Dodaj do ulubionych

Kotecek potrafi:))

02.08.07, 07:51
Podzielilam sie tym newsem juz na moim macierzystym forum, ale czuje ze
muszę, po prostu muszę i z Wami się podzielić, tym jaka moja kotecka
mądrutkasmile)

Wiedzialam ze Coulek jest rozwydrzony. Wiedzialam, ze Coculek robi co jej sie
podoba. Wiedzialam ze wszystko sie kotu nalezy a otoczenie powinno spelniac
kocie zachcianki. Ale to co Coculek zrobil wczoraj mrozi krew w zylach i
wywołuje refleksje co bedzie dalej?smile
Moja siostra wziela wczoraj koty za dupe i pojechala na kilka dni do rodzicow
na dzialke na wioche. Koty maja tam fajnie bo dom duzy i ganiac sie moga ile
wlezie a i będą mogły pochodzić po działce i polować na motylki i jaszczurki.
Znaczy male koty bo Bipi kwoka na ogol siedzi w szafie. Bo tak.
Oczywiscie droga dluga i nie obylo sie bez przygod. Bipi przed podroza
posadzona do kuwety jakos wie ze musi sie wysikac przed droga. Posiedzi,
sporobuje wyjsc bo ona nie chce ale wkladana do oporu w koncu sie wysika.
Gorzej z Coco. Kota do kuwety to hyc i juz jej nie ma. Bo nikt nie bedzie
kotu mowil co ma robic. Kot bedzie siekal wtedy gdy sam zechce. Po pol
godzinie prob pancia a moja mlodsza durna siostra poddaje sie szpetnie pod
nosem zaklnie i jedzie.
Coculek jezdzi w takiej specjalnej usztywnianej torbie z siatka z boku. W
srodku ma swoje legowisko wlozone do worka na smieci i recznik zeby na folii
nei lezala. Dlaczego na worku a nie na miekkim aksamicie?
Juz mowie:
Na 10 wyjazdow Coculek oddaje w trakcie podrozy 9 szczochow. Wczoraj tez,
wiec pani juz przygotowana wyjmuje obeszczany recznik i wklada do foliowej
torby i jedzie dalej zadowolona z siebie jaka ona zaradnasmile. Ale po szczochu
Coculek zaczal sie niebezpiecznie krecic i wchodzic do torby. Mloda siedzi z
tylu z kotami a szwagier powozi. Oslabila sie i jak znam zycie panienkami
lekkich obyczajow sobie rzucila gdy okazalo sie ze Coculek wszedl do torby
podniosl ogon i dawaj gówno produkowacsmile) Do swojego legowiska ktore ma od
urodzeniasmile) Sobie wyobrazam jaki byl poplochsmile)Ale to to nic. Coculek
obesral sobie caly ogon i dupe i dawaj z obesrana dupa wychodzic z torby.
Dodatkowo jeszcze wyprodukowala kolejnego szczocha bo dawno nie sikalasmile)
Przez to gówno rozmazalo sie po ogonie i po dupie. Co gorsze obesrala tez
Bipi na karku i tapicerke w samochodziesmile)Nie wiem jakim cudem.
Zostala zamknieta z Bipi w klatce ktora do konca podrozy wsiekle fukala na
nia, co w tych okolicznościach nei wydaje sie wcale dziwnesmile). A Coculek ani
pisnal. Siedziala jak trusia a w domu nawet sie specjalnie nie awanturowala
na kapiel. Znaczy umyte zostaly jej nietykalskie lapy wszystkie 4, ogon i
dupa. Poszkodowana Bipi tez czekala kapiel i umycie z Coculkowego stolca ale
w jej wypadku nei obylo sie bez protestow. Bo ona nic nie zrobila i ona nie
chce byc myta.
Mloda i szwagier tuz po incydnecie dostali rwania na pawia. Zwlaszcza
szwagier, ktory na takie widoki zapachy i w ogole na sama mysle odpada. Bo on
wrazliw jestsmile).Jak opowiezialam slubnemu cala historie to nastepna krucha
frezja schowala sie pod koldre bo to bylo w nocy i stwierdzila "Coco wiecej
nie wsiadzie do naszego samochodu". Bedzie jechala w bagazniku
Ot durnowaty jaki!! Kot? w bagazniku?? chyba sie z penisem na glowy
pozamienialsmile))

A Wy? tez macie takie atrakcje w czasie podrózy z koteckami??? smile)
Obserwuj wątek
    • pixie65 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 08:53
      Przeprasza, sprawa poważna, ale....smile))))))))
      Wypada chyba dokupić Pannom do samochodu przyczepkę kempingową z pełnym
      wypsażeniem (pluszowe kanapy, etc.)
      • oxygen100 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 09:03
        no mowa!!!
        najgorsze jest to ze dla Coco to normalne ze jak jedzie to z transporterka robi
        bardache. Ale dotad tylko sikala co tlumaczone bylo stresem. Wysikanie sie a
        nastepnie oddanie stolca przez wacpanne zakrawa na perfidiesmile)
        • yoma Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 09:24
          Ja to się tylko zastanawiam, co te chłopy się takie wrażliwe porobiły, mój
          kociego kupala ani pawia nie sprzątnie za nic na świecie smile Już kiedyś chciałam
          w trakcie czyszczenia kuwety spektakularnie zemdleć, że to niby nie dla
          delikatnej damy robota, i spod firanek rzęs spogladać, co dany chłop zrobi
          postawiony pod murem. Ale się w końcu ulitowałam i nie zemdlałam smile
          • oxygen100 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 10:00
            ja tam nie wiem. Kiedys znalazlam szczeniaka i przywleklam go do domu. No i
            szczeniak tez zaczal wydalac ale glistami. I moj owszem sprzatnal to ale mial
            straszne rwanie a potem sie porzygal.Kiedys zlapal gazetw taka zwinieta w kulke
            i byla w neij zyletka. Rozcial sobie paluch i zmedlalsmile))
            • marta.kunc Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 10:02
              moj omdlewa jak trzeba koty przytrzymac do ciecia pazurow.
              tabletki daje sama bo jak mi 'pomagal' to mnie krew zalewala.
            • vauban Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 10:13
              Dobra, dobra wink
    • seniorita_24 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 11:19
      Oxygen sama o mało sie nie posikałam czytając twoja relację smile))) U mnie koty
      fundują mi takie atrakcje za każdym razem. Nie wyobrażam sobie wożenia ich w
      torbie bo ta musiałaby za każdym razem lądować w koszu lub w pralce. Za każdym
      razem jakieś 20 km od wyjazdu z transportera wydobywa sie donośny płacz (jakby
      płakało skrzywdzone dziecko) i towarzyszą temu silne bodźce zapachowe. Seniorita
      ma wyscielony transporter ręcznikami papierowymi i folia, ale jest na tyle
      zdolna żeby i tak zostawic qpala pod spodem. Tak więc kota jest wyciągana z
      transportera, wycierana, transporter jest rozbierany i gruntownie czyszczony.
      Gorzej jeśli potrzebe fizjologiczna odczuje druga kotka, która nie ma takich
      przywilejów jak S. i dzieli transportem z innym kotem.
      • oxygen100 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 11:42
        torba w ktorej jezdzi Coco to taki transporterek. takie cos:
        www.zooplus.pl/shop/koty/transport/transport/torby_transportowe/31467
        Na szczescie mozna go umyc dokladnie i jest skladany. Niestey od wewnatrz caly
        juz pogryziony i mimo zabezpieczen i zamkow blyskawicznych kot wie jak sie z
        niego wydostac. Bipi jakos nigdy to sie przytrafilo a mala leje hm...
        zlosliwie?? smile)
        • yoma Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 11:52
          A nie wyłażą ci druty z tego worka? Bo mnie niestety tak
          • oxygen100 Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 12:04
            niestety wylaza, trzeba zbójowi szybko kupic nowa. Którą też zrujnuje albo
            porzadny mocny transporterek
    • minerwamcg Cholibka, jakieś nienormalne mamy, czy co? 02.08.07, 12:39
      Nasze kocurzyska wędrują dwa razy do roku, na wieś w kwietniu i ze wsi w
      listopadzie. Jechała wówczas menażeria: Fred i George w jednej klatce
      przemyślnie stworzonej z dwóch ażurowych skrzynek, Buras w transporterze i
      Feluś w usztywnianej torbie z kratką, takiej jak opisana powyżej. Towarzyszyłam
      im w jednej takiej podróży (trzymałam na kolanach torbę z Felusiem). I jak kota
      kocham, nic się nie działo! Felek czasem miauknął, pogłaskany przestawał, raz
      któreś kocię siknęło (Fred zdaje się) - i to było wszystko. A jedzie się z
      Warszawy pod białoruską granicę, kawałek drogi.
      • oxygen100 Re: Cholibka, jakieś nienormalne mamy, czy co? 02.08.07, 12:49
        no nasze tez z warszawy na Podlasie i taki cyrk za kazdym razemsmile)A jezdza od
        zawsze wiec moglyby sie w końcu przyzwyczaicsmile
      • alokazja12 Re: Cholibka, jakieś nienormalne mamy, czy co? 02.08.07, 16:54
        To ja tez nienormalnego kota mam smile) Tzn nie powiem zeby podroze lubil, ale jak
        sie uda go do transportera zapakowac to siedzi w nim jak trusia przez cala droge.
        zlal sie tylko raz u weterynarza chyba.
    • drimeth Re: Kotecek potrafi:)) 02.08.07, 21:07
      Witam,
      Sprawa pierwsza Oxygen z powołaniem się minęłaś. Powieściopisarką zostać winnaś!
      Sytuacja opisana przez Ciebie jest tak fantastyczną prozą dowcipną i
      humorystyczną, że aż omało nie podzieliłam kociego losu przed monitorem big_grin
      Natomiast jeśli chodzi o kocie podróże, to Hannah całkiem nieźle je znosi,
      oczywiście łazi po cały samochodzie, dwa ulubione miejsca to tylna deska tuż
      przy szybce i fotel kierowcy, tego drugiego jej zabraniamy, ale usilnie stara
      się go przejąć big_grin Natomiast jeśli chodzi o problem kuwetowy to wspomniana kuweta
      stoi na tylnym siedzeniu na folii, także kota może w każdej chwili skorzystać.
      Zazwyczaj trafia się siusiu, ale czasem i coś "cięższego". Przy cięższych
      akcjach robimy postój i natychmiastowe sprzątanie kuwety i kociego ogona,
      ponieważ kombinacja: bujanie auta+długa sierść=brudny kuper smile
      Pozdrawiam wszystkich podróżników.
    • crax Dobre :) Ale to lepsze. Aż się zimno robi ;) 02.08.07, 23:57
      www.tvn24.pl/26086,1515862,wiadomosc.html
      Z wyglądu jest niepozorny, słodki i puchaty - ale wielu mówi o nim "anioł śmierci". Dwuletni kot Oskar, mieszkaniec jednego z amerykańskich hospicjów, ponoć potrafi przewidzieć czyjąś śmierć.
      • oxygen100 Re: Dobre :) Ale to lepsze. Aż się zimno robi ;) 03.08.07, 07:25
        hehe
        The Oscar goes to.... smile)
        • beata_wroc Re: Dobre :) Ale to lepsze. Aż się zimno robi ;) 04.08.07, 13:22
          co do transportowania kotów, moje mają wspólną torbę - drutów nie ma więc nieco
          zapadniętą - i śpią całą drogę a jeżdżą sporowink miseczkę muszę tylko mieć i pić
          dawać bo z plastikowego kubka nje chcą
          • alokazja12 Re: Dobre :) Ale to lepsze. Aż się zimno robi ;) 04.08.07, 13:33
            moj kot nawet pic nie chce w takim przypadku. cla droge przesiedzi w
            transporterku i dopieru na miejscu sobie pozwala.
            • sigyn Re: Dobre :) Ale to lepsze. Aż się zimno robi ;) 11.08.07, 12:32
              A mój kot nienawidzi wychodzić z domu. Gdy jedziemy do weterynarza,
              wkładamy go do plastikowego transportera z kratką ( muszą być min.2
              osoby - jedna trzyma transporter otworem do góry, a druga - wypcha
              trzepoczącego się kocura). Podczas jazdy napina się, puszy,
              zmieniają mu się oczy na "straszne", całą drogę miauczy wniebogłosy.
              Koszmar. Wizyta u weta to inna opowieść. Za to po wizycie, gdy mamy
              jechać do domu, pakuje się do transportera bardzo chętniesmile.
              Ponadto, przeczuwa gdy coś się święci - tj. szykuje się wyjście z
              domu. Gdy ktoś ruszy smycz lub przyniesie transporter - koteczka nie
              ma. Siedzi zazwyczaj pod wanną, skąd nie ma żadnej możliwości
              wydostania go. Dlatego przed przyniesieniem kosza zatykamy otwór pod
              wannąsmile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka