atrament
23.05.06, 09:33
No i zbliża się - ten najgorszy dla mnie dzień w roku. Muszę złozyć mojej
mamie życzenia z okazji jej święta. Brr, juz nie śpię kilka nocy. Nie mam na
to ochoty, bo mam jej dość, mam dość jej egoizmu, pomiatania mną przez lata,
jej "dobrych rad zawsze w cenie", jej wiecznego mówienia co mam teraz robić
itp. Mam 34 lata i mam dość!!! Chcę pożyć troche sama, bez jej wiecznej
krytyki co zrobiłam źle, bo na słowa pochwały mogę nie liczyć. Juz z
dzieciństwa pamiętam, jak mówiła: Małgosiu, powiedz pani, że ty sądzisz,
że ... i tu nastepowała jej opinia. (Może dlatego do dziś nie umiem często
wyrazić własnej opinii). A dziecko, jak dziecko, zrobi to co mu jest
najłatwiejsze. Zawsze ubierała mnie "elegancko", tylko z markową odzieżą -
wtedy to była Moda Polska albo inne tam polskie ubiory. Tudno bowiem w latach
80-tych o markową odzież. Wyglądałam jak stara pierdziocha. Nic dziwnego, że
nikt sie za mną nie oglądał.
Mam dość upokarzania przez lata, nie liczenia sie z moim zdaniem. Nawet jak
wahałam się przed ślubem, nie spytała, czy w ogóle kocham faceta, tylko jej
argumentem było: co ludzie powiedzą, taki wstyd. Niby wykształcona kobieta
(wyższe pełne), zwiedziła Europę a drobnomieszczaństwo wychodzi z niej w
każdym drobiazgu. Wypomina mi każdą swą pomoc, podobnie z reszta jak mojej
siostrze. Przypisuje sobie wszelkie zasługi, bo bez niej to w ogóle "ładnie
bym wyglądała". Mam dwoje dzieci, boję się, żebym i ja nie była taka jak ona.
Nie daleko pada jabłko od jabłoni. I jeszcze jestem do niej podobna z
wyglądu!!! Dostaję białej gorączki jak ktoś mi mówi, że jestem cała mama. No
i czego mam jej życzyć, poradźcie?