niektóre leki nie będą
                                  dla "pani z warzywniaka".
                                  Skoro teraz jest wspólny wór to jak zostanie to podzielone pózniej?
                                  Ja odpukać nie choruję,zarabiam w miarę mozliwie ale co z innymi?
                                  Składka składką ale czy lekarze tak samo podejdą do leczenia pani i Uli ?


                                  P.S
                                  Ula z całym szacunkiem życzę Ci zdrowia.Niech składki narazie procentująsmile
                                  • mkolaczynska Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An 23.05.06, 14:08
                                    no dobrze ale kto powiedział ze w razie konieczności nie będziesz
                                    mogła "dopłacić" jesli cię będzie na to stać.
                                  • ula_max Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An 23.05.06, 14:09
                                    A-ronka - również pozdrawiam i życzę zdrowia, zebyśmy żadna z nas bez względu
                                    na kwotę odprowadzanych składek NIGDY nie musiały korzystać z usług leakrzy ani
                                    z NFZ ani z prywatnych przychodniwink Pozdr
                                  • anestezjolog2 Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An 23.05.06, 14:18
                                    Jeśli będę miała polisę Uli i polisę pani z warzywniaka ( różne pod względem
                                    wysokości opłacanych składek), to Uli podam ( obym nigdy podawać nie musiała)
                                    leki o mniejszych działaniach ubocznych, podam leki, po których nie będzie
                                    wymiotowała, nie będzie miała zawrotów głowy, szybciej wybudzi się po
                                    znieczuleniu. Zapłaciła za to.
                                    "Pani z warzywniaka" podam leki starszej generacji, bardziej toksyczne, po
                                    których może mieć zawroty głowy, wymiotować, później dojść do siebie po
                                    znieczuleniu. Nie zapłaciła za droższe i lepsze.
                                    Nie mam prawa obciążać tymi kosztami Uli ani nikogokolwiek innego.
                                    Pani z warzywniaka też jest leczona. Nikt nie zostawia jej bez pomocy.
                                    • a-ronka Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An 23.05.06, 14:29
                                      bez komentarzasad
                                      • mama_kotula Re: czyli wszyscy o niskich zarobkach-do Uli i An 23.05.06, 14:33
                                        a-ronka napisała:

                                        > bez komentarzasad

                                        Ale czego nie rozumiesz, Aronko?
                                        Tego, że trzeba zapłacić za coś, co się otrzymuje?
                                        Czy jak idziesz po zakupy i chcesz kupić sobie homara, a stać cię tylko na
                                        wątróbkę (i tym się najesz, i tym), każesz dopłacać do tego zamożniejszej sąsiadce?
                      • e_r_i_n Re: Melko 24.05.06, 18:23
                        a-ronka napisała:

                        > a nie sądzisz,że jak nawet lekarzom podniosą pensje to oni i tak będą
                        > dorabiać i przyjmować prywatnie?

                        Po co lekarze pracuja? Zeby zarobic okreslona kwote. Maja prywatne gabinety nie
                        dlatego, ze im sie w domu nudzi po poludniu, tylko dlatego, ze musza utrzymac
                        rodzine. Jesli wystarczajaco duzo zarobia w szpitalu, to nie beda mieli
                        potrzeby pracy po poludniu, prywatnie.
                • ula_max Realia 23.05.06, 12:56
                  co miesiąc odprowadzam razem z męzem tzw. zdrowotnego: 1340,00 zł. Chciałabym
                  mieć mozliwość wpłacania tej kwoty jako ubezpieczenie prywatne tzn. w prywatnej
                  przychodni, prywatne wizyty, prywatna opieka, prywatny szpital. Ale za
                  powyższą kwotę mam opiekę zdrowtną taką jaką mam... a więc szkoda gadać.
                  Dlatego dla całej mojej rodziny DODATKOWO opłacam prywatną opiekę zdrotną za
                  1/3 powyższej kwoty.
                  Pytanie za 100 pkt?
                  Widzicie tu sens?
                  • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 13:01
                    Ulu, pod warunkiem, że pewnego dnia ( czego Ci ABSOLUTNIE NIE ŻYCZĘ) nie okaże
                    się, że Twoje dziecko ma ostrą szpikową białaczkę, albo Twoj mąż zawał
                    wymagający leczenia zabiegowego. Wtedy nawet 10 letnia składka w tej wysokości
                    nie pozwoli na wdrożenie leczenia.
                    • ula_max Re: Realia 23.05.06, 13:04
                      dlatego jest to UBEZPIECZENIE!!! a nie darowizna!
                      • ula_max Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:09
                        gdyby w naszej rodzinie nikt nie chorował przez najbliższe 10 lat to oddaję do
                        NFZ ponad 164 tys zł.
                        Każdy kij ma 2 końce. DLatego jestem za ubezpieczniem zdrowotnym, ale to
                        pacjent decyduje komu to ubezpieczenie wpłaca i co ma w zamian. Tak jak AC w
                        samochodzie.
                        • anestezjolog2 Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:13
                          Czyli mniej więcej tyle co wszczepienie pomostów aortalno-wieńcowych i 10
                          dniowa hospitalizacja.
                          I jeszcze jedno - udając się z receptą do apteki też korzystasz ze swojego
                          ubezpieczenia ( refundacja leków- wcale nie taka mała).
                          • ula_max Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:17
                            Czyli mniej więcej tyle co wszczepienie pomostów aortalno-wieńcowych i 10
                            dniowa hospitalizacja.
                            I jeszcze jedno - udając się z receptą do apteki też korzystasz ze swojego
                            ubezpieczenia ( refundacja leków- wcale nie taka mała).


                            ale tylko i wyłącznie wtedy gdy jestem chora a nie jestem.
                            I nie korzystam ze służby zdrowia ani ja ani mój mąż, ani moje dziecko a więc
                            już oddałam darmo ok 80 tys zł.
                            No i?
                            • mama_kotula Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:20
                              ula_max napisała:

                              > I nie korzystam ze służby zdrowia ani ja ani mój mąż, ani moje dziecko a więc
                              > już oddałam darmo ok 80 tys zł.
                              > No i?

                              Ula, ale to, czy te pieniądze są oddane "darmo" będziesz mogła stwierdzić li i
                              jedynie leżąc na łożu śmierci...
                              • ula_max Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:23
                                Dlatego jeszcze raz podkreślam: to jest ubezpieczenie!
                            • anestezjolog2 Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:23
                              A czy wiesz na 100% , że jutro, pojutrze nie okaże się, że jednak ktoś z Twojej
                              rodziny wymaga drogiego leczenia?
                              Zapewniam Cię, że choroby pojawiają się nagle. Facet pełen planów, pewny
                              siebie, musi z nich zrezygnować, bo wpada pod samochód i ma przed sobą
                              wielomiesięczne leczenie i rehabilitację, poprzedzone kosztowną operacją
                              neurochirurgiczną i kilkunastoma dniami na OIOM-ie. Naprawdę nigdy nie wiadomo
                              co jest komu pisane.
                              • ula_max Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:27
                                I znowu:

                                czy sądzisz że za ok 2000 tys miesięcznie ryczałtowego ubezpieczenia
                                zdrowotnego dla naszej trójki jestem w stanie np ja, na wypadek poważnej
                                choroby nie wylądować na cmentarzu?
                                A moze musiałabym zapłącić 3000-4000 tys miesięcznie?
                                • anestezjolog2 Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:36
                                  Nie jestem ekonomistą. Być może wystarczy 1000 PLN być może 5000. Trzeba to
                                  skalkulować, policzyć, zrobić symulację kosztów. Być stworzyć i 20 różnych
                                  pakietów - np. leczenie na najwyższym światowym poziomie a skromne warunki.
                                  Opieka pielęgniarka ( extra, nie podstawowa)płatna dodatkowo lub nie.
                                  • ula_max Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:42
                                    Właśnie o to chodzi.wink
                                    Mimo wszystko jestem pełna nadziei że uda się zreformować naszą służbę zdrowia
                                    ku zadowoleniu i lekarzy i pacjentów. Ale mam także obawy gdy czytam teksty w
                                    stylu że wszyscy bez względu na wszystko powinni mieć jednakową opiekę
                                    zdrowotą. Wszyscy po równo to mieli za komuny a teraz zbieramy tego żniwo.
                                    Nie wiem co jest złego w tym, że ktoś ma mozliwosci finansowe i chce to
                                    wykorzystać aby rodzina leczona była w lepszych warunkach przez lepszych
                                    lekarzy. Przecież to normalne!
                                    • anestezjolog2 Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:51
                                      To spróbuj to wytłumaczyć a-ronce, bo mnie już palce odpadają ( te na
                                      klawiaturze) - z bezsilności przy jej argumentach!!!!
                                      • mama_kotula Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 13:54
                                        anestezjolog2 napisał:

                                        > To spróbuj to wytłumaczyć a-ronce, bo mnie już palce odpadają ( te na
                                        > klawiaturze) - z bezsilności przy jej argumentach!!!!

                                        Bo pani a-ronka przedstawia w swoich postach piękny przykład postawy
                                        roszczeniowej "bo się należy".
                                        Anestezjologu, tłumaczenie w takim przypadku nic nie da smile))
                                      • mkolaczynska Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 14:00
                                        anestezjolog2 napisał:

                                        > To spróbuj to wytłumaczyć a-ronce, bo mnie już palce odpadają ( te na
                                        > klawiaturze) - z bezsilności przy jej argumentach!!!!
                                        więc a ronka to jest tak:
                                        jak w sklepie np spotkają się dwie kobiety i jedna jest panią z ważywniaka
                                        zarabiającą cirka 500zł netto a druga np. dyrektorem ds zakupów w jakiejś
                                        zagranicznej firmie z pensją 10 tyś zł netto to nie znaczy to że jedna zapałci
                                        za ten sam chleb 1,30zł a druga 26zł,
                                        obie zapłacą 1,30 smile prawda?i tak być powinno.
                                        • mkolaczynska Re: Ponadto idąc Twoim tokiem myslenia 23.05.06, 14:18

                                          warzywniak oczywiściesmile))))))))) przepraszam wszystkich
                      • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 13:11
                        Tak i dlatego raz jeszcze - dobrze przemyślany koszyk ubezpieczeń. W wyliczaniu
                        składki powinno wziąć się pod uwagę wiele czynników. Palacz - placi więcej za
                        ten sam pakiet. Osoba dbająca o siebie ( badania kontrolne)- mniej.
                        Osoba przewidująca - płacąca za całą rodzinę, od lat najwyższy pakiet - powinna
                        mieć zniżki. Jest to ogromne pole do działania. I w pewnym momencie może się
                        okazać, że słuzba zdrowia nie jest deficytowa, dobrze funkcjonuje a lekarze są
                        nieźle wynagradzani.
                        • mkolaczynska Re: Realia 23.05.06, 13:32
                          anestezjolog2 napisał:

                          > Tak i dlatego raz jeszcze - dobrze przemyślany koszyk ubezpieczeń. W
                          wyliczaniu
                          >
                          > składki powinno wziąć się pod uwagę wiele czynników. Palacz - placi więcej za
                          > ten sam pakiet. Osoba dbająca o siebie ( badania kontrolne)- mniej.
                          > Osoba przewidująca - płacąca za całą rodzinę, od lat najwyższy pakiet -
                          powinna
                          >
                          > mieć zniżki. Jest to ogromne pole do działania. I w pewnym momencie może się
                          > okazać, że słuzba zdrowia nie jest deficytowa, dobrze funkcjonuje a lekarze

                          > nieźle wynagradzani.
                          Fajnie ale jeszcze powiedzmy sobie szczerze ja chcę zeby lekarz/pielęgniarka
                          czuła że to JA -pacjentka płace jej pensje inaczej nie potraktuje mnie jak
                          równoprawnego partnera, ale jak petenta co stuka nieśmiało do okienka i mówi
                          przepraszam że dzwonie, ale...
                          i tak ja chciała bym żeby pieniądze płacone jako składki chorobowe(czyli nie
                          idące na ubezpieczenie emerytalne rentowe)były podzielone niejko na wiekszą i
                          mniejszą część i ta większa niech będzie odkładana na moje konto z którego
                          kożystam tylko ja gdy tego potrzebuje, a część dla pacjentów którzy już swoje
                          pieniadze wykożystali.
                          Inaczej wychodzi na to że bezrobotny na zasiłku albo i bez ma taki sam dostep
                          do swiadczeń co osoba która pracuje przez wile lat za 500-800zł i składająca
                          pieniądze na przyszłą emeryture. A to jednak jest bardzo nie ok.
                          • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 14:04
                            Bardzo bym chciała, aby pacjent miał prawo wyboru lekarza, pielęgniarki,
                            zespołu zabiegowego ( oczywiście ten, który płaci więcej niz podstawową
                            składkę).
                            Jeśli chcialabyś abym ja Cię znieczulała, bo wiesz o mnie to i owo, albo
                            odwrotnie - nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego, zaznaczasz to w stosownych
                            dokumentach ( jakich - do dopracowania, niech myslą o tym tęgie głowy).
                            Wtedy ja ( czy ktokolwiek inny) wiem, że moje zarobki zależą od tego czy mnie
                            wybierzesz i jak mnie ocenisz. Płacisz, wynajmujesz mnie i wymagasz.
                            Układ jest jasny, klarowny. Msz zastrzeżenia - wyraższ to w stosownym
                            dokumencie, jesteś zadowolona - podobnie.
                            Są prawa rynku - jestem dobra - zarabiam dużo, jestem do niczego - wykruszam
                            się.
                            • mkolaczynska Re: Realia 23.05.06, 14:12
                              anestezjolog2 napisał:

                              > Bardzo bym chciała, aby pacjent miał prawo wyboru lekarza, pielęgniarki,
                              > zespołu zabiegowego ( oczywiście ten, który płaci więcej niz podstawową
                              > składkę).
                              > Jeśli chcialabyś abym ja Cię znieczulała, bo wiesz o mnie to i owo, albo
                              > odwrotnie - nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego, zaznaczasz to w stosownych
                              > dokumentach ( jakich - do dopracowania, niech myslą o tym tęgie głowy).
                              > Wtedy ja ( czy ktokolwiek inny) wiem, że moje zarobki zależą od tego czy mnie
                              > wybierzesz i jak mnie ocenisz. Płacisz, wynajmujesz mnie i wymagasz.
                              > Układ jest jasny, klarowny. Msz zastrzeżenia - wyraższ to w stosownym
                              > dokumencie, jesteś zadowolona - podobnie.
                              > Są prawa rynku - jestem dobra - zarabiam dużo, jestem do niczego - wykruszam
                              > się.
                              no dobrze to dotyczy zabiegów planowanych a co jeśli np mam wypadek i potrezbny
                              mi neurochirurg z np warszawy a ja go wcześniej nie wybrałam? Co jeśli złamie
                              sobie noge i najbliżej mam do szpitala x a tylko w y przyjmuje mój chirurg?
                              • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 14:21
                                Jesli wymyśli się sensowną polisę to dr X chętnie przyjedzie do Twojego
                                najbliższego szpitala. Są to drobiazgi ( ISTOTNE) do dopracowania.
                                • mkolaczynska Re: Realia 23.05.06, 14:26
                                  z mojej perspektywy lepiej będzie jeśli z tą złamaną nogą będe mogła dojechać
                                  do najbliższego szpitala nie czekać aż przyjedzie chirurg ze szpitala x żeby
                                  nastawić mi kosc smile
                                  Najrozsądniej było by jednak żebym to ja "płaciła"(względy także finansowe) za
                                  usługe tam gdzie mi lepiej/wygodniej w konkretnej chwili(np w czasie delegacji)
                    • mkolaczynska Re: Realia 23.05.06, 13:21
                      anestezjolog2 napisał:

                      > Ulu, pod warunkiem, że pewnego dnia ( czego Ci ABSOLUTNIE NIE ŻYCZĘ) nie
                      okaże
                      > się, że Twoje dziecko ma ostrą szpikową białaczkę, albo Twoj mąż zawał
                      > wymagający leczenia zabiegowego. Wtedy nawet 10 letnia składka w tej
                      wysokości
                      > nie pozwoli na wdrożenie leczenia.

                      10 lat*12miesięcy *1300zł=156000 hmm sporo +odsetki z najbardziej badziewnych
                      akcji cirka 20 tyś bez kapitalizacji
                      no nie mów że jej to nie starczy na rozpoczecie leczenia zawału!

                      • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 13:26
                        Jeden stent kosztuje kilkanaście tysięcy złotych ( a może być potrzebnych
                        kilka), leki , amortyzacja aparatu - to dopiero początek.
                        Oczywiście zawał można leczyć leżeniem w łóżku i aspiryną ( to nie żart) -
                        czasem się udaje.
                        • mkolaczynska Re: Realia 23.05.06, 13:35
                          anestezjolog2 napisał:

                          kilkanaście tyś to ile 15?*5 75 tyś czyli akurat starcza na leki operacje ok 1
                          miesięca pobytu w szpitalu + jakieś pół roku rechabilitacji.
                          • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 14:06
                            Powtarzam - nie jestem ekonomistką - jestem lekarzem. Bliżej 15 niż 75. I pod
                            warunkiem, że nie sponsoruje się wszystkich dookoła.
                        • olimpia.szuwar Re: Realia 23.05.06, 13:47
                          Dobrze, a czym się różni ta sytuacja (suma wszystkich składek nie starcza na
                          konieczne leczenie) od sytuacji, w której suma wszystkich składek starcza na
                          konieczne leczenie i to z górką, ale ono akurat nie jest refundowane? Albo
                          jeszcze inaczej - składki wystarczą, świadczenie jest refundowane, ale akurat
                          czas oczekiwania wynosi rok? Wszystkie są równie tragiczne, z tym, że te dwie
                          ostatnie znacznie bardziej absurdalne. Ja chcę płacić na swoje prywatne
                          leczenie - takie, jakie będzie potrzebne. Niech składki będą większe, proszę
                          uprzejmie, niech pobyt w szpitalu i wizyty u lekarzy będą płatne, tylko niech
                          mi to da pewność, że w każdej sytuacji mam zagwarantowaną potrzebną opiekę.
                          Mnie na przykład o to tylko chodzi.
                          • anestezjolog2 Re: Realia 23.05.06, 14:11
                            I mnie też o to chodzi. Dlaczego są kolejki? Bo szpitalny sprzęt i sale
                            zabiegowe pracują przez 1/3 - 1/4 doby. I dłużej pracować nie będą, bo trudno,
                            aby ludzie za 1300 pracowali ponad etat ( etat często =5-6 godzin).
                            Jeśli będą bodźce finansowe - będzie praca. Nie w spółdzielniach, pogotowiach,
                            prywatnych gabinetach. Znikną kolejki.
                            • olimpia.szuwar Re: Realia 23.05.06, 14:28
                              Ależ ja też chcę, żeby dostawali więcej! Tylko że moim zdaniem podniesienie
                              składek nic nie zmieni, bo - jak już słusznie zostało tu zauważone - sama
                              składka to tylko niewielka część tego, co płacimy. Ja chętnie zapłacę to samo
                              bezpośrednio do sprywatyzowanego zakładu opieki zdrowotnej - czy to jednak nie
                              będzie lepsze rozwiązanie niż mielenie tych pieniędzy przez gigantyczną
                              administrację?
    • oxygen100 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 12:54
      mnie tez zaczyna wkurzac ten strajk. Juz kilka razy mialam odwolana wizyte a
      koncza mi sie leki i potrzebuje specjalistycznej konsultacji. Rozwazam czy juz
      nie zaczac kopac sobie grobusmile
      -
      • semijo Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 19:06
        Prywatna slużba zdrowia...no niewiem, pakiety...dobre dla tych co mają kasę, a
        reszta zdechnie. Taka jest prawda. Dziecko bogatej będzie gralo w sali na
        kompie a dziecko z biednej rodziny wilo się w bolach po lekach starej generacji
        ( jak napisala anetezjolog)wiem że macie dużo racji i zmiany muszą być, ale
        strasznie mnie ta wizja przeraża.
        A tak w ogóle to z ręką na sercu ile z was tak naprawdę zawdzięcza wszystko
        tylko sobie? Większość osób z takimi poglądami ma mieszkanie od rodziców,
        samochód po dziadku, a prace zalatwila ciotka i jeżdzą potem po tych niby mniej
        zaradnych.
        • mkolaczynska Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 19:22
          semijo napisała:

          > Prywatna slużba zdrowia...no niewiem, pakiety...dobre dla tych co mają kasę,
          a
          > reszta zdechnie. Taka jest prawda. Dziecko bogatej będzie gralo w sali na
          > kompie a dziecko z biednej rodziny wilo się w bolach po lekach starej
          generacji
          >
          > ( jak napisala anetezjolog)wiem że macie dużo racji i zmiany muszą być, ale
          > strasznie mnie ta wizja przeraża.
          > A tak w ogóle to z ręką na sercu ile z was tak naprawdę zawdzięcza wszystko
          > tylko sobie? Większość osób z takimi poglądami ma mieszkanie od rodziców,
          > samochód po dziadku, a prace zalatwila ciotka i jeżdzą potem po tych niby
          mniej
          >
          > zaradnych.
          >
          Nie zawdzięczam wszystkiego sobie, ale pracuje zarabiam płace podatki i haracz
          ZUS i powiedz mi prosze czemu mam liczyć na taką samą opieke zdrowotną jak moja
          nie pracująca od 10 lat sąsiadka i jej dzieci? Ona mówi że jej się za 800zł nie
          opłaca pracować smile)))))))) heh jak odlicze koszty niani to nawet tyle mi nie
          zostaje smile
          W imie czego? Jej zdrowia?(Jeszcze jej dzieci ok, ale jej?) solidaryzmu
          społecznego, ja się nie chce solidaryzować z nierobem i mysle ze mam do tego
          prawo.
          • semijo Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 19:50
            to wyobraż sobie, że są ludzie, którym nikt nie pomagal, których rodzice nie
            wyslali na studia, bo nie mieli za co. Są też ci inteligentni i pracowici, ale
            nie potrafia odnaleźć się rynku, sa mniej zaradni...itd. wiadomo oceniając
            sytuacje, zawsze patrzymy pod siebie. "ja mam dobra prace i poradzilem sobie to
            inni tez mogą" ale w zyciu tak nie wygląda, bo ludzie sa z natury nierówni i
            mają różne potencjaly. Możemy być jak zwięrzęta i eliminować slabsze jednostki
            albo po ludzku im pomagać. Oczywiście zgadzam się, że zmiany musza być, nie
            zgadzam sie tylko na proponowaną formę
            • mkolaczynska Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 19:56
              semijo napisała:

              > to wyobraż sobie, że są ludzie, którym nikt nie pomagal, których rodzice nie
              > wyslali na studia, bo nie mieli za co. Są też ci inteligentni i pracowici,
              ale
              > nie potrafia odnaleźć się rynku, sa mniej zaradni...itd. wiadomo oceniając
              > sytuacje, zawsze patrzymy pod siebie. "ja mam dobra prace i poradzilem sobie
              to
              >
              > inni tez mogą" ale w zyciu tak nie wygląda, bo ludzie sa z natury nierówni i
              > mają różne potencjaly. Możemy być jak zwięrzęta i eliminować slabsze
              jednostki
              > albo po ludzku im pomagać. Oczywiście zgadzam się, że zmiany musza być, nie
              > zgadzam sie tylko na proponowaną formę
              Próbowałam tej pani pomoc zaproponowałam prace smile))))))
              I komu to niby lepiej w życiu??? jak napisalam zapłace opiekunce i zostaje mi
              nawet nie te 800zł z pensji ona ma już dzieci odchowane w szkole, ale gdyby nie
              miała darmowej służby zdrowia musiała by w końcu zacząć pracować bo z zasiłku
              nie opłaciła by lekarza dla siebie.
              I tak uznaje ze jednostki niezaradne powinny być gorzej traktowane przez system.
              właściwie zdecydowanie gorzej niż te zaradne, słowem masz to za co zapłacisz
              tak jak w sklepie.
              • semijo Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 20:15
                A jednak szpital, to nie sklep i nie sądzę by platna slużba zdrowia zmusila ją
                do pracy. Po prostu dzieci nie będą leczone. A tak w ogóle ciekawa jestem co
                znajdzie sie w pakiecie u osoby zarabiającej 800 zl-1500 czyli ostatnio
                standard w naszym kraju. Może wypowie się antestozjolog, co by takiej osobie
                przyslugiwalo.
                • mkolaczynska Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 20:39
                  semijo napisała:

                  > A jednak szpital, to nie sklep i nie sądzę by platna slużba zdrowia zmusila

                  > do pracy.
                  ale jakby poszła do szpitala a oni jej kazali zapłacić za usługe to musiała by
                  te pieniądze wydać i dobrze

                  Po prostu dzieci nie będą leczone.
                  Dzieci są objęte leczeniem nawet jak rodzice nie pracują nie są ubezpieczeni do
                  18 roki zycia(bo potem już mogą spokojnie pracować)
                  • semijo Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 21:23
                    > ale jakby poszła do szpitala a oni jej kazali zapłacić za usługe to musiała
                    by te pieniądze wydać i dobrze

                    Nie poszlaby. Leczylaby się domowymi sposobami a potem by ją piachem
                    przysypali. Tak już bylo w XIX wieku.

                    > Dzieci są objęte leczeniem nawet jak rodzice nie pracują nie są ubezpieczeni
                    do 18 roki zycia(bo potem już mogą spokojnie pracować

                    ale czy wedlug nowych regul, nadal mialyby prawo? Kto za to zaplaci?
                    • mkolaczynska Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 23.05.06, 22:51
                      semijo napisała:


                      > Nie poszlaby. Leczylaby się domowymi sposobami a potem by ją piachem
                      > przysypali. Tak już bylo w XIX wieku.
                      I może dobrze taką głupią matke mieć to tylko krzywda dla tych dzieci i co za
                      przykład dla nich.
                      >
                      > > Dzieci są objęte leczeniem nawet jak rodzice nie pracują nie są ubezpiecz
                      > eni
                      > do 18 roki zycia(bo potem już mogą spokojnie pracować
                      >
                      > ale czy wedlug nowych regul, nadal mialyby prawo? Kto za to zaplaci?
                      Ja się zgodze partycypować w najniższych kosztach to też przestroga dla
                      rodziców coby nie płodzili dzieci jak ich nie stać, albo im się na nie pracować
                      nie chce.
                    • anestezjolog2 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 24.05.06, 13:46
                      Demonizujesz! Tak łatwo się nie umiera. Być może ( i oby) mielibyśmy znacznie
                      mniej hospitalizacji ze wskazań spolecznych ( rodziny zamiast wypychać bliskich
                      do szpitala same zajęłyby się pielęgnacją).
                      Nie wykluczam, że byłaby grupa ludzi ( w tym także dzieci), u których po
                      operacji wystąpiłyby niepożądane skutki stosowania starszej generacji leków (
                      nudności, wymioty, zawroty głowy, dłuższe wybudzanie się). Nie jest to
                      przyjemne, ale do przysłowiowego piachu dalekooooooooooooo.
                      Zostanę przy swojej działce- mogę po operacji zlecić tani Torecan lub drogi
                      Zofran, mogę nie zlecać nic. Nie ma to wpływu na życie lub śmierć- ma na
                      komfort po zabiegu. A komfort kosztuje. Tak samo leczenia jak i podróży
                      wygodnym autem.
                • anestezjolog2 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 24.05.06, 13:40
                  W pewnym sensie jest to jednak rodzaj sklepu.
                  Żadna apteka, hurtownia czy firma farmaceutyczna nie da leków za darmo albo za
                  bezcen. Trzeba za nie zapacić. Za lepsze więcej, za generyki lub starsze -
                  mniej.
                  Nikt nie da wysokospecjalistycznego sprzętu medycznego, odczynników itp za
                  darmo. To wszystko kosztuje. I kto a za to płacić?
                  Jeśli solidarnie podzielimy wydatki okaże się, że pieniądze ze wspólnego wora
                  zostaną zjedzone i obraz słuzby zdrowia będzie dokładnie taki jaki jest.
                  Jeśli będą pakiety - dostajesz adekwatnie do wpłaconej składki - nastąpi
                  zdecydowana poprawa. Być może zmobilizuje to tych i owych do inwestycji we
                  własne zdrowie .
                  Jestem lekarzem a nie ekonomistą. Nie potrafię określić co będzie w takim czy
                  innym pakiecie ( pakiet nie musi być odzwierciedleniem zarobków, można
                  się "doubezpieczyć").
                  Wiem jedno - medycyna XXI wieku kosztuje, dużo kosztuje. I jeśli chcemy mieć
                  świadczenia na światowym poziomie - musimy za to płacić.
                  I jeszcze jedno, jesli ktoś jest tak wrażliwy na ludzka krzywdę i posiada spore
                  środki, może zafundować dziecku sąsiada,znajomej staruszce , czy koleżance
                  córki wysokie ubezpieczenie. A wtedy nawey dziecko osoby bezrobotnej , w
                  przypadku choroby będzie miało świadczenie na wysokim poziomie.
        • anestezjolog2 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 24.05.06, 13:30
          Nigdzie nie napisałam, że ktokolwiek będzie "wił się w bólach", ale
          rzeczywiście dostanie leki starszej generacji. Być może z większą ilością
          działań ubocznych, ale TAŃSZE adekwatne do ubezpieczenia.
          Pozwól, że zrobię proste porównanie - Tico jest mniej bezpiecznym, ale tańszym
          samochodem od np. BMW. Czy w związku z tym, że wypadek z udziałem Tico jest
          znacznie bardziej brzemienny w skutkach, należy opodatkować tych, których stać
          na BMW i dopłacać tym, których stać tylko na Tico, żeby ich dzieci jeździły
          bezpiecznie?
          Jeśli tak, to wkrótce się okaże, że tych zamożniejszych nie będzie stać na nic,
          bo będą sponsorować innych.
          Wszystkim po równo? To już mieliśmy. I chyba nie chcieliśmy, skoro nastąpiła
          transformacja ustrojowa.
          • mruwa9 Wiekszosc Polakow rozumie, 24.05.06, 14:08
            ze majac samochod trzeba wykupic ubezpieczenie, co najmniej OC, i sie przeciwko
            temu nie buntuje, choc arogancja firm pokroju PZU jest nie mniejsza, niz
            arogancja NFZ. Wiekszosc ludzi rozumie, ze istnieje obowiazek szkolny dzieci i
            ze rodzice musza ZAPLACIC za zeszyty i stroj gimnastyczny. Ta sama wiekszosc
            protestuje przeciwko UBEZPIECZENIU zdrowotnemu, z ktorym sprawa ma sie tak, jak
            z kazdym innym ubezpieczeniem: wiekszosci skladka "przepadnie" wraz z koncem
            okresu skladkowego, niektorzy uzyskaja swiadczenie wieksze, niz wplacona kwota.
            Ci, ktorzy chelpia sie abonamentami w firmach typu medicover i oburzaja na i
            tak placone skladki na PUZ, niech spytaja sie w swojej przychodni, czy bedzie
            kontynuowala i finansowala leczenie w przypadku np. bialaczki, transplantacji
            watroby czy dializoterapii. W te pedy pogonia Was do publicznych szpitali,
            gdzie leczenie bedzie kosztowalo wiecej pieniedzy, niz ktokolwiek z nas widzial
            w zyciu.
            Ale taka postawa dobrze obrazuje kryteria wartosci w spoleczenstwie. Placic za
            paliwo do samochodu- ok. Wspolplacic za leczenie- oburzenie.
            Drodzy pacjenci, protest jest w waszym dobrze pojetym interesie. Kto z was
            chcialby wsiasc do autobusu prowadzonego przez kierowce w 48.godzinie jazdy? A
            takie maratony wsrod lekarzy sa raczej norma, niz wyjatkiem.
            Lekarz niedofinansowany, to lekarz niedouczony, bo, po pierwsze, nie ma
            pieniedzy ani czasu na kursy i szkolenia, a po drugie, jest zawalony praca
            nielekarska, np. papierkowa, ktora powinne wykonywac sekretarki medyczne,
            ktorych nie ma, bo lekarze zarabiaja tyle samo, wiec po co zatrudniac
            sekretarki?
            W krajach, w ktorych lekarz zarabia wielokrotnosc pensji pielegniarki czy
            sekretarki, mozliwie duza ilosc obowiazkow przerzuca sie na personel sredni lub
            nizszy, w Polsce szwy po zabiegu zwykle usuwa specjalista-chirurg. Kto widzial
            takie marnotrawstwo??? Przy obecnym systemie finansowania, a wlasciwie
            niedofinansowania, szanse na to, ze idac na konsultacje specjalistyczna uzyska
            sie naprawde specjalistyczna porade sa jak wygrana w toto-lotka. Tak wiec we
            wlasnym interesie pacjenci powinni stanac w pierszym szeregu protestujacych pod
            sejmem.
            nie bedzie poprawy- najlepsi lekarze wyjada. I wowczas bedziecie na izbach
            przyjec czekac nie 5 godzin, ale 12.
            Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko, a tego chyba oczekuje wiekszosc
            Polakow.
            Sorry, ze tak dlugo..
            • przedszkolak2 Re: Wiekszosc Polakow rozumie, 24.05.06, 18:17
              Mruwa9, podpisuję sie pod tym co napisałaś. Pozdrawiam.
              • gocha71 Re: Wiekszosc Polakow rozumie, 24.05.06, 22:04
                A ja nie zgadzam się z mrówą9 i tyle i jako pacjent nie będę stała z lekarzami
                pod sejmem. NIE WIERZĘ, że samo podniesie pensji lekarzom i pielęgniarkom
                (powtarzam, że nie wnikam w zasadność ich żądań placowych, bo nie wiem ile
                zarabiają obecnie).
                POTRZEBA ZMIAN SYSTEMOWYCH, a w obecnym strajku nie ma o tym mowy, żąda się
                tylko wyższych pensji. A jaką mam gwarancję jako pacjent, że po tych podwyżkach
                w drzwiach pokoi lekarzy w szpitalach pojawią się klamki od strony korytarza?
                Jaką mam gwarancję, że podczas obchodu bedę traktowana jak człowiek, a nie
                przedmiot, o którym się mówi, ale do którego się nie mówi? (Leżałam miesiąc na
                patologii ciąży i sama tego doświadczyłam).
                • mkolaczynska Re: Wiekszosc Polakow rozumie, 24.05.06, 22:23
                  Musze się niestety zgodzić z tym że tlko pacjent który ma "pieniądze" na
                  leczenie we własnych rekach ma realny wpływ na to co się z nim dzieje w
                  szpitalu przychodni itd. Niestety dopóki lekarz/pielęgniarka nie będzie
                  wiedział ze to ja pacjent wydaje własne pieniądze na swoje leczenie nie
                  potraktują mnie jak człowieka który ma prawo do stanowienia o sobie. Słowem
                  musi tu zadziałać relacja klient(nie nasz pan oczywiście)- niezależny pracownik
                  (powiedzmy taki "doradca" klienta)
                • przedszkolak2 Re: Do Gocha71 24.05.06, 22:54
                  Nie musisz stać z lekarzami pod Sejmem. Nie musisz mi wierzyć, że będąc
                  specjalistą z doktoratem i 11 letnim stażem pracy zarabiam 1200 zł, a chcąc
                  rzetelnie wykonać powierzone mi obowiązki wykonuję codziennie darmowe
                  nadgodziny. Nie musi Cię obchodzić to, że nasze dzieci widują CZASEM rodziców,
                  a 35 letni lekarz zazwyczaj dorobił się już przewlekłej choroby typu
                  nadciśnienie, choroba wrzodowa (znacznie częściej niż willi czy luksusowego
                  samochodu). Mnie osobiście już przestało obchodzić, że moja emerytura
                  będzie niższa od emerytury murarza ( z całym szacunkiem dla murarza), bo przy
                  obecnym trybie życia raczej jej nie dożyję. Każdemu się należy opieka
                  zdrowotna, jak najbardziej, ale dlaczego kosztem mojego zdrowia i życia
                  osobistego. I nie przyjmuję do wiadomości, że "mogłam wybrać inny zawód".
                  Wybrałam ten,bo jest nadzwyczajnie pasjonujący, bo lubię pracę z chorymi, bo
                  chciałam dobrze zainwestować swój potencjał intelektualny.Wybierając medycynę
                  nie zastanawiałam się nad pensją, ale do głowy raczej by mi wtedy nie przyszło,
                  że po kilkunastu latach intensywnego kształcenia i ciężkiej pracy w zawodzie
                  będę się musiała zastanawiać nad tym czy mogę dziecku kupić porządne buty.
                  Jak będę się zachowywać, kiedy dostanę podwyżkę, a czas mojej pracy zostanie
                  uregulowany? Tak samo jak teraz, czyli z pełną odpowiedzialnością będę leczyć
                  chorych. Natomiast jeżeli ta dramatyczna dla mnie i mojej rodziny sytuacja się
                  nie zmieni w ciągu kilku najbliższych miesięcy odejdę z zawodu lub
                  wyjadę.Większość moich kolegów postąpi tak samo.
                  Pozdrawiam.
                  • przedszkolak2 .... 25.05.06, 19:03
                    Dodam jeszce tylko, że w moim szpitalu protest polega na razie na pisaniu pism
                    do dyrektora, noszeniu czarnych koszulek i oflagowaniu. Taki protest wszyscy
                    mają w nosie, możemy sie tak bawić ad mortem defecatem. Z bólem serca, ale
                    będziemy musieli rozpocząć prawdziwy strajk i przerwać pracę.
                    • gocha71 Re: .... 25.05.06, 19:56
                      Powtórzę jeszcze raz: obecnie lekarze walczą tylko i wyłącznie o podwyżki swoich
                      płac. Nie będę wnikala w zasadność ich żądań, bo nie znam osobiście żadnego
                      lekarza i nie wiem ile zarabia przeciętny lekarz. Ja jestem pewna jednego:
                      podwyżki płac lekarzy i pielęgniarek (nawet słuszne) nic nie zmienią w mojej
                      sytuacji jako pacjenta. Bo w tym strajku chodzi tylko o pensje, a nie również o
                      zmiany systemowe.
                      Na pewno jest wielu świetnych i oddanych swojej pracy lekarzy, ale w obecnym
                      układzie nie oni się liczą, a ich praca nie jest doceniana. A ten strajk nic nie
                      zmieni w tym ukladzie i tyle.
                      • przedszkolak2 Re: .... 25.05.06, 22:15
                        Otóż jesteś w błędzie. Reforma opieki zdrowotnej, dla dobra pacjentów między
                        innymi, jest jednym z głównych postulatów OZZL, jednak tzw. WOLNE MEDIA w
                        Polsce nie kwapią się, aby o tym pisać i mówić. Lepiej jątrzyć i nastawiać
                        pacjentów przeciw protestującym pracownikom ochrony zdrowia. Na dowód polecam
                        poniższą lekturę:

                        "Oświadczenie Krajowego Komitetu Strajkowego Lekarzy i Zarządu Krajowego
                        Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

                        W związku z przyjęciem przez Radę Ministrów dokumentu "Informacja dla Sejmu RP
                        o sytuacji w ochronie zdrowia" oraz w związku z wypowiedziami przedstawicieli
                        rządu w tej sprawie, Krajowy Komitet Strajkowy Lekarzy i Zarząd Krajowy OZZL
                        oświadcza, co następuje:

                        Wiele propozycji przedstawionych w w/w dokumencie idzie- zdaniem OZZL - w
                        dobrym kierunku. Są to:

                        uruchomienie systemu ratownictwa medycznego,
                        wprowadzenie koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych,
                        usprawnienie systemu publicznych ubezpieczeń zdrowotnych,
                        utworzenie systemu informacji w ochronie zdrowia,
                        wprowadzenie dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych,
                        wprowadzenie finansowania kosztów leczenia osób, które uległy wypadkom
                        komunikacyjnym w ramach obowiązkowych ubezpieczeń OC,
                        opracowanie projektu ustawy o ustroju ochrony zdrowia.
                        Jednak OZZL sceptycznie przyjmuje powyższy dokument. Złożyło się na to parę
                        powodów:

                        1) Nie został jednoznacznie określony status dokumentu. Czy "Informacja dla
                        Sejmu RP o sytuacji w ochronie zdrowia" i zawarte tam propozycje są prawnie
                        obowiązującymi Rząd RP zobowiązaniami do dokonania określonych działań?

                        2) Zdaniem OZZL, brakuje w proponowanym programie zmian w ochronie zdrowia
                        wielu ważnych elementów, jak:

                        demonopolizacja płatnika za świadczenia zdrowotne, finansowane ze środków
                        publicznych,
                        wprowadzenie sprawiedliwej konkurencji między szpitalami, przychodniami i
                        innymi zakładami opieki zdrowotnej, likwidacja tzw. konkursu ofert, likwidacja
                        limitowania świadczeń, wprowadzenie zasady, że "pieniądze idą za pacjentem" (a
                        nie "za kontraktem"),
                        wprowadzenie mechanizmu pozwalającego na urealnienie wyceny świadczeń,
                        zrównoważenie ilości środków przeznaczanych na ochronę zdrowia z zakresem
                        finansowanych świadczeń zdrowotnych,
                        wprowadzenie zasady, że zakłady opieki zdrowotnej funkcjonują jak
                        przedsiębiorstwa i podlegają rygorom prawa handlowego.
                        Ważne przy tym jest, aby wszystkie te elementy były wprowadzone jednocześnie.
                        Przedstawiony program nie odpowiada na pytania, jak rozwiązać najważniejsze
                        problemy służby zdrowia w Polsce:

                        zadłużanie szpitali,
                        limitowanie świadczeń, kolejki do świadczeń, eliminowanie wielu chorych z
                        możliwości leczenia,
                        istnienie szarej strefy i korupcji,
                        niskie wynagrodzenia personelu medycznego.
                        3) Wiele informacji podawanych przez przedstawicieli rządu, w związku z
                        przyjętym dokumentem, ma charakter nierzetelny, niespójny lub nieprawdziwy, co
                        rodzi wątpliwości w ich wiarygodność. Można odnieść wrażenie, że rządzącym
                        chodziło bardziej o efekt propagandowy niż o fakty.

                        Podajemy konkretne przykłady nierzetelności w informacjach Rządu:

                        a) Pan Premier poinformował, że nakłady na opiekę zdrowotną ze środków
                        publicznych wzrosną w przyszłym roku o ok. 20 % w stosunku do roku bieżącego.
                        Tymczasem w roku bieżącym, tylko z NFZ przeznaczy się na ochronę zdrowia ponad
                        36 miliardów złotych, a dodatkowe 3 mld z budżetu państwa czyli razem ponad 39
                        miliardów. 20 procentowy wzrost musiałby zatem oznaczać dodatkowych 8
                        miliardów. Jednak wzrost ma wynieść od 4- 5 miliardów (wg ministra Piechy),
                        powyżej 5 miliardów (wg ministra Religi i premiera Marcinkiewicza) lub ponad 6
                        miliardów (wg minister Gilowskiej). Fakt podawania tak różnych wartości przez
                        różnych przedstawicieli rządu dodatkowo wzmaga podejrzenia o niewiarygodność

                        b) Podano, że nakłady na opiekę zdrowotną ze środków publicznych wzrosną do
                        roku 2009 do poziomu 5% PKB, tymczasem w podanych wyliczeniach zaliczono do tej
                        kwoty również dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne, które nie są
                        środkami publicznymi, tylko prywatnymi. Dodano również pieniądze z
                        ubezpieczenia OC kierowców, które również nie są środkami publicznymi. W czasie
                        spotkania w Ministerstwie Zdrowia, po posiedzeniu Rady Ministrów,
                        poinformowano, że nakłady ze środków publicznych na ochronę zdrowia wyniosą w
                        roku 2009 - 4,7 %PKB !

                        c) Przedstawiano propozycję rządu jako niezwykle wielką poprawę finansowania
                        opieki zdrowotnej ze środków publicznych, niespotykaną w ciągu ostatnich 17
                        lat. To może rodzić wrażenie, że Polska osiągnie najwyższy w historii poziom
                        nakładów na ochronę zdrowia. Nie dopowiedziano natomiast, że Polska miała już
                        na początku roku wyższy poziom nakładów ze środków publicznych, liczony
                        odsetkiem PKB, wynosił on nieco ponad 5% PKB. Przez ostatnich kilkanaście lat
                        służbie zdrowia zabierano pieniądze!!!

                        d) Przedstawiono obietnicę wzrostu wynagrodzeń personelu medycznego o 30% od
                        października bieżącego roku, ale jednocześnie nie wskazano mechanizmu, który
                        umożliwiłby przekazanie dodatkowych pieniędzy do zakładów opieki zdrowotnej, a
                        na propozycję zwiększenia wyceny punktu (wyceny świadczeń zdrowotnych) przez
                        NFZ, nie odpowiedziano.

                        4) Przewidywany wzrost nakładów publicznych na ochronę zdrowia (jeśli przyjąć,
                        że wiarygodny) jest dalece niewystarczający w stosunku do potrzeb i
                        deklarowanego zakresu świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków
                        publicznych i nie rozwiąże najtrudniejszych problemów finansowych służby
                        zdrowia. Przypomnijmy, że samo zadłużenie SPZOZ-ów szacowane jest nawet na 10
                        miliardów złotych. Trzeba sobie również uświadomić, że nawet po przyznaniu 30%
                        podwyżek, wynagrodzenie większości lekarzy specjalistów będzie nadal niższe niż
                        przeciętne wynagrodzenie w Kraju.

                        5) Propozycja ustawy, wprowadzającej wzrost wynagrodzeń personelu medycznego w
                        roku 2007, opracowana przez zespół przy Komisji Trójstronnej jest nie do
                        przyjęcia z wielu powodów, które podawaliśmy wcześniej:
                        a) nie dotyczy wszystkich pracowników medycznych, tylko tych, którzy są
                        zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, co powoduje nieusprawiedliwione
                        zróżnicowanie uzależnione od formy zatrudnienia,
                        b) nie dotyczy wszystkich zakładów opieki zdrowotnej, tylko tych, mających
                        status SPZOZ (samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej), co
                        powoduje nieusprawiedliwione zróżnicowanie zakładów,
                        c) sposób dystrybucji pieniędzy kłóci się z dotychczasowym systemem,
                        d) ustawa jest oceniana jako niekonstytucyjna przez wielu prawników.

                        Wobec powyższego:

                        Krajowy Komitet Strajkowy Lekarzy i Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku
                        Zawodowego Lekarzy, chcąc zakończyć strajki i niepokoje w ochronie zdrowia, a
                        jednocześnie doprowadzić do zasadniczych zmian w systemie ochrony zdrowia, a
                        nie tylko do doraźnego uspokojenia nastrojów, wzywa rządzących do bezpośrednich
                        rozmów z reprezentacją strajkujących lekarzy.

                        Proponujemy podjęcie negocjacji w sprawie konkretnego rozwiązania doraźnego:
                        natychmiastowego zwiększenia stawek za świadczenia zdrowotne finansowane przez
                        NFZ oraz rozwiązań systemowych. Proponujemy aby podstawą tych drugich był
                        projekt tzw. Racjonalnego Systemu Opieki Zdrowotnej, opracowany wspólnie przez
                        niemal 20 opiniotwórczych organizacji reprezentujących środowiska medyczne i
                        spoza służby zdrowia.

                        Domagamy się dekomunizacji służby zdrowia w Polsce.

                        Krajowy Komitet Strajkowy Lekarzy i Zarząd Krajowy
                        Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

                        Krzysztof Bukiel - przewodniczący ZK OZZL
                        Bydgoszcz, 25 maja 2006 r."
                        • gocha71 Re: .... 26.05.06, 16:04
                          Ha !!! to zmienia postać rzeczy. Dziekuję za te informację smile Gocha
    • konkie76 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 26.05.06, 10:57
      Moje drogie, nie ma się o co spierać, fakt jest faktem, że w Polsce są bardzo
      niskie zarobkie i praktycznie wszystkim należy się podwyżka od pani sprzątaczki
      poczynając.
    • connie1 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 28.05.06, 12:17
      A wiecie po co pacjent zadzwonił dzisiaj po pielęgniarkę?
      Po zabiegu,ale uruchomiony..
      żeby spuściła za nim wode w toalecie...
      Czasem brak mi słow...
      • przedszkolak2 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 28.05.06, 13:25
        A mi wczoraj zabrakło słów, nawet łez.
        Pod Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach pikietowali zdesperowani pracownicy
        tegoż i wielu innych szpitali. Pikieta była zorganizowana na "powitanie"
        ministra Dorna, który miał wizytować placówkę. Czekaliśmy kilka godzin,
        niektórzy z dziećmi na rękach. Chcialiśmy poprosić o rozmowę i wręczyć list z
        postulatami. Pomijam kilku godzinne spóżnienie p. Dorna. Nie usłyszeliśmy
        nawet "dzień dobry", minister przeszedł obok nas tak, jakby tam nikogo nie
        było. Nie przyjął przygotowanego listu. Było nam przykro.
        Ale prawdziwie przykro zrobiło się dopiero po obejrzeniu wiadomości lokalnych,
        w ktorych p. minister oznajmił, iż strajk jest najprawdopodobniej nielegalny,
        gdyż przystąpiła do niego mniejszość lekarzy (w rzeczywistości 90 %, ale tylko
        przedstawicele mogli machać porzed kliniką chorągiewkami, bo reszta, mimo
        strajku, zajmowała się chorymi). Mało tego, usłyszeliśmy,że ci, którzy
        strajkują, są bardzo dobrze zarabiającymi - bo ok. 6 tys. zł, lekarzami.
        Było to o mnie, o moich przyjaciołach, znajomych, o nas, którzy zarabiamy po
        1200 zł.
        • grzalka Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 28.05.06, 13:31
          Oj, przedszkolaku, a czego się spodziewałaś? Że przyzna nam rację? Że ktoś Cię
          pożałuje? I tak nikt nie wierzy, że zarabiamy po 1200 zł. A pacjenci strajk
          lekarzy mają w dupie, bo nie rozumieja, że to o ich zdrowie chodzi.
        • mruwa9 Re: A ja nie popieram strajku służby zdrowia 28.05.06, 13:47
          Przeciez ta wizyta miala sluzyc nie probie rozwiazania problemu i konfliktu,
          tylko na modle totalitarna, zamanifestowaniu wladzy i zastraszeniu medykow.
          Trzymajcie sie i nie poddawajcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka