Podzielilam sie tym newsem juz na moim macierzystym forum, ale czuje ze
muszę, po prostu muszę i z Wami się podzielić, tym jaka moja kotecka
mądrutka

)
Wiedzialam ze Coulek jest rozwydrzony. Wiedzialam, ze Coculek robi co jej sie
podoba. Wiedzialam ze wszystko sie kotu nalezy a otoczenie powinno spelniac
kocie zachcianki. Ale to co Coculek zrobil wczoraj mrozi krew w zylach i
wywołuje refleksje co bedzie dalej?

Moja siostra wziela wczoraj koty za dupe i pojechala na kilka dni do rodzicow
na dzialke na wioche. Koty maja tam fajnie bo dom duzy i ganiac sie moga ile
wlezie a i będą mogły pochodzić po działce i polować na motylki i jaszczurki.
Znaczy male koty bo Bipi kwoka na ogol siedzi w szafie. Bo tak.
Oczywiscie droga dluga i nie obylo sie bez przygod. Bipi przed podroza
posadzona do kuwety jakos wie ze musi sie wysikac przed droga. Posiedzi,
sporobuje wyjsc bo ona nie chce ale wkladana do oporu w koncu sie wysika.
Gorzej z Coco. Kota do kuwety to hyc i juz jej nie ma. Bo nikt nie bedzie
kotu mowil co ma robic. Kot bedzie siekal wtedy gdy sam zechce. Po pol
godzinie prob pancia a moja mlodsza durna siostra poddaje sie szpetnie pod
nosem zaklnie i jedzie.
Coculek jezdzi w takiej specjalnej usztywnianej torbie z siatka z boku. W
srodku ma swoje legowisko wlozone do worka na smieci i recznik zeby na folii
nei lezala. Dlaczego na worku a nie na miekkim aksamicie?
Juz mowie:
Na 10 wyjazdow Coculek oddaje w trakcie podrozy 9 szczochow. Wczoraj tez,
wiec pani juz przygotowana wyjmuje obeszczany recznik i wklada do foliowej
torby i jedzie dalej zadowolona z siebie jaka ona zaradna

. Ale po szczochu
Coculek zaczal sie niebezpiecznie krecic i wchodzic do torby. Mloda siedzi z
tylu z kotami a szwagier powozi. Oslabila sie i jak znam zycie panienkami
lekkich obyczajow sobie rzucila gdy okazalo sie ze Coculek wszedl do torby
podniosl ogon i dawaj gówno produkowac

) Do swojego legowiska ktore ma od
urodzenia

) Sobie wyobrazam jaki byl poploch

)Ale to to nic. Coculek
obesral sobie caly ogon i dupe i dawaj z obesrana dupa wychodzic z torby.
Dodatkowo jeszcze wyprodukowala kolejnego szczocha bo dawno nie sikala

)
Przez to gówno rozmazalo sie po ogonie i po dupie. Co gorsze obesrala tez
Bipi na karku i tapicerke w samochodzie

)Nie wiem jakim cudem.
Zostala zamknieta z Bipi w klatce ktora do konca podrozy wsiekle fukala na
nia, co w tych okolicznościach nei wydaje sie wcale dziwne

). A Coculek ani
pisnal. Siedziala jak trusia a w domu nawet sie specjalnie nie awanturowala
na kapiel. Znaczy umyte zostaly jej nietykalskie lapy wszystkie 4, ogon i
dupa. Poszkodowana Bipi tez czekala kapiel i umycie z Coculkowego stolca ale
w jej wypadku nei obylo sie bez protestow. Bo ona nic nie zrobila i ona nie
chce byc myta.
Mloda i szwagier tuz po incydnecie dostali rwania na pawia. Zwlaszcza
szwagier, ktory na takie widoki zapachy i w ogole na sama mysle odpada. Bo on
wrazliw jest

).Jak opowiezialam slubnemu cala historie to nastepna krucha
frezja schowala sie pod koldre bo to bylo w nocy i stwierdzila "Coco wiecej
nie wsiadzie do naszego samochodu". Bedzie jechala w bagazniku
Ot durnowaty jaki!! Kot? w bagazniku?? chyba sie z penisem na glowy
pozamienial

))
A Wy? tez macie takie atrakcje w czasie podrózy z koteckami???

)